Dodaj do ulubionych

ZZO raz jeszcze

18.03.05, 20:04
Wiem, ze to było mnóstwo razy i wiem, ze to może nieodpowiednie forum, ale
mam pytanie do kobiet, które rodziły z ZZO: Czy faktycznie po podaniu
znieczulenia ból jest znacznie redukowany? Bo przypominam sobie opinie, ze
wcale "nie pomogło" co mi sie wydaje mało prawdopodobne... Wiem, ze lekarze
pozytywnie wyrażali się swego czasu o tej metodzie, dlaczego więc podobno
przestaje sie ją stosować? Czyżby jednak niebezpieczeństwo przerastało
korzyści? Proszę o opinie mamy i medyczki...
Obserwuj wątek
    • zona_wojtka Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 20:20
      Ja miałam zzo przy obu porodach - I siłami natury, II cesarka. Nie czułam nic
      oprócz skurczów, a przy cesarce - wiadomo. W trakcie porodu naturalnego czułam
      jak napinają mi się mięśnie brzucha, a po kilku godzinach - skurcze parte,
      które wyraźnie da się odróżnić.
      Zero bólu. W czasie porodu popijałam wodę i plotkowałam z lekarzem.
      Polecam
      • danik1 Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 20:28
        Jak mi podali ZZO to dopiero sie rozgadalam!!! Gadalam i gadalam a wczesniej
        nie mialam sily slowa powiedziec i tylko w przerwie miedzy skurczami mowilam
        mezowi, ze go slucham, ale z bolu nie moge mowic!!!
    • lib Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 20:37
      Potwierdzam. Natychmiast po podaniu znieczulania zajelam sie rozmowa ze
      studentami. Lekarz byl nierozmowny, ale studenci sie przydali. Gdyby nie to, ze
      cos ode mnie chcieli, np. zebym parla, moglabym sobie czytac ksiazke. Polecam i
      pozdrawiam. lib
    • meja33 Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 20:39
      Znacznie, ale w moim przypadku nie całkowicie- żebym nie zapomniała urodzić wink
      Parte czułam doskonale, mała urodziła sie szybko a ja miałam siłę cieszyć się
      nią. Przed ZZO traciłam świadomość z bólu, po znieczuleniu odzyskałam siły i
      humor.
      W moim przypadku ne było żadnych komplikacji, więc przeważają korzyści smile
      Pozdrawiam.
    • wegatka Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 20:45
      Miałam dwie cesarki, pierwsza w znieczuleniu ogólnym, druga - ZZO i jestem takim
      dziwolągiem, który ZZO nikomu polecać nie będzie. Po prostu miałam pecha i
      trafiłam na panią anestezjolog, która była partaczem. Przed zabiegiem wszyscy
      mnie zapewniali, że jest bardzo bezpieczny i że będę czuć moment rozcinania
      powłok brzusznych i jakieś szarpnięcia ale to z pewnością nie będzie ból.
      Faktycznie na początku nie wiele czułam ale im głębiej lekarz ciął, tym bardziej
      zaczynało mnie boleć. Niestety znieczulenie się nie udało i zabieg robiono w
      zasadzie na żywca. Ja myślałam, że z bólu skonam, momentu wyjmowania dziecka nie
      pamiętam - zemdlałam. Od męża wiem, że Pani anestezjolog została ostro
      wyproszona z sali i zastąpił ją inny lekarz, który do zszywania podał mi już
      narkozę. I taki oto miałam przyjemny poród z ZZO.
      Jak widać wsztystko zależy jednak od tego kto znieczulenie podaje.
    • triss_merigold6 Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:00
      Miałam zzo podane szybko, gdzieś po niecałej godzinie skurczy. Pierwsza dawka
      zniosła całkowicie ból na mniej więcej godzinę, potem zaczęła boleć jedna
      strona i dostałam drugą dawkę, pomogło ale po jakimś czasie nadal trochę bolało
      i była trzecia a potem zaraz poród. Trzecia dawka wyeliminowała ból całkowicie
      ale skurcze parte czułam (bezboleśnie, jak falę) i słuchałam wskazówek położnej.
      Jakieś porównanie mam - skurcze "na żywca" i po zzo. "Na żywca" to zatykało
      mnie z bólu a po zzo czytałam gazetę, chodziłam, rozmawiałam, piłam wodę.
      Osobiście jestem bardzo za.
    • milarka Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:31
      ja polecam,
      do podania znieczulenia zwijałam się z bólu - siedziałam co prawda w wannie z
      ciepłą wodą i z masażami wodnymi ale to mało pomagało, prawie w ogóle. A po
      znieczuleniu położyłam się i spokojnie sobie czekałam na rozwój wypadków.
      Skurcze parte czułam tak jak napisała Triss - jako takie fale, nie jako ból.

      Oczywiście wszystko zależy od anestezjologa. Wegatko - tego Twojego chyba bym
      zlinczowała...

      A czemu przestaje się stosować? - z powodu kasy oczywiście, i jakichś tam
      dziwnych problemów w naszej służbie zdrowia. Zresztą zdarzają się też wśród
      lekarzy i położnych fanatycy porodów na żywca.
      • wegatka Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:39
        Milarko, teraz jak to wspominam to mam ochotę tej babie zrobić coś podobnego ale
        wtedy to chciałam tylko jak najszybciej znaleźć się z dzieckiem w domu i
        zupełnie nie w głowie mi było robienie afery. A szkoda, bo całkiem niedawno
        zgadałam się z koleżanką, która rodziła rok później i miała wątpliwą przyjemność
        korzystania z usług tej samej pani anestezjolog. Niestety jej poród wyglądał
        identycznie jak mój.
        • andaba Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:46
          wegatka napisała:

          > Milarko, teraz jak to wspominam to mam ochotę tej babie zrobić coś podobnego
          al
          > e
          > wtedy to chciałam tylko jak najszybciej znaleźć się z dzieckiem w domu i
          > zupełnie nie w głowie mi było robienie afery. A szkoda, bo całkiem niedawno
          > zgadałam się z koleżanką, która rodziła rok później i miała wątpliwą
          przyjemnoś
          > ć
          > korzystania z usług tej samej pani anestezjolog. Niestety jej poród wyglądał
          > identycznie jak mój.


          Szczerze mówiąc oprócz oczywistego współczucia zastanawia mnie to zawodowo...
          Nie podała własciwej dawki, czy też nie tam gdzie trzeba? Owszem zdarza się
          (przy operacjach), że zostanie podana zbyt mała dawka (nieraz ktoś jest
          odporny, nawet jeżeli dawka została przeliczona skrupulatnie na kg masy ciała),
          ale żeby nagminnie ten sam anestezjolog, to trochę dziwne...
          • wegatka Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 22:07
            andaba napisała:


            > Szczerze mówiąc oprócz oczywistego współczucia zastanawia mnie to zawodowo...
            > Nie podała własciwej dawki, czy też nie tam gdzie trzeba? Owszem zdarza się
            > (przy operacjach), że zostanie podana zbyt mała dawka (nieraz ktoś jest
            > odporny, nawet jeżeli dawka została przeliczona skrupulatnie na kg masy ciała),
            >
            > ale żeby nagminnie ten sam anestezjolog, to trochę dziwne...


            Wydaje mi się, że kobieta podawała to znieczulenie na oko bo w ogóle nie
            przypominam sobie żeby mnie pytała o wagę (a jestem dość okrągła). Po porodzie
            przyszedł do mnie ordynator i tłumaczył się że u osób z nadwagą mogą przy ZZO
            wystąpić komplikacje. Ale przed porodem kilku lekarzy razem z nim na czele
            zapewniało mnie o bezpieczeństwie tego zabiegu, a przecież do cho...y wszyscy
            widzieli, że nie jestem szczuplutka. Myślę, że gość wymyślił taki powód, żebym
            nie robiła afery.
            A co do tej koleżanki, która też miała pecha, to była zupełnie szczupła.
    • malekubusie Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:48
      Przed podaniem zzo skręcałam się z bólu. Natomiast jak zzo zaczęło działać
      poczułam się znacznie lepiej. Większy komfort. Napewno przedłuża całą akcję
      porodową ale bez bólu!!!
    • oluncia Re: ZZO raz jeszcze 18.03.05, 21:53
      Rodzilam z zzo piec miesiecy temu, dzieki znieczuleniu wlasnie faze boli
      pamietam jako sympatyczne polegiwanie i lekkie napiecie brzuszka, niestety na
      parte juz nie mialam znieczulenia ( wzgledy medyczne) i blagalam jak narkoman
      uczepiona fartucha swojego anestezjologa o malenka, tycia daweczkesmile)
      Przedtem konsultowalam swoja decyzje z "rodzinnym anestezjologiem" polecal
      raczkami i nozkamismile Dzieki mu za to bo tak bym chyba zwariowlaz bolusmile
      Pozdrawiam Ola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka