Dodaj do ulubionych

Umyć mu te okna?

02.03.05, 09:51
Mam męża, a co za tym idzie i teścia (teściowa zasnęła w Panu, przez co i ja
mogę już spokojnie spać).Od czasu kiedy zostałam żoną mego wybranka teściu
gnębi mnie o umycie mu okien.Niby nic, ale jakoś nie mogę... Po pierwsze
oboje z mężem pracujemy zawodowo, oprócz podstawowych ośmiu godzin dochodzą
szkolenia, delegacje, kolacje z klientami itd. (wieczorami padamy na twarz ze
zmęczenia)i mamy dwoje małych dzieci (nie muszę chyba nic dodawać).Nie mam
czasu pomóc nawet własnej mamie, która zajmuje się młodszym synkiem.Teściu ma
jeszcze 2-ch synów (młodszy mieszka razem z nim).Jest jeszcze jedna synowa,
ale też ma dwoje dzieci.Teściu jest sprawny fizycznie.Mają siłę ze szwagrem
robić remont w ogromnym mieszkaniu, mają siłe biegać po hipermarketach (mnie
czsami tam głowa boli od nadmiaru wrażeń), więc okna umyć to chyba pikuś dla
nich, nie? I ostatnia przyczyna - moim zdaniem najważniejsza - chodzi tu o
okna, bo chce się popisać przed sąsiadami (mieszka na parterze),że ktoś mu
okna myje - jaki to on kochany dziadziuś i jak o niego wszyscy dbają (nie
poprosi o jakieś prace wewnątrz, bo tam nikt nie zobaczy). To robienie
wszystkiego na pokaz zalatuje mi dulszczyzną i tego nie lubię.A może ja
uprzedzona jestem? A może umyć mu te okna i mieś spokój?To dlaczego czuję
taki wewnętrzny sprzeciw? A może dlatego,że on nigdy nie prosi tylko mówi do
moich dzieci (kiedy np. łapkami dotykają jego szyb), żę mamusia musi przyjść
i umyć po was okna?
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 09:52
      Ja bym raz umyła zaznaczajać ze jest to mycie aby go przeszkolic jak to się
      robismile
    • driadea Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 09:54
      A w życiu! nawet jeśli nie byłby sprawny fizycznie, to niechaj mu umyje te okna
      syn, który z nim mieszka, to też jego okna!
    • umasumak Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 09:57
      Rozumiem że okna nie umyte odkąd jesteś synową wink). No, no nie wstyd Ci wink??
      Tak poważnie, to z teściem mieszka dorosły facet, który powinien to robić. I
      przy najbliższej okazji, gdyby teść dalej rzucał aluzje, powiedziałabym to.
      Poza tym nawet gdyby nie mieszkał z nim syn, to prośbę o umycie okien powinien
      skierować do Twojego męża, a nie do Ciebie.
    • wegatka Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 09:58
      Jeśli mieszka z teściem syn i oboje są sprawni to nie wiem czemu nie mogą sobie
      tych okien sami umyć. A może uważają, że dla mężczyzny mycie okien jest plamą
      na honorze.
    • lajlah Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 10:07
      Coś ty dziewczyno, umyjesz mu te okna, a on będzie chciał, żebyś mu gacie
      uprała! Powiedz mu, że są już takie szyby co się same myją, niech sobie
      wymieni.smile
    • milarka Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 10:11
      Teść sprawny, syn mieszkający z nim również, więc niby czemu to ty miałabyś myć
      te okna?? W życiu!!!
      Jak teściowi się nie chce albo nie umie to niech sobie wynajmie jakąś osobę i
      jej zapłaci.

      Gdyby sytuacja natomiast wyglądała tak, że teść jest schorowany i mu ciężko, i
      nikt sprawny z nim nie mieszka to do mycia okien wysłałabym swojego męża. No
      ale tu jest inna sytuacja.
    • wieczna-gosia Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 10:11
      zapytalabym sie czy mu nie dac 50 zlotych co by sobie studentow wynajal wink

      Ja u siebie okien nie myje wink tylko daje milym chlopcom zarobic wink
      • mama_szefusia Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 11:34
        Popieram Gosię. To pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu
        tytułowego postu.
    • agawa79 Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 10:25
      Eee, Gosia mnie uprzedziła. Jak mu się nie chce d... ruszyć, to niech komuś
      zapłaci.
      Nie bądź głupia i nie myj, im rączki chyba wyrosły z odpowiedniej części
      ciała...
    • melka_x obok tematu 02.03.05, 10:28
      > Mam męża, a co za tym idzie i teścia (teściowa zasnęła w Panu, przez co i ja
      > mogę już spokojnie spać).

      Bez wzgledu jakie mialas relacje z tesciowa, to zdanie jest wyjatkowo
      niesmaczne.
      • natiz Do Melki 02.03.05, 11:07
        Cynizmu nauczyłam się w "potyczkach" (delikatnie mówiąc) z teściami.To była
        jedyna moja obrona, aby nie wulgaryzować i nie obrażać tych bądź co bądź
        starszych ludzi.Nie chciałam obrazić kogokolwiek - stwierdzam fakty - teściowa
        odeszła, a mój sen stał się spokojniejszy.
        • melka_x Re: Do Melki 02.03.05, 12:24
          Natiz wierze i nie zamierzalam na Ciebie naskakiwac, nadal sie bede jednak
          upierac, ze Twoje relacje z tesciowa nie usprawiedliwiaja tego zdania.
          A okien nie myj. Dzisiaj okna, jutro klatka schodowa lub samochodwink)). Gdyby
          Twoj tesc potrzebowal pomocy to co innego.
    • agniesia33 ja bym nie myła, 02.03.05, 11:49
      jeśli nie masz czasu, by pomóc władsnej mamie w pracach domowych -a to mama, a
      nie teść zajmuje sie twoim synkiem, to z jakiej racji masz myć okna tesciowi?
      myślę, ze jeśli odzywa się do twoich dzieci w tonie: nie brudzic okien, bo mama
      bedzie musiała myć, to very sorry, ale nie. nie jesteś jego wyrobnicą.
      u mnie mąż myje okna, bo to ciężka praca, a jeśli twoje dzieci, a jego wnuki
      pobrudzą te okna to ich tatuś moze je przetrzeć.dokładfnie mówiąc przetrzeć, a
      nie myć zabrudzenia całego roku.wkurzają mnie wymagania teściów wobec synowych.
    • 18lipiec Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 11:54
      Jeśli Twoje dzieci brudzą mu szyby - jak najbardziej umyć.
      • wieczna-gosia Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 12:31
        ale cale okno mu umyc czy szybe ktora brudza dzieci?
        A jak dzieci brudza pol szyby? To tylko pol umyc?

        A jak dzieci rozleja sok na podloge to umyc cala czy tylko to miejsce gdzie rozlaly?

        No nie, nie uznaje czegos takiego wink

        Okna sie i tak myje, podloge tez, jak u mnie bywaja cudze dzieci i smaruja
        lapkami lustro, szybe czy leja sok na podloge to wrecz mowie- no co ty zostaw,
        przeciez i tak bede sprzatac. Oczywiscie sok scieram z podlogi, ale juz tam jej
        nie glansuje ani nic tylko zostawiam do sprzatania wink a moi goscie z dziecmi na
        ogol na kolanach maja ochote posprzatac co tam nabrudzone wink

        jesli sprawa wyglada tak ze on do dzieci mowi, to ja bym zadala pytanie wprost-
        czy tatus sobie zyczy zeby posprzatac? Ale tylko te szybe czy wszystkie? Zeby
        byla jasnosc ludzie rozne odskoki maja wink

        Jakby mi powiedzial ze zyczy sobie te szybe to oczywiscie bym umyla umierajac ze
        smiechu w duszy wink) jak wiecej- dalabym kaske na ekipe myjaca, mowiac ze jesli
        dwoch panow nie moze sobie dac rady z oknami w mieszkaniu to ja tez sobie
        przeciez nie dam wink
      • a_weasley Jak przesadzać, to zdrowo 02.03.05, 14:54
        18lipiec napisała:

        > Jeśli Twoje dzieci brudzą mu szyby - jak najbardziej umyć.

        To są, przy okazji, jego wnuki...
        Idąc tą drogą, należałoby zażądać, żeby po nich zmywała. A teść jeżeli kiedyś u
        Natiz skorzysta z toalety, niech po sobie umyje muszlę. I w przedpokoju niech
        pozamiata. Jak szaleć, to szaleć.
    • natiz Do Lipiec 02.03.05, 12:02
      Moje dzieci sięgają tak metr do 1,5 m od ziemi - zaznaczam chodzi tylko o okno
      balkonowe.W ramach zadośćuczynienia szorować okna we wszystkich
      pomieszczeniach? Matko kochana, a co z wystawani sklepowymi i oknami w
      miejscach publicznych (nieraz nie upilnuję i poliżą czasem szybkę tu i ówdzie).
      Ale dobra, zacznę nosić myjkę w kieszeni...
      • 18lipiec Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:07
        Tam gdzie nabrudzą powinnaś sprzątnać.
        • melka_x Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:26
          Lipcu rozumiem, ze wychodzac z psem zabierasz woreczek foliowy i sprzatasz po
          nim?

          • 18lipiec Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:30

            > Lipcu rozumiem, ze wychodzac z psem zabierasz woreczek foliowy i sprzatasz po
            > nim?
            >


            Jak najbardziej. Nie jestem takim burakiem od pługa oderwanym jak to o mnie
            pisałaś. Sprzątam po sobie, swoim psu, po swojej rodzinie, jak nie mogą i po
            dzieciach też będę, przy okazji ucząc je tego samego. Psa nie nauczysz by po
            sobie sprzątnął. Dziecko tak - jednak w przypadku okna - dziecko musi być
            większe.Póki jest małe - matka powinna to robić.
            • melka_x Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:37
              Nic nie pisalam o burakachbig_grin to nie moje slownictwo

              Jesli sprzatasz to przepraszam. Nietrafiony, niezatopiony - punkt dla Ciebiewink.
              A pytalam nie ze zlosliwosci, ale widzialam Twoje wypowiedzi, ze pies szczekac
              musi i moze, trzeba to zrozumiec, zas dziecko plakac nie musi i nie moze i nie
              mozna tego zrozumiec. Wysunelam wiec wniosek -i pospieszylam- sie, ze w
              kwestiach sprzatania jestes rownie niekonsekwentna.

              A wracajac do tematu, dzieci nie zabrudzily pieczolowicie czyszczonych przez
              tescia okien to raz (kojarzysz slowo pretekst?), jesli oprzesz sie niechcacy o
              szybe wystawowa nie sadze, ze natychmiast wyciagasz myjke to dwa.

              • milarka Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:43
                melka_x napisała:

                > A wracajac do tematu, dzieci nie zabrudzily pieczolowicie czyszczonych przez
                > tescia okien to raz (kojarzysz slowo pretekst?), jesli oprzesz sie niechcacy
                > o szybe wystawowa nie sadze, ze natychmiast wyciagasz myjke to dwa.
                >

                No właśnie, a jak teściu taki wrażliwy na parę niewinnych odcisków na szybie to
                nie jeździłabym do niego z dziećmi.
                • melka_x Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:47
                  dodam ze wczoraj mialam gosci
                  troche zabrudzili mi podloge w przedpokoju
                  czy powinnam dzis zadzwonic i poprosic o pastowanie?

                  przepraszam za brak polskich liter i znakow interpunkcyjnych
                  moja klawiatura przezywa kryzys tozsamosci
              • 18lipiec Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:45
                melka_x napisała:

                > Nic nie pisalam o burakachbig_grin to nie moje slownictwo

                W każdym razie było to coś podobnego do buraka.Chamuś w berecie i gumiakach?No
                widzisz, więc chamuś sprząta po piesku.
                >
                > Jesli sprzatasz to przepraszam. Nietrafiony, niezatopiony - punkt dla
                Ciebiewink.
                >
                > A pytalam nie ze zlosliwosci, ale widzialam Twoje wypowiedzi, ze pies
                szczekac
                > musi i moze, trzeba to zrozumiec, zas dziecko plakac nie musi i nie moze i
                nie
                > mozna tego zrozumiec.


                Nie to nie tak. Po prostu nikt tu nikogo nie chce zrozumieć. Każdy musi
                rozumieć że dziecko krzyczy, płacze, robi bałagan. A pies nie może szczeknąć,
                warknąć itp...

                Wysunelam wiec wniosek -i pospieszylam- sie, ze w
                > kwestiach sprzatania jestes rownie niekonsekwentna.

                Niekonsekwentna? Jestem tak samo za sprzątaniem po swoich dzieciach, jak i po
                swoim psie.
                >
                > A wracajac do tematu, dzieci nie zabrudzily pieczolowicie czyszczonych przez
                > tescia okien to raz (kojarzysz slowo pretekst?), jesli oprzesz sie niechcacy
                o
                > szybe wystawowa nie sadze, ze natychmiast wyciagasz myjke to dwa.

                Widzisz, wiesz co mi się nasunęło jak zobaczyłam ten post. Porównanie. Nie tak
                dawno było że teściowa olewa wnuka, bo jest na emeryturze, a powinna się zająć,
                wielkie żale do teściów że nie pomagają. A jak jest w drugą stronę,czyli teść
                prosi o pomoc to jest już chęć wykorzystania, lenistwo itp...Dziwne to ,nie
                sądzisz? Oczekują pomocy od teściów ale sami w drugą stronę to już nie?
                >
                • melka_x Re: Do Lipiec 02.03.05, 15:11
                  > W każdym razie było to coś podobnego do buraka.Chamuś w berecie i gumiakach?

                  Po pierwsze to nie ja, tylko Ziemkiewiczwink).
                  Po drugie nie bylo to bezposrednio skierowane do Ciebie, ale przez analogie.
                  Po trzecie zgubilas kontekst, a kontekst byl taki, ze eufeministycznie mowiac
                  zachowalas sie wyjatkowo niekulturalnie wobec jednej z kulturalniejszych
                  forumowiczek.
                  Jak z rowerami, co to je mieli rozdawac na placu Czerwonym (nie na placu
                  Czerwonym w Moskwie, tylko w alei Lenina w Lenigradzie, nie rowery, tylko
                  samochody, i nie rozdaja, tylko kradnawink))
                  Po czwarte jesli drecza Cie pytania w zwiazku z chamusiem to proponuje pytac w
                  odpowiednim watku, a ten zostawic problemowi 'myc nie myc, oto jest pytanie'wink

                  > Widzisz, wiesz co mi się nasunęło jak zobaczyłam ten post. Porównanie. Nie
                  tak
                  > dawno było że teściowa olewa wnuka, bo jest na emeryturze, a powinna się
                  zająć,
                  >
                  > wielkie żale do teściów że nie pomagają. A jak jest w drugą stronę,czyli teść
                  > prosi o pomoc to jest już chęć wykorzystania, lenistwo itp...Dziwne to ,nie
                  > sądzisz?

                  Nie, nie sadze. Tesc, zdrowy i w pelni sil, ma zdrowego, mlodego syna.
                  Zalozycielka watku duzo pracuje i wychowuje male dzieci. W takiej sytuacji
                  naklanianie jej do mycia tesciowych okien jest proba wykorzystania. Gdyby tesc
                  byl schorowany i samotny to rozmawialybysmy o pomocy, a ze jest inaczej, to
                  rozmawiamy o wykorzystywaniu. Zale do tesciow z watku o ktorym wspominasz
                  zostaly uznane za zasadne jedynie w przypadkach odmowy zaopiekowania sie
                  wnukiem w sytuacjach losowych (choroba opiekunki, wyjazd ojca, wazny egzamin
                  matki). Jedyny element laczacy te historie, to to ze w jednej i drugiej
                  historii wystepuja tesciowie i synowe. To za malo, by mowic o analogii.
                  • melka_x przepraszam, strasznie duzo literowek zrobilam 02.03.05, 15:14
          • driadea Re: Do Lipiec 02.03.05, 12:31
            melka_x napisała:

            > Lipcu rozumiem, ze wychodzac z psem zabierasz woreczek foliowy i sprzatasz po
            > nim?
            >

            No to akurat powinno być przestrzegane. Szlag mnie trafia, że nie mogę dziecka
            w parku puścić w samopas, bo wszędzie pełno gówien! Obrzydliwość! Właściciele
            tych psw powinni być karani naprawdę wysokimi karami! Tfu!
    • lila1974 Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 12:08
      Nawet gdybym leżała do góry brzuchem przez cały tydzień, to na taką "prośbę"
      wypaliłabym coś równie stosownego. Gdyby mnie grzecznie zapytał, czy mogę mu
      umyć te okna, to bym się zgodziła ale zasuwałby przy nich i on, i synek (ten co
      w domku). Nie znoszę złośliwości i nie kiwnę palcem, gdy ktoś mnie "tyka".
      Prośba, choćby nawet niedorzeczna, to co innego.
    • natiz Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 14:17
      Eeee tam, czepiamy się szczegółów.Każdy kulturalny człowiek po sobie sprząta,
      oczywiście w granicach przyjętej normy - nie będę biegła do czyjejś kuchni,
      żeby umyć szklankę, z której piłam, bo ktoś może sobie tego nie życzyć.
      Moje dzieci po prostu patrzą przez okno dotykając je czasem łapką a czasem
      nosem-normalka. Teściu nie chce, żebym sprzątała po dzieciach, ale umyła okna -
      nie mial córki, pojawiła się synowa, więc będzie kto miał mu okna myć.
      Co do wzajemnej pomocy między synowymi i teściami czy rodzicami i dziećmi
      jestem za! Ale podkreślam: wzajemnej.Przykład: wyjeżdżałam w tygodniową
      delegację, zostawiłam męża z przerażeniem w oczach z dwójką urwisów. W mojej
      obecności poprosił ojca, aby mu choć trochę pomógł (kąpiele, usypianie,
      karmienie, itd) - ZAZNACZAM, ŻE DZIADEK CZĘSTO DO NAS DZWONI MÓWIĄC, ŻE
      STRAAAASZNIE MU SIĘ NUUUDZII (o, czcionka mi przeskoczyła).I odpowiedź
      dziadka: "na mnie nie licz". Widziałam, że mężowi było bardzo przykro.Teściu w
      niczym nam nie pomaga, przychodzi tylko na "imprezki" rodzinne i przedszkolne
      wnuków, ja nigdy o nic go nie prosiłam, więc dlaczego mam mu myć okna?
      • umasumak a ja pytam jeszcze raz... 02.03.05, 14:24
        ... jeżeli już chce żeby mu umyć te nieszczęsne okna, to dlaczego nie zwróci
        się z tym do synów?
        • milarka Re: a ja pytam jeszcze raz... 02.03.05, 14:31
          umasumak napisała:

          > ... jeżeli już chce żeby mu umyć te nieszczęsne okna, to dlaczego nie zwróci
          > się z tym do synów?

          No właśnie. Czy mycie okien to jakaś kobieca sprawa?? Przecież chodzi o
          pomachanie szmatą czy czymś tam jeszcze i moim skromnym zdaniem każdy sobie z
          tym poradzi... U mnie w domu okna myje mąż i jakoś mu to wychodzi.
      • ma.pi Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 15:17
        No to chyba ja jedyna pochodze z nienormalnej rodziny ;o).
        Ja akurat mieszkam daleko od rodzicow to raczej ciezko wpasc i umyc im okna.
        Obydwoje sprawni chociaz juz nie pierwszej mlodosci.
        A obok dwoch synow z zonami mieszkaja. I te zony same z siebie wpadna, dziadkom
        okna umyja i jeszcze wlsanych mezow do wieszania firanek zagonia.
        A jak babcia na dluzej wyjechala to synowe wpadaly i dziadkowi mieszkanie
        sprzatly, bo wiadomo facet nie wypucuje tak lazienki jak dwie baby ;0).


        Pozdr.
      • dagbe Obok tematu... 03.03.05, 11:31
        > Eeee tam, czepiamy się szczegółów.Każdy kulturalny człowiek po sobie sprząta,
        > oczywiście w granicach przyjętej normy - nie będę biegła do czyjejś kuchni,
        > żeby umyć szklankę, z której piłam, bo ktoś może sobie tego nie życzyć.

        Dokładnie miałam taką sytuację... Moja mama nauczyła mnie tego, że jak jesteśmy
        w gościach to Dasia (czyli ja) po skończonym poczęstunku zanosi talerz i
        szklankę do kuchni i tam zmywa.
        Kiedyś poszliśmy z Teściami z wizytą do siostry Teściowej. Dodam, że była to
        moja pierwsza wizyta w tym domu. Gdy wypiłam kawę, odezwał się we mnie odruch
        Pawłowa i pomaszerowałam ze szklaną do kuchni. Gospodyni zerwała się od stołu,
        wyrwała mi szklankę z ręki i wygoniła z kuchni z komentarzem, że nie życzy
        sobie, żeby jej ktoś się po kuchni kręcił... No cóż, początek znajomości był
        niefortunny ale teraz po 10 latach jesteśmy w przyjaznych stosunkach smile

        A co do meritum: w opisanej sytuacji ja bym tych okien nie umyła (mimo, że
        bardzo lubię myć okna wink

        Pozdrawiam,
        Dagmara
    • nchyb Nie 02.03.05, 14:30
      Ja bym nie myła, tylko przetarła zabrudzoną szybę. Wystarczy np. jakiś środek w
      spryskiwaczu, papierowy ręcznik i minuta - dwie czasu. Szybka bylaby
      wypolerowana, ja bym na krzyż ponarzekała i jeszcze poprosiła teścia, on taki
      silny i sprawny (te remonty) iprawdziwy mężczyzna, a ja słaba itd to może by
      wpadł i mi przy moich oknach pomógł smile)
    • g0sik Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 15:11
      Czy Teść wprost poprosił Cię o umycie tych okien? Czy domyśliłaś się że chce
      żebyś je umyła po tym co mówił do Twoich dzieci? Bo jeśli nie poprosił Cię
      wprost to robisz z igły widły doszukując się podtekstów albo jesteś bardzo
      przewrażliwiona na swoim punkcie. Jeśli jednak poprosił Cię osobiście o umycie
      tych okien to tym bardziej nie ma sprawy, mogłaś po prostu odmówić. Nie
      potrafisz być asertywna i stwarzasz problemy gdzie ich nie ma.
      • a_weasley Właśnie, może problemu w ogóle nie ma? 02.03.05, 15:40
        g0sik napisała:

        > Czy Teść wprost poprosił Cię o umycie tych okien? Czy domyśliłaś się że chce
        > żebyś je umyła po tym co mówił do Twoich dzieci?

        Fakt faktem, z założycielskiej notki wynika żądanie mycia dolnej szyby w
        drzwiach balkonowych, jak ją dzieci popalcują. Nic nad to.
        Natiz, jeżeli to, co piszesz, wynika tylko z tych tekstów o umyciu szyb po
        dzieciach, to chyba zaszło nieporozumienie. A wzięło się stąd, że między Tobą a
        teściem jest za duża różnica płci. Mężczyźni są prości. Jak czegoś chcą, to z
        reguły o to proszą otwartym tekstem.
    • atlantis75 Gdzie tam! ;) 02.03.05, 15:21
      Ma syna, który z nim mieszka, to niech chłopak ćwiczy bicepsy wink
    • mkonkol Re: Umyć mu te okna? 02.03.05, 15:22
      NIECH SOBIE DZIDEK ZA DYCHĘ SAM MYJE.
      MASZ SPORO OBOWIĄZKÓW. KONIEC KROPKA.
      POZDRAWIAM!
    • zzz12 Absolutnie nie myc!! 02.03.05, 21:03
      I nie zadreczaj sie tym problemem, nie Twoje okna, nie Twoj problem, zwlaszcza,
      ze z opisu wynika, ze niezly meski szowinista z twojego tescia. Raz sie
      zlamiesz i umyjesz te nieszczesne okna, a za chwile zostaniesz ubrana w
      inne "kobiece" prace. Nie daj sie wrobic, masz dosc na glowie. Bardzo podobal
      mi sie tekst, ze jesli dwoch facetow sobie nie umie poradzic, to jak Ty masz to
      zrobic... dobre!
      • katse Re: Absolutnie nie myc!! 02.03.05, 22:49
        ja bym umyla.

        wyslalabym tescia z dziecmi na spacer a sama umyla.
        a co tam, skoro poprosil.

        powiedzialabym ze to wymiana : ja za kazde umycie okien - on zajmuje sie
        dzieciaczkami przez 2 godzinkismile)

        k
    • natiz Do katse 03.03.05, 07:52
      Ogromne dzięki za podpowiedź. Nie wiedziałam jak dyplomatycznie wybrnąć z tej
      sytuacji.Mój teść nie ma najmniejszego zamiaru pomagać mi przy dzieciach, więc
      jak mu powiem: "ja-okna, Ty-dzieci" myślę, że sprawa będzie załatwiona i
      skończą się głupie aluzje. Powtarzam to niektórym forumowiczkom - "cwaniackie"
      aluzje dot.w podtekście miejsca kobiety w domu, a nie bezpośrednia prośba o
      umycie okien.
      • zzz12 Re: Do katse 03.03.05, 10:29
        Wlasnie dlatego bym nie myla- za te cwaniackie aluzje, a jesli sie raz
        zlamiesz, potwierdzisz jego przekonanie o miejscu kobiety w swiecie i w domu.
        Szanuj sie, bo jesli Ty tego nie zrobisz, to inni ( a zwlaszcza tesc) Ciebie
        nie beda szanowac, za to za chwile pojawia sie dalsze roszczenia wobec Ciebie.
        Nie daj sie!
    • rzasia Re: Umyć mu te okna? 03.03.05, 08:00
      A może jakaś wymiana - dziadek z dziećmi na spacerek, a Ty okna?
      Albo lepiej - daj dzieciakom szmatki, płyn i niech dziadzi okno umyją.
      Jak wyjdzie tak będzie.
    • lyla1 Re: Umyć mu te okna? 03.03.05, 10:46
      A co tobie do czyjegoś brudu?
      Dała Bozia rączki, to niech ich użyją. Doumyciea okien też potrzeba trochę
      siły. W życiu bym nie umyła!!! I powiedziałabym mu to prosto: "Tato, ja nie mam
      czasu na umycie własnych okien, więc nie licz na mnie, bo tego nie zrobię". I
      tyle.
    • kasssannndra Re: Umyć mu te okna? 03.03.05, 10:54
      natiz napisała:
      (teściowa zasnęła w Panu, przez co i ja
      > mogę już spokojnie spać).

      NIE ŁADNIE TAK PISAĆ , OJ NIE ŁADNIE!!!TO TAK JAK BYŚ BYŁA ZADOWOLONA , ŻE
      MATKA TWOJEGO MĘŻA UMARŁA...CIEKAWE CZY ON TEŻ NIE MOŻE SIE DOCZEKAĆ KIEDY
      BĘDZIE MÓGŁ SPOKOJNIE SPAĆ...
      • natiz Do Kasssandry 03.03.05, 11:09
        Swoje poglądy wyjaśniłam w tym poście (tytuł : do Melki - parę postów niżej) -
        sprawdź, bo nie chcę się powtarzać. A mój mąż powiedział tak: "Zgoda w naszej
        rodzinie zapanuje, kiedy Mama odejdzie" (nie chodzi o nasze małżeństwo, ale
        ogólnie o całą rodzinę męża).To poglądy jej syna.Moje są delikatniejsze - śpię
        spokojniej od kiedy jej nie ma. Ot i tyle.
        • cocollino1 Re: Do Kasssandry 03.03.05, 11:26
          no szok, nie wiem kim musiala byc zeby tak mowic, chyba nic tego nie
          usprawiedliwia.
    • natiz Nie cieszę się, jestem spokojniejsza!!!!!!! 03.03.05, 11:56
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka