nnika5
20.05.05, 23:26
Dzis bylam swiadkiem takiej oto sytuacji..ocencie same...mi dreszcz przeszedl po plecach...
Pod osiedlowa melina bezdomnych stal jeden z nich zalany jak bak. Obok niego stala ladnych pare lat mlodsza kobita z reklamowkami z zakupami, odziana calkiem porzadnie, widac ze nie jest NA PEWNO bezdomna. Przy nich okolo 8-9 letnia dziewczynka. Zblizajac sie juz slysze nastepujaca rozmowe:
on-Dziecku daje, nie Tobie.(przytula dziewczynke)
ona-Ale na wycieczke jedzie, na dzien dziecka potrzebuje. Dawaj (zaczyna go szarpac), dzis dostales!!
on-A co ty wiesz czy ja dostalem (zaczyna plakac). Co ty wiesz????
Dziewczynka odeszla na bok. Ona zaczela mu grzebac po kieszeniach wiec zaczal sie na nia wydzierac. Potem jeszcze dlugo przy nim stala i na przemian sie przymilala i szarpala.
Normalnie zrobilo mi sie strasznie zal tego pijanego bezdomnego czleka. A tej babie bym przywalila. Nawet jesli wywalila go z domu, bo chlal, bil (chociaz powiedzialabym ze odwrotnie) to po cholere jeszcze sepi od niego pieniadze pewnie z jakiegos zasilku albo renty. No facet chleje, dobra, ale podejrzewam ze jakbym byla bezdomna to tez bym zaczela chlac zeby przezyc kolejny dzien.
Ewidentnie wygladalo na to, ze przyciagnela ta dziewczynke ze soba jako narzedzie to wysepienia jak najwiekszej kasy.
Wspolczuje mu, a potepiam ta babe. Tylko mi nie mowcie, ze nie wiemy jak bylo i nie znamy calosciowej sytuacji. Wiem. Jednakze na podstawie tej sytuacji tez mozna wyciagnac jakies wnioski
Pozdrawiam