Dodaj do ulubionych

no i gdzie ten bog

28.12.04, 22:39
dwa dni wariowalismy bo brat niemeza siedzial przez swieta na Ko Phi Phi i
mieszkal na plazy z tego co wiedzielismy w Bungalowie. Przeniosl sie do
hotelu noc przed tym co sie stalo. Wyskoczyl z okna hotelu 5 minut przed tym
jak nadeszla druga fala ktora zmyla hotel z ziemi. Z plazy zmylo bungalowy i
jego przyjaciol.
Zadzwonil dzis o 5 rano i plakal jak dziecko. Wszyscy przyjaciele z ktorymi
podrozowal zgineli. Mowil ze zwloki wisza na palmach. Konczyny na ulicy,
martwe dzieci , wyjacy jak zwierzeta rodzice nad cialami. Pomagal troche przy
przenoszeniu zwlok do kostnicy, powiedzial ze nie ma sily nawet spac. Nic mu
sie nie chce, zyc tez nie.
Na lotnisku w Bangkoku siedzi grupka dzieci z opiekunka, do lat 3. Malo
mowia, nie wiadomo w jakim jezyku. Nie wiadomo jak maja na imiona. Rodzice
zagineli. Wsyztsko zmyte z ziemi. Uderzylo w najbiedniejszych ludzi swiata -
zostali z niczym.
Prasa sie emocjonuje, pokazuje najkrwawsze zdjecia, z najsmutniejszymi
podpisami, podaje relacje ludzi ktorzy ocaleli, swietny temat do rozmowy przy
sniadaniu przegladajac poranna gazete.
A jutro-jutro swiat zapomni i pojdzie w swoja strone. W Niedziele do
kosciolka, w poniedzialek na forum na tesciowo huzia na jozia, a w srode do
spowiedzi.
to ze czlowiek zapomina ze sam moze byc posrednikiem Boga jesli zrobi cos
dobrego i pomoze blizniemu...
Jak mozecie sie spowiadac i wracac do domu z czystym sumieniem majac gdzies w
swojej swiadomosci fakt ze w Afryce dzieci umieraja z glodu i nie ma na
lekarstwa na AIDS..Gadacie tu dzis o tej spowiedzi jak sroka o gnacie a nawet
nie wspomnicie o tych wszystkich duszyczkach ktore wasz Pan Bog zgarnal do
siebie. I o tym ze zostaly tabuny tych ktorym trzeba pomoc, zamiast na tace w
parafii mozna wplacic na konto tym ktorzy naprawde potrzebuja..
Pomylilo sie cos ludziom, i to powaznie...
Obserwuj wątek
    • maniusza Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 22:44
      nie wiem co powiedzieć... nie wiem gdzie był Bóg jak ginęli ludzie w obozach,
      ale mimo wszystko wierzę że ON jest i że to wszystko ma jakiś głębszy sens,
      tylko błagam nie pytaj mnie jaki...
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 22:59
        jesli jest, i jest dobro i jest zlo, dlaczego ludzie szukaja dobra i czystego
        sumienia na skroty poprzez spowiedz, danie na tace...zamiast czegos co
        wymagaloby minimalnie mniejszego wysilku ale uczyniloby wiecej dobra...? za 120
        zl miesiecznie mozna dofinansowac leki dla dzieci chorych na aids, chociaz
        jednorazowo...zaniesc koce do schroniska na zime, cos zrobic a nie tylko
        skrotami 'szukac Boga'. Brzmi szlachetnie, dla mnie jest pojsciem na
        latwizne...trzeba dzialac, pomagac blizniemu..a nie rzucic na tace wyspowiadac
        sie i dalej swoje
    • kakona Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:00
      Nie rozumiem o co te pretensje. Oczywiście, zdarzyła się tragedia, ale co, mamy obrazić się na Pana Boga i przestać się modlić? Takie rozumowanie jest za płytkie. Myślę, że zwykły człowiek nie jest w stanie odgadnąć, jaki zamysł miał Bóg pozwalając na to. A nam nie pozostaje nic innego jak pomodlić się za tych, którzy zginęli. Myślę, że gdybyś się tym tak naprawdę przejęła, to też powinaś się pomodlić, a nie tworzyć jakieś niezrozumiałe pretensje.
      Jeśli chodzi o pomoc, to nie masz racji. Zobacz jak natychmiastowy jest odzew ze strony ludzi, którzy chcą pomóc. Na przykład taki CARITAS - natychmiast rozpoczął działać i ogłosił zbiórkę pieniędzy. I zawsze ludzie wpłacają, właśnie tacy jak my, więc nie mów, że tylko się dużo gada i zaraz zapomina.
      Trochę pokory pola!
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:16
        kakona jakie pretensje...nawet jesli mam pretensje to w imieniu tych wszystkich
        ktorym staram sie pomagac a ktorzy wciaz umieraja z glodu. I w imieniu
        bezdomnych psow ktore uratowalam. Pokora? Mam jej duzo. Na tyle zeby nie
        tlumaczyc wszystkiego co sie dzieje: zamysl boski.Mam na tyle pokory ze uznaje
        ze jestem czlowiekiem. Malpa ktora zinteligentniala. Jesli byl to zamysl boski
        to super. Jesli nie , to tez nie jest zle. Mam inteligencje i zdolnosc empatii.

        Dobrze napisalas. Ze odzew jest ze strony tych ktorzy chca pomoc. A wiekszosc
        ktora ma to w d....? I dalej bedzie latala do ksiedza coby sie oczyscic i dalej
        ignorowala to ze w schriniskach psy zdychaja z zimna i wykreca im konczyny
        mroz,,,? I to, ze dzieci w Afryce sa pozerane przez muchy a zebra przebijaja im
        skore,,? Toc to BOG TAK CHCIAL!!!!!!!!!!!!!!!! NO CHOLERA JASNE. ZE NA TO NIE
        WPADLAM. ALE ONI NIE MUSZA CIERPIEC. ROZUMIESZ? Bo zamiast na tace to mozesz
        uzbierac w miesiac niezla sumke. Bo mozesz zaniesc koce do schroniska. Bo
        mozesz .

        Modlitwa za zmarlych swietna rzecz ale tym ktorzy zostali zywi bez jedzienia i
        picia nie bardzo pomoze wiec prosze- nie w tym rzecz. CARITAS fajna sprawa
        tylko przy calym przepychu Watykanu to przy calym szacunku dla tego co robia
        wyglada to komicznie. Nie sadzisz...?
    • sakada Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:00
      Właśnie dlatego już daaaawno temu przestałam wierzyć w Boga i jego wielki,
      tajemny plan wobec nasz wszystkich. "Niezbadane są wyroki Boskie" albo po
      prostu masowe mordy, rzezie ludności, gwałty, przemoc - dzieją się a my nie
      wiemy czemu. I pewnie się nie dowiemy. Dopóki nie znajdzie nas śmierć. Albo i
      jeszcze później.

      Przyznam, że oglądając ostatnie wiadomości sądzę że może i lepiej byłoby
      wierzyć. Przynajmiej by się człowiek pocieszył, że tak tym małym dzieciaczkom
      po prostu było pisane. Cokolwiek to znaczy...
      • driadea Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:15
        A czyż nie widzicie różnicy pomiędzy Bogiem a kosciolem?! Bo cóż ma jedno z
        drugim wspólnego?? W Boga już dawno się nie wierzy, Boga się przeklina, że
        pozwala na śmierć, na ból. Wiecznie tylko "dlaczego ja?!" A czy ktoś zadał
        pytanie "a wlasciwie dlaczego nie ja?"?
        To kościół unicestwia Boga, wypiera Go pustosłowiem o aborcji, korupcji...
        Wybaczcie, moje drogie, ale Boga nie ma w kościele... Ja, w każdym razie, Go
        tam nie znalazlam...
        Pozdrawiam, ściskam, Agnieszka
      • miriam_b Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:15
        no a co my możemy zrobić????nic!!!!mam zaadoptować dziecko stamtąd???wzięłabym
        ale nie rozdają dzieci za dobre serce a powinni!!!!!!!!!!!co miesiąc mam
        zlecenie stałe w banku na hospicjum dla dzieci a i tak pozyczam non stop od
        rodziców kasę...ale nie o to chodzi...Bóg??????????no co wy?????????????jak
        jest takowy to to jest Bóg ale napewno nie litościwy,,to tylko wielka złośliwa
        siła,niekoniecznie dobra...co za Bóg zabiera dzieci litościwy??no dajcie
        spokój!!!!!!!!!!!!!nie będę polemizować..nie ma nic...!!!
        • sakada Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:27
          Cytat: "Kim jest Bóg jeśli na TO pozwala? Karze nas? Wystawia na próbę naszą
          wiarę? Wobec tego to tyran, mściwy idiota, krwawy prychopata".

          PS: Nie miałam zamiaru nikogo obrazić. To tylko cytat, który wydaje mi się
          adekwatny do poruszanego probelmu. Dość plastyczne zobrazowanie mojego
          stanowiska. Niczyjej wiary nie mam zamiaru obrazić, ale jako niewierząca nie
          kryję, że takie mam wyobrażenie o katolickim Bogu (oczywiście metaforyczne).
          • pola777 Re: no i gdzie ten bog 28.12.04, 23:54
            mnie nie chodzi o to czy Bog jest czy go nie ma, absolutnie nie to mam na
            mysli. Wiem ze o tym mozna rozmawiac godzinami, watek bedzie mial 1000 wpisow a
            nic sie nie zmieni. I nikt zdania nie zmieni.

            Chcialam tylko powiedziec, ze jesli kazdy zrobi choc troszke, chociaz raz na
            miesiac cos zeby pomoc to to uczyni roznice, jesli nawet jednej osobie ,
            jednemu koniowi uratowanemu z transportu, to to BEDZIE ROZNICA .
            Swiat nie bedzie lepszy bo rzucicie na tace a ksiadz bedzie mial nowego opla. I
            wiele sie nie zmieni kiedy wychodzicie z konfesjonalu. Jesli juz to robicie i
            wydaje wam sie ze jestescie dobrzy , to pokazcie to w czynach a nie badzcie
            hipokrytami udawajacymi ze wsio jest oukej "bo ksiadz mi powiedzial ze juz jest
            ok ze mna.. a jak jest ok ze mna i jestem bez grzechu to caly swiat jest juz ok
            i teraz pojde do domku i dalej bede swoje robic". BZDURA WIERUTNA.
            Trzeba dzialac. Jesli naprawde jestescie dobre to dzialajcie. A jesli nie
            dzialacie to uwierzcie mi: NIE JESTESCIE DOBRE.
            • sakada Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 00:14
              Jeśli pomoc bliźniemu masz na na myśli, to akurat nie jest to kwestią wiary.
              Pomagam gdzie potrafię i gdzie jestem w stanie. I faktycznie budowa ołtarza
              (podobnego komnacie bursztynowej) przez pana ks. jANKOWSKIEGO dajmy na to -
              jest poronionym pomysłem a pieniądze z jego winnych cegiełek napewno znalazły
              by lepsze przeznaczenie. Jednak skoro jesteś wierząca powinnaś oddzielać
              kościół od Boga. Bo z tego co wiem łatwo się zagubić. A kościół według Biblii
              nie ma prawa bytu ponadto księża to tylko ludzie. Dlatego ja osobiście nie
              powierzałabym tego co dla mnie cenne komuś kogo nie znam, komu nie ufam i kogo
              nie cenię. Bóg ponoć jest wszędzie...
          • gloria2 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 15:07
            sakada napisała:

            Dość plastyczne zobrazowanie mojego
            > stanowiska. Niczyjej wiary nie mam zamiaru obrazić, ale jako niewierząca nie
            > kryję, że takie mam wyobrażenie o katolickim Bogu (oczywiście metaforyczne).

            Nie bardzo rozumiem. Z jednej strony nie wierzysz w Boga, a z drugiej jednak go
            sobie wyobrażasz. Więc może jednak wierzysz troche? smile
    • zaraa Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 00:07
      Pola, czekamy zatem na instrukcje odnosnie działania, zwłaszcza poparte twoim
      swietlanym przykładem.
      Podpowiedz nam, co zrobiłas żeby ulzyć tragedii ludzi w Azji, leczyc chorych na
      AIDS, pomóc dzieciom z Biesłanu, zreszta cokolwiek.
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 10:33
        nie trzeba instrukcji wystarczy sie rozejrzec.. Ale skoro prosisz :

        Jesli chodzi o dofinansowywanie lekow w Afryce to tutaj www.keepachildalive.org
        mozesz wplacec 30 UDS albo jednorazowo albo co miesiac - po dzisiajszym kursie
        to nie tak wiele i to jest miesieczne dofinansowanie lekow dla jednego
        dzieciaka z HIV- powstrzymuja rozwoj AIDS i daja szanse na normalne zycie.
        Niestety wciaz brakuje i wiekszosc dzieci konczy jak ich rodzice

        Schronisko dla zwierzat kazda z was wie gdzie jest w waszym miescie, wiec
        mozecie wsrod znajomych urzadzic zbiorke kocy. U nas schronisko pare lat temu
        przyjelo ode mnie nawet suchy chleb i namaczali go psiakom w wodzie/jakims
        zupichu.Jest nedza ogolnie-psy marzna okrutnie i nie jedza ile trzeba. Mozna
        raz na miesiac odwiedzic z jakas paczka, wszystko przyjma z otwartymi ramionami.

        W Warszawie ośrodek adopcyjno-opiekuńczy TPD ul. Szpitalna 5 - leza tam
        dzieciaki czekajace na adopcje, maluszki- brakuje spioszkow, sudocremu,
        kosmetykow, pieluch jednorazowych , smoczkow, sa tam maluszki do 4 mies. zycia-
        i jak wiadomo na malo jest panstwo stac.

        ustaw sobie strone startowa www.pajacyk.pl Nic nie kosztuje a kazdego dnia
        dofinansowujesz obiad dziecku.


        odwiedz www.oxfam.com
        tam bedziesz mogla poczytac wiele interesujacych rzeczy o dzisiejszym swiecie i
        wplacic na pomoc ogarnietym kryzysem w Sudanie. Bedziesz mogla dolozyc cegielke.


        z tej samej strony rowniez juz mozna wplacac na AZJE:

        www.oxfam.org.uk/what_you_can_do/give_to_oxfam/donate/asiaquake1204_email.htm

        Dolacz do Amnesty International i podpisuj sie pod ich petycjami. Wiele czasu
        to nie zajmuje a kosztuje tez niewiele.

        Wiekszosc z tych rzeczy naprawde malo kosztuje czasu i pieniedzy a gdybysmy sie
        wszyscy obudzili jaka roznice by to uczynilo...


        I nie chodzi mi tu o dawanie swietlanego przykladu tylko o to zeby sie ludzie
        wreszcie opamietali ze tedy wlasnie prowadzi droga ku dobru.

        Nie myle Kosciola z Bogiem, bo to bylby nonsens. Jest Bog w Islamie, w
        chrzescijanstwie, w Buddyzmie Bogiem jestesmy my sami ...
        Chodzi mi jedynie o to ze wiekszosc ludzi w Polsce to tacy sa prawi i porzadni,
        krew sie we mnie gotuje po prostu jak widze ile dzieci gloduje a cala polska ze
        spiewem na ustach chodzi do kosciola i g.... ich to obchodzi.
        O hipokryzje mi chodzi.

        A denerwuje sie faktem znieczulicy juz od dawien dawna nie jest to jednorazowy
        wyskok paniusi zszokowanej faktem iz ktos bliski byl w niebezpieczenstwie.
        Klocic sie nie mam zamiaru z nikim tak samo.






    • basia755 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 00:19
      Ktoś tu się chyba nieźle dał ponieść emocjom. Polu, w każdym z nas istnieje i
      dobro i zło. Rozumiem, że jesteś zdenerwowana przeżyciami własnymi i brata
      nemęża (też bym pewnie była), ale po co zaraz tyle gorzkich słów pod adresem
      innych ludzi? Tragedia wstrząsnęła całym światem, ale zmienić go tylko mozna
      zaczynając od siebie i powoli zataczać coraz większe kregi na innych ludzi,
      szerząc dobroć, miłosc, akceptację, tolerancję. A to czy ktos wrzuca na tacę
      czy nie to jego prywatna sprawa i nie ma tu nic do rzeczy
      • jasmina251 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 09:09
        wcale nie uważam że jestem głucha i ślepa na ludzką tragedię,więcej jeśli każdy
        by podchodził tak jak ja do spraw biedy innych ludzi na świecie mogłoby byc
        lepiej
        aha a jeśli chodzi o kościół i Boga to ja to sobie juz dawno rozgraniczyłam
        Boga ma się w sercu
        a jeśli chodzi o tacę to wolałabym dać komus biednemu te 2 złote na chleb niż
        na tacę
        nigdy nie daję jak ksiądz chodzi po kolędzie
        wolę byc dobrym człowiekiem na co dzień niż latać co rusz do kościoła a byc
        obojętną na krzywdę ludzką ,choć nie ukrywam że niekiedy pomaga mi pójscie na
        mszę lub tylko tak posiedzieć do kościoła
        pozdrawiam JUstyna
    • graszka25 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 10:12
      masz trochę racji w tym co piszesz, ze ludzie są obojętni na krzywdę ludzką i
      wolą dawać na kościół, piękne ołtarze itd. ja jestem osobą wierzącą, ale wierzę
      w Boga a nie w kościół. kiedyś chodziłam do kościoła b często, teraz nie.
      wkurza mnie to, ze ksiądz zbiera na tacę na budowę dzwonnicy, opłaty za prąd w
      kościele czy nowe ogrodzenie podczas gdy nawet w samej parafii, nielicząc osób
      na świecie, jest mnóstwo ludzi którzy nie mają za co żyć. dzieci mdlęją w
      szkołach z głodu bo rodziców nie stać na jedzenie, a księża zbierają na ołtarze
      itp. a najlepsze że jeszcze najbiedniejsze staruszki oddają ostatni grosz na
      tacę, bo księża to tacy świeci ludzie którzy nic dla siebie nie biorą.
      śmieszne. tylko skąd mają takie super samochody? z ciężkiej parcy? nie, z
      naszych pieniędzy które powinny iść dla potrzebujących a nie na ołtarz,
      ogrodzenia itp. przecież ludzie tak samo będą się modlić do drewnianego czy też
      zlotego ołtarza. przecież Bóg jest wszędzie i tak naprawdę msza odparwiona na
      łące jest tak samo wartościowa jak w przepięknej bazylice.
      to tyle. mnie też boli, że tyle ludzi umiera w katastrofach, dzieci tak cierpią
      z powodu różnych chorób itp. czasem naprawdę mam pretensję do Boga, dlaczego
      tak się dzieje. nie rozumiem tego. tylko On wie dlaczego tak robi, on ma plan.
      a poza tym sami jesteśmy sobie winni w wielu pzrypadkach. dlaczego są powodzie
      i trzęsienia ziemi w których giną ludzie? bo zachciało nam się bodować tunele,
      metro itp. powoduje to przesuwanie się poszczególnych powłok ziemi i przyroda
      nas niszczy. idziemy z postępem, zatruwamy środowisko i may coraz więcej
      chorych dzieci, nowotworów i innych chorób. Bóg daje nam wolną wolę a my
      wybieramy postęp zamiast zdrowia i zycia.
      to tyle.pozdrawiam
      • allija Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 10:32
        Rozumiem, że ty i cała twoja rodzina przeżyła ciężkie chwile czekając na
        wiadomość od brata, że to co się stało dotknęło cię jakoś osobiście ale to nie
        powód żeby zrzucać mnie i wszystkim dookoła, że są źli i egoistyczni.
        Idąc twoim torem rozumowania - gdyby twój brat, zamiast jechać na egzotyczną
        wycieczkę, całą tę kasę oddał biednym dzieciom w Afryce to nie otrłby się o
        śmierć a parę dzieciaków uratował by może od śmierci głodowej.
        Twoja wypowiedź jest, wg mnie, bardzo niedojrzała, emocjonalna i powierzchowna.
        • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 10:39
          nie mowie ze wszyscy sa zli i egoistyczni..Mowie ze ludzie ktorym sie wydaje ze
          sa super bo poszli do kosciolka sie myla, bo oprocz tego trzeba jeszcze
          postepowac zgodnie z przykazaniem o milosci blizniego jezli juz sie uwaza za
          dobrego katolika. O to mi chodzi. A wiekszosc ma to gdzies.

          Brat mojego niemeza oberwal ode mnie za cala eskapade bo zostawil rodzicow na
          swieta i nie pochwalam jego postepowania generalnie-i masz racje moim zdaniem
          przepuszcza pieniadze na pierdoly i imprezy. Mam nadzieje ze to co przezyl go
          zmieni w jakis sposob na lepsze.
          • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:50
            pola777 napisała:

            > i masz racje moim zdaniem
            > przepuszcza pieniadze na pierdoly i imprezy. Mam nadzieje ze to co przezyl go
            > zmieni w jakis sposob na lepsze.

            Pomagać też trzeba umieć. Do tego należy się posługiwać głową. Miliony z
            Zachodu wpompowane w najbiedniejsze kraje afrykańskie gdzie niegdzie -W
            DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE- pogorszyły sytuację najbiedniejszych, dary mordowały
            bowiem lokalne, kiełkujące gospodarki, mordowały popyt na lokalne produkty,
            wytwórczość, usługi. Ot plaster na sumienie Zachodu i nic to, że wielu
            obdarowanym teraz jest jeszcze gorzejsad.

            Wracając do wyjazdu brata męża. Tak się składa, że w wielu krajach ludzie żyją
            tylko, lub w dużej mierze z turystyki. Czasem danie ludziom zarobić jest
            ważniejsze i sensowniejsze niż wpłacanie na konto (co nie znaczy, że neguję
            generalnie pomaganie przez datki, czasem nie da się inaczej, ale zawsze warto
            się zastanowić, czy możemy pomóc mądrzej). Zanim więc rzucisz kamieniem w brata
            męża zastanów się ile osób tam żyło dzięki turystom. I czy etyczniejsze jest
            umożliwienie im pracy i zarobków, czy pomoc rzeczowa/pieniężna.
            • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 13:28
              kamieniem nie rzucam tylko mowie ze oberwal i slusznie. za co to inna historia.
              ciekawe co powiesz o dwudziestolatku ktory zarabia 10-15 tys miesiecznie i
              wszystko idzie na imprezy i ciuchy GUCCI a rodzice non stop sie martwia.
              Pomijam fakt iz w zeszlym roku tez dawal zarobic ludziom w Australii Nowej
              Zelandii Tajlandii Malezji Kambodzy Birmie i wietnamie przez rowniotkie 10
              miesiecy. Jego kasa jego spraw, niby tak. Inna sprawa takze ze przesral ok 60
              tysiecy zlotych na swoje podroze i tam gdzie wystarczyloby mu tydzien siedzial
              2 miesiace i sie bawil.
              Wiec nie kaz mi sie zastanawiac nad czyms co znam lepiej niz ty Melko.

              Nie ma co sie tu zastanawiac czy cos jest PLASTREM NA SUMIENIE ZACHODU.
              Ludzie- gdyby kazdy z was zafundowal sobie takie plasterek swiat bylby lepszy i
              nie ma co znajdowac wymowek .
              • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:05
                Co do Twojej oceny brata to dyskutować nie będę, nie znam go, zwróciłam Ci
                tylko uwagę, że daje zarobić ludziom, którzy żyją z turystyki. Tam gdzie to
                możliwe, lepiej jest dać ludziom możliwość pracy, niż przekazywać pieniądze.

                > Nie ma co sie tu zastanawiac czy cos jest PLASTREM NA SUMIENIE ZACHODU.
                > Ludzie- gdyby kazdy z was zafundowal sobie takie plasterek swiat bylby lepszy
                i
                >
                > nie ma co znajdowac wymowek

                Pola - bez złośliwości- Ty nie zrozumiałaś tego co napisałam. Właśnie dlatego,
                że Zachód od lat funduje sobie takie plasterki na sumienie ŚWIAT JEST GORSZY,
                bo rodzą się kolejne pokolenia skazane na śmierć lub koszmarne, upokorzające
                życie. Czym innym jest doraźna pomoc w przypadkach kataklizmów, wojen,
                epidemii, czym innym stałe pompowanie pieniędzy i darów rzeczowych, które
                zabijają lokalną wytwórczość, dzięki czemu rodzą się kolejne pokolenia bez
                szans na godne życie i pracę. Za np. afrykańską nędzę w dużej mierze właśnie my
                odpowiadamy. Bezrozumne pompowanie pieniędzy w dłuższej perspektywie przyczynia
                się do wzrostu nędzy i głodu. Turystyka jest jednym z sensowniejszych sposobów
                pobudzania podaży, zmniejszania bezrobocia, dawania ludziom szansy zarobienia
                na chleb. Nawet jeśli hotele należą do zachodnich korporacji, to po pierwsze
                zatrudniają tysiące ludzi stamtąd, po drugie cześć z nich zostawia w danym
                kraju podatki, do tego zarabiają jeszcze właściciele sklepików, straganów,
                knajpek, ulicznych miejsc, w których smaży się na oczach turystów lokalne
                potrawy itd. I nie ważne, że większość turystów nie jedzie z myślą o pomocy. W
                sprawach nędzy i głodu będę bardzo brutalna - nie liczą się intencje, liczą się
                skutki. Ty nie masz pomagać po to, żeby nakleić sobie plaster na sumienie i
                poczuć się lepiej, ty masz faktycznie pomóc.
                • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:21
                  no to sorry faktycznie. Dzieciak ktorego sponsorujemy z niemezem (jedzenie i
                  wyksztalcenie) pewnie i tak wyrosnie na morderce i lenia. Moglibysmy sobie
                  darowac , z pewnoscia gdyby zdechl byloby lepiej, pasozyt jeden.

                  Te leki na HIV ktore co miesiac tez sponsoruje zamiast dawac na tace- tez sa
                  nie potrzebne. Niech sie dzieje wola Boga , niech sie pochoruje na AIDS i
                  zejdzie z tego swiata. jak najpredzej oczysci planete.

                  W Sudanie tez nie potrzebna nasza pomoc- niech sie wybija a my szanownie
                  oswieceni rozprzestrzenimy sie na poludnie.

                  O psach nie wspominam, karmiac je, jeszcze sie skubane rozmnoza po tych
                  schroniskach..! I wtedy to bedzie syf i malaria. Niech zdychaja na zimnie
                  wyschniete na kosc.

                  Kobieto o czym ty mowisz...co zabija lokalna wytworczosc- jedzenie...?
                  lekarstwa...? pewnie, niech nad brzegiem rzeki wybuduja koncern farmaceutyczny
                  i niech sie pozra nawzajem.
                  • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:58
                    Pola zacietrzewiłaś się tak, że przestałaś słuchać argumentów. Czy możesz
                    przyjąć, że ja nie chcę źle i nie zamierzam nikogo przekonywać, że pomagać nie
                    warto? Cały czas powtarzam to samo, trzeba to robić z głową, tak żeby naprawdę
                    pomóc, a nie zaszkodzić.

                    > Dzieciak ktorego sponsorujemy z niemezem (jedzenie i
                    > wyksztalcenie) pewnie i tak wyrosnie na morderce i lenia.

                    Nie. W żadnym wypadku nie neguję faktu, że dziecko musi jeść. Ale dla milionów
                    dzieciaków fundamentalną kwestią dla ich przyszłości jest to, żeby rodzice
                    mieli szansę na pracę, a pózniej oni sami, żeby mogli zarobić na chleb. To w
                    żadnym przypadku nie wyklucza doraźnej pomocy w ekstremalnych sytuacjach. Nie
                    myl pomocy po katastrofach, wojnach, przy epidemiach ze stałym finansowaniem,
                    które naprawdę zabija lokalną wytwórczość.
                    Pozwól, że zadam Ci pytanie. Wolałabyś żyć z pomocy charytatywnej, czy dostać
                    szansę na pracę? W jakiej sytuacji czułabyś się godniej? Co pozwala Ci
                    przypuszczać, że ludzie żyjący w nędzy wolą byś skazani na łaskawość darczyńcy,
                    niż dostać możliwość zarobienia na siebie?

                    > Te leki na HIV ktore co miesiac tez sponsoruje zamiast dawac na tace- tez sa
                    > nie potrzebne. Niech sie dzieje wola Boga , niech sie pochoruje na AIDS i
                    > zejdzie z tego swiata. jak najpredzej oczysci planete.

                    Te pokolenie, które już choruje trzeba leczyć, czy ja gdzieś powiedziałam co
                    innego? Ale w dłuższej perspektywie akcenty pomocy powinny być przesunięte na
                    zapobieganie kolejnym zakażeniom. Nie można dopuszczać do sytuacji, że dzieci
                    zarażonych HIV rodzi się więcej i więcej. To również nazywam pomaganiem z głową.

                    > Kobieto o czym ty mowisz...co zabija lokalna wytworczosc- jedzenie...?

                    Tak. W perspektywie nie dorażnej pomocy, ale przez wiele dziesiątków lat, tak.
                    To co się dzieje w wielu afrykańskich krajach nie zostawia wątpliwości, że
                    właśnie tak się dzieje. W niektórych nawet głód jest teraz większy niż kiedyś,
                    przeczytaj to zdanie uważnie. Słyszałaś może o plantacjach ryżu masowo
                    zarastających chwastami, bo rolnik nie sprzeda swoich upraw we wsi, gdzie
                    wszyscy dostają ryż z pomocy charytatywnej?

                    > O psach nie wspominam, karmiac je, jeszcze sie skubane rozmnoza po tych
                    > schroniskach..! I wtedy to bedzie syf i malaria. Niech zdychaja na zimnie
                    > wyschniete na kosc.

                    Wiesz Pola zawsze miałam psy ze schroniska. I przekazuję na nie pieniądze. Ale
                    to samo co z AIDS, akcenty pomocy powinny być stopniowe przesuwane w kierunku
                    kampanii (i ułatwień)na rzecz ograniczania mnożenia się psów, których
                    właściciele moga mieć kłopoty ze znalezieniem opiekunów dla szczeniąt.
                    • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 15:17
                      ja naszemu malemu sponsoruje wyksztalcenie i jedzenie.Dentyste i lekarza. Jak
                      sie wylsztalci to bedzie mogl znalezc prace- bedzie umial czytac i pisac. To
                      moge mu stale finansowac, dopoki mam warunki bede.


                      O antykoncepcji dla schronisk nie musisz mi mowic bo na to ostatnio
                      przeznaczylam 300zl.
                      A ciekawe swoja droga co dalabys bedac wolontariuszem w schronisku w pierwszej
                      kolejnosci zaglodzonemu psu: miske zupy czy zastrzyk antykoncepcyjny??? Chyba
                      to pierwsze kochana. A gdyby wiecej osob pomoglo to byloby na obydwie rzeczy. I
                      o to mi chodzi.

                      > Te pokolenie, które już choruje trzeba leczyć, czy ja gdzieś powiedziałam co
                      > innego? Ale w dłuższej perspektywie akcenty pomocy powinny być przesunięte na
                      > zapobieganie kolejnym zakażeniom. Nie można dopuszczać do sytuacji, że dzieci
                      > zarażonych HIV rodzi się więcej i więcej

                      Melka,a na co myslisz ze sie zbiera te pieniadze? Na poduszki na ktorych
                      uprawiaja seks, na kokaine i na lokalna mafie? Wlasnie na to co napisalas
                      powyzej, tylko ze wciaz jest pieniedzy za malo!! WIec krzycze tu dzisiaj ze
                      jest za malo! Ot tak mi odbilo bo sie telewizji naogladalam a na codzien jestem
                      znieczulica jak tutaj juz sugerowano .

                      Nikogo nie naklaniam do dawania za darmo pieniedzy alkoholikowi. Ale ze
                      spokojem podawanie argumentow dlaczego nie daje sie datkow jest co najmniej
                      dziwnym sposobem uspokojenia sumienia ( to nie do ciebie melko, ale generalnie)


                      • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 15:30
                        >A ciekawe swoja droga co dalabys bedac wolontariuszem w schronisku w pierwszej
                        >kolejnosci zaglodzonemu psu: miske zupy czy zastrzyk antykoncepcyjny??? Chyba
                        >to pierwsze kochana. A gdyby wiecej osob pomoglo to byloby na obydwie rzeczy.
                        >I o to mi chodzi.

                        Sęk w tym, że pomoc Zachodu najuboższym krajom w dużej mierze jest ograniczana
                        wyłącznie do dawania tej miski zupy, przez całe dziesiątki lat. To jak
                        karmienie dzikich zwierząt, można i należy to robić gdy zima jest szczególnie
                        surowa, czy zwierzęta są zbyt wycieńczone chorobą, by polować. Ale jeśli robisz
                        to przez lata, to sprawiasz, że zwierzęta oduczają się polować i bez Ciebie nie
                        przeżyją. To właśnie w dużej mierze zrobiliśmy z częścią Afryki.

                        Pola proszę Cięsmile czytaj mnie uważnie. Naprawdę nie neguję sensu doraźnej
                        pomocy, pisałam o tym kilkakrotnie. Neguję sens pompowania pięniędzy, które
                        paradoksalnie wpędzają potrzebujących w jeszcze większą nędzę. I dlatego
                        powtórzę to, od czego ta dyskusja się zaczęła, w wielu przypadkach (nie we
                        wszystkich, ale w wielu) bardziej pomagają tacy jak brat Twojego męża, którzy
                        jako turyści dają zarobić ludziom w uboższych krajach (nawet jeśli nie mają
                        takich intencji)niż ci, którzy wypisują czek. To nie jest argument przeciw
                        czekom, to jest argument przeciw widzeniu pomocy wyłącznie finansowej czy
                        rzeczowej.
                        • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 18:39
                          no dobrze, ale do Sudanu nie pojedziesz na wakacje przeciez czy do etiopii. a
                          co tam sie dzieje wola o pomste do nieba...
                          • marianka15 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 19:39
                            Nie mam już dzisiaj siły pisać w tym wątku, gdyż poprzedni, poświęcony
                            spowiedzi, zupełnie mnie wykończył... To świadectwo, że te tematy (w obu
                            wątkach), są niezwykle ważne i szczególnie bliskie sercom wierzących, jak i
                            niewierzących. To dobrze, że się gorączkujecie, że nawet krzyczycie na
                            siebie... Będzie o czym myśleć wieczorem, w łóżku, przed zaśnięciem, może nawet
                            przy modlitwie. W ten sposób sieje się ziarno... W ten sposób ktoś komuś
                            otwiera oczy... W ten sposób ktoś komuś może ratować życie... W ten sposób...


                            Dobranoc
                          • wieczna-gosia ach ta Etiopia..... 29.12.04, 22:28
                            Przeczytalo sie ksiazke Kapuscinskiego plus mamusia jak sie obiadu nie jadlo
                            mowila z wyrzutem "a dzieci w Etopii gloduja".

                            Tak sie sklada ze kolezanka wlasnie rozkreca biuro podrozy specjalizujace sie w
                            wyprawach do Etopii. Od 8 lat tam jezdzi na 4-5 miesiecy w roku, zalatwia tam
                            kwatery, hotele, wyszukuje atrakcje turystyczne. Zapytana o glod w Etopii
                            odpowiedziala mi- gdybys wyjechala w Bieszczady do popegeerowskiej wsi, zrobila
                            reportaz o tym, jak to wszyscy kupuja na zeszyt, spokojnie moglabys puscic baje
                            o tym, jaki to glod jest w tej polszcze.

                            W Etopii glod jest dokladnie taki jak u nas. Jest glod ale jest i normalny
                            kraj, ktory pewnie by sie lepiej dzwigal z biedy gdyby nie wysokie lapowki,
                            biurokracja i korupcja czyli pewnie wszystko, co Europa miala im najlepszego do
                            sprzedania.

                            Mysle ze strasznie trudno jest pomagac na odleglosc i samochod z darami plus
                            wyciagniete lapki dzieci sa super medialne, natomiast mnie taka forma pomocy
                            nie przekonuje. Przekonuje mnie chociazby adopcja serca, gdzie pieniadze sa
                            kierunkowo wydawane na konkretne dziecko i jego konkretne potrzeby. Nota bene
                            akcja w duzej mierze prowadzona przez ten obmierzly kosciol tfu...

                            Ale o wakacjach mialo byc- no wiec chetnie sie do Etopii wybiore, bardzo mnie
                            kolezanka zachecila.

                            Osobiscie wole dac na tace w kosciele w ktorym wiem, ze ksiadz oglosil akcje
                            kupowania biednej rodzinie krowy. Ciuchy zaniesc sasiadce z dolu. Zabawki
                            zawiesc konkretnemu domowi dziecka czy samotnej matki. I w wolne popoludnie isc
                            za friko poduczac dzieci w domu kultury z angielskiego czy innych przedmiotow.

                            Wiem, nie brzmi to tak rewelacyjnie jak pomoglam ludziom na Sumatrze. Mi
                            jednakowoż wystarcza. Pozwole sie zgodzic z melka, i z teza ze.. jak to bylo...
                            system bohatersko zwalcza problemy, ktore sam stworzyl, cudownie wink)))

                            a co do mlodego czlowieka, ktory tak zostal skrytykowany za puszczenie masy
                            pieniedzy na samego siebie- o daj nam wiecej takich ludzi sądze, że gdyby kazdy
                            bogaty czlowiek zajmowal sie wylacznie pomnazaniem pieniedzy oraz ich
                            intensywnym wydawaniem, byloby super. Dwa miesiace w australii niezle musialo
                            go kosztować. Wyspa Bali zarabialaby sobie spokojnie na swoj ryz, a dzieci
                            korzystalyby z dlugopisow przywiezionych przez dzianych turystow i
                            pobieraly "one dollar mister" za wszystko gdyby jakis debil w ramach pomocy
                            swej duszy nie był laskaw wysadzic tego i owego.
        • tolka3 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:01
          Nie upraszczaj aż tak słów Poli. Ona ma mnóstwo racji w tym, co pisze. Nie
          popadajmy w skrajności. Nie chodzi o to, by zbawiać świat, oddawać każdy swój
          grosz na biednych. Chodzi o bardzo powszechne w naszym kraju zjawisko
          zakłamania, hipokryzji. Wiara w Boga przeradza się niekiedy w wiarę w Kościół,
          w miłość do księży, w skrajny dewotyzm. Winę za to ponoszą przede wszystkim
          księża, którzy wykorzystują ludzką naiwność. Nigdy nie zrozumiem ludzi
          oddających ostatni grosz na tacę. To wręcz niemoralne ze strony Kościoła
          przyjmować pieniądze od tych ludzi. Majątek, jakim dysponuje Kościół, jest
          niewyobrażalnie duży. Potępiam idee budowania ogromnych świątyń, przebogatych
          budowli, w których panuje przepych . To wyrzucanie pieniędzy w błoto. Modlić
          się można w małej kapliczce, czy na łące, jak jedna z dziewczyn tu napisała,
          można się modlić wszędzie. Po jaką cholerę marnować kasę na wysokie na 20
          metrów kościoły, wymurowane z klinkieru, złocone ołtarze... Ja temu wszystkiemu
          mówię nie. Wierzę w Boga, do kościoła nie chodzę już od dawna. Nie lubię tej
          instytucji.

    • d.orka Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:13
      Apelujesz więc tylko do wierzących? Chodzi Ci tylko o tę nieszczęsną "tackę"?
      Brak refleksji nad nieszczęściami na świecie cechuje nie tylko uczęszczających
      do kościoła. Jednocześnie i wśród wierzących, wierzących inaczej, i
      niewierzących znajdziesz ludzi o wielkim sercu, niezwykłej wrażliwości i
      empatii, którzy niezauważalnie wspomagają potrzebujących. Poprostu o tym nie
      trąbią.
      Racja w tej myśli, że gdyby każdy człowiek choć raz w tygodniu (jeśli nie co
      dzień) zrobił coś dobrego (od małych po wielkie gesty), na świecie byłoby
      lepiej. Niestety nie na wszystko jest lekarstwo. Ja tu z mojego miasta nie
      powstrzymam terrorystów na wschodzie, ale mogę zanieść koce do schroniska,
      oddać ciuchy po dzieciach do PCK, dokarmiać ptaki i wrzucić parę groszy babci
      do puszki (i rzec jej kilka ciepłych słów). Mogłabym też oddać zdrową nerkę
      obcemu człowiekowi, ale to już zakrawa na utratę instynktu samozachowawczego.
      Niech każdy robi tyle, ile zrobić może.
      Smutne to, że ludzi którzy nie poprzestają na westchnięciu przed telewizorem na
      wieść o nieszczęściu jest mniej, niż tych, którzy działają by pomóc. Ale mnie
      cieszy to, że jednak są i to widać.
      Dorka
      mama Sikorek
      i Leonka
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:28
        nie apeluje tylko do wierzacych. Zainspirowal mnie dlugi i zaciety watek o
        spowiedzi swietej w czasie kiedy na drugiej polkuli dzialy sie dantejskie sceny
        o ktorych nikt tu nie wspomnial mimo iz wszyscy wiedzieli doskonale.
        Ktos tu tlumaczy ze ksiadz jest posrednikiem Boga i jeszcze ze trzeba wyznawac
        grzechy ,a gdzies tam daleko ktos umiera z pragnienia . Ale to sie nie liczy.
        Bo spowiedz i ja juz jestem dobry. Zdenerwowalam sie przyznaje.
      • ewa2233 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:31
        To nie Bóg tak chciał.
        Wystarczy poczytać co stworzył Bóg (jest na początku Pisma Świętego).
        WSZYSTKO co stworzył - było DOBRE.
        Tyle, że człowiek (jak zwykle) chciał WIĘCEJ, bo zawsze mu mało.
        Chciał "pohandlować" z szatanem - no to mamy: choroby, śmierć, zło.
        A Bóg patrzy na naszą WOLNĄ WOLĘ, bo sam jest MIŁOŚCIĄ,
        która do niczego nie zmusza.
        Nawet do czynienia dobra.
        Dlaczego gdy dzieje się zło obwinia się za to Boga?
        A o szatanie cichosza ?
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • mama_radka Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:39
          Ewo2233, podobnie myślę i podobnie chcialam napisać, ale byłas pierwsza.
          Pozdrawiam
    • isma Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:26
      Zastanawiam sie, jak to jest, ze takie pelne emocji wykrzykniki pojawiaja sie
      wtedy, kiedy media podadza wiadomosc o masowej katastrofie. Czyzby wartosc
      zycia i godnosci ludzkiej tylko wtedy wymagaly refleksji, kiedy zostana
      zwielokrotnione przez wielotysieczny mnoznik? Czyzby milczenie Boga przy
      smierci jednego dziecka bylo bardziej oczywiste, niz przy smierci tysiecy? A
      moze jest tak, ze kto nie uslyszal glosu Boga w ciszy, nie uslyszy go posrod
      krzyku, zwlaszcza wlasnego.

      Ja mam male serce. Sa w nim moi bliscy, rodzina i przyjaciele, takze ci poznani
      przez siec, moi podopieczni w hospicjum, moi sasiedzi, dla ktorych zajmuje sie
      lokalnym samorzadem. I mysle sobie, ze wazne jest, zeby to, co sie robi, robic
      uczciwie, odpowiedzialnie, bez ogladania sie na innych.
      • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:34
        isma napisała:

        > Zastanawiam sie, jak to jest, ze takie pelne emocji wykrzykniki pojawiaja sie
        > wtedy, kiedy media podadza wiadomosc o masowej katastrofie. Czyzby wartosc
        > zycia i godnosci ludzkiej tylko wtedy wymagaly refleksji, kiedy zostana
        > zwielokrotnione przez wielotysieczny mnoznik? Czyzby milczenie Boga przy
        > smierci jednego dziecka bylo bardziej oczywiste, niz przy smierci tysiecy?

        Dziękuję Ismo za ten post. Z całego serca.
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:51
        Isma, zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci. Na codzien wiem co robie i
        pomagam ile sie da. I kazde cierpienie jest cierpieniem dla mnie takim samym.I
        nie ma roznicy czy umiera jedno czy dziesiecioro dzieci..Czy to u nas czy za
        granica, nie ma roznicy.

        Tylko ze czasem trzeba krzyczec i ogladac sie na innych kochana. Zwlaszcza
        dzisiaj kiedy mamy praktycznie przed oczami to co sie stalo, warto zaczac
        pomagac. Jesli jestes wierzaca, znasz tego jednego ktorzy powiedzial innym co
        maja robic i ogladal sie na innych, nakazal szanowac i kochac blizniego.
        Bez ekstremow- uwazam iz czasem nalezy krzyczec i powiedziec ze sa na swiecie
        rzeczy ktore miedzy innymi od nas zaleza. Bo wiekszosc nie robi nic aby pomoc.
      • mama_szefusia Re: Isma 29.12.04, 11:57
        pięknie, mądrze, prawdziwie...dziękuję
      • aha44 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:13
        isma napisała:

        > Zastanawiam sie, jak to jest, ze takie pelne emocji wykrzykniki pojawiaja sie
        > wtedy, kiedy media podadza wiadomosc o masowej katastrofie. Czyzby wartosc
        > zycia i godnosci ludzkiej tylko wtedy wymagaly refleksji, kiedy zostana
        > zwielokrotnione przez wielotysieczny mnoznik? Czyzby milczenie Boga przy
        > smierci jednego dziecka bylo bardziej oczywiste, niz przy smierci tysiecy? A
        > moze jest tak, ze kto nie uslyszal glosu Boga w ciszy, nie uslyszy go posrod
        > krzyku, zwlaszcza wlasnego.
        >
        > Ja mam male serce. Sa w nim moi bliscy, rodzina i przyjaciele, takze ci
        poznani
        >
        > przez siec, moi podopieczni w hospicjum, moi sasiedzi, dla ktorych zajmuje
        sie
        > lokalnym samorzadem. I mysle sobie, ze wazne jest, zeby to, co sie robi,
        robic
        > uczciwie, odpowiedzialnie, bez ogladania sie na innych.
        Droga Ismo,masz małe serce ,ale bardzo głębokie.Łącze się z Twoją mądrością ,w
        ciszy Mojego małego ,skromnego serca.Asia.
    • aha44 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:32
      Witaj Pola777.A Ty co masz zamiar zrobić,aby pomóc tym ludziom.Lecisz do
      Tajlandii,czy pomodlisz się za nich w kosciele?Pozdrawiam
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 11:55
        aha, poczytaj powyzej i zamiast ironizowac zrob cos dobrego przynajmniej dwa
        razy w miesiacu. Gwarantuje ze poczujesz sie lepiej.
        • aha44 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:05
          Dziękuję Pola777 za wspaniałą radę.Dwa razy w miesiącu,tylko jak?Może mnie
          nauczysz ?Zdaje mnie się ,że jesteś w tej kwestji expertem,a ja bardzo
          chciałabym się poczuć lepiej.Ze zniecierpliwieniem czekam na instrukcje droga
          Siostro Miłosierdzia.Pozdrawiam.
          • aha44 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:09
            Omal nie zapomniałam ,proponuję Tobie przeczytanie, zresztą Twojego,tytułowego
            wątku i zamiast formy "my" wstawić "ja".Gwarantuję ,że nie poczujesz się
            lepiejwinkPozdrawiam.
          • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:10
            nie chce mi sie z toba gadac , bo klocic mi sie nie chce, nie umiesz czytac ze
            zrozumieniem. aczkolwiek powyzej masz dokladne instrukcje widac az sie rwiesz
            do pomocysmile
            pa.
            • aha44 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:17
              Masz rację ,choć chętnie bym sobie z Tobą pogadała.Moje wypowiedzi nie są
              ironiczne,jak twierdzisz.Ty natomiast najwyrażniej unikasz kontaktu.Życzę Ci
              wszystkiego najlepszego.Może innym razem.
        • mharrison Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:15
          Nie wiązałabym klęsk żywiołowych z osobą Boga. Zwłaszcza przez osoby
          niewierzące. Opis przyczyn wystepowania i przebiegu powodzi, trzęsień ziemi,
          tsunami, wybuchów wulkanów jest powszechnie znany i dostepny.

          Ismo dziekuję za przypomnienie śmierci "jedynie" jednostkowej w obliczu
          kataklizmu.
          Bo niestety.... Peru!!! .... cisza .... Malejza!!! ... cisza...Biesłan !!! ...
          cisza... Tajnalndia, Indonezja i przyległości!!!...

          Nie wiem czy nawoływanie do pomocy przyniesie skutek. Ci co pomogą, i tak
          pomogą.

          Nie czepiałabym się też "tacy". Nie mam zwyczaju zaglądać komukolwiek do
          portfela i doradzać na co powinien przeznaczać część swoich dochodów. Bo i tu
          może się pojawić multum pytań...
          Mnie osobiście bliski jest ruch hospicyjny - ktoś inny może powiedzieć: nie
          dawajmy na hospicjum - te dzieci (i dorosli) i tak umrą - sfinansujmy
          nowoczesną aparaturę medyczną ratującą życie.
          Ktos inny powie: jak można pomagać bezdomnym psom, gdy wokół głodują dzieci?

          Pytania można mnożyć....

          ...cisza..... XXXXX!!!... cisza.....
          • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 13:40
            kurcze, malgosiu.
            Ale po co mnozyc pytania "po co" i "jaka roznica" zamiast wykonac jeden prosty
            gest raz na jakis czas...?schronisko, hospicjum, Sudan, co za roznica oprocz
            tego ze jest to krok w kierunku dobra..? Taki prawdziwy. Po co pytac....??

            Tacy sie nie czepiam. Kto chce niech daje jak ma. Niech kupuje sobie perfumiska
            i jezdzi na wakacje. Czepiam sie hipokryzji- tego ze kto uwaza, ze jak daje na
            tace to robi cos dobrego , a w Afryce dziecko za 5 zlotych sie naje przez dwa
            dni- to juz jest zenada.
            • mharrison Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 18:16
              Moim zdaniem pytania "po co" i " jaka różnica" są jak najbardziej zasadne. Mam
              prawo, a nawet i obwiązek (moim zdaniem przynajmniej) sprawdzenia jak datki są
              wykorzystywane. I bardziej przekonywującą zachętą niż pokrzykiwania na forum
              jest solidny bilans roczny danej organizacji obrazujący jaka konkretna pomoc, w
              jaki sposób i ilu osobom została udzielona, jaki jest stosunkek kosztów
              statutowych w relacji do dochodów dotowanej organizacji etc.

              Darowizna posłana gdziekolwiek jest moim zdaniem jedynie uspokojeniem sumienia.
              Pomoc powinna być nie tylko doraźnym zastrzykiem finansowym, lecz wsparciem
              przynoszącym wymierne długofalowe skutki. To melka już wyjaśniła obszerniej.

              Zauważ też proszę, że żadna z nas nie chwali się na forum "kwotowo" ze swojej
              dobroczynności. Znając niektóre z dyskutantek, nie sądzę, że z powodu braku
              takich doświadczeń.

              I dlaczego pomoc w niniejszej dyskusji zamyka się jedynie we wsparciu
              finansowym? Czyż pomoc tylko do tego się sprowadza?

              A co jest żenadą - nie wiem komu decydować. Zarabiając, dajmy na to, wspomniane
              10-15 tys. PLN ile perfumisków i wyjazdów zagranicznych mogę
              sobie "zasponsorować", a ile powinnam przeznaczyć na dobroczynność, by nie
              zasłuzyć Twoim zdaniem na miano hipokrytki i osoby żenującej. Przy dodatkowym
              założeniu, że nie chodzę do spowiedzi?

              Chyba nie tędy droga...
              Nie krzykiem. Nie zacietrzewieniem.

              niemałgosia
              • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 18:37
                "po co" pomagac psom jesli gloduja dzieci. Lub "jaka roznica miedzy cierpieniem
                psa a kota" - te pytania sa zbedne a nie te o to gdzie ida twoje datki! Jezeli
                masz watpliwosci co do fundacji

                > Darowizna posłana gdziekolwiek jest moim zdaniem jedynie uspokojeniem
                sumienia.

                to wystarczy wejsc na strone internetowa danej organizacji. Red Cross czy
                Amnesty International chyba czyms sobie dobre imie wypracowaly, nie trzeba
                szukac daleko.

                > I dlaczego pomoc w niniejszej dyskusji zamyka się jedynie we wsparciu
                > finansowym? Czyż pomoc tylko do tego się sprowadza?

                A jak inaczej pomozesz ludziom w afryce? czekam na sugestie. albo dzieciom w
                sudanie? albo jak antykoncepcje zdobedziesz dla psow? dorazna pomoc i pilna
                niestety w wiekszosci bedzie potrzebna wlasnie finansowa. napewno bardziej to
                potrzebne niz nowy oltarz w gnojnikach polskich nad wisla i o to mi caly czas
                tu chodzi.

                Przy zalozeniu ze nie chodzisz do spowiedzi, a zarabiasz 10-15 tysiecy, nie
                musisz byc hipokryta-wydawanie na pierdoly i nie myslenie o innych moze byc
                nierozsadne, ale niekoniecznie musi byc hipokryzja. Hipokryzja byloby gdybys
                udawala ze jestes na 100% w zgodzie z religia ktora wyznajesz: spowiedz,
                kosciolek, a nie pomagala blizniemu.

                przepraszam za pomylenie z malgosia Magdo- mam nadzieje ze tym razem pamiec nie
                myli, nie ma mnie tu zbyt czesto ostatnio
                • wieczna-gosia Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 22:39
                  Hipokryzja byloby gdybys
                  > udawala ze jestes na 100% w zgodzie z religia ktora wyznajesz: spowiedz,
                  > kosciolek, a nie pomagala blizniemu.

                  no monet Polu- mowisz o pomocy finansowej. Dlaczego wiec nie moge siebie uznac
                  za dobrego czlowieka dajac na tace co niedziele? A gdy daje co miesiac na
                  Amnesty International to jestem cacy? A jak daje koce do schroniska to tez
                  jestem cacy? A jak na tace to nie cacy?
                  Bo.....???

                  A co z 1% podatku, ktory moge oddac instytucji uzytecznosci publicznej?
                  Ja osobiscie oddaje na ZHR, chociazby dlatego ze tam naleza moje dzieci- czyli
                  jakby place nie charytatywnie i bezinteresownie na obcych tylko czesciowo na
                  swoje wlasne dzieci, moze namioty beda mniej przeciekac wink
                  To jeszcze jestem cacy czy juz nie?
                  • umasumak Gosia Ty wogóle jesteś cacy ;)) 29.12.04, 23:54

                  • pola777 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 12:57
                    > no monet Polu- mowisz o pomocy finansowej. Dlaczego wiec nie moge siebie
                    uznac
                    > za dobrego czlowieka dajac na tace co niedziele? A gdy daje co miesiac na
                    > Amnesty International to jestem cacy? A jak daje koce do schroniska to tez
                    > jestem cacy? A jak na tace to nie cacy?
                    > Bo.....???


                    mozesz byc dobrym czlowiekiem i dawac na tace. czy ja gdzies powiedzialam ze
                    nie?
                • melka_x Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 10:41
                  > A jak inaczej pomozesz ludziom w afryce? czekam na sugestie. albo dzieciom w
                  > sudanie?

                  Pomagając organizacjom, które zamiast od 30 lat transportować ryż i inne dary
                  rzeczowe, co zabiło lokalną wytwórczość, starają się ją odbudować. Jak? Są
                  różne sposoby. Np. udziela się nieoprocentowanych (czy oprocentowanych o
                  wskaźnik inflancji, ale wciąż zostaje to działalnością non-profit) kredytów na
                  zakup straganu, wytworzenie jakiś narzędzi itd. Poza tym uczy się ludzi budować
                  z lokalnych surowców domy. Uczy się czytać dzieci (to w dużej mierze czyni ten
                  wstrętny Kościół), funduje stypendia na skończenie liceów (to też często robi
                  Kościół). Uczy się efektywnych systemów uprawy itd itd itd.

                  Co do turystyki w Etiopii. Mam sporo znajomych, którzy tam byli. I sama chętnie
                  bym pojechała.
    • xymena.l Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:10
      Poruszyłaś dwie różne kwestie: dlaczego dzieją się takie rzeczy (kataklizmy,
      wojny) i zachowania się tzw. katolików (czy ogólnie, "wierzących") w takich
      sytuacjach.
      Jeśli chodzi o kwestię pierwszą: dlaczego w całym źle tego świata upatruje się
      winy Boga? Szczególnie taką tendencję deklarują ci, którzy w Jego istnienie nie
      wierzą. Jeśli Go nie ma, traktujmy wszystkie powodzie, trzęsienia ziemi,
      wybuchy wulkanów jako rzecz naturalną (czyt. powodowaną przez Naturę). Może
      będzie łatwiej pogodzić się z tym, że takie rzeczy się po prostu zdarzają, bo
      tak działa Natura. I nie mieszajmy do tego Siły, której istnienie poddaje się w
      wątpliwość w takich tylko sytuacjach. Bo nikt nie mówi głośno, że coś dobrego
      stało się za sprawą Boga.
      Jeśli chodzi o kwestię drugą: prawdziwie wierzący wierzą w otrzymaną wolną
      wolę. Wyobrażasz sobie, jak byłoby "cudownie", gdybyśmy wszyscy
      zostali "zaprogramowani" na czynienie tylko dobra? Gdybyś MUSIAŁA pomagać,
      dzielić się, dawać... Mamy wybór: możemy być dobrzy albo źli. I dalej: dobrzy,
      bo taką mamy potrzebę albo na pokaz. Ale trzeba oddzielić działanie Kościoła od
      wiary w Boga. Wiele z Was pisało, że od dawna nie chodzicie do kościoła,
      chociaż dalej jesteście wierzące. Można się zniechęcić, patrząc na poczynania
      wielu kościelnych znakomitości, na przepych, zakłamanie, chęć zysku. Księża to
      tylko ludzie; jak w każdym zawodzie, można się rozminąć z powołaniem. Narzekamy
      na lekarzy, pielęgniarki, bo tak jak księża powinni być pomocni,
      bezinteresowni, dobrzy. Ale to TYLKO ludzie. Tak samo, jak Ty, Wy, ja.
      Chciałabym być lepsza, więcej z siebie dawać, dzielić to, co mam. Staram się.
      Ale świat jest okrutny: ile to pseudo fundacji okazało się być złodziejskimi?
      Ludzie są nieufni. Jeśli dajesz proszącemu na ulicy bułkę, ta często ląduje w
      koszu. A biegający do spowiedzi katolicy, dajacy na tacę i żyjący własnym,
      zakłamanym życiem? Mam nadzieję, że rozumiem, o co Ci chodzi. I popieram. Ale
      nie wszyscy tacy są... Wkurzają mnie dewotki, wkurzają mnie panie, które
      rozprowadzały (sprzedawały???) opłatki przed Wigilią... Niby ofiara, a jednak
      nie mogło być mniej niż... Ale mam to szczęście, że należę do parafii, gdzie
      nie ma cennika za chrzty, śluby itp. Nikt się nie upomina o "ofiarę", możesz
      nie zostawić żadnych pieniędzy i nie będziesz wyklęta. Mogę wybrać taką mszę,
      podczas której nie będzie polityki, kłamstw, mieszania ludzi z błotem. I
      dlatego daję na tacę, wrzucam dla ubogich do puszek, zanoszę tam różne rzeczy.
      Bo ufam, że to wszystko trafi tam, gdzie powinno. Kościół nie jest piękny,
      złocony, a budowany w latach 70-tych i w związku z tym w lekkiej rozsypce. Raz
      w miesiącu zbierane są fundusze na remont. Ale nie widać w nim przepychu,
      księża nie jeżdżą Toyotami, z wieloma możesz pogadać jak człowiek...
      I przy każdej takiej katastrofie ogłaszana jest zbiórka pieniędzy czy
      najpotrzebniejszych rzeczy właśnie dla potrzebujących...
      Powtarzam: mam takie szczęście i może dlatego w tym kościele bywam.
      Dlatego nie wkładaj wszystkich do jednego worka, bo, jak widzać z wielu
      wcześniejszych wypowiedzi, wiele z nas pomaga, jak umie...

      Żeby było jasne - dewotką nie jestem i do świętości też mi okropnie daleko!!!
    • ania.silenter_exunruzanka Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 12:57
      Zgadzam się z Ismą, która pięknie wyraziła to co i mnie kołatało się w głowie -
      ja tez uważam,że smierć jednej istoty ludzkiej tak samo woła do Boga jak śmierć
      setek tysięcy (na pewno jest mniej medialne). Nie potrafię zapomnieć postu
      jednej z mam, która opisywała smierć swojego dziecka, śmierć wśród ogromnych
      cierpień, będę to pamiętała chyba do końca życia mimo, że mie widziałam,a tylko
      czytałam o tym...Myślę, że Bóg dał nam wolną wolę również po to abyśmy sie
      buntowali przeciw złu i cierpieniom tego świata, ale podobnie jak Ewa wierzę,
      że Bóg jest DOBROCIĄ i wierzyłam w to nawet wtedy, gdy moja córeczka była na
      krawędzi smierci.
      pozdrawiam
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 13:43
        dobrze ale to ze smierc wielu to to samo co smierc jednego , znaczy ze nie
        nalezy pomagac tym co zostali przy zyciu bez jedzenia picia i lekarstw? Bo mnie
        o to tu chodzi na tym swiecie a wy dalej swoje o Bogu, z ironia, o tym ze kto
        pomoze to pomoze a kto nie ten nie. A ktoras pomoze....??????
        • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:30
          pola777 napisała:

          > dobrze ale to ze smierc wielu to to samo co smierc jednego , znaczy ze nie
          > nalezy pomagac tym co zostali przy zyciu bez jedzenia picia i lekarstw? Bo
          mnie
          >
          > o to tu chodzi na tym swiecie a wy dalej swoje o Bogu, z ironia, o tym ze kto
          > pomoze to pomoze a kto nie ten nie. A ktoras pomoze....??????

          Pola Isma Ci już odpowiedziała na to pytanie. Tak, wiele osób -także z tego
          forum- pomaga na rózne sposoby, w różnych miejcach. Czy Isma oskarża Ciebie, że
          nie pracujesz -tak jak ona- dla hospicjum? Czy ja Cię oskarżam, że nie pomagasz
          w taki sposób, w jaki ja się staram?

          A ci którzy nie pomagają nikomu i w żaden sposób, sądzisz że zachęcisz ich do
          tego agresją, ferowaniem wyroków i absurdalnymi oskarżeniami, że zabierają głos
          w wątku o spowiedzi czy teściowych?

          Czy ja jestem wobec Ciebie agresywna, że mimo tego, że codziennie umierają
          dzieci rozmawiasz o wielu róznych, nie dotyczących pomocy, sprawach?
          Ja nie wartościuję tragedii ze względu na liczbę ofiar czy medialność. I jeśli
          szacunek i chęc pomocy umierającym, chorym czy z jakichkolwiek innych powodów
          potrzebujących wsparcia, wyklucza wszelkie inne tematy i dyskusje, to musimy
          przyjąć, że nie mamy prawa do dyskusji o czymkolwiek innym. Nigdy.
          Wyjście pośrednie, czyli agresja, że w obliczu tragedii w Azji ludzie zajmują
          się pierdołami w stylu dyskusje o teściowych, a w pozostałe dni, kiedy ludzie
          umierają po cichu, bez kamer, świateł, dziennikarzy i brata Twojego męża, zgoda
          na prowadzenie rozmów niezwiązanych z tematem, uznaję za wartościowanie
          ludzkich istnień i cierpienia.
          • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:49
            melko, jak widzisz, ja tez pomagam i w kwestiach medialnych i niemedialnych.
            Nie wiem czy pomaganie psom jest trendy- chyba nie bardzo. I w tele tez nikt o
            tym nie trabi. I gdybym o tym krzyczala na codzien ze trzeba pomagac kundlom to
            by mnie uznano za wariatke. Wiec robie po cichu jak Isma rozne male rzeczy. A
            czasem krzycze bo jestem zbyt wrazliwa. Krzycze kiedy widze ze nawet w takim
            momencie kiedy maja wszystko przed oczami, na ekranie, potrafia sie
            przekrzykiwac kto jest lepszy bo chodzi do spowiedzi. Zamiast zrobic cos
            pozytecznego i pomoc i naprawde zrobic cos dobrego.


            > Wyjście pośrednie, czyli agresja, że w obliczu tragedii w Azji ludzie zajmują
            > się pierdołami w stylu dyskusje o teściowych, a w pozostałe dni, kiedy ludzie
            > umierają po cichu, bez kamer, świateł, dziennikarzy i brata Twojego męża,
            zgoda na prowadzenie rozmów niezwiązanych z tematem, uznaję za wartościowanie
            > ludzkich istnień i cierpienia.


            Nie wartosciuje ludzkiego cierpienia. A nie sadzisz ze kiedys trzeba
            krzyczec??? Mam prawo krzyknac bo mnie boli ze jest tyle ignorancji. Trzeba
            kiedys przypomniec.
            • melka_x Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 15:14
              Pola ale Ty oskarżasz ludzi, że obliczu tragedii w Azji rozmawiają o innych
              sprawach. A śmierć, cierpienie, choroby zdarzają się codziennie. I Ty też
              rozmawiasz na inne tematy.

              Zarzucasz innym, że zamiast robić coś sensownego tracą czas w dyskusjach o
              spowiedzi. Ty też przeznaczasz czas na różne rzeczy, podczas gdy gdzieś obok
              umierają ludzie.
              Daję słowo, że nie chcę Cię urazićsmile, ale sądzę, że lepsze skutki przyniosłoby
              zamieszczenie apelu z prośbą o pomoc i kontaktami, niż tracenie czasu na
              pokrzykiwania na resztę forumowiczów.
              Tym bardziej, że agresją - o ile nie dysponuje się środkami przymusu - nie
              zmusisz nikogo do pomocy.
              • pola777 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 15:24
                nie oskarzam nikogosmile !

                mowilam, ze sie zdenerwowalam bo tyle tego zla na swiecie a malo kto ruszy
                tylek i zrobi cos dobrego tylko duzo gadac potrafimy.

                Hipokryzja moim zdaniem jest uwazanie sie za dobra osobe bo sie chodzi do
                kosciola i daje na tace i oczysci sumienie w konfesjonale a reszta go nie
                obchodzi..

                Masz racje , powinnam byla napisac apel z kontaktami ale watpie zeby to
                przynioslo skutki, juz pare takich apelow tu widzialam i zawsze ginely po paru
                godzinach bycia na pierwszej stronie. Eh, zycie.
            • isma Re: Milosc i gniew 30.12.04, 12:07
              Pola,
              daj mi JEDEN cytat, w ktorym ktokolwiek napisal, ze jest lepszy, BO chodzi do
              spowiedzi. JEDEN. O "przekrzykiwaniu" juz nie wspomne.

              Ja moge powiedziec, ze u mnie koniunkcja wyglada tak: chodze do spowiedzi, bo
              ciagle za malo jest we mnie dobra. I spowiadam sie nie tylko z tego, co
              zrobilam zle. Rowniez z tego, ze byc moze nie robie tyle dobra, ile moglabym. I
              z tego, ze ciagle jeszcze nie umiem w pelni zrozumiec sensu slow Chrystusa "nie
              sadzcie, abyscie nie byli sadzeni", a takze z tego, ze czasem latwiej zauwaze
              zdzblo w cudzym oku niz belke w wlasnym.

              Oczywiscie, te ostatnie zalecenia nie dotycza osob w Chrystusa nie wierzacych,
              wiec rozumiem, ze pokrzykiwanie i wypominanie innym ich zaniedban moze miec
              swoja racje bytu wink)).

              Ale tak naprawde, to dla mnie, chrzescijanki, ostateczna racja jest Milosc. I
              jakakolwiek pomoc dla mnie ma wtedy sens, jesli jest wyrazem milosci - to bodaj
              sw. Augustyn pisal, ze nie jest chrzescijanienm ten, kto glosi Chrystusa, ani
              ten, ktory wspiera blizniego, ani nawet ten, ktory za Boga czy blizniego umrze
              smiercia meczenska. Bo te wszystkie chwalebne czyny moze dyktowac pycha (gdyby
              Augustyn byl wspolczesnym psychoterapeuta, pewnie by tez napisal cos o
              nieuswiadomionej motywacji wink)).

              A to wszystko, w chrzecijanskiej wizji czlowieka ma tylko wtedy sens, kiedy
              plynie z milosci. Czy mozna swiadczyc milosc z gniewem - nawet tzw. slusznym
              gniewem - w sercu? Nie wiem. Ja nie potrafie wink)).
              • mamaszyma isma 30.12.04, 12:37
                Może odbiegne troche od tematu, ale pieknie piszesz o tym jak sie spowiadasz.
                ja ide do konfesjonału odklepać formułke, powiedzieć cztery swoje firmowe
                grzechy i tyle. zazdroszczę Ci, ze potarafisz sie tak normalnie spowiadać...
                • isma Re: maz fryzjerki ;-))) 30.12.04, 13:42
                  Mamoszyma, to tak, jak z fryzjerem (metafore zawdzieczm mezowi wink)).

                  Mozesz wpadac tylko po to, co by nie wygladac jak poltora nieszczescia na
                  kwadrans do tego zakladu, ktory Ci akurat po drodze - a mozesz sie umowic na
                  koafiure po dokladnym przejrzeniu katalogow, obgadaniu sprawy z fryzjerka i
                  upewnieniu sie, czy zechce Cie wysluchac a nie przypadkiem sprobuje zrobic po
                  raz stopietnasty jedno z trzech ciec, w ktorych sie wyspecjalizowala wink)).

                  Powaznie: sakrament dziala nawet, jak ksiadz jest przygluchy albo prymitywny.
                  Ale, po pierwsze, musisz spelnic wszystkie jego warunki, w tym uczciwy rachunek
                  sumienia i zal za grzechy. Ja sobie spowiednika na stale poszukalam, miedzy
                  innymi dlatego, ze idealem nie jestem, a zwlaszcza do systematycznosci mi
                  daleko - nie jest zatem zle, jak ktos doskonale pamieta, ze te cztery firmowe
                  grzechy, to juz kiedys slyszal wink)).

                  Ale juz zmykam, bo znowu sie okaze, ze ci co sie spowiadaja, to mysla, ze sa
                  lepsi wink)). Nie wodzcie mnie na pokuszenie, dziewczyny wink)).
              • pola777 Re: Milosc i gniew 30.12.04, 13:14
                Isma, sama miloscia nie nakarmisz. POmoc w tym kontekscie jest sytuacji jest
                kwestia MOBILIZACJI wiekszosci. Jak kochasz nawet tych ludzi to tym im w tej
                chwili nie pomozesz bo im sie pic chce i lekarstw nie maja.

                Sorry jak chrystus nie jestem. Ani nawet Chrzescijanin

                A Swiety Augustyn tez zdaje sie byl tylko czlowiekiem i mogl sie mylic.

                I ty sama nie mow mi ze NIGDY sie nie gniewasz, a jak juz sie gniewasz to za
                kazdym razem zalujesz szczerze.

                Co dla ciebie jest nieuswiadomiona motywacja??? pytam z ciekawosci, bo jezeli
                EMPATIA jest dla ciebie nieuswiadomiona to co jest...?

                I nawet jak ktos sie gniewa na kogos, a w tej samej chwili pomoze komus innemu
                to to juz nie jest pomoc, bo osoba ktora sie gniewa nie promienieje miloscia???

                • isma Re: Milosc i gniew 30.12.04, 14:09
                  No, widzisz, wiec to jest roznica zalozen. Ja szanuje to, ze Ty masz inne, i
                  nie krzycze, ze milosci blizniego na codzien Ci byc moze brakuje wink))

                  W moim ogladzie swiata oczywiscie glod i pragnienie sa rzeczami waznymi.
                  Wazniejsza od nich jest godnosc czlowieka. Ale najwazniejsze - wybacz
                  niepoprawnosc polityczna - jest jego zycie wieczne. Osoby, ktore zetknely sie z
                  ruchem hospicyjnym wiedza, jak to jest znaczaca roznica: tam nie chodzi o to,
                  zeby wyleczyc, bo nadziei na wyleczenie juz nie ma. Tam chodzi o to, zeby
                  przywrocic czlowiekowi godnosc, pomoc mu swiadomie i bez fizycznego bolu
                  pogodzic sie ze soba i z Bogiem - jesli tego ostatniego potrzebuje.

                  W zwiazku z tym ja sie moge za ofiary tsunami modlic, a ludzi, z ktorymi los
                  styka mnie bezposrednio, traktowac z miloscia (tak, jak mnie na nia stac),
                  tyle. I jeszcze, co gorsza, mam takie nieracjonalne przekonanie, ze gdybysmy
                  sie wszyscy do tego zastosowali, to by mniej wojen na swiecie bylo ;-O. Ale
                  nikogo do tego dyscyplinowac nie zamierzam.

                  Gniewam sie, oczywiscie. Nawet czesto, bo ja choleryczna z natury jestem. Ale
                  rownie szczerze, jak sie gniewam, tak i szczerze zaluje.

                  Na pytanie o ocene postepowania innej osoby, co jest pomoca a co nie nie
                  odpowiem, bo nie umiem (i nie mam prawa) osadzac. Umiem zadawac pytania i umiem
                  odpowiedziec, jak ja bym sie w takiej sytuacji zachowala. I moge sie mylic :-
                  ))), podobnie, jak swiety Augustyn wink)).

                  Aha, pytalas o nieuswiadomione motywacje. Mnie sie na przyklad czasem zdarza
                  mylic (poniewaz jestem tylko czlowiek, myslic sie moge wink)) empatie z checia
                  podbudowania poczucia wlasnej wartosci. A jeszcze czesciej zdarzalo mi sie
                  kiedys mylic dzialnie z checia zagluszenia pustki. Tobie nie?
                  • pola777 Re: Milosc i gniew 30.12.04, 14:47
                    Ismo, na codzien tez nie krzycze ze swiatu milosci do blizniego brakuje. Ale
                    brakuje i widac to wszem i wobec. Wiec krzyknelam bo sie zdenerwowalam..

                    > W moim ogladzie swiata oczywiscie glod i pragnienie sa rzeczami waznymi.
                    > Wazniejsza od nich jest godnosc czlowieka.


                    Wiem-ale czy bez jedzenia i mozliwosci zaspokajania podstawowych potrzeb ta
                    godnosc czlowieka nie przeksztalci sie w godnosc zwierzecia? Ludzie potrafia
                    sie pozrec nawzajem..nie nalezy przeceniac ludzkiej wytrzymalosci,czlowiek
                    rozni sie od zwierzat bardzo niewiekim elementem DNA. Podstawowe funkcje sa
                    takie same. Godnosc jest tym czym czlowiek sam sobie wymyslil i tym wyniosl sie
                    nad zwierzeta. Zaskakujace jak w innych warunkach zmieniaja sie jego
                    nienaruszalne zasady, etyka i moralnosc.

                    > Na pytanie o ocene postepowania innej osoby, co jest pomoca a co nie nie
                    > odpowiem, bo nie umiem (i nie mam prawa) osadzac. Umiem zadawac pytania i
                    umiem

                    napisalas przeciez ze dla ciebie pomoc jest miloscia czyli pomoc udzielona bez
                    milosci to nie pomoc....? Pytam bo naprawde jestem ciekawa jak to widzisz.

                    > Aha, pytalas o nieuswiadomione motywacje. Mnie sie na przyklad czasem zdarza
                    > mylic (poniewaz jestem tylko czlowiek, myslic sie moge wink)) empatie z checia
                    > podbudowania poczucia wlasnej wartosci. A jeszcze czesciej zdarzalo mi sie
                    > kiedys mylic dzialnie z checia zagluszenia pustki. Tobie nie?

                    mysle ze kazdemu sie zdarza czesciej niz mysli, a wlasciwie nie zdziwilabym sie
                    gdyby za wszystkimi szlachetnymi pobudkami staly wlasnie te powody. Ale
                    skutkiem tej nieuswiadomionej motywacji jest rzecz dobra, wiec mysle ze twoj
                    Pan Bog nie ma ci za zle jesli sie motywujesz nieuswiadomieniesmile Nie jestem
                    dobra w psychoanalizie- jezeli takie sa moje pobudki, to dobrze ze uczucie
                    pustki zagluszam pomoca innym a nie alkoholem, dobrze ze podbudowuje wlasna
                    wartosc pomoca innym a nie kopaniem dolkow pod znajomymi..ups i znowu sie
                    podbudowalam wink



                    • isma Re: Milosc i gniew 30.12.04, 15:15
                      Ooo, widzisz. Jak sie nie krzyczy, to obie strony maja szanse cos uslyszec wink))

                      Z tym DNA. Ja w naukach przyrodniczych jestem detka, wiec jak cos glupiego
                      teraz palne, to mnie wysmiejcie jakos w miare litosciwie, ale mam wrazenie, ze
                      para blizniakow jednojajowych sie DNA rozni troche mniej, niz czlowiek od
                      malpy, co nas jednakowoz nie uprawnia do traktowania ich jako jednej osoby...
                      Nie wiem, czy czlowiek sobie sam wymyslil godnosc, ale mysle, ze gdyby jej
                      istnienie zakwestionowac, to w ogole jakakolwiek pomoc ofiarom w Azji (i nie
                      tylko) bylaby bez sensu - po co karmic tych, ktorzy i tak - przepraszam za
                      dosadnosc sformulowania - pojda do piachu? Co za roznica, czy bardziej, czy
                      mniej najedzeni?

                      Czlowiek potrafi byc mocny, Polu. Slowo. Czasem wlasnie w obliczu smierci to
                      widac. Wiem, co mowie. A sila mieszka w sercu czlowieka, nie w jego pelnym
                      zoladku. Mozna czlowieka nakarmic, i tym odwiesc go od zwierzecych zachowan, to
                      prawda. Ale nie mozna inaczej, niz tylko w sercu, zaradzic jego zadzy ambicji
                      czy wladzy - albo odwrotnie, jego rozpaczy.

                      Jeszcze o tej pomocy i milosci. Powtorze: kiedy JA pomagam, to nie moge tego
                      robic w gniewie. Musze to robic z miloscia. Widzisz, mam szczesliwie mozliwosc
                      porownania swoich motywacji (nieuswiadomionych, chi, chi) z czasow, kiedy bylam
                      niewierzaca, i robilam plus-minus to samo co teraz - i dzisiejszych. DLA MNIE
                      to, co robie teraz, ma wieksza wartosc. Co nie znaczy, ze dla tego, komu te
                      pomoc swiadczysz to robi roznice - choc z mojego doswiadczenia wynika, ze
                      czasem robi, i to ogromna.

                      Ale nie twierdze, ze to jest regula dotyczaca wszystkich. Moze latwiej ja
                      zrozumiec wlasnie wtedy, kiedy pomagasz twarza w twarz, a nie wypelniasz
                      bankowy przekaz. A najlatwiej wtedy, kiedy pomagasz, nie wiedzac o tym wink)).

                      No, dobra. Poniewaz mnie chyba rzeczywiscie Pan Bog kocha, pomimo moich
                      nieuswiadomionych motywacji, z ktorymi mnie w koncu stworzyl, wiec niech je
                      znosi wink)), to ide do zalatwiania skargi na kontrolerow MPK. Nie przystoi
                      roboty byle jak odwalac tylko dlatego, ze sie chodzi do spowiedzi wink)).
    • mamaszyma gdzies pewnie jest.... 29.12.04, 13:43
      A mnie sie wydaje, ze to nie wina Boga tylko człowieka, po prostu. Po
      trzęsieniu ziemi, keidy było wiadomo, ze skutkiem jego może być fala tsunami,
      nikt nie ostrzegł ludzi, a mieliby kilka minut, zeby uciec w głąb lądu. Mieliby
      szanse na przeżycie. Bóg dał ludziom wiedzę na ten temat a oni z niej nie
      skorzystali.
      Na jakimś filmie ksiądz tłumaczył, dlaczego dzieje sie tyle złego na świecie i
      Bóg na to "pozwala". Sens był taki, że swojego dziecka tez nie prowadzacie
      ciągle za rekę, pozwalacie sie przewrócic , popełniac błędy, sparzyć się,
      czasem zrobic cos złego... I właśnie Bóg jest takim ojcem, który pozwala
      człowiekowi na błędy, tylko, ze potem trzeba za nie płacić, niestety.
      A dlaczego Bóg zabiera do siebie dzieci? Widocznie tam gdzieś tez sa potzrebne
      małe, niewinne duszyczki...
      Ja tez tego nie rozumiem, zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje, ale czy to,
      że przestane wierzyć komuś pomoże? Uratuje czyjąs duszę? Nie sądzę, a mnie
      będzie łatwiej jeśli w złych chwilach mojego życia będę mogła sie zwrocic do
      kogoś, kto byc moze istnieje gzdieś. Czy tym, że przestanę wierzyc nakarmie
      głodne dzieci? Do tego, żeby być dobrym człowiekeim nie potrzeba wiary, trzeba
      byc po prostu dobrym. A to czy sie chodzi do kościoła czy nie jest sprawa
      drugorzędną.
    • martaglowacka Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:35
      Ja dlatego już dawno przestałam wierzyć w Boga jako Dobrego Ojca...
      Nie ma tyle szczęścia na całym Świecie, żeby wynagrodzić takie okrucieństwa..
    • kakona Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 14:36
      Mamaszyma - pięknie to napisałaś. I myślę, że już wystarczy i każda kolejna wypowiedź nic nie zmieni, bo jak ktoś jest źle do czegoś nastawiony, to nawet gdy będzie białe, powie że jest czarne.
    • gagunia Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 18:13
      nigdy mi do glowy nie przyszlo pytac : gdzie jest Bog?? ani jak umieral ktos mi
      bliski, ani jak lekarz spieprzyl babci operacje ani jak moj ojciec ciezko
      zachrowal i nie ma na to lekarstwa.
      Bog dal nam rozum i przykazania. to wszystko. ziemia to nie raj - na to
      przyjdzie czas pozniej. co mamy robic? lezec i walic glowa w podloge? jest
      dramat wielu ludzi, a my musimy zyc dalej. dobrze, ze znajdujemy chwile na
      refleksje, na wspolczucie czy pomoc - jakakolwiek. a gadanie, ze mamy smieszne
      problemy jest conajmniej nie na miejscu. punkt widzenia zalezy od punktu
      siedzenia - oczywistym jest, ze to, co dotyczy nas bezposrednio wydaje sie byc
      nawiekszym problemem. tak juz jest.
      ludzkie cierpienie, glod, choroby to nie tylko ta jedna tragedia. to dzieje sie
      na codzien na calym swiecie i utyskiwanie na Boga nic nie zmieni.

      Bog jest po to, zeby dawac sile i nadzieje.


      Kacper
    • bea.bea Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 22:02
      Rozumiem twój ból , i chyba intencje twojego postu.
      Wydaje mi się , że bardziej chodzi ci jednak o ludzi niz o Boga. O Bogu
      cudownie napisała kolezanka "wyzej", o Bogu jako ojcu który pozwala nam ludziom
      na samodzielnośc, i odpowiedzialnośc za swoje czyny.
      A ludzie są jacy są , ja wierze że w ludziach jest wiele życzliwości, i chęci
      pomocy.
      I nawet sytuacja o której piszesz , wywołała fale pomocy.
      Nie wszyscy jednak są tacy skorzy do pomocy, ale czy należy ich potępiać,
      wydaje mi się , że nie, ani ja ani ty, ani żadna z nas świata i ludzi nie
      zmieni, więc rubmy to co jest w naszej mocy nie wymagając od innych i nie
      oceniając ich....bo nie są tacy jak my....
      Nasza maleńka pomoc jest morze nawet bardziej cenna ....jeśli jednak chcesz
      wojować, to zadaj sobie pytanie co możesz, co chcesz i na jakie działanie cie
      stać by pociągnąć za soba innych do pomocy?
      Jeśli potrafisz to zrobić to chwała ci za to, jeśli nie to i tak niczego to nie
      zmieni, a ty bedziesz nadal tak samo dobrym człowiekiem , jakim byłaś
      dotychczas....

      A 9 stycznia we wszystkich kościołach bedzie kwesta na rzecz ofiar tego
      kataklizmu!!!
      • mamaszyma 9 stycznia 30.12.04, 09:37
        ale 9 stycznia jest terz finał Wilekiej Orkiestry Światecznej Pomocy i ludzie
        będą musieli wybierac czy pomagać ofiarom tsunami czy noworodkom.... Smutne to
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 13:27
        Bea ty zawsze rozumiesz o co chodzi- pytajac no i gdzie ten bog zapytalam o to
        gdzie ludzie tego boga widza, czy w tym ze dadza na oltarz, czy w tym ze pomoga
        komus kto tej pomozy bardzo potrzebuje. Chwala za to za jako jedna zrozumialas
        sens.

        9 stycznia data bardzo odlegla a tu wszystkiego trzeba na JUZ.

        Nie napisalam ze potepiam, od bycia zezloszczona do potepienia droga daleka.
        Jesli obrazilam to przepraszam, ale szlag mnie trafia czasem jak widze
        obojetnosc na kazdym kroku i akurat wczoraj wybuchlam
    • odalie ...wszędzie 29.12.04, 22:07
      Ja wierzę, że Bóg jest jednocześnie wszędzie i nigdzie. Nie jest namacalny,
      dotykalny, nie da się go zmierzyć.

      Tsumani? Czemu Bóg na to pozwolił? Czy to było częścia boskiego planu?

      Bóg - tak jak ja wierzę - stworzył świat. Możemy zamieszkiwać naszą planetę, na
      której wszystko trzyma się mniej więcej do kupy, dzięki - boskim jak
      najbardziej - prawom fizyki i chemii. A te pozwalają na tsunami. Mamy oceany, i
      taką a nie inną skorupę ziemską, mamy i trzęsienia ziemi i gigantyczne fale.
      Bóg nie musi jakoś - pokazywać palcem - a teraz zrobię łubudubu... Tak jest. Bo
      inaczej nie byłoby wielu, wielu innych, bardzo dobrych dla nas rzeczy.

      A co do zła. Zło jest w nas. To my, ludzie, pozwalamy na zło. Bóg dał nam wolną
      wolę - a wolny rynek to już nasz wynalazek - wolny rynek, kredyty, prawa
      patentowe na leki, zadłużony Trzeci Świat (patrz - głód i AIDS w Afryce).

      Im lepsi będziemy, zaczynając od siebie, tu, teraz, powoli - tym lepiej.

      Można pamiętać o dzieciach w Afryce, można pamiętac o dzieciach w koszalińskiem
      czy w okolicach Biłgoraja, można pogodzić się z teściową, ponegocjowac z
      sąsiadem grającym na pianinie...
      • karola.v Re: ...wszędzie 29.12.04, 22:55
        Mądre słowa odalie.

        Nie zapominajmy o tym,ze jestesmy tylko gośćmi na planecie ziemia.
        Eksploatujemy ja maksymalnie,zanieczysczamy,budujemy domy w miejscach,w których
        jest niebezpiecznie,a ziemia ,przyroda rządzi sie swoimi prawami.
        Wystarczy poczytać,zobaczyć raporty klimatologów,którzy bija na alarm.
        Jeśli sie nie opamiętamy,i nie zaczniemy dbać o naszą planete,będzie coraz
        gorzej;kataklizmy,huragany,powodzie...I dalej będą ginąć tysiace ludzi.

        Nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi.Moim zdaniem dyskusja o tym "Gdzie jest
        Bóg"jest nie na miejscu.
    • abakus2 Re: no i gdzie ten bog 29.12.04, 23:32
      W telewizji trąbią, powiadasz. A jak nie trąbią to mamy glejt na czystsze
      sumienia? Nie myślimy, że gdy emocjonujemy się wątkiem "przyjaciółka mnie
      zdradziła" albo "zagrajmy w fajną grę", w takich Chinach na przykład katuje się
      ludzi (masowo), o rzezi w Serbii też już nie pamiętamy bo ucichło, o Korei też.
      Znów będzie wkrótce głośno, bo takie Chiny olimpiadę organizują i wszystkie
      wzorcowe demokracje wezmą w niej udział. Kiedy miliony gniły żywcem w
      komandolagrach i sowieckich gułagach, inni też grali, śpiewali i tańczyli.
      Tak poza tematem, to 1% ludzi ginie na skutek kataklizmów naturalnych, reszta
      na skutek wojen, rzezi i mordów wywołanych przez człowieka.
      Ja tu rzadko piszę, bo startową mam stronę z forum agi_blues. Jakoś niwiele
      jest po tej lekturze do powiedzenia.
      Tak generalnie, uważam źe zdenerwowanie poli jest bardzo pozytywną reakcją. Że
      w ogóle jest JAKĄŚ reakcją (czytaj refleksją).
      Czy ja coś robię dobrego? Coś tam robię, ale coraz częściej się zastanawiam, co
      ja najlepszego zrobiłam robiąc swoje dziecko...
    • agunia_mamunia Ewangelia sw Lukasza 30.12.04, 00:36
      "I bede wielkie trzesienia ziemi i miejscami zarazy,i glod, i straszne widoki,
      i znaki ogromne z nieba"Ew Lukasza21 werset 11. I beda zNAKI na sloncu,ksiezycu
      i na gwiazdach, a na ziemi lek bezradnych narodow,gdy zahuczy morze i fale.Ew
      LUkasza21 werset 25.

      Wydarzenia osttnich dni sa sa na prawde przerazajace dla mnie rowniez.wiele
      mozna wytlumaczyc nauka ,jakas logika obowiazujaca w naszym swiecie ale dla
      mnie osoby wierzacej wiadome jest to ze zyjemy w swiecie skazonym grzechem
      pierszych ludzi ;adama i ewy.Bozy plan dal nas ludzi wygladal zupelnie
      inaczej ,mielismy uprawiac ogrod eden i sluzyc naszemu stworcy. w zamian za to
      moglismy zyc wiecznie w obecnosci Bozej bez chorob,i nieszczesc.NIestety
      czlowiek stal sie nieposluszny Bogu,skuszony przec obietnice szatana ze
      bedziemy jak Bog wiedziec wszsytko i zjadl owoc z dzrzewa poznania dobra i
      zla.Bog sie wtedy rozgniewal nieposluszenstwiem czlowieka i i stalismy sie
      grzeszni a swiat przestal byc doskonaly czego efekty mozemy obserwowac na co
      dzien.Pan Jezus chodzac po ziemi 2000 tys lat temu mowil ze w czasach
      ostatecznych takie rzeczy beda sie dzialy ,wszyxtko co jest w bibli napisane
      sie wypelnia .musze przyznac ze takie wydarzenia, katastrofy przyblizaja mnie
      do Boga jeszze bardziej i daja refleksje ze musze byc gotowa na spotkanie z nim
      o kazdym czasie.pozdrawiam serdecznie
    • anek.anek Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 11:07
      Polu,
      Bóg to chyba nie ma nic do tego. Nie można oczekiwać od ludzi, że każdemu
      pomogą, a swoim postem na pewno mogłaś obrazić niektórych, którzy pomagają. Nie
      jest również złe jeśli nie pomagasz, bo o tym nie myślisz. Złe jest wtedy kiedy
      nie wyciągasz ręki chociaż wieszsad
      Zgadzam się z Ismą: w pierwszym rzędzie należy rozejrzeć się dookoła siebie i
      pomóc osobom, które są najbliżej nas.
      Nie ma pomocy gorszej i lepszej. Osobie, która pomoga raz na kilka lat w
      uniesieniu i pod wpływem jakiejś wielkiej demonstracji, należy się taka sama
      wdzięczność jak temu, kto pomaga na codzień. A to dlatego, że nasza codzienność
      jest różna, nasza wrażliwość też jest różna.
      Trzeba apelować o pomoc, ale trzeba PROSIĆ a nie krzyczeć i obrażaćsad
      Wystarczyłby Twój opis sytuacji z nr kont, albo telefonami gdzie można zgłosić
      się z chęcią wpłacenia datków.
      Przykro mi, że w tak nieładny sposób potraktowałaś sprawę o której sama
      piszesz, że jest tragiczna.
      • pola777 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 12:55
        w nieladny sposob? ok ale wydaje mi sie ze w ladny.

        Apeli z numerami kont bylo mnostwo na tym forum ale zawsze znikaly, przeciez od
        dawna wiadomo ze tutaj tocza sie prawdziwe dyskusje i wymiana opinii a nie
        jakies tam akcje charytatywne.

        Otworz oczy- gdyby wiekszosc ludzi reagowala na apele, to nie byloby tak
        wielkiego bagna na swiecie.
    • aneta76 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 12:05
      Dlaczego pytasz gdzie ten Bog? Bo dotknelo to Twojego brata, bo widzial to na wlasne oczy? Dlaczego nie pytasz gdzie ten Bog codziennie? Jak tysiace dzieci w afryce umiera z glodu i przez AIDS? Dlaczego nie pytasz gdzie ten Bog jak codziennie w Czeczeni przez zolniezy gwalcone sa kobiety? Dlaczego nie pytasz gdzie ten Bog przy kazdej bombie, ktora wybuchla podlozona przez terrorystow? Nie masz wrazenia, ze codziennie sie ten Bog gdzies zawierusza? A moze sie nie zwierusza tylko tak ma byc? Moze potrzebne sa te nieszczescia do czegos? Ale do czego? Zebysmy MY mogli byc dobrzy, zebysmy mogli sie wykazac filantropia? Chyba nie... Mnie to intelektualnie chyba troche przerasta. Wyroslam juz z wieku w ktorym rozumialam pojecie poswiecenia wlasnego zycia dla "wyzszych celow". Teraz chce zyc i dac moim bliskim wszystko co moge, zeby ich nie dotknelo nic zlego. Chce tez to dac rowniez obcym ludziom w miare moich mozliwosci, ale nie moge naprawic calego zla... Fajne przemyslenia jak na czas swiateczny.
      • pola777 Macie RACJE!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.12.04, 12:51
        Anetka wez sobie poczytaj powyzej co napisalam-nie pisze tylko o SEA.


        A do wszystkich - nie no sorry, przepraszam za obrazenie pan- czyzby
        obrazilam..? Wszyscy jestesmy cacy i zapomnijmy o sprawie. Nikt sie nie musi
        zmieniac przeciez, wszyscy sie juz przeciez staramy NAJLEPIEJ JAK MOZEMY!!!!
        Swiat jest taki super. Przeciez zadnej z nas sie krzywda nie dzieje a tu jakas
        wariatka krzyczy zeby cos zmienic i zrobic minimalnie wiecej!!! Po jaka
        cholere.

        Czy ktoras z was przyznala ze faktycznie robimy za malo zeby pomagac? ze mozna
        minimalnie wiecej sie wysilic????? Nie pamietam. Pewnie przyznac sie ze moznaby
        robic minimalnie wiecej to TAAAAAAAAAAKA slabosc wielka. Uslyszalam przyznaje
        ze pomoc jest potrzebna, i dlaczego tez nie pomagamy wiecej tez tlumaczenie
        slyszalam.

        Zapomnialam ze to tylko ja siedze w domu 24/7 i zarabiam 50tys USD na czysto na
        reke wiec mam czas i srodki. Pewnie wiekszosc z was nie ma na nic absolutnie
        czasu i ledwo wyrabia finansowo.


        Niech dalej zdychaja dzieciaczki, co z tego ze gdyby 200 osob co tydzien daloby
        zlotowke to w miesiac pomozemy tylu ludziom.Minimalnie wiekszy wysilek, po co.


        swiat sie NIE ZMIENI bo nikt nie chce robic wiecej. Zawsze mozna minimalnym
        wysilkiem zrobic wiecej niz sie robi..! ale tu wszyscy tlumacza ze juz cos
        robia i wiecej nie trzeba bo wola sie rozejrzec wokol siebie. Nie to nie,
        filozofujmy sobie dalej i mam nadzieje ze nic nie rozwali nigdy waszych malych
        swiatow w ktore tak wierzycie bo wtedy moze ktos na drugiej polkuli bedzie tym
        absolutnie nie zainteresowany.

        pozdrawiam, zegnam i wracam do pracy.

        PS: Zrozumcie frustracje kogos kto ma wrazliwosc porownywalna z
        niezniszczalnoscia muszki owocowej, i kto nie moze juz patrzec na nieszczescia
        i okrucienstwa, i kto zdaje sobie sprawe z tego ze ludzie nie mysla o tym tyle
        ile powinni.


        pa
        • melka_x Re: Macie RACJE!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.12.04, 13:32
          Ja nie mówię Pola, że nie mogę robić więcej niż robię. Ja mówię tylko, że nie
          Tobie to oceniać. Jeszcze raz powtórzę - ja nie dyszę agresją w stosunku do
          Ciebie, bo nie robisz dokładnie tego samego co ja. Nie urządzam Ci awantury, że
          (przykładowo) nie ma na hospicja dla dzieci, a Ty zamiast kwestować w tej
          sprawie siedzisz na forum. Nie krzyczę na Ciebie, że Twoja pomoc to za mało. I
          od Ciebie oczekuję podobnej postawy.
          Czy potrzebujących dzielisz na lepszych i gorszych? Jeśli nie, to pozwól
          niektórym pomagać w hospicjach, innym w domach dla bezdomnych, jeszcze innym
          uczyć angielskiego za friko dzieci, których rodziców nie stać na opłacanie
          lekcji itd.

          A Twoja agresja skierowana w dużej mierze w stosunku do osób, które robią tyle
          samo co Ty, bądź więcej jest nie na miejscu i nie świadczy o Twojej
          wrażliwości.

          Naprawdę do mnie, do mharrison, do Ismy, do Wiecznej Gosi i innych kierujesz
          zdanie "niech nadal zdychają dzieciaczki"? Zastanów się.

          • pola777 Re: Macie RACJE!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.12.04, 13:55
            przepraszam ze te slowa odebralas personalnie. Niestety taka jest prawda i
            dzieci umieraja z glodu i przez AIDS bo nie jest wystarczajaco duzo robione. I
            trzeba o tym mowic. A nie zapominac. I nie mow mi ze czasem nie wkurzysz sie
            jesli nikt nie interesuje sie sprawa bliska sercu bo nie uwierze. Ja sie
            zdenerwowalam.

            A swiat nie robi wystarczajaco duzo i to jest moja puenta. I wiesz co, melka,
            nie mnie to oceniac...? A co, ocenic nie mozna? No sorry. Wszyscy wszystko
            oceniaja na tym swiecie. Ty tez mnie ocenilas w pewnym momencie. Spojrz
            dookola. Nikogo nie potepiam. A napewno nie tych ktorzy pomagaja. Ale czy jest
            robione wystarczajaco duzo????? NIE! I do tych ktorzy pierdza w stolek kieruje
            swoje slowa. A nie do tych ktorzy pomagaja jak moga.


            • wieczna-gosia Re: Macie RACJE!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.01.05, 03:08
              Polu,
              Przypomina mi to zebrania szkolne.
              Pani opieprza wszystkich rowno ze dzieci wagaruja, zle sie ucza a komitet
              rodzicielski niezaplacony, ale kiedy sie zaczyna rozmawiac personalnie, to
              okazuje sie ze na zebraniu stawili sie jedynie ludzie ktorych dzieci nie
              wagaruja dobrze sie ucza i na komitet wplacaja a reszta nie przyszla i ma w
              duszy wink))
              przypomina mi to tez mojego tescia, ktoremu znioslam lekarstwo do samochodu i
              zostalam ochrzaniona dlaczego to ja a nie moj maz, dlaczego jemu sie nie
              chcialo tylka zmiesc itp. No faktycznie starszy pan mogl byc oburzony ze ja za
              chlopca na posylki robie ale dlaczego mi to sprzedal? lepiej sie poczul dzieki
              temu ze zaznaczyl swoj sprzeciw? A ty?
    • mik5 Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 14:10
      Pola, moge zrozumiec wzburzenie, ale czy Ty sama wiesz o co Tobie chodzi?
      Przeczytałam wątek i masz pretensje do Boga, do Kościoła i do wszystkich ludzi
      oprócz siebie. I tak naprawde to nie wiem, czy ten wątek spowoduje coś poza
      gorącą dyskusja i moim własnym postanowieniem, by może zrobic cos dla "jakichs"
      potrzebujących, bo nie robię nic. Narazie tylko staram się sama nie potrzebować
      pomocy, dopóki nie jest to konieczne.
      • mharrison Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 15:54
        "Tak Cię uczyli od lat,
        Tylko krzykiem zdobywa się świat,
        A to nie tak, nie tak!"

        Pola, czy krzykiem, ironią, cynizmem, agresją coś zyskałaś (oprócz popularności
        wątku), przekonałaś kogoś?

        >Godnosc jest tym czym czlowiek sam sobie wymyslil i tym wyniosl sie
        >nad zwierzeta.

        Bez tego "wymyślenia" sobie godności nikt z nas by nikomu nie pomagał niestety.

        Nie ma podziału na pomoc finansową dla dzieci Afryki - tę lepszą i każdą inną
        pozostałą. A wracając na grunt polski pomoc i wsparcie nie ogranicza się
        jedynie do potrzeb materialnych. Niech każdy pomaga tak jak potrafi najlepiej,
        w tym do czego czuje się powołany. Dla jednych będzie to zlecenie przelewu czy
        wystawienie czeku, dla innych "wkład intelektualny" w pracę organizacji
        pomocowych, jeszcze inni skłonią się w stronę wolontariatu.

        Niestety, nie każda organizacja o znanej nazwie i długoletnim działaniu jest
        godna wsparcia. Nie słyszałaś o defraudacji polskiej agendy UNICEF'u sprzed
        kilku lat, o niektórych praktykach PCK?


        A z otwieraniem oczu i uwrażliwianiem na śmierć i cierpienie dziecka melki_x,
        ismy, mnie i na szczęscie "jedynie" pośrednio wiecznej-gosi zdaniem "Niech
        dalej zdychaja dzieciaczki" trafiłaś jak kulą w płot...
    • bea.bea Re: no i gdzie ten bog 30.12.04, 17:37
      uważam , ze wszystko co dzieje sie na świecie ma swój utajniony sens...
      i to że pomagamy , i to że nie pomagamy,
      i to że ktoś sie rodzi i to że ktoś umiera....
      i to że wpadzamy w kłopoty i to , że jakos udaje sie nam je omijać....

      i to , ze problem dotknoł bezpośrednio pole to moze obudziło jakieś uczucia w
      niej...
      moze dzieki temu uratuje sie jakaś niewinna duszyczka....

      a co do pomocy, to uważam , że pomoc wiele ma imion....pomagamy pomagając, ale
      pomagamy równiez niepomagając....niby paradoks ale wydaje mi sie że formy
      pomocy innym są tak róznorodne......

      nie zawsze muszą byc one finansowe,
      bo czyz więcej wart jest człowiek który wysyła duze kwoty na pomoc
      potrzebyjącym , a nie pomoże kobiecie wnieśc wózka po schodach, nie ustąpi
      miejsca w autobusie?

      świat składa sie przede wszystkim z małych uczynków,
      darzę ogromnym szacunkiem ludzi wielkiego serca , których stać na pomoc
      finansową , ale taka babcia która daje na tace w niedziele , by w jwj kościele
      zrobiono nowe ławki, ale robi ciepłe skarpetki dla dzieci sąsiadów, również
      pomaga....

      ostatnio moja koleżanka została zwolniona z pracy....tragedia....
      miała dużo szczęścia znalazła nową...i teraz mówi , ze jej ostatni szef
      ogromnie jej pomógł , wywalając ją, bo sama nie zdecydowałaby się na odejście,
      a praca która obecnie wykonuje jest o niebo lepsza....

      myślę , ze ta dyskusja powinna przede wszystkim pobudzić nas do zastanowienia
      sie co rozumiemy przez pomoc......

      i zrozumienia , ze pomoc nie jedno ma imię, to moje zdanie
    • barbin Re: no ręce opadają 30.12.04, 23:05

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka