mama_radka
07.02.05, 10:39
Troszkę wczoraj się zdenerwowałam, przeszło mi, ale niesmak pozostał.
Niestety znowu o teściowej. Ale tak jest jak się razem mieszka. I tak się
zastanawiam pisać nie pisać, ale może chociaż powiecie mi czy miałam racje,
czy też nie. Czasami trudno mi samej ocenić. Jak wiecie każda mama chce jak
najlepiej dla dziecka i chce aby dziecko było bezpieczne. A wg. mnie tak
wczoraj nie było, gdy Radek był u teściów. Po pierwsze był w jednym
pomieszczeniu z chorą osobą, a na moje delikatne zwrócenie uwagi, aby Radek
nie był w tym samym miejscu teściowa nie zareagowała w ogóle, postanowiłam
ponowić próbę i tu też żadnej reakcji, chociaż do końca nie wiem, bo ja
wychodziłam z domu i trudno mi było sprawdzić, czy moja prośba została
spełniona. Na dodatek znowu drzwi były otwarte od piwnicy, co by nie było
problemu gdyby nie schody. Trochę mnie to wszystko zdenerwowało, ale czy to
było potrzebne? Ale tak – to potem ja, gdyby Radek zachorował, musiałabym z
nim iść do lekarza, a każdy kto ma wieku 17 miesięcy dziecko, wie, ze to nie
jest takie proste, to ja musiałabym czuwać w nocy i nie spać, nikt inny. Nie
daj Boze, jakby Radek spadł ze schodów.... Tak powiecie mam dziecko, wiec to
normalne, ok., nie mam do tego żadnych wątpliwości, ale po co narażać dziecko
skoro nie trzeba, bo teściów dom to nie dwa pokoje, a więcej, wiec można
było gdzie indziej umieścić Radka i chorego. A teraz teściowa jest obrażona,
jakbym nie wiem jaką krzywdę jej zrobiła. Ale powiedzcie mi jak mam zaufać
teściom jak podstawowych zasad bezpieczeństwa nie stosują?