Kończę 48 lat.
Całe życie właściwie byłam sama. Mama urodziła mnie jako panna, ojciec wrócił do swoich rodziców, a ja nigdy nie byłam naprawdę akceptowana ani przez jedną, ani przez drugą stronę. Mamę straciłam przed 25 rokiem życia i od tamtej pory wszystko musiałam ogarniać sama.
Bardzo chciałam mieć rodzinę, dzieci. Nie udało się. Mam znajomych i kilku przyjaciół, ale wiem, że większość tych relacji istnieje dlatego, że to ja zawsze bardziej się starałam, pamiętałam, odzywałam się pierwsza.
41 urodziny Ostatnie 7 lat zmarnowałam bez sensu (choroba+wychodzenie z niej).
Uśmiecham się trochę przez łzy, życzcie mi wszystkiego dobrego

))