Jamniczek miniaturka, lat 6,5.
Wczoraj po wizycie na psim sorze, lekarz stwierdził porażenie przednich łapek. Od wczoraj nie je. Dopajamy przez strzykawkę.
Leży na boku.
Myśleliśmy, że to jakaś sepsa od zęba bo brał antybiotyk. A tymczasem...
4 lata temu było kiepsko z łapami tylnimi. Było rtg, ostrzykiwanie tego miejsca i silne tabletki przeciwbólowe i chyba sterydy też. Wydobrzał.
Ale to było 4 lata temu...
Mąż pojechał właśnie z nim do innego weta. Czekamy. Córka płacze, wiadomo

Usypiacie czy ratujecie?