mysia26 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 10:16 Mam 27 lat. Nie mam dzieci ponieważ jestem BEZPŁODNA - brak owulacji, podejrzenie PCO Leczę się od kilku miesięcy. Na lekarstwa i wizyty u lekarzy (wizyta 60 zł + USG 20 zł = 80 zł; a przy minitoringu cyklu USG trzeba robić co 2 dni) wydałam już kilka tysięcy zł. Do przychodni państwowej nie chodzę bo szkoda zdrowia i czasu; leki są bardzo drogie, w większości nie refundowane. Niedługo czeka mnie laparoskopia, może po niej zaskoczę a jak nie to stymulacja owulacji i znów drogie lekarstwa Dzięki Bogu stać mnie na leczenie (choć IN VITRO pewnie mocno odbiłoby się na naszym domowym budżecie), ale co mają zrobić pary których na to nie stać ?????!! I czemu płacąc regularnie składki na ubezpieczenie zdrowotne muszę w tym chorym kraju płacić za leczenie z własnej kieszeni??? Odpowiedz Link Zgłoś
goga13 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 12:20 Mam 28 lat. Jeszcze nie mam męża ale juz wkrótce... Planujemy liczną rodzinę bo aż 5 dzieci. Wiem, że sa cięzkie czasy ale co tam. Kocham dzieci i wiem, że damy rade je wychować. Skąd mój optymizm? Hmmm...wiara. (dodam, że nie jestem fanatyczką...ani katoliczka ) Odpowiedz Link Zgłoś
neja NIEPŁODNOŚĆ NIEPŁODNOŚĆ NIEPŁODNOŚĆ !!!!! 11.01.05, 12:42 Mam 28 lat i od roku staram sie o dziecko. Fakty: problemy z płodnością Nieregularne cykle, problemy z owulacją, niewłaściwy poziom hormonów. Koszty miesięczne: 600 zł Wizyta lekarska 100 zł Badania: 100 - 150 zł Monitoring cyklu: 200 - 300 zł Lekarstwa: 60 zł Dlaczego płaca co miesiąc HARACZ do ZUS nie mogę dostać sie do lekarza a jeśli mi się poszczęści nie dostaję skierowania na żadne badania i WSZYSTKO poza moczem i morfologią muszę opłacać sama ??? Kogo na to stać ?!?!?!!? Czy ktoś wreszcie pomyśli o setkach par borykających się z problemem niepłodności ?!?!?!?! Proszę niech ktoś się wreszcie nad tym zastanowi !!!!! Zapraszam na forum niepłodność - miłej lektury i choć odrobinę refleksji po niej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
susti Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:17 Zgadzam się z większością głosów, ze decyzję o posiadaniu maleństwa najłatwiej podjąc mając ekstra warunki finansowe i lokalowe .. jest to pewnie jednym z wielu czynników ale moim zdaniem to tylko płaszczyk narzucony na prawdziwe powody a są nimi :WYGODNICTWO, AMBICJE ZAWODOWE i brak realnych wzorców (pozytywnych) rodziny wielodzietnej. wygodnictwo - no bo powiedz szczerze , chciałabys mieć więcej niz dwoje dzieci, prac , sprzątać, gotować , opiekować się pilnowac, nie wychodzić , nie zapraszać, nie kupic niczego sobie , - skoro masz to jedno i jestes świetna MAtką ( przynajmniej tak sie widzisz) Ambicje - coś za cos - albo bbęde świetnie funkcjonować w pracy albo będę świetna matką . Nie da się pogodzic 10 godzinnego dnia pracy + dojazdy z opieka nad gromadką dzieci ( choćby Ci sie nawet wydawało, ze tak potrafisz) Brak realnych pozytywnych wzorców rodzin wielodzietnych - te , które znam borykaja się z biedą albo alkoholizmem jednego lub obojga rodziców, ( zwróć uwagę na "albo" i nie odpisuj proszę , ze ty pochodzisz z rodziny wielodzietnej i, ze mimo, ze za bogato nie było to panował szacunek i miłosc - wiem sa takie rodziny) próby "płacenia " albo dotowania w jakikolwieg sposó narodzin dziecka doprowadza do narodzin wielu dzieci w rodzinach patologicznych ( kazdy sposób jest dobry , zeby zdobyć kaskę ) Dlatego, jeżeli juz miałaby nastąpić istotna pomoc dla kobiet , które urodziły to sądzę , ze powinny byc to : - bezpłatana wysokiej jakości opieka lekarska dla matki, ojca i dzieci - niskie ceny niezbędników dziecięcych, - otwieranie a nie zamykanie złobków i przedszkoli z wysoko wykwalifikowana kadrą, - korzystne urlopy macierzyńskie - np wstępna polisa ubezpieczeniowa dla dziecka , która pozwoli rodzicom w późniejszym czasie reguralnie oszczedzać na studia itp.. A poza tym kochani - jakaś polityka mieszkaniowa dla małzeństw - no bo jak tu rodzić 2 czy trzecie dziecko , kiedy mieszka się w 7 osób na 50 m2? Odpowiedz Link Zgłoś
agoraj odpis od podatku zamiast zasiłku na dziecko! 11.01.05, 14:01 Oczywiscie ze nie ma sensu dawać kasy na dziecko - dla wielu rodzin te 40 zł to mnóstwo pieniędzy, a dla tych, którzy powinni mieć więcej dzieci, żadna zachęta. Dlatego - odpisy od podatku. W zależności od liczby dzieci. Zachęcą radzących sobie w życiu, a nie będą osiągalne dla rodzin patologicznych. I zniżki w składkach emerytalnych - w końcu rodzice inwestują w przyszłego pracownika, który zarobi na emerytury, a nieposiadający dzieci takich inwestycji nie ponoszą. Odpowiedz Link Zgłoś
ebbe Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:43 Ja mam 33 lata, jedno dziecko, które UDAŁO mi się urodzić pracując na etacie.A potem: likwidacja firmy, praca w innej, cudem mnie przujęli, ale jednak potem podziękowali. I tak mając 29 lat zostałam na lodzie. Bez pracy, z małym dzieckiem, dwoma kredytami i mężem przynoszącym 1350zł a pracującym dniem i nocą, w nieldziele i święta. No więc mogłam: urodzić piątkę w imię "dał Bóg dzieci da i na dzieci", powiesić się, zapaść w alkoholizm, iść do nowej pracy, ale...Na hasło dziecko w tamtej syt, finansowej i psychicznej dostawałam histerii, mąż też.Powiesić się boję, zresztą dzicka szkoda. Pracy szukałam, ale 3 lata temu NIC NIE BYŁO. Od rodziców słyszałam: idź chociaż do sklepu. A ja zacząwszy od zera zaczęłam pracować w domu. Z czasem zarejestrowałam działalność(Boże, kto wymyślił 700zł ZUSU miesięcznie!!!!!!), jakoś powoli się odbiliśmy. I teraz chciałoby sie drugie dziecko, ale...Zaraz jak wezmę zwolnienie, a nie zamierzam zaharowywać się na ZUS, zaczną się kontrole. Jako "właścicielce" firmy żadne zwolnienia na dziecko mi się nie należą, opieka, urlop, NIC (o czym przekonałam się na własnej skórze kiedy mój synek był po operascji a ja zaniosłam tydzień zwolnienia do ZUSU). Jasne, w koncu państwo wychodzi z założenia, że skoro STAĆ MNIE na firmę to i na wszelkie niańki, itd, co jest zupełnie oderwane od rzeczywistości, bo ja czasami na czynsz nie mam, a potem jak wezmę za zlecenie to płacę np za 5 m-cy czynsz. Czy to jest sprawiedliwe???? Jak mam się zdecydować na dziecko??A co, jeśli po porodzie nie będę mieć zleceń, bo z obiegu wypadnę? No i godziny pracy przedszkoli:od 6.30 do 16. Dla mnie to lekko chore. Dobre bylo jak ja byłam mała, kiedy szło się do "fabryki" na 7 i o 15 wychodziło. A teraz kto chodzi na 7 do pracy i o 15 wychodzi??? Odpowiedz Link Zgłoś
kalina74 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:45 "Jak zachęcić kobiety do rodzenia dzieci?" - już w samym pytaniu zawarta jest sugestia, że dzieci to sprawa kobiet. Może należałoby je sformułować następująco: "Jak zachęcić LUDZI do posiadania dzieci?" A oto kilka odpowiedzi ponad te, o których już była mowa: - ścigać bezlitośnie firmy, które latami zatrudniają pracowników na umowy-zlecenia, choć pracownicy ci pracują w pełnym wymiarze godzin w siedzibie pracodawcy (mój przyjaciel dziennikarz, który za miesiąc będzie ojcem, od lat nie może doczekać się legalnego zatrudnienia od RZECZPOSPOLITEJ!) - działaniami w przestrzeni publicznej zmieniać mentalność Polaków i Polek, którzy są największymi hipokrytami w Europie w dziedzinie "wartości rodzinnych" - trąbią o nich przy byle okazji, ale rodzic z małym dzieckiem w kawiarni czy muzeum to wciąż niemalże skandaliczny widok (3-letni synek mojej przyjaciółki długo płakał ze strachu, gdy pracownica Zamku Ujazdowskiego ryknęła na niego i mamę za to, że dotknął wielkiego pluszowego zwierzaka, który był częścią wystawy) - wysłać na Marsa z zakazem powrotu większość przedszkolanek z państwowych przedszkoli i wykształcić nowe (i nowych!), dla których dobre dziecko to nie będzie dziecko nieruchome i nieme (moja przyjaciółka musiała wysłuchać reprymendy kretynki-przedszkolanki, bo jej synek wszedł w przedszkolu pod stół, a mój brat muzyk płakał po prowadzonych przez siebie pokazach egzotycznych instrumentów w przedszkolach, bo wychowawczynie karciły śmiejące się dzieci). o systemie szkolnictwa, który zasługuje na wysadzenie w powietrze, nie będę pisać, bo nieśmiało wierzę, że jeśli dziecko nie zostanie stłamszone "w kołysce", to z pomocą mądrych rodziców oprze się urawniłowce w szkole - skończyć z krótkowzrocznymi pomysłami w stylu "pięć tysięcy dla każdej warszawianki, która urodzi dziecko" (już widzę te setki brzuchów w patologicznych rodzinach i mężów, konkubentów, tatusiów zapijających się za te pieniądze na śmierć) i zacząć realizować te, o których kobiety w całej Polsce krzyczą od dawna (kiedy niepłacenie alimentów zacznie być traktowane jako przestępstwo, a nie jako wybaczalna słabość mężczyzny?) - zmienić kodeks pracy tak, aby mężczyzna nie był bardziej opłacalnym pracownikiem od kobiety (skoro wierzymy, że dziecko należy do obojga) - i - żeby trochę rozjaśnić grobowy ton mojego listu - przywrócić do programu telewizji "Ulicę Sezamkową"!!! (zamiast infantylnych polskich ciotek i jakichś obrzydliwych kulfonów) Odpowiedz Link Zgłoś
sugarbox Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 17:07 Brawo za wypowiedz! Podpisuje sie wszystkimi konczynami Sugarbox i Ludek (18tc) Odpowiedz Link Zgłoś
mamasita Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 22:07 Ze wszystkim się zgadzam. Problem polega na tym, że zarówno rządy lewicowe jak i prawicowe do tej pory NIC W TEJ GESTII NIE ZROBIŁY. Firym trudno ścigać za te umowy - ponieważ z etatami padły by na kolana i się nie podniosły. W efekcie było by 40 % bezrobocie w całym kraju a nie 20 % jak obecnie. Największe firmy w kraju trzymją po kilkaset osób na takich umowach. Nie popieram, ale i nie potepiam, bo wiem, że jak dzieje się lepiej w gospodarce to zdecydowanie fajniej jest mieć zadowolonych, mających poczucie bezpieczeństwa pracowników i ich wziąć na etat. kalina74 napisała: > "Jak zachęcić kobiety do rodzenia dzieci?" - już w samym pytaniu zawarta jest s > ugestia, że dzieci to > sprawa kobiet. Może należałoby je sformułować następująco: "Jak zachęcić LUDZI > do posiadania > dzieci?" > > A oto kilka odpowiedzi ponad te, o których już była mowa: > > - ścigać bezlitośnie firmy, które latami zatrudniają pracowników na umowy- zlece > nia, choć pracownicy > ci pracują w pełnym wymiarze godzin w siedzibie pracodawcy (mój przyjaciel dzie > nnikarz, który za > miesiąc będzie ojcem, od lat nie może doczekać się legalnego zatrudnienia od RZ > ECZPOSPOLITEJ!) > > - działaniami w przestrzeni publicznej zmieniać mentalność Polaków i Polek, któ > rzy są największymi > hipokrytami w Europie w dziedzinie "wartości rodzinnych" - trąbią o nich przy b > yle okazji, ale rodzic z > małym dzieckiem w kawiarni czy muzeum to wciąż niemalże skandaliczny widok (3- l > etni synek mojej > przyjaciółki długo płakał ze strachu, gdy pracownica Zamku Ujazdowskiego ryknęł > a na niego i mamę za > to, że dotknął wielkiego pluszowego zwierzaka, który był częścią wystawy) > > - wysłać na Marsa z zakazem powrotu większość przedszkolanek z państwowych prze > dszkoli i > wykształcić nowe (i nowych!), dla których dobre dziecko to nie będzie dziecko n > ieruchome i nieme > (moja przyjaciółka musiała wysłuchać reprymendy kretynki-przedszkolanki, bo jej > synek wszedł w > przedszkolu pod stół, a mój brat muzyk płakał po prowadzonych przez siebie poka > zach egzotycznych > instrumentów w przedszkolach, bo wychowawczynie karciły śmiejące się dzieci). o > systemie > szkolnictwa, który zasługuje na wysadzenie w powietrze, nie będę pisać, bo nieś > miało wierzę, że jeśli > dziecko nie zostanie stłamszone "w kołysce", to z pomocą mądrych rodziców oprze > się urawniłowce w > szkole > > - skończyć z krótkowzrocznymi pomysłami w stylu "pięć tysięcy dla każdej warsza > wianki, która urodzi > dziecko" (już widzę te setki brzuchów w patologicznych rodzinach i mężów, konku > bentów, tatusiów > zapijających się za te pieniądze na śmierć) i zacząć realizować te, o których k > obiety w całej Polsce > krzyczą od dawna (kiedy niepłacenie alimentów zacznie być traktowane jako przes > tępstwo, a nie jako > wybaczalna słabość mężczyzny?) > > - zmienić kodeks pracy tak, aby mężczyzna nie był bardziej opłacalnym pracownik > iem od kobiety > (skoro wierzymy, że dziecko należy do obojga) > > - i - żeby trochę rozjaśnić grobowy ton mojego listu - przywrócić do programu t > elewizji "Ulicę > Sezamkową"!!! (zamiast infantylnych polskich ciotek i jakichś obrzydliwych kulf > onów) Odpowiedz Link Zgłoś
anka_32 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:06 Jak już pisało wiele Poprzedniczek - problemy czyli niepłodność. Zanim zaczęłam leczenie, nie wyobrażałam sobie nawet, jakie są to koszty czasowe i finansowe. "Zwykły" monitoring owulacji - a trzeba być kilka razy w miesiącu u lekarza, w określonych dniach cyklu, każda wizyta kilkadziesiąt złotych. Żadnego wsparcia organizacyjnego ani finansowego ze strony państwa - w mojej "rejonowej" przychodni na bezpłatną wizytę u ginekologa (bez USG) czeka się 2 miesiące. Koszt inseminacji, do której się powoli przymierzam (łącznie z badaniami przed, USG itp) to ok 1000 zł w Warszawie. Jeżeli nie poskutkują, in- vitro (łącznie z lekami ponad 10 000 zł. Co mają zrobić pary zarabiające średnią krajową? To też jest jedna z przyczyn, dla których rodzi się coraz mniej dzieci. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anka1 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:28 w lutym 2004 urodzilam cudownego Synka. nie byl dzieckiem planowanym, musze utrzymac Go sama bo jego Tata nie ma pracy. jest bardzo ciezko i nie wiem co byloby z nami gdyby nie pomoc moich Rodzicow. pracuje w soboty i niedziele kosztem Synka. widujemy sie dwa razy w tygodniu, bo pracuje w innym miescie.zadne zasilki mi nie przysluguja, bo < za wysoki dochod >. polskie panstwo nie potrafi pomoc takim osobom jak ja. nie potrafi pomoc rodzinom. i byloby mniejsza o to, gdyby nie przeszkadzalo. a przeszkadza i to bardzo. wysokie podatki.horrendalne skladki na zus, za ktore i tak nie mozna sie ani wyleczyc panstwowo ani liczyc na godziwe emerytury w przyszlosci. 22 % vat na artykuly dla dzieci ( buciki rozmiar 19 kosztuja 100 i wiecej zlotych !!!), wrecz chamskie traktowanie kobiet w ciazy i matek przez tzw. sluzbe zdrowia, w urzedach itp. instytucjach. drogie zlobki, przedszkola w dodatku pracujace w dziwacznych godzinach. szkola panstwowa ? - strach do niej wyslac dziecko. i mozna by wymieniac tak dlugo. a z drugiej strony dlaczego nie refunduje sie zabiegow in vitro i leczenia nieplodnosci ? dlaczego mamy tak bezsensowne przepisy dotyczace adopcji ? ktos kto teraz decyduje sie miec dzieci w tym kraju zasluguje na natychmiastowa beatyfikacje albo medal za odwage ! Odpowiedz Link Zgłoś
seseczka Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 14:44 Dziewczyny ponawiam prośbę o przyłączenie się do akcji! www.nasz- bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=14977 wejdzcie prosze na podany link i poczytajcie. mamy już przygotowany list, który każda z Was będzie mogła sobie ściągnąć i wysłać w swoim imieniu. Musimy walczyć! Teraz bardzo wiele zależy od nas! Odpowiedz Link Zgłoś
agacz2905 Re: mieć dziecko w Polsce? 15.01.05, 16:20 Już dwa razy, bo w styczniu 2001 oraz w sierpniu 2003 nasza rodzina powiększyła się. Jako osoba niepełnosprawna miałam masę wskazań do cc. I tą też drogą przyszło na świat dwoje moich dzieci. Los chciał, że w szpitalu, gdzie robiono mi te cesarki była (jak to zwykle bywa) kontrola z NFZ (w 2001 były to jeszcze Kasy Chorych). Urzędasy z tejże instytucji dwa (sic!) razy wyjęły losowo do kontroli akurat moją kartę informacyjną. Wynik kontroli: mnie się cesarka nie należała. Doprawdy, można umrzeć ze śmiechu. Hamuję się, żeby nie pisać tutaj o sobie, o moim pogarszającym się stanie zdrowia. Mam umiarkowany st. niepełnosprawności, jednak szane na rentę żadne. Łażę więc do posiadanej jeszcze przeze mnie roboty i dzielnie opłacam opiekunkę córeczki. Burzę si,.ę na to wszystko o tyle, że kompletnie nie mam forsy np. na rehabilitację z prawdziwego zdarzenia, psychoterapię. Osobom z problemami z płodnością chcę napisać, żeby nie tracili nadziei. Mam dwoje dzieci, bo tak miało być i mocno w to wierzę. W wieku 20 lat wycięto mi lewy jajnik (razem z solidnym guzem w śroku). Miałam zdiagnozowane PCO i nie leczyłam się akurat "na to". Nie mam wobec tego żadnych doświadczeń z leczeniem niepłodności, za to doświadczenia z wieloma własnymi chorobami. 2 razy zaszłam w ciążę, w ogóle o tym nie marząc ani tego zbytnio nie pragnąc!Więc zdarza się i tak. Mam dwoje ładnych, zdrowych dzieci. Dziękując za to, borykamy się z mężem z trudami codziennego zycia, kredytami, chorobami, infekcjami. Nie mam wątpliwości, że mieć dziecko w Polsce to coś trudnego i wymagającego wsparcia. Nikt nie szanuje trudu i troski rodziców, którzy są tak naprawdę pozostawieni sami sobie. Przed samotnymi rodzicami to w ogóle chylę czoła przy okazji tej dysputy. Wszystkim młodym rodzicom mogę napisać: trzymajmy się i myślmy zarówno o sobie jak i o naszych Dzieciach. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
owocowa2 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 15:45 A co z tymi co chcieliby a nie mogą z powodu niepłodności!!!!!! Nikt tym ludzom nie pomoże, nioe dofinansuje badań, inseminacji, in vitro. Pytam dlaczego!!!??? Tysiące jest takich, załamanych pozostawinych samym sobie. Ja sama do nich należe i jak nikt inny wiem jak to boli. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasita Re: mieć dziecko w Polsce? Z boku 12.01.05, 21:59 Zgadzam sie z postami o złej polityce państwa zarówno ekonomicznej jak i prodzinnej lub jej braku obecnie. Na pocieszenie - gdyby cała Europa się zmobilizowała to może odwrócilibyśmy bieg historii, ale nie sądzę żeby tak się stało.Trend utrzymujący się -ludność azjatycka w tym Chiny i Indie- rozwiażą w przyszłości nasze problemy z brakiem dzieci i rozwjem społeczeństw w naszej hemisferze. Przyszłośc leży w migracji ludzi. Polska za jakiś czas wróci do czasów II RP z róznymi społecznościami i zróznicowaniem etnicznym. Nic w tym złego. To juz jest obecnie dyskutowane w parlamencie Europejskim i nieformalych forach - lobbowanie za wolnym przepływem potencjału ludzkiego. Tak więc cieszmy się naszymi jedynakami. Odpowiedz Link Zgłoś
zdral Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 21:23 Bez czytania poprzednich postów. Chciałabym mieć więcej niż 2 dzieci ale kilka spraw mnie przerasta. Przede wszystkim - boję się porodu naturalnego. Od zawsze. Nasłuchałam się historii o "nieczułym" personelu, o błędach lekarzy nie umiejących podjąć właściwych decyzji w krytycznych momentach (co niekiedy kończy się śmiercią dziecka a czasami śmiercią matki). Boję się komplikacji. Przy pierwszym dziecku miałam cesarkę (położenie pośladkowe). Planujemy jeszcze jedno ale obawiam się że jeden poród naturalny to wszystko co znieść mogę. Poza tym, bardziej istotna nawet, jest sprawa finansów. Mamy wszystko na kredyt. Mieszkanie (2 pokojowe, daleko od centrum), samochód. Po tygodniowych wakacjach i paru inwestycjach typu aparat fotograficzny i wesele kuzyna, nie możemy wyjść z debetów. A dziecko kosztuje... Nie tylko wtedy kiedy jest małe. Kiedy dorośnie, może pójdzie na studia. Gdzie będzie mieszkało kiedy założy rodzinę? Czy będzie miało pracę? A jeśli zabraknie nas zbyt wcześnie? Warto by zabezpieczyć pociechę jakąś polisą... Na dziecko "łoży" się latami często kosztem własnych potrzeb a przecież rodzice tez mają niespełnione marzenia - podróże, dom. Czy to egoizm? Pozdrawiam M. Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 11:21 Ja mam troje dzieci w Polsce. Jestem szczęśliwą matką, realizuję się zawodowo... Dwoje było na świecie gdy mieszkaliśmy w jednym pokoiku, ja kończyłam studia i byłam bardzo szczęśliwa. Teraz tez niczego nam nie brakuje, ale wszystko osiągneliśmy sami, przy wsparciu rodziców. Jeśli mi zdrowie pozwoli chciałabym jeszcze jedno... Odpowiedz Link Zgłoś
bmyn Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 00:17 no to w koncu sami czy przy wsparciu rodziców? to zasadnicza różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 08:14 Wsparcie psychiczne, akceptacja.... Pomoc to pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
annaligocka Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 12:56 Mieć dziecko w mojej firmie oznaczało dla mnie pracowac do 41 tygodnia ciąży w pokoiku na gorącym, dusznym poddaszu, nie skorzystać z ani jednego dnia zwolnienia lekarskiego (chociaz byłam chora), a do ginekologa chodzić z wyrzutami sumienia, ze ograbiam firme. Muszę również zapomnieć o urlopie wychowawczym. W zamian za to jako pierwsza osoba w historii firmy mam szansę wrócić do pracy po macierzyńskim i nie otrzymać wypowiedzenia. Nikomu się to jeszcze nie udało. Po co nam zatem prawo dające nam słuszne skądinąd przywileje, które potem dyskwalifikują nas w oczach pracodawców? Prawo, które nie dysponuje żadnymi narzędziami zapobiegania dyskryminacji młodych matek powracających do pracy?? Jeżeli urodzenie dziecka w naszym państwie stawia wiele z nas w sytuacji zagrożenia podstaw bytu zaś nie istnieją żadne prawne środki ochrony pracujących matek (oprócz łaski i dobrej woli pracodawcy)nie ulega wątpliwości, że coraz mniej osób świadomie pozwoli sobie na takie wyzwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
w_ania Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 16:15 Po pierwsze zgadzam się z większością dziewczyn - zarobki 1000 zł miesięcznie które zarabia mój mąż starczy na zapłacenie rachunku za gaz prąd i wodę a gdzie reszta??? wszędzie podaje się że średnia krajowa to 2000 ale nie wiem skąd te dane. Dziecko niestety kosztuje jedno wyjście do marketyu - bez szaleństw to około 200zł przy zakupie jednej paczki pampersów. Stosunek wydatków do zarobków jest w naszym kraju nie współmierny!!!!!!! Niestety większość kobiet jest w takiej sytuacji jak ja tzn. że ja utrzymuję rodzinę - niestety. Urodzenie dziecka teraz w takiej sytuacji = zwolnienie z pracy. I przepisy prawne nic tu nie uregulują bo zawsze się znajdzie sposób np. likwidacja etatu czy coś tym stylu. Po drugie brak pomocy ze strony państwa osobom które chcą mieć dzieci a nie mogą. Osobiście byłam w takiej sytuacji na leczenie + kilka prób inseminacji + zastrzyki wydaliśmy tyle że spokojnie mielibyśmy samochód. I dopóki nie zmienią się te podstawowe 2 rzeczy to nikt (jeśli nie wpadnie ) świadomie takiej decyzji nie podejmie. Oprócz tego już w przedszkolu zaczyna się "wyścig szczurów" kto lepsze przedszkole potem lepsza szkoł potem studia bo jeśli nie masz kasy albo uzdolnień albo jednego i drugiego to się nie przebijesz i będzesz zamiataczem ulic za marną kuroniówkę. Ja mam jedną kochaną istotkę 2 letnią Martynkę i drugie dziecię lada dzień pzyjdzie na świat ale tylko dla tego że w pracy udało mi się jakoś to poustawiać i wracam zaraz po urlopie. Ale moja koleżanka już takiego szczęścia nie ma i wiem że zostanie zwolniona. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mamamarcysi Re: mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 17:31 Moja Marcysia ma 8 msc.W ciąże zaszłam miesiąc po ślubie, i nie martwiłam się o pracę, o mieszkanie, ani o żadne takie tam. Od zawsze marzyłam o dziecku, a nawet nie jednym, tylko o przynajmniej czwórce. Myśle,że ważne jest wsparcie rodziny, wtedy kobieta nie boi się miec dzieci. Marcysia ma dużą rodzinę, ma już 5-cioro ciotecznego rodzeństwa. I myślę,że to nie koniec! Nasza rodzina wspiera się wzajemnie, pomaga sobie, pociesza, radzi, dzieli się doświadczeniem, i sprzętami (łóżeczko, foteliki, itp). Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 08:19 Mamamarcysi masz całkowitą rację, w rodzinach ktore sie wspierają , kochają , szanują sprawy materialne to kwestia drugorzędna. Przeciez dziecko aby być kochane nie musi mieć łóżeczka prosto ze sklepu, najnowocześniejszego wózka, czy markowych ciuszków. Odpowiedz Link Zgłoś
przyjaciela Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 10:40 wybaczcie jesli coś powielę. Nie czytałam wczesniejszych wpisów. Podzielę sie taka refleksją. Byłam zatrudniona. Dyr dawał plany na przyszłość. Zaczęłam studia. No i w listopadzie okazało się że spodziewam sie dziecka. Miałam umowe czasową. kończyła się na dwa tyg przed końcem macierzyńskiego. I chciałam wrócić do pracy. ale potrzebowałam czasu jeszcze na zorganizowanie przeprowadzki. Ze względu na ciąże przeprowadziłam sie do innego miasta. Czas potrzebny na przeprowadzkę i zorganizowanie wszystkiego to kilka miesięcy. Czyli nie cały urlop wychowawczy. Niestety, nie zostało mi dane abym przynajmniej cokolwiek spróbowała. Umowa nie została przedłużona. Jestem matka małego dzieca i bezrobotną. szukam pracy.tylko tu, gdzie teraz mieszkam nie ma pracy. Z przyjemnością urodziłabym jeszcze z jedno lub dwoje dzieci. tyle że nie utrzymamy rodziny z jednej pensji. Potrzebuje pracy i szanowania mojego prawa do dziecka. Pewności, że jak urodzę to pracodawca jednak z przychylnością na to spojrzy, a nie bedzie szukał pretekstu by sie pozbyć takiego balastu - bo dziecko to dni wolne, wczesniejsze wychodzenie z pracy, nagłe sytuacje. myslę, że kwestja zatrudnienia i pewności godziwej pracy na pewno zwiekszyłyby przyrost. I jeszcze uznanie naturalnego prawa do posiadania dzieci. A na rozmowach o pracę jest pytanie, czy pani ma dzieci a jesli nie to czy spodziewa sie w najbliższym czasie. Bo jesli spodziewa się to u nas nie ma dla niej pracy. horror!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
margaret_g1 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 11:45 Mysle, że wszyscy wiedza dlaczego rodzi sie corazmniej dzieci i nie trzeba zadawac takiego pytania. To mydlenie oczu ludziom, że nikt nie zna problemu i nie wiadomo jak pomóc. jestem mamą 10,5 miesiecznej córeczki. Nie stracilam pracy, jakoś ledwo ledwo stać mnie na utrzymanie jej i opiekunke, bo złobek jest nie do przyjęcia. Nie dostałam żadnych pieniędzy za jej urodzenie - w szpitalu to ja musiałam zapłacic za poród - kwitek z napisem opłata za poród mam do dziś, nie dostaje rodzinnego, bo rzekomo za duzo zarabiam, a dzieko kosztuje mnie powyzej 1000 zł miesięcznie. Nie wyobrażam sobie miec drugiego nie tylko ze względu na sytuacje finansową, ale rowniez ze względu na fatalna opieke nad kobietami w ciązy - brak dostepu do badań w państwowej słuzbie zdrowia - np.mialam tylko 2 razy badania krwi i moczu oraz beznadziejna opiekę po porodzie. I mam to gdzies, że wszyscy alarmują, że jak tak dalej pójdzie to nie bedzie miał kto pracować na emerytów - niech sami decydenci i panowie z rządu, którzy maja wielkie dochody dadza przykład i niech ich zony rodzą dzieci - Pan Prezydent tez ma jedno dziecko, czy ktos sie czepia go za to? Słabo i niedobrze mi sie robi jak prezes fundacji rodzic po ludzku gada bzdury i udaje, że nie wie o co tak na prawde chodzi. Nie mydlmy sobie oczu! Odpowiedz Link Zgłoś
mimula Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 22:51 Mam dwoje dzieci. Cieszę sie z tego ogromnie, to mój skarb, ale tym co dzieje się u nas jestem coraz bardziej przerażona. Jako matka na wychowawczym po raz kolejny szukam pracy, bezskutecznie. Z pierwszym dzieckiem ponad dwa lata wynajmowaliśmy mieszkanie z osobami trzecimi, bo nawet na wynajęcie samodzielnej kawalerki nie było nas stać. TEraz ledwo wiążemy koniec z końcem. Dzieci rosną, córka chodzi do przedszkola, które jak się okazuje mają zamknąć od września - jedno z najlepszych w mieście. Rozumiem niż, ale co z dziećmi które zaczęły już w nim przebywać? rodziców nikt o zdanie nie pyta, wszystko załatwiane cichaczem. Nie wspomnę juz o wypłacaniu becikowego. To tak jak z IKE - jest pomysł, wszedł w życie, a za kilka miesięcy ktoś będzie się stukał w głowę i dziwił czemu nie wypalił. Jak jednorazowa wypłata ma kogokolwiek przy zdrowych zmysłach zachęcić do posiadania potomstwa i borykania się z antyrodzinną polityką naszego kochanego państwa? Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Becikowe - zawsze coś 14.01.05, 23:37 Robi mi się niedobrze, jak czytam wydziwianie na temat becikowego. Wszyscy narzekają, że dziecko kosztuje, że około porodu jest spiętrzenie wydatków, a jak miasto próbuje coś z tym zrobić, to źle. > Nie wspomnę juz o wypłacaniu becikowego. To tak jak z > IKE - jest pomysł, wszedł w życie, a za kilka miesięcy ktoś będzie się stukał w > głowę i dziwił czemu nie wypalił. Zależy co znaczy nie wypalił. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby po urodzeniu dziecka w domu pojawiło się jednorazowo 5 tysięcy zł (Warszawa, podaję na odpowiedzialność "Polityki"). To tak, jakby podnieść zasiłek rodzinny o 200 zł przez dwa lata - tyle że kasa pojawia się jednorazowo i w momencie, gdy jest najpotrzebniejsza. A z drugiej strony - powiedzmy sobie szczerze, jak komu zależy na dzieciach to je będzie miał. O co zakład, że większość osób, których rzekomo nie stać na dzieci, ma lepsze warunki lokalowe i finansowe (w sensie realnych zarobków) niż mieli ich rodzice? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Becikowe - zawsze coś 20.01.05, 15:31 wybrzydzam na becikowe bo: nie dostane to po pierwsze ) ci co diostana- dostana je rowniez z moich pieniedzy to po drugie. poniewaz dostana je wszyscy mali warszawiacy- a wiec takze ci co becikowe pchna na wozek bo taki za 5 kola im pasuje pod tapicerke merca czy bi em dablju. Z odpisami od podatku (a niechze bedzie na 5 tysiecy nawet... hehe) byloby inaczej bo moge sie zzymac ze nie odpisze, ale nie ulega watpliwosci ze ci co odpisza odpisza ze swoich. Nazwijcie mnie kutwa ) Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Becikowe - zawsze coś 21.01.05, 12:57 Tu kutwa nr 2. Wybrzydzam, bo owszem zawsze miło dostać dodatkowe pieniądze, ale bez problemu przeżyję bez nich. I nie widzę żadnego powodu dlaczego biedniejsi mieliby mi finansować ekskluzywny wózek czy jedynkę z łazienką po porodzie (bo to na to pewnie bym wydała), tym bardziej, że gdyby wózek za 5 tys. był marzeniem życia, to bym go kupiła i bez becikowego. Analogicznie nie widzę powodu dlaczego ja miałabym finansować jeszcze lepiej zarabiających. Natomiast doskonale widzę inne potrzeby - np. rozszerzenie refudnowanych badań dla ciężarnych, niemowląt i starszych dzieci, refundowanie szczepionek dla wcześniaków (jak na razie rodzice wcześniaków muszą sami płacić), budowanie/utrzymywanie pojedyńczych sal porodowych, zakup inkubatorów i wiele innych. Odpowiedz Link Zgłoś
brn Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 22:54 Tak mi się jeszcze nasunęło: co za palant wymyślił wielostanowiskowe sale porodowe?! Odpowiedz Link Zgłoś
bea_bak1 Re: mieć dziecko w Polsce? 18.01.05, 11:40 Moim zdaniem żadne 'becikowe' nie zmieni sytuacji na lepsze, jedynie będzie stanowić zachęte dla uboższych rodzin, które zainteresowane będą przede wszystkim możliwością inkasowania łatwych pieniędzy i nie z rodzicielskiego punktu widzenia - wychowaniem dziecko. Aktualnie wróciłam do pracy po urlopie wychowawczym, dziecko ma 15 m-cy. Sama podjęłam decyzję o tak długim urlopie, że jako kobieta ponad 30letnia, po 5 latach pracy, ciężkiej i odpowiedzialnej, w bardzo szybko rozwijającej się branży telekomunikacyjnej, mogę zrobić sobie przerwę w pracy. Moi przełożeni wiedzieli o tym, zgodzili się mówiąć, że czekają na mnie. Gdy nadszedł czas powrotu, na miesiąc przed jeszcze słyszałam :'tak tak wracaj'. Zorganizowaliśmy z mężem nasze życie prywatne dostosowane do opieki nad dzieckiem, itp, a na cztery dni przed powrotem mój przełożony powiedzial mi bym jednak nie wracała, bo 'nie ma dla mnie etatu'. 'Wiesz, w sumie nie mam Ci nic merytorycznie do zarzucenia, ale po prostu... skonsumowało mi twój etat' - usłyszałam. Dwa dni dochodziłam do siebie. Liczyłam na to, że w tak dużej korporacji takie sytuacje, gdzie dział personalny szczyci się posiadaniem całej gamy programów pracowniczych itp, nie ma miejsca. Niestety przeliczyłam się. Zaczęłam szukać dla siebie miejsca w firmie, gdzie indziej, udało mi się po ok 3 mcach, przeszłam normalną rekrutację itp. Zdegradowano mnie, straciłam zapał i zaangażowanie. Teraz przychodzę, robię swoje i jeszcze mam odwagę korzystać z przysługującego przywileju dla matek karmiących i wychodzę wcześniej. Nie mam skrupułów. Choć w ciągu pierwszych 5 dni moja przełożona zapytała mnie ja długo jeszcze zamierzam z tego przywileju korzystać? Jak rozmawiam z koleżankami-młodymi matkami nie jestem przypadkiem odosobnionym. Stałam się pracownikiem gorszej kategorii - nie z własnej winy, anie niczym się nie przysłużyłam. NAjwiększą w tym radość mam z faktu, że MAM dziecko i jestem matką. Inne mam priorytety, ale nikt nie usprawiedliwi mojego stresu i niepewności zawodowej. Po prostu OCHRONA MATKI WRACAJĄCEJ PO URLOPIE WYCHOWAWCZYM DO PRACY JEST W POLSCE FIKCJĄ. I to należałoby moim zadniem zmienić. Nie jest to przecież kosztowne, o wiele mniej niż stworzenie systemu zasiłków. ps jak zdążyłam się zorientować, wśród moich kolegów i koleżanek w pracy tylko ja jedna kobieta mam dziecko w ogóle, 6 innych dziewczyn w wieku 28-38 lat to taz single - pracujące od rana do wieczora. Małe dzieci mają za to panowie, też w wieku ok 28-40 lat, żony nie pracują. Pozostawiam bez komentarza taki trend. Odpowiedz Link Zgłoś
habeby Re: mieć dziecko w Polsce? 18.01.05, 13:59 Także uważam, że bardzo istotną sprawą przy decyzji o dziecku jest sytuacja ekonomiczna. Teraz jestem w 5 miesiącu ciąży i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa, ale przyznam szczerze że wiadomość o dziecku spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Ja właśnie zostałam zatrudniona,na szczęście na czas nieokreślony, mój mąż od roku szukał pracy. Po jakimś miesiącu okazało się, że mam problemy z utrzymaniem ciąży, trafiłam do szpitala. Na podtrzymaniu, z rygorem leżenia byłam ponad 2 miesiące, a teraz mogę spokojnie żyć.. w domu, bez forsowania się, no i oczywiście na zwolnieniu lekarskim, na którym pozostaję nadal i chyba niestety nie wrócę do pracy do końca ciąży. Powiedzcie mi jaką państwo stosuje poolitykę, skoro tylko należały mi się pierwsze pieniądze za zwolnienie z ZUS-u, to od razu wszczęto postępowanie wyjaśniające dlaczego tak krótko pracowałam i dlaczego za taką a nie inną stawkę podstawową. Jeszcze niedługo okaże się, że wogóle nie należy mi się zwolnienie i będę musiała wrócić do pracy na 8 godzin dziennie, za kierownicę, bo większość czasu w pracy spędzałam za kółkiem. Władze martwią się niskim przyrostem naturalnym ale kobiet w ciąży nie traktują inaczej jak zwykłych oszustów?? Ja tego nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
yola13 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 12:13 habeby napisała: > > Władze martwią się niskim przyrostem naturalnym > ale kobiet w ciąży nie traktują inaczej jak zwykłych oszustów?? Ja tego nie > rozumiem Po prostu dlatego, że wśród rządzących są prawie sami złodzieje i oszuści, szczerze to cały czas zastanawiam się nad emigracją z tego coraz bardziej okrutnego i skorumpowanego kraju, bo jak narazie to nic nie sprzyja temu abym mogła tu urodzić szczęśliwie dziecko i później godnie razem żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 09:08 Trzeba tylko chciec miec dzieci a nie wymawiac sie cięzkimi czasami. Nigdy nie było lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
przyjaciela Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 13:58 ja bardzo chce miec wiecej dzieci. ale albo dużo i bardzo biednie, albo tyle na ile mnie stac. O ile znajde prace. Na razie mam troje Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta_teresa Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 14:47 Kochani! Z uznaniem przeczytałam o Waszej akcji, jednak, sądząc po logo, jej tytuł powinien raczej brzmieć "Mieć dziecko w Indonezji". Logo jest chyba nawiązaniem do naszych barw narodowych, ale niestety kolejność jest odwrotna. W przypadku barw Polski, zgodnie z ustawą przy umieszczaniu barw w układzie pionowym kolor biały umieszcza się po lewej stronie płaszczyzny oglądanej z przodu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia a ja sobie przeczytalam..... 20.01.05, 15:34 I dochodze do wniosku ze komuna w Polsce ma sie swietnie- bo przede wszystkim siedzi w naszych glowach i co nam po zmianie rzadow i parlamentow, skoro haslo "czy sie stoi czy sie lezy becikowe sie nalezy" nadal aktualne. Odpowiedz Link Zgłoś
miracll Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 16:49 Z uwagą przeczytałam artykuł w ostatnim Dziecku, gdyż właśnie jestem na finiszu bardzo trudnej ciąży. Chciałabym sie podzielić swimi przemysleniami z ostatnich długich miesięcy, dlaczego nie zdecyduję się na trzecie dziecko.(Właściwie czwarte, bo drugie nam umarło w 20 tygodniu). Myśl pierwsza: nie zdążę urodzić kolejnego dziecka, bo jestem za stara. Za długo trwało moje kształcenie i zdobywanie szlifów zawodowych. Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 29 lat, kiedy moja mama w tym wieku miała już dwoje dzieci. Drugie urodzę w wieku 35 lat kiedy, kończy się bezpieczna granica porodu bez ryzyka. Problem długiego kształcenia dotyczy wszystkich moich kolezanek. Niektóre z nich wogóle nie zdecydowały sie na dzieci, a wszystkie zazdrościmy tym, którym zdarzyły sie wpadki na studiach. Myśl druga: Przeraża mnie powrót do pracy po roku niebecności ( ciąża leżąca od 8 tygodnia plus macierzyński) Dobrze, że mam wyrozumiałą szefową, która dwadzieścia lat temu przeleżała dwie ciąży i potrafi stworzyć dobry klimat. A co mają zrobić te mamy, którch szefowie nie rozumieją, że mały człowiek najczęściej nie sypia po nocach i je wyłącnie mleko z piersi? Myśl trzecia: Finanse. Nie zarabiamy żle, mimo to obecna ciąża zrujnowała nas finansowo. Najdrożej kosztowała dobra diagnostyka. Mam to szczęście, że mieszkam w Krakowie i pan prezydent obiecał podarować mi za urodzenie dziecka 1000 zł. Tylko, że ja już wydałam 1000zł na rzeczy dla młodego, a przecież mam sporo rzeczy po starszym synku. A dziecko jeszcze się nie urodziło. Naprawdę wierzę, ze niektórych par nie stać na kolejne dziecko, a przy pierwszy musi wydatnie pomagać cała rodzina. Myśl trzecia: wielu moich znajmoych ma problemy, tak jak ja, z zajciem w drugą ciążę i donoszeniem jej bez komplikacji. Chociaż mieszkam w dużym mieście miałam problemy ze znalezieniem lekarza, który przejmowałby się diagnostyką i leczył również przyczyny , a nie tylko skutki. Na szczęście ja znalazłam dociekliwą lekarkę, bo w przeciwnym razie i ta ciąża zakończyłaby się fiaskiem. Myśl czwarta: Zazdroszczę Szwedom długiego urlopu miacierzyńskiego z możliwością powolnego wchodzenia w rytm pracy zawodowej. Ja po powrocie z macierzyńskiego będę musiała pracować po 9-12 godzin, pociesza mnie jedynie fakt, że mój czas pracy jest nie normowany. Już przy pierwszym dziecku miałam odczucia, że polskie przepisy o urlopie macierzyńskim i opiece nad dziećmi układali jacyś starzy kawalerowie nie mający pojęcia, jak wyglada opieka nad niemowlęciem i że to niemowę kiedyś ich będzie musiało zastąpić. A gatki o tym, że państwa nie stać na rozbudowany system opieki nad dziećmi są śmieszne. Każda z nas, jeżeli juz wypracowała sobie jakąś pozycję zawodową , to nie pójdzie na trzy lata na urlop, bo straci efekt swojej ciężkiej pracy. Pozostaje nam system opieki babć lub korzystanie z usług opiekunek, co pomnaża koszty posiadania dziecka. Myśl piąta: jak być dobrą pracującą matką, bo z jednej pensji w dużym mieście we czworo sie nie utrzymamy. Jak pogodzić pracę zawodową, w której pracuję z ludżmi i nie moge nic zawalić, opieke nad niemowleciem, wychowanie i dbanie o rozwój starszego synka i dobry kontakt z mężem, który również jest wykoNczony moja bardzo trudna ciąż i własnymi problemami zawodowymi. Jak być człowiekiem orkiestrą po ośmiu miesiącach bezruchu? Myśl szósta: Nasi współrodacy nieprzychylnie patrzą na kobiety w stanie błogosławionym. Ostanio nie puszono mnie bez kolejki w banku, chociaż mam do tego prawo.Zrezygnowałam, bo nie chciało mi sie wykłócac, chociaż zazwyczaj radzę sobie w trudnych sytuacjach. Wiele z moich koleżanek doświadczył nieprzyjemnych uwag przy próbie wywalczenia sobie miejsca w tramwaju, przepuszczenia w drzwiach, wejścia bez kolejki do internisty, żeby sie nie zainfekować bardziej itp. Stan błogosławiony jest stanem szczególnym, a Polacy najwyrażniej o tym zapomnieli i w pamięci mają jedynie druga kolejkę z lat osiemdziesiątych, gdzie ciężarne załatwiały zakupy wszystkim sąsiadom. Proponuję przy okazji akcji Teraz Dziecko wypromować akcję Zielone światło i Pierwszeńswto przejazdu dla ciężarówek. A teraz idę sie położyć. POdzrawiam serdecznie redakcje i uczestników forum Mirka Odpowiedz Link Zgłoś
kambilkosia Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 18:26 mam dwóch wspaniałych synków. Pierwszego urodziłam pod koniec studiów, a drugiego kilka miesiecy po tym, jak straciłam pracę z powodu zajścia w ciążę. Chciałabym urodzic jeszcze trzecie dziecko (może córeczka?) przed trzydziestka (zostały mi dwa lata), ale na razie bezskutecznie poszukuję pracy. Nasz rodzinny budżet ma się coraz gorzej, a ja wszedzie słyszę, że "dziś bez znajomości nic nie załatwię" oraz "ale pani ma dwójkę małych dzieci...". Doczekaliśmy się czasów, gdy dziecko stało się problelem i przeszkodą. W banku nie dostaliśmy kredytu, bo dwójka dzieci, pracy nie mam, bo dzieci, znajomi podróżują my nie bo dzieci itp. My nie żalujemy. Ciężko nas wyciągnąć na imprezę, jeszcze trudniej na wypad ze znajomymi, ale ludzie lubią do nas przychodzić, podobno u nas taka rodzinna atmosfera. A potem idą do domu i mają dość. Dzieci ich męczą, no i widzą to nasze poświęcenie. Hałas, wszedzie zabawki, ściany porysowane kredkami, plama od soczku na dywanie, niewyspana mama i zarobiony ojciec. Społeczeństwo patrzy na młodych rodziców z coraz większą dezaprobatą, a niektóre moje wielce wyspecjalizowane zawodowo pseudo koleżanki, z obrzydzeniem. "Ojej to ty siedzisz w domu!!!' "A co to, znowu jesteś w ciąży?!". Czasmi czuje sie jak kosmita. Pobraliśmy sie z miłości, nasze dzieci urodziły się oczekiwane i kochane. Chcemy móc cieszyć się tym, że jesteśmy rodziną. Jeśli państwo nie pomoże takim, jak my, to czarno to widze. Może komunistyczny podatek tzw. kawalerskie, miał swój sens. W końcu my wydajemy kasę głównie na dzieci, na sobie oszczędzamy ile wlezie, a wszedzie tylko chcą nam jeszce dokopać. Polityka antyrodzinna musi sie zmienić w prorodzinną. Państwo musi zacząc pomagać rodzinom. Zasiłki, ulgi podatkowe, dłuższe urlopy macierzyńskie, a przede wszystkim zmiana nastawienia społeczeństwa. Bo dziecko to WIELKI SKARB. Odpowiedz Link Zgłoś
anoda1 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 18:50 A ja właśnie jestem na etapie myślenia o drugim dziecku. Mam 32 lata i 3-letnią córeczkę. Chcemy bardzo mieć z mężem drugie dziecko. Co nas powstrzymuje? Ciężkie doświadczenia z pierwszej ciąży. Ja nie mogłam pracować, bo ciąża była zagrożona. Niebawem mąż stracił pracę. Nikogo nie obchodziło, że wkrótce urodzi mu się dziecko, a żona leży w szpitalu. Było nam bardzo trudno funkcjonować, ale przetrwaliśmy, a potem mąż znalazł pracę za granicą i jeździ tam do tej pory. Nie wyobrażam sobie drugi raz znaleźć się w takiej sytuacji. Stresy, które miałam wtedy w związku z problemami finansowymi, sprawiały, że jeszcze gorzej znosiłam ciążę. Poród był również traumatyczny, bo odkleiło mi sie łożysko. Ale odkąd urodziła się córeczka, jest lepiej. Tym bardziej chciałabym drugie dziecko. Tylko kto da mi gwarancję opieki, jeśli znów wpadniemy w finansowe tarapaty? W tym państwie dla większości pracodawców dzieci to przekleństwo. Moim zdaniem powinna być ochrona miejsc pracy dla wszystkich osób wychowujących lub spodziewających się dzieci. Macie dzieci, jesteście w ciąży - jesteście chronieni. To już byłby jakiś zalążek właściwej polityki państwa zmierzającej do walki z niżem demograficznym. Ja na swojego pracodawcę nie mogę na szczęście narzekać. Po macierzyńskim (6-miesięcznym!) wróciłam i pracuję do dziś. Ale teraz... móc być z dzieckiem tylko trzy miesiące? To wymyślił jakiś chory umysłowo człowiek, który w życiu nie miał dziecka. I to kolejna rzecz, która mnie powstrzymuje. Kiedyś moja przyjaciółka (jedno dziecko w wieku 8 lat) powiedziała, że aby mieć teraz drugie dziecko w Polsce, trzeba być kamikaze. Coś w tym chyba jest. Utrzymanie jednego - żywienie, ubranie, przedszkole czy nawet jakieś farby, kredki, plastelina - to całkiem spory koszt. A co warci są sfrustrowani rodzice, którzy od ust sobie udejmują, by wychować dwoje czy troje dzieci, bo w kraju jest niż? Te wszystkie posty powinny moim zdaniem trafić do parlamentarzystów, najlepiej przyszłych. Ci obecni wiele dobrego już nie zrobią. A złego zdążyli narobić wystarczająco - zwłaszcza dla przyszłości polskiej rodziny. Wasza akcja Teraz Dziecko to jest coś, co mnie osobiście bardzo aktywizuje do myślenia o kolejnym dziecku. Ale... jest tak wiele "ale", których jak sądzę i Wam niestety nie uda się zniwelować... Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: rozwiazania systemowe 20.01.05, 22:44 a nie gry pod wybory typu becikowe-idiotyczny pomysł. Państwo powinno dążyć do tego aby dzieci się rodziły w rodzinach zamożnych, bo obecnie rodzi się ich więcej w rodzinach o niższym statusie materialnym. Dobrze sytuowane kobiety mają dobrą pozycję zawodową i boją się ją utracić - moim zdaniem wystarczy wprowadzić przede wszystkim możliwość powrotu do pracy kobiet na części etatu, wprowadzić podatek liniowy, rozliczać dochód na głowę w rodzinie. Marianna Odpowiedz Link Zgłoś
yola13 do marianna18 21.01.05, 12:42 ....i jeszcze wprowadzić choćby częściową refundację nowoczesnych metod leczenia niepłodności, np. IN VITRO Odpowiedz Link Zgłoś
yola13 Re: do marianna18 21.01.05, 12:45 Bo niestety pod tym względem Polska na tle Europy jest gdzieś na szarym końcu. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: do yola 21.01.05, 19:02 Tak, dobrze że to dopisałaś. sama mam koleżanki, które starały się tą metoda zajść w ciąże, ale po dwóch razach ze względów finansowych się wycofały. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Wszystko jest możliwe, jeżeli... 22.02.05, 15:38 ...nie wiemy, o czym właściwie rozmawiamy. marianna18 napisała: > ROzwiązania systemowe, a nie gry pod wybory typu becikowe-idiotyczny pomysł. To prawda. Ale jak ktoś ma problem z wydatkami okołoporodowymi teraz, to nic mu z tego, że zostaną opracowane i wprowadzone (za jakie pieniądze?) rozwiązania, na ktorych skorzystają rodzice rozmnażający się za pięć, siedem, piętnaście lat. Jeżeli mnie się urodzi dziecko w roku powiedzmy 2006, to rozwiązania wprowadzone w roku 2010 i przynoszące efekty w roku 2020 nie na wiele mi się zdadzą. Jak napisał Tuwim: "Nie chcemy miliardowych czeków, Płatnych na Marsie za sto wieków! Drobne, lecz na stół!" No i cały czas przypominam: becikowe jest próbą zrobienia czegoś przez gminę. To wszystko, co proponujesz, załatwia się na szczeblu centralnym, a tam jak dotąd rządzi formacja, która w sprawach rodziny ma ważniejsze sprawy. Emancypacja kobiet się liczy, jak najwięcej kobiet na stanowiskach, w polityce, w biznesie, a nie żeby sobie zawaracały głowy rodzeniem dzieci i może jeszcze ich wychowywaniem. > Państwo powinno dążyć do tego aby dzieci się rodziły w rodzinach zamożnych, Dobrze by było, jakkolwiek co do > obecnie rodzi się ich więcej w rodzinach o niższym statusie materialnym. toeraz już rodzi się ich za mało ogólnie, niestety. > Dobrze sytuowane kobiety > mają dobrą pozycję zawodową i boją się ją utracić - I jeżeli tak wybierają, to trudno. Nie zmusisz ich, żeby nagle zmieniły układ priorytetów. > wprowadzić przede wszystkim możliwość powrotu do pracy kobiet na części etatu, Nie zmusisz pracodawcy, jeszcze przy obecnym stanie bezrobocia, do zatrudnienia kogoś, kogo on zatrudnić nie chce. Swoją drogą jak matka ma wracać na pół etatu i przy okazji wspólnie z drugą matką wykopać jedną osobę na bezrobocie, to może lepiej tym matkom dać porządny zasiłek rodzinny? > wprowadzić podatek liniowy, rozliczać dochód na głowę w rodzinie. Zdecyduj się na jedno lub drugie, jak będzie liniowy (popieram), to po co komu łączne opodatkowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
wilczma Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 14:12 Mam czworo dzieciaczków. Bardzo dotyka mnie to wszystko o czym piszecie.Brak zaplecza finansowego,mieszkaniowego, brak widoków na przyszłość dla moich dzieci.Z jednej strony chcę wychować dobrych Polaków, ludzi wierzących w siebie ,mądrych,i kochających swój kraj ,a z drugiej strony przytlacza mnie rzeczywistość:kiepska praca mojego męża ,mieszkanie w bloku z dziadkami,brak nadziei na to że to się kiedyś zmieni.Mimo to staram cieszyć się dzieciństwem moich dzieci,naprawdę realizuję się jako mama "siedząca" w domu.Uwielbiam wieczory gdy moje dzieciaczki już śpią. Nie żałuję tego ,że mam tyle dzieci,ale bardzo chciałabym zmiany klimatu wokół dzieci,rodzicielstwa i rodzin wielodzietnych w Polsce.Chciałabym po 9 latach bycia na "urlopie" wychowawczym móc powiedzieć pracodawcy, że potrafię dobrze funkcjonować w spoleczeństwie, organizować czas ,planować fundusze,organizowac posiłki,przyjecia, dobrze gotować....A tak wogóle to nie miałabym nic przeciwko temu żeby móc pozostawać w domu jak najdłużej.Zawsze jest to kosztem czegoś, ale wierzę ,że moje dzieci są tego warte.Bardzo bym się cieszyła gdyby utworzono w Polsce etat matki i pdwyższono zasiłki rodzinne i wychowawcze,wprowadzono mieszkania socjalne.....to tyle marzeń.Baaardzo serdecznie pozdrawiam.Wilczma Odpowiedz Link Zgłoś
spinka888 Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 20:39 tak się składa, że będę mieć trzecie dziecko i nie oglądam się na sytuację wokół mnie. Oczekuję, że w Polsce będzie polityka prorodzinna a nie pseudorodzinna. Takim rodzinom jak moja przydałyby się ulgi podatkowe bo wiadomo ze dochód na osobę w rodzinie wielodzietnej jest niższy niż w rodzinie 2+1. Nie dziwię się ze w Polsce ludzie nie chcą mieć dzieci, nawet nie ma gdzie ich wysłać na wakacje , nie ma zasadniczo żadnych ułatwień w szkołach itp / nie wszystkie rodziny wielodzietne mogą sobie pozwolić na dodatkowe płatne zajęcia rozwijające zainteresowania dzieci tzw. kółka zainteresowań, zwłaszcza kursy językowe tak cenieone w dzisiejszych czasach, o korepetycjach nie wspomnę - najlepiej żeby dzieci z rodzin wielodzietnych były po prostu zdolne, bo inaczej są bez szans przy zadbanych i pielęgnowanych jedynakach czy jedynaczkach, czemu się nie dziwię..../ aha zapomniałam dodać , ze jedynie rodziny z problemem alkoholowym lub zagrożone patologią mają dużą pomoc w Polsce a taki to pech ze my z mężem nimi nie jesteśmy i oboje mamy wyższe wykształcenie czyli można powiedzieć że klops więc liczymy na te ulgi podatkowe czy też poodobne wynalazki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jwmk Re: mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 22:16 Myślę ze problem jest bardzo złożony.Jestem matką czwórki dzieci i wiem ze mieć dzieci w polsce jest bardzo trudno.pieniądze tóre otrzymujemy od państwa są po prostu śmieszne.Martwi mnie to że społeczeństwo postrzega rodziny wielodzietne jako patologię.Wiele ludzi uważa że takie rodziny nie zajmuą się swoimi dziećmi dobrze a napewno nie tak jak rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci.Wiem z doświadczenia że nie jest to prawdą.Bardzo kocham swoje dzieci i uwielbiam spędzać z nimi czas choć nie ukrywam że są takie dni że jestem zmęczona.Oprócz tego jestem normalną kobietą która ma swoje zainteresowania ambicje marzenia .Moje dzieci mają normalne dzieciństwo.Normalne to nie znaczy "bogate".Dziwi mnie to że wiele kobiet utożsamia dobre macirzyństwo z dużą ilością pieniędzy.Wiem że czasy są ciężki ja też to odczówam ale czy nie zapominamy że miłośći rodziców nie można kupić.Smutne jest to że idąc ulicą z czwórką dzieci ludzie mnie często zaczepiają i kierują do mnie krytyczne uwagi typu "dziewczyno opamiętaj się ","co za dużo to nie zdrowo",co macie dużo dzieci ".Wypowiedzi te zawsze mnie bolą,przecież ci ludzie wcale mnie nie znają.Oceniają mnie na podstawie ilośći dzieci.Myślę że dużo do tego przyczyniły się media które pokazują rodziny wielodzietne jako rodziny patologiczne często niepełne lub na skraju ubóstwa.Wmoim środowisku są same wielodzietne rodziny i żadna z nich nie jest taką jak wymieniłam wyżej.Myślę że wiele kobiet z lenistwa nie chcę mieć wiecej dzieci a sytuacja materialna jest tylko wymówką.Bardzo często osoby te nie mają trudnej sytuacji materialnej choć tak twierdzą.Oczywiście nie chcę tu nikogo obrazić ale znam takie osoby ktore mają wysokie dochody w wysokości 5tyś. mieszkanie i uważają że nie stać ich na dziecko bo przecież trzeba zarabiać.Przepraszam wpadłam w zły ton a nie miałam tego na celu.Chciałam tylko napisać na koniec że nic nie zastąpi radośći z przebywania z dziećmi kiedy jesteś dla nich najważniejsza na świecie kiedy mówią ci że jesteś najwspanialszą matką na świecie albo że zostaniesz ich żoną.Są chwile że dziękujesz Bogu że masz tyle dzieci i nigdy byś tego nie zmieniła mimo tego że często brakuje pieniędzy i nie możesz znieść uwag ludzkich.Duża ilość dzieci wcale nie jest katastrofą . Odpowiedz Link Zgłoś
iskra14 Re: mieć dziecko w Polsce? 27.01.05, 09:22 Nie utożsamiam bycia dobrymi rodzicami z dużą ilością pieniędzy, ale już teraz przy jednym dziecku schodzimy co miesiąc do zera. Nie rozliczam każdego kupionego drobiazgu ale też nie pozwalam sobie na wydatki bez zastanowienia. Oboje pracujemy w budżetówce a wystarczy policzyć podstawowe wydatki: przedszkole (państwowe) 350 zł ( bez zajęć dodatkowych byłoby 300), czynsz 430 zł (a mieszkanie ma tylko 30 metrów), bilet miesięczny 66, telefon 50 - 70 zł. Do tego energia, internet itp. Tak więc moja pensja idzie na opłaty. A za co kupić mieszkanie? Żeby wziąć kredyt to trzeba przede wszystkim zarabiać i mieć pewność, że się nie będzie miało problemów z pracą. Ja już musiałam szukać po powrocie z wychowawczego, więc teraz po prostu się boję. Dziadkowie mieszkaja daleko. Boję się też różnych spraw związanych ze zdrowiem - nie swoim , ale dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
mmpp Re: mieć dziecko w Polsce? 22.01.05, 10:05 A moja historia jest chyba bardzo nietypowa. Gdy mój szef rozważał kwestie mojego awansu okazało się, że jestem w ciąży o czym go od razu poinformowałam. To nie wpłynęło na jego decyzję i zostałam awansowana (w 3 m-cu ciąży). W ciąży b.dobrze się czułam więc pracowałam prawie do końca ale nigdy nie było problemu gdy musiałam iść do lekarza, na badania lub gdy po prostu chciałam wyjść wcześniej. Teraz jestem na macierzyńskim, jescze tylko wykorzystam zaległy urlop i wracam do pracy. Mam nadzieję, że uda mi się dalej łączyć bycie mamą z pracą zawodową. Dodam jeszcze że pracuję w jednej z dużych sieci handlowych. Odpowiedz Link Zgłoś