Dodaj do ulubionych

Konkubinat

12.05.05, 16:46
Jestem od 8 lat w związku z mężczyzną który był zonaty. Poznalismy sie w
trakcie trwania jego rozwodu. Na początku naszej znajomosci i nawet przez
jakieś 2-3 lata nie myslałam o małżeństwie, było mi z nim dobrze, myślałam ze
to jest naturalne ze kiedys weżmiemy slub, juz wtedy rozmawialismy o dziecku,
wiedziałam o jego przeszłości itd. do momentu kiedy nasi dobrzy znajomi
zaczeli przygotowania do swojego slubu. Koleżanka prosiła mnie o pomoc w
wyborze sukni, a ja czułam sie podle, stałam się opryskliwa, przestałam sie
do niego odzywac, miałam do niego zal ze to nie ja bede brała slub, ze pomimo
tego iz jestesmy ze soba dłużej niz nasi znajomi on mi tego nie zaproponował.
Zaczęłam z nim rozmawiac o tym i dowiedziałąm się.....ze on juz miał zone, ze
sie zawiódł, ze sie boi ze jeśli weżmiemy ślub to sie wszystko spieprzy , ze
chce abyśmy mieli dziecko i może kiedys, a nawet na pewno on dojrzeje do tej
mysli...czekam juz 3 lata...Pomimo tego zdecydowałam sie na to aby miec z nim
dziecko.Urodziła nam sie przesliczna córeczka-wykapany tatus, ja od tamtej
pory w ogóle nie wspomniałam o ślubie- on nawet pomimo tego ze mamy dziecko
również. Właściwie teraz dochodze do sedna sprawy...mianowicie chodzi mi o
kwestie finansowa. Oboje pracujemy, on pracuje w branzy prawniczej-nie wiem
ile zarabia, ale z tego co zdazyłam sie zorientowac baardzo duzo, ja zarabiam
ok. 2 tys. Od poczatku mamy osobne konta, ja nie miałam zadnych zastrzezen co
do tego, byo mi z tym nawet dobrze, do momentu kiedy urodziłam dziecko.
Mieszkamy w jego własnościowym mieszkaniu, on jezdzi super samochodem, ja
jezdze samochodem po nim. On opłaca mieszkanie, większość rachunków, wakacje
(czasami jak mam to sie dokładam)wieksze zakupy. ja ztych pieniedzy kupuje
dziecku ubrania, wizyty lekarskie, mniejsze zakupy, w tyg, płace swoj
telefon, prad, wydatki dla siebie i spłacam kredyt studencki. z reguły nie
zostaje mi nic. Chodzi mi o to ze mój partner (tak mi sie wydaje) jest albo
bardzo skąpy albo mi po prostu nie ufa. Wielokrotnie prosiłam go , aby
wyrobił mi karte do swojego konta, powiedziałam ze nawet nie bede jej nosiła
przy sobie, chce aby lezała w domu i abym mogła w sytuacji kiedy skoncza mi
sie pieniadze skorzystac z niej, głownie chodzi mi o dziecko.Tłumaczyl ze nie
moze bo coś tam...nie słuchałam nawet tych bzdur które mówił. Boje sie tej
niepewności, braku poczucia bezpieczeństwa, boje sie ze jesli coś mu sie
stanie, bede musiała wyprowadzic sie z mieszkania z córką i nie bede miała
srodków do zycia. Dodam ze te 2 tys które zarabiam, to nie sa pieniadze
stała, na reke dostaje 1100, reszta to km które zostaja mi wypłacone za
uzywanie samochodu prywatnego do celów słuzbowych, samochód jest oczywiście
jego. Lubi, gdy jestem dobrze ubrana, ładnie pachnę, lubi miec przy sobie
ladna i zadbana kobiete, za która faceci sie oglądaja na ulicy, ale
oczywiscie nigdy mi nic nie kupi, moze oprócz urodzin czy gwiazdki.Napiszczie
prosze czy jedynym spadkobierca jego majatku jest nasa córka? nie ma on
zadnego rodzenstwa ani dzieci z poprzedniego zwiazku, ma rodziców. co o tym
myślicie?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Konkubinat 12.05.05, 16:54
      W sytuacji, ktora opisujesz, po Twoim partnerze dziedziczy Wasze dziecko i jego
      rodzice.
      • driadea Re: Konkubinat 12.05.05, 17:04
        A ex-żona nie? Pytam z ciekawości, nie wiem, jak to jest smile
        Powiedz, co on na to? No bo chyba rozmawiacie na ten temat ze sobą?
        • maja45 Re: Konkubinat 12.05.05, 17:05
          Ex zona nie jest już rodziną.
          M.
          • driadea Re: Konkubinat 12.05.05, 17:15
            Aha. Pytam, bo słyszalam coś o alimentach na ex-żonę (tak, tak, na nią, nie na
            dzieci), ale pewnie nie słuchałam uważnie wink
            Dziękuję w każdym razie, Aga
            • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 17:18
              Alimenty to nie spadek.Po rozwodzie mozna w okreslonych wypadkach ubiegac sie o
              alimenty na siebie.
              • driadea Re: Konkubinat 12.05.05, 17:27
                Jasne, dzięki smile
            • maja45 Re: Konkubinat 12.05.05, 17:58
              Ale to nie ma zwiazku!
              Alimenty była żona może otrzymywac jesli sąd orzecze rozpad małzenstwa z winy
              meża.
              Nie ma to jednak związku ze jej prawem do dziedziczenia po ex-męzu.
              M.
              • driadea Re: Konkubinat 12.05.05, 18:06
                Ale ja już to wiem, wyżej mi wyjaśniono! smile
              • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 18:39
                > Alimenty była żona może otrzymywac jesli sąd orzecze rozpad małzenstwa z winy
                > meża.
                Nie do konca prawda.Wcale nie musi byc orzeczona wina meza.
                • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 11:49
                  Jesli orzeczona jest wina jednej ze stron, druga moze sie domagac alimentow na
                  siebie do konca zycia (chyba ze ponownie wyjdzie za maz/ozeni sie). Jesli
                  rozwod jest bez orzeczenia o winie, aliemntow na siebie domagac sie moga obie
                  strony, ale tylko przez 5 lat od rozwodu.
                  • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 11:58
                    Otóz to, dlatego alimenty przysługuja takze od meza, ktory nie zostal uznany
                    winnym, o ile oczywiscie zona za takowa nie zostala uznana.
                    >ale tylko przez 5 lat od rozwodu
                    Ja to odczytuje tak, ze po uplywie owych 5 lat zona nie moze juz ubiegac sie o
                    alimenty od meza(chyba, ze sad przedluzy ten termin), a jesli wystapi w ciagu
                    tych 5 lat to moze je otrzymac, chyba takze dozywotnio.
                    • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 12:04
                      Nie, ubiegac i otrzymywac moze przez 5 lat od rozwodu:

                      KRiO, art. 60
                      § 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa
                      w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy
                      zobowiązany jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego
                      rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia
                      rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie
                      uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.
                      • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 12:09
                        Otóz wlasnie nie.A wiem, bo moja mama otrzymuje od ojca alimenty(rozwod bez
                        orzekania o winie).Pozew zostal zlozony ok. miesiac przed owym magicznym
                        terminem 5 lat, w tym roku mija 5 lat, od kiedy wyrok zapadł, a zatem jest 10
                        lat po rozwodzie i alimenty otrzymuje.Dodam, ze w wyroku nie ma zadnego
                        okreslenia, do kiedy te alimenty jej przysługuja.
                        • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 12:11
                          A moze zostal ten okres przedluzony? Albo jednak orzeczenie o winie bylo?
                          Przepis mowi jasno jak jest.
                          • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 12:15
                            Dla mnie to tez bylo niejasne, stwierdzenie, ze "obowiazek wygasa".Na pewno
                            rozwod jest bez orzekania o winie, bo widzialam te papiery, w rozmowach z
                            adwokatem pamietam przewijal sie ten termin 5 letni jako termin złozenia pozwu,
                            a nie, ze po jego uplywie byly maz bedzie z placenia zwolniony.
                        • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 12:16
                          Jeszcze jedno. I zapewne tak jest w przypadku Twojej mamy - nie ma czegos
                          takiego, jak koniec placenia z automatu. Twoj ojciec powinien zlozyc w sadzie
                          wniosek o stwierdzenie ustania obowiazku i sad zdecyduje, czy placic nadal musi
                          (czyli ze przedluza ten piecioletni okres) czy nie.
                      • cocollino1 Re: Konkubinat 13.05.05, 12:23
                        5 lat??? zdurnieli chyba, ja rozumiem, ze zaraz po rozwodzie drugiej stronie
                        znacznie pogarsza sie sytuacja materialna, ale co mozna tak, ze nagle, mijaja
                        sobie 4 lata, a byla zonka pisze pozew o alimenty od bylego meza? o kurna,
                        dziwne to.
                    • g0sik Re: Konkubinat 13.05.05, 12:06
                      Nie dożywotnio tylko przez 5 lat po rozwodzie. To, że przysługują to nie znaczy
                      że każda która wystąpi dostaje alimenty obligo. Jeśli dziewczyna pracuje i
                      zarabia 1100 zł na rękę i dostałaby alimenty na dziecko to raczej w sądzie nie
                      miałaby szanay na alimenty na siebie nawet gdyby byli po ślubie. To nie taka
                      prosta sprawa i trzeba wykazać, że się jest w bardzo trudnej sytuacji
                      finansowej. Gdyby to było takie proste każda była żona której mąż zarabiał
                      więcej dostawałaby alimenty...
                      • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 12:12
                        > Nie dożywotnio tylko przez 5 lat po rozwodzie.

                        Gdyby tak bylo to moja mama otrzymalaby alimenty przez 1 miesiac, bo pozew
                        zlozyla miesiac przed uplywem 5 lat od rozwodu,a otrzymuje je i dzis, kiedy
                        minelo 10 lat.
                        Oczywiscie, ze nikt z automatu nie przyzna, sad bada, czy sytuacja do tego
                        upowaznia.
                        • g0sik Re: Konkubinat 13.05.05, 12:23
                          może Twoja mama ma orzeczenie rozwodu z winy Twojego Ojca? Zresztą nie ma się
                          co ekscytować, bo jeśli nawet to nie są to zabójcze kwoty raczej symboliczne...
                          A w przypadku autorki wątku nawet gdyby miała ślub to raczej nierealne skoro
                          facet jest prawnikiem...
                          • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 12:54
                            Rozwod jest bez orzekania o winie, na pewno.Pewno, ze nie ma sie czym
                            podniecac, jednak jaka by to suma nie byla, mojej matce jest lzej.Fakt, ze on
                            po rozwodzie akurat awansowal, powodzilo mu sie nieźle, przestal calkowicie
                            interesowac sie rodzina, a mama prace stracila, dysproporcja byla oczywista i
                            sad raczej długo zastanawiac sie nie musial.
                            • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 12:55
                              Tutaj Ci coś napisałam:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=23833079&a=23866749
                    • bea123 Re: Konkubinat 18.08.05, 11:53
                      Czy ktos zna dobrego adwokata do ewentualnych roszczen po konkubinacie?
      • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 17:16
        A dlaczego i rodzice? Mnie sie wydawalo, ze przepis mowi, ze rodzice tylko
        wtedy, gdy brak jest zstepnego.
        • e_r_i_n Re: Konkubinat 13.05.05, 11:48
          Tak, racja. Tylko dziecko.
    • anek.anek Re: Konkubinat 12.05.05, 17:10
      sprawą dziedziczenia najmniej bym się martwiła - córka ma identyczne prawa jak
      gdyby była z małżeństwa.
      Jednak zwróć uwagę swojemu opartnerowi jednak na jeden fakt. Jeśli umrze, to
      odbędzie się normalne postępowanie spadkowe. Wasze dziecko (i Ty) przez ten
      czas będzie musiało się utrzymywać wyłaćznie z Twoich finansów. A z tego co
      piszesz może być trudno, bo nie zarabiasz "kokosów". Ile takie postępowanie
      może trwać? Nie mam pojęcia, ale czasem nawet miesiąc moze stworzyć powązny
      problem.
      Ja żyję w konkubinacie od 10 lat. Mamy prawie 4 letniego synka. Od zawsze mamy
      wyrobione wszelkie poełnomocnictwa i karty do swoich kont. Partner zawsze mi
      powtarza jak gdzieś wyjeżdża żebym pamięała, że pierwszą rzeczą jaką mam zrobić
      gdyby coś się stało to lecieć do banku - jeszce tego samego dnia. Później konto
      zostanie zablokowane i żadne pełnomocnictwo by nie pomogło. Dopiero po
      zakończeniu postępowania spadkowego pieniadze otrzymałby syn - czyli zapewne ja
      jako prawny opiekun.
      U nas sytacja jest taka, że wazniejsze jest konto partnera: on zarabia tak
      naprawdę na dom, ja pracujena zlecenia, raz mam dochód, raz nie.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie mam karty do jego konta.
      Nawet nie chodzi o ostateczność jak śmierć, ale na codzień też zdarzają się
      awaryjne sytuacje, np. dziecko wymaga natychmiastowej wizyty lekarza w domu a
      partner nie mozę wyjść z pracy żeby przywieźć mi pieniadze. Nie wiem, takich
      sytuacji może być całe mnóstwo.
      ja nie jestem trzpiotką, która wydaje pieniadze na bzdety (no, keidy jest
      nadwyżka to sięzdarzasmile ale z reguły z mojego wynagrodzenia), w dojrzałym
      zwiazku jest dla mnie oczywiste, że mamy do siebie zaufanie i nikt nikomu
      (jeśli jest rozdzielność majątkowa) kasy nie będzie wybierał.
      • olvi Re: Konkubinat 12.05.05, 17:51
        A propos zablokowania rachunku, w banku mozna zostawic tzw. dyspozycje na
        wypadek smierci - pewna suma pieniedzy moze od razu byc wyplacona wskazanej
        osobie. Przyklad dokumentu:

        www.mbank.com.pl/download/pdf/oswiadczenie_dyspozycja_na_wypadek_smierci.pdf

        Przypuszczam, ze ta osoba moze byc rowniez konkubent (ale moge sie mylic).

        Tesciowa mojej bliskiej znajomej byla 2 miesiace bez pieniedzy po smierci
        tescia. Karty byly na niego, a ona za jego zycia "nie znala sie na bankach".
    • joakal Re: Konkubinat 12.05.05, 17:22
      może załóżcie sobie konto na które oboje będzieie przelewać jakieś pieniądze na
      wspólne wydatki - niekoniecznie każde po równo
      my tak mamy, że każde z nas ma swoje konto i dodatkowo mamy jedno z którego
      płacimy wszystkie rachunki, spłacamy kredyt, w tej chwili ja wpłacam więcej bo
      mam większe zarobki, ale wcześniej wpłacałam mało - chciałam mieć jakieś
      pieniądze na swoim koncie
      to jest kwestia dogadania się ile każde z was chciałoby przeznaczyć na życie
      co do mieszkania to może po prostu napiszcie testament - my chcemy to zrobić,
      ale jeszcze nie wiemy jak
      w każdym razie dziedziczy dziecko
    • moofka Re: Konkubinat 12.05.05, 19:30
      no fakt, nie najlepiej sie urządziłaś
      a facetom wcale się nie dziwię, że lubią trwać w takich nieformalnych związkach
      żonka jest ze wszystkimi obowiązkami i oprzyrządowaniem
      a obowiązków żadnych
      nie fajowo?
      • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 20:11
        Tak, wiedzialam, ze to tylko kwestia czasu, az ktos tak napisze.Ale nie tak
        dawno mozna bylo przeczytac post, w ktorym zona zali sie na skapego meza,
        ukrywajacego przed nia dochody, ktorego nie interesuja jej i dziecka potrzeby,
        majacego oddzielna kase.Jaka jest roznica miedzy ta mezatka a konkubina?
        Jedynie przy okazji rozstania(rozwodu) czy smierci faceta ta roznica bedzie na
        korzysc zony, ale w trakcie trwania zwiazku?
        • tygrysiaczek2 Re: Konkubinat 12.05.05, 20:49
          Jak można być z kimś 8 lat i nie wiedzieć ile zarabia? To jakaś tajemnica?
          Chory związek.
          • aluc Re: Konkubinat 12.05.05, 20:58
            ja jestem z kimś od 7 lat, mamy dwoje dzieci i też od pewnego czasu nie wiem,
            ile on zarabia (też branża prawnicza, btw)... dopóki nie marudzi, że za dużo
            wydzwaniam, przyjmuję, że nam wystarcza wink
            • ledzeppelin3 Re: Konkubinat 12.05.05, 21:05
              Facet robi Cię w tal zwanego balona. Jest mu dobrze, nie ma zobowiązań, w
              każdej chwili może Cię zostawić. Jak dla mnie trochę szujowaty. Fajnie się
              bawić w "związek", ale coś z siebie dać, to już gorzej. Ślub, zobowiązania,
              wspólne konto... Co, nie jesteś na to dość dobra? A była żona dostąpiła
              zaszczytu? Biedactwo, taką miał traumę po tamtym związku, i rany chłopaczek
              leczy? Weź za jaja i nie popuszczaj, bo Cię do końca zrobi w bambuko, jak sobie
              znajdzie młodszą panienkę, co poleci na jego forsę. Nastawaj na dostęp do Jego
              konta, tudzież zalegalizowanie związku, choć ja bym się z takim palantem nie
              chciała żenić, słowo daję..
            • tygrysiaczek2 Re: Konkubinat 12.05.05, 21:06
              O rany!Mogę zrozumieć, że są dwie kasy, dwa konta, mogę zrozumieć, że facet to
              sknera (moze to sprawa genetyki czy wychowania), ale za nic nie zrozumiem, że
              mężczyzna nie powie kobiecie ile zarabia. Bardzo partnerski układ.
              • aluc Re: Konkubinat 12.05.05, 21:11
                tygrysiaczku, oczywiście nieco żartowałam - jakbym zapytała, to by powiedział,
                ale ja nie pytam smile jasne, że układ opisany przez autorkę watku do
                najzdrowszych nie należe, ale wzajemna informacja o wysokości dochodów to nie
                jest IMHO najważniejsza podstawa partnerstwa w związku
        • moofka Re: Konkubinat 12.05.05, 21:02
          lola211 napisała:
          Jaka jest roznica miedzy ta mezatka a konkubina?
          > Jedynie przy okazji rozstania(rozwodu) czy smierci faceta ta roznica bedzie
          na
          >
          > korzysc zony, ale w trakcie trwania zwiazku?
          __________________________________
          to już jest wystarczająco dużo
          napisałam, bo tak uważam, nikogo nie urazając, że obecnie duzo większe korzyści
          z konkubinatu mają faceci
          kobiety najczesciej godzą sie na to, z obawy ze stracą tego mezczyzne, kiedy
          beda sie przy slubie upierac
          a wieszkosc znanych mi konkubin w skrytosci o slubie wlasnie marzy, tylko boi
          sie przyznac zgrywając nowoczesne
          no jedna nie, bo glosno mówi o tym, ze jako samotna matkla ma profity
          mieszka w mieszkaniu tego faceta, na jego utrzymaniu i wyciaga po panstwowe lape
          bez krepacji, no ale to jedna taka tylko
          a jesli pojawiają sie dzieci to IMHO duzo praktyczniej ten ślub mieć
          w tym omawianym przypadku tez
          • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 21:06
            > a jesli pojawiają sie dzieci to IMHO duzo praktyczniej ten ślub mieć
            > w tym omawianym przypadku tez

            A coz w takim przypadku ow slub daje?
            • tygrysiaczek2 Re: Konkubinat 12.05.05, 21:08
              Pewnie to, że finansowo te dzieci mają lepiej i pewniej
            • moofka Re: Konkubinat 12.05.05, 21:11
              lola211 napisała:

              > > a jesli pojawiają sie dzieci to IMHO duzo praktyczniej ten ślub mieć
              > > w tym omawianym przypadku tez
              >
              > A coz w takim przypadku ow slub daje?
              _____________________________
              w tym omawianym?
              chocby to, ze faceta psim obowiązkiem byłoby utrzymanie rodziny na odpowiednim
              poziomie
              a nie jego ewnetualnie dobrą wolą sporadyczne prezenciki dla konkubiny
              gwarancje, ze jak mu sie nagle znudzi sąd rozpatrzy czy jemu, czy matce z
              dzieckiem zostawic mieszkanie
              a tak z dnia na dzien moze ją wyprosic z jedną walizką i tak dalej i tak dalej
              z myslą o dziecku chociazby powinna sie zabiezpieczyc na przypadek, jak mu sie
              znudzi
              • aluc Re: Konkubinat 12.05.05, 21:16
                facet ma obowiązek utrzymywania dziecka bez względu na to, czy jest małżeńskie
                czy pozamałżeńskie

                kwestia utrzymywania konkubiny lezy w sferze przyzwoitości, jednakowoż jak pan
                mąż nie będzie chciał własnej żony utrzymywać, to dopóki komornik go do tego
                skutecznie nie zmusi, to i tak nie będzie tego robił, jeśli bardzo nie chce

                i własną żonę też może wystawić za próg z jedną walizką

                ślub nie jest panaceum na dalekie od ideału relacje w związku, znacznie
                zdrowiej byłoby najpierw wyprostować relacje, a wtedy ślub może okazać się
                zupełnie zbyteczny
                • moofka Re: Konkubinat 12.05.05, 21:19
                  aluc napisała:

                  > facet ma obowiązek utrzymywania dziecka bez względu na to, czy jest
                  małżeńskie
                  > czy pozamałżeńskie
                  >
                  > kwestia utrzymywania konkubiny lezy w sferze przyzwoitości, jednakowoż jak
                  pan
                  > mąż nie będzie chciał własnej żony utrzymywać, to dopóki komornik go do tego
                  > skutecznie nie zmusi, to i tak nie będzie tego robił, jeśli bardzo nie chce
                  >
                  > i własną żonę też może wystawić za próg z jedną walizką
                  ___________________________
                  otóż zony nie może
                  a zaden komornik nie zmusi go do utrzymywania konkubiny


                  > ślub nie jest panaceum na dalekie od ideału relacje w związku, znacznie
                  > zdrowiej byłoby najpierw wyprostować relacje, a wtedy ślub może okazać się
                  > zupełnie zbyteczny
                  __________________________
                  • aluc Re: Konkubinat 12.05.05, 21:23
                    moofka napisała:

                    > otóż zony nie może
                    może
                    inna sprawa, to jakie będą tego konsekwencje, ale fizycznie - może jak
                    najbardziej

                    > a zaden komornik nie zmusi go do utrzymywania konkubiny

                    nie zmusi, ale ja chyba nie twierdzilam, że zmusi?
                    • moofka Re: Konkubinat 12.05.05, 21:30
                      aluc napisała:

                      > moofka napisała:
                      >
                      > > otóż zony nie może
                      > może
                      > inna sprawa, to jakie będą tego konsekwencje, ale fizycznie - może jak
                      > najbardziej

                      fizycznie to moze ją i przez okno wystawic
                      mnie chodziło o co innego

                      > > a zaden komornik nie zmusi go do utrzymywania konkubiny
                      >
                      > nie zmusi, ale ja chyba nie twierdzilam, że zmusi?
                • lola211 Re: Konkubinat 12.05.05, 22:28
                  W pełni sie zgadzam.Wystarczy na forum poczytac, z jakimi problemami borykaja
                  sie zony, takze finansowymi.Jak maz nie bedzie chcial kasy dac, to nie da,jak
                  bedzie chcial sie pozbyc, to pozbedzie, prawo swoje, a rzeczywistosc swoje.
                  A sytuacja dziecka jest jednakowa, czy slubnego czy nie.
                  • hanna26 Re: Konkubinat 12.05.05, 23:29
                    Ewko, naprawdę, masz bardzo przykrą sytuację. Nie czas teraz na takie
                    rozmyślania, ale ja po prostu nie zdecydowałabym się na założenie rodziny z
                    facetem, który nie jest gotowy, żeby przsięgać przed Bogiem, że nie opuścimy
                    się aż do śmierci. (W tym wypadku przyrzekać przed urzędnikiem, skoro miał już
                    żonę) Ty jednak mu zaufałaś, teraz ponosisz konsekwencje.

                    Ja na twoim miejscu chyba przed wszystkim wyjaśniłabym sprawę mieszkania. Czy
                    jesteś tam zameldowana? Jeżeli mieszkanie stoi na niego, to powinnaś zabiegać o
                    to, żeby zapisał cię jako współwłaścicielkę. Od razu zaznaczam, że nie jestem
                    prawnikiem, więc nie wiem, na ile jest to możliwe pod względem prawnym. Sprawa
                    konta tez jest co najmniej dziwna... W ogóle wszystko na to wskazuje, że on ci
                    nie ufa i jest mu z tym dobrze. Nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji, nie
                    wiem, czy samymi słowami uda się skłonić twojego partnera do innego
                    postępowania. Gdybym była na twoim miejscu i nie miała dziecka nie zostałabym z
                    kimś takim nawet minuty. W twojej sytuacji nie mam pojęcia, co bym zrobiła.
                    Trzymaj się i życzę ci wszystkiego najlepszego.
                    • lola211 Re: Konkubinat 13.05.05, 08:51
                      Jeżeli mieszkanie stoi na niego, to powinnaś zabiegać o
                      >
                      > to, żeby zapisał cię jako współwłaścicielkę.

                      Przyznam sie, ze na miejscu tego faceta napewno bym tak nie zrobila, nawet
                      jesli prawnie jest to mozliwe.Gdybym miala swoje mieszkanie zanim sie z kims
                      zwiazalam to nawet po slubie nie wchodziloby do majatku wspolnego, to majatek
                      odrebny, bo przedslubny.Czyli nawet ustawodawca nie posunal sie tak daleko, by
                      wszystko w malzenstwie bylo wspolne.
    • yenna_m Re: Konkubinat 12.05.05, 23:38
      jesli jest dziecko - dziedziczy obecna zona (jesli taka jest) i dziecko
      jesli dziecka nie ma - żona razem z rodzicami i rodzenstwem faceta.

      tu masz sprawę prostą.
      • yenna_m Re: Konkubinat 12.05.05, 23:39
        acha, dziedziczą po facecie wszystkie jego dzieci, ze wszystkich jego związkow.
    • wieczna-gosia a moze wspolne konto? 13.05.05, 04:59
      w sensie trzecie?

      a przede wszystkim rozmowa.

      Tez nie wiem ile moj maz zarabia, wiem ze daje mi tyle o ile go prosze. Tez nie
      mamy wspolnych kart- tzn mamy do wspolnego konta, kore ostatnio lezy puste. W
      banku meza za karte placi sie dosc slono i szkoda nam forsy to raz, a dwa... to
      tak po cichu ci sie przrznam- moj maz w sprawach urzedowych jeste leniem.
      zarowno upowarzenieni mnie i wystawienie mi karty, jak i likwidacja tego
      rachunku i przelanie pensji na wspolne konto wymaga wizyty w banku, stania w
      kolejkach itd. namawiam go na ktorys z tych ruchow nienamolnie od roku. jak
      zaczne namawiac namolnie to za rok moze sie uda wink))
      • cocollino1 Re: a moze wspolne konto? 13.05.05, 10:36
        u nas podobnie jak u Gosi, mamy owszem trzecie wspolne konto, zalozone jeszcze
        przed slubem bo odkladalismy na nim wlasnie na slub kaske, teraz generalnie
        puste, czasem ktos cos tam zasili, a tak kazdy z nas ma swoje konto, maz
        zarabia wiecej, wiec jak ja juz nie mam to prosze i dostaje, rachunki placi
        maz, dla dziecka kupujemy na zmiane, jedzenie zwykle razem, wieksze zakupy maz,
        drobniejsze ja placimy.
        A do autorki, po pierwsze rozmowa, wytlumaczyc chlopu, ze moze malzenstwem nie
        jestescie, ale rodzina tak, i trzeba sprawy finansowe poukladac po rodzinemu a
        nie po kawalersku.
    • fastcar Re: Konkubinat 18.08.05, 12:07
      Wydaje mi sie, ze powinnas na poczatku miesiaca zadbac o siebie, kosmetyki,
      bluzka itd, a gdy skoncza sie Twoje pieniadza po prostu powiedziec, ze nie masz
      na zakupy i aby on je zrobil ze swoich pieniedzy. I nie tykac jego pieniedzy,
      niech sam gania do sklepu i kupuje. Moze po pewnym czasie dojdzie do wniosku,
      ze warto wyrobic Ci karte, abys mogla go czasem wyreczyc w zakupach smile
      Pozdrawiam
      PS. Wydaje mi sie, ze on wcale nie musi byc skapy (samochod, ktorym jezdzisz
      uzycza bez obaw!), tylko po prostu ma taka wizje partnerstwa. Nie jest tez jego
      wina, ze zarabia wiecej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka