czekamnawiatr
06.03.26, 09:23
Pomimo upływu lat daje czadu. Zawsze była typowa teściową z horrorów, teraz, ponieważ po latach zauważyła - że podła synowa nie boi się jej strasznej osoby i jeszcze męża buntuje (😀), przeszła w tryb placzaco - wymagający. Ma koło siebie dwoje innych dzieci , wnuki- a i tak tylko i wyłącznie mój mąż jest niezbędny do kupienia kranu, wymiany żarówki czy przyklejenia płytki. A mieszkamy najdalej. Te nie cierpiące zwłoki sprawy mają być załatwiane natychmiast, bo inaczej foch i umieranie. Nie dajemy się, stawiamy granice - efektem jest foch w święta i narzekania na dobrego synka którego zła synowa buntuje. Przestałam tam jeździć, mąż do mamuni jeździ i zawsze wraca jak potłuczony. A jesteśmy po ślubie grubo ponad dwadzieścia lat. Pytanie do kobiet z dłuższym stażem - zmieni mi się ta teściowa kiedykolwiek? Na lepsze?
Dziś o 6 rano dzwoniła szwagierka mieszkająca po sąsiedzku teściowej. Jej córka. Z wiadomością, że mamunia fatalnie się czuje, z łóżka nie wstaje, trzeba przejechać. Coś mi się wydaje, że fatalne samopoczucie teściowej wiąże się z kolankiem pod kran, który mąż miał kupić ,( polecenie wydane w ostatnią niedzielę). Dziewczyny, jesteśmy mocni dorośli, teściowa swoje lata ma. Z jednej strony wiem, to starowinka, z drugiej - ile można? Czy tego kraju nie może naprawić ktoś inny? Albo zapłacić za leki? Albo przywieźć i opłacić fachowca od pralki?
Smaczku dla mnie dodaje fakt, że szanowna mamunia nigdy w niczym nam nie pomogła. Ani czynem, ani finansowo. Pozostałe dzieci były obdarowywane hojnie i często.
Wygadalam się.