beata985
04.12.04, 07:59
w domu zle ,gorzej niż zle ,gorzej nawet niż tragicznie.
mój kochany?małżonek i ja nie potrafimy sie dogadac.
czy mam mu kupić prezent pod choinkę skoro On o mnie nie pamięta.moja pamięć
siega do zeszłorocznych urodzin,mikołajek,świąt,następne urodziny ,rocznica
ślubu i nic

może bym i przebolała ten brak prezentów ale dlaczego mam ciągle
udawać ze wszystko jest ok skoro jest do d...
mój kochany?małżonek pracuje,prowadzi swoją firmę,przez co ma mało czasu na
wszystko ale....potrafi znależć ten czas dla innych.
po całym tygodniu mijania sie w drzwiach-sobota wieczor ,wpada nawet ni ma
zamiaru nic jesc(nie wiem dla kogo ja gotuję i po co?)i oznajmia wychodzimy
do znajomych!!

stanęłam okoniem powiedziałam że nigdzie nie ide.no i
awantura bo on po całym tygodniu zapier......a ma prawo wyjsc i napić sie z
kumplem.idz.
urodziny dziecka.dostał wezwanie stawienia sie do jednostki.ja przekonana ze
wyjazd jest dopiero po urodzinach stawiam oczy ze zdumienia,bo przeciez
wezwanie juz dawno przyszłoi ja powinnam wiedziec kiedy idzie-pewnie
poinformował wszystkich innych,a mnie juz zapomniał powiedzieć.
urodziny musiałam przygotowac sama,dzieciaków pilnowałam sama,było nawet
niezle,no bo która kobitka nie da sobie rady

ale....
na drugi dzien (wraca z jednostki)przyszli moi rodzice tescie
wójek,ciocia,zabrakło światła? i tatusia...wpada z prezentem w
koncu.gorzelnia jak cholera.i tatus jest ok.
kupujemy narty.obiecuje mi to od kilku ładnych lat,ale ciągle dzieci były za
małe ,ciągle gonitwa.nareszcie przyszedł ten moment,wziął syna i pojechali.a
ja???przyjechali obkupieni tylko nart dla dziecka nie było.
pytam sie młodego ,a pan "kolega był z wami???
zaciął się(pewnie tatuś kazał być cicho)ale był

no i tatus stwierdził ze po
narty jedzie do makro.ja tez jadę.jego mina -znak zapytania.
pytam sie go po drodze dlaczego mnie nie wżiął miejsca, zabrakło w
samochodzie.no i awantura bo co ja mam przeciwko niemu?zna sie chłopak na
nartach i tyle ,dlatego z nim pojechał.to dlaczego mnie nie wzięli???...
teraz to juz mam w d... jego narty
no a swieta ,prezent juz kupiłam chociaż bardzo sie wachałam.dzien sobie
jeszcze dałam na przemyslenie.kupiłam.ale po co
czy ja coś dostanę w tym roku-pewnie nie...
a może jednak..wyryczałam mu tą jego pamięć o mnie i poradziłąm zeby "kolega"
pomógł mu wybrać prezent dla żony

.i nie zeby mi nic nie kupował(generalnie
nie kupuje)zdarzyło mu sie przyjechać po mnie na wakacje z super bielizną
ale... przyjechał smierdzący gorzołką...340km...czuli go nawet moi rodzice.
a jak dostanę czy mam sie cieszyć,udawać ze jest wszystko ok,czy olać
kompletnie???poproszę inny zestaw pytań kupiłam sobie sama

)))))płaszcz
za całe 5 stów

)))))))))
a sylwester .2 lata temu nawalił sie wczesniej,obudził dopiero drugiego dnia.
i wszystko ok,spoko...może w tym roku ja tak zrobię??
takie piękne dni nadchodzą a ja ryczę dzien w dzień.przyjdzie
wigilia ,złożymy sobie zyczenia i znowu będę udawała jaką mam "super"rodzinkę.
ktoś by powiedział no tak -ten zapier...a,a tej woda sodowa do głowy
uderza,chwyć sie babo roboty!!!(a co ja niby w domu robię?paznokcie maluję?)
i pewnie powie...............................................