akseinga
12.01.05, 21:37
Do dnia dzisiejszego myślałam,że to bzdura zwłaszcza w obecnych czasach kiedy
rodzi się tyle chorych dzieci najważniejsze jest zdrowie a nie płeć. Taką też
postawę prezentował mój mąż od początku ciąży - nie ważna płeć aby tylko było
zdrowe. Martynka ma obecnie 2,5 roku jest ukochaną córeczką tatusia który
bardzo ją kocha i okazuje to na każdym kroku często ma więcej cierpliwości
niż ja, zapewnia jej różne atrakcje, chodzą razem na spacery i jest naprawdę
świetnym tatą. Ale właśnie dzisiaj podczas rozmowy om drugim dziecku (
narazie marzenia) małżonek powiedział, że zanim Martynka się urodziła to
wolał syna,ale teraz oczywiści nie wyobraża sobie żeby to nie była Martyna
nawet drugie dziecko to też fajnie jakby była dziewczynka itp.
No i pytanie do Was mamy czy słusznie zrobiło mi się przykro (a zrobiło się )
no bo co jest z tymi facetami czy naprawdę każdy musi spłodzić syna ,
posadzić drzewo i wybudować dom aby mógł poczuć się spełniony.To może ja nie
wiem o tym a np mój mąż nie czuje się 100% mężczyzną bo domu nie wybudował a
spłodził córkę a ja się o tym dowiem po kilkunastu latach.
Jakoś dziwnie się czuję nawet parę łezek mi poleciało.
A jak to było u Was? Może dzięki Wam lepiej poznam skomplikowaną męską
psychikę .
Pozdrawiam