ania.silenter_exunruzanka Re: mieć dziecko w Polsce? 13.12.04, 22:43 Jato trochę jak "kamikadze" - jedno dziecko ma 10 miesięcy (8 wieku kor.), a ja jestem w 17 tc. Ale ja NIGDY nie byłam rozsądna:. Nawet metraż 24 m2 nas nie powstrzymał. A co kobiety (rodziny) hamuje przed posiadaniem dzieci? - wizja utraty pracy (bardzo, niestety, realna), gorszej realizacji zawodowej (mnie też to dotknęło - jestem dobrze wykształcona i po moich studiach mogłabym dużo lepiej realizować się zawodowo, no, ale realizuję się jako...matka, na razie), jak dzieci podrosną pomyślę o dalszym kształceniu - jakaś aplikacja?), niedostateczne warunki bytowe, zła sytuacja finansowa i wiele innych. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 00:20 To wszystko o czym pisały wyżej dziewczyny, nie będę sie powtarzać. Spełnieniem marzeń byłaby polityka prorodzinna w wydaniu francuskim (co opisuje le-lutki) lub norweskim. Żadne górnolotne bzdury (Polska wymiera itp.)nie zastąpią realnego finansowego i organizacyjnego (żłobki, przedszkola, pewne ułatwienia w pracy, w rozliczaniu podatków) wsparcia. Mogę napisać we własnym imieniu co mnie osobiście hamowało przed podjęciem decyzji o dziecku: - całkowity brak jakiegokolwiek instynktu macierzyńskiego do 30-tki (studia, imprezy, podróże, znajomi - to było ciekawsze niż wizja siebie w pieluchach) - brak przez dłuższy czas odpowiedniego partnera - kandydata na męża i ojca - względy finansowe i mieszkaniowe nie odgrywały roli bo akurat tutaj było ok. Teraz mam jedno dziecko. Dziecko jest zaplanowane. Żeby kiedykolwiek zdecydować się na kolejne musiałabym przede wszystkim więcej zarabiać (mąż także) bo nie mam ochoty na obniżenie standardu życia i zmienić mieszkanie na większe (ewentualnie dom). Oprócz miłości rodzicielskiej fajnie jest móc zapewnić potomstwu dobry start w życiu, edukację i rozrywkę na przyzwoitym poziomie, możliwość poznawania świata dzięki podróżom, banalną zmianę klimatu minimum 2x w roku itd. Na to trzeba czasu i pieniędzy, niemałych zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
jmagda Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 05:06 Zaszlam w ciaze w stanach, zastanawialismy sie razem z mezem czy nie pojechac do Polski, bo tam mamy cala rodzine...Ale niestety wygral rozum i odpowiedz na pytanie:czy przezyjemy za 1000 miesiecznie? Zapewnic byt Maluszkowi...Wiem ze w Polsce trudno przezyc z jednej pensjii. Tutaj nie jest to takie trudne, oczywiscie wiaze sie to z pewnymi kosztami, nie mozna sobie na wszytsko pozwolic, ale na wiele stac nas...Zreszta polityka tutaj inaczej funkcjonuje, mimo ze opieka medyczna jest bardzo droga, to panstwo wspomaga mieszkancow i np. my jako ze ja nie pracuje to nam nalezy sie opieka bezplatna dla mnie gdy bylam w ciazy, dla dziecka po urodzeniu, dopoki nam sie sytuacja finansowa nie poprawi. Dodatkowo leki sa za darmo, bo panstwo pokrywa, jedzenie typu nabial, sery, soki a takze mleko modyfikowane dla dziecka do pierwszego roku zycia a dla matki w okresie ciazy i przez rok po porodzie. Mozna duzo zalatwic, dlatego tez jak tylko rozmawiam z kolezankami z Polski, to wlos mi sie jezy na glowie. Bo przecietna Polke ktorej tylko maz pracuje nie stac prawie na nic. I to przyslowiowe od pierwszego do pierwszego...to jest fakt!! Dlatego zostajemy na razie w Stanach, przykre ale prawdziwe... Odpowiedz Link Zgłoś
vatum Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 07:44 U mnie pierwszym powodem dla którego nie mam drugiego dziecka to strach przed byciem znów w ciąży. Pierwsza była zagrożona i bardzo źle się czułam i właściwie wymodliłam sobie córę. Boję się następnej ciąży, choć chciałabym strasznie. Już wolałabym zaadoptować ale do tego musiałabym wygrać w LOTTO. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
mimka21 ...i z innego podworka... 14.12.04, 09:26 Ja z kolei mieszkam w Niemczech, gdzie wskazniki demograficzne sa alarmujace, Mimo prorodzinnej polityki panstwa (premia za porod, potem 150 Euro na kazde dziecko co miesiac do 18 roku zycia, bezplatne leki dla dzieci itd). Trudno tez mowic o fatalnej sytuacji ekonomicznej mlodych rodzin - choc na to glownie mlodzi Niemcy narzekaja, podobnie jak i Polacy. Za glowna przyczyne takich wlasnie wskaznikow uwaza sie ogromna presje spoleczna wywierana na kobiety, ktore urodza dziecko. Bo (szczegolnie w zachodnich landach) oznaczy to tak naprawde pozegnanie z kariera zawodowa na minimum trzy lata (a najczesciej na zawsze). Istnieje nawet okreslenie na kobiety oddajace swoje dzieci do zlobkow czy nian - Raben Mutter - czyli krucza matka. Zla, gorsza i do niczego. Dlatego w obliczu takiego wyboru : praca ALBO dziecko, kobiety decyduja sie czesto na prace. A na dziecko bardzo pozno albo wcale. Wiekszosc naszych znajomych zostalo rodzicami w wieku 30 - 35 lat, kiedy juz ugruntowaly jako tako swoja pozycje zawodowa. Jest bardzo niewiele zlobkow panstwowych i do ukonczenia przez dziecko trzeciego roku zycia nie bardzo jest co z nim zrobic.( My mamy nianie, a i tak moja tesciowa srednio raz w tygodniu pyta, czy mala byla ZNOW u niani)) Powaznym problemem jest rowniez plaga bezplodnosci. Uwaza sie, ze dotyczy okolo 25 procent par w wieku rozrodczym. O ilosci przeprowadzanych zabiegow in vitro mozna sie przekonac, obserwujac, ilu ludzi posiada blizniaczki i trojaczki (ja na spacerach spotykam trzy mamy z trojaczkami - to chyba nie przypadek jakis?), A i znajomych starajacych sie latami o dziecko nie brakuje. Takze wydaje mi sie ze czynnik ekonomiczny jest dosc nieistotny. Jednak koniecznosc podejmowania decyzji albo-albo powoduje ze dzieci rodzi sie malo. Wydaje mi sie wiec, ze model francuski, ktory wspiera kobiety wczesnie wracajace do pracy po urodzeniu dziecka paradoksalnie przyczynia sie do wzrostu wskaznikow urodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
rpuklo Re: mieć dziecko w Polsce? 21.02.05, 13:34 Niestety moje powody dla których mam jedno dziecko są podobne, leżałam przez 7 miesięcy pierwszej ciązy, nie wyobrażam sobie zostawienia mojej trzyletniej córki po to żeby chodząc z kolejnym dzieckiem w ciąży połozyc sie znowu na kilka miesięcy do szpitala, to byłoby po prostu niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
mik5 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 09:07 Moje pierwsze i jedyne dotąd dziecko - nieplanowane, ale bardzo chciane - urodziłam w wieku 29 lat. Myślę, że podstawowym powodem wcześniejszego niedecydowania się na dziecko był brak odpowiedniego partnera oraz nieprzygotowanie do rodzicielstwa. Nie jestem zwolenniczką rodzicielstwa w okolicach 20 lat, uwazam, że trzeba dać sobie czas na sprawdzenie się w innych rolach: pracownika, osoby samodzielnie utrzymującej się (lub choćby wspomagającej budżet rodziców). Wpadanie z obowiązków szkolnych wprost w obowiązki rodzica nie jest dla mnie, i myslę, ze dla wielu innych osób tez nie. Kilka słów jeszcze w kwestii partnera: mój mąż jest mężczyzną, który chciał być ojcem i nie obawiał się tej roli - myślę, ze trochę brakuje takiej postawy wsród wspólczesnych facetów, a jak wiadomo "do dziecka trzeba dwojga". Strona ekonomiczna bycia rodzicem też nie jest bez znaczenia, to trudności finansowe, z pracą, powstrzymują mnie (nas) przed zafundowaniem córce rodzeństwa, choć chcielibyśmy (ja napewno). Chciałam jeszcze poruszyc temat żłobków: marzę o powstaniu takiej placówki w moim niewielkim mieście lezącym w okolicach stolicy, gdzie wiele młodych mam poszukuje opiekunek do dziecka. Zastanawiam się tylko, czy taka instytucja miałaby finansową racje bytu, bo że mogłaby być potrzebna to nie mam watpliwosci. Czy żłobki mogą liczyc na jakieś dofinansowanie w ramach polityki prorodzinnej (której jak wiadomo w Polcse nie ma, ale może jest w UE)? Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia75 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 09:32 Zgadzam się z tym, co wyżej napisano, a dodam jeszcze rzecz oczywistą - żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci, nasz kraj musiałby przejść gruntowne uzdrowienie (czy kiedyś to nastąpi?). Musiałoby zniknąć bezrobocie (przynajmniej znacznie się zmniejszyć), ustawodawcy musieliby stworzyć system zabezpieczeń przed szykanowaniem matek, sądy musiałby działać sprawnie, by kobieta, której odmówiono pracy tylko i wyłącznie dlatego, że posiada dzieci (nieważne, że są zadbane, mają opiekunkę, a w ich wychowaniu na równi z matką uczestniczy ojciec) mogła skutecznie i szybko domagać się w sądzie sprawiedliwości. Prawdopodobnie musiałby powstać urząd rzecznika praw rodziców, dysponujący takimi kompetencjami, by budzić respekt, a nie usmiech politowania i pogardę pracodawców. Do tego reforma zdrowia, tak by przychodnie i szpitale działały dla ludzi, a nie ludzie dostosowywali się do godzin i zasad działania tych placówek. Realna możliwość rehabilitacji i leczenia dzieci niepełnosprawnych, chorych lub z problemami rozwojowymi. Dostępność dobrych i tanich żłobków i przedszkoli, także dla dzieci niepełnosprawnych. Obniżenie oprocentowania kredytów mieszkaniowych, tańsze mieszkania dla młodych rodzin. Wydłużenie płatnego urlopu macierzyńskiego. No i jeszcze zasadnicza zmiana w mentalności Polaków. Szacunek dla matek wychowujących dzieci. Dostrzeganie ich problemów i potrzeb. Wiem, że to może wydać się śmieszne w świetle postawionego przez ”Dziecko” pytania, ale tak samo, jak wkurza mnie lekceważenie matek przez państwo polskie, tak wkurza mnie prosty fakt, że na większości chodników kierowcy parkują swoje samochody tak, że nijak się tamtędy wózkiem nie przejedzie. W związku z powyższym pozostaje mieć tylko nadzieję, że pokolenie naszych wnuków doczeka się wyżu demograficznego. A jak wiadomo - nadzieja jest matką. Odpowiedz Link Zgłoś
asiek_k Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 09:43 Ja napiszę z punktu widzenia właściciela małej firmy. Nie stać mnie najzwyczajniej w świecie na zatrudnienie pracownika. Chcąc zapłacic pracownikowi na przykład 1699,59zł do ręki (2500zł brutto) muszę ponieśc koszt 3019,75 zł. Koszty utrzymania pracownika w Polsce są horrendalnie wysokie. Uważam , że tu musi się coś zmienić. Planuję dziecko i zastanawiam się co robić - sprzedać firmę czy zrezygnować z moich dochodów zatrudniając kogoś do jej prowadzenia ( za wyższą pensję niż 1699,59 zł). Tak jest w Polsce. To nie złośliwość pracodawców decyduje o tym, że matki tracą pracę, wielu osobom proponuje sie zatrudnienie na częśc etatu lub na czarno , taka jest rzeczywistośc w naszym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 10:09 Nie wierzę w proste przełożenie rozdalnictwa (zasiłki, długie, płatne urlopy wychowawcze) na liczbę urodzeń. Szwecja ze swoim mocno rozudowanym socalem ma mniejszy przyrost naturalny niż Stany (a i tak szwedzki przyrost naturalny jest mocno generowany przez imigrantów). Owszem w Stanach jest sporo singli czy par na odległość, które absolutnie nie planują dziecka i na pewno część Polek zmierza w tym kierunku (i nie jest to związane z finansami), ale rodziny z 3 i 4 dziećmi nie należą do rzadkości. Co więc wpływa moim zdaniem na liczbę urodzeń? Ano pewność pracy, ale rozumiana nie jako kolejne obciążenia dla pracodawców, ale niskie bezrobocie. Rozbudowane obciążenia pracodawców zawsze skutkują większym bezrobociem i niższymi pensjami. Możliwość utrzymania się z jednej pensji, niskie bezrobocie, nisko oprocentowane kredyty hipoteczne to 3 rzeczy, które są moim zdaniem dużo ważniejsze niż płatny urlop wychowaczy czy dotowane przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 12:03 Melka, zgadzam sie z Toba w 100%. To nie rozdawnictwo podniesie liczbe urodzen w naszym pieknym kraju, ale rozsadna polityka panstwa polegajaca na zniesieniu obciazen pracodawcy, umozliwienie pracy zdalnej (poki co legalna jest niemozliwa), mozliwosc legalnego zatrudnienia niani, a co za tym idzie rowniez przeszkolenia jej (kurs udzielania pierwszej pomocy itd). Nie oczekuje, ze ktos mi da pieniadze na utrzymanie moich dzieci, ale chce moc na nie uczciwie zapracowac. Albo zeby mogl na nas zapracowac moj maz. Bardzo chce pracowac, tylko chce miec warunki by to robic godnie bedac matka, tzn legalnie, na rozsadnych warunkach (np w domu nadzorujac rownoczesnie prace opiekunki). Przeciez matka spokojna o los swoich dzieci, nie gnajaca do zlobka, nie zmuszana do pracy po godzinach to lepszy pracownik. Ma wieksza motywacje do pracy, rzadziej ja zmienia, jesli pracodawca stworzy jej dobre warunki do pracy. Poza tym, powtorze sie, zmiana mentalnosci - o czym bylo juz wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 10:54 A moim zdaniem przyczyna jest tylko to, ze dzis mozna wpływac w bardzo znaczacym stopniu na ilosc rodzonych dzieci. Przeciez nie zawsze Polki zyły w komunizmie, w którym, jak mozna przecztac wyzej, matkom zyło sie wrecz luksusowo. Dzieci rodziły sie we wszystkich epokach i we wszystkich warstwach społecznych, takze ludziom bezdomnym, bez pracy, srodków do zycia, niewolnikom... Aspiracje zyciowe nie wpływały na dzietność, po prostu nie znano sposobu, zeby dzieci nie miec, nawet jak uwazano, ze jest juz ich za wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
gupik Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 13:11 I dlatego większość polityków dziś twierdzi, że utrudniając dostęp do środków antykoncepcyjnych, zwiększy się dzietność w tym kraju hehehe Odpowiedz na pytanie "dlaczego ludzie tak często sięgają po środki anty?" unikając odpowiedzi "Bo są" i w ten sposób uzyskasz to, o co chodziła zapewne założycielce wątku. pytanie brzmiało "co opóźnia podjęcie decyzji o rodzicielstwie?", a nie "co umożliwia podjęcie późniejszej decyzji o rodzicielstwie?" Odpowiedz Link Zgłoś
emilkaq Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 10:57 Mysle, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, jest sporo czynników, które kształtują obecny stan. *Sytuacja ekonomiczna - bezrobocie i niskie zarobki, trudności w utrzymaniu pracy powodują obawy rodziców, czy zapewnią swoim dzieciom odpowiedni byt. *Sytuacja kobiet na rynku pracy - młoda mężatka bez dziecka jest niezbyt obiecującym pracownikiem ( wcześniej lub później zajdzie w ciążę ), młoda matka z małym dzieckiem też ( niedyspozycyjna, częste urlopy opiekuńcze ) *Krótkie urlopy macierzyńskie, przktycznie niepłatne u. wychowawcze * Niepłodność, problemy z utrzymaniem ciąży * Brak własnego M Sama jestem pracującą ( od roku ) mamą 2,5 letniego Mikołaja i bardzo chcę mieć dugie dziecko, czekam na zakup ( kredyt ) własnego mieszkania i umocnienie pozycji zawodowej. Pozdrawiam Agata Odpowiedz Link Zgłoś
bazylea1 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 11:17 my mamy dobrą sytuację finansową - dzięki mojej pracy. niestety mało widuję synka bo z dojazdami nie ma mnie w domu 8-18 albo dłużej. serce mi pęka z tęsknoty za dzieckiem, a i tak w pracy jestem gorszym sortem pracownika bo śmiem wychodzić już o 17:30 (teoretycznie pracuję do 17) podczas gdy moi koledzy siedza codziennie do 19-20. gdyby nie fakt że mąż pracuje na uczelni (zarobki odpowiednie - wiadomo) to synek nie mógłby chodzić do żłobka bo zamykają go o 17. moim marzeniem jest praca na 3/4 etatu ale to chyba nierealne. teraz odsuwając obawy o przyszłość chcemy mieć drugie dziecko. ale zgromadziliśmy oszczędności i mamy zamożne rodziny, chyba tylko to zmniejsza mój lęk. po drugim dziecku chciałabym znaleźć mniej absorbującą pracę ale boję się że nie znajdę żadnej, mimo wysokich kwalifikacji i kilkuletniego doświadczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 11:19 jakoś doświadczenia nie wykazują związku między polityką prorodzinną a większą liczbą urodzeń... tzn. ten związek na ogół jest czasowy, powoduje tyle, że i tak planowane urodzenia następują wcześniej - co zostaje "wyrównane" w następnych latach związek liczby urodzeń z bogactwem też jest odwrotny, niz byśmy sobie zakładali - w bogatych krajach, bogatych warstwach społecznych, bogatych regionach, bogatych okresach rodzi się znacznie mniej dzieci, niż w biednych krajach, okresach itp. obecnie rodzi się mało dzieci, ponieważ - posiadanie dzieci straciło swój charakter "konieczności" (czyli zapewnienie rąk do pracy do gospodarstwa/warsztatu, następcy w interesach, dziedzica folwarku, oraz zabezpieczenia sobie bytu na starość) - pojawiło się wiele atrakcyjnych alternatyw, jeśli chodzi o sens lub styl życia, osiągalnych również dla przeciętnych ludzi (ciekawa praca, ciekawe hobby itp.) - możliwe, osiągalne i łatwe jest zabezpieczenie się przed niechcianą ciążą - wydłużył się czas osiągania samodzielności przez młodych ludzi (zmienili się atrybuty samodzielności - trzeba skończyć studia, trzeba mieć dobrą pracę, trzeba mieć mieszkanie, trzeba mieć samochód), co owocuje nie tylko tym, że obiektywnie mniej czasu zostanie na urodzenie dzieci (nie 24 lata między 16-tym a 40-tym rż., tylko 10 lat między 30-tym a 40-tym...), ale również tym, że wiele kobiet nie chce dzieci w swoim najbardziej płodnym okresie (18-28) za to chce później, kiedy problemy z płodnością nie należą już do rzadkości zadje mi sie, że z nastaniem czasów "postmodernistycznych", czyli po zakończonym z sukcesem "dorobku industrialnym" wartości "tradycyjne", "naturalne", jak rodzina, odzyskują znaczenie, i znów będzie się rodziło więcej dzieci - co chyba, przynajmniej po części, obserwujemy już we Francji? (bo przecież skuteczna polityka prorodzinna nie jest "abstrakcyjnym wymysłem uczonych rządzących", tylko wyrazem sprzyjających nastrojów w społeczeństwie - tego, że sami ludzie w co raz większym stopniu uznają dzieci (ich urodzenie, wychowywanie) za istotną wartość nie tylko w życiu jednostki, ale też dla społeczeństwa jak na razie w Polsce przeważa pogląd, że to, czy ktoś ma dzieci, to jego prywatny interes, przeważają głosy oburzenia przy drobnych nawet niewygodach spowodowanych przez fakt istnienia dzieci w otoczeniu (hałasują w sąsiedztwie, robią w pieluchę w pociągu, itp. itd.), i taka "opinia społeczna" nie sprzyja temu, żeby wkładać wysiłki (finansowe, organizacyjne) w "politykę prorodzinną"... ja ze swojej strony mam dzieci, bo tak mi się podoba, i nic mnie nie zmusiło, kiedy nie chciałam, jak też nic mnie nie hamowało, kiedy chciałam, i nic tu kraj, w którym akurat mieszkam, nie ma do rzeczy :o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
xymena.l Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 12:19 Pracowałam w duuuużym amerykańskim koncernie. Pierwsze dziecko (wpadkowe) urodziłam po niecałym roku od momentu zatrudnienia. "Załapałam się" na sześciomiesięczny macierzyński, wykorzystałam urlop wypoczynkowy i wróciłam do pracy na pół etatu (była to propozycja mojego szefa, pracowałam 2,5 dnia w tygodniu ze względu na specyfikę pracy - podróże po Polsce). Drugie dziecko (wpadkowe, a jakże) urodziłam rok po powrocie na cały etat, również "załapałam się" na końcówkę dłuższego macierzyńskiego i wykorzystałam urlop wypoczynkowy. CHCIAŁAM wrócić do pracy, ale okazało się , że nie było dla mnie miejsca. Na moje stanowisko został zatrudniony mężczyzna (wiedziałam o tych planach jeszcze przed porodem, ale deklarowałam swój powrót i JAKIEŚ stanowisko miało dla mnie być). Poproszono mnie o rozwiązanie umowy o pracę (nie zostałam zwolniona, takie przynajmniej wszyscy mają poczucie, "dzieki" czemu mogłam negocjować warunki swojego odejścia), co zrobiłam, bo w innym przypadku wyleciałabym po prostu z hukiem. Dodam, że szefem był już inny pan, ojciec jedynaka. Poprzedni miał dwójkę dzieci. W obydwu ciążach nie kombinowałam; mogłam mieć zwolnienie lekarskie od pierwszego dnia, a ja jak głupia jeździłam samochodem po 400 km dziennie albo siedziałam 8 godzin przed komputerem, nawet w ósmym miesiącu ciąży. W tej chwili tylko żałuję, że nie wyczułam groźby zwolnienia będąc w ciąży - zapewne darowałabym sobie ten zasuw na dłużej. Jak w każdej firmie, ludzie dzielili się na "dzieciatych" i bezdzietnych. Były dziewczyny, ewidentne typy karierowiczek, siedzące w biurze od 7 do 22, spędzające tam weekendy i narzekające na wolne dni. Dziewczyny-matki były spokojniejsze, choć widać było, że obowiązkowe nasiadówki mocno je stresowały. Dlatego nikt mi nie powie, że stosunek pracodawcy do pracownicy nie ma znaczenia. Powszechnie widać, że kobiety są po prostu dyskryminowane ze względu na płeć. Są kobiety, którym dzieci nie przeszkadzają w robieniu kariery, w końcu wypada mieć dziecko, a że właściwie będzie obce? Jeśli ma wszystko (materialnie)... Nie będę powtarzać tego, co wielokrotnie powiedziano wyżej: godziny pracy a otwarcie przychodni, przedszkoli czy żłobków; wielu rzeczy nie damy rady przeskoczyć. Ale wkurza mnie fakt, że nie mamy szans na znalezienie pracy po odchowaniu dzieci. Przecież będąc kurą domową jesteśmy najlepszymi menadżerami, logistykami, specjalistami w dziedzinie finansów i planowania strategicznego. Codziennie stawiamy czoła konfliktom między naszymi dziećmi, działamy jak balsamy na naszych zestresowanych mężów i nie-mężów, planujemy wydatki, rządzimy naszymi mini-państwami... Czy jakiś facet podjąłby się tego na dłuższą metę? Dlaczego więc tak trudno znaleźć pracę? Niektóre z nas mają potrzebę szybszego powrotu do zajęć, inne wolą dłużej zostać z dzieckiem/dziećmi. Ale zdecydowana większość z tej drugiej grupy też ma swoje ambicje zawodowe, które chciałyby realizować, gdy dzieci znajdą się w wieku przedszkolno-szkolnym. Przeboleję jakoś tę pseudo-opiekę państwa, brak zasiłków i motywacji do posiadania dzieci (chociaż mąż zarabia średnią krajową, a moja pensja była dwa razy większa, niż jego...), ale fakt, że nie mam szans na satysfakcjonującą (niekoniecznie finansowo) pracę w okolicy czterdziestki napawa mnie przerażeniem. Gdybyśmy weszli do Unii 6 lat temu, zanim poznałam moje szczęście, wyjechałabym do Irlandii; pracowałabym w swoim wyuczonym super zawodzie za godziwe wynagrodzenie i pewnie żyłoby mi się lepiej. A tak, paradoksalnie, fakt wyrzucenia mnie z pracy spowodował starania o kolejnego dzidziusia i w czerwcu bedziemy już 2+3, czyli znów ponad krajową przeciętną... To jest moja historia, która zapewne nie do końca jest odpowiedzią na postawione powyżej pytanie, bo jakby mój przypadek nie potwierdza faktu, że w Polsce rodzi się mniej dzieci. A rodzi się mniej, bo kobiety robią kariery zawodowe, co trochę trwa, w związku z tym za macierzyństwo biorą się znacznie później, kiedy z zajściem w ciążę mogą być problemy natury fizjologicznej. Drugi powód to neipewność związana z możliwością powrotu do pracy lub z jej znalezieniem. Trzeci, to szeroko rozumiany socjal. I zapewne dla niektórych, pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 12:23 Ekonomiczno-polityczne - jak najbardziej. Wizja utraty pracy w każdej chwili nie tylko przez mame, ale i tatę - to też bardzo realne zagrożenie. Ale jeszcze na coś zwróciłam uwagę. Coraz więcej jest ciąż zagrożonych. Nie wiem, co ma na to wpływ - czy nasz styl życia, czy zanieczyszczenie środowiska, chemia w powietrzu - ale coraz trudniej jest zajść w ciążę i szczęśliwie donosić. Dlatego kobiety są bardzo szczęśliwe, gdy uda im się urodzić choć jedno dziecko. Mówię to z własnego doświadczenia. Chciałabym miec drugie dziecko - boję się jednak bardzo. Bo wiem, że każda kolejna nieudana ciąża odbije się na moim zdrowiu psychicznych, a straci na tym tylko mój syn. Nie znam dokładnie statystyk z dawnych lat, ale obecnie skala tego problemu jest porażająca. Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
rabarbara Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 12:47 Witam! Podpisuję się obiema rękami pod wypowiedziami forumowiczek. Brak prorodzinnej polityki państwa, o której tak szumnie się mówi przed każdymi wyborami, a ucicha wszystko już w pierwszym dniu po wyborach; sytuacja na rynku pracy, która woła o pomstę do Boga; nieproporcjonalnie niskie zarobki do wysokich kosztów utrzymania to najważniejsz czynniki które hamują decyzję o posiadaniu dzieci, do których to dodam jeszcze jedenm mój osobisty. Dla mnie najgorszym, wręcz traumatycznym wspomnieniem jest traktowanie mnie przez personel niższy szpitala w którym rodziłam. Poród i pobyt po porodzie w szpitalu jest dla mnie przeżyciem tragicznym i gdyby nie lekarz, który zjawił się w ostaniej chwili, to nie pisałbym tych słów dzisiaj. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że szpital w którym rodziłam bierze udział w akcji "Rodzić po ludzku" i uchodzi za najlepszy w moim mieście. Ja czułam się w nim gorzej niż cieląca się krowa. Gdy dzisiaj sobie to przypominam, to miałabym ochotę na jakiś potworny odwet i krwawą zemstę, tak krew się gotuje w moich żyłach. Zapowiedziałam mężowi, że jezeli nie będzie nas w przyszłości stać na prywatny szpital, ta ja dziekuje. Niech sam sobie dzieci rodzi. Matek i ciężarne nie szanuje się. Brak kultury w naszym narodzie jest widoczny na kazdym kroku. Więc do wszystkich powyższych czynników zaliczyłabym fatalny stan opieki medycznej. Pozdrawiam R. --- Cieszcie się drobiazgami, a wielkie szczęście wejdzie w wasze życie. Mira nasz Drobiazg: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18029859 Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 14:29 Podpisze sie pod melka. Mieszkam w polsce i dzieci mam duzo. Nie brakuje mi ani dluzszego macierzynskiego, ani platnego wychowawczego. Brakuje mmi: podatku liniowego i w ogole rozliczania podatku z dochodu na glowe a nie co najwyzej dzielenia z druga osoba. Wiekszej elastycznosci pracy- dzielenie pracy, stopniowy powrot do pracy, a nie od razu bach na etat. I tego o czym pisala melka czyli niskiego bezrobocia gwaratujacego posrednio, ze nawet gdy odchowam dzieci po ladnych paru latach- moge myslec o karierze zawodowej w jakims tam stopniu. A niskiego bezrobocia nie da sie uzyskac nie dajac swobod tym ktorzy tworza miejsca pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 14:47 Dzięki Gosiu za duchowe wsparcie, bo już myslałam, że poza Linką tylko ja jedna wolę mieć wyższą pensję, tak żeby m.in. starczyło na przedszkole czy opiekunkę, niż niższą i dotowane przedszkole/żłobek. Dodam jeszcze, że na moje poczucie bezpieczeństwa w związku z kredytem na mieszkanie, a co za tym idzie planowanie dzieci, nie wpływa w żadnym stopniu prawo pracy (zresztą nawet najbardziej restrykcyjne nie zagwarantuje, że mnie nie wyrzucą po urlopie wych.), za to w ogromnym stopniu wpływa, jak długo jej się szuka. Przy 5% bezrobociu pracy się szuka średnio miesiąc - dwa i gdybyśmy takowe mieli, to bym się czuła bezpiecznie, bo wiedziałabym, że nie wyląduje z dzieckiem na bruku, mało tego będę mogła wrócić do pracy nawet i po 10 latach przerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter_exunruzanka Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 14:57 melka_x napisała: > Dzięki Gosiu za duchowe wsparcie, bo już myslałam, że poza Linką tylko ja > jedna wolę mieć wyższą pensję, tak żeby m.in. starczyło na przedszkole czy > opiekunkę, niż niższą i dotowane przedszkole/żłobek. No to jest nas cztery. Melka, ja sto razy wolę wyższą pensję niż dostawać cokolwiek od państwa (ten "dar" i tak idzie z moich i mojego męża podatków: (((). Nie pamiętam kiedy byłam "państwowo" u lekarza, płacę 3 filar ubezpieczenia, bo z mojej zus-owskiej składki i tak nic nie będzie. W ogóle nie cierpię polityków, którzy "zawodowo" troszczą się o najuboższych jednocześnie podwyższając podatki, gdzie się da - szczególnie VAT, który płacimy wszyscy. Hipokryci((. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 15:12 melka masz moje pelne wsparcie bo ja sie wkurzam co raz to, ze najpierw mi zchapia pensje meza w 50% prawie jakbyte zusy i srusy policzyc, a potem w laskawosci swojej przyznaja mi 48 rodzinnego na jedno dziecko. TZN przyznawali. Teraz sie nie lapie nawet. Albo obiadki mi szkola zasponsoruje. Albo MZK bilecik dla dziecka wooow Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 15:47 Z ust mi to, Gosia, wyjelas - PODATEK LINIOWY i zmniejszenie obciazen pracodawcy. Albo umozliwienie samozatrudnienia na rozsadnych warunkach, tzn bez strachu, ze przyjdzie kontrola ze skarbowki i tyle po mojej firmie. A tak swoja sciezka, to najwiekszy przyrost naturalny notuje sie wlasnie tam gdzie nie ma 'prezentow' od panstwa tylko jest rozsadna polityka panstwa sprzyjajaca tworzeniu miejsc pracy i rozwojowi gospodarczemu. Tam, gdzie panstwo dotuje przyrost naturalny, owszem, on rosnie, ale przede wszystkim wsrod najbiedniejszych warstw spolecznych (dane za artykulem z Wprost - mam nadzieje, ze czegos nie pokrecilam). Lepiej mniej podatku zaplacic i srusow rowniez, a miec kase w garsci, ktora sie wyda stosownie do potrzeb. I wcale nie uwazam zeby wydluzenie urlopow macierzynskich sprzyjalo zwiekszeniu dzietnosci, wrecz przeciwnie. Sprzyjac bedzie mozliwosc znalezienia pracy nawet jak sie ja straci po krotszym macierzynskm czy tez dluzszym wychowawczym. Wtedy mamy swobode wyboru. L. Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 16:39 Melko i Gosiu! Ja rowniez uwazam dokładnie tak samo-mniej panstwa pseudoopiekuńczego, które dzieli biedę, więcej swobody dla pzredsiebiorców.Pomysły niektórych Pan na tym forum , by karać przedsiębiorcow za nieprzyjmowanie do pracy z powodu dzieci, uważam za chore. Taki pomysły maja jeden skutek-kobiety mają znacznie gorszą sytuację na rynku pracy. Pozdrawiam. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 15:10 No cóż, generalna tendencja jest. Czemu się dziwić, jeśli rzeczywiście prawdziwej polityki prorodzinnej nie ma. Co najwyżej jakieś dziwnie konstruowane zasiłki, które i tak przeważnie nie wspierają normalnego modelu rodziny. Polityka prorodzinna dla mnie polega na: - podatku rozliczanym od łebka w rodzinie, nie tylko wspólne rozliczanie się małżonków; - niskim bezrobociu, lepszej sytuacji ekonomicznej państwa; - zmiany podejścia pracodawców, którzy zatrudniają kobiety w wieku rozrodczym, a potem się dziwią, że te chodzą w ciąży, rodzą dzieci; - tak jak pisała wieczna_gosia - możliwości wracania do pracy stopniowo, lub większego rynku pracy via internet, w domu; Poza tym, myślę sobie, że taka jest teraz moda: to jest trendy, żeby nie chcieć mieć dzieci, przynajmniej nie przed 30, modne jest robienie tzw. kariery. Nie dziwię się niektórym kobietom, że nawet nie próbują macierzyństwa pogodzić z pracą. Bo to strasznie trudne, a nikt nam tego nie ułatwia. Aha, no i wydaje mi się, że system państwowej opieki nad dziećmi (żłobki, przedszkola) pozostawia wiele do życzenia, większość placówek nie spełnia wymogów dzisiejszych rodziców, placówki prywatne są za drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 15:29 No tak tylko, że nie da się pogodzić niskiego bezrobocia, wzrostu realnych dochodów z jeszcze surowszym prawem pracy. Albo rybki, albo akwarium). Im więcej będzie przepisów, które w założeniu mają chronić rodzinę, tym mniej chętnie pracodawcy będą chcieli zatrudniać kobiety w wieku rozrodczym, de facto przepisy mające niby chronić kobiety, uderzają w nie i tak naprawdę je DYSKRYMINUJĄ. To własnie restrykcyjny kodeks sprawia, że pracodawca woli zatrudnić mężczyznę. Jak stanie się-według życzeń większości forumowiczek- jeszcze bardziej restrykcyjny, to pracodawcy jeszcze bardziej się bronić przed zatrudnianiem kobiet. (Jasne, są firmy, które chcą inwestować w pracowników traktując to długofalowo i duże koncerny coraz częściej decydują się na pomoc rodzinom -np. firmowe przedszkola-, ale najpierw taką firmę musi być na to stać, i tego nie da się wymusić prawem.) Co do tego, ze prywatne przedszkole jest za drogie. Owszem jest, ale dlatego, że państwo ograbia Cię z większości dochodów. Jakby ZUS i podatki nie były tak wysokie, ta cena realnie nie byłaby już taka wysoka, stać by Cię na nie było z pensji. Nie mówiąc już o tym, że odpada wtedy problem godzin funkcjonowania przedszkola, przedszkole finansowane z podatków ma naturalne tendencje do traktowania ludzi jak petentów, to i zamykane jest o 16 czy 17. Prywatne traktuje ludzi jak klientów, w związku z czym dostosowuje godziny do potrzeb tychże klientów (nie przypadkiem prywatne przedszkole obok jest czynne do 18.30, a i po tych godzinach można zostawić dziecko, jeśli ustali się to i zapłaci) Odpowiedz Link Zgłoś
linkaa3 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 15:52 Swiete slowa, Melka. Tylko mnie nie zlinczujcie, ale wydluzanie urlopu macierzynskiego obniza nasze szanse na prace, jej znalezienie. Lepsze by bylo zdjecie z naszych pensji obciazen ZUSowskich (za 150 lat?) i mozliwosc godnego utrzymania sie z jednej pensji przez czas potrzebny na odchowanie dziecka. A przy tym swiadomosc, ze mozna wrocic do pracy, bo nie ma bezrobocia, bo nie bedzie sie ryzykiem dla pracodawcy. Sytuacja czysta i bez kombinowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 19:34 Nie będę spierać się z rzeczami oczywistymi Mnie nawet specjalnie nie chodzi o przepisy, tylko o jakieś życiowe, ludzkie podejście pracodawców. Elastyczność. Przynajmniej próbowanie pójść na rękę matkom. Bardziej chodzi tu o mentalność. O mentalność matek również Jasne, że jeśli sytuacja ekonomiczna w kraju będzie lepsza, a mój mąż będzie miał dobrą, solidną i dobrze płatną pracę, a ja otwarte perspektywy zawodowe nawet po wielomięsięcznej przerwie w pracy, to mnie jest wszystko jedno jak długi będzie macierzyński i czy mnie wyleją z powodu ciąży A cena za przedszkole będzie mi najzupełniej obojętna Och, rozmarzyłam się))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pato Re: mieć dziecko w Polsce? 02.03.05, 08:50 Właśnie mentalność matek. Dlaczego rozważamy tylko długość urlopu macierzyńskiego??? A może rozważyć mozliwośc urlopu macierzyńskiego dla ojców, oraz uniwersalność, tzn. chodzi mi o możliwość wyboru czasu urlopu oraz rodzica, który go wykorzystuje. Ja na przykład byłam bardzo nieszczęśliwa z powodu 6-cio miesięcznego urlopu, ale bardzo rozumiem rodziców, którzy chcą a czasami muszą mieć dłuższy urlop macierzyński. Wiem, wiem, zaraz podniesie się krzyk, że wtedy jest pole do przekrętów dla pracodawców, któzy oczywiście zmuszaliby do brania minimalnego urlopu macierzyńskiego, myślę, że na to też można wymyśleć odpowiednie przepisy typu kary i nagrody. A z mojego doświadczenia (dwójka dzieci, cały czas pracuję) wynika, że często tym gorzej traktującym przyszłe mamy-pracownice jest szefowa a nie szef. Ja miałam to szczęście, że miałam normalnego szefa. Ale już moja siostra oraz szwagierka, które miały "szefową" straciły pracę po macierzyńskim, a podczas ciąży też miały niewesoło. Odpowiedz Link Zgłoś
dalla1 Re: mieć dziecko w Polsce-studentki 04.03.05, 16:06 Zastanawiam się co mogą powiedzieć studentki. Ja jestem na 3 roku i urodzę koło pażdziernika. Czy któraś z was podczas studiów urodziła? Jakie macie doświadczenia? Czy da się bez problemów skończyć studia z dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
milena_w do dalla1 mieć dziecko w Polsce-studentki 07.03.05, 14:47 zaszłam w ciążę na 1 roku magisterki, było ok. ostatni egzamin 2 semestru miałam miesiąc przed porodem, jakoś się udało, ale też musiałam wkuwać nie było ulg ) 2 rok był gorszy, wiadomo małe dziecko i praca magisterska, tym bardziej że jesteśmi sami z mężem, ale daliśmy radę. aha studiowałam zaocznie ________________ pozdrawiam Milli nasz sierpniowy Jędrulek mój blog Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: mieć dziecko w Polsce? 15.12.04, 13:16 Poza kwestiami ekonomicznymi przyszło mi jeszcze do głowy to: W dobie bardzo skutecznej i ogólnodostępnej antykoncepcji, dzieci rodzą się raczej w wyniku planów niż po prostu tak sobie. A skoro musi zostać podjęta decyzja więc wpływa na nią wiele czynników a nie tylko ślepy los. Teraz taka decyzja to wynik czasem bardzo długich przemyśleń. W konsumpcyjnym modelu społeczeństwa stajemy się dużo bardziej wygodni, niechętnie rezygnujemy ze swobód, które mamy. Poza tym zmienił się sposób myślenia o tym, jak należy dziecko wychowywać, co należy dziecku zapewnić. Postrzegane jest to jako czasochłonny i drogi proces. Nie każdy ma ochotę się niemu poświęcić. To, że później kobiety podejmują decyzję o macierzyństwie pewnie też wpływa na to, że raczej już nie mają okazji zbyt wielu dzieci urodzić. Ciało kobiety ma pewne ograniczenia to raz, a dwa rzeczywiście ja przynajmniej z wiekiem obserwuję u siebie dużo większe wygodnictwo Ja osobiście podejmowałam decyzje nie kierując się czysto głęboką chęcią posiadania dzieci, ale raczej tym, że "nigdy nie jest właściwy moment więc czemu nie teraz", "dzieci mieć trzeba, bo życie bez nich jest puste", "bo muszę wyrobić plan przed trzydziestką". Plan wykonany Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: mieć dziecko w Polsce? 15.12.04, 13:21 A, no i powracając do kwestii państwowych To chyba Judytak napisała, że u nas w kraju posiadanie dzieci to prywatna sprawa. A tak też być nie powinno. Państwo powinno być chyba żywo zainteresowane tym, aby rodzina, jako podstawowa komórka społeczna te dzieci posiadała, ba mało tego, żeby odpowiednio te dzieci wychowywała i kształciła, dając temu Państwu wartościowych obywateli. Tak więc, unikać należałoby wszelkich programów wspierających tak naprawdę patologię, a nie rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
martucha1 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 16:12 Ja myślę, że przede wszystkim mentalność. Pokolenie wcześniej nie bardzo przejmowało się psychiką niemowlaka i regułą było oddawanie dzieci do żłobka i powrót do pracy. Na mamy "domowe" czekała praca po wychowawczym. Teraz, kiedy zrobił nam się rynrk pracodawców, kobiety w ciąży oraz mamy małych dzieci traktowane są mówiąc delikatnie jako podejrzane. Myślę, że równiez z brak dostetecznego dostępu do antykoncepcji trochę inaczej podchodziło się do ciąży. Ponieważ większość dzieci było mniej lub bardziej kontrolowanymi "wpadkami" ciążę traktowano jako "coś co się utrzyma albo nie" i nikt nie ratował zagrożonej ciąży. Moja mama skądinąd wykształcona kobieta opowiada z dumą jak z krwawieniem latała po górach zakładając, że jeżeli dziecko jest silne to się utrzyma. Ponieważ aktualnie kobiety planują ciążę a przy okazji coraz trudniej o nią ze względów cywilizacyjnych (póxniej zachodzimy w ciążę, stres etc.)nie traktują jej jako coś normalnego. Przy jakichkolwiek niepokojących objawach pędzimy do lekarza. I to właśnie wkurza naszych pracodawców ponieważ traktują to jako przewrażliwenie i próbę naciągnięcia. Szkoda, że nie myślą w kategoriach, że szczęścliwy, spełniony pracownik to wydajnieszy pracownik. Z drugiej strony kobiety, których stanowiska są słabopłatne i niedoceniane, mając świadomość, że po macierzyśkim i tak dostaną wypowiedzenie starają się od razu o zwolnienie lekarskie. Ja mam dość niepopularną teorię na temat tego jak możnaby przynajmniej częściowo uzdrowić sytuację. Mianowicie jestem przeciwnikiem płatnego 100 % zwolnienia lekarskiego w ciąży (na rzecz 80% jak w przypadku każdego innego). Po drugie wprowadziłabym w zamian instytucję płatnego wychowawczego po macierzyńskim przez 6 miesięcy np. w granicach 20 % i mozliwości zamiany go w miarę mozliwości oczywiście na pełnopłatną (lub inną w zależności od ilości pracy)pracę w systemie pracy w domu lub w ramach "ruchomego czasu pracy". U mnie decyzję odsuwały plany zawodowe. Najpierw studia, potem praca, do dwóch latach drugi fakultet rónocześnie z pracą. Ponieważ skończyłam 27 lat usiedliśmy z mężęm żeby obliczyć jak właściwszy moment na dziecko i wyszedł nam ....w okolicach 50-tki )). Aktualnie mam 29 lat i oczekuję drugiego dziecka. Na szczcęście władze uczelni okazały się bardzo wyrozumiałe i przy pierwszej córeczce otrzymałam Indywidualny Tok Studiów a aktualnie w związku z problemiami z drugą urlop dziekański z możliwością zdawania zaległości. NIemniej moje kłopoty z drugą ciążą wzięły się głównie ze zbyt szybkiego tempa (praca 8 godzin, studia, i 11 miesięczne dziecko). Marta Odpowiedz Link Zgłoś
vase Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 16:45 Witam! Przelecialam "chybcikiem" przez pare postow wiec sorry jezeli sie powtorze. Nie chce powielac postow o sytuacji ekonomicznej, polityce pro-rodzinnej - bo o tym wszyscy wiemy. Ja natomiast za kazdym pobytem w Polsce mam problem z... tzw. barierami architektonicznymi. (Pamietacie "Wojne z trzema schodami?") Gdziekolwiek sie nie idzie, czy to sklep, poczta, bank, nie daj Boze jakis urzad miasta w kamienicy - ile sie czlowiek nameczy z wozkiem - to jego. No nie wiem, czy Wy dziewczyny tez tak macie? Albo drzwi za waskie, albo bardzo ciezkie, albo schody (bez rampy - oczywiscie), a juz w srodku? Waskie korytarze, nie ma miejsca na wozek, nie mowiac juz o kaciku z zabawkami dla dzieci. Acha, noi jakos trzeba dotrzec do tego miejsca. A wsiasc/wysiasc z/do autobusu/tramwaju to tez nie lada sztuka. Wiem, ze to nie najwazniejszy problem, ale mnie np. sie odechciewalo niektore rzeczy robic (wizyta u kogos, spotkanie na rynku) jak sobie pomyslalam, ze musze te "wojne z 3 - ma..." po raz kolejny stoczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw2 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 19:28 Dla mnie oprócz niezgodności charakterów moich i męża podstawowy argument przeciw kolejnemu dziecku to ogromny kredyt na mieszkanie jaki spłacamy. Co się z tym wiąże niepewność jutra jeśli chodzi o pracę. No i niemożnośc liczenia na czyjąkolwiek pomoc: mąż jest co prawda Warszawiakiem ale na pomoc jego rodziny nie możemy liczyć, a moja rodzina jest 300 km stąd. Generalnie wszystko sprowadza się do braku pieniędzy. Niestety . A o tym co trzeba by zmienić nie staram się myśleć bo mnie to przerasta. Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mamastasia Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 21:51 Pewnie powtórzę, ale niepewność jutra i śmieszne zarobki. Nie marzę o karierze, chciałabym mieć 4-5 dzieciaków i być z nimi w domu.... Ale aby tak było mój mąż musiałby nas utrzymać. W tym momencie wraz z dodatkami/premiami/ dostaje na rękę 1500zł/mies... Od nowego roku zaczynam szukac pracy, bo muszę, bo syn ma już 2 lata, a na następne nas po prostu nie stać. Polityka prorodzinna jest u nas "fantastyczna", zarobki zresztą też. Inna sprawa to podejście kobiet do rodziny. Mam 28 lat, jak mówię moim koleżankom, że chcę mieć dzieci i im poświęcić swój czas to patrza na mnie jak na dziwoląga Bo przecież "nie po to kończyłam studia"... No i dwójka powinna mi wystarczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
adaska1 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 22:56 Cześc !Pozdrawiam mamuśki internetowe!Dołączę się do dyskusjiw podobnym tonie.Brak logicznej polityki prorodzinnej!!Mam synka 3,5 roczku.Marze o drugim a nawet i trzecim dziecku.Ale..jestem nauczycileką ( niezupełnie ale mam etat pedagogiczny) .Kretyńska Powtórzę dużymi literami KRETYŃSKA reforma oświaty bardzo reguluje kolejnośc poczęć w rodzinach oświatowych.Bo jest tak:musze na kolejnych stopniach awansu zawodowego odpracowywać po 3 lata.Czyli przychodząc do pracy po studiach mam tytuł nauczyciela stażysty.Trzy lata robię staż jeśli w tym czasie np. po 2,5 roku go przerwę ,bo zwolenie ciążowe, bo macierzyński to zaczynam staż od nowa..nie liczy sie to wcześniejsze przerobione 2,5 roku.Wracam do pracy...dalej haruje za marne grosze i co..znów np. po dwóch latach zachodze w ciążę..znów przerwa i ponownie zaczynam po raz 3 staż.I tak można bez końca ..aż do momentu kiedy zdecyduję się niemieć więcej dzieci.Ja jestem w takiej własnie sytuacji.Pracuję od 5 lat w oświacie ciągle za najniższe stawki bo niemoge zrobić stażu..przrwałam ze względu na ciążę.Teraz robię następny..zostało mi do końca 7 miesięcy i modlę się,żeby nie zajść w ciążę...bo jak znów przerwę to znów 5 wcześniejszych lat przepada zaczynam nowy staż - 3 lata pracy za najniższa stawke pomimo dośc sporego przecież doświadczenia i osobistego i zawodowego.Tak więc kochane mamy oprócz tego,że dzieci mało to jeszcze jest szansa ,że w oświacie będą albo same bezdzietne nauczycielki ( bo nie ma czasu na dziecko)albo same sfrutsrowane niskimi zarobkami..bo nie mają kiedy "odsłużyć" pełnych 2 lat i 9 miesiecy stażu bez przerwy.A chciałbyście ,żeby wasze dzieci były uczone przez osoby ,które nie mają własnych dzieci bo ambitnie robiły karierę? Pomyśłcie jaka szkoła nas czeka jeśli to potrwa dalej.Żal mi..ale cóż.Mam nadzieję,że tym którzy nam taką polityke zafundowali "Siła Wyższa" odpłaci w naszym imieniu z nawiązką.Ada Odpowiedz Link Zgłoś
migotka_muminek Re: mieć dziecko w Polsce? 14.12.04, 23:30 1.Sytuacja finansowa większości rodzin 2.Rozpowszechniona skuteczna antykoncepcja czyli to co już wymieniono ja dodałabym jeszcze: 3.Nową względnie sytuację,jaką jest ogromna samodzielność młodych małżeństw-a właściwie zdanie na samodzielność.Jesteśmy chyba pierwszym pokoleniem w którym ma to miejsce na tak masową skalę.Moim zdaniem zwłaszcza dla kobiet ten brak wsparcia ze strony starszego pokolenia ma duże znaczenie w podejmowaniu decyzji o rozmnażaniu.Bo nie chodzi mi pomoc finansową lecz właśnie wsparcie-kiedyś albo mieszkało się w 3 pokolenia w jednym domu/mieszkaniu, albo przynajmniej rodzina była blisko:w tym samym mieście.Teraz nierzadko od rodziców,rodzeństwa dzielą nas setki kilometrów.A nawet jeśli mieszkają w tej samej miejscowości:codzienny pęd ogranicza kontakt.Kobiety myslę czują się osamotnione teraz.Zawsze jak już wiele osób zauwazyło,istniały rozmaite przeszkody,a to sytuacja ekonomiczna,a to polityczna,a to siaka,ale było to WSPARCIE,się wiedziało że się nie zostanie samemu ze wszystkimi problemami na głowie,że nas to wszystko nie przerośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zolwinka Re: mieć dziecko w Polsce? 15.12.04, 10:29 Moje własne doświadczenia i obserwacje z mojego otoczenia. Bynajmniej nie kwestie finansowe były najważniejsze. Raczej zupełnie inny styl życia niż te 20- 30 lat temu. Więcej możliwości rozrywek, skupienie się na życiu zawodowym, lęk przed odpowiedzialnością i ograniczeniem wolności. Mój maluszek był wpadką, podobnie u naszych znajomych. A moje refleksje po roku wychowywania bąbla... Z pracą nie miałam żadnych problemów (przed porodem bylam nieoficjalnie kierownikiem malego zespolu). Wróciłam zaraz po macierzyńskim do pracy, po 2 miesiacach dostałam podwyżkę i awans. Jednak sprawy domowe to co innego. Jest ciężko. Doskwiera mi brak czasu dla siebie. Wieczne przemęczenie. Mała elastyczność. W pewien sposób jest to zrównoważone przez poranne uśmiechy bąbelka, przez słodkie minki i śmieszne zachowania i oczywiście ogromną miłość do maluszka. Jednak nie do końca... dodatkowo nie miałam wsparcia ze strony męza, co w połączeniu z moim i jego indywidualizmem zabrało wiele z naszego związku i uroków macierzyństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: mieć dziecko w Polsce? 15.12.04, 17:01 Dziękuję wszystkim za niezwykle ciekawe wypowiedzi. Chciałabym opublikować wszystkie ale...zajęłyby jeden cały numer "Dziecka". To świadczy o tym jak ważny jest ten temat. Obiecuję że będziemy o tym pisać przez kolejne miesiące. I to nie tylko dlatego, że jak będzie mało dzieci, to nie będzie komu pracować na nasze emerytury. Przede wszystkim dlatego, że choć matki (i ojcowie) wykonują najtrudniejszy zawód świata, to w naszym kraju ich trud ceni się wyjątkowo nisko...Chcielibyśmy to zmienić Pozdrawiam serdecznie Justyna Dąbrowska Odpowiedz Link Zgłoś
doroy1 Re: mieć dziecko w Polsce? 15.12.04, 18:10 Ciekawy temat.... Sytuacja finansowa (jak pisały poprzedniczki) napewno, ktos kiedys oblicztył że pierwszy rok dziecka kosztuje rodziców 10 000 PLN (wydatki typu pieluszki, ubranka BEZ ZABAWEK!!!!!!) Ale wydaje mi sie że zmienił sie także stereotyp kobiety... Teraz ja sie ma trzydziści lat to nie mysli sie o macierzyństwie tylko o pracy, karierze, dopiero jak się osiagnie szczyty kariery, kobieta mysli a dziecko?....I tak rodzi pierwsze dziecko około 35 lat, nim odchowa pierwsze , odpocznie po porodzie i wychowaniu, robi się 40stką i boi sie nastepnej ciąży ze wzgledu na wiek. Oczywiście pędowi ku karierze i pieniązkom sprzyja aktualna sutyacja gospodarcza i ekonomiczna POlski. Typowy sterotyp kobiety , która urodziła dziecko... Przed ciąża pracowała, ale nie maiała umowy na stałe, pracowadca przedłużył umowe do dnia porodu i koniec , nie ma do czego wracac, dostanie jeszce co prawda zasiłek macierzyński od ZUSU, jeszcze jesli pracowała wiecej niż rok to 6 miesiecy bezrobotnwgo i.... i nic. Pozostaje się wspierać na ramieniu męża który pracuje od rana do późnego wieczoru za 800 zł miesięcznie. A o drugim dziecku nie ma mowy........ Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: mieć dziecko w Polsce? 19.12.04, 22:41 Dołączam się do 'frakcji' wiecznej-gosi - zamiast niewiadomo jakich przywilejów dla matek (i ojców!) wolę niższe podatki i mniej biurokracji. Rozdawnictwo przywilejów prowadzi donikąd - żeby dać, trzeba komuś najpierw zabrać, dodatkowo redystrybucja 'zjada' coś koło 50% środków (czyli z zabranej w postaci podatku złotówki 50gr idzie na biurokrację którą musi zarządzić przydział pozostałych 50 gr) oraz generuje cwaniaków, którzy się na takie czy inne świadczenia próbują załapać - choćby przypadek fikcyjnego zatrudniania kobiet w ciąży, żeby się załapać na macierzyński, co z kolei powoduje oburzenie oraz akcje odwetowe typu zusowskie 'brzuszki' co przy niskiej kompetencji zus-u uderza losowo w uczciwych i nieuczciwych. Poza tym mam wrażenie, że próby wpływania przez państwo na różne dziedziny życia poprzez regulację przepisami, nieustająco generują w tych dziedzinach patologie - dodatki dla samotnych rodziców -> fikcyjne rozwody, przedłużenie czasu trwania klasówek dla dzieci z dyslekską -> lawinę lewych zaświadczeń itp itd - każdy pewnie mógłby tu coś dodać... pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
gusiak_mama_kacperka Re: mieć dziecko w Polsce? 07.01.05, 23:27 Ja tylko krótko wnioski z obserwacji otoczenia: - znajomi ona po trzydziestce, on prawie czterdziestka, duży dom z ogrodem, on - stała praca, ona zlecenia od czasu do czasu, w związku z tym kredyty, 6 kotów - pytani czemu nie mają dzecka - " nie mamy warunków" - znajomi - rówieśnicy około 35 lat, mieszkanie około 50 metrów, dwa pokoje, oboje na stanowiskach kierowniczych - jeden synek, późny, chcieliby miec drugie dziecko, ale niestety problemy z płodnością - kolejni znajomi - około trzydziestki, ona w pierwszej ciąży - domek, piękna Alfa Romeo w garażu, dobre satnowiska pracy - drugiego dziecka nie będzie, bo nie stać ich (ubezpieczenie samochodu to jakies 5 tysięcy rocznie) - kolejni - mieszkanie 50 metrów, pięknie urządzone, laska tylko w markowych ciuchach, jeżdżą Oplem Vectrą, nie najstarszą, wakacje zawsze za granicą. Oboje przed trzydziestką - nie mają dzieci, planują najwyżej kupić dwa psy - bo dzieci śmierdzą, trzeba z nimi się bawić i w ogóle ograniczają. - koleżanka - samotna matka dwóch chłopców - zarabia około 1500 zł na rękę, marzy o kolejnym dziecku - mieszkanko załatwiła sobie w TBS-ach, pracuje dużo, ale uwielbia swoje dzieci. Wnioski - zwalanie na sytuację ekonomiczną to tylko maskowanie prawdziwego problemu - że chcemy mieć i dawać dzieciom też, więcej niż tego naprawdę potrzebujemy - ja mam 28 lat i spodziewam się drugiego dziecka. Koleżanki patrzą na mnie jak na dziwoląga, a ja czuję się dziwolągiem, bo posiadanie dzieci w Polsce po prostu nie jest trendy. W prasie kobiecej piszą o niezależności, o karierze, o życiu na kocią łąpę, bo śluby już są po prostu nie modne. O dzieciach się nie pisze... Kariera, mieszkanie, samochód, zwiedzanie świata, lepszy samochód, kot/ pies, dziecko - taka jest teraz kolejność poprawna politycznie. Nikt nie mówi, że można godzić wiele rzeczy i wcale to nie jest wielkie wyrzeczenie. Nikt nie mówi głośno, że dzieci w niczym nie przeszkadzają. Że wzbogacają nasz świat. Modne jest posiadać, pięknie wyglądać, bywać w towarzystwie. Rodzina jest po prostu niemodna - nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach Europy. Niemodny Gusiak - 28 - letnia mama 3 letniego Kacperka i 25 tygodniowego Kuby w brzuchu Odpowiedz Link Zgłoś
mamaidwiebaby Re: mieć dziecko w Polsce? 08.01.05, 08:56 Myślę że nie da się nic zrobić,to zależy tylko od rodziców.I od znaczenia zdania "zapewnić dziecku dobry byt".Niektórzy mają dwópokojowe mieszkanie,trójkę dzieci i są szczęśliwi.Inni tak długo odwlekają decyzję o powiększeniu rodziny wykręcając się "słabą pozycją finansową że kończą bez dzieci.Tak już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
rysia_mama_wiktorka Re: mieć dziecko w Polsce? 10.01.05, 08:49 przeczytałam większość wypowiedzi i ponieważ zgadzam się z nimi więc nie będę się powtarzać. Szczególnie zgadzam się z problemami zatrudnienia, czyli inaczej bezrobocia. Natomiast mnie w ostatnim czasie najbardziej martwi wykształcenie mojego dziecka i koszty z tym związane. Szkoły państwowe w wielu przypadkach / mi znanych/ nie przykładają się do odpowiedniego realizowania programu lub też kadra tam pracująca zapomniała po co tam jest i dlaczego zarabia pieniądze. Więc coraz częściej myslę ile wydam na ewentualne korepetycje lub na szkołę i prywatną i jestem prawdę mówiąc mocno zestresowana całą sytuacją... Paulina mama Wiktorka Odpowiedz Link Zgłoś
niewysoka Re: mieć dziecko w Polsce? 10.01.05, 22:14 Mam nieodparte przekonanie, że cała europejska kultura dziecinnieje. Kosztem dzieci. Bo nie tylko bycie w ciąży nie jest "trendy". W ogóle - być dorosłym - to bardzo niestylowe. Trzeba się bawić, zbierać wciąż nowe zabawki, kolekcjonować wrażenia. A kiedy się nie jest dorosłym, trudno się zdecydować na wychowywanie dzieci. Dzieci odbierają nam dzieciństwo - z trudem wywalczone, na które w pocie czoła harujemy. A kiedy się nam nasza ulubiona zabawa trochę nie uda - i to dziecko się rodzi, można próbować dalej dobrze się bawić. Czasem mnie strach ogarnia, kiedy widzę, gdzie bywają niemowlęta razem ze swoimi rozbawionymi rodzicami... Nie chcę smęcić. Ale naprawdę nikt - poza głosami, które zawsze brzmią tak samo, więc nie są zbyt "opiniotwórcze" - nikt nie mówi, że to najważniejsze, co mamy do zrobienia pod słońcem. Urodzić dzieci, wychować je porządnie, tak, żeby nie przekazać im cierpienia, którego sami doświadczyliśmy w naszym dzieciństwie. Żeby zatrzymać choroby, które gnębiły nasze rodziny. Żeby samemu być szczęśliwym. To taka wielka różnica: "być szczęśliwym" i "mieć szczęście". "Dać życie" i "mieć coś z życia". Mam czworo dzieci. Wiem, co mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasita Re: mieć dziecko w Polsce? 15.01.05, 18:52 Jedna z mam pisze że rodzina nie jest modna i to jest przyczyna nie posiadania dzieci. sądzę, że akurat globalnie w zachodniej hemisferze to jest czas społecznej transformacji w skutek technologicznych przemian. Przez jakiś czas to będzie się jeszcze działo aż sie ustablilizuje. Rodzina już nigdy nie bedize nuklearna a raczje rozproszona. I nie mozna tu dawć że w grę nie w chodzi ekonomia i technologia oraz procesy zachodzące w gospodarce oraz wymogi które są stawiane ludziom. Inny tryb życia, rzyspieszenie, wymogi pracy i godzinowe powoduja ze nie ma się czasu na życie rodzinen takie jakie znamy z przeszłosci i w związku z tym przewiduję , ze rodzina w odległej przyszłosci to będą silen związki budowane nie tylko na bazie krwi ale i pokrewieństwa duchowego. małeo tego poniewaz teraz w ciagu jednego życia zmianmiy prace conjamiej 4 krotnie, kształtujemy ciągle siebie, rozwijamy się i ewolujemy to i zmieniamy środowiska i otoczenie i niechybnie wpływa to zmiany układów w rodzinach oraz długość zwiazków. Nie wiem czy to źle czy dobrze ale tak się dzieje w tej epoce. większosć z nas ma głowach archetyp rodziny który pamiętamy ale nasze zycie w niczym nie przypomina trybu zycia naszych rodziców i tu jest problem. Znam kilka przykładów jak to w mężczyżni marzyli o rodzinie z trójką dzieci i żoną w domu budującą atomosferę. Po 5 latach sie okazało, że żona ma kogoś innego, który wypełnił lukę po mężu zaginionym gdzieś w odmętach korporacji i robienia kariery. On zrozpaczony, że jak to się stało, tymczasem to nie mogło się udać. Jesli spędzamy w ciągu dnia z dziećmi - 2 do 3 godzin a 10-12 w pracy to naturalnie, że relacje z bliskimi słabiej sie rozijają niz biznes. Myślę, że pierwszym krokiem powinno być właśnie tepinie wykorzystywania praconików i pracy w nadgodzinach nie płaconych i mentalne wymuszanie obecności po godzinach na pracownikach. ALe jestesmy krajem na dorobku i dajemy się zapędzić w kozi róg. Z rozrzewnieniem wspominamy czasy gdy rodzice wracali o 16.00 do domu i resztę dnia spędzali budując jego atmosferę i zajmując się dziećmi. Teraz to bardzo rzadkie. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 06:03 Sorry, bedzie dlugie ). Co prawda mieszkam za granica i jedna osoba juz sugerowala, zeby sie nie odzywac, ale ja jednak dam glos, bo nieco inne spojrzenie niz z wnetrzna polskiego grajdola moze byc dla niektorych interesujace. Mieszkam w Australii, ktoras uwazana jest za calkiem mily i przyjemny kraj do mieszkania, co wlasciwie moge potwierdzic. Opieka ocjalna uwazana jest tu za calkiem dobra. Istnieje zasilek dla bezrobotnych, rzad oferuje takze pomoc dla bezrobotnych, wskazuje jak znalezc prace lub przekwalifikowac sie. Nie jest to pomoc finansowa, ale raczej doradcza. Tyle ze do tego, zeby byc sprzataczka trzeba miec odpowiednie kwalifikacje ). Radzi i wspiera tez tych, ktorzy chcieliby otworzyc swoj wlasny bizness. Ale - nie ma platnych urlopow macierzynskich ani wychowawczych, nie ma zwolnien w ciazy (chyba ze wskazane patologia ciazy - moje plamienie, wysokie cisnienie, ani depresja takim wskazaniem nie byly), lekarstwa dla dzieci sa platne i dosc drogie. Z drugiej strony nikt nie patrzy wilkiem na kobiete w ciazy w pracy, kobiety pracuja w ciazy normalnie. A juz pytanie o plany rozrodcze jest nie do pomyslenia. Nie mowiac juz o chamskich komentarzach. Nie wiem dlaczego tak jest, a w Polsce jest tak inaczej. Moze to kultura, moze swiadomosc, ze dzieci to jednak przyszlosc narodu i to one beda kiedys utrzymywac nas, starzejace sie spoleczenstwo. I w sumie tutaj chyba widze razaca roznice miedzy Australia i Polska. Ale i tak rodzi sie bardzo malo dzieci i rzad bije na alarm. Cala nadzieja jest w imigrantach, ktorzy czesto maja bardzo liczne rodziny ). Rzad niedawno tez wprowadzil zachete w postaci jednorazowego zasilku w wysokosci paru tysiecy, takie "porodowe". No i go teraz wycofuje, bo wcale nie mialo to wplywu na wzrost urodzin. Wlasciwie nie wiem jakie rozwiazanie moznaby przeniesc do Polski, zeby zachecic ludzi do posiadania wiekszej ilosci dzieci, bo jak widac nawet w milym kraju ludzie trudno zachecic do posiadania dzieci jak tego nie chca. Moim zdaniem (pisze o sytuacji w Australii), ze te osoby, ktore nie chca miec dzieci, nie beda ich miec, niezaleznie od ich stanu majatkowego. A te ktore chca, to nawet, klepiac biede, je maja. Napewno lepiej by bylo, gdyby nikt nie musial wiazac z konca z koncem, ale nie sadze, zeby wiele tak osob planowalo "jak bede zarabiac wiecej miesiacznie o 500 dolarow, to staramy sie o nastepne dziecko". W kazdym razie ilosc takich osob jest chyba statystycznie nieistotna. Ci co chca moze maja dzieci pozniej, ale je maja. I jak Polska wyjdzie na prosta, sytuacja ekonomiczna sie polepszy, w pracy nie bedzie szykan z powodu bycia matka, to i tak sytuacja pewnie pozostanie taka sama ((. Ja osobiscie mam dwojke dzieci. Ale nie mam potrzeby miec ich wiecej i zadne finansowe zachety, dlugi platny urlop wychowawczy, "porodowe" czy inne atrakcje do tego mnie nie zacheci. A i jeszcze jedno tak na marginesie dyskusji, ale wyziera to z wielu postow. Nie istnieje cos takiego jak bezpieczenstwo pracy. To byl wymysl socjalizmu, gdzie prace i place podzielono na trzy i dzieki temu wszyscy mieli zapewniona prace i pare groszy na atrakcje subsydiowane z gierkowskich kredytow zagranicznych. Zadne zdrowo dzialajace panstwo nie da nikomu gwarancji pracy. Moze stwarzac warunki do rozwoju gospodarki i zmniejszenia bezrobocia, ale samej pracy nie da. Ja pracuje zawodowo juz od ponad 10 lat i raz przyszlo mi stracic prace. I o malo nie stracilam jej drugi raz. Nie bylo w tym mojej winy - taki byl wtedy uklad na rynku, firmy musialy kogos zwolnic i raz padlo na mnie, za drugim razem sie uchowalam. I mam swiadomosc, ze tak bedzie zawsze. Teraz tez latwo nie jest, bo akurat w moim zawodzie firmy w pogoni za oszczednoscia wysylaja co sie da na Daleki Wschod. No, ale wszystkiego przeciez nie wysla. Poza tym zyjac juz w takiej sytuacjilat wiele mam swiadomosc, ze utrata pracy moze sie zdarzyc, i ze kiedys znow bede musiala szukac nowej pracy, moze w innym miescie, moze w innym kraju. To jest ryzyko zycia zawodowego w obecnym swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
agoraj Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:19 1. koniec gadania z tym, że emerytom i rencistom żyje się ciężko. Ciężko żyje się rodzinom z dziećmi 2. koniec z prześladowaniem przez ZUS kobiet w ciąży i matek 3. lepsze warunki porodów 4. zamiast zasiłków na dzieci (40 zł!) odliczenia od podatku w zależności od liczby dzieci 5. zniżki w składkach na ubezpieczenia emerytalne dla tych, którzy inwestują w potomstwo 6. więcej żłobków i przedszkoli, większe dla nich dotacje (najlepiej żłobki i przedszkola bezpłatne) 7. wliczanie kosztów opieki nad dzieckiem (czesne w przedszkolu, wynajem opiekunki) do kosztów uzyskania przychodu czyli zamiast polityki prorodzinnej - po prostu pieniadze na utrzymanie dzieci! Odpowiedz Link Zgłoś
seseczka ws. refundacji in vitro 11.01.05, 13:42 przepraszam, że się powtarzam ale pragnę poinformować wszystkie osoby zainteresowane poparciem naszej akcji o refundację inf (która nam się należy ponieważ została wykreślona z tzw: "koszyka negatywnego", który jest załącznikiem do nowej ustawy zdrowotnej) o wejście na podany link: www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=14977 i poczytanie podanych informacji o dołączenie się do akcji. Gdyby Pani Redaktor była tak miła i chciała również nam pomóc to zapraszamy serdecznie. Nasze listy są przekazywane z jednego urzędu do drugiego. Nikt nam nie chce dać jasnej odpowiedzi. Dziewczyny! musimy trzymać się razem i walczyć! leczą za ciężkie pieniądze alkoholików, narkowamów a nas olewają! a oni się truli na własne życzenie! a nasza choroba jest niezależna od nas! Odpowiedz Link Zgłoś
agabeck_8 Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:36 w zupełności zgadzam się ze wszystkimi mamami i dodam, że w krajach UE dziecko otrzymuje od Państwa do czasu ukończenia nauki 270 EUR miesięcznie! niezależnie od osiąganego dochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
hedonistka Re: mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 18:29 Wygoda, lenistwo, obawa przed brakiem czasu dla siebie. Wychodze do pracy przed 9, wracam okolo 18:00. Zakupy, wizyta u rodzicow, 2x w tygodniu silownia (wszak o zdrowie dbac trzeba...) - i juz jest 20 -21. Tak jest prawie kazdego dnia. Nie gotuje - jem w pracy, czesto nie mam juz sil/ochoty zeby posprzatac. Wole usiąśc pograć na komuterze, poczytac ksiązke. Moj czas w ciagu tygodnia jest wypelniony. W weekend lubimy pojechac na wycieczke rowerową, spotkac sie z przyjaciolmi, rodziną. Nie jestem typem "nocnej imprezowiczki". Mam mieszkanie, samochod, dobra prace, pewnie moglabym wrocic po macierzynskim do domu (wychowawczy nie wchodzi w gre, za 1400 zl sie nie utrzymamy, splacamy kredyt). Gdzie tu czas i miejsce na dziecko? Mam byc wieczorowo - weekendową mamusią? Jasne, dziecko da sie gdzies "wcisnąc" w moje ramy czasowe - ale to oznacza calkowitre wyrzeczenie sie swojego wolnego czasu. Bedzie juz tylko zapier... od rana do wieczora. To mnie przeraza. Teraz mam czas na rower, internet, górskie wyprawy... Z tego wszystkiego musialabym zrezygnowac. Co dostane w zamian? Wielką niewiadomą. Nie chcę się poświecac, jest mi dobrze - mam 28 lat i jeszcze poczekam. Trudno, mozecie nazwac mnie leniwą egoistką... Odpowiedz Link Zgłoś
assal3 Re: mieć dziecko w Polsce? 14.01.05, 19:24 Jak dobrze sie człowiek skupi to jest szansa,zaplanowac akcję pt.DZIDZIULEK,można zorganizować kasę,ciuszki ,wózek itp.Tak zrobiłam,przygotowałam się do roli razem z mężem,ale jednego przewidzieć sie nie da-zdrowia i samopoczucia,oraz opieki w trakcie ciąży,porodu i połogu.Przykład z autopsji:pierwsza ciąża poronienie,druga-szpital-bo plamienie (żądam informacji-afera!)proszę o zwolnienie lekarskie- dostaję 2 tygodnie,prosze o zwolnienie lekarza prowadzacego ciaże-"ciąża to nie choroba"ale udaje się;źle się czuję,marudze i narzekam-jestem nienormalna krzyczy otoczenie,ogladaj komedie!Nie podoba mi się,że nie mam dostępu do znanjacego mnie i moją ciażę lekarza ginekologa 24g,ze przy porodzie sa obce osoby,i po również.Opiekę można zorganizować lepiej-są na świecie rzeczy ,które nie zależą od pieniędzy nawet w słuzbie zdrowia,tylko od tego czy ktoś potrafi myśleć!PS pracuję w słuzbie zdrowia więc wiem to!Dzisiaj jechałam autobusem- niestety miejsca nikt mi nie ustąpił(ciąża w 9 miesiacu jest juz raczej widoczna),a staruszkowie patrzyli na mnie jak na dziwoląga. Odpowiedz Link Zgłoś
kulki Re: mieć dziecko w Polsce? 21.02.05, 15:13 "jak będzie mało dzieci, to nie będzie komu pracować na nasze emerytury. " A jak będziemy siedzieć na urlopach, to nie dostaniemy emerytury i tak. Więc dla kobiet żaden wybór Odpowiedz Link Zgłoś
aneta_mk Re: mieć dziecko w Polsce? 22.02.05, 15:21 jak nie będziesz mieć dzieci to dostaniesz emeryturkę i umrzesz w samotności Odpowiedz Link Zgłoś
efka24 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 13:08 Jestem mamą 3 letniego Adaśka. Jest mi ciężko tak jak niejednej mamie w Polsce. Pracuję od 6.30 do 15.30 .Nie mogę się zwalniać w ciągu dnia pracy - np.żeby iśc z dzieckiem do lekarza, na szczepienie itp. ( oczywiscie mam dużo nadgodzin - nie chce sie zwalniac bez odpracowania )za każdym razem musze brać urlop - a gdzie wtedy wakacje z dzieckiem ?. L-4 na dziecko bardzo nie wskazane, byłam raz na L-4 na dziecko przez całe 3 lata - cierpie do dziś. Syn chodził do złobka, lekarz kazał go zabrac całe 3 m-ce chorowałż Odpowiedz Link Zgłoś
gocha71 Re: mieć dziecko w Polsce? 19.12.04, 22:48 Może troche późno, ale i ja się dołączę to dego wątku. Przeczytałam uważnie wszystkie wcześniejsze wypowiedzi (na prawdę !!!) i mam kilka swoich refleksji. 1. Na pewno zmieniły sie realia życia i wartości. Kiedyś dzieci przychodziły na świat, bo tak wypadło, bo nie było takiej antykoncepcji jak teraz (ludzie zawsze w rózny sposób i z różnym efektem próbowali to kontrolować) i rodziło się ich dużo. Ale też kiedys dzieci były inaczej raktowane: jako siła robocza, jako inwestycja w przyszłość (opieka na starość), potęga rodziny. Dzisiaj dzieci są wartościa samą w sobie (choć nie zawsze) i to w nie trzeba inwestować i dbać o nie, dla ich, a nie koniecznie naszego dobra. Owszem są wartością bo przecię0tna kobieta rodzi ich mniej niz kiedyś i jest o ciążę trudniej. Ale też obecny świat jest inny niz kiedyś: aby w nim funkcjonować, i to niekoniecznie na na njwyższym poziomie czy sczeblu, trzeba umiec duzo więcej niz kilkdziesiąt lat temu. Tak więc dziecko jest inwestycja nie dla nas, rodziców, ale dla jego dobra. Oczywiście, że miłość i troska rodziców sa ważne, ale znajomość komputera, języków itp. również. I nie jest to fanaberia czy ambicje rodziców, ale po prostu zyciowa konieczność. 2. Ambicje kobiet? Chęć zrobienia kariery? Nie wiem...Ile z nas e-mam robi tzw. karierę? Co to w ogóle jest? Czy praca (jestem nauczycielką) w szkole umożliwia zrobienie takowej? Owszem: poczucie satysfakcji, że jest się komuś potrzebnym jest bardzo ważne, ale czy jest to robienie kariery? Oczywiście, że są osoby obojga płci, które pracuja do 22 przez 6 dni w tygodniu, ale jestem pewna, że większość z nich rzuciłaby to w diabły, gdyby miała pewność, że znajdą inna pracę, mniej czasochłonna za godziwe pieniądze. A tej pewności nie ma !!! 3. Wygoda, chęć poznawania świata, ludzi, imprezy - tak, nasze priorytety się zmnieniły, bo zmienia się świat i to jest normalne. I tego nie przeskoczymy.ale to nie jedyny powód, że w Polsce rodzi się mniej dzieci. 4. Finanse, finanse i jeszcze raz finanse: pisało o tym wiele z e-mam i nie będę się powtarzać. 5. Brak elastycznego czasu pracy, mozliwości pracy w domu lub na własny rachunek (wysokie podatki) - to też zniechęca. Jestem nauczycielką mianowaną (więc problem stażu, o którym juz tutaj pisano mnie nie dotyczy na szcęście), ale już 3 rok jestem w domu z dziećmi. A mówią, że to taki fajny zawód dla kobiety: 18 godzin w tygodniu, ferie, wakacje...Jestem zatrudniona w liceum ( z całym szacunkiem dla nauczycieli innych typów szkół), ale na samą myśl o powrocie do szkoły przechodzą mnie ciarki...Ja pamiętam, że weekendy to był czas pisania kospektów, układania testów i ich sprawdzania, a nie czas poświęcony dziecku. Ja pamiętam, jak po nocach siedziałam nad tym wszystkim padając na nos ze zmęczenia. A matury: szkoda pisać. Odwieczny mój problem - konferencje i wywiadówki: co zrobić z dzieckiem? Pójscie ze soba czy z synem do lekarza - problem - urlopu wziąć nie mogłam. Z chęcia wróciłabym do pracy, ale na pół etatu, ale to niemożliwe (o pensji nawet nie wspomnę). 6. Brak pewności jutra: nie wiem, czy wrócę do pracy od września...W mojej szkole jest tez wieczorówka i jeżeli dadzą mi w niej duzo godzin pociągnę do końca wychowawczy: kto mi się zajmie dziećmi popołudniami? Kto je odbierze z przedszkola? Zatrudnienie kogoś pochłonie większość mojej pensji... 7. Bariery architektoniczne i obyczajowe: są i tyle już o nich pisano, więc nie będę się powtarzać. Jest to problem bardzo złożony i jest on wynikiem zarówno nowych czasów (nowych mozliwości, jakie one dają), jak i problemów gospodarczych naszego kraju. Czego potrzeba: pracy, pieniędzy, stabilności i pewności, że macierzyństwo nie będzie dyskryminowało zawodowo i towarzysko. Kobiety przeważnie nie będą rodziły już tak wielu dzieci jak dawniej, bo nie muszą i nie chcą (i moga to kontrolować) - tego juz nic nie zmieni. ale wiele z nas czce miec co najmniej dwójkę, a nie może, bo je na to po prostu nie stać. Gocha. Ps.: strasznie długie... i kto to przeczyta? ale przynajmniej się wygadałam Odpowiedz Link Zgłoś
irazone Re: mieć dziecko w Polsce? 19.12.04, 23:22 mogę się podpisać pod tym postem(gochy71) i dodam od siebie-czyste lenistwo też jest powodem nieposiadania dzieci,lenistwo i egoizm.znam pewne małżeństwo (młodych ludzi ok. 30tki),które dobrało się właśnie pod względem niechęci co do posiadania dzieci.nie mają dzieci i szczerze wątpię,żeby zmienili kiedyś zdanie- są zbyt egoistycznie nastawieni do życia i nie chcą się poświęcać i swojej wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
pni Re: mieć dziecko w Polsce? 07.01.05, 13:59 Nie wszyscy są takimi egoistami i leniami. Ja już mam jedno dziecko i nie najgorsze warunki małe ale ciasne M ćwierć, i pracę z której można jakoś się utrzymać i staram się nie narzekać bo inni mają gorzej. A na miejscu mojego cudownego pracodawcy dawno być zwolniła samą siebie. A powód jest. Moja córcia ma 2 latka i jest dzieckiem chorym. Niestety wszystkie badania i wizyty u lekarzy są w godzinach mojej pracy, muszę się zwalniać wcześniej. Są również wizyty po południu ale to lekarze prywatni, z usług których ciągle korzystam, bo w tych przychodniach gdzie mają podpisaną umowę z NFZ słyszę tylko "tak ma być nic pani nie poradzimy na to nie ma lekarstwa", a jak jakieś badania " to może zapłaci pani prywatnie bo inaczej 2 do 6 miesięcy oczekiwania" itp. Leki makabrycznie drogie czasami odmawiam sobie podstawowych posiłków aby starczyło na leki, choć znów pracodawca jak się dowiedział to pomógł. Ale jak długo można żebrać. Chcę aby mnie było stać na utrzymanie mojego dziecka. Dlaczego mam ponosić tak wysokie koszty tylko dlatego że mam chore dziecko i przrz 20 lat uczciwie płaciłam składki na ubezpieczenie i tp. Bardzo chciałabym mieć więcej dzieci, ale jeśli coś będzie nie tak z ich zdrowiem to co ja zrbię. To ma być lenistwo. Wszystko co zarobię londuje u lekarzy i w aptece. Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.12.04, 01:20 Coz, mysle ze najbardziej w posiadaniu wiekszej ilosci dzieci przeszkadza mi nieprzewidywalnosc sytuacji. Prowadze z rodzicami rodzinna firme. Rynek jest trudny (wysokie bezrobocie, wysokie wymagania, latwo z niego wypasc). Z pensji meza nie wyzyjemy, zreszta po 21 latach nauki nie chcialabym rezygnowac z rozwoju zawodowego. Obserwujac recesje ktora odbila sie na nas, gwaltowne wolty sytuacji ekonomicznej i prawnej, nieustabilizowana polityke panstwa (lub jej brak) - przede wszystkim rosnace i zmieniajace sie co rok podatki ze strachem mysle o dlugim procesie wychowania dziecka, wyksztalcenia, zapewnienia mu tego co chcialabym mu dac, co sama otrzymalam od rodzicow - czasie, milosci, ale i wzglednym bezpieczenstwie finansowym. O pierwszym dziecku tak nie myslalam - nie wyobrazalam sobie, mimo strachu o przyszlosc, ze moglabym nie miec dzieci, byloby to najwieksza tragedia. Teraz gdy moje Sloneczko jest ze mna mysle czasem o drugim dziecku, ale jak tylko dochodze do szczegolow praktycznych (nawet przez czas macierzynskiego mozna wypasc z rynku, niewielka ilosc czasu po pracy na dwoje, obawa o przyszlosc finansowa, ograniczone mozliwosci mieszkania, ktore trzebaby przearanzowac lub po prostu zmienic) natychmiast mi sie odechciewa. W moim odczuciu w rozwiazaniu tych problemow nikt mi nie pomoze (tzn. oczywiscie, najblizsi i przyjaciele i to najwazniejsze, ale na zadna pomoc instytucjonalna nie mam co liczyc, nawet na pewnosc ze np. wybierajac sposob edukacji dziecka na najblizsze 6 lat przy okreslonej sytuacji prawnej i podatkowej bede to miala przez 6 lat, wrecz przeciwnie mam pewnosc ze 6 razy zmienia sie reguly w trakcie gry). Czujac te odpowiedzialnosc i nie bedac pewna dalszego rozwoju sytuacji nie chce ryzykowac zyciem mojego dziecka, jego edukacja, dobrobytem, opieka lekarska. po prostu sie boje. I niestety nie mam czasu, ktorego dzieci potrzebuja najbardziej. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: mieć dziecko w Polsce? 20.12.04, 19:51 Po przejrzeniu wypowiedzi pomyslalam jeszcze o jednej sprawie, zasygnalizowanej juz w moim mailu. Wiele mam skarzy sie na niepewnosc towarzyszaca pracy i przewidywania (czesto sluszne) ze ciaza pozbawi je pracy, jednoczesnie wskazuja na to ze w wielu krajach przy zakladach sa zlobki, przedszkola itp. a czas pracy mozna ustawic tak, aby byl on i dla pracodawcy i dla dziecka. To prawda. Nie wynika to jednak z altruizmu zachodnich pracodawcow, z krwiozerczosci tych polskich, ani nawet z przepisow (formalna ochrona pracownika np. w USA jest najczesciej (zalezy od stanu i pracodawcy) znacznie slabsza niz w Polsce. Jest to efekt polityki panstwa. Przy znacznym bezrobociu, bardzo wysokich podatkach i innych kosztach pracy i w sytuacji gdy nie oplaca sie inwestowac w dzialalnosc wymagajaca glownie wysoko wykwalifikowanej kadry tak jest najprosciej. O ile w zachodnim przedsiebiorstwie przy malym bezrobociu nie oplaca sie tracic wysoko wykwalifikowanej pracownicy, w ktora inwestowalo sie 10 lat tylko dlatego ze zostala mama o tyle w kraju gdzie na to samo miejsce ludzi o zblizonych kwalifikacjach i doswiadczeniu jest wielu najlatwiej zastapic czlowieka innym. Smutne to, ale sytuacje na rynku pracy zawdzieczamy polityce (jej brakowi???) wlasnego panstwa, a pracodawcy bojacy sie zainwestowac wiekszego kapitalu i nie majacy pojecia jak zaplanowac dzialalnosc na np. 15 kolejnych lat co na swiecie jest norma (a u nas rownaniem z 10 niewiadomymi) sa tez ofiara tej polityki, choc oczywiscie w zupelnie inny sposob niz pracobiorcy Magda Odpowiedz Link Zgłoś
olimama Re: mieć dziecko w Polsce? 21.12.04, 00:42 To ja dorzucę swoje trzy grosze. Chciałabym, żeby zmieniła się mentalność. Żeby było jasne, że ojciec nie jest od zarabiania pieniędzy, a matka od karmienia i leczenia. Że na urlop w celu sprawowania opieki nad dzieckiem może i chce (!) pójść zarówno matka, jak i ojciec. I wreszcie, że ojciec jest gotowy zmienić godziny pracy, zakres obowiązków itp. jeśli daje to możliwość kontynuowania pracy matce. Jednym słowem, żeby ojcowie chcieli wprowadzać zmiany w swoje życie w stopniu podobnym do tego, jaki jest udziałem matek. Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: mieć dziecko w Polsce? 21.12.04, 15:22 Priorytetem kobiety nie jest juz urodzenie dziecka. I nie chodzi tylko o karierę, ale o brak takowej potrzeby u wielu. Z drugiej strony kobiety o wiele poważniej podchodzą do faktu posiadania dziecka. Może nawet nie jest to "z drugiej strony", tylko z tej samej. Ponieważ nie jest to "naturalną koleją rzeczy", kobiety przemyśliwują wszelkie za i przeciw. A przeciw jest wiele, począwszy od wspomnianych już kosztach, utrudnieniach prawnych, po całkiem przyziemne kwestie jak choćby brak odpowiedniego partnera. Nie bierze się już mężów 'jak popadnie' , więc normalnym stanem rzeczy jest samotna 35 latka, marząca o dziecku, ale też odpowiedzialnym ojcu dla niego. No i jeszcze kwestia wieku. Ludzie czują się młodsi, więc kobiety po trzydziestce nie czują się stare i koniecznie popędzane do wydawania potomstwa na świat. W tym wieku też trudno dobrowolnie pozbawić się wolności, do której przyzwyczaiło się przez lata. Odpowiedz Link Zgłoś