Dodaj do ulubionych

o krok od zdrady

12.04.05, 11:26
Postaram się Wam drogie mamy opisać wszystko jak najbardziej obiektywnie i
proszę o Wasze wypowiedzi. Spodziewam się krytyki, ale bardzo proszę bez
obrażanie.
Jestem mężatką z dość dużym stażem małzeńskim, dwoje dzieci, dobra praca,
dobry mąż, generalnie niezła i stabilna sytuacja życiowa. Nie ma w naszym
życiu większych zmian, spontaniczności, raczej więcej rutyny, ale nie
narzekałam, bo w dzisiejszych czasach chyba czasem lepsza rutyna niż atrakcje
związane z brakiem pracy, pieniędzy, problemami zdrowotnymi czy też innymi
wspaniałościami.
Mój kolega z pracy, żonaty, jedno dziecko, chyba nieżle ułożone małżeństwo.
Jest sympatyczny i miły, fajny kumpel, taki żeby pogadać i się pożalić ale
nigdy nic więcej. Czasem opowiadaliśmy sobie o naszych współmałżonkach,
dzieciach, nigdy nie mówił nic złego o swojej żonie ani ja o mężu.

Znależliśmy się teraz oboje daleko od domów, od naszych rodzin, obowiązków -
po drugiej stronie kuli ziemskiej w podróży służbowaej. Własciwie nikt nas tu
nie zna, raczej małe prawdopodobieństwo, że spotkamy kogoś znajomego.
On jest teraz - jakby to powiedzieć - bardziej miły niż powinien być, widzę
to w jego spojrzeniu, w tym co mówi, komplementach, które są bardziej niż
dwuznaczne. Gdybym powiedziała raz coś co by go zgasiło, myślę że wszystko
wróciło by do normalności, ale ja nic nie mówię, nic nie robię żeby go
zgasić. Wydaje mi się że ja wcale nie chcę żeby wszystko wróciło do
normalności, to jest miłe, dawno się tak nie czułam, dawno nie czułam się
kobietą. Z dnia na dzień posuwamy się coraz dalej, ja wiem że lepiej uciąć to
teraz, ale jak już mam coś powiedzieć to wciąż odsuwam decyzję na jutro.
Boję się że za dużo możemy popsuć, i nie myślę tu o jakiś rozwodach czy
rozbijaniu rodzin bo to nawet nie wchodzi w grę, oboje sobie zdajemy z tego
sprawę, ale mimo wszystko, takie zauroczenie na boku nie może pozostać bez
echa w układach małżeńskich.

Powiedzcie mi coś, jak trzeba wylejcie kubeł zimnej wody

Emilia
Obserwuj wątek
    • redmiss Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:34
      no, ale co? masz własne przemyslenia...
      sama sobie zadajesz pytania i sama odpowiadasz...
      nie wiem o co chodzi wink
    • elza78 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:37
      wiesz co, pogadaj teraz z tym kumplem, bo niestety jak wskoczycie do lozka to
      potem nie bedzie juz miedzy wami jak dawniej, nawet jesli utniecie to wszystko
      na "jednym razie"
      poza tym pomysl o mezu i dzieciach no i o tej drugiej kobiecie - jak bys sie
      czula gdyby to byl twoj maz w delegacji??
      zauroczneie jasne, zdarza sie, ale od tego jestesmy ludzmi zeby umiec sobie
      powiedziec "NIE" w odpowiednim momencie, nie ryzykuj, a zobaczysz ze nie bylo
      czego zalowac smile
      powodzenia zycze, mam nadzieje ze wszystko wroci do normy smile
      pozdrowka
      elka

      ps: pomysl, ze te chwile teraz to duzy pozytyw, w koncu jak piszesz "dawno nie
      czulas sie kobieta" moze pod tym wzgledem warto po powrocie ponaciskac meza,
      aby zmienil swoje nastawienie, a wycieczka firmowa pozostanie milym
      wspomnieniem flirtu smile
      zdrada to nic dobrego, zjada wszystko i zdradzajacego i zdradzanego, zabija
      uczucia, na prawde lepiej zrezygnowac z upojnej nocy ktora mialaby byc okupiona
      potem czyims cierpieniem...
      • kubusala Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:44
        No ale czego oczekujesz od nas: wysyłajcie sms-y na tak czy nie, tzn czy mam
        zdradzic czy nie?
        To ja wysyłam na NIE , bo mało znam przypadków w których zdrada przyniosła coś
        pozytywnego. Ja osobiście poza oczywiście kacem moralny- no ale to indywidualna
        sprawa, bałabym sie,że mój mąz sie dowie, a nigdy nie mozesz byc pewna,ze się
        nie dowie i wtedy cierpi mój mąż i moje dziecko- cierpią dlatego,że ja chciałam
        sie poczuc przez chwilę "inaczej".
      • kingusi Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:01
        flirt tak, inne sprawy NIE!
      • monia_zab Re: o krok od zdrady 16.04.05, 20:42
        wyrzuty sumienia zniszcza cię od środka,juz nic nie będzie tak jak
        dawniej,zatracisz siebie i swój świat.Nie Warto!
    • joa.joa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:46
      Dziś jest mój dzień na forum i nie przepuszczę żadnemu postowi wink

      Kochana, poruszyłaś tyle wątków w jednym poście, że będę miała co robić do
      jutra. Podobno 100 km od domu to już nie zdrada wink

      A poważnie-to pewnie wyda Ci się banalne, ale czy Ten Drugi nie ma przypadkiem
      czegoś, czego brakuje Twojemu małżonkowi? Jeśli chcesz(a zakładam, że tak bo
      inaczej nie miałabyś wątpliwości) ratować się porzed romansem to postaraj się
      najpierw zreformować relacje ze ślubnym. Nie wiem na ile "twardą babką" jesteś
      i jakie konsekwencje mógłby dać taki biurowy romans.Czy tylko odnowi miłość do
      męża, czy zatruje Ci życie wyrzutami sumienia?

      > Boję się że za dużo możemy popsuć, i nie myślę tu o jakiś rozwodach czy
      > rozbijaniu rodzin bo to nawet nie wchodzi w grę, oboje sobie zdajemy z tego
      > sprawę, ale mimo wszystko, takie zauroczenie na boku nie może pozostać bez
      > echa w układach małżeńskich.

      No właśnie-tylko czy to echo będzie dla Was dobre? Bo tego jak się sprawa dalej
      potoczy to akurat nie możesz przewidzieć... To co jest tak podniecające w
      romansach to przecież ich nieprzewidywalność. W przeciwieństwie do własnego
      małżeństwa.
      Moim zdaniem szansa należy się mężowi, a Ty jak myślisz? Pozdrawiamsmile
    • jagienkaa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:46
      wydaje mi się że to w pewnym sensie normalna reakcja, że tak się czujesz
      (atrakcyjność). Ale pamiętaj: seks, nawet ten najlepszy, nie zastąpi Ci tego co
      możesz stracić - męza, przyjaźń, dom, może nawet pracę, a co najważniejsze:
      szacunek do siebie. Flirtowanie jest zdrowe, ale właśnie najlepsze jest to, że
      niczym się nie musi kończyć. A satysfakcja, że się miało okazję, i się nic nie
      zrobiło, i że jednak faceci nadal na Ciebie 'lecą' - powinna Ci wystarczyć.
      Bardzo dawno temu, zdradziłam kogoś. I wyrzuty sumienia mam do dzisiaj i nie
      mogę się pogodzić że to zrobiłam. To najgorsze uczucie.
      • ewa2233 WYLEWAM CI 3 KUBŁY zimnej wody na głowę!!! 12.04.05, 11:53
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • joa.joa Re: WYLEWAM CI 3 KUBŁY zimnej wody na głowę!!! 12.04.05, 11:57
          Nie żal Ci dziewczyny...? Przeziębi się...
    • p_swiat Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:56
      Strasznie dużo w jednym poście, ale ja Ci mówię NIE NIE NIE! posuniecie sie za
      daleko i nie bedzie odwrotu, lepiej pogadaj z mężem co zmienic w Waszym
      rutyniarskim życiu - możnr 47683077 wypad na fajna kolacje , kino miły
      spontaniczny seks w niezwykłym i nie rutyniarskim miejscusmile
      • p_swiat Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:57
        sorki, ale te cyferki to chwilowy skok na kompa mojej córki smile
    • ada_zie Re: o krok od zdrady 12.04.05, 11:57
      wiesz co, Milo??
      czytając Twój post - trochę nieswojo się poczułam - bo mój mąż jest aktualnie
      służbowo w Ameryce i postawiłam się w sytuacji żony tego mężczyzny - potworne
      brr...
      i żebyś mnie zrozumiała - mogę sobie wyobrazić co czujesz - sama kiedyś byłam
      mocno zauroczona pewnym mężczyzną, na szczęście w odpowiednim momencie
      powiedzialam stop
      mam udane życie - zdrowe dziecko, niezła sytuacja materialna, kochamy się i
      niech tak zostanie... a że nie ma tego dreszczyka w naszym związku - trudno,
      wolę to niż stres i wyrzuty sumienia
      pozdrawiam się
      • mila311 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:13
        Nie zamierzam iść z nim do łózka, chociaż nie powiem - przeszło mi to przez
        myśl. Zastanawiam się, gdzie leży granica między flirtem a zdradą, boję się że
        za bardzo się zbliże do tej linii.
        Czy zdrada jest dopiero w lóżku? A jak on mnie przepuszcza w drzwiach i dotknie
        moich pleców trochę dłużej to jest zdrada czy nie? A jak mi prawi komplementy o
        oczach to jest czy nie jest? A jak mi mówi "będę tam z tobą" zamiast "zawiozę
        cię tam" (w przypadku dojazdu do klienta bo nie znam tego miasta) to jest czy
        nie jest?
        • kubusala Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:15
          mila311 napisała:

          > Nie zamierzam iść z nim do łózka, chociaż nie powiem - przeszło mi to przez
          > myśl. Zastanawiam się, gdzie leży granica między flirtem a zdradą, boję się
          że
          > za bardzo się zbliże do tej linii.
          > Czy zdrada jest dopiero w lóżku? A jak on mnie przepuszcza w drzwiach i
          dotknie
          >
          > moich pleców trochę dłużej to jest zdrada czy nie? A jak mi prawi komplementy
          o
          >
          > oczach to jest czy nie jest? A jak mi mówi "będę tam z tobą" zamiast "zawiozę
          > cię tam" (w przypadku dojazdu do klienta bo nie znam tego miasta) to jest czy
          > nie jest?


          Zdrada to jest wszystko to czego nie życzyłabyś sobie aby Twój mąż robił, co
          sprawiłoby Ci ból.
          • jagienkaa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:16
            kubusalo - ładnie powiedziane (choć nieprecyzyjne hehe)
            • kubusala Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:21
              jagienkaa napisała:

              > kubusalo - ładnie powiedziane (choć nieprecyzyjne hehe)

              he,he no bo dla mnie juz zdrada jest jakby mój mąz z kims świntuszył przez gg,
              a innym to na przykład może nie przeszkadzać.
              Swojego czasu Clinton tez twierdził,że nie zdradził zony, bo przecież stosunku
              nie byłosmile)))
        • elza78 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:27
          mila, zdrada zaczyna sie w twojej glowie to nie jest zaden gest czy czynnosc,
          one sa tylko wyrazem tego co ty myslisz...
          i tak do tego podejdz smile
        • redmiss Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:29
          mila311 napisała:

          > Nie zamierzam iść z nim do łózka, chociaż nie powiem - przeszło mi to przez
          > myśl. Zastanawiam się, gdzie leży granica między flirtem a zdradą, boję się
          że
          > za bardzo się zbliże do tej linii.
          > Czy zdrada jest dopiero w lóżku? A jak on mnie przepuszcza w drzwiach i
          dotknie
          >
          > moich pleców trochę dłużej to jest zdrada czy nie? A jak mi prawi komplementy
          o
          >
          > oczach to jest czy nie jest? A jak mi mówi "będę tam z tobą" zamiast "zawiozę
          > cię tam" (w przypadku dojazdu do klienta bo nie znam tego miasta) to jest czy
          > nie jest?

          ty to tak na poważnie??
          zdradą nie jest to co ON mówi, ale co ty robisz i myślisz...
      • natiz Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:21
        Ja strasznie kochliwa jestem, nieraz wyobrażałam sobie co by było gdyby....
        (niewinne flirty w pracy na porządku dziennym), ale wiem na 100% nigdy nie
        dopuszczę do zdrady (ze swojej strony). Widzę wierne oczy mego mężą, dzieciaki.
        Po jaką cholerę pchać się w nieznane, niepewne. Nie chcę tracić tego co mam -
        to dla mnie cały świat!
        • kubusala Re: o krok od zdrady 12.04.05, 12:24
          natiz napisała:

          > Ja strasznie kochliwa jestem, nieraz wyobrażałam sobie co by było gdyby....
          > (niewinne flirty w pracy na porządku dziennym), ale wiem na 100% nigdy nie
          > dopuszczę do zdrady (ze swojej strony). Widzę wierne oczy mego mężą,
          dzieciaki.
          >
          > Po jaką cholerę pchać się w nieznane, niepewne. Nie chcę tracić tego co mam -
          > to dla mnie cały świat!

          Natiz ja czuje dokładnie to samo, a z tym kochankiem ten dreszczyk emocji tez
          po jakims czasie minie i co pozostanie? wspomnienia o dreszczyku i kupa śmieci
          do posprzątaniasmile
    • iwles mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubełek :) 12.04.05, 13:00
      Jeśli posuniecie się za daleko - nic już nie bedzie takie, jak przedtem ....
      ani wasze relacje w małżeństwach, ani wasza znajomość...........
      • jenny2 Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:17
        A ja to zrobiłam. on mieszka 500 km ode mnie i zrobiłam to i zrobie bo znowu go
        spotkam. mój maz nigdy sie nie dowie, jego zona tez. Ale to nasze chwile,tego
        nam nikt nie odbierze. Będę wspominać to do końca moich dni. A nasze życie tu i
        teraz sie nie zmieni.
        • czajkax2 Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:20
          Nie potrafię zrozumieć zdrady. Uczciwość przede wszystkim. Jezeli nie zależy
          już na mężu,rozstancie się i ułóz sobie życie z innym. Ale taka podwójna
          moralność obrzydza mnie straszliwie. Bleeeee
          • joa.joa Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:25
            > Nie potrafię zrozumieć zdrady. Uczciwość przede wszystkim. Jezeli nie zależy
            > już na mężu,rozstancie się i ułóz sobie życie z innym. Ale taka podwójna
            > moralność obrzydza mnie straszliwie. Bleeeee

            A mnie brzydzi jedzenie czerniny. A kogoś jeszcze miłość francuska. I można by
            wymieniać i wymieniać...
            • czajkax2 Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:29
              joa.joa napisała:

              > A mnie brzydzi jedzenie czerniny. A kogoś jeszcze miłość francuska. I można
              by
              > wymieniać i wymieniać...

              napisałam że zdrada MNIE brzydzi,ale nie nakazuje autorce posypywać głowy
              popiołem bo to jej życie. Ja przede wszystkim nie umiałabym kłamać i oszukiwać
              po zdradzie. Nie potrafię kłamać i już.
              • joa.joa Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:32
                Chwali się taka postawa, chwali-tym bardziej, że ja myślę podobnie. Na razie
                kręci mnie mój własny małżonek więc nie mam podobnych problemów.Zresztą mam na
                głowie(a raczej:w brzuszku) inną i bardziej ukochaną istotkęsmile))
                Ale życie bywa nieprzewidywalne... Pozdro smile
        • joa.joa Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:23
          I jak tu nie lubić tego forum? wink
          Jenny-rozum podpowiada mi, żeby tego nie pisać, ale co mi tam: gratuluję
          odwagi! Pozdrawiam smile
        • iwles Re: mimo groźby przeziębienia -dolewam swój kubeł 12.04.05, 13:28
          jenny2 napisała:

          > A nasze życie tu i teraz sie nie zmieni.


          Życzę Ci tego smile
          A swoją drogą, chciałabyś znaleźć się na miejscu swojego męża ?
    • g0sik Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:29
      No cóż jeśli dajesz się nabrać na zagrania stare jak świat, Twoja sprawa. Facet
      wykorzystuje sprzyjające okoliczności żeby Cię zaciągnąć do łóżka. Chyba nie
      myślisz, że nagle go olśniło i zobaczył jaka jesteś piękna, wspaniała i mądra?
      Prwawi Ci niedwuznaczne komplementy bo widzi że jeseś chętna. Zresztą skoro
      oboje jesteście w związkach małżeńskich liczy pewnie u na niezobowiązujące
      bzykanko bez konsekwencji. Bo nawet jakbyście wpadli to i tak dziecko pójdzie
      na konto Twojego męża....Moim zdaniem on dostrzegł w Tobie łatwiutki obiekt
      seksualny....
      • redmiss Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:35
        g0sik napisała:

        > No cóż jeśli dajesz się nabrać na zagrania stare jak świat, Twoja sprawa.
        Facet
        >
        > wykorzystuje sprzyjające okoliczności żeby Cię zaciągnąć do łóżka. Chyba nie
        > myślisz, że nagle go olśniło i zobaczył jaka jesteś piękna, wspaniała i
        mądra?
        > Prwawi Ci niedwuznaczne komplementy bo widzi że jeseś chętna. Zresztą skoro
        > oboje jesteście w związkach małżeńskich liczy pewnie u na niezobowiązujące
        > bzykanko bez konsekwencji. Bo nawet jakbyście wpadli to i tak dziecko pójdzie
        > na konto Twojego męża....Moim zdaniem on dostrzegł w Tobie łatwiutki obiekt
        > seksualny....

        o to to! właśnie tak o tym myślę, tylko nie potrafiłam tego tak ładnie napisać.
        cóż ja bym użyła brzydszych słów, ale wtedy mój post by znikł ;DDD
        • joa.joa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:46
          No co Wy? Czyli że autorka postu taka naiwna jest? I "facet to świnia"?
          Jeszcze raz przeczytałam posta i może macie rację...? Dzięki za inny punkt
          widzenia, "warto rozmawiać"wink Pozdrawiam smile
          • redmiss Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:49
            hmmmmm , bo wiesz... znasz to przysłowie o suce i psie? ;D

            trzeba mieć szacunek przede wszystkich dla siebie, potem dla rodziny (maż,
            dziecko0, itd.
        • mila311 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:53
          No cóż, może macie rację, że daję się złapać na te wszystkie uprzejmości. Bo to
          jest miłe. Brakuje mi tego w codziennym życiu. On zawsze był dla mnie miły, ale
          w Polsce nie mogłoby dojść do takich sytuacji. Zdaję sobie z tego sprawę.
          Staram się z nim nie flirtować, ale też nie próbuję go przyhamować. Gdy
          wychodzi ode mnie i pyta, czy na pewno chcę, żeby wyszedł, to odpowiadam, że na
          pewno.

          No niech już się skończy ten tydzień.
      • elza78 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:50
        to tez niekoniecznie tak, nie robcie z facetow potworow, oni tez maja serce i
        tez im czasem zdarza sie chwila slabosci, bzyknac na boczku to sobie moze koles
        panienke w dyskotece o ktorej zapomni i z ktora nigdy juz sie nie spotka, a nie
        kolezanke z pracy z ktora lacza go nie tylko sprawy lozkowe ale i zawodowe...
        zaden normalny facet nie ryzykowalby, ja tam obstawiam raczej ze znalezli
        wspolny jezyk i sie dogaduja wspaniale i stad sie wzielo obustronne
        zauroczenie, tak bywa jeszcze ta wiosna do tego smile nie przyklejajmy od razu
        mezczyznom latki "facet to swinia" smile
        • joa.joa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:54
          > zauroczenie, tak bywa jeszcze ta wiosna do tego smile nie przyklejajmy od razu
          > mezczyznom latki "facet to swinia" smile

          Ciężko będzie, ale damy radę... wink
        • redmiss Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:57
          ale ja wcale nie myslę, że wina jest po stronie faceta. powiedziałabym nawet,
          ze wprost przeciwnie! facet jaki jest każdy widzi..., jak znajdzie okazję to ją
          wykorzysta i już, tacy są. czy są świnie? nie wiem, tacy są po prostu.
          oczywiscie nie wszyscy, moze lepiej powiedzieć: taki typ tak ma.
          chodzi o podejscie kobiety do sprawy. jak pozwoli się owijać wokół palca to w
          końcu wyladuje w łóżku. a jaka żona ląduje w łóżku u innego?
          trzeba się szanować, kobitki!
    • 18lipcowa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 13:48
      Może pomyśl że Twój mąz zrobiłby to samo. Jak byś się czuła?


      Aha i nawet jak do czegoś dojdzie, a dojdzie....to nie mów nigdy o tym męzowi.
    • g0sik Re: o krok od zdrady 12.04.05, 14:46
      mila311 napisała:

      "....On zawsze był dla mnie miły, ale
      w Polsce nie mogłoby dojść do takich sytuacji. Zdaję sobie z tego sprawę..."

      No właśnie dlaczego nie? Gdybyś mu się faktycznie podobała dałby Ci to do
      zrozumienia wcześniej, ale nie dał bo nie traktuje tego poważnie. W pracy gdzie
      wszyscy Was znają szybko roznoszą się informacje i do jego żony mogłoby coś
      dotrzeć. Co nie znaczy że gdyby chciał nie mógłby tego zrobić. A w delegacji...
      no cóż sama napisałaś że nikt Was nie zna i mało prawdopodobne że spotkacie
      kogoś znajomego. A więc jak najbardziej sprzyjające okoliczności na bezpieczny
      i milutki seksik. Przecież nie poinformujesz jego żony, bo nie zaryzykujesz
      rozpadu własnego małżeństwa........
    • lajlah Re: o krok od zdrady 12.04.05, 16:04
      Nad zdradą fizyczną mozna jeszcze zapanować, w ostateczności szybko wyskoczyć z
      łóżkawink, ale gorzej ze zdradą emocjonalną. Co będzie jeśli on zakocha się w
      Tobie, a wszystko na najlepszej ku temu drodze, jak wynika z Twojego postu.Co
      będzie jeśli Ty zakochasz się w nim? Co wtedy z jego żoną i Twoim mężem? Ból,
      strata zaufania, poniżenie dla partnera. Nie wiem co doradzić, ja chyba
      przerwałabym to. pozdr.
      • joa.joa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 16:10
        A mi coś przyszło do głowy (dzięki za inspirację Lajlah). Zastanawiam się jak
        by to wyglądało od strony faceta?Po pierwsze w życiu nie opowiadał by o tym na
        forum. Po drugie nie miałby takich rozterek bo dawno już by sobie bzyknął. Po
        trzecie nie przyszłoby mu nawet do głowy martwić się o jej rodzinę i
        konsekwencje.
        I dlatego mężczyźni częściej zdradzająwink Zanim kobitka rozpatrzy za i przeciw,
        wysłucha rad koleżanek i przeanalizuje wszystkie scenariusze to po "kochanku"
        nie ma śladu wink Pozdrawiam
        • elza78 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 16:24
          joa.joa napisała:

          > I dlatego mężczyźni częściej zdradzająwink Zanim kobitka rozpatrzy za i
          przeciw,
          > wysłucha rad koleżanek i przeanalizuje wszystkie scenariusze to po "kochanku"
          > nie ma śladu wink Pozdrawiam

          nie, mezczyzni czesciej zdradzaja bo....
          maja mniej do stracenia smile
          w razie niemca jak zdrada wyjdzie na jaw to nie oni zostana sami z 3 dzieci....
          • joa.joa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 16:39
            Zatem znajdźmy kogoś winnego takiej sytuacji wink
            • kuku-007 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 17:00
              Szczerze odradzam! A dlaczego?
              - emocje, które ciebie teraz tak pociągają, szybko spowszednieją (srednio 2 m-
              ce) i znajdziesz się w kłopotliwej sytuacji, bo co zrobic z kochankiem?
              - romans w pracy = uwaga, miny! I nie licz na to, że jestescie daleko. Cały
              czas jesteście kolegami z pracy, przeciez oboje do niej wrócicie.
              Jezeli "pójdziesz na całośc" po powrocie bedziesz sie czuła niezręcznie wobec
              niego i innych znajomych z pracy (bardzo możliwe, że cos wyczuja albo zauwaza
              zmiane w waszych stosunkach). Mozesz stac sie obiektem poltek i niewybrednych
              komentarzy (jakos facetom więcej się wybacza).
              - bardzo mozliwe, ze facet wygada sie przed kolegami - mezczyźni bardzo lubią
              sie chwalić, nawet gdy ukrywaja romans przed zoną. Więc albo komus powie, albo
              zasugeruje, ze cos miedzy wami było - jedno i drugie jest dla ciebie bardzo
              niekorzystne
              - jeżeli sie w sobie zakochacie, tym gorzej - ból i łzy dla was i waszych
              rodzin - dla paru łóżkowych akrobacji - NIE WARTO!
              - zmienią sie stosunki w twojej rozinie, nawet jezeli twój maż sie nie dowie -
              od tej chwili wszystko bedzie inaczej.
              Dlatego zdecydowanie odradzam. Za wiele masz do starcenia, zwłaszcza, ze jak
              piszesz towja obecna sytuacja na wszystkich forntach jest ok. Jeżeli brakuje ci
              smaczku w małżeństwie, dodaj trochę pieprzu. To sie naprawdę da zrobić.
              Może dziwne sie wydaje, ze tak to wyliczam bez emocji, ale kiedy emocje w tobie
              opadna (przed czy tez po smile sama spojrzysz na to z innej strony.
              jeszcze cos - tak jak któras z moich przedmówczyń - uważam, ze facet wyczuwa
              mozliwość i chce po prostu skorzystać z okazji. Widziałam juz parę takich
              sytauacji (wszystkie w delegacji lub na jakichs wyjazdach z pracy) i wygladały
              one identycznie jak twoja.

              Nie pytaj, skad to wszystko wiem smile

              Życzę powodzenia i mądrych decyzji.
              kuku
    • oxygen100 Re: o krok od zdrady 12.04.05, 16:45
      Zastanow sie czy warto "maczac swoje pioro w biurowym kalamarzu". W dalekiej
      podrozy gdzie az ssie zadza sprobowania czy kolega jest dobrym kochankiem
      wszystko wyglada inaczej a co bedzie po powrocie do pracy??? Porozmawiacie o
      tym?? czy bedzieci udawac ze nic sie nie stalo?? czy uwiklacie sie w romans
      nad ktorym nawet nie wiadomo kiedy mozna stracic kontrole??? Cokolwiek bys nie
      zrobila moze byc niesmacznie. Lepiej znajdz sobie jakiegos atrakcyjnego
      autochtona moze Murzyna smile(nie wiem gdzie jestes)zeby nikt sie nie dowiedzial i
      nie poznal Twej mrocznej tajemnicysmile)
      Facet istota prosta. Jak mu nie powiesz glosno i wyraznie ..........bedzie zyl
      pod ogromnym wrazeniem jakie na Tobie wywarl. No i uwzglednij ze samce lubia
      sporty ekstremalne a adrenalina to czesto jedyny czynnik napedzajacy ich do
      dzialaniasmile))a poza tym baw sie dobrze
      • ja-nowa Re: o krok od zdrady 12.04.05, 21:52
        Współczuję i zazdroszczę. Też brakuje mi takiej adoracji, smaczka, świadomości,
        że się komuś podobam. Wiadomo - małżeństwo z jakimś tam stażem już tak nie
        iskrzy, mąż nie szasta komplementami. Uwielbiam ubrać coś sexi i wyłapywać
        spojrzenia. Wiosna szumi w głowie, podobają mi się inni faceci, okazja czyni
        złodzieja itd ale...
        Chyba warto jednak się opamiętać. Jak na mój gust masz dwa wyjścia: 1. zamknąć
        oczy i wskoczyć z nim do łóżka. Zapomnieć się ze świadomością wszystkich
        konsekwencji, które opisały dziewczyny. Nawet strata męża i godności w oczach
        dziecka. 2. Zamknąć oczy i uciąć całą sytuację drastycznie. Niech wie, że nie
        ma na co liczyć. A komplementy, przypadkowe muśnięcia i tak pozostaną w Twojej
        głowie i będą Cię miło łechtać i dowartościowywać.
        ZRÓB TO DRUGIE!!!!!!!!
        • fisherprice Re: o krok od zdrady 12.04.05, 23:34
          Żeby to tak było na pewno i na 100% jak Ty to czujesz i sobie wyobrażasz. A
          może faktycznie jest tak jak piszą redmiss, gosik, kuku, że facet wyczuł
          okazję. W końcu delegacja aż się o to prosi. Słyszałam plotki o zagranicznych
          szkoleniach firm farmaceutycznych: jedna wielka orgia. A firma zaciera rączki
          bo odciągając pracowników od domu przywiązują ich do pracy. A może idźmy dalej:
          facet założył się sam ze sobą (w najlepszym wypadku) lub z kolegami, że
          sprawdzi jaka jesteś naprawdę?
          A pomyśl o swoim dziecku! Co by pomyślało?
    • iwles Może to Cie ostudzi........... :) 13.04.05, 09:01
      Może to Cię ostudzi, że gdyby na Twoim miejscu była jakakolwiek inna koleżanka
      z pracy - to ten facet prawdopodobnie też robiłby podchody i liczył na
      niezobowiązującą przygodę....
    • mamadwojga A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 09:10
      .... jak już wrócisz do biura to będziesz szczęśliwa że się z kolegą NIE
      przespałaś. Zapewniam Cię. Wyjazdowe zauroczenie zniknie, a Ty będziesz z
      siebie dumna.

      Ja kiedyś też byłam ogromnie zauroczona pewną osobą ale jak mi przeszło to się
      cieszyłam jak dziecko że nic głupiego nie zrobiłam. Bo nie byłoby warto...
      • miraanda3 Re: A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 10:15
        a wyobraz sobie że ten twój kolega przyzna sie żonie do zdrady. Masz
        przechlapane, bowiem ja na miejscu tej żony starłabym cię z powierzchni
        ziemi!!!!
      • mila311 Re: A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 10:17
        Dzięki serdeczne za wszyskie kubły z wodą, doceniam to wszystko co mi
        napisałyscie.
        Ja wiem, że to nie jest żadna miłość, że to głupie i niepotrzebne komplkowanie
        sobie i jemu życia. Chciałabym sobie poflirtować, dowartościować się i na tym
        skończyć, ale widzę że tak się nie da bo brnę coraz dalej, on sobie robi jakieś
        nadzieje. Boję się, że występuję w roli biorcy, nic nie dając w zamian. Biorę
        sobie komplementy, spojrzenia i jest fajnie, tylko jak długo on się na to
        będzie godził, czy jemu też tylko o to chodzi, żeby było miło, żeby się
        dowartościować? Gdyby chciał się dowartościować, to wybrałby sobie kogoś
        młodszego, ja jestem od niego starsza o 2 lata, więc co dla niego za chluba. I
        to nie jest tak, że nie ma nikogo innego, gdyby chciał to młodych, atrakcyjnych
        i chętnych dziewczyn jest na pęczki. Z drugiej strony ja go lubię, tak jak
        kolegę, lubiałam go wcześniej, i chciałabym żeby tak zostało, żebyśmy bez
        wstydu mogli sobie spojrzeć w oczy, pójść na piwo i móc ze sobą rozmawiać. Nie
        chcę żeby pozostał jakiś żal, że dawałam mu nadzieję, ale jakoś mi tak ciężko
        to przerwać, bo boję się, że mogę nie mieć takiej drugiej szansy.
        Pisałyście, że zdrada jest wtedy, kiedy zrobię coś czego nie chciałabym, żeby
        robił mój mąż. Ja nie chciałabym, żeby jakaś kobieta tak patrzyła i mówiła do
        mojego męża jak on teraz mówi i patrzy na mnie. Wydaje mi się, że ja jestem w
        stanie nad tym wszystkim zapanować, na razie. Nic jeszcze nie zrobiłam, ale nie
        zrobiłam też nic, aby to zakończyć. Staram się, abyśmy nie zostawali sami.

        Wybaczcie, że dość rzeadko wam odpisuję, ale funkcjonuję w trochę innym czasie,
        mam teraz 4 rano.

        Emilia
        • fisherprice Re: A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 12:33
          Byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Brnęłam dalej bo nie chciałam przerywać i
          potem tak się już nakręciłam, że nie było odwrotu. Wskoczyłam w zdradę jak w
          studnię nie oglądając się na nic. To było jeszcze przed ślubem, wiele lat temu
          a do dziś mam wyrzuty i niesmak.
          A były momenty gdy mogłam się opamiętać np. pamiętam jak myślałam, żeby
          ponakręcać się na ówczesnego narzeczonego np. oglądając wspólne zdięcia ale mi
          się nie chciało. Dałam się zaślepić chemii. Bo czymże innym jest zauroczenie?
          Więc radzę Ci weź do ręki zdięcie swojej dzidzi (bo z mężem to nie wiadomo czy
          podziaławink i pomyśl co by pomyślało gdyby wiedziało co mama planuje? Dla niego
          to koniec świata!!!!!!!!
        • kuku-007 Re: A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 13:48
          Boję się, że występuję w roli biorcy, nic nie dając w zamian. Biorę
          > sobie komplementy, spojrzenia i jest fajnie, tylko jak długo on się na to
          > będzie godził, czy jemu też tylko o to chodzi, żeby było miło, żeby się
          > dowartościować?

          ale jakoś mi tak ciężko
          > to przerwać, bo boję się, że mogę nie mieć takiej drugiej szansy.

          Z tego co piszesz wyziera brak poczucia własnej wartosci i niezbyt wysoka
          samoocena, oględnie mowiac. Nie musisz rewanzowac sie mu za miłe slowa i gesty,
          jesli masz ochote - przyjmuj je jako cos naturalnego, bo dlaczego nie? Uważasz,
          że na to nie zasługujesz i musisz dac coś w zamian? Nieprawda! Nie bierz
          odpowiedzialności za niego! Jesli on ma ochote, niech Cie adoruje. Jesli Ci to
          sprawia przyjemnośc - pozwól sie adorować. Powiedz sobie, że zasługujesz na
          wszystko co najlepsze - powtarzaj to sobie bardzo często - zobaczysz, ze
          pomaga smile) Ale nie idź z nim do łóżka dla "zapłaty" za kilka miłych słów.
          Niestety kobiety czesto są niedowartościowane i łapia sie na taki lep, a faceci
          z reguły doskonale o tym wiedzą. Wiem, co mowię, długo pracowaam z facetami i
          nasłuchałam sie niejednego. Zdziwiłabyś się.
          Pomyśl o tamtej kobiecie, chciałabys byc na jej miejscu? Chciałabyś, zeby tak
          patrzył na inną i uwodził ją? Pomyśl o tym facecie, co jest wart, skoro ak
          postepuje? I z kims takim chcesz isc do łóżka?
          pozdrawiam, kuku
          • doris73 Re: A za miesiąc, dwa.... 13.04.05, 19:21
            dziękuję Ci mila za ten wątek .....
        • matuszek1 Re: A za miesiąc, dwa.... 14.04.05, 08:48
          Widzisz mila tak to jest ze nawet 100 kubłów zimnej wody nie przekona Cię do
          decyzji jeżeli sama sie nie przekonasz na własnej skórze a moze lepiej na
          czyjejś skórze, kogoś kto podobnie czuł, kto rozumie co się dzieje w głowie w
          brzuchu ...
          Ja z kolegą z pracy flirtowałam 3 lata, choc oboje mielismy udane związki.
          Może to puste ale podobało mi sie to , ze widział we mnie to "coś" do czego juz
          przywykł mąz i nie zwracał uwagi.
          Dla niego chciało mi sie znów malowac paznokcie na bordowo, nosic fantazyjne
          rajstopki ..czułam sie kobieco...
          ....
          potem ...wszystko zgasło zmieniło się i mimo ze oboje przez ten moment czulismy
          sie fantastycznie zniszczylismy te 3 lata. Przestalismy sie spotykać, zmieniłam
          pracę i obiecałam sobie ze juz nigdy nie zranie tak ani bliskich ani samej
          siebie , bo nie zapominaj ze krzywde wyrzadzasz nie tylko bliskim ale sobie
          samej i swojej udreczonej duszy . Nie warto!!!
          • fisherprice I co? 16.04.05, 12:52
            Jak się trzymasz Mila?
            • mila311 Re: I co? 20.04.05, 08:48
              No trzymam się, i zdaje się, że wytrzymałam, zmieniłam swoje podejście do
              sytuacji i słuchałam co miał mi miłego do powiedzenia, i tyle. Owszem, starałąm
              się myśleć o dzieciach swoich i jego, o moim mężu i jego żonie. I wiecie co?
              Najbardziej mnioe przekonała myśl o jego żonie, jak sobie pomyślę że ona by się
              dowiedziała, i ja miałabym jej cokolwiek powoedzieć to nie mogłąm wymyślić ani
              jednego słowa, nic nie przychodziło mi na myśl, kompletne zero. Poza tym ja ją
              znam, a tak daleko od domu to czasem się chyba mózg wyłącza i nie myślimy tak
              jak powinniśmy.
              Tak więc już wróciłam, wszyscy w domu za mną tęsknili, i bardzo się cieszę. A z
              nim porozmawiałąm już po powrocie, powiedziałam, że ja tak nie mogę, że to
              miłe, co mówił ale żeby zachował to wszystko dla żony, żę nadal chce go tylko
              lubić, jak kolegę. Chyba jest ok. Tylko codziennie przysyła mi na gg różę. Nie
              wiem czy to zbrodnia, ale nic nie mówię.

              Emilia
              • maminka5 Re: I co? 20.04.05, 08:56
                super. jestem dumna Mila. smile)
              • iwles Re: I co? 20.04.05, 09:01
                nie..... Róża to nie zbrodnia smilesmilesmile

                • redmiss Re: I co? 20.04.05, 09:58
                  uff, zachowałaś twarz, masz dumę, jesteś WIELKA!... w jego oczach! stąd te
                  róże... Gratulacje.
                  Tylko trwaj i twarda bądź, i szanuj się! wink))
        • lolinka2 Re: A za miesiąc, dwa....historia prawdziwa 16.04.05, 16:44
          A za miesiąc dwa on Cię zostawi albo mając obciążone sumienie Ty zakończysz znajomość i będziesz pluć sobie w brodę że nawet nie masz tej rutyny którą miałaś i jakoś tak trudno mężowi w oczy spojrzeć, wiem co mówie, my zdradzaliśmy oboje a i tak nie czuję się zwolniona z odpowiedzialności za romans, który też narodził się i rozkręcił w pracy. Oboje "zajęci", po jednym dziecku, drastyczna róznica wieku, ale tyle wspólnego... I sześć tygodni wyjętych z życia, a na koniec się okazało, że było miło...ale wyszłam w gruncie rzeczy na łatwą pannę. I ponieważ nikomu tego nie życzę, wiedząc co mówię z pełną świadomością Cię OSTRZEGAM. Lepiej żałować tego czego się nie doświadczyło (bo to da się zmienić) niż popełnionych nieodwracalnie rzeczy. Pozdrawiam i życzę dużo rozsądku i sił, bo to niełatwe.
          • fisherprice Re: A za miesiąc, dwa....historia prawdziwa 20.04.05, 11:06
            Brawo! Brawo! Brawo!
            Gratuluję i zazdroszczę, bo nie wiem czy mi by się udało wink
            • lolinka2 Re: fisherprice 20.04.05, 11:27
              A kosztuje od groma sił i nerwów, najpierw sam romans i funkcjonowanie jako-tako w pracy i w domu (w pracy ścisła tajemnica ma się rozumiec). I powiem Ci szczerze ze rozsadek rozsądkiem, wiem duuużo więcej niż na początku, ale mimo wszystko wspomnienia i popędy dają znać o sobie, szczególnie w samotne noce smile
              I co ja bym wtedy dała żeby wrócił...
              A potem jest ranek dnia następnego i przeklinam własne myśli. Dlatego ostrzegałam... znam cenę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka