Problem, dotyczy urlopu

14.06.05, 08:05
Pewno pomyślicie, że lubię sobie utrudniać życie, ale tym razem nie potrafię
już ustąpić, dopasować się do życzenia męża.
Otóż w związku z konsolidacją mojego zakładu pracy zmuszona byłam zmienić
termin urlopu, wiadomo jak teraz jest z pracą, dlatego urlop ostatecznie
rozpocznę tydzien wcześniej
Z moim mężem nigdy niczego nie planowaliśmy, tak samo terminu urlopu ani
miejsca. Jedyne plany ograniczały się do tego, kiedy wyjeżdzamy do rodziców,
i jak długo posiedzimy u każdych (aby przypadkiem u kogoś nie dłużej).
Zarezerwowałam już wczasy nad morzem, w związku ze zmianą terminu urlopu
zmieniłam też termin wyjazdu (inaczej tracę zaliczkę), ale nie tylko o
pieniądze tu chodzi. Ja po prostu w tym roku chcę jechać na urlop. Nie
byliśmy nigdzie od trzech lat, wiem że synkowi bardzo spodoba się nad morzem,
że wypoczniemy, sporo zwiedzimy, jednak radośc wyjazdu psują mi awantury
męża. On nie zgadza się na wcześniejszy wyjazd, nie dojedzie do nas po
tygodniu, twierdzi, że będzie się mścił jeżeli pojadę beż niego.
Niestety nie rozumiem takiego postępowania, spotkałam się raczej z tym, iż
mężowie zawożą swoją rodzinę nad morze, czasami nawet na miesięczny
wypoczynek, a sami dojeżdżają na weekendy.
Mąż mi grozi, że utrudni mi życie, że nie będzie zajmował się synkiem, że
będę musiała zawozić dziecko autobusem do przedszkola (a on będzie jeździł
samochodem).
Ale pojadę, juz nie mogę się doczekać.
pozdrawiam serdecznie
    • madmok Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 09:39
      Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Wam fantastycznego wypoczynku.
    • izabela1976 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 09:40
      A czemu mąż się nie zgadza? Czyżby w myśl zasady "Nie i już"? Takie zachowanie
      dorosłego już mężczyzny jest bardzo szczeniackie. Chce postanowić na swoim. Czy
      jakoś tłumaczył dlaczego nie chce do was dojechać? Jest o Ciebie aż tak
      zadrosny, że bez niego nie możesz już nigdzie sie ruszyć? Jedź, dobrze się baw,
      wypoczywaj, relaksuj, zwiedzaj. Nie przejmuj się mężem. POwiedz, mu tylko przed
      wyjazdem, że bardzo byś chciała by dojechał do Was i byście choć trochę urlopu
      spędzili razem. I powtórz mu to kilka razy na różne sposoby, bo faceci mają
      czasami problem ze zrozumieniem prostych zdań (doświadczam tego z moim mężem)
    • maria_rosa Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 09:42
      I tak trzymajsmile
      A na prawo jazdy też się możesz zapisać, wtedy nie będzie problemu.smile))

      Miłego wypoczynku.

      ps. gdzie jedziecie na wakacje?
    • zona_mi Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 10:04
      Chyba urlop o_d m_ę_ż_a Ci się należy!
      A co podaje jako przyczynę buntu?
    • an_ni Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 10:11
      wspolczuje miec takiego typa za meza
    • perelkidwie Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 10:38
      Argument przeciwko: Czy ty myślisz spędzić trzy tygodnie nad morzem?; No ale
      czego się spodziewać, u Ciebie w domu matka jeździła sama, miałaś dobre wzorce.
      I tego typu teksty.
      Prawo jazdy mam, ale że mąż więcej zarabia, to przyjął że samochód jest jego.
      Czyli mogę jeździć o ile mi pozwoli, nie za bardzo rozumiem czemu się tak
      wkurza, bo przecież zostawię mu samochód. Nad morze jadę pociągiem.
      Cóż, mąż nie raz robił mi niezłe numery, ale tym razem postanowiłam się nie dac
      zastraszyć, gdyż wiem, iż nie robię niczego złego jadąc z synkiem na wczasy.
      Pozdrawiam
      Jadę w terminie 25 czerwiec do 9 lipiec do Krynicy Morskiej
      Mam nadzieję, że uda mi się pojechać z małym do Gdańska (Gdyni), marzy mi się
      pokazać statki, Starówkę.
      • dagbe Kwestia własności w małżeństwie... 14.06.05, 13:38
        > Prawo jazdy mam, ale że mąż więcej zarabia, to przyjął że samochód jest jego.

        Macie intercyzę? Jesli nie (a samochód był kupiony po zawarciu związku) to auto
        jest WSPÓLNE.
        Twój mąż ma cechy psa ogrodnika i wujka Sknerusa. Mam w otoczeniu podobny
        przypadek: mąż zarabia, żona nie pracuje (bo mąż nie pozwolił, żeby dzieci
        chodziły z kluczem na szyi...), więc wszystko jest jego a ona jest traktowana
        jak bezpłatna służba domowa.
        To jest poważna sprawa - nie można pozwolić sobie na takie traktowanie i brak
        szacunku, bo się to może źle skończyć (w przytoczonym przypadku to ciężka
        depresja i choroba alkoholowa).
        Nie znam Twojej sytuacji, ale te dwa posty, które przeczytałam, nie nastrajają
        optymistycznie sad

        Pozdrawiam,
        Dagmara

        PS. Mieszkam w Gdyni. Daj znać, kiedy tu będziesz to Cię mogę obwieźć po
        Trójmieście. Mail: dagbe@op.pl
    • agata_to_ja Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 12:00
      Jakiś dziwny mąż (i tatuś). Powiedz mu, że są ludzie, którzy zawsze tak jeżdżą -
      najpierw jeden rodzic z dziećmi, potem drugi. My do tej pory jeździliśmy razem,
      ale w tym roku właśnie osobno, po dwa tygodnie. dzieciaki będą miesiąc nad
      morzem, a to jest moim zdaniem fajna sprawa latem, fajniejsza niż być dwa
      tygodnie, a potem dwa w mieście, w upale, byleby rodzina była w kupie. W kupie
      jesteśmy cały rok. Ponadto wcale nie ukrywam, że te dwa tygdonei, kiedy małżonek
      będzie się smażył na słoneczku z maluchami, to dla mnie też będzie odpoczynek smile
      Może mężowi chodzi o pieniądze, do rodziców w końcu jeździliście gratis. Nie mam
      racji?
      Nie potrafię Ci pomóc, bo zachowanie Twego męża jest dla mnie tak irracjonalne,
      że nie znajduję argumentów, gdyż nie wiem, o co mu tak naprawdę chodzi sad
      • ala67 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 13:14
        Ja też nie rozumiem. Czyżby mąż nie mógł znieść, że jakaś przyjemność będzie
        twoim udziałem, a jego ominie? Szkoda mu? Powinien się cieszyć, że synek będzie
        korzystał z dobrego klimatu, słońca, oraz z tego, że Ty odpoczniesz.
        Jak tak czytam niektóre posty, to coraz bardziej swego chłopa kocham. Ja całe
        wakacje spędzam poza miastem, wracam do domu tylko się przepakować. Trochę u
        rodziców, trochę zawsze nad morzem, gdzieś nad jeziorko... Byle z dala od
        spalin i betonu. Mąż spędza z nami jakieś 2 - 3 tyg., więcej nie może, bo część
        urlopu wykorzystujemy zimą. Wszędzie to on nas zawozi, a potem przywozi.
        Wychodzimy z założenia, że bez sensu, żebyśmy wszyscy siedzieli w mieście, a
        już dzieciom to wszędzie jest lepiej.
        Jedyne, co mogłoby jakoś tłumaczyć Twojego męża, to jakieś poważne problemy
        finansowe, bo wiadomo - wyjazd kasą szarpie. Ale skoro Ty oceniasz, że możecie
        sobie na ten wyjazd pozwolić, to zakładam, że nie oto chodzi. Zwłaszcza, że to
        pierwszy urlop od dawna.
        Ja też będę od początku lipca nad morzem, więc nam życzę
        Super Urlopu!
    • aneta76 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 12:09
      A ja troche rozumiem Twojego meza...
      Mi tez bylo by przykro, gdyby moj maz bez zadnej konsultacji ze mna przelozyl
      termin naszego wspolnego urlopu (bo rozumiem, ze w pierwotnej wersji mieliscie
      jechac razem) w ten sposob, ze nagle okazuje sie, ze on jedzie sam z dzieckiem,
      a ja jak chce to moge sobie do nich dojechac po tygodniu. Rozumiem, ze licza
      sie Twoje uczucia i Twoja praca, ale maz chyba tez sie powinien troche dla
      Ciebie liczyc. A z Twojego postu wynika, ze nie. Jak ma cos przeciwko temu to
      niech sie ugryzie i tyle.
      • asiaap Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 12:28
        dokladnie tak samo zrozumialam.moze facet ciezko pracuje i tez chcial odpoczac
        3 tyg nad morzem .a ty zakroilas plany wylacznie pod siebie.konsultowalas z nim
        przesuniecie terminu wyjazdu?moze lepiej bylo pojechac na 2 tyg ale razem?
        moze malo delikatnie przedstawil swoj sprzeciw(argumenty typu bo twoja
        matka ...). a moze po prostu mu przykro...
        pozdr
        asia
      • twinmama76 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 12:31
        aneta76 napisała:
        > Rozumiem, ze licza
        > sie Twoje uczucia i Twoja praca, ale maz chyba tez sie powinien troche dla
        > Ciebie liczyc.

        Chwileczke, przecież nie dla własnego widzimisie przełożyła ten wyjazd!
        Wystapiły niespodziewane okoliczności (nie zatwierdzili jej urlopu) i nie miała
        wyboru. Czy tez inaczej - miała wybór: przesunie wyjazd, albo przepadną
        pieniądze.
        Bez męża spędziłaby tylko tydzień.
        To raczej dla jej męża nie liczy się nic poza jego własnym interesem uncertain
        Nie interesuje go to, że dziecko będzie się dusić w mieście, że przepadnie
        niemała przeciez kwota. ON nie może jechać więc NIKT nie jedzie. Bardzo to jest
        szczeniackie.
        • ala67 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 13:25
          I jeszcze do tego grozi, szntażuje...Brrr. Tak się nie zachowuje ktoś, komu
          jest przykro, tylko ktoś, kto jest wściekły. Co to w ogóle za metody negocjacji?
          Ciekawa jestem, jakie są jego argumenty?
          • aneta76 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 13:44
            Ja nie mowie, ze jego zachowanie jest jak najbardziej w porzadku, ale
            postawienie kogos przed faktem dokonanym, bez zadnej dyskusji tez nie jest fair
            i moze rodzic bunt. Bo co innego jest gdyby ktos ze mna porozmawial: "sluchaj
            musze przelozyc urlop wiec moze bysmy zrobili tak albo tak. A moze masz jakies
            inne propozycje?" a co innego jest jak ktos mi mowi "musialam przelozyc urlop,
            wiec ty sie wypchaj a my jedziemy na urlop. I nie ma dyskusji, bo to juz
            postanowione...".
            Zaznaczam, ze nie bronie meza, tylko moze probuje zauwazyc ze problem nie
            wynikl tylko z powodu jego uporu.
          • verdana Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 13:46
            Problem nie w urlopie, ale w małżeństwie.
            Twojemu mężowi najwyraźniej nie zależy na Twoim wypoczynku, anie nawet na
            dziecku. Woli, aby sziedziało w miescie, czy tłukło się do przedszkola
            autobusem, jeśli nie wykonujesz jego poleceń. Mam wrażenie, ze nie chodzi tu o
            urlop, tylko o władzę. Ma byc tak, jak on zechce, a nie podporządkujesz się -
            zostaniesz ukarana i Ty i dziecko - które najwyraźniej nie liczy się jako osoba,
            tylko element szantazu.
            • ala67 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 14:03
              No właśnie! Też tak czuję, podpisuję się pod Twoją diagnozą, jeśli pozwolisz.
              Na początku było też o tym, że nigdy niczego nie planowali. Są tacy faceci, z
              którymi razem nic nie ustalisz - najwyżej wyjazd za darmo do rodziców. Trzeba
              znaleźć, załatwić, przekonać - może to ten typ?
    • perelkidwie Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 14:27
      Początkowo też tak myślałam, że mojemu mężowi jest po prostu przykro, że
      zostanie sam w domu, gdy my w tym czasie będziemy wypoczywać. Że też by chciał
      z nami pojechać, odpocząć, pobawić się z dzieckiem. Że jego żal wynika z tego,
      iż sam nie może zmienić terminu urlopu.
      Co do kwestii przełożenia terminu, wspominałam o tym mężowi juz wcześniej, gdyz
      jest to nie pierwsza sytuacja, kiedy mam cofnięty urlop (było tak juz po Bożym
      Narodzeniu i Wielkanocy), sytuacja u mnie w pracy jest bardzo napięta, a ja nie
      chcę pogarszać sobie sytuacji buntowaniem się, tym bardziej że wiem, iż dzień
      przed wyjazdem kazaliby mi się zameldować 11 lipca.
      Mąż nie ma ciężkiej pracy, jednym słowem zbija bąki, nie wiem czemu się tak
      zachowuje, myslę ze przemawia przez niego nienawiść. Skoro zatem nie chce z
      nami spędzić tygodnia (na co stale go namawiam), mogę to rozumieć jako fakt, ze
      mu na nas nie zależy. Sam zaplanował urlop do połowy lipca, ale skoro ja
      wyjeżdżam wcześniej, to on też skróci sobie wolne o tydzień, i z synkiem
      tygodnia nie posiedzi. Mam na ten termin wziąść nianię, chociaż nie miałabym
      nic przeciwko, gdyby wyjechała gdzieś z synkiem.
      Oczywiście gdybym miała spędzić całe wakacje z rodzicami, tu nie widziałby
      żadnego problemu. Cokolwiek sprawia mi radość, dla niego jest powodem do kłótni
      i awantur.
      Też mam wrażenie, że mąż posługuje się synkiem jako element szantażu. Wie, że
      tu może mnie najłatwiej zranić, a także zranić synka. Wiem jednak, że jeżeli
      nie pojadę na pewno znajdzie jakiś inny pretekst, by mi dokuczyć, okazać
      pogardę.
      Naprawdę nie widzę nic złego w takim odpoczynku.
      Pozdrawiam
      • maadzik3 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 14:52
        Podobnie jak Verdanie wydaje mi sie ze tu nie o urlop a o wladze chodzi. Co
        wiecej z Twoich postow wyglada bardzo smutny obraz malzenstwa. Skoro
        podejrzewasz meza i o manipulacje i o zlosliwosc i nawet o nienawisc (bardzo
        mocne slowo) wiec cala sytuacja jest bardziej mroczna niz najmroczniejsze
        nieporozumienia urlopowe. Nad morze powinnas moim zdaniem jechac i sprobuj
        wykorzystac ten czas rowniez do analizy swojego zwiazku, jego przyszlosci,
        emocji (swoich rowniez) bo na razie z Twoich postow wynika ze wzajemnie zle
        oceniacie swe uczucia i intencje. Czas na terapie? rozmowe? rozstanie? Tylko Ty
        mozesz odpowiedziec na to. Bardzo nieladna jest dla mnie postawa meza
        (delikatnie mowiac), ale i Ty masz go najwyrazniej (moze zupelnie slusznie?)
        dosc. Smutne jest takie zycie i dla Was i dla dziecka, wiec proponuje jechac na
        urlop ale poza odpoczynkiem zajac sie konstruktywna (co dalej?) analiza tego co
        laczy Cie z mezem, jego z synem itd. powodzenia
        Magda
      • ala67 Re: Problem, dotyczy urlopu 14.06.05, 15:22
        A czy on nie może tydzień zostać sam z synkiem nad morzem, jak Ty będziesz
        musiała wracać? Odpoczywałby tyle samo, co i Ty,i jeszcze przekonałby się, że
        wyjazd z dzieckiem, jak się jest samemu, to nie wyłącznie relaks.
        Niestety, mnie też się wydaje, że problem z tym urlopem to tylko wierzchołek
        góry lodowej...sad
        Pozdrawiam
Pełna wersja