Dodaj do ulubionych

Psy w restauracjach

    • bene_gesserit Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 17:25
      inkamovinka napisała:

      > Czy naprawdę muszę nawet w taki
      > ch miejsach uważać, by nie

      Nie musisz, Miejsca, które wpuszczaja psy, są zazwyczaj oznaczone, a w razie wątpliwości można spytać obsluge. Jeśli mimo przyzwolenia na obecność psów w lokalu upierasz sie, żeby tam siedzieć, możesz mieć pretensje tylko do siebie.

      Tak, taka sytuacja to byłby ciekawy temat na wątek big_grin

      nadepnąć niechcąco na psi ogon, ryzykując ugryzienie
      > m i trzymać dziecko blisko, by “nie zdenerwowało” biednego psiecka?

      Jest cała masa ludzi, nawet niekoniecznie bezdzietnych, których wkurza bombelek, walesajacy się swobodnie po lokalu. Kiedyś były specjalne smycze na dzieci. Tak tylko głośno mysłe.
      wink

      > Nie wspominając o galeriach handlowych, gdzie tez włażą z tymi psami, a te psy
      > pyskami omiatają ubrania na wieszakach, itd.

      Właściciel każdego sklepu ustala, czy można do niego wchodzić z psem, czy nie. Znowu: omijaj te, do których można, w czym problem?

      A, nie przeszkadza ci fakt, że ubrania na wieszakach są często miętolone nie zawsze czystymi paluchami ludzi? Albo że przymierzają je na nie zawsze nieskazitelnie czyste ciało, a potem te ciuchy są odwiedzane na wieszaki?

      > Jezu.

      Współczesny Jezus z pewnością by głosił coś w rodzaju Pozwólcie psom i kotom przychodzić do mnie. Chomikom i świnkom morskim też
      • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 17:27
        hi bene_gesserit napisała:

        > inkamovinka napisała:
        >
        > > Czy naprawdę muszę nawet w taki
        > > ch miejsach uważać, by nie
        >
        > Nie musisz, Miejsca, które wpuszczaja psy, są zazwyczaj oznaczone,

        Gdzie? U mnie w regionie nic nie jest oznaczone, ludzie po prostu WCHODZĄ z psami i tyle. Kiedyś nie było psów i nie bylo problwmu, teraz chodzę do tych samych miejsc , co x lat temu i doopa.
        • pytajacakinga Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 17:38
          inkamovinka napisała:

          > hi bene_gesserit napisała:
          >
          > > inkamovinka napisała:
          > >
          > > > Czy naprawdę muszę nawet w taki
          > > > ch miejsach uważać, by nie
          > >
          > > Nie musisz, Miejsca, które wpuszczaja psy, są zazwyczaj oznaczone,
          >
          > Gdzie? U mnie w regionie nic nie jest oznaczone, ludzie po prostu WCHODZĄ z psa
          > mi i tyle. Kiedyś nie było psów i nie bylo problwmu, teraz chodzę do tych samyc
          > h miejsc , co x lat temu i doopa.

          Kiedyś można było psa zostawic pod sklepem a teraz te cacka tyle kosztują że albo ukradną albo zleca się paniusie płakać ze piesek porzucony pod sklepem.
          Ja tam do sklepu z kotami też wchodzę ale mam na rękach albo w transporterze to może się nie liczyć.
        • bene_gesserit Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 23:58
          inkamovinka napisała:

          > Gdzie? U mnie w regionie nic nie jest oznaczone, ludzie po prostu WCHODZĄ z psa
          > mi i tyle. Kiedyś nie było psów i nie bylo problwmu, teraz chodzę do tych samyc
          > h miejsc , co x lat temu i doopa.

          Jeśli masz wątpliwości, otwórz usta i zapytaj. Możesz też na wieść, że to psie miejsce, zrobić małą, pasywno-agresywna dramę, tak żeby im na pewno w pięty poszło.
      • paspartua Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 20:07
        „A, nie przeszkadza ci fakt, że ubrania na wieszakach są często miętolone nie zawsze czystymi paluchami ludzi? Albo że przymierzają je na nie zawsze nieskazitelnie czyste ciało, a potem te ciuchy są odwiedzane na wieszaki?”

        Gorzej, przeróżne towary i obiekty użyteczności publicznej są miętolone paluchami ludzi, którzy swoje własne (lub przyjazne cudze) psy miętolili wcześniej, czasem nie mając okazji umyć potem rąk, a na pewno nie płynem z orlenu. Cóż z tego, że ktoś przykładnie uwiąże psa pod piekarnią, skoro i tak wnosi do niej paskudne psie wydzieliny, „omiatając” 😉 nimi cały asortyment! Groza, jak żyć? Inkamovinka, nabądź se lepiej skafander NASA.

        „Współczesny Jezus z pewnością by głosił coś w rodzaju Pozwólcie psom i kotom przychodzić do mnie. Chomikom i świnkom morskim też”.

        Zgadzam się w pełni. Towarzyszące człowiekowi zwierzę to w zasadzie ideał cnót chrześcijańskich. Wierne, kochające, oddane. Ono nie grzeszy, nie ma jak, to my grzeszymy na potęgę. Co dziwne, często właśnie pod ramię z wiarą idzie oburzenie, że ktoś śmie traktować je jakkolwiek lepiej niż ruchomy przedmiot, Korona Stworzenia bywa coś mało pewna swojej królewskości.
    • po_godzinach_1 Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 17:58
      W Polsce nie ma obowiązku znakowania lokali które są przyjazne zwierzętom, a które przeciwnie. To jest tylko dobra wola właściciela, więc klienci mają wybór tylko pozorny.

      Obowiązek takiego oznakowania rozwiązałby problem.
    • celandine Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 18:36
      Nie wchodzę z psami do środka restauracji, jedynie siedzę w ogródku. Wczoraj wracaliśmy z urlopu i zatrzymaliśmy się w knajpie z psami, na zewnątrz. Była też jakaś rodzina z trojgiem dzieci, które cały czas biegały pomiędzy stolikami piszcząc i.wrzeszcząc, co było o wiele bardziej uciążliwe niż psy koło stolika. W końcu jeden chłopiec znalazł sobie zabawę polegającą na tym,.że przebiegając koło mojego stolika walił mojego psa w głowę. Rodzice zero reakcji. Musiałam sama zatrzymać to dziecko i wytłumaczyć,.że nie wolno bić pieska w głowę, potem gdy dziecko się uspokoiło, pokazałam jak się głaszcze psa i nawiązaliśmy przyjaźń. Dobrze,. że to bardzo cierpliwy pies. Rodzice cały czas byli niezainteresowani.
      • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 18:43
        celandine napisała:

        > Nie wchodzę z psami do środka restauracji, jedynie siedzę w ogródku. Wczoraj wr
        > acaliśmy z urlopu i zatrzymaliśmy się w knajpie z psami, na zewnątrz. Była też
        > jakaś rodzina z trojgiem dzieci, które cały czas

        Piękna bajka. Taka odczarowująca i uczłowieczająca te wstrętne, złe dzieci, dzięki dzięki.


        • celandine Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 19:49
          To nie bajka tylko wczoraj to przeżyłam. Sama mam 4 dzieci, w tym jedno, już teraz duże,.z ADHD ( z nim w ogóle się nie dało chodzić do restauracji) i mam sporą tolerancję na dzieci ale faktem jest, że spokojny pies jest mniej uciążliwy niż wrzeszczące dziecko.
          • inkamovinka [...] 08.04.26, 20:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • nangaparbat3 Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 21:43
            Mnie w dzieciach biegających po restauracji czy kawiarni najbardziej męczy, że boję się, że dojdzie do zderzenia z kelnerem i zostaną oblane czymś gorącym.
            • szarmszejk123 Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 15:55
              Mnie też. Bo mi się włącza czujka, obserwuje potem te cudze, latające dzieci i z mojego relaksu nici. Raz mi się zdarzyło w ten sposób zapobiec tragedii.
          • at.attin Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 07:25
            Dziecko to CZŁOWIEK. I to powinno zakończyć całą dyskusję, co wolno psom, co dzieciom i gdzie z można wchodzić ze zwierzętami.

            celandine napisała:

            > To nie bajka tylko wczoraj to przeżyłam. Sama mam 4 dzieci, w tym jedno, już t
            > eraz duże,.z ADHD ( z nim w ogóle się nie dało chodzić do restauracji) i mam sp
            > orą tolerancję na dzieci ale faktem jest, że spokojny pies jest mniej uciążliwy
            > niż wrzeszczące dziecko.
          • thank_you Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 07:31
            A spokojne dziecko jest mniej uciążliwe niż spokojny pies - proste. tongue_out
            • homohominilupus Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 15:43
              Jak uciążliwy jest spokojny pies?
              • thank_you Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 15:50
                A jak uciążliwe jest spokojne dziecko? Ostatnio w pewnej restauracji pies pańci stał oparty łapami o stół a pańcia karmiła go z talerza. No cóż, pies był spokojny, ale widok mało apetyczny i nastrajający do powrotu. Coś jeszcze dodac?
                • login-zajety321 Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 20:25
                  Widzę, że w tym wątku na każda opowiedziana sytuację MUSISZ, po prostu musisz odpowiedzieć jakaś absurdalna sytuacja, która prawdopodobnie nie miała w ogóle miejsca, ale pozwala ci histeryzować jakby hordy dzikich psów grasowały po ulicach i nie można było nigdzie swobodnie chodzić. Jak cie coś brzydzi to nie patrz, przecież nikt ci nie podał kotleta na tym samym talerzu co psu.

                  Widać po kim dziecko ma tendencję do histerycznych płaczów i dramatów
                  • thank_you Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 20:46
                    Dzieci mam troje i gościmy w domu psy, wyjeżdżamy z ludźmi z psami i jeździmy do ludzi z psami. Nie akceptujesz tego, ze historie opisane przeze mnie się wydarzyły - ok. Ale to, że nie akceptujesz nie oznacza, że się nie wydarzyły. Nigdzie nie napisałam
                    O hordach psów i o histerycznej reakcji dziecka -
                    Stuknij się w łeb, jeśli uważasz, że roczne dziecko powinno zemdleć z radości po tym, jak regularnie podbiegają do niego psy i że powinno zdawać sobie sprawę, że nie jest zagrożeniem. Czej… nie jest? A te sto ugryzień dziennie? Aaaa, to też sobie wymyśliłam. No więc pozostań przy swojej wizji świata, a ja w waszych oczach mogę byc histeryczką 24 h/d. Tyle waszego co sobie ubzduracie, więc Enjoy!
                    • login-zajety321 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 07:02
                      Tak jesteś, bo to nie jest normalne rzucać się na forum o tak błahy temat i gołym okiem widać kto tam w rodzinie te histerie i płacze nakręca. Więc przestań tutaj wywlekac argument dziecka, bo nikt już tu nie wierzy w te masowo podbiegajace do niego psy
                      • yadaxad Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 08:08
                        Za to dzieci bardzo często, przechodząc obok głaszczą mi psa. I może tak 1/3 się pyta czy może.
          • analoga_niet Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 10:23
            A spokojne dziecko jest mniej uciążliwe niż jazgoczący pies
        • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 21:42
          Tu też masz bajkę ?
          www.facebook.com/share/p/18T59m1Jz3/

          A swoją drogą podziwiam opanowanie, serio !
          Gdybym ja tam była owi "rodzice" nie posiedzieli by długo w restauracji, gwarantuję
      • alpepe Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 10:34
        Podziwiam, ja bym podeszła do rodziców i bym sobie zrobiła zabawę z biciem ich po głowie.
      • junebug Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 20:54
        A gdzie ten urlop? Wczoraj to kilka stopni było i rodzice z trójką dzieci siedzieli na zewnątrz?
        • celandine Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 00:17
          We Włoszech. Ale rodzina z dziećmi była z jakiegoś innego kraju, języka nie zdołalam zidentyfikować, chyba albański.
          • freja08 Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 19:33
            To w jakim języku wytłumaczyłaś dziecku że nie wolno bić psa po głowie, albańskim?
    • nangaparbat3 Re: Psy w restauracjach 08.04.26, 21:50
      Należę do najstarszych wiekiem na forum, a mimo to tylko raz w całym długim życiu zostałam zaatakowana w restauracji. Miało to miejsce w Polanicy, latem, w ogródku . Siedziałam tam z dwójką rodzeństwa, oni mieli tak 7-8, ja jakieś 14. Czytałam menu, kiedy nagle od stolika obok zerwała się pani, tak koło 40, doskoczyła do nas, wyrwała mi z rąk jadłospis, a na stół rzuciła pustą okładkę. Kiedy odskakiwała z powrotem, wybadałam: Dziękuję…
      Nie byłb to pies i nie było to dziecko.
      • login-zajety321 Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 20:26
        Że wszystkich opowiedzianych tu historii prawdopodobnie zdecydowana większość jest albo wyolbrzymiona albo w ogóle się nie wydarzyła
        A widzę, że w miarę rozwoju wątku opowieści stają się coraz bardziej nierealne
    • pursuedbyabear [...] 08.04.26, 22:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • miaumia Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 12:26
      Ostatnio dwa psy siedziały w gabinecie, w urzędzie pracy, kiedy dowiadywałam się o następne szkolenia z AI.
      A mój społecznik 4 - łap chodzi ze mną do żabki na 2 łapach i przegląda towar jak łakomy klient xD
      • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 09.04.26, 12:35
        O nie, siedemnastolatka po trzech fakultetach z lubością chłepcząca ludzką krew wróciła.
    • irma223 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 02:24
      Ale gdzie konkretnie ty te psy tak widujesz? Bo ja jakoś nie natrafiam, ani w sklepach (chyba, że zoologicznych), ani w galeriach handlowych, ani w restauracjach.
    • marianna1960 [...] 10.04.26, 06:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 09:48
        Zapomniałoś dodać, że właściciele sierściuchów też śmierdzą.
      • analoga_niet Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 10:28
        Moje psy nigdy nie śmierdziały, a sierść się sprząta i tyle
    • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 10:49
      Dobra, bo w sumie jęczenie na forum rzeczywiście jest mało efektywne, może osoby, które temat dotyka osobiście miałyby pomysł na jakăś autentyczną inicjatywę obywatelską w tej sprawie? Pomyślmy! big_grin
      • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 14:54
        Póki co złożyłam wniosek w sprawie umówienia się na spotkanie z Prezydentem Miasta. Mam zamiar poruszyć obowiązek oznakowania lokali, instytucji itp. przyjaznym psom, ponadto po spotkaniu z P.M. mam zamiar umówić się z radnym z mojej dzielnicy w sprawie kwestii podatku od posiadania psa. Kiedyś był taki podatek, nie wiedzieć czemu go zniesiono. Środki z podatku mogłyby iść m.in. na sprzątanie (niewidocznych dla psiar kup) zalegających na chodnikach.
        • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 14:59
          mizantropka65 napisała:

          > Póki co złożyłam wniosek w sprawie umówienia się na spotkanie z Prezydentem Mia
          > sta. Mam zamiar poruszyć obowiązek oznakowania lokali, instytucji itp. przyjazn
          > ym psom, ponadto po spotkaniu z P.M. mam zamiar umówić się z radnym z mojej dzi
          > elnicy w sprawie kwestii podatku od posiadania psa. Kiedyś był taki podatek, ni
          > e wiedzieć czemu go zniesiono. Środki z podatku mogłyby iść m.in. na sprzątanie
          > (niewidocznych dla psiar kup) zalegających na chodnikach.
          >


          WOW, świetny news 👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻 !!!
          • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 16:17
            Przecież i tak nic nie ugram, lobby psiar jest nie do pokonania. Chodzi mi tylko o poczucie, że zrobiłam co mogłam
            • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 21:13
              Zdefiniuj w końcu pojęcie psiar.
              Zwłaszcza tych porąbanych.
              • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 21:24
                Zdefiniowałam. Wycieli mnie, więcej razy nie mam zamiaru. Zostaje ci umrzeć w nieświadomości.
                • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 21:30
                  Nie wybieram się jeszcze na tamten świat, pani od psiliżotyłków.
                  A wycinają cię, boś chamska, nie dlatego, że tu jakieś lobby działa.
                  • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 04:50
                    Ostatnie czym się przejmuje, to opinia jakiejś por. psiary. Tak tylko sobie piszę, bo do ciebie i tak nie dotrze
                    • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 07:11
                      Ponownie proszę o wyjaśnienie, czemu twoim zdaniem jestem porąbana. To słowo dużego kalibru, zatem musi być zasadne.
                      • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 08:14
                        Dla mnie jest zasadne i na tym kończę. EOT
        • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 15:08
          Nie zniesiono.
          Podatek nadal obowiązuje, zwolnieni od niego (w pewnych gminach) są właściciele psów zachipowanych i zaszczepionych.
          • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 16:29
            No tak się składa, że w moim mieście zrezygnowano z podatku od posiadania psów 10 lat temu.
            Oczywiście ty o tym nie wiedziałaś, nie słyszałaś, nie widziałaś i nie czytałaś, więc za nic w świecie w to nie uwierzysz. Ja wywieszam 🏳 🏳 🏳
          • pursuedbyabear Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 16:55
            pursuedbyabear napisała:

            > Nie zniesiono.
            > Podatek nadal obowiązuje, zwolnieni od niego (w pewnych gminach) są właściciele
            > psów zachipowanych i zaszczepionych.
            >

            Ach, i adopciaków. To najgorsze zło.
            • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 17:17
              No nie mówiłam? Psiary są impregnowane na wszelkie fakty, które są podawane przez nie psiary.

              "W (...) nie obowiązuje opłata od posiadania psa (podatek od psa). Miasto zrezygnowało z pobierania tej daniny już w 2016 roku, co oznacza, że właściciele czworonogów mieszkający w (...) nie muszą rejestrować psów w urzędzie w celu uiszczenia opłaty."
              Podobnie z kupami, psiara choćby centralnie na twarz padła w kupę, to zerwie się z wrzaskiem: to nie była kupa! A jeśli nawet, to na pewno nie psia!
              • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 17:23
                mizantropka65 napisała:

                > ę z wrzaskiem: to nie była kupa! A jeśli nawet, to na pewno nie psia!
                >
                Ruskiego trolla. Ruskie trolle podkładają kupy na chodnikach i przez to potem jest nagonka na psiary, które są zawsze niewinne.
              • iwles Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 17:28

                Ale wiesz, ze to zależy od decyzji rady gminy? Czy jesteś impregnowana na wiedzę?
                To że w twojej gminie nie ma opłaty za psa to znaczy tylko i wyłącznie to, że przepis ten obowiązuje w TWOJEJ gminie.
                W innych może być inaczej.
                • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 18:12
                  >>>>No tak się składa, że w moim mieście zrezygnowano z podatku od posiadania psów 10 lat temu.

                  Wiem krynico mądrości. Nie napisałam, że nie istnieje, tylko jak wyżej.
                  • iwles Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 19:43

                    Ale to nie był PODATEK tylko opłata za posiadanie psa.
                    Podatku za psa nie ma już od prawie 20 lat.
                    • mizantropka65 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 20:12
                      Dziękuje za uświadomienie, gejzerze intelektu.
    • scarlett74 Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 11:55
      Generalnie psy w knajpach są grzeczniejsze niż dzieci. Czasami nawet nie wiem, ze pod stolikiem obok leży psiak. I tak, dzieci biegajace/wrzeszczące ( i niezwracający na nich uwagi rodzic, majacy gdzieś prośby o dopilnowanie bombelka) , są o niebo wkurzajace niż psiak
    • lilia.z.doliny Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 14:57
      Zdecydowanie jestem przeciwna obecności psów w restauracjach. W większości przypadków przebywanie w zamkniętej przestrzeni z taką ilością bodźców, jest dla psa stresogenne. Nie chodzi tylko o mrowie ludzi czy dźwięki, ale przede wszystkim o bombardowanie zapachami. Dwieście milionów ( minimum).receptorów węchowych, różnice w odczuwaniu zapachów i wszelkie ograniczenia, są męczarnia dla psa ( choć nie wszystkie to okażą w oczywisty sposób)
      • celandine Re: Psy w restauracjach 10.04.26, 20:24
        Też tak myślę, dlatego jak już pisałam,.jeśli muszę się z psami zatrzymać w restauracji, jem w ogródku, nie dlatego,.że ktoś się brzydzi, bo mnie to nie obchodzi,. tylko,.że względu na psy.
      • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 13:22
        Na dworze jest dużo więcej zapachów...
        A co do stresogennosci - to co NIE jest stresogenne ? Pies powinien spędzić życie w odizolowanej klatce ?
        Miejskie psy są przyzwyczajone do ludzi, samochodów, zgiełku itd.
        Zresztą tak jak ludzie.
        • yadaxad Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 13:49
          W miejskiej komunikacji pies się nie czuje komfortowo, ludzie często też. Dużo osób, zamknięcie, niemożliwość penetrowania pomieszczenia i trzeba to brać pod uwagę. Ludzie też się nie wgapiają w kogoś, bo podoba im się kolor ich oczu, czy bluzka, ale starają się wyglądać, że patrzą przez. I w komunikacji wgapiać się w psa też nie należy, jak i współpodróżujących.
          • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 14:38
            Wątpię czy ktoś bierze psa tylko po to żeby z nim jeździć komunikacją miejską dla rozrywki.
            Choć akurat mam to szczęście ,że mój pies dużo lepiej znosi jazdę komunikacją, szczególnie pociągiem niż ja.
            • yadaxad Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 14:47
              Odpowiadam na post o ugryzieniu przez psa w autobusie, gdzie podobno pies zareagował na uporczywe dla psa trzymanie na nim wzroku, i że to było niewinne zachowanie, prowokować psa wzrokiem. Pomijając. dlaczego nie był w kagańcu, Bo w komunikacji dla losu psa lepiej gdy go ma.
              • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 14:56
                Wiesz, ja kiedyś zostałam wypchnięta za schodków w autobusie przez starszą panią."Bo się spieszyła "
                Cudem nie połamałam sobie zębów padając na chodnik.
                Statystycznie dużo częściej padniesz ofiarą agresji człowieka niż psa, nie tylko w komunikacji publicznej , zreszta.Z tego wniosek że lepiej dla ludzi nie jeździc komunikacja miejska ?
                • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 15:05
                  konsta-is-me napisała:

                  🤦‍♀️

                  > Statystycznie dużo częściej padniesz ofiarą agresji człowieka niż psa, nie tylk
                  > o w komunikacji publicznej , zreszta.

                  Tak, psy gryzą, ale przecież ludzie też dopuszczają się przestępstw, więc ludzie - won, psy - mogą zostać!


                  Z tego wniosek że lepiej dla ludzi nie jeź
                  > dzic komunikacja miejska ?

                  Nie. Żeby nie WSADZAĆ TAM PSA. A na pewno nie psa bez kagańca. Ehhh…
          • patrzyk Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 21:29
            Owszem, wgapianie się w ludzi jest niegrzeczne, bo dla człowieka dyskomfortowe, podobnie jak dla psa.Tyle że człowiek cywilizowany wie, że na takie zachowanie nie można reagować fizyczną agresją, a zwierzę nie. Dlatego albo takie zwierzę nie powinno podróżować masowym transportem, albo ryzyko skrzywdzenia przez niego człowieka powinno być maksymalnie ograniczone, np kagańcem. Dyskomfort psa w tej sytuacji mniejsze znaczenie
        • lilia.z.doliny Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 17:07
          A co do stresogennosci - to co NIE jest stresogenne
          No, każda istota ma swoją strefę komfortu, z której nie tylko nie chce wychodzić, ale przede wszystkim do niej moc wejść. Pies nie odczuwa mieszanki zapachów, tylko każdy składnik z osobna, więc restauracja może być dla niego sensoryczne tak zagęszczona, że będzie się czuł jak alergik w perfumerii.
    • junebug Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 20:46
      Restauracje i sklepy to nie miejsce dla psów.

      Kilka lat temu byłam w restauracji z niemowlakiem. Po pewnym czasie przyszła parka z bullterrierem i usiedli przy stoliku obok. Pies ułożył się pod stolikiem i niby grzecznie leżał, ale podnosił łeb za każdym razem, gdy moje dziecko wydało głośniejszy dźwięk. A że młody siedział sam w krzesełku to się stresowałam. Szybko się zwinęliśmy.

      Teraz na pewno od razu bym wyszła, jeśli przyszedłby ktoś z psem.
      • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 11.04.26, 23:41
        junebug napisał(a):

        > Restauracje i sklepy to nie miejsce dla psów.
        >
        > Kilka lat temu byłam w restauracji z niemowlakiem. Po pewnym czasie przyszła pa
        > rka z bullterrierem i usiedli przy stoliku obok. Pies ułożył się pod stolikiem
        > i niby grzecznie leżał, ale podnosił łeb za każdym razem, gdy moje dziecko wyda
        > ło głośniejszy dźwięk. A że młody siedział sam w krzesełku to się stresowałam.
        > Szybko się zwinęliśmy.
        >
        > Teraz na pewno od razu bym wyszła, jeśli przyszedłby ktoś z psem.


        Dla niemowlaka restauracja to też średni pomysł.
        Sama wolałabym mieć obok siebie parę z cichym siedzącym pod stolikiem bulterierem niż z niemowlakiem, który cały czas "wydawałby głośniejszy dźwięk". W tej sytuacji pies jest mniej kłopotliwy dla otoczenia
        • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 09:37
          natalia.nat napisała:

          > Sama wolałabym mieć obok siebie parę z cichym siedzącym pod stolikiem bulterier
          > em niż z niemowlakiem, który cały czas "wydawałby głośniejszy dźwięk". W tej sy
          > tuacji pies jest mniej kłopotliwy dla otoczenia


          I ciągle te komentarze innych porównujące dzieci do psów, ja tego nie rozumiem- czy wy byliście w przeszłości dziećmi czy psiećmi? bo zakładając, że każdy z nas był jednak tym dzieckiem to przeraża mnie to podejście, czy was też trzymali w domach do dorosłosci, żebyśvie tylko “nie hałasowali” komuś, żeby się ten ktoś nie obraził?
          a może was właśnie tak i stąd ta nienawiść do dzieci - że jak mnie trzymali w domu to inne dzieci też powinny! Takie - nomen omen- PSY ogrodnika
          • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:01
            > czy was też trzymali w domach do dorosłosci,
            > żebyśvie tylko “nie hałasowali” komuś, żeby się ten ktoś nie obraził?

            Nie, "nas" uczono, że nie jesteśmy sami w społeczeństwie oraz jak powinniśmy zachować się w przestrzeni publicznej. A nasi rodzice nie byli sobkami ciagajacymi wszędzie ze sobą niemowlęta lub małe dzieci, żeby samych siebie przekonać, że posiadanie dziecka nie ogranicza i niczego w życiu nie zmienia.
            • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:22
              campari.spritz napisała:

              > > czy was też trzymali w domach do dorosłosci,
              > > żebyśvie tylko “nie hałasowali” komuś, żeby się ten ktoś nie obraził?
              >
              > Nie, "nas" uczono, że nie jesteśmy sami w społeczeństwie oraz jak powinniśmy za
              > chować się w przestrzeni publicznej. A nasi rodzice nie byli sobkami ciagajacym
              > i wszędzie ze sobą niemowlęta lub małe dzieci, żeby samych siebie przekonać, że
              > posiadanie dziecka nie ogranicza i niczego w życiu nie zmienia.


              No tak, nauka z PRL - to “dzieci i ryby głosu nie mają” wiecznie żywa, współczuję.


              Ej, no ale skoro jednak posiadanie dziecka zmienia życie i nie wolno z nimi chodzić nigdzie, to analogicznie- posiadanie psa też zmienia życie i nie powinno się go ciągać wszędzie. Nie?

              Czy może logika mi siadła i chodzi ogólnie o zdyskwalifikowanie dzieci bez żadnej logiki.
              • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:27
                Skoro kulturalne zachowanie kojarzy ci się z trzymaniem kogoś pod butem, to ciebie też nie chciałabym spotkać w restauracji.
                A logika to ci nawet nie wstała, leży sobie nieużywana.
                • analoga_niet Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 11:00
                  Niezwykle bawi mnie naiwność ludzi wierzących, że z dziczą można kulturalnie i to działa. Tak samo zabawne jak słynny filmik z tańcem który miał uświadomić, że nie wolno dotykać kobiety bez jej zgody
            • m_incubo Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:07
              campari.spritz napisała:

              > Nie, "nas" uczono, że nie jesteśmy sami w społeczeństwie oraz jak powinniśmy za
              > chować się w przestrzeni publicznej.


              I co poszło nie tak?

              jedzenie posiłków w półmroku może być szkodliwe, bo nie widzimy co mamy na talerzu (ekspert serwisu "Medonet")
              • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 14:01
                > I co poszło nie tak?

                Nic, nie zachowuję się w sposób uciążliwy dla otoczenia.
          • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 20:13
            inkamovinka napisała:


            > I ciągle te komentarze innych porównujące dzieci do psów, ja tego nie rozumiem-
            > czy wy byliście w przeszłości dziećmi czy psiećmi? bo zakładając, że każdy z n
            > as był jednak tym dzieckiem to przeraża mnie to podejście, czy was też trzymali
            > w domach do dorosłosci, żebyśvie tylko “nie hałasowali” komuś, żeby się ten kt
            > oś nie obraził?
            > a może was właśnie tak i stąd ta nienawiść do dzieci - że jak mnie trzymali w d
            > omu to inne dzieci też powinny! Takie - nomen omen- PSY ogrodnika

            Ja też odpowiadałam na post w pewnym sensie porównujący. I to nie tak, że przeszkadza mi dziecko w restauracji, nawet drące się czy biegające, jestem raczej dość mocno tolerancyjna i nie mam problemu z tego typu podobnymi "zakłóceniami przestrzeni wspólnej". Natomiast zadziwia mnie tekst o tym, że komuś się nie podoba, że pies podnosi łeb a nie zauważa że jego dziecko wydaje głośne dźwięki. Uczciwa byłaby jakaś taka intuicyjna wzajemność. Skoro moje dziecko może być kłopotliwe dla innych, to ja mogę tolerować pieska pod stołem. I daruj sobie niepotrzebne wycieczki personalne. Nie przepadam za dziećmi, ale to nie znaczy, że ich nienawidzę. Bez przesady.
        • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:02
          > Sama wolałabym mieć obok siebie parę z cichym siedzącym pod stolikiem bulterier
          > em niż z niemowlakiem, który cały czas "wydawałby głośniejszy dźwięk". W tej sy
          > tuacji pies jest mniej kłopotliwy dla otoczenia

          W większości sytuacji pies jest mniej kłopotliwy dla otoczenia niż współczesne dzieci. No ale to wina rodziców.
        • junebug Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:28
          Dorosłym też zabraniasz się śmiać w restauracjach?
          • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 14:00
            > Dorosłym też zabraniasz się śmiać w restauracjach?

            Ja wiem, że jesteście przyzwyczajeni do ciągłego wrzasku i pisku, już nie zwracacie na niego uwagi i nawet nie macie świadomości jak uciążliwy jest dla osoby nie muszącej męczyć się z nim na co dzień. Jeśli ktoś śmieje się na całą knajpę to tak, to przeszkadza. Ale zwykły śmiech ma się tak do, najczęściej ciągłego, pisku dziecka, jak rozmowa do odgłosu szlifierki.
            • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 14:36
              campari.spritz napisała: . Ale zwykły śmiech ma się tak do, najczęściej ciągłego,
              > pisku dziecka, jak rozmowa do odgłosu szlifierki.


              Zgłoś się do poradni, bo to może być na tle nerwicowym sad


              • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 15:07
                To może inaczej, skoro nie dociera - społeczeństwio płaci na przywileje rozpłodowe, więc ogarnij swojego dzieciaka żeby chociaż nie uprzykrzał czasu ludziom. Raczej innego pożytku z niego nie będzie.
            • junebug Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 16:01
              Dziecko akurat jak na swoje możliwości było całkiem spokojne. Normalne piski 10miesiecznego bobasa (potrafił dużo głośniej). Jak przyszliśmy to nie było nikogo więcej.
          • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 20:20
            junebug napisał(a):


            > Dorosłym też zabraniasz się śmiać w restauracjach?

            A gdzie to wyczytałaś?
            Przypominam, że tobie przeszkadza kiedy pies unosi łeb. smile
            Więc może lepiej nie licytuj się na to, co kto komu zabrania.
            Pies może być mniej kłopotliwy dla otoczenia niż dziecko.
        • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:41
          natalia.nat napisała:

          > em niż z niemowlakiem, który cały czas "wydawałby głośniejszy dźwięk". W tej sy
          > tuacji pies jest mniej kłopotliwy dla otoczenia


          A jak radzisz sobie z innymi doroslymi, którzy siedzą obok ciebie i wydają głośne dźwięki, jak donośny śmiech czy żywe rozmowy? Czy dorosli wydający z siebie głośne dźwięki też nie powinni przychodzić, aby nie urazić twych wrażliwych uszu?
          • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 20:29
            inkamovinka napisała:


            > A jak radzisz sobie z innymi doroslymi, którzy siedzą obok ciebie i wydają gło
            > śne dźwięki, jak donośny śmiech czy żywe rozmowy? Czy dorosli wydający z siebie
            > głośne dźwięki też nie powinni przychodzić, aby nie urazić twych wrażliwych uszu?

            Może naucz się czytać ze zrozumieniem. Nie napisałam że mi szczególnie przeszkadzają odgłosy, tylko co bym wybrała gdyby ktoś mi dal taki wybór. Po prostu obiektywnie patrząc siedzący cicho pies jest mniej kłopotliwy niż hałasujące dziecko. Co nie znaczy, że zmywam się z restauracji, kiedy napotkam tam niemowlaka. Wiadomo że toleruje różne rzeczy we wspólnej przestrzeni publicznej. I specjalnie rżniesz głupa i pomijasz, że pani z niemowlakiem przeszkadzało, że pies tylko unosił łeb?
        • freja08 Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 19:37
          natalia.nat napisała:

          > Dla niemowlaka restauracja to też średni pomysł.

          Gdzie mają zjeść posiłek rodziny z niemowlakiem gdy przebywają daleko od domu, na ławce w parku?
          • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 20:33
            freja08 napisała:


            > Gdzie mają zjeść posiłek rodziny z niemowlakiem gdy przebywają daleko od domu, na ławce w parku?

            A ludzie z pieskiem, gdy przebywają daleko od domu, to gdzie mają zjeść posiłek?
            • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 22:30
              natalia.nat napisała:

              > freja08 napisała:
              >
              >
              > > Gdzie mają zjeść posiłek rodziny z niemowlakiem gdy przebywają daleko od
              > domu, na ławce w parku?
              >
              > A ludzie z pieskiem, gdy przebywają daleko od domu, to gdzie mają zjeść posiłek
              > ?


              To po co się oddalają od domu, jak mają psa? Pies zmienia życie właściciela i właściciel się powinien dostosować do psiego trybu, a nie podróżować. Pies nie potrzebuje do rozwoju zwiedzania zamku w Malborku lub Rzymu, ani uczyć się trzymania sztućców. A dziecko - o dziwo! - już tak.

              Masz psa - kup sobie dom z ogrodem i tam siedź. I stado owiec- jeśli gustujesz w owczarkach, bo do ich pilnowania takie zostały powołane, a nie do chodzenia po restauracjach i sklepach.

              • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 00:58
                inkamovinka napisała:


                > To po co się oddalają od domu, jak mają psa? Pies zmienia życie właściciela i w
                > łaściciel się powinien dostosować do psiego trybu, a nie podróżować. Pies nie p
                > otrzebuje do rozwoju zwiedzania zamku w Malborku lub Rzymu, ani uczyć się trzym
                > ania sztućców. A dziecko - o dziwo! - już tak.

                To raczej dziecko zmienia życie. Pies tak średnio, a gdyby ktoś nie miał potrzeby i radości, to by się na zwierzę nie decydował. Właściciel dostosowuje się do psiego trybu, ma prawo ze swoim psem oddalać się od domu, podróżować jeśli ma ochotę, chodzić na posiłki do restauracji dog friendly. I nic ci do tego. Możesz sobie nogą potupać i na forum pokłapać ozorem.


                > Masz psa - kup sobie dom z ogrodem i tam siedź. I stado owiec- jeśli gustujesz
                > w owczarkach, bo do ich pilnowania takie zostały powołane, a nie do chodzenia po restauracjach i sklepach.

                No cóż, ja mam ogród a nie mam psa. I nie ty decydujesz o tym, czy ktoś będzie miał zwierzaka, gdzie będzie z nim mieszkał i gdzie będzie z nim chodzi. Psy to wspaniali i oddani towarzysze. Przeszkadza ci pies w przestrzeni publicznej, to zamknij się w chałupie z dziećmi i tam sobie siedź. Kogo obchodzą twoje fobie.
                • angazetka Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 01:15
                  Wiesz, twój post łatwo można odwrócić? Rodzic dostosowuje się do trybu życia dziecka, może iść do restauracji przyjaznej dzieciom, a to nie ty decydujesz, gdzie będą z tym dzieckiem chodzić. Przeszkadza ci dziecko w przestrzeni publicznej? To zamknij się w domu i nie wychodź.
                  • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 01:33
                    angazetka napisała:


                    > Wiesz, twój post łatwo można odwrócić? Rodzic dostosowuje się do trybu życia dz
                    > iecka, może iść do restauracji przyjaznej dzieciom, a to nie ty decydujesz, gdz
                    > ie będą z tym dzieckiem chodzić. Przeszkadza ci dziecko w przestrzeni publiczne
                    > j? To zamknij się w domu i nie wychodź.

                    Że co takiego? Wybacz ale jaki ma sens komentarz w zupełnym oderwaniu od treści? Ja przecież nie bronię rodzicom chodzić z dziećmi do restauracji. Mnie nie przeszkadza dziecko w przestrzeni publicznej. I poza tym z jakiej racji, przecież nie jest to zabronione. Napisałam tylko, że dziecko bywa bardziej kłopotliwe od zwierzęcia, które z reguły siedzi grzecznie przy stoliku. Przecież wątek jest właśnie o tym, że to właściciele z psami przeszkadzają innym i dość często akurat tym, którzy mają dzieci i z nimi do tych restauracji przychodzą. Te psy wchodzą do przybytków, których właściciel się na to zgadza i to powinno zamykać temat.
                • inkamovinka [...] 13.04.26, 13:15
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 13:42
                    inkamovinka napisała: ...


                    To po co ten twój komentarz i co on wnosi do dyskusji? Wymyślasz nieistniejące problemy A rozwiązanie jest proste i oczywiste. To ty musisz się dostosować do zasad panujących w przestrzeni publicznej. Jeśli restauracja pozwala na przebywanie w niej właścicielom z psami, to maja prawo w niej być. A ty decydujesz czy tam wchodzisz czy szukasz innego miejsca. Ani ty ani twoje dzieci nie są pępkami świata, którym trzeba się kłaniać w pas i dla nich zmieniać reguły. Dorośnij.

            • freja08 Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 00:56
              natalia.nat napisała:

              > A ludzie z pieskiem, gdy przebywają daleko od domu, to gdzie mają zjeść posiłek?

              Psa można zostawić w miejscu noclegu, nic się nie stanie jeśli pobędzie sam. Niemowlaka bez opieki nie zostawisz.
              • natalia.nat Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 01:08
                freja08 napisała:


                > Psa można zostawić w miejscu noclegu, nic się nie stanie jeśli pobędzie sam. Ni
                > emowlaka bez opieki nie zostawisz.

                Dziecko też można zostawić z kimś, kto się nim zaopiekuje albo przemyśleć wcześniej logistykę, można też nie wychodzić. Skoro są restauracje, gdzie można wchodzić z psem, to z jakiej racji ktoś nie miałby skorzystać? Bo tobie się to nie podoba?

                • bene_gesserit Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 16:18
                  natalia.nat napisała:

                  > Dziecko też można zostawić z kimś, kto się nim zaopiekuje albo przemyśleć wcześ
                  > niej logistykę, można też nie wychodzić. Skoro są restauracje, gdzie można wcho
                  > dzić z psem, to z jakiej racji ktoś nie miałby skorzystać? Bo tobie się to nie
                  > podoba?

                  No ale właściwie dlaczego by nie? Każdy, komu nie podoba się lokal, do którego można wchodzić z psami, może się oflagować i protestować do imentu, Oznajmiając tym samym, że problemy pierwszego świata są dla nie/niego o wiele ważniejsze, niż te realne
      • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 09:36
        junebug napisał(a):

        >
        > Teraz na pewno od razu bym wyszła, jeśli przyszedłby ktoś z psem.


        TY byś wyszła? W życiu - ja bym podeszła do obsługi restauracji i poprosiła o
        usunięcie psa, a jak by się jie kwapili to rozmowa z kierownikiem/ itd. Ja ni będę odpuszczać praw mojego dziecka na rzecz psiecka, litości!

        .
        • balladyna Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:02
          Już widzę przerażenie tego kierownika.
        • junebug Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:32
          Lepiej wyjść nie użerać się z innymi ludźmi i stresować się czy pies rzuci ci się na dziecko.
        • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 14:50
          I byś została wysmiana- serio, niezależnie od tego czy ja mam psa czy nie , wolę psa a restauracji niż twoje wrzeszczące dzieciątko.
          I przysięgam ci że większość ludzi też to woli...


          • inkamovinka [...] 12.04.26, 15:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • campari.spritz Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 15:14
              Nie to, co stare madki polki, z tymi to dopiero można dojść do porozumienia.
            • konsta-is-me Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 00:24
              Spotkałam taka rozwydrzona Marynę jak ty niedawno we wrocławskiej cukierni.Tez wrzeszczała że nie będzie z nikim rozmawiać a jej bąbelek, wrzeszczący i biegający po całej sali jest idealny i już!
              Po moim spokojnym zwróceniu jej uwagi, poprzedzonym bezskuteczna interwencją kelnerki, gwiazdunia zmyła się po kilku minutach ,wraz z "idealnym" dzieciątkiem, ku uldze klientów i cichym aplauzie obsługi.
              Gwiazda w necie, wiadomo co w świecie , co nie ?
          • junebug Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 16:04
            Ja w każdej sytuacji wolę niemowlę niż bulteriera🤷‍♀️
      • homohominilupus Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:32
        Nie no, z pewnością krwiozerczs bestia czaiła sie na twoje dzieciątko
        • junebug Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:30
          Bo nigdy bullterrier nie zaatakował nikogo
    • iberka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 09:35
      Ale pracownicy muszą mieć badania sanitarno-epidemiologiczne i inne pierdoły. Dla mnie zwierzęta w miejscach publicznych w krórych jest żywność, to absurd.
      • homohominilupus Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 10:31
        Dlaczego?
        Podaj 3 powody
        • balladyna Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:20
          Przeszkadzałby mi pies w restauracji, gdybym musiała jeść z nim na podłodze, ze wspólnej miski. Ale jeszcze nie widziałam, żeby kogoś w knajpie do tego zmuszano. We fruwające w powietrzu psie kudły nie wierzę, prędzej pewnie można znależć ludzki włos w talerzu. I nie tylko włos.
          • iberka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:24
            Z obsługą też nie jesz ze wspólnego talerza.
            • balladyna Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 12:32
              No nie jem, dlatego obsługa mi nie przeszkadza.
    • subskrybcja Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 11:57
      inkamovinka napisała:


      > Nie wspominając o galeriach handlowych, gdzie tez włażą z tymi psami, a te psy
      > pyskami omiatają ubrania na wieszakach, itd.

      Ostatnio kupowałam ubrania w sieciówce X i podchodze do kasy, a tam kasjerem jest pies!
      I mówi do mnie:
      Wof wof, czy ma pani aplikacje?
      A ja się tak zdziwiłam, że zaniemówiłam.
      Ale ogólnie obsługa była miła, wielki owcczarek podhalański mnie obsługiwał, a managerem byl ratlerek. Tylko jako ochrone zatrudnili jamnika - biedny męczył się, bo miał krótkie łapki.
      Na koniec podziękowalam za miłą obsługę, pies pomachał mi ogonkiem, poloizać się nie dałam, bo to jednak obcy pies, sama wiesz.

    • jowita771 Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 15:06
      Przyznam się, że ja też nie byłabym zachwycona, gdyby pies był przy stoliku obok. Jeśli gdzieś dalej i grzecznie by leżał, to by mi nie przeszkadzał. Gdyby był na tyle blisko, że czułabym jego zapach, to bym nie pojadła, zapach psa jest dla mnie trudny do zniesienia, jest mi zwyczajnie niedobrze.
      • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 12.04.26, 18:19
        jowita771 napisał:

        > Przyznam się, że ja też nie byłabym zachwycona, gdyby pies był przy stoliku obo
        > k. Jeśli gdzieś dalej i grzecznie by leżał, to by mi nie przeszkadzał. Gdyby by
        > ł na tyle blisko, że czułabym jego zapach, to bym nie pojadła, zapach psa jest
        > dla mnie trudny do zniesienia, jest mi zwyczajnie niedobrze.
        >
        Ale pies to żywa istota, więc jak leży pod stołem to zawsze może wstać i podejść, nie da się życzeniowo podejść do jego zachowania. A smród psa - zwłaszcza mokrego to dramat. Kiedyś do kawiarni po deszczu wlazł jakiś włochacz i aż mnie cofnęło, nie wiem, jak można na coś takiego pozwalać.
    • nena20 Re: Psy w restauracjach 13.04.26, 09:06
      od dawna nie lubię psów a chyba bardziej ich właścicieli. Pieski sikają wszędzie, robią kupy, biegają bez smyczy. Jak szczeka na mnie jeden z drugim to chce sie tylko przywitać, na moją wyraźną prośbę aby zabrać psa właściciel urażony odciąga pupila. Całe szczęście jeszcze psa w restauracji nie widziałam.
    • thank_you Re: Psy w restauracjach 16.04.26, 11:11
      Wszystkie panie, które twierdzą, że zmyślam, zapraszam na FB na grupę: Mokotów moja dzielnica - właśnie czytam post dziewczyny, której pies został ugryziony przez innego psa oraz komentarze innych właścicieli psów, którzy chodzą do parku z gazem, bo nic innego na psiary nie pomaga. Ale to nieprawda, że się oddalają, daje maksymalnie kilka dni na pojawienie się postu o ugryzieniu człowieka - standard, jak już pisałam, średnio raz w tygodniu szukają takiej psiary czy innego psiarza. Biedne te autystyczne psy i ich właściciele. 😣
      • inkamovinka Re: Psy w restauracjach 16.04.26, 11:17
        thank_you napisała:

        > Wszystkie panie, które twierdzą, że zmyślam, zapraszam na FB na grupę: Mokotów
        > moja dzielnica - właśnie czytam post dziewczyny, której pies został ugryziony

        Problem rośnie, bo liczba psów rośnie, a społeczeństwo nie jest na to gotowewink W Polsce szczególnie psy są durne, bo się ich nie trenuje.

        Powinny pojawić się regulacje prawne, np. ograniczenie dozwolonych ras do trzymania w blokach (zakaz posiadania dużych psów na powierzchni mieszkalnej do 60 m2 na przykład) a najlepiej w ogóle zakaz dużych psów w miastach, no i egzekwowanie praw juz istniejących, jak sprzątanie po kupach i kaganiec u ras agresywnych - ale który polityk
        się zajmie czymś tak przyziemnym? Przecież Iran i Ukraina grzeją lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka