Dodaj do ulubionych

Życie kruche jest......

24.11.04, 10:26
W natłoku codziennych zdarzeń rzadko się zastanawiamy ile dla siebie znaczymy
i jak bardzo na pozór błahe zdarzenia mogą wpłynąc na nasze całe życie....
Ale czasem w naszym najbliższym otoczeniu dzieją sie rzeczy które potrafią
zmienic choć na chwile nasz tor myślenia

Wczoraj 23 letnia siostra cioteczna mojego niemęża wyszła tylko po zakupy i
już nie wróciła.... Zgineła w wypadku samochodowym osierocając 3 letniego
synka.

A ja głupia pół godziny wczesniej wściekałam się na stan naszych finasów,
kłóciłam sie o jakieś duperele z niemężem..... To nic przy tym że dziecko
straciło matkę, matka córke, mąż żonę.... Że w obliczu ślepego losu nasze
codzienne problemy są śmieszne....I tak sobie pomyślałam: Nigdy ale to nigdy
nie rozstawajmy sie z najbliższymi w bezsensownym gniewie. Życie jest na tyle
wredne i nieprzewidywalne, że każde nasze rozstanie może być niestety
ostatnim. Nie wpadam tu bynajmniej w paranoję, ale takie zdarzenia jak w
rodzinie mojego niemęża uswiadamiają jak czasem mało skupiamy sie na tym jak
jesteśmy szczęśliwi zbyt dużą uwagę przywiązując do tego co nas potrafi
poróżnić.

Rzadko piszę na forum, ale zaglądam na nie codziennie (czasem
terapeutycznie). Tu swietnie widać jak czasem frustrujemy sie głupotami(nie
przeczę ze ja też). Ale nasze życie kruche jest i może czasem sie zastanowić
czy nie szkoda na te głupoty czasu?

Ewelinko

Żałuję bardzo że nie miałam czasu Cię lepiej poznać

Gofer mama Maksa
Obserwuj wątek
    • n.joanna Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 10:56
      Święte słowa. Nic dodać, nic ująć.
    • ewitek01 Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 11:21
      myślałam że to post o czymś innym... pamiętacie co było 10 lat temu ???


      faktycznie, życie jest kruche
      [']
      • kawka74 Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 12:06
        ludzie już powoli zapominają... jak to było? "życie choć piękne tak kruche jest"
      • allaxx1 a co było? 24.11.04, 12:08
        niestety nie pamiętam--możecie mi przypomnieć?
        • kawka74 Re: a co było? 24.11.04, 12:16
          pożar hali stoczni gdańskiej podczas koncertu zespołu golden life. zginęło
          wtedy siedem osób
          • aronka1 Re: a co było? 24.11.04, 12:59
            Boże, to było 10 lat temu?
            A pamiętam ten sen jakby to było wczoraj.
            Widziałam z okna ogromny płonący budynek i wiedziałam, że w środku jest wiele
            ludzi. I nikt nie chciał im pomóc.
            Opowiedziałam o tym mamie (często miałam takie sny i mówiłam o nich, żeby
            później nie było, że zmyślam wink) i w ciągu dnia zapomniałam.
            Wieczorem ten straszny pożar. A mama mówi: "Pamiętasz swój sen?..."
            Dreszcz mnie przeszedł. sad
          • allaxx1 dziękuję Kawka.......... 24.11.04, 19:28
            jak mogłam zapomnieć---przepraszam.
          • mharrison Re: a co było? 24.11.04, 19:40
            Pamiętam relację z hali stoczni gdańskiej oglądaną w telewizorze zawieszonym na
            oimie w imid.
            Tego dnia urodził się mój syn.
    • anoczek Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 11:26
      Ostatnio jadąc do pracy miałam mały wypadek:
      Śpieszyłam się bo oczywiscie zawsze na ostatnią minutę. Jechałam więc jakieś
      130 km/h lewym pasem i nagle widzę jak z góry spada gałąź (długosci ok 2 m i
      gruba na jakieś 15 cm). Moje życie stanęło mi przed oczami: moja roczna Ania,
      mąż itd. Anioł stróż chyba nademną czuwał, bo gałąź uderzyła mi w przód maski i
      odskoczyła na bok. Gdyby uderzyła mi w szybę i ją stłukła nie zapanowałabym nad
      samochodem.
      Jak sobie dzisiaj o tym pomyślę to jeszcze widzę tą lecącą gałąź.
      I wiecie, tam w górze jednak każdy ma chyba swojego ANIOŁA STRÓŻA. Iten mój
      chyba doszedł do wniosku, że jeszcze moja pora nie nadeszła

      Pozdrawiam
      Mama Ani
      • nadiativoli Re: do anoczek... 24.11.04, 11:37
        A gdzie byl Aniol Stroz Eweliny, z postu autorki watku??????
        • anoczek Re: do anoczek... 24.11.04, 12:16
          Bez komentarza
    • aleksandrynka Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 12:02
      Pamiętam, miałam podobne przemyślenia 3 lata temu. Miałam zadzwonić do
      przyjaciółki, ale jakoś nie mogłam się zebrać, minęło kilka dni, a tu ona do
      mnie dzwoni ze szpitala. Miała poważny wypadek, wiele wycierpiała, operacje,
      rehabilitacja... Tak sobie później myślałam, ze nie darowałabym sobie, gdyby
      jej się coś stało. To takie głupie myśli, ale teraz zawsze jak tylko o kimś
      pomyślę, to dzwonię, nigdy nie wiadomo, co będzie jutro.
      Nie mam słów na to, co opisałaś. Każdego dnia boję się, że i mnie zabraknie, że
      osierocę synka... Opisana historia to mój czarny scenariusz...
      [']
    • desire.et Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 12:43
      oj, swiete slowa... Moja ciocia miala ze swoim mezem tzw "ciche dni".. A on
      poszedl do pracy i nagle serce mu stanelo... Mial niewiele ponad 50 lat..
      Ciocia do dzis nie moze sie pozbierac...
    • blecku Re: Życie kruche jest...... 24.11.04, 20:05
      Dziś zmarł mi wójek, najlepszy jakiego miałam, właśnie wróciłam z czówania.
      Miał 49 lat zostawił żonę i dwoje dzieci. Miał nowotwór. Dowiedział się że jest
      chory jakiś rok temu, przeszedł operacje, po operacji wszystko układało się
      dobrze. Wójek dochodził sił. Uśmiechnięty, radosny. Z dwa tygodnie temu poczuł
      się gorzej,okazało się że miał przerzut.
      Jakiś czas temu szwagier koleżanki wracał do domu po pracy. Uderzył w niego
      samochód, ciągnął go ze 200 metrów, zmarł w karetce po podłączeniu tlenu.
      Osierocił 4 ro letnią dziewczynkę, zostawił żonę która była w nim po uszy
      zakochana.
      Rok temu, tuż przed moim ślubem, najbliższy sąsiad rodziców (zaproszony na
      ślub) wracał do domu z garażu, upadł koło sklepu, miał zawał. A zostało mu
      tylko pare metrów do domu. Zostawił dwoje dzieci i żonę.
      Przed wszystkimi było jeszcze długie życie. To prawda jest ono kruche, dziś
      jesteś z bliską osobą a jutro żegnasz ją na pogrzebie. Nie warto marnować czasu
      na kłótnie, trzeba cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem.
      Sory za błędy, ale nie chce mi się myśleć, mam doła.
      Pozdrawiam.
      • gofer73 Re: Życie kruche jest......ale trzeba żyć dalej 24.11.04, 20:45
        Witam ponownie. Nastrój refleksyjny powoli ustępuje i podczas gdy rodzina
        niemęza rozpacza (i ma do tego święte prawo), ja osoba praktyczna, niezbyt
        emocjonalnie związana ze zmarła zaczynam kombinować co dalej.... Został młody
        wdowiec z 3 letnim nadpobudliwym chłopczykiem. Rodzina Eweliny ma co prawda
        złote serce ale nie należy do tych które zapewnią osieroconym właściwego
        wsparcia psychicznego po tak traumatycznym przeżyciu jak śmierć matki i żony. A
        z moich nielicznych obserwacji chłopczyk potrzebował opieki psychologa jeszcze
        za życia swojej matki i aż strach pomyśleć co może sie stać teraz gdy jej
        zabrakło. Tak sobie myśle...nic oczywiście na siłe, ale gdyby istniała taka
        potrzeba, chciałabym pomóc od tej strony. Sęk w tym że mieszkamy w różnych
        miejscowościach dość oddalonych od siebie i nie znam tamtejszych realiów
        (okolice Łomży). Chciałabym, jesli będzie to konieczne, pomóc przy zapewnieniu
        profesjonalnej opieki psychologicznej mężowi i synowi Eweliny. Może znacie
        kogoś z tych okolic wyspecjalizowanego w wsparciu rodzin po śmierci bliskich?
        Bedę naprawdę baaardzo wdzięczna za wszelkie informacje na ten temat.

        Pozdrawiam

        Gofer Mama Maksa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka