black_currant
22.05.05, 12:29
Ispirowana wątkiem o usuwaniu ciąży.
Pojawiło się tam stwierdzenie, że lepiej usunąć ciążę niż urodzić i oddać
dziecko do adpocji 'skazując je tym na poniewierkę'.
Dziewczyny, czy naprawdę uważacie, że adopcja to poniewierka?
Ja jeste w tej szczęśliwej sytuacji, że nie mam problemu z urodzeniem dziecka.
Ale kiedyś, szukając informacji o rodzinach zastępczych, trafiłam na forum
'Nasz bocian' (dla tych, które niewiedzą - to forum dla par, które mają
problemy z płodnością). Naprawdę byłam w szoku jak wiele osób ma problemy z
posiadaniem własnego dziecka. Część z nich decyduje się na adopcję.
Te dzieci są naprawdę wyczekane i kochane. Ich rodzice traktują 'ten telefon'
(gdy dzwonią z ośrodka, że urodziło się ich dziecko) jak największe święto w
życiu. Potem często opisują życie swoich 'apodtusiów' - to są rodziny pełne
miłości i dzieci na pewno czują się w nich kochane i bezpieczne.
Nie raz słyszałam, że prawdziwym rodzicem nie jest ten kto spłodził, czy
urodził, tylko ten kto wychował. I jest w tym dużo prawdy...
Na 'poniewierkę', czyli domy dziecka i inne ośrodki są skazywane te dzieci,
które nie mają uregulowanej sytuacji prawnej - czyli nie można ich adoptować.
Chociaż też czasem trafiąją do rodzin zastępczych (chociaż ta forma opieki nad
dziećmi nie jest u nas tak popularna jak np. w Stanach Zjednoczonych). Ale
temu mogą zapobiec sami rodzice biologiczni zrzekając się praw do dziedka,
jeśli faktycznie go nie chcą.
Skąd więc te mity i opinie o poniewierce???
---------------------------------------
Ania - podwójna mama październikowa

Emilka (1.10.2001)
Grześ (18.10.2004)