pola777
28.12.04, 22:39
dwa dni wariowalismy bo brat niemeza siedzial przez swieta na Ko Phi Phi i
mieszkal na plazy z tego co wiedzielismy w Bungalowie. Przeniosl sie do
hotelu noc przed tym co sie stalo. Wyskoczyl z okna hotelu 5 minut przed tym
jak nadeszla druga fala ktora zmyla hotel z ziemi. Z plazy zmylo bungalowy i
jego przyjaciol.
Zadzwonil dzis o 5 rano i plakal jak dziecko. Wszyscy przyjaciele z ktorymi
podrozowal zgineli. Mowil ze zwloki wisza na palmach. Konczyny na ulicy,
martwe dzieci , wyjacy jak zwierzeta rodzice nad cialami. Pomagal troche przy
przenoszeniu zwlok do kostnicy, powiedzial ze nie ma sily nawet spac. Nic mu
sie nie chce, zyc tez nie.
Na lotnisku w Bangkoku siedzi grupka dzieci z opiekunka, do lat 3. Malo
mowia, nie wiadomo w jakim jezyku. Nie wiadomo jak maja na imiona. Rodzice
zagineli. Wsyztsko zmyte z ziemi. Uderzylo w najbiedniejszych ludzi swiata -
zostali z niczym.
Prasa sie emocjonuje, pokazuje najkrwawsze zdjecia, z najsmutniejszymi
podpisami, podaje relacje ludzi ktorzy ocaleli, swietny temat do rozmowy przy
sniadaniu przegladajac poranna gazete.
A jutro-jutro swiat zapomni i pojdzie w swoja strone. W Niedziele do
kosciolka, w poniedzialek na forum na tesciowo huzia na jozia, a w srode do
spowiedzi.
to ze czlowiek zapomina ze sam moze byc posrednikiem Boga jesli zrobi cos
dobrego i pomoze blizniemu...
Jak mozecie sie spowiadac i wracac do domu z czystym sumieniem majac gdzies w
swojej swiadomosci fakt ze w Afryce dzieci umieraja z glodu i nie ma na
lekarstwa na AIDS..Gadacie tu dzis o tej spowiedzi jak sroka o gnacie a nawet
nie wspomnicie o tych wszystkich duszyczkach ktore wasz Pan Bog zgarnal do
siebie. I o tym ze zostaly tabuny tych ktorym trzeba pomoc, zamiast na tace w
parafii mozna wplacic na konto tym ktorzy naprawde potrzebuja..
Pomylilo sie cos ludziom, i to powaznie...