alexis1121
18.01.26, 16:24
Jak zapewne wiele z was, mam dobre relacje sąsiedzkie, łatwo nawiązuję kontakty i jako towarzyszka Waga często ‚bywam’, ponieważ można ze mną porozmawiać zarówno o mydle i powidle, jak i posiadam sporą wiedzę w różnych tematach- w efekcie czego zostałam zaproszona do jednej z sąsiadek na sobotni obiad. Zaprosiła ona też inną sąsiadkę, która wprowadziła się na osiedle niecały rok temu. Widywałam ją do tej pory od czasu do czasu na spacerach, zawsze się pozdrawiałyśmy, uprawiałyśmy krótki small talk i to tyle. Tak że obiad był pierwszą okazją, by lepiej się poznać.
Do sąsiadki zapraszającej wzięłam Tess, bo bardzo się lubią, więc nawet do głowy mi nie przyszło, żeby jej nie brać 😅 I chyba popełniłam faux pas.
Zaczęło się od tego, że Tess ujadała pod stołem, ponieważ serwowana była golonka po bawarsku i pies nie potrafił poradzić sobie z emocjami. Chcąc przerwać natrętny jazgot wstałam od stołu i wzięłam ją na kolana. Od razu usłyszałam, że tak nie wolno i pies nie powinien siedzieć przy stole 😬 Przeprosiłam, odłożyłam Tess na ziemię, a ta poszła dalej ujadać. Ok. Potem na koniec głównego dania, kiedy sąsiadka zapraszająca zobaczyła, że nie zjadłam mięsa, powiedziała żeby dać je Tess. No więc zawołałam ją, jednak zostałam upomniana przez „nową”, że mam jej nie dawać mięsa z ręki, tylko do miski. Odpowiedziałam, że oczywiście, tak zrobię.
Ale kurde! Włączyła mi się obrona własnego psiecka, na zasadzie- dlaczego obca baba zwraca uwagę mojej Tess? Potem zostałam jeszcze pouczona, że szampana nie powinno się podawać do golonki.. (przyniosłam szampana za 500 zł i chciałam go zwyczajnie spróbować).
Jak uważacie, czy obce osoby powinny ingerować w wychowanie waszego zwierzaka? Bo ja mam pewne wątpliwości, ale musiałam trzymać fason.