Dodaj do ulubionych

mieć dziecko w Polsce?

    • mysia26 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 10:16
      Mam 27 lat. Nie mam dzieci ponieważ jestem BEZPŁODNA - brak owulacji,
      podejrzenie PCO sad
      Leczę się od kilku miesięcy. Na lekarstwa i wizyty u lekarzy (wizyta 60 zł +
      USG 20 zł = 80 zł; a przy minitoringu cyklu USG trzeba robić co 2 dni) wydałam
      już kilka tysięcy zł. Do przychodni państwowej nie chodzę bo szkoda zdrowia i
      czasu; leki są bardzo drogie, w większości nie refundowane. Niedługo czeka mnie
      laparoskopia, może po niej zaskoczę a jak nie to stymulacja owulacji i znów
      drogie lekarstwa sad
      Dzięki Bogu stać mnie na leczenie (choć IN VITRO pewnie mocno odbiłoby się na
      naszym domowym budżecie), ale co mają zrobić pary których na to nie stać ?????!!
      I czemu płacąc regularnie składki na ubezpieczenie zdrowotne muszę w tym chorym
      kraju płacić za leczenie z własnej kieszeni???
    • goga13 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 12:20
      Mam 28 lat. Jeszcze nie mam męża ale juz wkrótce...smile
      Planujemy liczną rodzinę bo aż 5 dzieci. Wiem, że sa cięzkie czasy ale co tam.
      Kocham dzieci i wiem, że damy rade je wychować.
      Skąd mój optymizm? Hmmm...wiara.
      (dodam, że nie jestem fanatyczką...ani katoliczkasmile )
      • neja NIEPŁODNOŚĆ NIEPŁODNOŚĆ NIEPŁODNOŚĆ !!!!! 11.01.05, 12:42
        Mam 28 lat i od roku staram sie o dziecko.

        Fakty: problemy z płodnością
        Nieregularne cykle, problemy z owulacją, niewłaściwy poziom hormonów.

        Koszty miesięczne: 600 zł
        Wizyta lekarska 100 zł
        Badania: 100 - 150 zł
        Monitoring cyklu: 200 - 300 zł
        Lekarstwa: 60 zł

        Dlaczego płaca co miesiąc HARACZ do ZUS nie mogę dostać sie do lekarza a jeśli
        mi się poszczęści nie dostaję skierowania na żadne badania i WSZYSTKO poza
        moczem i morfologią muszę opłacać sama ??? Kogo na to stać ?!?!?!!?

        Czy ktoś wreszcie pomyśli o setkach par borykających się z problemem
        niepłodności ?!?!?!?!

        Proszę niech ktoś się wreszcie nad tym zastanowi !!!!!

        Zapraszam na forum niepłodność - miłej lektury i choć odrobinę refleksji po
        niej.
        Pozdrawiam.
    • susti Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:17
      Zgadzam się z większością głosów, ze decyzję o posiadaniu maleństwa najłatwiej
      podjąc mając ekstra warunki finansowe i lokalowe .. jest to pewnie jednym z
      wielu czynników ale moim zdaniem to tylko płaszczyk narzucony na prawdziwe
      powody a są nimi :WYGODNICTWO, AMBICJE ZAWODOWE i brak realnych wzorców
      (pozytywnych) rodziny wielodzietnej.
      wygodnictwo - no bo powiedz szczerze , chciałabys mieć więcej niz dwoje
      dzieci, prac , sprzątać, gotować , opiekować się pilnowac, nie wychodzić , nie
      zapraszać, nie kupic niczego sobie , - skoro masz to jedno i jestes świetna
      MAtką ( przynajmniej tak sie widzisz)
      Ambicje - coś za cos - albo bbęde świetnie funkcjonować w pracy albo będę
      świetna matką . Nie da się pogodzic 10 godzinnego dnia pracy + dojazdy z opieka
      nad gromadką dzieci ( choćby Ci sie nawet wydawało, ze tak potrafisz)
      Brak realnych pozytywnych wzorców rodzin wielodzietnych - te , które znam
      borykaja się z biedą albo alkoholizmem jednego lub obojga rodziców, ( zwróć
      uwagę na "albo" i nie odpisuj proszę , ze ty pochodzisz z rodziny
      wielodzietnej i, ze mimo, ze za bogato nie było to panował szacunek i miłosc -
      wiem sa takie rodziny)

      próby "płacenia " albo dotowania w jakikolwieg sposó narodzin dziecka
      doprowadza do narodzin wielu dzieci w rodzinach patologicznych ( kazdy sposób
      jest dobry , zeby zdobyć kaskę ) Dlatego, jeżeli juz miałaby nastąpić istotna
      pomoc dla kobiet , które urodziły to sądzę , ze powinny byc to :
      - bezpłatana wysokiej jakości opieka lekarska dla matki, ojca i dzieci
      - niskie ceny niezbędników dziecięcych,
      - otwieranie a nie zamykanie złobków i przedszkoli z wysoko wykwalifikowana
      kadrą,
      - korzystne urlopy macierzyńskie
      - np wstępna polisa ubezpieczeniowa dla dziecka , która pozwoli rodzicom w
      późniejszym czasie reguralnie oszczedzać na studia itp..

      A poza tym kochani - jakaś polityka mieszkaniowa dla małzeństw - no bo jak tu
      rodzić 2 czy trzecie dziecko , kiedy mieszka się w 7 osób na 50 m2?
      • agoraj odpis od podatku zamiast zasiłku na dziecko! 11.01.05, 14:01
        Oczywiscie ze nie ma sensu dawać kasy na dziecko - dla wielu rodzin te 40 zł to
        mnóstwo pieniędzy, a dla tych, którzy powinni mieć więcej dzieci, żadna
        zachęta. Dlatego - odpisy od podatku. W zależności od liczby dzieci. Zachęcą
        radzących sobie w życiu, a nie będą osiągalne dla rodzin patologicznych. I
        zniżki w składkach emerytalnych - w końcu rodzice inwestują w przyszłego
        pracownika, który zarobi na emerytury, a nieposiadający dzieci takich
        inwestycji nie ponoszą.
    • ebbe Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:43
      Ja mam 33 lata, jedno dziecko, które UDAŁO mi się urodzić pracując na
      etacie.A potem: likwidacja firmy, praca w innej, cudem mnie przujęli, ale
      jednak potem podziękowali. I tak mając 29 lat zostałam na lodzie. Bez pracy,
      z małym dzieckiem, dwoma kredytami i mężem przynoszącym 1350zł a pracującym
      dniem i nocą, w nieldziele i święta. No więc mogłam: urodzić piątkę w
      imię "dał Bóg dzieci da i na dzieci", powiesić się, zapaść w alkoholizm, iść
      do nowej pracy, ale...Na hasło dziecko w tamtej syt, finansowej i psychicznej
      dostawałam histerii, mąż też.Powiesić się boję, zresztą dzicka szkoda. Pracy
      szukałam, ale 3 lata temu NIC NIE BYŁO. Od rodziców słyszałam: idź chociaż do
      sklepu. A ja zacząwszy od zera zaczęłam pracować w domu. Z czasem
      zarejestrowałam działalność(Boże, kto wymyślił 700zł ZUSU miesięcznie!!!!!!),
      jakoś powoli się odbiliśmy. I teraz chciałoby sie drugie dziecko, ale...Zaraz
      jak wezmę zwolnienie, a nie zamierzam zaharowywać się na ZUS, zaczną się
      kontrole. Jako "właścicielce" firmy żadne zwolnienia na dziecko mi się nie
      należą, opieka, urlop, NIC (o czym przekonałam się na własnej skórze kiedy
      mój synek był po operascji a ja zaniosłam tydzień zwolnienia do ZUSU). Jasne,
      w koncu państwo wychodzi z założenia, że skoro STAĆ MNIE na firmę to i na
      wszelkie niańki, itd, co jest zupełnie oderwane od rzeczywistości, bo ja
      czasami na czynsz nie mam, a potem jak wezmę za zlecenie to płacę np za 5 m-cy
      czynsz. Czy to jest sprawiedliwe???? Jak mam się zdecydować na dziecko??A co,
      jeśli po porodzie nie będę mieć zleceń, bo z obiegu wypadnę?
      No i godziny pracy przedszkoli:od 6.30 do 16. Dla mnie to lekko chore. Dobre
      bylo jak ja byłam mała, kiedy szło się do "fabryki" na 7 i o 15 wychodziło. A
      teraz kto chodzi na 7 do pracy i o 15 wychodzi???
    • kalina74 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:45
      "Jak zachęcić kobiety do rodzenia dzieci?" - już w samym pytaniu zawarta jest sugestia, że dzieci to
      sprawa kobiet. Może należałoby je sformułować następująco: "Jak zachęcić LUDZI do posiadania
      dzieci?"

      A oto kilka odpowiedzi ponad te, o których już była mowa:

      - ścigać bezlitośnie firmy, które latami zatrudniają pracowników na umowy-zlecenia, choć pracownicy
      ci pracują w pełnym wymiarze godzin w siedzibie pracodawcy (mój przyjaciel dziennikarz, który za
      miesiąc będzie ojcem, od lat nie może doczekać się legalnego zatrudnienia od RZECZPOSPOLITEJ!)

      - działaniami w przestrzeni publicznej zmieniać mentalność Polaków i Polek, którzy są największymi
      hipokrytami w Europie w dziedzinie "wartości rodzinnych" - trąbią o nich przy byle okazji, ale rodzic z
      małym dzieckiem w kawiarni czy muzeum to wciąż niemalże skandaliczny widok (3-letni synek mojej
      przyjaciółki długo płakał ze strachu, gdy pracownica Zamku Ujazdowskiego ryknęła na niego i mamę za
      to, że dotknął wielkiego pluszowego zwierzaka, który był częścią wystawy)

      - wysłać na Marsa z zakazem powrotu większość przedszkolanek z państwowych przedszkoli i
      wykształcić nowe (i nowych!), dla których dobre dziecko to nie będzie dziecko nieruchome i nieme
      (moja przyjaciółka musiała wysłuchać reprymendy kretynki-przedszkolanki, bo jej synek wszedł w
      przedszkolu pod stół, a mój brat muzyk płakał po prowadzonych przez siebie pokazach egzotycznych
      instrumentów w przedszkolach, bo wychowawczynie karciły śmiejące się dzieci). o systemie
      szkolnictwa, który zasługuje na wysadzenie w powietrze, nie będę pisać, bo nieśmiało wierzę, że jeśli
      dziecko nie zostanie stłamszone "w kołysce", to z pomocą mądrych rodziców oprze się urawniłowce w
      szkole

      - skończyć z krótkowzrocznymi pomysłami w stylu "pięć tysięcy dla każdej warszawianki, która urodzi
      dziecko" (już widzę te setki brzuchów w patologicznych rodzinach i mężów, konkubentów, tatusiów
      zapijających się za te pieniądze na śmierć) i zacząć realizować te, o których kobiety w całej Polsce
      krzyczą od dawna (kiedy niepłacenie alimentów zacznie być traktowane jako przestępstwo, a nie jako
      wybaczalna słabość mężczyzny?)

      - zmienić kodeks pracy tak, aby mężczyzna nie był bardziej opłacalnym pracownikiem od kobiety
      (skoro wierzymy, że dziecko należy do obojga)

      - i - żeby trochę rozjaśnić grobowy ton mojego listu - przywrócić do programu telewizji "Ulicę
      Sezamkową"!!! (zamiast infantylnych polskich ciotek i jakichś obrzydliwych kulfonów)
      • sugarbox Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 17:07
        Brawo za wypowiedz! Podpisuje sie wszystkimi konczynamismile
        Sugarbox i Ludek (18tc)
      • mamasita Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 22:07
        Ze wszystkim się zgadzam. Problem polega na tym, że zarówno rządy lewicowe jak
        i prawicowe do tej pory NIC W TEJ GESTII NIE ZROBIŁY.
        Firym trudno ścigać za te umowy - ponieważ z etatami padły by na kolana i się
        nie podniosły. W efekcie było by 40 % bezrobocie w całym kraju a nie 20 % jak
        obecnie. Największe firmy w kraju trzymją po kilkaset osób na takich umowach.
        Nie popieram, ale i nie potepiam, bo wiem, że jak dzieje się lepiej w
        gospodarce to zdecydowanie fajniej jest mieć zadowolonych, mających poczucie
        bezpieczeństwa pracowników i ich wziąć na etat.



        kalina74 napisała:

        > "Jak zachęcić kobiety do rodzenia dzieci?" - już w samym pytaniu zawarta jest
        s
        > ugestia, że dzieci to
        > sprawa kobiet. Może należałoby je sformułować następująco: "Jak zachęcić
        LUDZI
        > do posiadania
        > dzieci?"
        >
        > A oto kilka odpowiedzi ponad te, o których już była mowa:
        >
        > - ścigać bezlitośnie firmy, które latami zatrudniają pracowników na umowy-
        zlece
        > nia, choć pracownicy
        > ci pracują w pełnym wymiarze godzin w siedzibie pracodawcy (mój przyjaciel
        dzie
        > nnikarz, który za
        > miesiąc będzie ojcem, od lat nie może doczekać się legalnego zatrudnienia od
        RZ
        > ECZPOSPOLITEJ!)
        >
        > - działaniami w przestrzeni publicznej zmieniać mentalność Polaków i Polek,
        któ
        > rzy są największymi
        > hipokrytami w Europie w dziedzinie "wartości rodzinnych" - trąbią o nich przy
        b
        > yle okazji, ale rodzic z
        > małym dzieckiem w kawiarni czy muzeum to wciąż niemalże skandaliczny widok (3-
        l
        > etni synek mojej
        > przyjaciółki długo płakał ze strachu, gdy pracownica Zamku Ujazdowskiego
        ryknęł
        > a na niego i mamę za
        > to, że dotknął wielkiego pluszowego zwierzaka, który był częścią wystawy)
        >
        > - wysłać na Marsa z zakazem powrotu większość przedszkolanek z państwowych
        prze
        > dszkoli i
        > wykształcić nowe (i nowych!), dla których dobre dziecko to nie będzie dziecko
        n
        > ieruchome i nieme
        > (moja przyjaciółka musiała wysłuchać reprymendy kretynki-przedszkolanki, bo
        jej
        > synek wszedł w
        > przedszkolu pod stół, a mój brat muzyk płakał po prowadzonych przez siebie
        poka
        > zach egzotycznych
        > instrumentów w przedszkolach, bo wychowawczynie karciły śmiejące się dzieci).
        o
        > systemie
        > szkolnictwa, który zasługuje na wysadzenie w powietrze, nie będę pisać, bo
        nieś
        > miało wierzę, że jeśli
        > dziecko nie zostanie stłamszone "w kołysce", to z pomocą mądrych rodziców
        oprze
        > się urawniłowce w
        > szkole
        >
        > - skończyć z krótkowzrocznymi pomysłami w stylu "pięć tysięcy dla każdej
        warsza
        > wianki, która urodzi
        > dziecko" (już widzę te setki brzuchów w patologicznych rodzinach i mężów,
        konku
        > bentów, tatusiów
        > zapijających się za te pieniądze na śmierć) i zacząć realizować te, o których
        k
        > obiety w całej Polsce
        > krzyczą od dawna (kiedy niepłacenie alimentów zacznie być traktowane jako
        przes
        > tępstwo, a nie jako
        > wybaczalna słabość mężczyzny?)
        >
        > - zmienić kodeks pracy tak, aby mężczyzna nie był bardziej opłacalnym
        pracownik
        > iem od kobiety
        > (skoro wierzymy, że dziecko należy do obojga)
        >
        > - i - żeby trochę rozjaśnić grobowy ton mojego listu - przywrócić do programu
        t
        > elewizji "Ulicę
        > Sezamkową"!!! (zamiast infantylnych polskich ciotek i jakichś obrzydliwych
        kulf
        > onów)
    • anka_32 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:06
      Jak już pisało wiele Poprzedniczek - problemy czyli niepłodność. Zanim
      zaczęłam leczenie, nie wyobrażałam sobie nawet, jakie są to koszty czasowe i
      finansowe. "Zwykły" monitoring owulacji - a trzeba być kilka razy w miesiącu u
      lekarza, w określonych dniach cyklu, każda wizyta kilkadziesiąt złotych.
      Żadnego wsparcia organizacyjnego ani finansowego ze strony państwa - w
      mojej "rejonowej" przychodni na bezpłatną wizytę u ginekologa (bez USG) czeka
      się 2 miesiące. Koszt inseminacji, do której się powoli przymierzam (łącznie z
      badaniami przed, USG itp) to ok 1000 zł w Warszawie. Jeżeli nie poskutkują, in-
      vitro (łącznie z lekami ponad 10 000 zł. Co mają zrobić pary zarabiające
      średnią krajową? To też jest jedna z przyczyn, dla których rodzi się coraz
      mniej dzieci.
      Ania
      • anka1 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:28
        w lutym 2004 urodzilam cudownego Synka. nie byl dzieckiem planowanym, musze
        utrzymac Go sama bo jego Tata nie ma pracy. jest bardzo ciezko i nie wiem co
        byloby z nami gdyby nie pomoc moich Rodzicow. pracuje w soboty i niedziele
        kosztem Synka. widujemy sie dwa razy w tygodniu, bo pracuje w innym
        miescie.zadne zasilki mi nie przysluguja, bo < za wysoki dochod >. polskie
        panstwo nie potrafi pomoc takim osobom jak ja. nie potrafi pomoc rodzinom. i
        byloby mniejsza o to, gdyby nie przeszkadzalo. a przeszkadza i to bardzo.
        wysokie podatki.horrendalne skladki na zus, za ktore i tak nie mozna sie ani
        wyleczyc panstwowo ani liczyc na godziwe emerytury w przyszlosci. 22 % vat na
        artykuly dla dzieci ( buciki rozmiar 19 kosztuja 100 i wiecej zlotych !!!),
        wrecz chamskie traktowanie kobiet w ciazy i matek przez tzw. sluzbe zdrowia, w
        urzedach itp. instytucjach. drogie zlobki, przedszkola w dodatku pracujace w
        dziwacznych godzinach. szkola panstwowa ? - strach do niej wyslac dziecko. i
        mozna by wymieniac tak dlugo.
        a z drugiej strony dlaczego nie refunduje sie zabiegow in vitro i leczenia
        nieplodnosci ? dlaczego mamy tak bezsensowne przepisy dotyczace adopcji ?
        ktos kto teraz decyduje sie miec dzieci w tym kraju zasluguje na natychmiastowa
        beatyfikacje albo medal za odwage !
        • seseczka Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:44
          Dziewczyny ponawiam prośbę o przyłączenie się do akcji! www.nasz-
          bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=14977
          wejdzcie prosze na podany link i poczytajcie. mamy już przygotowany list, który
          każda z Was będzie mogła sobie ściągnąć i wysłać w swoim imieniu. Musimy
          walczyć! Teraz bardzo wiele zależy od nas!

        • agacz2905 Re: mieć dziecko w Polsce? 15.01.05, 16:20
          Już dwa razy, bo w styczniu 2001 oraz w sierpniu 2003 nasza rodzina powiększyła
          się. Jako osoba niepełnosprawna miałam masę wskazań do cc. I tą też drogą
          przyszło na świat dwoje moich dzieci. Los chciał, że w szpitalu, gdzie robiono
          mi te cesarki była (jak to zwykle bywa) kontrola z NFZ (w 2001 były to jeszcze
          Kasy Chorych). Urzędasy z tejże instytucji dwa (sic!) razy wyjęły losowo do
          kontroli akurat moją kartę informacyjną. Wynik kontroli: mnie się cesarka nie
          należała. Doprawdy, można umrzeć ze śmiechu. Hamuję się, żeby nie pisać tutaj o
          sobie, o moim pogarszającym się stanie zdrowia. Mam umiarkowany st.
          niepełnosprawności, jednak szane na rentę żadne. Łażę więc do posiadanej
          jeszcze przeze mnie roboty i dzielnie opłacam opiekunkę córeczki. Burzę si,.ę
          na to wszystko o tyle, że kompletnie nie mam forsy np. na rehabilitację z
          prawdziwego zdarzenia, psychoterapię. Osobom z problemami z płodnością chcę
          napisać, żeby nie tracili nadziei. Mam dwoje dzieci, bo tak miało być i mocno w
          to wierzę. W wieku 20 lat wycięto mi lewy jajnik (razem z solidnym guzem w
          śroku). Miałam zdiagnozowane PCO i nie leczyłam się akurat "na to". Nie mam
          wobec tego żadnych doświadczeń z leczeniem niepłodności, za to doświadczenia z
          wieloma własnymi chorobami. 2 razy zaszłam w ciążę, w ogóle o tym nie marząc
          ani tego zbytnio nie pragnąc!Więc zdarza się i tak. Mam dwoje ładnych, zdrowych
          dzieci. Dziękując za to, borykamy się z mężem z trudami codziennego zycia,
          kredytami, chorobami, infekcjami. Nie mam wątpliwości, że mieć dziecko w Polsce
          to coś trudnego i wymagającego wsparcia. Nikt nie szanuje trudu i troski
          rodziców, którzy są tak naprawdę pozostawieni sami sobie. Przed samotnymi
          rodzicami to w ogóle chylę czoła przy okazji tej dysputy. Wszystkim młodym
          rodzicom mogę napisać: trzymajmy się i myślmy zarówno o sobie jak i o naszych
          Dzieciach. Pozdrawiam
          Agnieszka
    • owocowa2 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 15:45
      A co z tymi co chcieliby a nie mogą z powodu niepłodności!!!!!! Nikt tym ludzom
      nie pomoże, nioe dofinansuje badań, inseminacji, in vitro. Pytam dlaczego!!!???
      Tysiące jest takich, załamanych pozostawinych samym sobie. Ja sama do nich
      należe i jak nikt inny wiem jak to boli.
      • mamasita Re: mieć dziecko w Polsce? Z boku 12.01.05, 21:59
        Zgadzam sie z postami o złej polityce państwa zarówno ekonomicznej jak i
        prodzinnej lub jej braku obecnie. Na pocieszenie - gdyby cała Europa się
        zmobilizowała to może odwrócilibyśmy bieg historii, ale nie sądzę żeby tak się
        stało.Trend utrzymujący się -ludność azjatycka w tym Chiny i Indie- rozwiażą
        w przyszłości nasze problemy z brakiem dzieci i rozwjem społeczeństw w naszej
        hemisferze. Przyszłośc leży w migracji ludzi. Polska za jakiś czas wróci do
        czasów II RP z róznymi społecznościami i zróznicowaniem etnicznym. Nic w tym
        złego. To juz jest obecnie dyskutowane w parlamencie Europejskim i nieformalych
        forach - lobbowanie za wolnym przepływem potencjału ludzkiego. Tak więc cieszmy
        się naszymi jedynakami.
    • zdral Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 21:23
      Bez czytania poprzednich postów.
      Chciałabym mieć więcej niż 2 dzieci ale kilka spraw mnie przerasta. Przede wszystkim - boję się porodu naturalnego. Od zawsze. Nasłuchałam się historii o "nieczułym" personelu, o błędach lekarzy nie umiejących podjąć właściwych decyzji w krytycznych momentach (co niekiedy kończy się śmiercią dziecka a czasami śmiercią matki). Boję się komplikacji. Przy pierwszym dziecku miałam cesarkę (położenie pośladkowe). Planujemy jeszcze jedno ale obawiam się że jeden poród naturalny to wszystko co znieść mogę.
      Poza tym, bardziej istotna nawet, jest sprawa finansów. Mamy wszystko na kredyt. Mieszkanie (2 pokojowe, daleko od centrum), samochód. Po tygodniowych wakacjach i paru inwestycjach typu aparat fotograficzny i wesele kuzyna, nie możemy wyjść z debetów. A dziecko kosztuje... Nie tylko wtedy kiedy jest małe. Kiedy dorośnie, może pójdzie na studia. Gdzie będzie mieszkało kiedy założy rodzinę? Czy będzie miało pracę? A jeśli zabraknie nas zbyt wcześnie? Warto by zabezpieczyć pociechę jakąś polisą...
      Na dziecko "łoży" się latami często kosztem własnych potrzeb a przecież rodzice tez mają niespełnione marzenia - podróże, dom. Czy to egoizm?
      Pozdrawiam
      M.
      • dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 11:21
        Ja mam troje dzieci w Polsce.
        Jestem szczęśliwą matką, realizuję się zawodowo...
        Dwoje było na świecie gdy mieszkaliśmy w jednym pokoiku, ja kończyłam studia i
        byłam bardzo szczęśliwa.
        Teraz tez niczego nam nie brakuje, ale wszystko osiągneliśmy sami, przy
        wsparciu rodziców.
        Jeśli mi zdrowie pozwoli chciałabym jeszcze jedno...
        • bmyn Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 00:17
          no to w koncu sami czy przy wsparciu rodziców? to zasadnicza różnica.
          • dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 08:14
            Wsparcie psychiczne, akceptacja....
            Pomoc to pomoc.
    • annaligocka Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 12:56
      Mieć dziecko w mojej firmie oznaczało dla mnie pracowac do 41 tygodnia ciąży w
      pokoiku na gorącym, dusznym poddaszu, nie skorzystać z ani jednego dnia
      zwolnienia lekarskiego (chociaz byłam chora), a do ginekologa chodzić z
      wyrzutami sumienia, ze ograbiam firme. Muszę również zapomnieć o urlopie
      wychowawczym. W zamian za to jako pierwsza osoba w historii firmy mam szansę
      wrócić do pracy po macierzyńskim i nie otrzymać wypowiedzenia. Nikomu się to
      jeszcze nie udało.
      Po co nam zatem prawo dające nam słuszne skądinąd przywileje, które potem
      dyskwalifikują nas w oczach pracodawców? Prawo, które nie dysponuje żadnymi
      narzędziami zapobiegania dyskryminacji młodych matek powracających do pracy??

      Jeżeli urodzenie dziecka w naszym państwie stawia wiele z nas w sytuacji
      zagrożenia podstaw bytu zaś nie istnieją żadne prawne środki ochrony
      pracujących matek (oprócz łaski i dobrej woli pracodawcy)nie ulega wątpliwości,
      że coraz mniej osób świadomie pozwoli sobie na takie wyzwanie.

    • w_ania Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 16:15
      Po pierwsze zgadzam się z większością dziewczyn - zarobki 1000 zł miesięcznie
      które zarabia mój mąż starczy na zapłacenie rachunku za gaz prąd i wodę a gdzie
      reszta??? wszędzie podaje się że średnia krajowa to 2000 ale nie wiem skąd te
      dane. Dziecko niestety kosztuje jedno wyjście do marketyu - bez szaleństw to
      około 200zł przy zakupie jednej paczki pampersów. Stosunek wydatków do zarobków
      jest w naszym kraju nie współmierny!!!!!!!
      Niestety większość kobiet jest w takiej sytuacji jak ja tzn. że ja utrzymuję
      rodzinę - niestety. Urodzenie dziecka teraz w takiej sytuacji = zwolnienie z
      pracy. I przepisy prawne nic tu nie uregulują bo zawsze się znajdzie sposób np.
      likwidacja etatu czy coś tym stylu.
      Po drugie brak pomocy ze strony państwa osobom które chcą mieć dzieci a nie
      mogą. Osobiście byłam w takiej sytuacji na leczenie + kilka prób inseminacji +
      zastrzyki wydaliśmy tyle że spokojnie mielibyśmy samochód.
      I dopóki nie zmienią się te podstawowe 2 rzeczy to nikt (jeśli nie wpadnie )
      świadomie takiej decyzji nie podejmie.
      Oprócz tego już w przedszkolu zaczyna się "wyścig szczurów" kto lepsze
      przedszkole potem lepsza szkoł potem studia bo jeśli nie masz kasy albo
      uzdolnień albo jednego i drugiego to się nie przebijesz i będzesz zamiataczem
      ulic za marną kuroniówkę.
      Ja mam jedną kochaną istotkę 2 letnią Martynkę i drugie dziecię lada dzień
      pzyjdzie na świat ale tylko dla tego że w pracy udało mi się jakoś to
      poustawiać i wracam zaraz po urlopie. Ale moja koleżanka już takiego szczęścia
      nie ma i wiem że zostanie zwolniona.

      Ania
    • mamamarcysi Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 17:31
      Moja Marcysia ma 8 msc.W ciąże zaszłam miesiąc po ślubie, i nie martwiłam się o
      pracę, o mieszkanie, ani o żadne takie tam. Od zawsze marzyłam o dziecku, a
      nawet nie jednym, tylko o przynajmniej czwórce. Myśle,że ważne jest wsparcie
      rodziny, wtedy kobieta nie boi się miec dzieci. Marcysia ma dużą rodzinę, ma
      już 5-cioro ciotecznego rodzeństwa. I myślę,że to nie koniec! Nasza rodzina
      wspiera się wzajemnie, pomaga sobie, pociesza, radzi, dzieli się
      doświadczeniem, i sprzętami (łóżeczko, foteliki, itp).
      • dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 08:19
        Mamamarcysi masz całkowitą rację, w rodzinach ktore sie wspierają , kochają ,
        szanują sprawy materialne to kwestia drugorzędna. Przeciez dziecko aby być
        kochane nie musi mieć łóżeczka prosto ze sklepu, najnowocześniejszego wózka,
        czy markowych ciuszków.
    • przyjaciela Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 10:40
      wybaczcie jesli coś powielę. Nie czytałam wczesniejszych wpisów. Podzielę sie
      taka refleksją. Byłam zatrudniona. Dyr dawał plany na przyszłość. Zaczęłam
      studia. No i w listopadzie okazało się że spodziewam sie dziecka. Miałam umowe
      czasową. kończyła się na dwa tyg przed końcem macierzyńskiego. I chciałam
      wrócić do pracy. ale potrzebowałam czasu jeszcze na zorganizowanie
      przeprowadzki. Ze względu na ciąże przeprowadziłam sie do innego miasta. Czas
      potrzebny na przeprowadzkę i zorganizowanie wszystkiego to kilka miesięcy.
      Czyli nie cały urlop wychowawczy. Niestety, nie zostało mi dane abym
      przynajmniej cokolwiek spróbowała. Umowa nie została przedłużona. Jestem matka
      małego dzieca i bezrobotną. szukam pracy.tylko tu, gdzie teraz mieszkam nie ma
      pracy. Z przyjemnością urodziłabym jeszcze z jedno lub dwoje dzieci. tyle że
      nie utrzymamy rodziny z jednej pensji. Potrzebuje pracy i szanowania mojego
      prawa do dziecka. Pewności, że jak urodzę to pracodawca jednak z przychylnością
      na to spojrzy, a nie bedzie szukał pretekstu by sie pozbyć takiego balastu - bo
      dziecko to dni wolne, wczesniejsze wychodzenie z pracy, nagłe sytuacje. myslę,
      że kwestja zatrudnienia i pewności godziwej pracy na pewno zwiekszyłyby
      przyrost. I jeszcze uznanie naturalnego prawa do posiadania dzieci. A na
      rozmowach o pracę jest pytanie, czy pani ma dzieci a jesli nie to czy spodziewa
      sie w najbliższym czasie. Bo jesli spodziewa się to u nas nie ma dla niej
      pracy. horror!!!!
    • margaret_g1 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 11:45
      Mysle, że wszyscy wiedza dlaczego rodzi sie corazmniej dzieci i nie trzeba
      zadawac takiego pytania. To mydlenie oczu ludziom, że nikt nie zna problemu i
      nie wiadomo jak pomóc. jestem mamą 10,5 miesiecznej córeczki. Nie stracilam
      pracy, jakoś ledwo ledwo stać mnie na utrzymanie jej i opiekunke, bo złobek
      jest nie do przyjęcia. Nie dostałam żadnych pieniędzy za jej urodzenie - w
      szpitalu to ja musiałam zapłacic za poród - kwitek z napisem opłata za poród
      mam do dziś, nie dostaje rodzinnego, bo rzekomo za duzo zarabiam, a dzieko
      kosztuje mnie powyzej 1000 zł miesięcznie. Nie wyobrażam sobie miec drugiego
      nie tylko ze względu na sytuacje finansową, ale rowniez ze względu na fatalna
      opieke nad kobietami w ciązy - brak dostepu do badań w państwowej słuzbie
      zdrowia - np.mialam tylko 2 razy badania krwi i moczu oraz beznadziejna opiekę
      po porodzie. I mam to gdzies, że wszyscy alarmują, że jak tak dalej pójdzie to
      nie bedzie miał kto pracować na emerytów - niech sami decydenci i panowie z
      rządu, którzy maja wielkie dochody dadza przykład i niech ich zony rodzą
      dzieci - Pan Prezydent tez ma jedno dziecko, czy ktos sie czepia go za to?
      Słabo i niedobrze mi sie robi jak prezes fundacji rodzic po ludzku gada bzdury
      i udaje, że nie wie o co tak na prawde chodzi. Nie mydlmy sobie oczu!
      • mimula Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 22:51
        Mam dwoje dzieci. Cieszę sie z tego ogromnie, to mój skarb, ale tym co dzieje
        się u nas jestem coraz bardziej przerażona. Jako matka na wychowawczym po raz
        kolejny szukam pracy, bezskutecznie. Z pierwszym dzieckiem ponad dwa lata
        wynajmowaliśmy mieszkanie z osobami trzecimi, bo nawet na wynajęcie
        samodzielnej kawalerki nie było nas stać. TEraz ledwo wiążemy koniec z końcem.
        Dzieci rosną, córka chodzi do przedszkola, które jak się okazuje mają zamknąć
        od września - jedno z najlepszych w mieście. Rozumiem niż, ale co z dziećmi
        które zaczęły już w nim przebywać? rodziców nikt o zdanie nie pyta, wszystko
        załatwiane cichaczem. Nie wspomnę juz o wypłacaniu becikowego. To tak jak z
        IKE - jest pomysł, wszedł w życie, a za kilka miesięcy ktoś będzie się stukał w
        głowę i dziwił czemu nie wypalił. Jak jednorazowa wypłata ma kogokolwiek przy
        zdrowych zmysłach zachęcić do posiadania potomstwa i borykania się z
        antyrodzinną polityką naszego kochanego państwa?
        • a_weasley Becikowe - zawsze coś 14.01.05, 23:37
          Robi mi się niedobrze, jak czytam wydziwianie na temat becikowego. Wszyscy
          narzekają, że dziecko kosztuje, że około porodu jest spiętrzenie wydatków, a jak
          miasto próbuje coś z tym zrobić, to źle.

          > Nie wspomnę juz o wypłacaniu becikowego. To tak jak z
          > IKE - jest pomysł, wszedł w życie, a za kilka miesięcy ktoś będzie się stukał w
          > głowę i dziwił czemu nie wypalił.

          Zależy co znaczy nie wypalił. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby po urodzeniu
          dziecka w domu pojawiło się jednorazowo 5 tysięcy zł (Warszawa, podaję na
          odpowiedzialność "Polityki"). To tak, jakby podnieść zasiłek rodzinny o 200 zł
          przez dwa lata - tyle że kasa pojawia się jednorazowo i w momencie, gdy jest
          najpotrzebniejsza.
          A z drugiej strony - powiedzmy sobie szczerze, jak komu zależy na dzieciach to
          je będzie miał. O co zakład, że większość osób, których rzekomo nie stać na
          dzieci, ma lepsze warunki lokalowe i finansowe (w sensie realnych zarobków) niż
          mieli ich rodzice?
          • wieczna-gosia Re: Becikowe - zawsze coś 20.01.05, 15:31
            wybrzydzam na becikowe bo:
            nie dostane to po pierwsze wink)
            ci co diostana- dostana je rowniez z moich pieniedzy to po drugie.
            poniewaz dostana je wszyscy mali warszawiacy- a wiec takze ci co becikowe pchna
            na wozek wink bo taki za 5 kola im pasuje pod tapicerke merca czy bi em dablju.

            Z odpisami od podatku (a niechze bedzie na 5 tysiecy nawet... hehe) byloby
            inaczej bo moge sie zzymac ze nie odpisze, ale nie ulega watpliwosci ze ci co
            odpisza odpisza ze swoich.

            Nazwijcie mnie kutwa wink)
            • melka_x Re: Becikowe - zawsze coś 21.01.05, 12:57
              Tu kutwa nr 2.
              Wybrzydzam, bo owszem zawsze miło dostać dodatkowe pieniądze, ale bez problemu
              przeżyję bez nich. I nie widzę żadnego powodu dlaczego biedniejsi mieliby mi
              finansować ekskluzywny wózek czy jedynkę z łazienką po porodzie (bo to na to
              pewnie bym wydała), tym bardziej, że gdyby wózek za 5 tys. był marzeniem
              życia, to bym go kupiła i bez becikowego. Analogicznie nie widzę powodu
              dlaczego ja miałabym finansować jeszcze lepiej zarabiających. Natomiast
              doskonale widzę inne potrzeby - np. rozszerzenie refudnowanych badań dla
              ciężarnych, niemowląt i starszych dzieci, refundowanie szczepionek dla
              wcześniaków (jak na razie rodzice wcześniaków muszą sami płacić),
              budowanie/utrzymywanie pojedyńczych sal porodowych, zakup inkubatorów i wiele
              innych.
      • brn Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 22:54
        Tak mi się jeszcze nasunęło: co za palant wymyślił wielostanowiskowe sale
        porodowe?!
    • bea_bak1 Re: mieć dziecko w Polsce? 18.01.05, 11:40
      Moim zdaniem żadne 'becikowe' nie zmieni sytuacji na lepsze, jedynie będzie
      stanowić zachęte dla uboższych rodzin, które zainteresowane będą przede
      wszystkim możliwością inkasowania łatwych pieniędzy i nie z rodzicielskiego
      punktu widzenia - wychowaniem dziecko.

      Aktualnie wróciłam do pracy po urlopie wychowawczym, dziecko ma 15 m-cy. Sama
      podjęłam decyzję o tak długim urlopie, że jako kobieta ponad 30letnia, po 5
      latach pracy, ciężkiej i odpowiedzialnej, w bardzo szybko rozwijającej się
      branży telekomunikacyjnej, mogę zrobić sobie przerwę w pracy. Moi przełożeni
      wiedzieli o tym, zgodzili się mówiąć, że czekają na mnie. Gdy nadszedł czas
      powrotu, na miesiąc przed jeszcze słyszałam :'tak tak wracaj'. Zorganizowaliśmy
      z mężem nasze życie prywatne dostosowane do opieki nad dzieckiem, itp, a na
      cztery dni przed powrotem mój przełożony powiedzial mi bym jednak nie wracała,
      bo 'nie ma dla mnie etatu'. 'Wiesz, w sumie nie mam Ci nic merytorycznie do
      zarzucenia, ale po prostu... skonsumowało mi twój etat' - usłyszałam. Dwa dni
      dochodziłam do siebie. Liczyłam na to, że w tak dużej korporacji takie
      sytuacje, gdzie dział personalny szczyci się posiadaniem całej gamy programów
      pracowniczych itp, nie ma miejsca. Niestety przeliczyłam się. Zaczęłam szukać
      dla siebie miejsca w firmie, gdzie indziej, udało mi się po ok 3 mcach,
      przeszłam normalną rekrutację itp. Zdegradowano mnie, straciłam zapał i
      zaangażowanie. Teraz przychodzę, robię swoje i jeszcze mam odwagę korzystać z
      przysługującego przywileju dla matek karmiących i wychodzę wcześniej. Nie mam
      skrupułów. Choć w ciągu pierwszych 5 dni moja przełożona zapytała mnie ja długo
      jeszcze zamierzam z tego przywileju korzystać?

      Jak rozmawiam z koleżankami-młodymi matkami nie jestem przypadkiem
      odosobnionym. Stałam się pracownikiem gorszej kategorii - nie z własnej winy,
      anie niczym się nie przysłużyłam. NAjwiększą w tym radość mam z faktu, że MAM
      dziecko i jestem matką. Inne mam priorytety, ale nikt nie usprawiedliwi mojego
      stresu i niepewności zawodowej. Po prostu OCHRONA MATKI WRACAJĄCEJ PO URLOPIE
      WYCHOWAWCZYM DO PRACY JEST W POLSCE FIKCJĄ. I to należałoby moim zadniem
      zmienić. Nie jest to przecież kosztowne, o wiele mniej niż stworzenie systemu
      zasiłków.

      ps jak zdążyłam się zorientować, wśród moich kolegów i koleżanek w pracy tylko
      ja jedna kobieta mam dziecko w ogóle, 6 innych dziewczyn w wieku 28-38 lat to
      taz single - pracujące od rana do wieczora. Małe dzieci mają za to panowie, też
      w wieku ok 28-40 lat, żony nie pracują. Pozostawiam bez komentarza taki
      trend.
    • habeby Re: mieć dziecko w Polsce? 18.01.05, 13:59
      Także uważam, że bardzo istotną sprawą przy decyzji o dziecku jest sytuacja
      ekonomiczna. Teraz jestem w 5 miesiącu ciąży i jestem bardzo z tego powodu
      szczęśliwa, ale przyznam szczerze że wiadomość o dziecku spadła na nas jak grom
      z jasnego nieba. Ja właśnie zostałam zatrudniona,na szczęście na czas
      nieokreślony, mój mąż od roku szukał pracy. Po jakimś miesiącu okazało się, że
      mam problemy z utrzymaniem ciąży, trafiłam do szpitala. Na podtrzymaniu, z
      rygorem leżenia byłam ponad 2 miesiące, a teraz mogę spokojnie żyć.. w domu,
      bez forsowania się, no i oczywiście na zwolnieniu lekarskim, na którym
      pozostaję nadal i chyba niestety nie wrócę do pracy do końca ciąży. Powiedzcie
      mi jaką państwo stosuje poolitykę, skoro tylko należały mi się pierwsze
      pieniądze za zwolnienie z ZUS-u, to od razu wszczęto postępowanie wyjaśniające
      dlaczego tak krótko pracowałam i dlaczego za taką a nie inną stawkę podstawową.
      Jeszcze niedługo okaże się, że wogóle nie należy mi się zwolnienie i będę
      musiała wrócić do pracy na 8 godzin dziennie, za kierownicę, bo większość czasu
      w pracy spędzałam za kółkiem. Władze martwią się niskim przyrostem naturalnym
      ale kobiet w ciąży nie traktują inaczej jak zwykłych oszustów?? Ja tego nie
      rozumiem
      • yola13 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 12:13
        habeby napisała:

        >
        > Władze martwią się niskim przyrostem naturalnym
        > ale kobiet w ciąży nie traktują inaczej jak zwykłych oszustów?? Ja tego nie
        > rozumiem
        Po prostu dlatego, że wśród rządzących są prawie sami złodzieje i oszuści,
        szczerze to cały czas zastanawiam się nad emigracją z tego coraz bardziej
        okrutnego i skorumpowanego kraju, bo jak narazie to nic nie sprzyja temu abym
        mogła tu urodzić szczęśliwie dziecko i później godnie razem żyć.
    • przeciwcialo Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 09:08
      Trzeba tylko chciec miec dzieci a nie wymawiac sie cięzkimi czasami. Nigdy nie
      było lekko.
      • przyjaciela Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 13:58
        ja bardzo chce miec wiecej dzieci. ale albo dużo i bardzo biednie, albo tyle na
        ile mnie stac. O ile znajde prace. Na razie mam troje smile
    • elzbieta_teresa Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 14:47
      Kochani! Z uznaniem przeczytałam o Waszej akcji, jednak, sądząc po logo, jej
      tytuł powinien raczej brzmieć "Mieć dziecko w Indonezji". Logo jest chyba
      nawiązaniem do naszych barw narodowych, ale niestety kolejność jest odwrotna. W
      przypadku barw Polski, zgodnie z ustawą przy umieszczaniu barw w układzie
      pionowym kolor biały umieszcza się po lewej stronie płaszczyzny oglądanej z
      przodu.
      Pozdrawiam
      • wieczna-gosia a ja sobie przeczytalam..... 20.01.05, 15:34
        I dochodze do wniosku ze komuna w Polsce ma sie swietnie- bo przede wszystkim
        siedzi w naszych glowach i co nam po zmianie rzadow i parlamentow, skoro haslo
        "czy sie stoi czy sie lezy becikowe sie nalezy" nadal aktualne.
    • miracll Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 16:49
      Z uwagą przeczytałam artykuł w ostatnim Dziecku, gdyż właśnie jestem na finiszu
      bardzo trudnej ciąży. Chciałabym sie podzielić swimi przemysleniami z ostatnich
      długich miesięcy, dlaczego nie zdecyduję się na trzecie dziecko.(Właściwie
      czwarte, bo drugie nam umarło w 20 tygodniu). Myśl pierwsza: nie zdążę urodzić
      kolejnego dziecka, bo jestem za stara. Za długo trwało moje kształcenie i
      zdobywanie szlifów zawodowych. Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 29 lat, kiedy
      moja mama w tym wieku miała już dwoje dzieci. Drugie urodzę w wieku 35 lat
      kiedy, kończy się bezpieczna granica porodu bez ryzyka. Problem długiego
      kształcenia dotyczy wszystkich moich kolezanek. Niektóre z nich wogóle nie
      zdecydowały sie na dzieci, a wszystkie zazdrościmy tym, którym zdarzyły sie
      wpadki na studiach. Myśl druga: Przeraża mnie powrót do pracy po roku
      niebecności ( ciąża leżąca od 8 tygodnia plus macierzyński) Dobrze, że mam
      wyrozumiałą szefową, która dwadzieścia lat temu przeleżała dwie ciąży i potrafi
      stworzyć dobry klimat. A co mają zrobić te mamy, którch szefowie nie rozumieją,
      że mały człowiek najczęściej nie sypia po nocach i je wyłącnie mleko z piersi?
      Myśl trzecia: Finanse. Nie zarabiamy żle, mimo to obecna ciąża zrujnowała nas
      finansowo. Najdrożej kosztowała dobra diagnostyka. Mam to szczęście, że
      mieszkam w Krakowie i pan prezydent obiecał podarować mi za urodzenie dziecka
      1000 zł. Tylko, że ja już wydałam 1000zł na rzeczy dla młodego, a przecież mam
      sporo rzeczy po starszym synku. A dziecko jeszcze się nie urodziło. Naprawdę
      wierzę, ze niektórych par nie stać na kolejne dziecko, a przy pierwszy musi
      wydatnie pomagać cała rodzina. Myśl trzecia: wielu moich znajmoych ma problemy,
      tak jak ja, z zajciem w drugą ciążę i donoszeniem jej bez komplikacji. Chociaż
      mieszkam w dużym mieście miałam problemy ze znalezieniem lekarza, który
      przejmowałby się diagnostyką i leczył również przyczyny , a nie tylko skutki.
      Na szczęście ja znalazłam dociekliwą lekarkę, bo w przeciwnym razie i ta ciąża
      zakończyłaby się fiaskiem. Myśl czwarta: Zazdroszczę Szwedom długiego urlopu
      miacierzyńskiego z możliwością powolnego wchodzenia w rytm pracy zawodowej. Ja
      po powrocie z macierzyńskiego będę musiała pracować po 9-12 godzin, pociesza
      mnie jedynie fakt, że mój czas pracy jest nie normowany. Już przy pierwszym
      dziecku miałam odczucia, że polskie przepisy o urlopie macierzyńskim i opiece
      nad dziećmi układali jacyś starzy kawalerowie nie mający pojęcia, jak wyglada
      opieka nad niemowlęciem i że to niemowę kiedyś ich będzie musiało zastąpić. A
      gatki o tym, że państwa nie stać na rozbudowany system opieki nad dziećmi są
      śmieszne. Każda z nas, jeżeli juz wypracowała sobie jakąś pozycję zawodową , to
      nie pójdzie na trzy lata na urlop, bo straci efekt swojej ciężkiej pracy.
      Pozostaje nam system opieki babć lub korzystanie z usług opiekunek, co pomnaża
      koszty posiadania dziecka. Myśl piąta: jak być dobrą pracującą matką, bo z
      jednej pensji w dużym mieście we czworo sie nie utrzymamy. Jak pogodzić pracę
      zawodową, w której pracuję z ludżmi i nie moge nic zawalić, opieke nad
      niemowleciem, wychowanie i dbanie o rozwój starszego synka i dobry kontakt z
      mężem, który również jest wykoNczony moja bardzo trudna ciąż i własnymi
      problemami zawodowymi. Jak być człowiekiem orkiestrą po ośmiu miesiącach
      bezruchu? Myśl szósta: Nasi współrodacy nieprzychylnie patrzą na kobiety w
      stanie błogosławionym. Ostanio nie puszono mnie bez kolejki w banku, chociaż
      mam do tego prawo.Zrezygnowałam, bo nie chciało mi sie wykłócac, chociaż
      zazwyczaj radzę sobie w trudnych sytuacjach. Wiele z moich koleżanek
      doświadczył nieprzyjemnych uwag przy próbie wywalczenia sobie miejsca w
      tramwaju, przepuszczenia w drzwiach, wejścia bez kolejki do internisty, żeby
      sie nie zainfekować bardziej itp. Stan błogosławiony jest stanem szczególnym, a
      Polacy najwyrażniej o tym zapomnieli i w pamięci mają jedynie druga kolejkę z
      lat osiemdziesiątych, gdzie ciężarne załatwiały zakupy wszystkim sąsiadom.
      Proponuję przy okazji akcji Teraz Dziecko wypromować akcję Zielone światło i
      Pierwszeńswto przejazdu dla ciężarówek. A teraz idę sie położyć. POdzrawiam
      serdecznie redakcje i uczestników forum
      Mirka
    • kambilkosia Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 18:26
      mam dwóch wspaniałych synków. Pierwszego urodziłam pod koniec studiów, a
      drugiego kilka miesiecy po tym, jak straciłam pracę z powodu zajścia w ciążę.
      Chciałabym urodzic jeszcze trzecie dziecko (może córeczka?) przed trzydziestka
      (zostały mi dwa lata), ale na razie bezskutecznie poszukuję pracy. Nasz
      rodzinny budżet ma się coraz gorzej, a ja wszedzie słyszę, że "dziś bez
      znajomości nic nie załatwię" oraz "ale pani ma dwójkę małych dzieci...".
      Doczekaliśmy się czasów, gdy dziecko stało się problelem i przeszkodą. W banku
      nie dostaliśmy kredytu, bo dwójka dzieci, pracy nie mam, bo dzieci, znajomi
      podróżują my nie bo dzieci itp. My nie żalujemy. Ciężko nas wyciągnąć na
      imprezę, jeszcze trudniej na wypad ze znajomymi, ale ludzie lubią do nas
      przychodzić, podobno u nas taka rodzinna atmosfera. A potem idą do domu i mają
      dość. Dzieci ich męczą, no i widzą to nasze poświęcenie. Hałas, wszedzie
      zabawki, ściany porysowane kredkami, plama od soczku na dywanie, niewyspana
      mama i zarobiony ojciec. Społeczeństwo patrzy na młodych rodziców z coraz
      większą dezaprobatą, a niektóre moje wielce wyspecjalizowane zawodowo pseudo
      koleżanki, z obrzydzeniem. "Ojej to ty siedzisz w domu!!!' "A co to, znowu
      jesteś w ciąży?!". Czasmi czuje sie jak kosmita.
      Pobraliśmy sie z miłości, nasze dzieci urodziły się oczekiwane i kochane.
      Chcemy móc cieszyć się tym, że jesteśmy rodziną. Jeśli państwo nie pomoże
      takim, jak my, to czarno to widze. Może komunistyczny podatek tzw. kawalerskie,
      miał swój sens. W końcu my wydajemy kasę głównie na dzieci, na sobie
      oszczędzamy ile wlezie, a wszedzie tylko chcą nam jeszce dokopać.
      Polityka antyrodzinna musi sie zmienić w prorodzinną. Państwo musi zacząc
      pomagać rodzinom. Zasiłki, ulgi podatkowe, dłuższe urlopy macierzyńskie, a
      przede wszystkim zmiana nastawienia społeczeństwa. Bo dziecko to WIELKI SKARB.
    • anoda1 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 18:50
      A ja właśnie jestem na etapie myślenia o drugim dziecku. Mam 32 lata i 3-letnią
      córeczkę. Chcemy bardzo mieć z mężem drugie dziecko. Co nas powstrzymuje?
      Ciężkie doświadczenia z pierwszej ciąży. Ja nie mogłam pracować, bo ciąża była
      zagrożona. Niebawem mąż stracił pracę. Nikogo nie obchodziło, że wkrótce urodzi
      mu się dziecko, a żona leży w szpitalu. Było nam bardzo trudno funkcjonować, ale
      przetrwaliśmy, a potem mąż znalazł pracę za granicą i jeździ tam do tej pory.
      Nie wyobrażam sobie drugi raz znaleźć się w takiej sytuacji. Stresy, które
      miałam wtedy w związku z problemami finansowymi, sprawiały, że jeszcze gorzej
      znosiłam ciążę. Poród był również traumatyczny, bo odkleiło mi sie łożysko. Ale
      odkąd urodziła się córeczka, jest lepiej. Tym bardziej chciałabym drugie
      dziecko. Tylko kto da mi gwarancję opieki, jeśli znów wpadniemy w finansowe
      tarapaty? W tym państwie dla większości pracodawców dzieci to przekleństwo. Moim
      zdaniem powinna być ochrona miejsc pracy dla wszystkich osób wychowujących lub
      spodziewających się dzieci. Macie dzieci, jesteście w ciąży - jesteście
      chronieni. To już byłby jakiś zalążek właściwej polityki państwa zmierzającej do
      walki z niżem demograficznym. Ja na swojego pracodawcę nie mogę na szczęście
      narzekać. Po macierzyńskim (6-miesięcznym!) wróciłam i pracuję do dziś. Ale
      teraz... móc być z dzieckiem tylko trzy miesiące? To wymyślił jakiś chory
      umysłowo człowiek, który w życiu nie miał dziecka. I to kolejna rzecz, która
      mnie powstrzymuje. Kiedyś moja przyjaciółka (jedno dziecko w wieku 8 lat)
      powiedziała, że aby mieć teraz drugie dziecko w Polsce, trzeba być kamikaze. Coś
      w tym chyba jest. Utrzymanie jednego - żywienie, ubranie, przedszkole czy nawet
      jakieś farby, kredki, plastelina - to całkiem spory koszt. A co warci są
      sfrustrowani rodzice, którzy od ust sobie udejmują, by wychować dwoje czy troje
      dzieci, bo w kraju jest niż? Te wszystkie posty powinny moim zdaniem trafić do
      parlamentarzystów, najlepiej przyszłych. Ci obecni wiele dobrego już nie zrobią.
      A złego zdążyli narobić wystarczająco - zwłaszcza dla przyszłości polskiej rodziny.
      Wasza akcja Teraz Dziecko to jest coś, co mnie osobiście bardzo aktywizuje do
      myślenia o kolejnym dziecku. Ale... jest tak wiele "ale", których jak sądzę i
      Wam niestety nie uda się zniwelować...
    • marianna18 Re: rozwiazania systemowe 20.01.05, 22:44
      a nie gry pod wybory typu becikowe-idiotyczny pomysł. Państwo powinno dążyć do
      tego aby dzieci się rodziły w rodzinach zamożnych, bo obecnie rodzi się ich
      więcej w rodzinach o niższym statusie materialnym. Dobrze sytuowane kobiety
      mają dobrą pozycję zawodową i boją się ją utracić - moim zdaniem wystarczy
      wprowadzić przede wszystkim możliwość powrotu do pracy kobiet na części etatu,
      wprowadzić podatek liniowy, rozliczać dochód na głowę w rodzinie.
      Marianna
      • yola13 do marianna18 21.01.05, 12:42
        ....i jeszcze wprowadzić choćby częściową refundację nowoczesnych metod
        leczenia niepłodności, np. IN VITRO
        • yola13 Re: do marianna18 21.01.05, 12:45
          Bo niestety pod tym względem Polska na tle Europy jest gdzieś na szarym końcu.
          • marianna18 Re: do yola 21.01.05, 19:02
            Tak, dobrze że to dopisałaś. sama mam koleżanki, które starały się tą metoda
            zajść w ciąże, ale po dwóch razach ze względów finansowych się wycofały.
      • a_weasley Wszystko jest możliwe, jeżeli... 22.02.05, 15:38
        ...nie wiemy, o czym właściwie rozmawiamy.

        marianna18 napisała:

        > ROzwiązania systemowe, a nie gry pod wybory typu becikowe-idiotyczny pomysł.

        To prawda. Ale jak ktoś ma problem z wydatkami okołoporodowymi teraz, to nic mu
        z tego, że zostaną opracowane i wprowadzone (za jakie pieniądze?) rozwiązania,
        na ktorych skorzystają rodzice rozmnażający się za pięć, siedem, piętnaście lat.
        Jeżeli mnie się urodzi dziecko w roku powiedzmy 2006, to rozwiązania
        wprowadzone w roku 2010 i przynoszące efekty w roku 2020 nie na wiele mi się
        zdadzą. Jak napisał Tuwim:

        "Nie chcemy miliardowych czeków,
        Płatnych na Marsie za sto wieków!
        Drobne, lecz na stół!"

        No i cały czas przypominam: becikowe jest próbą zrobienia czegoś przez gminę.
        To wszystko, co proponujesz, załatwia się na szczeblu centralnym, a tam jak
        dotąd rządzi formacja, która w sprawach rodziny ma ważniejsze sprawy.
        Emancypacja kobiet się liczy, jak najwięcej kobiet na stanowiskach, w polityce,
        w biznesie, a nie żeby sobie zawaracały głowy rodzeniem dzieci i może jeszcze
        ich wychowywaniem.

        > Państwo powinno dążyć do tego aby dzieci się rodziły w rodzinach zamożnych,

        Dobrze by było, jakkolwiek co do

        > obecnie rodzi się ich więcej w rodzinach o niższym statusie materialnym.

        toeraz już rodzi się ich za mało ogólnie, niestety.

        > Dobrze sytuowane kobiety
        > mają dobrą pozycję zawodową i boją się ją utracić -

        I jeżeli tak wybierają, to trudno. Nie zmusisz ich, żeby nagle zmieniły układ
        priorytetów.

        > wprowadzić przede wszystkim możliwość powrotu do pracy kobiet na części
        etatu,

        Nie zmusisz pracodawcy, jeszcze przy obecnym stanie bezrobocia, do zatrudnienia
        kogoś, kogo on zatrudnić nie chce.
        Swoją drogą jak matka ma wracać na pół etatu i przy okazji wspólnie z drugą
        matką wykopać jedną osobę na bezrobocie, to może lepiej tym matkom dać porządny
        zasiłek rodzinny?

        > wprowadzić podatek liniowy, rozliczać dochód na głowę w rodzinie.

        Zdecyduj się na jedno lub drugie, jak będzie liniowy (popieram), to po co komu
        łączne opodatkowanie?
    • wilczma Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 14:12
      Mam czworo dzieciaczków. Bardzo dotyka mnie to wszystko o czym piszecie.Brak
      zaplecza finansowego,mieszkaniowego, brak widoków na przyszłość dla moich
      dzieci.Z jednej strony chcę wychować dobrych Polaków, ludzi wierzących w
      siebie ,mądrych,i kochających swój kraj ,a z drugiej strony przytlacza mnie
      rzeczywistość:kiepska praca mojego męża ,mieszkanie w bloku z dziadkami,brak
      nadziei na to że to się kiedyś zmieni.Mimo to staram cieszyć się dzieciństwem
      moich dzieci,naprawdę realizuję się jako mama "siedząca" w domu.Uwielbiam
      wieczory gdy moje dzieciaczki już śpią. Nie żałuję tego ,że mam tyle dzieci,ale
      bardzo chciałabym zmiany klimatu wokół dzieci,rodzicielstwa i rodzin
      wielodzietnych w Polsce.Chciałabym po 9 latach bycia na "urlopie" wychowawczym
      móc powiedzieć pracodawcy, że potrafię dobrze funkcjonować w spoleczeństwie,
      organizować czas ,planować fundusze,organizowac posiłki,przyjecia, dobrze
      gotować....A tak wogóle to nie miałabym nic przeciwko temu żeby móc pozostawać
      w domu jak najdłużej.Zawsze jest to kosztem czegoś, ale wierzę ,że moje dzieci
      są tego warte.Bardzo bym się cieszyła gdyby utworzono w Polsce etat matki i
      pdwyższono zasiłki rodzinne i wychowawcze,wprowadzono mieszkania
      socjalne.....to tyle marzeń.Baaardzo serdecznie pozdrawiam.Wilczma
    • spinka888 Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 20:39
      tak się składa, że będę mieć trzecie dziecko i nie oglądam się na sytuację
      wokół mnie. Oczekuję, że w Polsce będzie polityka prorodzinna a nie
      pseudorodzinna. Takim rodzinom jak moja przydałyby się ulgi podatkowe bo
      wiadomo ze dochód na osobę w rodzinie wielodzietnej jest niższy niż w rodzinie
      2+1. Nie dziwię się ze w Polsce ludzie nie chcą mieć dzieci, nawet nie ma gdzie
      ich wysłać na wakacje , nie ma zasadniczo żadnych ułatwień w szkołach itp / nie
      wszystkie rodziny wielodzietne mogą sobie pozwolić na dodatkowe płatne zajęcia
      rozwijające zainteresowania dzieci tzw. kółka zainteresowań, zwłaszcza kursy
      językowe tak cenieone w dzisiejszych czasach, o korepetycjach nie wspomnę -
      najlepiej żeby dzieci z rodzin wielodzietnych były po prostu zdolne, bo inaczej
      są bez szans przy zadbanych i pielęgnowanych jedynakach czy jedynaczkach, czemu
      się nie dziwię..../ aha zapomniałam dodać , ze jedynie rodziny z problemem
      alkoholowym lub zagrożone patologią mają dużą pomoc w Polsce a taki to pech ze
      my z mężem nimi nie jesteśmy i oboje mamy wyższe wykształcenie czyli można
      powiedzieć że klops więc liczymy na te ulgi podatkowe czy też poodobne
      wynalazki. Pozdrawiam
    • jwmk Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 22:16
      Myślę ze problem jest bardzo złożony.Jestem matką czwórki dzieci i wiem ze mieć
      dzieci w polsce jest bardzo trudno.pieniądze tóre otrzymujemy od państwa są po
      prostu śmieszne.Martwi mnie to że społeczeństwo postrzega rodziny wielodzietne
      jako patologię.Wiele ludzi uważa że takie rodziny nie zajmuą się swoimi dziećmi
      dobrze a napewno nie tak jak rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci.Wiem z
      doświadczenia że nie jest to prawdą.Bardzo kocham swoje dzieci i uwielbiam
      spędzać z nimi czas choć nie ukrywam że są takie dni że jestem zmęczona.Oprócz
      tego jestem normalną kobietą która ma swoje zainteresowania ambicje
      marzenia .Moje dzieci mają normalne dzieciństwo.Normalne to nie
      znaczy "bogate".Dziwi mnie to że wiele kobiet utożsamia dobre macirzyństwo z
      dużą ilością pieniędzy.Wiem że czasy są ciężki ja też to odczówam ale czy nie
      zapominamy że miłośći rodziców nie można kupić.Smutne jest to że idąc ulicą z
      czwórką dzieci ludzie mnie często zaczepiają i kierują do mnie krytyczne uwagi
      typu "dziewczyno opamiętaj się ","co za dużo to nie zdrowo",co macie dużo
      dzieci ".Wypowiedzi te zawsze mnie bolą,przecież ci ludzie wcale mnie nie
      znają.Oceniają mnie na podstawie ilośći dzieci.Myślę że dużo do tego
      przyczyniły się media które pokazują rodziny wielodzietne jako rodziny
      patologiczne często niepełne lub na skraju ubóstwa.Wmoim środowisku są same
      wielodzietne rodziny i żadna z nich nie jest taką jak wymieniłam wyżej.Myślę że
      wiele kobiet z lenistwa nie chcę mieć wiecej dzieci a sytuacja materialna jest
      tylko wymówką.Bardzo często osoby te nie mają trudnej sytuacji materialnej choć
      tak twierdzą.Oczywiście nie chcę tu nikogo obrazić ale znam takie osoby ktore
      mają wysokie dochody w wysokości 5tyś. mieszkanie i uważają że nie stać ich na
      dziecko bo przecież trzeba zarabiać.Przepraszam wpadłam w zły ton a nie miałam
      tego na celu.Chciałam tylko napisać na koniec że nic nie zastąpi radośći z
      przebywania z dziećmi kiedy jesteś dla nich najważniejsza na świecie kiedy
      mówią ci że jesteś najwspanialszą matką na świecie albo że zostaniesz ich
      żoną.Są chwile że dziękujesz Bogu że masz tyle dzieci i nigdy byś tego nie
      zmieniła mimo tego że często brakuje pieniędzy i nie możesz znieść uwag
      ludzkich.Duża ilość dzieci wcale nie jest katastrofą .
      • iskra14 Re: mieć dziecko w Polsce? 27.01.05, 09:22
        Nie utożsamiam bycia dobrymi rodzicami z dużą ilością pieniędzy, ale już teraz
        przy jednym dziecku schodzimy co miesiąc do zera. Nie rozliczam każdego
        kupionego drobiazgu ale też nie pozwalam sobie na wydatki bez zastanowienia.
        Oboje pracujemy w budżetówce a wystarczy policzyć podstawowe wydatki:
        przedszkole (państwowe) 350 zł ( bez zajęć dodatkowych byłoby 300), czynsz 430
        zł (a mieszkanie ma tylko 30 metrów), bilet miesięczny 66, telefon 50 - 70 zł.
        Do tego energia, internet itp. Tak więc moja pensja idzie na opłaty. A za co
        kupić mieszkanie? Żeby wziąć kredyt to trzeba przede wszystkim zarabiać i mieć
        pewność, że się nie będzie miało problemów z pracą. Ja już musiałam szukać po
        powrocie z wychowawczego, więc teraz po prostu się boję. Dziadkowie mieszkaja
        daleko. Boję się też różnych spraw związanych ze zdrowiem - nie swoim , ale dziecka.
    • mmpp Re: mieć dziecko w Polsce? 22.01.05, 10:05
      A moja historia jest chyba bardzo nietypowa. Gdy mój szef rozważał kwestie
      mojego awansu okazało się, że jestem w ciąży o czym go od razu poinformowałam.
      To nie wpłynęło na jego decyzję i zostałam awansowana (w 3 m-cu ciąży). W ciąży
      b.dobrze się czułam więc pracowałam prawie do końca ale nigdy nie było problemu
      gdy musiałam iść do lekarza, na badania lub gdy po prostu chciałam wyjść
      wcześniej. Teraz jestem na macierzyńskim, jescze tylko wykorzystam zaległy
      urlop i wracam do pracy. Mam nadzieję, że uda mi się dalej łączyć bycie mamą z
      pracą zawodową. Dodam jeszcze że pracuję w jednej z dużych sieci handlowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka