nangaparbat3
04.08.26, 22:07
Wiadomość o śmierci Tanebo przypomniała mi kolegę z bardzo dawnych czasów. Pracowaliśmy razem i to był najlepszy pracowy kolega jakiego miałam w życiu. Mieszkał z rodzicami, którzy w pewnym momencie odeszli - najpierw mama, do której był bardzo przywiązany, niedługo potem ojciec. Kochała się w nim koleżanka z innego działu, ale bez wzajemności. Był zawsze sam.
Potem okazało się, że jest bardzo chory, praktycznie ma zniszczone nerki. Zaczął korzystać z dializ i ostatecznie zabił sie, skacząc z okna.
To wszystko działo się w latach 80 i w pracy mówiono, że on za chwilę miał skończyć 40 lat, a to była granica poza którą pacjent nie mógł już korzystać ze sztucznej nerki, tak mało ich było. AI potwierdza limity wiekowe, ale pisze o 65-70, co i tak jest straszne.
Ostatnio wciąż się natykam na wielbicieli starych, dobrych czasów, więc chciałam przypomnieć.