Dodaj do ulubionych

Kaszanka i kiszone na smutno ;(

15.03.05, 20:21
Tytuł śmieszny, ale mi naprawdę nie jest do śmiechusad. Mojemu mężowi zachciało
się dziś kaszanki, a ja bardzo mu ją chciałam zrobić i poprosiłam go, żeby
zatrzymał się przed mięsnym, kiedy wracaliśmy autem z pracy.Kaszankę kupiłam
szybciutko, a ze obok był warzywniak, dokładnie drzwi w drzwi, nie było
kolejki więc weszłam po ogóreczki kiszone, bo jestem w szóstym tygodniu ciąży
i wiadomo... Kupiłam ich cały kilogram, pech tylko chciał, że coś sie tam
sprzedawczyni z beczką zrobiło, wzywała właściciela i wyciąganie ogórków
przeciągnęło się o jakieś 10 minut. Łącznie nie było mnie jakieś 15. Wróciłam
szczęśliwa do auta z kaszanką i ogórkami i usłyszałam taki tekst: "Jak zwykle
w ogóle nie myślisz! Ja mam tu, ku.., stać na włączonym silniku?! Miałaś iść
tylko do mięsnego. Bo, ku.., jej się teraz ogórków zachciało!" Dodam, że z
tyłu siedział nasz czteroletni syn i wszystko słyszał. Zrobiło mi się
strasznie przykro i oczywiście dużo mnie kosztowało, zwłaszcza teraz w tym
stanie, żeby nie rozryczeć się przed powrotem do domu. Przyszłam do domu i
oczywiście się rozbeczałam. A on nic. Rzucił zakupy i siadł sobie z synkiem do
komputera i zaczeli się bawić jakimiś idiotycznymi grami. To, że mnie nie
przeprasza i w ogóle ma mnie gdzieś rozwaliło mnie kompletnie, już nie mogłam
opanować ryku i siedziałam na podłodze w łazience. Położyłam się w pokoju i
ciągle płakałam, a on nic, widział i grał. Za to synkowi odechciało się gier i
przyszedł do mnie, przytulił się i prosił, zebym nie płakała, bo muszę być
dzielna i wtedy rozkleiłam się już kompletnie i nic nie było mnie w stanie
uspokoić, zresztą nikomu na moim uspokojeniu nie zależałosad. Powiedziałam mu
kilka przykrych słów, że jest "chamem" i że po co mi robił dziecko, skoro mu
teraz wcale na nim nie zależy, znów mi coś odpowiedział i dalej grał.
Usłyszałam jeszcze, "że teraz ciążą się będę zasłaniac", "że chyba mam coś z
hormonami" ?!!! Kiedy synek wyszedł z pokoiku, podniosłam się i po prostu
dałam mojemu ślubnemu w gębę. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam, ale dużo go
kosztowało, żeby mi nie oddać. Powiedział mi tylko, że teraz to on już sie do
mnie nie odezwie. Ryczałam tak cały wieczór, do teraz, w między czasie,
przyszedł do mnie i powiedział, że powinnam go przeprosić, za tego boksa!!! On
oczywiście nic, niewinny! Zaczam mu spokojnie tumaczy tak sie nie robi, nie
mowi, nie przeklina przy dziecku, ze w koncu jestem w ciazy. Powiedzial
przepraszam, ale bez przytulenia, na zimno, bez zadnej skruchy. Teraz robi
sobie kaszanke, a ja probuje sie uspokoic. I nie wiem, czy nie zaczac pakowac
manatek??? A co Wy o tym wszystkim myslicie?
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 20:38
      O jej!
      Po pierwsze - poczekaj i się nie pakuj!
      Po drugie - kobiety w ciąży bywają debnerwujące (hormony) i może jemu się już
      parę dni zbierało a te ogórki przepełniły czarę, jak to się mówi. Ja w ciąży
      akurat podobno nie miałam "odpałów" ale wiele moich koleżanek tak. Może to
      pogoda też?
      Jego poniosło, wściekł się i uważa, że słusznie. Ciebie poniosło i to nieźle i
      za ten cios przeprosić powinnaś.
      A w ogóle to spokojnie i może poczekaj, aż mu emocje opadną. I Tobie też.
      Trzymaj się i założę się, że za parę dni będziecie się z tego śmiać.
      Pozdrawiam
      • nadja11 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 20:49
        Uwazam ze afere wywołał bzdetny powod,on najzwyczajniej sie wsciekł ze musi
        czekac i zrobił słowny upust swojej złosci , Ty wyolbrzymiłas to do
        gigantycznych rozmiarow bo jestes teraz wyjatkowo uwrazliwiona , ja na taki
        atak mojego faceta odpowiedziałabym tym samym a wiec dokładnie tak samo bym go
        zrugała i napewno nie popadałabym w histerie ale ja nie jestem w ciązy...
        Pozdrowienia!
        • suffo Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 20:53
          Nic to koraliku, bedzie dobrze! Juz za chwile, moze dwie. Tylko nie dolewaj...
          • sowa_hu_hu ona ma przepraszać....? 15.03.05, 21:15
            a w życiu!
            tez bym w pysk dała!
            jak chce sobie facet poku..wac to niech idzie na piwo z kolegami...
            juz sie nie ma o co wsciekac tylko o ogórki... pajac i tyle...
    • sowa_hu_hu Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:13
      pierwszy raz cie tak potraktował?

      nie rozumiem jak można sie tak zachowywac w stosunku do kobiety... i to jeszcze
      w ciazy... dla mnie taki facet to prostak i tyle!

      nie wiem co ci doradzić sad
      strasznie to smutne co piszesz...
    • jagienkaa Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:26
      wiesz ogólnie to bardzo Ci współczuję, naprawdę.
      Ale jak to było z mężem? Może miał cięzki dzień w pracy? Np po całym dniu w
      pracy facet chce pojechać do domu, a tu trzeba synka odebrać i żonę, żonie się
      zachciało iść do sklepu, on faktycznie stał z włączonym silnikiem i czekał
      (może w niedozwolonym miejscu?), może mu się siku chciałowink
      a co do reszty zdarzenia (jego zachowania w domu) to już osobna sprawa. Mój mąż
      generalnie zawsze mnie zostawia na trochę żebym się wypłakała, i wtedy na
      spokojnie ze mną rozmawia po fakcie. Faceci są o tyle mniej uczuciowi niż
      kobiety i to, co dla nich jest naturalne, dla kobiet nie jest. Ale chyba znasz
      męża i wiesz, czy to było zachowanie tylko jednorazowe czy częściej ma takie
      wybuchy? Bo jeśli tak, to trzeba o tym porozmawiać.
      Nie ma co pakować manatek, musisz to wszystko przeczekać dla dobra Twojego i
      Twoich dzieci. Zrób sobie kąpiel, a zobaczysz że jutro oboje na to inaczej
      popatrzycie. Mężczyźni przeżywają ciążę w tej sposób, że się martwią czy
      podołają z obowiązkami, głównie finansowymi i to ich czasem przerasta. A że
      przeważnie nie uzewnętrzniają swoich uczuć jak kobiety to potem nagle wybuchają
      i wspominają rzeczy sprzed kilku miesięcy!
      Głowa do góry, można tylko pogratulować synkasmile
    • kawka74 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:38
      rozumiem, że się wkurzył, może ktoś mu wcześniej nadepnął na odcisk, ale ciężarną - przynajmniej IMO - należy traktować jednak nieco bardziej ulgowo. Daj mu trochę czasu, zobaczymy, co powie i co zrobi.
    • maadzik3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:42
      Zgadzam sie z Sowa. Sorry Kochane, wiem ze chcecie ulagodzic sytuacje, ale jak
      macie zly dzien w pracy to tez rzucacie w mezow przeklenstwami i to przy malym
      dziecku? Zachowanie bylo niedopuszczalne!!! A potem te gry z synem - takie
      nastawianie go przeciw matce dla mnnie. Wpierw pokazal mu ze ja lekcewazy a
      potem "no, matka histeryczka, ale my sobie tu pogramy". To prawda ze czekanie
      pod sklepem w samochodzie moze byc denerwujace i ze mozna to skomentowac, ale
      nie tak!!! Trudno mi cos doradzac, ale zachowanie bylo okropne, zwlaszcza ze
      staneli w tym miejscu zeby to on mial swoja kaszanke (a chyba nie jest w
      ciazy?).
      Magda
      • kawka74 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:50
        nie no pewnie, że jej mąż przegiął, i to mocno. Ale nie wiemy, jak w ogóle tam sytuacja wygląda, czy był to jednorazowy wybryk męża, czy sytuacja powtórzyła się któryś raz z rzędu. W każdym razie odradzam radykalne kroki w stylu "pakuję manatki i wynoszę się".
        • nanuk24 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:55
          Radykalne nie, ale nalezy mu stanowczo zakomunikowac, ze takiego zachowania to
          sobie nie zyczy.
    • nanuk24 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 21:54
      Tez bym dala w gebe i nie przepraszala! i jjeszcze kaszanka garaca w niego
      rzucila, tak profilaktycznie.
      Jezeli tak mu sie nie spodobalo siedziec i czekac, mogl ruszyc cztery litery i
      sam zrobic zakupy, odciazyl by przynajmniej ciezarna. Tez mi sie zdarza isc na
      trzy minutki, a nie ma mnie 20 minut, maz nigdy nie zrobil mi awantury. Po
      prostu, albo do mnie zadzwonil, co tak dlugo; albo wychodzil z samochodu i szedl
      po mniesmile a jak na powaznie byl zdenerwowany, nigdy w klotni(zwlaszcza przy
      dziecku)nie przeklina.
      Najwieksze baty naleza mu sie za ton i slowa, jakie do Ciebie wypowiedzial przy
      dziecku. Dziecko uczy sie od rodzicow...
      • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 22:02
        Wiesz...niby tak ALE (zawsze jest jakies ale) - może jest po protu cholerykiem?
        Mój, tak samo, jak ja - jak się wkurzy no palnie głupotę a potem prze
        [prasza...Może daje mu się ciąża żony jakoś we znaki? Może dawno już tłumił
        złość, starał się właśnie opanować i mu puściły nerwy w końcu?
        Oczywiście, że zachował się karygodnie i powinien przeprosić ALE tak samo druga
        strona. Autorka napisała baaaardzo emocjonalny post, reaguje baaaardzo
        emocjonalnie, może po prostuo to chodzi..?
        • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 23:18
          Dziewczyny, przede wszystkim wielki buziak za wszystkie odpowiedzi. Wszystkie
          coś niosą i pomagają wyciągnąć wnioski z tej kaszanki. Jeśli chodzi o moją
          emocjonalność, Kalino, zawsze reaguję na chamstwo emocjonalnie, zwłaszcza jeśli
          mały chłopiec uczy się reakcji na pewne życiowe sytuacje od swojego taty. Nie ma
          dla mnie tłumaczenia, że miał zły dzień w pracy... itp. To własnie on ma go
          uczyć, że należy się opanować i jak traktuje się kobietę, a zwłaszcza w ciąży. A
          mój mąz ma odpały i to nie od dziś, a najbardziej mnie boli, ze sam nigdy nie
          potrafi przeprosić, bo gdyby przeprosił już w samochodzie, albo po powrocie do
          domu, pewnie odrazu by mi przeszło.A dziś to ja go odebrałam z pracy, ja
          odebrałam wcześniej małego z przedszkola, też pracowałam i do tego najlepszego
          samopoczucia nie mam.A chciałamu mu jeszcze zrobić kaszankęsmile
          • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 23:42
            Ja cie doskonale rozumiem.Ten typ rzadko kiedy przyzna sie do bledu i
            przeprosi.Natomiast bardzo szybko sie obraza i przeprosin oczekuje wobec siebie.
            Domyslam sie, ze gdyby sytuacja byla odwrotna i to ty czekalabys na niego to
            kompletnie nie rozumialby o co te pretensje, o te pare minut?
            Na drugi raz wstrzymaj sie z rekoczynami, ale potraktuj go po takim wybuchu jak
            powietrze.Zachowal sie chamsko i nic go nie usprawiedliwia.
            • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 15.03.05, 23:52
              Masz rację Lola! Już nie raz czekałam. Szkoda gadać! Bić go już nie będęsmile Ale
              wiecie co, to z bezsilności było! On by się nie odwrócił od tego komputera i w
              ogóle nie zauważył, że coś złego zrobił, gdybym nim nie potrząsnęła! A nie
              przychodził do mnie, kiedy płakałam i nie mogłam się opanować... bo chciał mi
              dać nauczkę za te kiszone! Gdybym była w normalnym stanie, pewnie mniej by mnie
              to wkurzyło. I może dobrze, że w końcu zaczyna mnie wkurzać coraz bardziej?!
          • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 16.03.05, 18:50
            no to się nie dziwię. Ta kaszanka, tak dobrze chciałas a chłop taki
            niewdzięcznikwink
    • monanan Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 16.03.05, 00:36
      A moze zrob mu veto na: gotowanie, pranie, sprzątanie, seks itd....
      Jak znam facetow wiekszosc mieknie po 2 dniach, jak sobie uswiadamiaja ze nie
      potrafia nastawic pralki i w sumie to nie wiedza gdzie na osiedlu jest sklep wink
      To tak z przymruzeniem oka, ale tak na serio - w zyciu w zyciu w zyciu bym sie
      nie odezwala do niego po tych k...ach zwlaszcza przy dziecku. Musialby mnie i
      synka przeprosic i to nie na odwal.
      A jakby sie uparl i zacietrzewil - to ciao i do widzenia panu
    • melka_x Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 16.03.05, 15:15
      No to ja pod prad - bede czesciowo bronic meza. Rozumiem doskonale Twoj zal,
      ale w jakiejs mierze rozumiem tez Twojego meza. Stal z wlaczonym silnikiem,
      czyli raczej miejsce do parkowanie nie bylo idealne, mozliwe ze ktos na niego
      trabil, ktos go musial objezdzac etc, no generalnie co tu duzo gadac, nikt nie
      lubi byc zawalidrogawink, a jak sie to przedluza do kwadransa... No i nabuzowal
      sie chlop, do tego pewnie przyszlo mu do glowy, ze Twoja dluga nieobecnosc
      wynika z lekcewazenia, ze pewnie cos tam sobie ogladasz i nie spieszysz sie.
      Oczywiscie nabuzowal sie nieadekwatnie do zdarzenia, ku..y powinien sobie
      zdecydowanie darowac (i za to nalezy mu sie solidny opierdziel), ale dlaczego
      warknal rozumiem. A dalej to juz wzajemnie sie nakrecalisciewink. On rzucil k...
      (paskudnie, fakt), wiec Ty nie powiedzialas nic w rodzaju 'oj faktycznie nie
      pomyslalam, ze stoisz z tym silnikiem, ale nie wiedzialam, ze to tyle bedzie
      trwac' i podgrzaliscie atmosfere. Pozniej sie rozplakalas, a ze facet byl
      jeszcze zly to pewnie stwierdzil, ze usilujesz wymusic placzem przeprosiny.
      Kiedy powiedzialas o ciazy, to najprawdopodobniej uznal, ze wyciagasz to jako
      kolejny -po placzu- argument. Im dluzej plakalas tym bardziej on pewnie czul
      sie szantazowany Twoim placzem i tym wiekszy rosl w nim opor przed
      przeproszeniem (ktore bez 2 zdan nalezalo Ci sie jak psu zupawink. Ty z kolei
      wkurzylas sie, ze przeciez jak mozna tak olac placzaca zone w ciazy, skoro olal
      to pewnie nie kocha, nie dba o Ciebie i dziecko, jak mozna dopuscic by ciezarna
      sie tak denerwowala itd itd itd. I nakrecilas sie tak tym mysleniem, ze go
      uderzylas. I tak od glupiego epizodu doszliscie do pakowania manatkow. I teraz
      jestescie na etapie, gdy on uwaza, ze go zlekcewazylas, nakladlas po pyskuwink i
      pewnie jeszcze sadzisz, ze ciaza wszystko usprawiedliwia, a Ty ze on nie dba o
      Ciebie i nie przejmuje sie ciaza (bo nie o ogorki przeciez chodzi, tylko Twoj
      zal, ze nie wzruszyl go Twoj smutek). Powiedz mu dlaczego plakalas (zapewniam
      Cie, ze dla niego Twoj narastajacy, dlugi i gwaltowny placz byl niezrozumialy),
      jak zrozumie i przestanie weszyc w tym placzu emocjonalny szantaz, to
      przeprosi, i to z przekonaniem. Nie od rzeczy byloby tez uswiadomienie facetowi
      przez jaka burze hormonalna przechodzisz, jak hormony steruja emocjami i ze
      masz prawo do nadwrazliwosci, a on powiniem sie teraz zdecydowanie bardziej
      starac, byc cierpliwszy i uwazniejszy. Taka wiedza a obawa, ze ciaza jest
      traktowana w konfliktach jako karta przetargowa to dwie zupelnie rozne sprawy.
      No i na koniec, mam nadzieje, ze mnie nie znienawidisz, ale to uderzenie (mimo
      rozmiaru emocji, ktory rozumiem) sprawia, ze nie tylko Tobie naleza sie
      przeprosinysmile))
      • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 10:30
        Manatek nie spakowałam, choć myślę, ze to może by mu coś dało do pomyślenia. Bo
        taki wybuch to nie pierwszy raz. I zwykle ja ustępuję, a chyba powoli zaczyna
        przelewać się miarka... Miałam etap, że dopóki dziecko nie widzi i nie słyszy,
        będę spokojnie wyrażać swoje zdanie i nie będę się denerwować i ładować złą
        energią, którą on w takich sytuacjach emanuje, ale w tej ciąży to naprawdę nie
        jest łatwe, no i było dziecko... Moja pierwszą sytuacją w samochodzie nie były
        wrzaski, zwróciłam mu tylko spokojnie uwagę, ze przesadził i wyjaśniłam dlaczego
        tak długo mnie nie było! Ale tylko poruszyłam lawinę następnych "fajnych"
        tekstów. Rozpłakałam sie dopiero w domu, bo jeszcze niefajnym tonem zwrócił mi
        na parkingu przed domem uwagę, że przycięłam pasy, kiedy wyciągałam dziecko
        (zdarzyło mi sie to chyba pierwszy raz w życiu, ale czasem się zdarza, nie?smile
        Nie stał w niedozwolonym miejscu, jestem kierowcą i zapewniam, że ani nie
        torował nikomu drogi, a na właczony silniku ostatnio sam często mi każe stać,
        bo psuje nam się akumulatorwink Niestety na takiego typa trafiłam, zero szacunku,
        złe wzorce z domu, wieczne roszczenia do innych, sam od siebie wymaga mało, na
        pomoc raczej żadko z jego strony mogę liczyć. I zastanawiałam sie jeszcze
        niedawno, czy jednak się z tego na razie na próbę nie uwolnić, a tu druga
        ciąża... Jak go teraz nie nauczę, to co bedzie dalej? Młody jeszz e jest, ledwo
        skończył 28 lat, więc moze jeszcze mu coś natłukę do tego łab? Czy którejś z Was
        się to udało?smileCHyba zmienię wątekwink
        • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 10:33
          rzadkosmile !!!!
        • czajkax2 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 10:38
          Roumiem twoją pstawę ale mam jedno ale: Ciekawa jestem opinii gdybyś napisala
          ze sypnęłąs słownictwem w męza bo się zdenerwowalas,a on cie uderzyl!!! Jestem
          przekonana ze wtedy odpowiedzi bylyby inne,no bo jak mógł cie uderzyc?
          Zdenerwowac sie i bluznać przeciez kazdemu sie zdaza,ale zeby za to bic??
          Uwazam ze to był cios ponizej pasa,to ze go uderzylas,gdyby on tak zrobil na
          pewno oczekiwalabys przeprosin i na pewno stracilabys do niego zufanie. On tez
          postąpil zle,tym bardziej ze przy dziecku,ale nie mialas prawa go bic i uwazam
          ze powinnas go za to przeprosic. Swoją droga on tez powinien przeprosic ciebie
          i wytlumaczyc dziecku ze tak jak postąpil tato sie nie robi. Powinnisicie
          porozmawiac i wyjasnic wiele spraw,coby na przyszlosc tego nie bylo.Pozdrawiam
          i trzymam kciuki.
          • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 11:09
            Uderzyłam go pierwszy raz. Po wielu tłumaczeniach w domu, nic do niego nie
            docierało.Gapił się w komputer i udawał, ze jest dobrym tatusiem, na marginesie
            właczył trzylatkowi jakąs durnowatą grę z pędzącymi i strzelającymi do siebie
            autami i mówił "zostaw mamusię, bo musi się wyplakać".To nie było pierwsze takie
            jego zachowanie. W nim zero skruchy tylko rozbuchany testosteron. Jak takiego
            przywrócić do pionu??? Kiedy ma w d..., ze jesteś w pierwszych miesiącach ciąży
            i przez taką głupotę mozesz nawet poronić. Zamiast ryczeć pod nieobecność synka
            dałam mu w twarz i dopiero wyedy wyłączył komputer!!! A odwrotna sytuacja -
            staram sie być często dla niego wyrozumiała i nie przeklinam przy dziecku. Nie
            chcę uogólniać, ale takim typom z podwyższonym, testosteronem, często trudno
            jest zrobic krzywdę słowami, trudno przemówić im do rozsądku, trudno coś
            wytłumaczyć. MOgłam wyładować się na talerzu, tylko jak myślicie, kto by to
            później sprzątałwink?
            • zzz12 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 14:00
              Szkoda jednak, ze nie wyzylas sie na talerzu zamiast na twarzy meza. Trudno
              liczyc na wyrozumialosc i wybaczenie, jesli traktujesz partnera rekoczynami.
              Posprzatanie potrzaskanego talerza jest latwiejsze, niz posprzatanie takiej
              eskalacji wzajemnej agresji i zlosci. Twoj maz ma racje, ze oczekuje przeprosin
              za Twoje zachowanie (Ty bys na jego miejscu nie oczekiwala, gdyby on Ciebie
              uderzyl?), tak samo, jak oboje potrzebujecie wzajemnej szczerej rozmowy
              zamiast okazywania, kto bedzie twardszy, a zadnemu z Was slowo "przepraszam"
              nie przejdzie przez gardlo. I rozumiem, ze facet moze czuc sie zmeczony ciaglym
              przypominaniem mu o ciazy i o szczegolnych Twoich przywilejach z tego powodu.
              • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 14:39
                Odnosze wrazenie, ze osoby ktore zwracaja tu glownie uwage na fakt
                spoliczkowania meza, raczej nie znaja tego typu mezczyzn.Zwroccie uwage ze on
                naublizal kobiecie, w dodatku w ciazy, przy dziecku i w glebokim powazaniu mial
                jej samopoczucie po tym smutnym incydencie, potraktowal sprawe jakby sie nic
                nie stalo, olal ja, a dodatkowo wrecz sie naigrawal.Jestem przekonana ze za
                skarby swiata przez gardło nie przeszloby mu przepraszam, bo gosciu sie nie
                poczuwa.Sa takie typy- swoje wybuchy tlumacza w najrozniejszy sposób, a powodem
                do obrzucenia kogos stekiem wyzwisk moze byc nieumyta szklanka.Przy czym prawo
                do takich zachowan wedlug nich jest wylacznie ich przywilejem, nie daj Boze, by
                ktos potraktowal jego w ten sposób.I to jest najbardziej w tym wszystkim
                frustrujace i niesprawiedliwe.Jak czytam nie jest to odosobniony przypadek,
                tylko ze teraz i ona wybuchla i mu sie oberwalo.I bardzo dobrze, na drugi raz
                facet sie 2 razy zastanowi zanim zacznie bluzgac.Inaczej on przekroczy wszelkie
                granice i bedzie jeździl po niej jak przepraszam za sformulowanie, lysej
                kobyle.Bo jesli nie ponosi zadnych konsekwencji swoich napadów, to dlaczego ma
                sie hamowac?
                • zzz12 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 14:51
                  a czy Ty naprawde uwazasz, ze spoliczkowanie faceta (ile by nie mial za uszami)
                  cokolwiek rozwiazuje? Moim zdaniem tylko zaognia i pogarsza sytuacje, utrudnia
                  pokojowe rozwiazanie problemu, jest przejawem braku szacunku dla partnera (czy
                  na niego zasluguje, czy nie- nie moja sprawa) i tak naprawde, jesli kobieta
                  mogla spoliczkowac faceta, to czemu on nie moglby uderzyc jej w odwecie? Bardzo
                  skuteczny sposob rozwiazywania konfliktow.
                  • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 15:01
                    A mi się wydaje, że policzek nie tyle miał coś zmienić w postawie męża, ile go
                    obudzić.Żal mi kobiety w ciąży lekceważonej i ranionej, pomimo Jej
                    nienajlepszej może reakcji. Na chłodno wszyscy znamy tysiące lepszych, ba,
                    idealnych rozwiązań. Sęk w tym, że nie zawsze da się życie przyjmować na
                    chłodno. Emocje podpowiadają różne działania. Nie sądze też, by ten policzek
                    był odpowiedzią na jednorazowy wybuch męża. Myślę, że to krzyk bezradności
                    wobec obojętności...
                  • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 15:42
                    Braku szacunku.. dla goscia, ktory dla zony nie ma go ani krzty.Widac
                    dziewczyna byla zdesperowana i jesli jej ulzylo, to bylo to jak najbardziej w
                    porzadku.Pokojowe rozwiazanie- wierz mi, nie z kazdym da sie to
                    przeprowadzic.Tylko zimny prysznic podziala.
                    • melka_x Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 15:57
                      oj dziewczyny, ze Koralikowi trudno sie zdobyc na obiektywizm rozumiem, wedlug
                      mnie Koralik jest po prostu jeszcze wsciekla na meza (i nie dziwie sie). Ale ze
                      Wy ja jeszcze nakrecacie? Facet sie zachowal mocno niefajnie - fakt. Powinien
                      ja przeprosic - fakt. Ale czy naprawde to, ze nie zareagowal na lzy to powod do
                      uderzenia (bo ja sie upieram, ze oberwal nie za paskudny tekst, ale za
                      ignorowanie placzu)? I czy Wy nigdy nie zachowalyscie wobec mezow niefajnie?
                      Nie zdarzylo sie Wam, ze powiedzialyscie cos okropnego i nie potrafilyscie od
                      razu przeprosic? I gdybyscie za ten brak przeprosin oberwaly od swoich mezow?
                      Mam wrazenie, ze namawiacie Koralika do eskalowania konfliktu.
                      • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 16:32
                        Ja do niczego nie namiawiam, jednak wedlug mnie jej reakcja jest jak
                        najbardziej usprawiedliwiona i to chcialam powiedziec.
                        Prawde mowiac mnie nie zdazylo sie nabluzgac na faceta, tym bardziej przy
                        dziecku, wiec i przepraszac nigdy nie musialam za cos takiego.
                        Wedlug mnie to uderzenie nie bylo wynikiem tylko tego jednego epizodu, ale i
                        tych, o ktorych nie wiemy, ale mozemy sie domyslac z tego co koralik napisala.
                        Ciekawe ile z Was bylo w takiej sytuacji? Nabluzgal na was maz przy dziecku z
                        blahego powodu i ani myslal przeprosic? Przyznajcie sie.
                        • g0sik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 16:46
                          Stan Koralika rozumię, bo do tej pory uważam, że mój mąż pójdzie żywcem do
                          nieba za znoszenie moich fochów w ciąży. Ale zgadzam się z Melką, że mężowi
                          należą się pożądne przeprosiny za bicie po twarzy. Każda strona ma swoje racje
                          i jeśli w przyszłości to Koralik rozzłości męża to czy on ma prawo z
                          bezsilności i rozpaczy bić ją po twarzy? W swoim życiu jeden jedyny raz
                          dostałam po buzi i wierzcie mi, że chociaż minęło od tego czasu wiele lat do
                          dzisiaj pamiętam to upokorzenie...Nie jest dla mnie argumentem: Przywalę Ci bo
                          inaczej nie zrozumiesz...
                          • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 16:49
                            ja tez uważam, że z tym walnięciem to przesada. Czyli w drugą stronę też by
                            mogło być? Że jak mąż się wkurzy to może trzasnąć? Sorki ale nie dopuszczam
                            tego. Jedyne wytłumaczenie - ciąża, stres...
                            Ja jak już nie wytrzymuję i mam ochotę przywalić (bywają takie momenty) to coś
                            tłukę. Działa tak samo.
                        • melka_x Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 16:58
                          > Ja do niczego nie namiawiam, jednak wedlug mnie jej reakcja jest jak
                          > najbardziej usprawiedliwiona i to chcialam powiedziec.

                          No tu sie roznimysmile, dla mnie to uderzenie nie jest usprawiedliwione.

                          > Wedlug mnie to uderzenie nie bylo wynikiem tylko tego jednego epizodu, ale i
                          > tych, o ktorych nie wiemy, ale mozemy sie domyslac z tego co koralik napisala.

                          Moge sie mylic, nie roszcze sobie monopolu na racje (tym bardziej na podstawie
                          sytuacji znanej tylko z postu), ale przypuszczam, ze pozniejsze zarzuty
                          Koralika wobec meza moga wynikac ze zlosci, ktora jeszcze nie przeszla (w
                          zlosci niemal zawsze wyciaga sie, rozpamietuje i nieswiadomie wyolbrzymia
                          wszystkie slabe strony parnera) plus dochodzic tu moze mechanizm
                          racjonalizowania swoich postepkow (szukam i znajduje argumenty upewniajace
                          mnie, ze zrobilam dobrze, inne odrzucam). Koralik nie pisala poczatkowo, ze z
                          meza generalnie wscieklica, ze ma powazny problem z wybuchowym facetem itd,
                          pisala wylacznie o jednym epizodzie. Dlatego ja mam wrazenie, ze pozniejsze
                          mowienie 'on w ogole jest taki' jest przekonywaniem siebie, ze uderzenie bylo
                          usprawiedliwione.

                          Nie zdarzylo Ci sie nabluzgac - ok. Ale jednak wiekszosci zdarza sie czasem
                          zachowac slabo wobec partnera, no czasem nawet bardzo slabowink. Nie znam
                          malzenstw, w ktorych czy to maz, czy zona nie mieliby czasem powodu do
                          przeprosin.

                          Tak jak pisalam - moge sie mylic, ale zanim sie do tego przyznamwink)) chcialabym
                          sie dowiedziec co Koralik bedzie sadzila o tym za 2 tygodnie. Jesli podtrzyma
                          swoje zdanie bedzie to oznaczalo, ze moje przypuszczczenia sa guzik warte, ale
                          byc moze jednak napisze, ze troche sie w tej zlosci zapedzila i nieco mezowi
                          tych wad dolozyla.

                          p.s. czy mezowi-potworowi chcialaby tak kupic te kaszanke?wink)), moze jednak
                          facet nie jest takim ostatnim mezem, he?wink))


                          • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 17:24
                            Chciałam zrobić kaszankę, bo jestem głupia i ciągle go kochamsmile I to chyba za
                            bardzo, bo jak mi było niedobrze na jej widoksmilesmilesmile. Generalnie wpędziłam się w
                            tym związku na straconą pozycję i odemnie się wiecznie wymaga, a ja mogę za to
                            oczekiwać ochłapów. Jestem idealistką i kocham bardzo pomimo wszystko, ale
                            zaczynam coraz bardziej dostrzegać brak szacunku do mnie. M. potrafi być fajnym
                            facetem, nie jest potworem, ale miał ojca, który jest człowiekiem wyjątkowko
                            nieczułym i m. wydaje się, ze jak nie bije jak ojciec, to jest super. Wzorzec
                            ojca, którego nie chce naśladować, a który jednak w trudnych sytacjach powiela,
                            wychodzi jak nic. Ja próbuje cos zmienić i przez wiele lat wierzyłam, że mi się
                            uda. Ale bywa ciężko. A ten strzał, był wynikiem wielu takich sytuacji, bo chyba
                            zaczęłam sięgać po drastyczne środki.
                          • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 18:48
                            Tak sie sklada , ze ja znam ten typ ludzki, jota w jote , jak "koralikowy
                            maz".Facet postrzegany jako wspanialy maz i ojciec, on sam za takiego sie uwaza.
                            Zona wyzywana od najgorszych, fakt, nie codziennie, raz na jakis czas, bo on ma
                            zły dzien.Pomiedzy tymi epizodami jest powiedzmy ok, ucaluje, przytuli, prezent
                            kupi.A za chwile byle drobiazg jest powodem do wyzwisk.Niewazne, ze ktos to
                            uslyszy, czy to bedzie dziecko czy sasiad.Bluzgi leca straszne.Nastepnie on
                            jest obrazony, bo w jego mniemaniu to ona jest winna- sprowokowala.A on jest
                            cacy, gdyby nie stlukla tej szklanki przeciez by sie tak nie uniosł, logiczne
                            no nie?
                            Znam takiego osobnika, moja przyjaciolka jest przez niego w strasznym dolku,
                            dlatego ja wiem o czym pisze i wiem, jacy to sa ludzie.
                            Najgorsze jest to, ze nie widza zadnej swojej winy i w ich slowniku
                            slowo "przepraszam " nie istnieje.
                            Zauwazcie, co pisze koralik- przeprasza zawsze ona, czy jej wina czy
                            nie,podejrzewam, ze dla swietego spokoju.
                            Takie sytuacje jak z tymi ogórkami beda sie powtarzac, niedługo bedziesz
                            koraliku przepraszac, ze zyjesz.
                          • nanuk24 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 00:53
                            melka_x napisała:

                            >
                            > p.s. czy mezowi-potworowi chcialaby tak kupic te kaszanke?wink)), moze jednak
                            > facet nie jest takim ostatnim mezem, he?wink))
                            >
                            >
                            Melko, ja mialam furiata.I tak, kupowalam co w danej chwili chcial, ale nie
                            dlatego , ze byl przewspanialym partnerem, ale dlatego ze sie go po prostu balam.
                        • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 17:09
                          Nie potrafie sie długo gniewać, więc jak zwykle, ja powoli doprowadziłam do
                          zgody i musiałam się nieźle natłumaczyć, skąd mój gniew. Ale czuję niesmak. I
                          wiem, że i tak drugi raz bym się zachowała tak samo. Bo wierzcie mi z takimi
                          typami po pięciu latach inaczej nie da (a jak któraś wie, jak się da, to niech
                          napisze!). Bo żadne tłumaczenia na spokojnie nic nie dają. Moim zdaniem teraz
                          coś do niego dotarło. Miał żal, ze go uderzyłam, przeprosiłam. Przeczytał nawet
                          Wasze posty, potraktowałam to jako terapię. Ale żeby było konstruktywnie,
                          ciekawa jestem, jakie macie inne rozwiązania na takie zachowania, bo jak znam
                          życie, to nie było ostatnie. A dodam, że to ostatnie do najgorszych nie należało.
                          • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 17.03.05, 19:19
                            No to może da mu to do myślenia? Mam nadzieję...ja osiagałam taki efekt tłukąc
                            wszystko, co pod ręką. Życzę w każdym, żeby się wszystko dobrze układało. Może
                            dobrze, że poczytał te posty?
                            Pozdrawiam
      • maadzik3 do Melki 17.03.05, 20:15
        Melko, Biala kreda w kominiesmile))) Zawsze moglam sie podpisywac pod Twoimi
        postami a teraz pierwszy raz sie nie zgadzam. I dobrze bo juz sie balam ze mam
        blizniacza siostre podprowadzona w szpitalu o ktorej nie wiemsmile))). Do rzeczy.
        Wiem oczywiscie juz ciut wiecej (z kolejnych postow), m.in. ze to nie pierwszy
        taki incydent, a rozwazania o rozstaniu Koralik snula juz przed zajsciem w
        druga ciaze. Ale nawet w oparciu tylko o wczesniejsze wypowiedzi bede jej
        bronic (nie tego uderzenia, bicie nigdy nie jest dobrym rozwiazaniem, ale kazdy
        z nas czasem zrobi cos zle, a ocenie podlega co go do tego sklonilo
        (przynajmniej w czesci). Coz, Koralik rozplakala sie dopiero w domu (napisala
        to wczesniej), a w aucie starala sie rzecz zalagodzic (odrobine), natomiast dla
        mnie przeklinanie kogos najblizszego w obecnosci wlasnego dziecka i nastawianie
        dziecka przeciw matce jest czyms tak paskudnym, ze moze wywolac furie. Do
        rekoczynow bym sie raczej nie posunela (dobrze zakozeniony wstret do takich
        rozwiazan), ale nie recze czy nie wzielabym dziecka za reke, torby w druga reke
        i nie wyszla (na jakis czas, mowiac wyraznie ze musze ochlonac i przemyslec co
        dalej). Nie chodzi o to zeby zaraz sie rozwodzic, choc jesli zachowania sa
        powtarzalne a bilans caly czas taki, jak wynika z pozniejszych postow to i to
        trzeba rozwazyc), ale o to ze nikt nie ma prawa deptac naszej godnosci, ponizac
        nas, zwlaszcza w oczach dziecka, pozbawiac nas poczucia wlasnej wartosci (a to
        slowami czasem latwiej uczynic niz jednym policzkiem), a potem oczekiwac
        przeprosin. Jak komus dlugo bedzie sie powtarzac ze jest nic niewart to w koncu
        w to uwierzy, bedzie przepraszal ze zyje, ze oddycha, dziekowal ze moze byc z
        oprawca, bo bez niego nie dalby rady. Czy nie tak czesto wyglada zycie np. zon
        alkoholikow? Dlatego jestem bardzo uwrazliwiona (moze za bardzo) na wszelki
        brak jakiegokolwiek szacunku. Napisalam wyzej ze rozumiem ze mozna skomentowac
        taki wypad do sklepu (jak napisalas, nawet warknac), nikt nie jest swiety.
        Problem w tym ze to co opisala Koralik nie jest dla mnie warknieciem
        wyolbrzymionym przez ciezarna ale modelowym przykladem przemocy slownej
        (Glosno, wulgarnie, przy dziecku0.
        Serdecznie pozdrawiam.
        Magda
        • d.orka Re: do Melki 17.03.05, 23:53
          Zgadzam się całkowicie z maadzik3.
          Zachowanie męża Tej dziewczyny jest karygodne. Dostał w plapę - niech się
          cieszy, że nie patelnią przez łeb wink

          NIech gościu przemyśli sobie, jaką chce mieć pozycję w domu - kochającego męza
          i ojca, czy furiata, który będzie się znęcał psychicznie nad żoną?
          • pesteczka5 Re: do Melki 18.03.05, 02:13
            Przepraszać za policzek? Kuriozalne! Policzek to nie przemoc (chyba się od tego
            nie przewrócił), to symbol. Nie bardzo rozumiem, dlaczego dziewczyny próbują
            usprawiedliwiać jego chamstwo. Zmęczony, siku mu się chciało... Do jednego i
            drugiego ciężarna ma po stokroć większe prawo, zakładam, że mąż na prostatę
            jeszcze nie niedomaga. Wtedy będzie czas na ziółka, teraz jest czas na opiekę
            nad ciężarną żoną, a nawet znoszenie jej fanaberii. A tymczasem dziewczyna ma
            się bać własnego cienia, mdleć ze starchu z powodu awarii beczki z ogórkami i
            pilnować socjotechnik, coby męża nie nakręcać?

            Nie. Sytuacja jest dla mnie aż nadto klarowna, i pomimo logiczne psychologiczne
            wywody Melki, przeprosiny należą się według mnie tylko autorce postu jak
            kwiatek da Ewysmile) I to na kolanach ze stosowną skruchą.
            Nawet jeśli uznać polityczną niepoprawność rękoczynu (choć w tym kontekście ja
            bym go widziała jako jedynie środek wyrazusmile zakwalifikowałabym jego wagę jako
            zaniedbywalną.

            Życzę Ci, żebyście wypracowali standardy... cieplejszej wiosnysmile
            • kalina_p kobietom wolno? 18.03.05, 06:54
              Bronię faceta, bo to też człowiek!
              Z wielu postów w tym temacie i wielu innych wynika, że kobieta ma prawo do
              złości, "humorów" i wielu innych rzeczy, bo : zmęczona, w ciąży, przed okresem,
              znudzona siedzeniem w domu, przepracowana obiadami, zesrtesowana. A facetom
              tego samego odmawiacie?
              Autorce odpisałam, w jej przypadku też uważam, że można było coś innego zrobić
              ale jak nie trafia do człowieka (męża) to może taka ostatecznośc faktycznie da
              mu do myślenia i dobrze. Jeśli to nie był pierwszy raz, tylko zaxchowanie się
              powtarza, to w sumie się zgadzam.
              Natomiast ogólnie odnosze wrażenie, że facetowi NIC nie wolno - ani wściec się,
              ani podnieść głosu, ani marudzić, ani mieć złego dnia, "okresu". Bez przesady...

              Jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby taki wątek założył mężczyzna? Gromy by się
              posypały, jak w ogóle śmiał tknąć swoją żonę. Rozumiem - mężczyzna nie powinien
              uderzyć nawet kwiatkiem... a kobiecie wolno???
              • lola211 Re: kobietom wolno? 18.03.05, 09:09
                > Natomiast ogólnie odnosze wrażenie, że facetowi NIC nie wolno - ani wściec
                się,
                >
                > ani podnieść głosu, ani marudzić, ani mieć złego dnia, "okresu". Bez
                przesady..

                Mozna mu jak najbardziej, pod warunkiem, ze nie bedzie obrzucal wulgaryzmami
                kobiety i w dodatku przy dziecku.O forme chodzi, a nie sam fakt złosci.
                Twój maz tak sie zachowuje, kalino?

                • kalina_p Re: kobietom wolno? 18.03.05, 09:21
                  Jak? Że mnie obrzuca wulgaryzmami? Nie, nie zachowuje się tak. Ale myślę, że
                  gdyby miał zły dzień, gdybym mu dopiekła, gdyby była taka a nie inna pogoda
                  itd. to mógłby się tak zachować. Ja zresztą też. Chodzi mi o równouprawnienie
                  po prostu.
                  Z jednej strony - facet nie może "nagadać" kobiecie a z drugiej ona ma pełne
                  prawo sprać go po twarzy. Nie rozumiem tego.
                  • lola211 Re: kobietom wolno? 18.03.05, 09:34
                    > Jak? Że mnie obrzuca wulgaryzmami? Nie, nie zachowuje się tak.

                    Zatem nie masz za bardzo pojecia o co chodzi i co sie w czlowieku wówczas
                    dzieje.Zeby zrozumiec, trzeba doswiadczyc, w teorii kazdy jest madry.Bylam
                    swiadkiem sceny, w ktorej maz naublizal zonie od szmat(w nosie mial moja
                    obecnosc), bo polozyla talerz nie w tym miejscu, w ktorym niby powinna.Byl
                    zly, musial sie wyladowac.W taki sposób? Powinien dostac w pysk, ale nie
                    dostal, bo ona sie go boi, wyobraź sobie, ze musiala go przeprosic- za
                    sprowokowanie.Dla mnie ten facet to smiec.
                    Mozna sie zloscic wsciekac na rózne sposoby, najgorsze jest takie wlasnie
                    chamstwo jak tu pisywane.
                    > Z jednej strony - facet nie może "nagadać" kobiecie a z drugiej ona ma pełne
                    > prawo sprać go po twarzy. Nie rozumiem tego.
                    Nie rozumiesz? On poniosl konsekwencje swojego zachowania, zaatakowal pierwszy
                    i ona mu oddala.Gdyby spoliczkowala go, bo miala humory, to mojego poparcia by
                    nie znalazła, ale tutaj to on jest agresorem, nie ona.
                    • kalina_p Re: kobietom wolno? 18.03.05, 09:51
                      Wiesz, no nie chodziło mi o takie ewidentne i drastyczne przypadki. Gdyby mój
                      mąż się tak zachowywał to pewnie po prostu NIE BYŁBY moim mężemwink
                      Chodziło mi o takie sytuacje wśród powiedzmy "normalntch" ludzi. A mam
                      wrażenie, że tu na forum króluje opcja "nam wolno bo my jestesmy kobietami a
                      facet ma zarabiać, nie narzekać, nie mieć humorów i siedzieć cicho".

                      Za to zupełnie inna sprawą na odrebny wątek jest to, DLACZEGO kobiety pozwalają
                      się tak a nie inaczej traktować.
                      • lola211 Re: kobietom wolno? 18.03.05, 09:58
                        > Wiesz, no nie chodziło mi o takie ewidentne i drastyczne przypadki. Gdyby mój
                        > mąż się tak zachowywał to pewnie po prostu NIE BYŁBY moim mężemwink

                        Czasem zdarza sie, ze gosc nieźle sie kamufluje,szydło wychodzi, gdy juz czuje
                        sie pewnie- po slubie, jest dziecko, to utrudnia kobiecie pozegnanie sie z
                        takim panem.
                        > Za to zupełnie inna sprawą na odrebny wątek jest to, DLACZEGO kobiety
                        pozwalają
                        >
                        > się tak a nie inaczej traktować.

                        Moim zdaniem koralik wlasnie zrobila duzy krok na przod i zareagowala.To juz
                        jest cos.Ma szanse nauczyc meza innych zachowan.
                        A dlaczego? Z powodów roznych, czasem partner tak nimi skutecznie manipuluje,
                        ze one sa przekonane, iz on ma racje.Czasem nie maja co ze soba zrobic, chetnie
                        by uciekly, ale nie maja gdzie, powody sa rózne.


            • bobasia1 Re: do Pesteczki5 18.03.05, 08:59
              Obawiam się (i piszę to niechętnie, bo mimo wszystko bronię autorki wątku), że
              policzek to jednak przemoc, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Mogę się mylić,
              ale czyż nie jest on częstym "narzędziem" upodlania matek i dzieci. Symbolem
              był w czasach, gdy ludzie większą wagę przywiązywali do etykiety i konwenansów,
              ale i wówczas był znieważeniem i zwykle pretekstem do bardziej "radykalnego"
              rozstrzygnięcia sporu. Reasumując, policzek jest formą przemocy tyle, że może
              bardziej psychicznej niż fizycznej.
    • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 09:53
      O co się właściwie spieramy? O prawo do emocjonalnych reakcji, o to, kto ma
      rację? Autorce wątku jest smutno, co sugeruje, że nie czuje się najlepiej z
      tym, co zaszło. Nie prosi o sąd a o radę. Choć ja odczytuję ten wątek jako
      chęć wyżalenia się. Żadna z nas nie chciałaby znaleźć się w podobnej sytuacji,
      i - z tego, co czytam - żadna na szczęście nie ma podobnych doświadczeń. Czy
      mamy prawo do oceny?
      • ewa2233 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 10:08
        >>Gdyby mój mąż się tak zachowywał to pewnie po prostu NIE BYŁBY moim mężemwink>>

        Ja się też pod tym podpisuję. Nie zaczynałabym nawet znajomości z facetem
        wulgarnym, bo mi to po prostu przeszkadza. Ale nie oceniam tych, którym nie
        przeszkadzają takie słowne wyskoki, bo są po prostu inni.
        Dlatego proszę nie brać mojego postu jako "oceny"
        a TYLKO jako mojego własnego zdania.
        Jestem ZDECYDOWANIE PRZECIW biciu po twarzy! Gdy coś mnie doprowadza do
        nieprzytomności, włączam "opcję" zamiany się rolami. Wydaje mi się, że policzek
        to jednak za dużo, choć - może w sytuacji, gdy chamstwo w stosunku do żony nie
        jest jednorazowym wyskokiem - jest jedynym lekarstwem? JEDNORAZOWO!
        Myślę, że Twoje przeprosiny Koraliku, świadczą o Twej dojrzałości.
        Życzę Ci, by to co się stało, dało Twojemu facetowi do myślenia.
        I wokół zapanowała miłość i radość smile
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • lola211 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 10:20
          > Ja się też pod tym podpisuję. Nie zaczynałabym nawet znajomości z facetem
          > wulgarnym, bo mi to po prostu przeszkadza.
          Facet , o ktorym pisalam w swoich postach, uchodzi za fantastycznego czlowieka-
          wyksztalcony, obyty, bardzo towarzyski, powszechnie lubiany, a juz przez
          kobiety zwlaszcza.Do kazdego zagada, starsza pania w rączke cmoknie, mlodsza
          komplementem uraczy, istny czarus.Ja tez bylam o tym przekonana, tym bardziej,
          ze dziewczyna długo nikomu slowka nie pisneła.Z tego co wiem, takie wyskoki
          zaczely sie po dosc dlugim czasie ich znajomosci i jest coraz gorzej.
          To nie jest ordynus, po ktorym od razu widac, ze potrafi byc wulgarny.
        • kalina_p zamiana rolami 18.03.05, 10:26
          Mnie też o to chodzi - gdybym to JA męża potraktowała po chamsku a on by na to
          dał mi w twarz? Napisałabym wątek o tym i na męża posypałyby się gromy...Z ta
          zamianą rolami w chwili złości to racja.
          I również mam nadzieję, że wszystko się dobrze zakończysmile
    • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 10:06
      A o tym, że źle zrobiła dając mężowi w twarz, zapewne dowiedziała się od
      zainteresowanego w krótkich "żołnierskich" słowach. Kalino, nie sądzisz,że już
      jej wystarczy? Poazdrawiam
      • melka_x Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 11:19
        Rozsadne baby, bo i Pesteczka, i Madzik i Dorka i innesmile pisza, ze nie mam
        racji. OK - potraktuje to jako cenny komunikat zwrotny. Byc moze faktycznie jej
        nie mam. Zauwazcie jednak, ze ja sie nie trzymam tego co napisalam rekami,
        nogami i zebamiwink)), ja pisze wylacznie o swoich przypuszczeniach. A moje
        przypuszczenia sa takie, a nie inne, bo:

        po pierwsze: wydaje mi sie, ze gdyby problem lezal w mezu choleryku, to
        pierwszy post Koralika by inaczej wygladal. Cos w rodzaju 'mam problem z
        wybuchowym mezem, ktory obrzuca mnie z blahych powodow bluzgami i nigdy nie
        przeprasza. Ostatnio np. i tu nastapilaby historia o kaszance.

        po drugie: jak pewnie wiekszosc z nas czerpie z wlasnych doswiadczen. Lola ma
        znajomego, ktory jak sadzi przypomina meza Koralika. A ja mam wspomnienie z
        wlasnej ciazy, kiedy moj generalnie bardzo przyzwoity mazsmile, zachowal sie jak
        ostatni idiota. Slaby dzien, slaby moment, o trzy slowa za duzo i brak
        natychmiastowych przeprosin (moj maz jest typem dlugo dojrzewajacym do
        przeprosinwink, podobnie zreszta jak ja). I pamietam swoja narastajaca histerie,
        pamietam trzasniecie dzrzwiami (to zamiast uderzenia) i pamietam jak w srodku
        nocy zjawilam sie u przyjaciolki z glutem do pasawink)). Co ja wtedy na tego
        swojego biednego meza nie naopowiadalamwink. Ze on zawsze, ze on nigdy, ze on
        ciagle, ze nasz zwiazek sie sypie, czego ja wtedy mu nie wyciagnelam, nie
        wypomnialam, nie wyolbrzymilam i nie nadinterpretowalam. Oczywiscie w tym
        ogromnym poczuciu krzywdy i rozzalenia swiecie w to wierzylam. I oczywiscie
        malo to wszystko mialo wspolnego z prawda. W przeciwienstwie do Was nie mam
        pewnosci, ze z Koralikiem nie jest podobnie, dlatego chcialabym sie dowiedziec,
        co Koralik bedzie mogl opowiedziec za 2 tygodnie, jak wszystkie emocje zejda.

        I jeszcze - Pesteczko z uwaga czytam Twoje posty, bo nieglupie, cieple i
        taktowne, ale tym razem nie moge sie z Toba zgodzic. Policzek jest dla mnie
        nieakceptowalny. Nie tylko dlatego, ze uderzenie otwarta dlonia tez moze
        zostawic siniaka, ale przede wszystkim dlatego, ze ludzie maja sklonnosci do
        przesuwania sobie granic. Nie uznaje tlumaczenie, ze to tylko policzek i
        wartosciowanie tego w zaleznosci od tego, czy uderzony sie przewrocil czy nie.
        I przeciw tlumaczeniom, ze ktos zostal sprowakowany tez stanowczo protestuje.

        I na koniec - ciaza na tyle wyostrza emocje, ze owszem kobiecie w ciazy wolno
        wiecej. I facet ma sie bardziej starac. Ale 'wiecej' nie oznacza 'wszystko', a
        ja mam dziwne wrazenie (choc moge sie mylic), ze ciaza jest tu wyciagana jako
        glowny argument.
        • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 11:32
          melka, ja się z tobą zgadza, dlatego tez pisałam o np. tłuczeniu czegoś (to
          robiłam) zamiast uderzenia (nie dopuszczam).
          I jednak nadal przyjmuję możliwość, że facet też ma prawo mieć zły dzień, mniej
          się tego dnia hamowac i starać. Każdemu się może zdarzyć. A jak sobie
          przypominam, jakie ja czasem (w ciąży czy przed okresem) potrafię robic
          problemy z niczego, to aż mi głupiowink
          • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 12:02
            Z kalina tez sie zgodze we wszystkim co napisala. Nie moze byc tak, ze myslimy
            tylko o tym jakie to my biedne jestesmy. Facet tez czlowiek, tez mu czasem
            nerwy puszcza, nie znaczy to ze ma wulgarnie do zony sie odnosic, oczywiscie
            nie, ale tezx nie znaczy, ze jak sie tak zachowa to zona ma prawo go
            spoliczkowac i uwazamy ze to ok.
        • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 11:59
          Zgodze sie z toba Melko, ja tez wlasnie w ciazy mialam takie sytuacje,
          wyolbrzymilalam wszystko, ze maz nie tak sie zachowuje, ze nie ma na wzgledzie
          ciązy itp. Ale on tez jest czlowiekiem, moze tez mial gorsze dni?? Mo że tez go
          sytuacja przerastala. Teraz z perspektywy czasu mysle ze wlasnie ciąza byla z
          mojej strony karta przetargowa.
          I tak samo uwazam, ze policzek to nie jest rozwiazanie sprawy, tylko jej
          zaostrzenie, co nie zmienia faktu ze maz zachowal sie karygodnie(ale kara nie
          moze byc policzek).
    • g0sik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 11:56
      pesteczka5 napisała:

      Przepraszać za policzek? Kuriozalne! Policzek to nie przemoc (chyba się od tego
      nie przewrócił), to symbol.

      Czy to znaczy, że dajesz prawo swojemy mężowi na takie "symboliczne" okładanie
      Cię po twarzy jeśli tylko ma wystarczający (jego zdaniem)powód? Czy nie działa
      to w obie strony bo takie prawo ma tylko kobieta ?

      Nie wyobrażam sobie, że mój mąż mógłby mnie uderzyć - sobie również nie daję
      takiego prawa żeby nie wiem co się działo.

      Ciekawa jestem jaka byłaby reakcja Koralika (i pewnie święte oburzenie co
      niektórych) gdyby mąż po prostu jej oddał. Zadziałał z automatu odpowiadając
      policzkiem na policzek, niejako w obronie własnej.

      Dla mnie policzek jest formą przemocy i gdyby mi ktoś w ten sposób próbował dać
      coś do zrozumienia straciłabym do niego szacunek......
      • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 12:04
        no wlasnie, jaka reakcja bylaby gdyby maz oddal???
        nieladnie ze naublizal ciezarnej zonie, ale tez nieladnie ze ciezarna
        spoliczkowala meza. Oboje sie nawzajem nakrecili.
        Trzeba pogadac, wytlumaczyc sobie na spokojnie pare rzeczy, i trzymac nerwy na
        wodzy (oboje).
        • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 12:57
          Może wykorzystywanie przewagi fizycznejwinkwobec męża, nie było na miejscu.
          Ale wierzcie mi, ani drzwi by nie zadziałały, ani talerz, miałabym tylko
          sprzątanie, albo drzwi bym popsuła, za co bym dostała następne teksty. Już widzę
          uśmiech politowania, kiedy zbieram skorupy z talerza. Wczoraj przed północą
          miałam akcję nieco mniej agresywną, ale one są na porządku dziennym. Włączył
          sobie grę ze strzelaniem (nie grał od 5 lat, ostatnio coś go wzięło!!!) i
          wyciszył dźwięk, który i tak roznosił się poi całym mieszkaniu, bo to wyjątkowko
          agresywne i denerwujące dźwięki. Mamy jeden pokoj, wprawdzie duży, ale przeciez
          śpię w nim ja i mój syn, no i on jeszcze z tym koputerem. Poprosiłam, zeby
          wyłączył dźwięk, chociaż samo uderzanie w klawisze mnie denerwowało i widziałam,
          ze synek przewraca się z boku na bok. Odpowiedź: "nie i tak ściszyłem!", więc
          druga spokojna prośba: "to załóż słuchawki" (które leżały obok). Znów: NIE! W
          końcu wstałam z łóżka i wyłączyłam głosnik, za co oberwało mi się tekstem,
          wprawdzie teraz bez przekleństw "stara tetryczka ... jak taka dalej będziesz, to
          się chyba z Tobą rozwiodę..." itp. Byłam spokojna jak nie wiem co i jakoś nie
          wzięła mnie zabawa w przezywanki i straszenie, ale przykro jest. I on chyba
          zawsze taki był, tylko własnie sobie głupio tłumaczyłam, ze facetowi to też
          można, też ma prawo sie denerwować i tak dotrwałam do drugiej ciąży.
          ALE!!!!!!!!!!!!!!!! Właśnie 15 minut temu, kiedy sobie do Was pisałam, podszedł
          do mnie, chyba zobaczył, że znów się żalę, przytulił i powiedział, ze mnie
          mocno kocha i nie chce żebyśmy się tak kółcili. Więc może jest edukowalny!!!smile
          Kończę szybko tego posta i idę delikatniutko pociągnać te rozmowę, trzeba kuć
          żelazo! Buziaczki, dziewczyny!
          • kalina_p Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 13:03
            Trzymam kciuki!!!
          • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 13:04
            Trzymam kciuki Koraliku i życzę powodzenia!
          • tynia3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 13:06
            Mam wrażenie, że nie ma dymu bez ognia wink. Trochę prowokujesz, prawda wink?
            Odpuśc, wczuj się w jego sytuację czasami, to i on odpuści.

            pzdr i cieszę się, że już ok
            • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:17
              Tylko Tyniu nie rozumiem, czym prowokuję???? I kogo? Męża, czy chodzi Ci o
              forum? Co nazywasz prowokacją? Próbę przekonania kogoś, ze warto liczyć się z
              bliskimi.Bo to próbuję mężowi wytłumaczyć, o to przecież ta wojna. Chcę szacunku
              dla siebie i dziecka i wyrozumiałości, takiej, na jaką on mógł liczyć w tym domu
              przez pięć lat. Nie lubię awantur, lubię jak w domu jest spokój i nikt sie nie
              denerwuje. Skąd Ci przyszło do głowy, że prowokuję?
              • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:23
                Jak sama napisalas wojna, wojna nic nie zdzialasz, przerabialam tosmile
                trzeba sie uspokoic i spokojnie dogadac, powodzeniasmile
                • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:49
                  Będzie osobiście.. Jestem dzieckiem takiego mężczyzny jak mąż Koralika. Moja
                  matka przez całe życie wychodziła z założenia, że wojną nic wskóra, że nia ma
                  co mówić o swych uczuciach, walczyć o szacunek itd. itp., bo on już się nie
                  zmieni, bo lepszy święty spokój, okupiony cierpieniem niż reakcja, która
                  mogłaby (choć nie musiała)eskalować konflikt. Jako dziecko marzyłam o sytuacji,
                  w której moja mama mówi nie. Niestety nie doczekałam się. Wszystkie płacimy za
                  to rachunek. Nieprawdą jest,że rozmowa, logiczne argumenty i przedstawienie
                  własnych potrzebach i uczuciach coś zmienia. Taki mężczyzna słyszy w głowie
                  tylko swoje ja, zapewne b. okaleczone w dzieciństwie. Nie twierdzę, że policzek
                  był najlepszą reakcją, ale mógł być j e d y n ą reakcją, na jaką było stać tę
                  kobietę, bez względu na to, czy jest w ciąży czy nie. Współczuję Jej, nie
                  odważyłabym się potępić Ją....
                  • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:59
                    przepraszam za błędy, ale jakoś się przejęłam..
                  • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 16:00
                    Tu jej nikt nie potępia, tylko probuje namowic na rozmowe z mężem, nigdy po
                    jednym poscie nie bedziemy znac sytuacji, nawet po kilku postach, najlepiej
                    sytuacje znaja te dwie osoby. Może warto normalnie porozmawiac, o ile sie da,
                    jesli sie nie da to chyba lepeij pomyslec o rozstaniu, po kilku nieudanych
                    probach, niz walczyć tą samą bronia. Bo jesli nic nie zdzizlamy rozmową na
                    spokojnie to walką tym bardziej nie.
                    • bobasia1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 16:06
                      Ja też nikogo nie oskarżam.. Chcę powiedzieć tylko, że ta reakcja Koralika w
                      tamtej sytuacji była jedyną, na którą się zdobyła. Być może "klasyczne" rady w
                      rodzaju: usiądźcie i porozmawiajcie nie mają tu zastosowania. Poza tym
                      dziewczyna była zdenerwowana i ciężko wtedy o racjonalne rozwiązania.
                      • cocollino1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 16:11
                        Ja to wszystko wiem, tez mialam nie raz trudne sytuacje, i miewam nadal, gdzie
                        zachowuje sie nieracjonalnie, bo jestem zdenerwowana, ale powoli ucze sie , ze
                        nie tedy droga, i widze ze moje starania i mojego meza tez daja efekty.
                        Jestesmy nerwusami oboje, ale jak sie postaramy to naprawde mniej nerwowo jest.
              • tynia3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:26
                Reagujesz emocjonalnie, a to często nakręca spiralę. A propos szacunku... a
                policzek?

                pzdr
                • tynia3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:30
                  Coś niejasno piszę wink. Przepraszam. Chodzi mi o to, że reagujesz bardzo
                  emocjonalnie. Mój post też odebrałaś jako atak, a nim nie był. Każdy medal ma
                  dwie strony. Twój mąż też ma emocje i podobnie jak Ty, ma prawo sobie z nimi
                  czasem nie radzić.
            • blekitnykoralik Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:27
              Tyniu, przez początek małżeństwa mówiłam jak Ty! Trzeba być wyrozumiałą dla
              faceta, jak się uniesie, uspokoić, jak Cie obrazi, przeprosić. Ale jeśli chcesz
              w domu stworzyć atmosferę, w której nikt nie jest upokarzany, nie da się. Bo
              mężczyźni bardzo szybko wykorzystują taką silną pozycję w związku. I jeszcze
              jedno, on nie ma co odpuszczać, bo on mi nie robi na złość, jego zachowania są
              dla niego naturalne. Szłaś kiedyś obładowana siatkami i ciągnęłaś dziecko, a mąż
              szedł za Tobą z jedną, bo "musiał zamknąć samochód" pilotem? Ja chodziłam tak
              przez wiele lat. I wierz mi, można się przyzwyczaić.
              • tynia3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 15:46
                Ne chcę bronić Twojego męża, ale gdyby było równie prężne forum "etata" wink i on
                by się na nim udzielał, pewnie zebrałby nie miej głosów poparcia, co Ty. Jeśli
                jezcze potraficie, porozmawiajcie i zmieńcie coś razem.
                Na pewno sie uda wink.
              • ledzeppelin3 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 16:10
                Blekitnykoralik, prawda jest taka, że facet jest chamemi łobuzem, nie szanuje
                Cię, macie jakiś problem. On Cię sprowokował, żebyś mu dała w gębę, choć to
                chyba problemu nie rozwiąże. Ale wkurzają mnie, delikatnie mówąc, rady typu:"A
                bo ty jesteś przewrażliwiona, TRZEBA GO ZROZUMIEĆ, on się biedak zdenerwował".
                Ludzie! facet, który traktuje żonę jak bydlę, jeszcze znajduje w waszych
                tolerancyjnych oczach zrozumienie? Autorko wątku, powiedz mu, że ma Cię zacząć
                szanować, wtedy Ty go też będziesz, a jak nie, to taki związek długo nie
                pociągnie. Może macie jeszcze jakieś problemy, na podstawie dwóch sytuacji nie
                da się ocenić związku. Wtedy wizyta u specjalisty byłby jakimś wyjściem.
          • czajkax2 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 13:33
            Czekam na streszczenie rezultató rozmowy i zycze długofalowych dobrych efektów.
      • pesteczka5 Do Gosik, Melki i in. 18.03.05, 18:52
        Najpierw do dziewczyn, które pytają, czy pozwalam mężowi na bicie .... itp.

        Niesmile) Mamy inne sposobysmile)

        Ale uważam, że uderzenie w twarz mężczyzny a uderzenie w twarz kobiety, dziecka
        itp. to ZUPEŁNIE RÓŻNE SPRAWY. Naprawdę nie widzicie różnicy? Nie chce mi się
        wierzyć.

        Po drugie, nie jestem zwolenniczką mordobicia jako sposobu rozwiązywania
        konfliktów. Precedens - raz na życie może się zdarzyć i oznacza to, że stało
        się coś bardzo ważnego, doszliśmy do miejsca, gdzie trzeba coś postanowić.
        Przekroczyliśmy granice.
        Jako metoda - staje się jatką, przemocą i wszystkim innym nie do zaakceptowania.

        Melka - ja Cię czytam bardzo uważnie i zastanawiam się nad Twoim punktem
        widzenia. Nie uważam, że panowie nie mają prawa do złych dni, ani że kobieta
        pod wpływem hormonów to święta krowa. Ale myślę, myślę i wychodzi mi, że są
        sprawy, gdzie dochodzimy do rdzenia i oprócz spraw ludzkich, na dnie bywają
        sprawy czysto męsko-damskiesmile

        Co tam, napiszę, że raz w życiu mąż powiedział mi o trzy słowa za dużo.
        Trzymałam synka przy piersi. Byliśmy umęczeni, niedospani, przepracowani, a
        nasze dzieci budziły się 15 x na noc. Powiedziałam i ja, ale on więcej - z
        rzeczy cięższego, moim zdaniem, kalibru.

        Potem przeprosiliśmy się, ja oddałam rację jemu, on mnie, uznaliśmy swoje prawo
        do zdenerwowania... ale jakież było moje zdziwienie, kiedy mąż błysnął
        brylantem... za pensjęsmile Pal sześć brylant, chodzi o pryncypia. Nie zawsze
        można postawić znak równości. Nie pamiętam dziś, o co dokładnie poszło, ale
        wzrusza mnie, że mąż nie pasuje się ze mną jak z kumplem. Kiedy czuję, że go
        zraniłam, też umiem (jak sądzę) przyznać swój błąd i nie targuję się wtedy, że
        on też coś tamwink Choć staram się robić to w mniej kosztowny sposób.

        P.S. Melka, zawsze serdecznie...
    • magdalenki1 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 16:25
      trochę cię rozumiem, jak poznałam mojego obecnego partnera nie miałam pojęcia,
      ze wychowywał się w domu, w którym nikt nie miał pojęcia o okazywaniu uczuć i
      zwyczajnym ludzkim szcunku. Jego ojcie właził tylko czasem do pokoju i
      przeciągał palcami po półce, nigdy nie przytulał itd jest strasznym hamem. Po
      jakimś czasie, ku mojemu zdziwieniu zauważyłam, że mój chłopak zachowauje się
      często dokładnie jak jego tata, wszyscy mnie na niego buzowali - moja mama,
      znajomi i w ogóle całe otoczenie, że to swinia, ze nie umie okazywać uczuć i
      takie inne różne przykre rzeczy, ale ja się nie poddałam, wiedziałam, że to
      wrazliwy fajny facet, wiedziałm, ze każdy z nas (czy chce, czy nie) powiela
      schematy zachowań rodziców i nie łatwo z tym walczyć, dużo rozmawialiśmy i może
      mi było łatwiej, bo On dobrze to wszystko wiedział, było mu przykro, kiedy
      zachował się jak swinia po czasie wiedział o tym i było mu wstyd (też nie umiał
      przepraszać), ale walczyliśmy o Nas, rozmowy ciągnęły się godzinami, jesteśmy
      na prawdę przyjaciółmi, uczymy się siebie i jest coraz lepiej, ale do tego
      potrzebna jest dobra wola obu stron - u nas była. Nie będę przynudzać, bo kogo
      to obchodzi, jeśli chcesz pogadać pisz na priv chętnie pogadam
    • gloria2 Re: Kaszanka i kiszone na smutno ;( 18.03.05, 21:33
      Zapewniam Cie, że za jakiś czas wszystko bedzie ok. Jeśli potraficie patrzeć
      przed siebie a nie tylko za siebie, wówczas to doświadczenie każdemu coś z was
      da i z pewnościa oboje wyciągniecie wnioski.
      Ja jednak chciałbym dać Ci radę, aby chronić swoje dziecko przed takimi
      sytuacjami i czasem wręcz na siłe załagodzić konflikt, gdy ono jest w pobliżu.
      Potem jak mały nie patrzy, możecie sobie dać upust emocjom.
      Taki maluch jeszcze nie ogarnia swoim rozumem o co tak naprawdę chodzi, ale
      odczuwa, że między rodzicami coś jest nie tak i sam czuje się winny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka