Dodaj do ulubionych

napadły na mnie psy - jak sie bronic:(?

25.01.05, 17:17
Pisze troche roztrzesiona.
Wlasnie wrocilam ze spaceru ze swoim malutkim psem (pudel miniaturowy-
bardziej zabawka niz pies). Na spacerze szla jakas parka (wiek ok 20 lat) z
dwoma wielkimi bokserami. Psy lataly - samopas - bez smyczy, bez kaganca.
Podbigly do mojego, ktory byl na smyczy i jeden zaczal naskakiwac na mojego
psa. Moj pod tym duzym ciezarem wrecz "sie zlozyl" i zaczal szczekac. Pies -
bokser natychmiast rzucil sie na mojego psa. Chcialam mojego wziasc na rece,
ale nie dalam rady bo byl przycisniety a drugi bokser mnie blokowal-stal tak
blisko, ze nie moglam sie schylic. Wpadlam w histerie. Dopiero wtedy chloptas
ruszyl dupe i odciagnal to bydle. Paniena nie ruszyla sie. Spotkalo mnie to
juz drugi raz - dokladnie ten sam chloptas, ta sama paniena i te same
biegajace samopas bydlaki.
Nie wiem co mam zrobic. Dzis wieczorem jak wroci moj maz pojdziemy zglosic to
na policje. Ciekawe co mi powiedza. Ja sie cholernie wystraszylam. Jestem
ciekawa czy gdybym dostala krwotoku cokolwiek Ci ludzie by zrobili - pewnie
by mnie zostawili z krwotokiem pogryzionym psem i odeszli z glupimi
usmiechnietymi mordami. Przepraszam za slownik, ale naprawde jestem
roztrzesiona.
Jestem w piatym miesiacu ciazy.
Dziewczyny podpowiedzcie co byscie zrobily

Obserwuj wątek
    • magda1711 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 17:25
      Masz rację, zgłoś na policję.Też wprost NIENAWIDZĘ psów,które ot tak sobie
      biegają bez smyczy i kagańca, a właśiciele są zajęci rozmową z sasiadką i mają
      wszystko w nosie...
      Najlepiej gdy jesteś na dworze a widzisz takie sytuacje jak ta dzisiaj wejdź np
      do klatki i zadzwoń(jeśli masz kom) na Straż Miejeską lub Policję.Najlepiej to
      zrobić tak żeby właściciel nie widział ze dzwonisz, bo inaczej zwinie psa na
      smycz i wszystkiemu zaprzeczy a potem znowu będzie to samo...
    • paraga Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 17:31
      Jak pies biega bez smyczy, to przede wszystkim straż miejską się wzywa
      (najlepiej jak jest "w trakcie biegania" i można go podczas tego precedru
      zobaczyć. Wtedy jest mandat. A jak właściciela nie widać, to zwijają psa do
      samochodu i zawożą do schroniska.
      • 18lipiec Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 17:44
        Zgłoś na policję. To nie zwierzęta winne ale ich durni właściciele.
        Ostatnio wśród dresów i ich cipek w różach panuje moda na duże psy, amstafy,
        boksery itp. Nie muszę dodawać że ludzi o takich umysłach rzeżuchy by nie
        wyhodowali a co dopiero psa ułożyli.

        Pies to pies.Nie ufam dużym psom.Zgłoś to szybko i domagaj się ukarania debili.
        • inia25 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 22:51
          mam dwa amstafy i nie jest to kwestia mody - a moj maz nie jest dresem a ja nie
          chodze w rozach. mam nadzieje ze nie o wszystkich wlascicielach tego typu psow
          tak myslisz (hihih).
    • gepart_czester Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 17:49
      Dziewczyny, bardzo Wam dziekuje za slowa.
      Juz nie moge sie doczekac mojego meza. Mozna powiedziec, ze przesadzam, bo w
      sumie nic sie nie stalo. Ale ja naprawde sie przerazilam (a do strachliwych nie
      naleze). Do tego jeszcze dochodzi niemoc zwiazana z poruszaniem sie - jest mi
      po prostu trudno sie zgiac (ale to pewnie same rozumiecie) a najgorsze to
      ponizenie jakie poczulam w momencie gdy zaczelam histerycznie krzyczec, ze
      jestem w 5-tym miesiacu i te psy zezra mi mojegosad((-jak zobaczylam kpiacy
      usmiech tej panieny, ktora nawet nie zrobila ktoku zeby odciagnac to swoje
      bydle.
      Jeszcze raz serdecznie dziekuje Wam za wsparcie. Nastepnym razem nie rusze sie
      bez komorki i od razu bede dzwonic.
      • elarawa Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 19:04
        art.77 kw- zgłoś i działaj Życze powodzenia ja wydziałałam wysoko!
        • verdana Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 19:36
          Najpierw na policję.
          A potem i tak kup specjalny pieprz w spreyu. Atakującemu psu psika się po
          oczach. Psu nic się nie stanie, tylko oczy go będa szczypały, a atakować
          przestanie. Mój ojciec zawsze ma przy sobie, jak wychodzi ze swoim małym psem.
    • gepart_czester Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 20:11
      Własnie wrocilismy z komisariatu.
      Mlody policjant przyjął i spisał moje zgłoszenie. Wiem, ze nie moze nic zrobic,
      ale chciał pomoc najbardziej jak mogl. Powiedzial, ze chyba kojarzy tego
      kolesia - wiec mysle, ze przypilnuje palanta i odpowiednio wylegitymuje. Ma
      rowniez zglosic to dzielnicowemu - zrobia patrole. Ja uzyskalam od tego
      policjanta rowniez numer telefonu, bezposrednio do naszego komisariatu. Poza
      tym jesli zdarzy sie jeszcze jedna taka skarga - sprawa trafi do sadu
      grodzkiego. Narazie zdziałałam tyle. Wiem, ze to nie za duzo - bo ani nie znam
      nazwiska chloptasia anie nie wiem gdzie dokladnie mieszka, jednak czuje sie
      niec lepiej i bardziej bezpieczna. Poza tym jak tylko przyfiluje kolesia, ze
      lazi z tym bydlakiem samopas to juz wiem gdzie dzwonic.
    • kasiuncia25 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 20:12
      Miałam sie nie wtrącać ale jednak musze coś napisać.
      To wina właścicieli a nie psów i faktycznie są debilni właściciele
      niebezpiecznych psów no ale nie można tak generalizować że duże psy mają tylko
      nieodpowiedzialni ludzie. Ja mam boksera i przyznaje że pies jest bardzo silny
      i też przestraszyłabym sie takiego jakby do mnie podbiegł bo boje sie dużychh,
      obcych psów. I masz racje że jesteś zbulwersowana i powinnaś interweniować
      (tylko czy to coś da???)
      Prosze dzewczyny, nie uogulniajcie sprawy tzn. duzy pies = głupi właściciel bo
      to troche nie fair a dobrze wychowany bokser to naprawde fajne i przyjacielskie
      psisko.
      Pozdrawiam.
    • paraga Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 20:55
      Ale żeby jeszcze właściciele potrafili się zachować....
      Ja również miałam poważny wypadek na spacerze z psem, będąc w 6. miesiącu ciąży.
      Niestety, z psem wychodzić MUSIAŁAM, bo mąż po 14 godzin pracuje i co miałam
      zrobić. Mój pies i przechodzącej innej pani (nota bene z bloku obok, wiedziała i
      WIDZIAŁA że jestem w zaawansowanej ciąży) postanowiły się nawzajem pożreć.
      Paniusia stała i wrzeszczała (ale tylko z powodu bydlaczka, że mu się coś
      stanie), a mój pies ciągnął mnie po ziemi na brzuchu walcząc z tamtym (smycz mi
      się zaplątała na nadgarstku i nie mogłam tak po prostu puścić). Jak się
      wyswobodziłam to JA próbowałam rozdzielić walczące psy, aż mi się udało.
      Sytuacja była przerażająca. Wiem, po pierwsze nie powinnam była z dużym
      brzuchem wyłazić z moim bydlakiem, ale to już tłumaczyłam. Nie powinnam była też
      zbliżać się do walczących psów, bo mogły mi zrobić krzywdę. Ale co miałam zrobić
      jak paniusia stała i wrzeszczała?? OK. Co zrobiłam to zrobiłam. Jak w końcu
      rozdzieliłam bestie - no nie uwierzycie - paniusia zabrała swojego pupila,
      oglądnęła jego rany, odwróciła się i poszła.... Nawet nie zapytała czy coś mi
      jest. A ja SIEDZIAŁAM na trawniku i nie mogłam się ruszyć dobre 10 minut.
      Poryczałam się jak nie wiem, potem jakoś powlokłam się do domu. Leżałam kilka
      dni w łóżku z prawem wyjścia do toalety jedynie i musiałam łykać tabletki
      rozkurczowe i uspokajające. Abstrahuję od psów i mojego głupio-heroicznego
      wyczynu, ale czy ta kobita nie powinna była jednak mi pomóc???????????
      • gepart_czester Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 21:16
        daj spokuj! w ogole nie ma o czym mowic
        ta glupia kutwa powinna!byla Ci pomoc i ruszyc dupsko tez po swojego psa.
      • mama1974 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 21:22
        W niedzielę, na moim podwórku gościła sąsiadka ze swoimi dziećmi.
        Rozmawiałyśmy, przyglądając się bawiącym pociechom. W pewnej chwili do ogrodu
        wbiegł duży pies i rzucił się na jednego z chłopców sąsiadki. A włściciel??
        Skurw... stał na drodze i miał szczery ubaw z płaczącego dwulatka. Psa zawołała
        właścicielka dopiero po moich b. ostrych słowach. Poszli dalej z psem biegnącym
        luzem.
        Nie mam pretensji do zwierząt i wiem, że aby pies nie >srał< pod moim płotem i
        nie tratował mi dzieci i grządek potrzebna jest KULTURA właściciela - -tej
        niestety BRAK zazwyczaj. Ale jak juz ktos tutaj przy innej okazji wspomniał
        chamstaw nie da się "nawrócić". Zacznę pisać donosysmile)

        mama
    • kawad Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 21:22
      Znam to uczucie gdy jakiś pies atakuje mojego. I nie ważne w tym momencie jest,
      że wiem, że mój pies da sobie radę (należy do "bydlaczków"). Bardzo dobrze
      zrobiliście, że poszlicie z tym na policję. Uważam, że powinaś dzwonić na
      policję ilekroć zauważysz te psy luzem .Niech sie skończy w sądzie, może to
      czegoś nauczy tych ignorantów.
      Ja też musiałam z moim wychodzić nawet jak byłam w 9 miesiącu. Na szczęście gdy
      mój jest na smuczy to nie wyrywa ni rąk ze stawów nawet gdy widzi wroga (jest
      po szkoleniu) ale gdy jakiś durny pies rzuca się na niego to wtedy mogę tylko
      stać i patrzeć. Na szczęście będąc w ciąży nie miałam takiego przypadku. Ale
      wiem na pewno, że wtedy nie próbowałabym rozdzielać psów. Tym bardziej, że mój
      nie atakuje pierwszy (bo mu na to nie pozwalam)więc niech agresor (lub jego
      właściciel)broni się sam.
      • beata132 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 22:05
        Bardzo dobrze, że zgłosiłaś to na policję.
        A'propos właścicieli psów. Wiem, że to do końca nie na temat, ale strasznie
        wkurza mnie to, że właściciele nie sprzątają po swoich psach . Mam już
        serdecznie dość po prawie każdym spacerze w parku (i nie tylko) czyszczenia kół
        od wózka. Psy s..... gdzie popadnie. Już się boję co będzie latem. Mój synek
        będzie miał wtedy roczek i przez te odchody pewnie zrezygnujemy ze spacerów w
        parku.,bo wszystkie trawniki...
        Wiem, wiem, że powinny być spesjalne kosze i woreczki zapewnione przez miasto,
        ale uwierzcie mi to chyba nic trudnego wziąć ze sobą łopatkę, jednoazówkę i
        posprzątać po swoim ukochanym pupilu.
        • nanuk24 Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 25.01.05, 22:47
          beata132 napisała:
          .
          > Wiem, wiem, że powinny być spesjalne kosze i woreczki zapewnione przez miasto,
          > ale uwierzcie mi to chyba nic trudnego wziąć ze sobą łopatkę, jednoazówkę i
          > posprzątać po swoim ukochanym pupilu.

          i bez woreczka od miasta, mozna utrzymac czystosc.
          W Stanach, kazdy kto na dwor z psem wychodzi, zabiera ze soba jednorazowke.
          Wlasciciela obowiazkiem jest psprzatac po swoim pupilku. Jednego pana z mojego
          osiedla przylapala policja, kiedy nie sprzatnal po psie swoim. Wypisali
          mandacik. Dzisiaj widzialam tego pana juz z reklamoweczkasmile
          Nie ma tutaj bezdomnych psow, psa nie wolno wypuszczac samopas(karalane!)
          Nie mowiavc juz , jaki klopot dla wlasciciela jest, kiedy pies zaatakuje czlowieka.
    • umasumak Gepart 25.01.05, 23:04
      Po pierwsze współczuje konfrontacji z takimi typkami. A po drugie, jak zwykle
      powraca kwestia konieczności układnia psów. Mam nadzieję, że w Polsce będzie to
      niedługo obowiązkowe i byle gó..arz nie będzie się panoszył z psem nad którym
      nie panuje, albo nie chce panować. Ja mam ON-a sukę, która przeszła szkolenia w
      zakresie posłuszeństwa, obrony, strużowania oraz tropienia i wydaje mi się, ża
      gdyby każdy piesek przeszedł bodaj podstawowe szkolenie na posłuszeństwo, to
      podobnych sytuacji by nie było. Moja Gama nawet nie spojrzy na innego psa, a co
      dopiero żeby się na niego rzucać. No,ale nad tym trzeba troszke popracować, a
      nie traktować psa jako gadżetu uatrakcyjniającego swoją osobę (tyczy sie to
      głównie dresiarzy zaopatrujących się ostatnio namietnie w mieszańców Pit Bulli,
      statfortów itp). Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju na spacerach z pieskiem.
      • purzyki Umasumak - pytanie :-) 26.01.05, 10:52
        Zgdazam się z dziewczynami, które twierdzą, że głupota NIEKTÓRYCH właścieli
        psów nie zna granic! Ja mam huskiego - na podwórku (mieszkamy w domu) i w sumie
        jest to bardzo przyjazny pies. Ale zawsze pilnuję, żeby nie "straszył" innych.
        Sama boję się innych psów i wiem, że inni mogą się bać mojego.

        Mam pytanie do Umy: ile kosztuje takie szkolenie, jak długo trwa? Ja chętnie
        oddałabym na coś takiego moją Czikę, bo łobuz nieusłuchany strasznie jest. Ma
        20 miesięcy. Czy nie jest jeszcze za późno? Wstyd mi poprostu, jak czasami uda
        jej się gdzieś "wyrwać" i nie mogę jej doprowadzić do porządku. Zawsze się
        kajam i przepraszam, ale przecież rozumiem niepokój osób do których pies
        podbiegł!
        • umasumak Re: Umasumak - pytanie :-) 26.01.05, 11:25
          Koszt takiego szkolenia jest różny - to zależy od regionu w jakim mieszkasz.
          Takie samo szkolenie jak przeszła nasza Gama we Wrocławiu kosztuje około 4000,
          a my zapłaciliśmy w Bielawie 1900. Natomiast jeśli chodzio szkolenie PT, to tam
          gdzie my szkoliliśmy jest to kwestia od 700 do 1000 zł, zależnie od tego czy
          zostawia się psa w zakładzie (3 m), czy też dochodzi się z psem na zajęcia. Za
          późno jeszcze nie jest. Nasz treser pszyjmuje na szkolenia czasem nawet
          pięcioletnie psy i odnosi sukcesy. Pzdr
    • flurcia Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 26.01.05, 11:01
      Byłam jakiś czas temu z mężem i z dzieckiem na spacerze. Do małej dopadł wilczur zanim ja albo mąż zdąrzyliśmy zareagować. Nie zrobił jej krzywdy, ale dziecko się wystraszyło. Pies zaczął ją lizać - aż mną zatrzęsło, nie chciał odejść a właściielka siedziała na ławce i nie reagowała. To znaczy w kółko powtarzała, ze on nie gryzie i lubi dzieci. W końcu nie wytrzymałam i wyjęłam kamnerę i zaczęłam to nagrywać. Paniusia zdębiała, złapała psa i uciekła. Ponieważ moja złośc sięgnęła zenitu, pobiegłam za nią i powiedziałam, że zaraz dzwonię po straż miejską i im przekażę film. Błagała mnie prawie na kolanach, żeby tego nie robić. Mieliśmy szczęście, że pies nic dziecku nie zrobił, poza strachem. Nie chce pomyśleć co by było gdyby...
    • sylwija Re: napadły na mnie psy - jak sie bronic:(? 26.01.05, 14:26
      Nos komorke i dzwon do starzy miejskiej lub na telefon alarmowy. Ja ostatnio
      szlam, nioslam moja coreczke w nosidelku, a tu na chodniku bawia sie dwa
      amstafy. Gdy mijalam je z sercem w gardle, to durna baba, wlascicielka
      wiekszego z psow (wcale nie mloda, jakies 50 lat) powiedziala, "Trzeba omijac,
      jak pieski sie bawia" !!!!! Gdy zwrocilam jej uwage, ze nie bede schodzila z
      chodnika dla wygody jej psa, ktoryw dodatku byl nieprzepisowo bez smyszy i
      kaganca, to rozwrzesczala sie jak przekupa. Moj chlopak, ktory szedl z nami,
      wyciagnal komorke i zadzwonil do Strazy Miejskiej i tyle ja widzielismy! Zmyla
      sie w trzy sekundy! Zostalo tylko takie beznadziejne uczucie mieszkania w tym
      samym kraju z burakami bez wyobrazni. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka