gofer73
24.11.04, 10:26
W natłoku codziennych zdarzeń rzadko się zastanawiamy ile dla siebie znaczymy
i jak bardzo na pozór błahe zdarzenia mogą wpłynąc na nasze całe życie....
Ale czasem w naszym najbliższym otoczeniu dzieją sie rzeczy które potrafią
zmienic choć na chwile nasz tor myślenia
Wczoraj 23 letnia siostra cioteczna mojego niemęża wyszła tylko po zakupy i
już nie wróciła.... Zgineła w wypadku samochodowym osierocając 3 letniego
synka.
A ja głupia pół godziny wczesniej wściekałam się na stan naszych finasów,
kłóciłam sie o jakieś duperele z niemężem..... To nic przy tym że dziecko
straciło matkę, matka córke, mąż żonę.... Że w obliczu ślepego losu nasze
codzienne problemy są śmieszne....I tak sobie pomyślałam: Nigdy ale to nigdy
nie rozstawajmy sie z najbliższymi w bezsensownym gniewie. Życie jest na tyle
wredne i nieprzewidywalne, że każde nasze rozstanie może być niestety
ostatnim. Nie wpadam tu bynajmniej w paranoję, ale takie zdarzenia jak w
rodzinie mojego niemęża uswiadamiają jak czasem mało skupiamy sie na tym jak
jesteśmy szczęśliwi zbyt dużą uwagę przywiązując do tego co nas potrafi
poróżnić.
Rzadko piszę na forum, ale zaglądam na nie codziennie (czasem
terapeutycznie). Tu swietnie widać jak czasem frustrujemy sie głupotami(nie
przeczę ze ja też). Ale nasze życie kruche jest i może czasem sie zastanowić
czy nie szkoda na te głupoty czasu?
Ewelinko
Żałuję bardzo że nie miałam czasu Cię lepiej poznać
Gofer mama Maksa