Dodaj do ulubionych

Samochód i moi rodzice

06.05.05, 21:30
Kupiłam samochód i mam doła!!!
Właściwie powinnam się cieszyć, ale całą radośc z samochodu odbierają mi moi
rodzice! Mają o to do mnie straszne pretensje (to nasz drugi). Dlaczego? Nie
mam pojęcia! Ich zdaniem drugi samochód jest nam całkowicie zbędny. Mój mąż
zwykle zabiera samochód rano i wraca późnym wieczorem, a ja jeżeli chcę
gdzieś jechać to muszę się prosić ich, żeby mi pożyczyli swojego. Dlatego
postanowiliśmy kupić drugi. Samochód kupilismy za własne pieniądze bez
konsultacji z nimi. I zaczęł się wojna.
Usłyszałam, że ich zawiodłam, że nie tak mnie wychowali, że doniczego już nam
się nie dołożą i mnóstwo innych argumentów a głównym to, że zamieżamy
wybudować dom (narazie mieszkamy z nimi, ale jesteśmy całkowicie nie zależni
od nich finansowo), a wydajemy pieniądze na głupoty. Dodam, że ten samochód
nie kosztował fortuny, zwykły 5-letni, używany.
Rodzice się nie oddzywają, ja czuję się okropnie i mam strasznego doła. Nie
wiem co zrobić, czy dla świętego spokoju sprzedać ten samochód czy poprostu
się nie przejmować. Jestem załamana...
Obserwuj wątek
    • marcelino1 Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 21:44
      Znaczy - nie jesteś jeszcze dorosła. Dopóki przejmujemy się zdaniem rodziców
      dopóty jesteśmy dziećmi smile
      A na poważnie to myślę, że powinnaś zatrzymać samochód. Wybudowanie domu to
      majątek, a ten samochód (5 letni) wiele finansowo nie zmieni.
      Za to jaka wygodasmile
      • kalina_p Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 22:06
        a ja mam ambitny zamiar przejmowac sie zdaniem mojej mamy az do smierci!
        widać zawsze będę dzieckiemwink
        • tygrysiaczek2 Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 22:16
          O to współczuję, moze to znaczy, że nie odcięłaś jeszcze pępowiny. Swoja drogą
          ja też się przejmuję, ale staram się psychicznie do tego nie dopuszczać.
          • maadzik3 Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 23:33
            Ja tez sie przejmuje (tzn. biore pod uwage) ale nie zawsze znaczy to ze robie
            po jej/ ich mysli. Ot, fajny uklad domowy. A co do samochodu to na pewno bym
            zostawila. Przy malym dziecku z samochodem jest o wieeeele latwiej.
            Magda
        • basia313 Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 23:49
          Kalina, swieta racja. Moja mlodsza siostra powiedziala mi, ze nasza mama
          jeszcze nigdy jej zle nie doradzila, a ma 18 lat, wiec juz po trochu dorosla.
          • tygrysiaczek2 Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 10:43
            dlatego ja nienawidzę, jak teściowie dają nam pieniądze. Bo to jest takie
            uzależnienie psychiczne: dają to mają prawo decydować czy kupię nowy sedes czy
            też przeznaczę pieniądze na nowe firanki, którym oczywiście teściowa jest
            przeciwna. Bo lepiej by było gdyby ona je wybrała. Na szczęście nie
            pozwoliliśmy na ingerencję w swoje życie i chwała mamy swoje mieszkanie.
    • czajkax2 Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 23:41
      Alik, ze zdaniem rodziców trzeba liczyć się jak najbardziej,skoro w dodatku
      mieszkacie razem to nie wyobrażam sobie wogóle nie brać ich zdania pod uwagę.
      Ale jest róznica między liczeniem się z czyimś zdaniem,a przyjmowaniem czyjegoś
      zdania jako swoje. Nie rozumiem co rodzcom przeszkadza wasz samochód. Moze
      chodzi o to że w ten sposób uniezależniłaś się od rodziców(skoro wcześniej
      pożyczalaś od nich) i to ich boli- ta utrata kontoli nad tobą. Rodzicom
      przejdzie,a ustepując przyznasz im rację,że mają prawo dyktować ci jak masz zyc
      i na co masz wydawac swoje pieniądze. Mozesz porozmawiac,wytlumaczyc
      konieczność zakupu,ale nie ustępuj. Ale nawet gdyby drugi samochód byl tylko i
      wyłącznie twoją fanaberią(a nie koniecznością) to i jak nie dawałoby im to
      prawa to krytykowania twoich decyzji. A tym bardziej do wymuszania ich zmiany.
      Pozdrawiam
    • lidkakn Re: Samochód i moi rodzice 06.05.05, 23:55
      W życiu - nic nie sprzedaj. Rodzice nie moga kierować
      Twoim życiem i dyktować Ci, co masz robić. Po kilku dniach im przejdzie, a Ty
      będziesz mogła nieco się uniezależnić. Moja mam kiedyś też chciała mną
      kierować. Kilka awanturek, twarde postawienie sprawy i mam spokój. Jeśli chce
      mi pomóc, to robi to z własnej woli. Jeśli nie, to trudno. Teraz jest ok.
    • twinmama76 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 08:22
      Eeee, nie bardzo rozumiem zdania, że "należy się liczyć ze zdaniem rodziców"....
      Pieniądze są wasze, jesteście niezależni finansowo od rodziców i w końcu nie
      jest to BMW wzięte na 10-letni kredyt! Twoi rodzice powinni zrozumieć, że to
      tylko twoja sprawa, co zrobisz ze swoimi pieniędzmi.
      Jest tylko jedno ale - czy twoi rodzice mają się dołozyć do budowy waszego
      domu? Jeżeli tak jest, to niestety mogą wpędzać cię tym faktem w poczucie winy.
      Podobną sytuację miała moja znajoma, która, zdaniem jej rodziców, nie powinna
      kupować nie tylko samochodu, ale nawet nowej bluzki, w czasie budowy domu.
      Idealna sytuacja byłaby wtedy, gdybyście i samochód i dom zawdzięczali
      wyłącznie waszej pracy.
      • kalina_p Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 12:14
        ja zdanie"liczenie sie ze zdaniem rodziców" rozumiem chyba bardziej
        oglnie...jak moglabym sie nie lczyc ze zdaniem mojej mamy? Wiem, ze chce dla
        mnie jak najlepiej i w różnych sprawach si jej radze, starsza jest, wiecej
        przezyła i głupia byłabym gdybym sie z jej zdaniem nie liczyła.
        A że czasm mamy zdania odmienne? Tłumacze wtedy swój punkt widzenia a ona
        zawsze mówi "rób, jak uważasz w takim razie".
        Ale NIE liczyc się ze zdaniem matki to chyba...przesada.
        • twinmama76 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 13:03
          Widzisz, ja sie mojej mamy o zdanie nie pytam, czasami jednak nawet niepytana
          ona swoje zdanie wyraża. I co - wysłuchuję, ale robię po swojemu. Na przykład w
          sprawie ubierania moich dzieci absolutnie nie liczę się z jej zdaniem, bo z
          góry wiem, że najchętniej ubrała by im kożuchy. Myślę, że kupno samochodu
          konsultowałabym raczej z mężem i zdanie moich czy jego rodziców też by się w
          takim przypadku nie liczyło.
          Uważam, że w przypadku, kiedy decyzje mają jakieś skutki wspólne dla małżonków
          i ich rodziców (rodzice dokładają się do auta/domu, pilnują dzieci itp.) to
          jedna strona powinna się liczyć ze zdaniem drugiej.
          W pozostałych przypadkach uważam, że dorośli ludzie powinni mieć prawo do
          własnych decyzji.
          • kalina_p Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 14:36
            Nikomu nie odmawiam prawa do własnych decyzji a liczenie sie z czyims zdaniem
            rozumiemjako konstruktywna dyskusje na jakis temat. Mojej mamy moje samochody
            nie obchodza, mieszkmy osobno ale pewnie, gdybym byla sytuacji autorki watku
            to bym spokojnie i rzczowo pogadala, wylozyla swoje racje.
            Robienie po swojemu bez liczenia sie z rodzicow zdaniem w powyzszym przypadku
            prowadzi prosto do kłótni.
          • czajkax2 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 14:42
            Twonmamo nie rozumiem,dlaczego tak bardzo negujesz ,że ktos liczy się ze
            zdaniem matki. Jaq też mojej mamy nie pytam ciągle co mam robić,ale liczę się z
            jej zdaniem. Tak samo jest z moim mężem. Nie pytam go czy moge coś zrobić,ale
            ważne jest dla mnie jego zdanie. Liczenie się z czyimś zdaniem nie wyklucza
            posiadania własnej opinii.
            • twinmama76 Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 11:42
              czajkax2 napisała:

              > Twonmamo nie rozumiem,dlaczego tak bardzo negujesz ,że ktos liczy się ze
              > zdaniem matki.

              Alez ja nie neguje tego, że ktos sie liczy ze zdaniem swoich rodziców. Po
              prostu napisałam, że ja się nie liczę. Co do męża to kosultuję z nim jedynie
              decyzje dotyczące nas obojga. Gdy sytuacja dotyczy tylko mojej osoby, jego
              zdanie się nie liczy.
              Co do autorki wątku, to nie bardzo rozumiem czy zdanie rodziców jest dla niej
              ważne, czy nie. Z jednej strony kupuje samochód bez kosultacji z nimi, a z
              drugiej strony potrzebuje ich aprobaty.
    • skarolina Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 08:32
      A ja rozumiem obie strony.
      Matce siedzącej w domu z dziećmi samochód bardzo się przydaje i ułatwia życie. I
      to jest fakt niezaprzeczalny.
      Ale rodzice zapewne mają żal, że zamiast odkładać pieniądze na usamodzielnienie
      się, wydałaś je na samochód. I też ich rozumiem. Bo dla mnie argument "jesteśmy
      samodzielni finansowo", kiedy korzysta się z mieszkania czy domu rodziców brzmi
      cokolwiek śmiesznie.

      Idę o zakład, że gdybyście mieszkali sami i kupili ten drugi samochód, to
      rodzice tylko by się cieszyli.
      • lila1974 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 12:09
        Istnieje taki typ rodzicow, ktorzy uwazaja ze wszelkie wydatki sa zbedne i
        taki, ktorzy nie dostrzegaja, ze maja juz dorosle i samodzielne dzieci.
        Niestety czasami potrzeba burzy z piorunami by ulozyc wzajemne relacje na
        odpowiedniej plaszczyznie.
        Podejrzewam, ze autorka watku nie pasozytuje na rodzicach. Mieszka u nich
        zamiast na stancji do czasu wybudowania domu. Zapewne doklada sie do rachunkow
        itp. Dlatego nie widze racjonalnych powodow, dla ktorych jej rodzice mogliby
        wnosic pretensje.
        Moze jesli boja sie, ze zakup samochodu nadwyrezyl finanse przeznaczone na
        budowe, to wystarczy ich zapewnic, ze w razie koniecznosci samochod sie sprzeda.

        W mojej rodzinie bylo podobnie. Siostra nie ma mieszkania, wynajmuje, i szans
        na kredyt tez raczej nie. Za to z wlasnych zarobkow i meza sa w stanie sporo
        odlozyc. Siostrze tez byl potrzebny samochod. Kupila dosyc drogi. Rodzice sie
        tym zamartwiali, ze powinna odkladac na mieszkanie. Wytlumaczylismy im, ze na
        dom odkladaja, a jak bedzie szansa na kredyt to autko w ostatecznosci sie
        sprzeda i dolozy kase do kredytu. Rodzice nie bardzo sie z tym zgadzaja, ale
        przynajmniej nie truja.
    • dorotadu Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 12:19
      wydaje mi sie że dopóki mieszkasz zrodzicami mają prawo troche mieszac sie w
      Wasze życie
      z drugiej strony kasa na samchód mogła przyspieszyc Waszą przeprowadzkę a teraz
      nie macie juz tej kasy - moze rodzice o to maja zal
    • mama.tadka Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 12:22
      Nie wiem, czy dobrze zrozumialam, ale mieszkacie z rodzicami i oni jakby
      woleliby mieszkać bez was? Tzn. chcieliby, abyście mieszkali ossobno? I wy
      teoretycznie też macie taki zamiar?
      Jezeli tak, to faktycznie nie rozumiem trochę czemu nie koncentrujecie się na
      tym najważniejszym celu (dom), a rozdrabniacie się na mniejsze podcele, które
      do pierwszego was nie przybliżają.
      • verdana Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 12:40
        Moim zdaniem rodzice bardzo wyraźnie dają Wam do zrozumienia, ze chcieliby miec
        swoje mieszkanie czy dom tylko dla siebie. Że mają dosyć wspólnego mieszkania.
        I że wydając pieniądze na drugi samochód, kompletnie nie liczycie się z tym, że
        to przedłuży o pewien czas wspólne mieszkanie, na co nie mają już ochoty.
        Wydaje mi się, że w takim wypadku rodzice jak najbardziej mają prawo wyrazić
        swoje niezadowolenie - to ich mieszkanie, a Wy, wydajac pieniądze na rzeczy
        pozyteczne, ale niekonieczne, przedłużacie okres mieszkania w ICH domu.
    • alik74 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 22:12
      Dziękuję wszystkim mamą za wypowiedzi, doją one do myślenia i przede wszystkim
      są obiektywne.
      Sytuacja na dziś wygląda tak, że mama nie ma pretensji do mnie tylko do mojego
      męża (jestem w jeszcze większym szoku bo ich stosunki zawsze dobrze się
      układały a samochód będzie urzytkowany przeze mnie). Nie oddzywa się do niego.
      Co do naszej sytuacji to oczywiście rachunki płacimy na połowę itd. Do domu
      mieli się dołożyć, zobaczymy co powiedzą teraz.
    • alik74 Re: Samochód i moi rodzice 07.05.05, 22:43
      Dodam jeszcze, że z rodzicami mieszka moja młodsza (20-to letnia) siostra,
      która na razie nie zamierza wychodzić za mąż. Ich kolejny argument, że nie
      będziemy mieszkać w trzy rodziny w jednym domu.
      Dom jest dwupiętrowy. Na góże oni na dole my. Dotychczas oprócz drobnych
      sprzeczek był spokój.
      Budowy nie rozpoczniemy wcześniej niż za półtora roku, gdy ja skończę studia i
      wrócę do pracy, wtedy będzie można pomyśleć o jakimś kredycie. Inna sprawa, że
      gdy wspomniałam, że chcemy wziąć kredyt hipoteczny, wysłuchałam kazania o tym,
      jakie kredyty są złe i jaki to głupi pomysł no i oczywiście, że powinniśmy
      składać każdy grosz. Nie mam już siły ich słuchać.

      Oczywiście mówiłam, że samochód zawsze można sprzedać - nic to nie daje.
      Mam dość, dobrze, że dzisiaj byłam cały dzień na studiach bo bym chyba oszalała
      w domu. Grobowa atmosfera...
    • cruella Alik :) witaj w klubie 07.05.05, 23:35
      Moi rodzice nie pomagają, co nie przeszkadza im krytykować każdego naszego
      zakupu. Jakbyśmy byli jakimiś obcymi. Powinni raczej cieszyć się z tego, że
      jest nam dobrze. Oni mogą kupić samochód, ja już nie.

      U nas było weselej: kupiłam sobie samochód, podjechałam pod blok a drugiego
      dnia mi go ukradli. Nie był ubezpieczony, tak więc duuużo pieniędzy poszło z
      dymem.
      Sytuację mam taką, jak Ty: mąż rano zabiera swój i wraca wieczorem, ja zaś z
      dziećmi chodziłam pieszo lub jeździłam autobusami (basen, inne zajęcia).

      Miesiąc później kupiłam drugi i myślałam, że rodziców szlag trafi. Od tamtego
      czasu minęło pół roku i tylko czasem złośliwie pytają, czy znów mi ukradli, czy
      jeszcze jeździ.

      Nawet nie wspomnę, ile nocy przepłakałam z powodu ich złośliwości. W tą
      rodzinną awanturę zaangażowali pół rodziny. Dzwonili i prosili ludzi, żeby
      wybili mi pomysł samochodu z głowy. Zrobił się istny cyrk, ponieważ rodzina
      zgodnie twierdziła: "stać ich to niech kupują". A mnie było okropnie przykro.
      Mam jednak kochanego męża, który powtarzał do skutku: "to jest mój prezent dla
      ciebie". Po jakimś czasie przestało mi zależeć na ich aprobacie, wtedy też
      zaczęłam się cieszyć autkiem.

    • monanan Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 01:40
      Pierwsze pomyslalam, ze jak się mogą wtrącac w taką sprawe i o to nie odzywac.
      Ale czytam drugi raz Twoje posty i wychodzi mi faktycznie, ze mają sporo racji.
      drugi samochod nie byl Wam niezbędny. Nie wiem jak bylo - czy musialas
      się "prosic" o pozyczenie ich auta, czy po prostu pożyczali jak potrzebowalas.
      Na ich miejscu cofnelabym dotacje na budowe, albo zmniejszyla o kwote jaka
      poszla na to auto. No bo niby czemu mają (pośrednio) potem doplacic ci kasę,
      ktora ty wydalas bez ich wiedzy i konsultacji z nimi na swoja zachciankę. Skoro
      liczysz na ich pomoc finansową, to masz moim zdaniem obowiązek przynajmniej
      zapytac ich o zdanie, kiedy wydajesz taką dużą kasę. Moze sprobuj porozmawiać z
      nimi i wyjaśnić na spokojnie, że sobie bez auta nie poradzisz, a nie chcesz ich
      uziemiac w domu, pozyczając ich auto. No coś w tym stylu...

      A ogólnie wydaje mi się, że jednak trochę nie fair postąpilas. No chyba ze
      poradzicie sobie finansowo sami z budową i utrzymaniem się - w tym wypadku
      mozesz robic co ci się podoba z kasą i czekać aż rodzicom przejdzie
    • tygrysiaczek2 Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 10:43

    • agamamaolika Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 13:14
      Jak pisłam wcześniej ten samochód to nie jest jakiś mercedes i nie kosztował
      fortuny. Ponieważ nie zaczynamy budowy dzisiaj i oni na razie jeszcze nie nam
      nie dołożyli, kupno samochodu traktuję w pewnym sensie jak ulokowanie pieniędzy
      gdyż zawsze można go sprzedać i odzyskać pieniądze.

      Z samochodu rodziców korzysta moja mama co drugi/trzeci dzień idąc do pracy na
      dniówkę w pozostałe dni z regóły urzytkowany jest przez moją siostrę (wyjazdy
      na uczelnię, imprezę, jak również po prostu z nudów) więc zasadniczo samochód
      żadko jest. Nie wspomnę już o sytuacji gdy mężowi zepsół się samochód, musiał
      odwieźć do serwisu i pożyczyć od rodziców. Zaczeło się wymawianie, nagle
      wszystkim na raz był potrzebny. Niezbyt miła sytuacja.

      Dzisiaj atmosfera odrobinę się poprawiła, mama rozmawia przynajmniej ze mną,
      gorzej z mężem. Może powoli zaczynają się przyzwyczajac do nowej sytuacji.
      • agamamaolika Re: Samochód i moi rodzice 08.05.05, 13:16
        Acha zapomniałam napisać, że zmieniłam nick (sorry)
        Mój nowy, to agamamaolika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka