Dodaj do ulubionych

Pojechałam się odstresować, a się zestresowałam

24.06.05, 20:33
pojechałam z dziećmi i psem nad jezioro(taka dzika plaża w lesie),bo na
strzeżonom u nas z psem nie wolno. na plaży byli tylko trzej panowie w
średnim wieku, siedzieli przy brzegu jeziora i grali w karty. odpiełam moją
jamniczke ze smyczy żeby sobie pobiegała, podbiegła do koca tych panów, a
jeden z nich na mnie że mam tego psa przypiąć bo on nie lubi psów i ma alergie
(powiedział to bardzo niegrzecznym tonem),przypiełam psa i zapytałam - może
jeszcze kaganiec,on cos tam odburknał niezrozumiale, we mnie juz się
gotowało, ale nie chciałam wstrzynac awantury. moje dzieci oczywiscie szalały
w wodzie,a ze jegomosc siedział przy brzegu został ochlapany wodą i
oczywiscie znowu burczał ze chlapią gó..arze. no po tym to ja myslałam że
cholery dostane, nakrzyczałam na niego żeby się wyprowadził na pustynie
itp...i tak byłam za grzeczna, wszystko sie we mnie gotuje z nerwów do tej
pory. ludzie czy człowiek nie może sie odstresowac nawet nad wodą. niektórym
się chyba wydaje że są sami na świecie, a może to ja zle oceniam sytuacje...
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 20:40
      Hm, no nie wiem. Oni tam byli pierwsi? Mieli odejść, żeby ich nie obskakał Twój
      pies i nie ochlapały Twoje dzieci?
      Może oni też się chcieli odstresować i znaleźli sobie miejsce do odpoczynku bez
      psów i dzieci?
      Myślę, że "wstrzęcie awantury" byłoby w tej sytuacji nie na miejscu, dobrze, że
      się opanowałaś.
      Pozdrawiam
      Zona
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 20:49
        ale to była plaża dla wszystkich, a nie ich prywatny ogródek. to co uważasz że
        moje dzieci nie powinny sie kapać, bo ktos tam siedział pierwszy?a mój pies
        zblizył sie do nich dosłownie na metr i to nie bylo obskakiwanie po prostu tam
        przebiegł.
        • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 20:52
          po tym co napisałaś wnioskuje ze ja w tej sytuacji nie mogłam skozystac z plazy
          bo siedział tam jakis niegrzeczny jegomosc.
          • sowa_hu_hu Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:00
            no właśnie - plaża jest dla wszystkich - dlatego nie powinnas spuszczać psa ze
            smyczy skoro wiesz ze podbiega do ludzi... ktoś moze sobie tego nie zyczyć... a
            skoro juz go spóściłaś to powinien miec kaganiec!

            co do tego ze dzieci sie w wodzie pluskały i pan został ochlapany to uważam ze
            to facet przesadził... i tez bym sie wkurzyła...
            • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:18
              psa posłusznie przypiełam pomimo ze facet był na prawde niegrzeczny,a co do
              kagańca to nawet nie ma takiego rozmiaru bo to miniaturka(chyba ze zrobie sama
              z nakretki od butelki he,he
        • zona_mi Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 20:58
          Rozumiem Cię. Ale sama denerwowałabyś się, gdyby oni np. palili papierosy i dym
          leciałby Ci prosto w nos, a mogliby powiedzieć, że to nie Twój prywatny
          ogródek, czy nie? Albo gdyby przyszedł ktoś z dużym psem, który zacząłby ganiać
          za Twoim - tez możnaby uznać jak wyżej.
          Rozumiem, że chciałaś odpocząć. Ale i oni chcieli. Nie zakłócali Twojego
          spokoju tylko odwrotnie.
          • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:13
            nie rozumiem ciebie.jeszcze raz mówie to była malutka plaża na której dzieci
            małe(11,6,2lata)pluskały sie na brzegu,a oni siedzieli przy samym brzegu i
            faktycznie palili papierosy i ja nie miałam nic przeciwko temu. uwazasz ze
            skoro oni juz tam siedzieli to ja powinnam powiedziec przykro mi dzieci
            jedziemy do domu.przecież plaza jest dla wszystkich. gdybym była na ich miejscu
            i przeszkadzało by mi chlapanie przesunełabym sie z kocem kawałek dalej miejsca
            bylo dosyc, a dzieci przyjechały po to zeby sie wykapac.i jeszcze to jego
            stwierdzenie gó..arze,chyba mozna grzeczniej.
            • zona_mi Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:20
              Nie uważam, że powinnaś zabrać stamtąd dzieci, tylko sądzę, że nie powinnaś się
              dziwić, że komuś przeszkadzało chlapanie i bliskość psa.
              A odezwali się rzeczywiście niegrzecznie, to nie ulega wątpliwości.
        • nanuk24 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 22:17
          To, ze plaza dla wszystkich nie oznacza wcale, ze moze po mnie lub po moim kocu
          obcy zwierz skakac.
          • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 22:22
            a jak już skacze to można chyba kulturalnie sie zachować.
    • kalpa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:18
      Papatka, powiem szczerze, że najbardziej nie lubię, kiedy obwąchują,
      obszczekują mnie cudze psy. Po prostu.
      Dlatego zawsze grzecznie proszę, właściciela psa, żeby go ode mnie zabrał. Bo
      raz miałam okropną przygodę z obcym psem i od tamtej pory tych zwierząt ogólnie
      lubię. Nie przekonują mnie stwierdzenia, ze piesek nie gryzie. właśnie nagle
      taki ponoć nie gryzący ugryzl, bo mu się nie spodobałam. I uważam, ze mam prawo
      prosić właścieciela, żeby pupila w miejscu ogólnie dostępnym trzymał na smyczy.
      A co do dzieci- my, matki mamy zazwyczaj więcej cierpliwości i zrozumienia dla
      naszych i cudzych pociech, ale inni nie, więc wszyscy musimy mysleć o komforcie
      innych.
      kalpa
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:22
        no właśnie kalpa-grzecznie to ja rozumiem. razi mnie arogancja, a ten facet
        taki był.
    • marghe_72 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:19
      Ty tez specjalnie grzeczna nie byłaś..
      Jakoś sie tym panom nie dziwię.. skoro w Tobie zaczęło sie gotowac po jednym
      zaledwie zdaniu, potem nakrzyczałaś..
      Dlaczego Oni mieli przesuwac koc?
      Twoja rola pilnowac dzieci i psa,zeby nie przeszkadzały za bardzo innym
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:28
        oj byłam grzeczna zawsze taka jestem, a on był arogancki.a swoja role znam i
        nie pozwolę żeby jakis człek dzieci od gó..arzy mi wyzywał co twoim zdaniem
        miałam mu powiedzieć-tak proszę pana to gó..arze i wyciągnąć je za uszy z
        wody.ja nie użyłam ani jednego aroganckiego słowa.
    • marcelino1 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:27
      Jeśli nie widzisz swojej winy to wielka szkoda. Dla mnie nawet najmniejszy,
      obwąchujący mnie pies jest nie do zniesienia. Nie lubie obcych psów nawet
      miniaturowych rozmiarów i tyle. Jak się ma psa to należy go w miejscach
      publicznych trzymać na smyczy, a nie dziwić się, że pan naburczał.

      Co do dzieci to się nie wypowiadam, bo panowie mogli troszkę koc przesunąć i
      tyle.
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:31
        co wyście się tak uczepili tego psa? ja po prostu jestem zdenerwowana
        całokształtem,a najbardziej arogancią.
        • gauni Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:43
          No to sie juz przestan denerwowac!!!smilesmilesmilesmile
          Bylo minelo. Oboje byliscie dzisiaj podminowani....
          I pewnie nigdy sie juz nie spotkaciesmilesmile
          Teraz sie odprez, poczytaj cos pozytywnego i pojedz sobie np. lodysmilesmile
          U mnie na termometrze jest teraz 28,4 w srodku i 28,9 na zewnatrz - nie
          potrzebna lazniawink
        • amb25 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 27.06.05, 10:10
          Bo ja np. nie lubę znajdować psich odchodów.... w piasku na plaży szczególnie.
          Poza tym tłumaczenie, że dla małego peska nie ma kagańca nie jest żadnym
          tłumaczeniem. Kagańce sa nawet dla Yorków minaturek, tylko trzeba je kupić (co
          rzeczywiście nie bedzie łatwe, ale są!). Wcale nie dziwę się tym panom, że nie
          podbało im się, że Twoje dzieci na nich chlapią. Strasznie nieprzyjmne uczucie
          krople zimnej wody na rozgrzanej skórze brr.....
          Może ooni tez pojechali się odstresowac, a się zestresowali?
    • palka_zapalka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:44
      Ja jednak uwazam,ze ludzie niestety nie potrafią zwracać uwagi innym w
      kulturalny sposóbsad
      Jesteśmy agresywni, niegrzeczni i pyskaci.
      Nie dziwię się Twojej reakcji bo plaza nie była prywatna.
      Owszem piesek może komuś przeszkadzać, ale to ze Pan ma na nie uczulenie to jego
      problem to on powiniem unikać zwierząt i dlaczego masz iść mu na ręke bo on tak
      chce i do tego wyraża to w burzliwy sposób.
      Kiedy Polacy będą dla siebie milsi, albo kulturalniejsi??
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 21:49
        zgadzam się z tobą w 100%,gdyby facet zwrócił mi uwagę kulturalnie, nie było by
        nerwów ani tematu.pozdr.
        • mruwa9 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 22:48
          ale jako wlascicielka psa powinnas przewidziec, ze pies spuszczony ze smyczy
          zachowa sie, jak kazdy pies i w ogole go nie spuszczac. Tydzien temu nad woda w
          podobnym stylu jakis pies przybiegl na nasz koc, obwachal moje 2-miesieczne
          dziecko i wsadzil leb do pudélka z nasza walowka- caly prowiant poszedl do ryb,
          a ja kundla mialam ochote kopnac, zeby sie katapultowal na srodek jeziora. Nie
          lubie psow i nie mam wyrozumialosci dla ich wlascicieli, ktorzy zmuszaja mnie
          do znoszenia ich bliskiego towarzystwa.
          • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 11:53
            ja wszystko rozumiem, ale zrozumcie ludzie że tu nie chodzi o psa tylko o
            zachowanie tego typa, żeby mi dzieci od gó..arzy wyzywać bez powodu, a co do
            psów to ja rozumiem że ktos ich nie lubi, sama nie lubiłam dopuki nie stałam
            się właścicielką psa -one co najwyżej poszczekają,albo obwąchaja,a taki cham
            zepsuje człowiekowi cały dzien. drazni was pies spuszczony w lesie ze smyczy,
            a chamstwo nie? trzeba sie wyzyc na właścicielce psa i jej dzieciach bo pies
            podszedł za blisko? no to brawo-powinszowania dobrego wychowania. ja psa
            przypiełam gdy tylko on niegrzecznie na mnie naskoczyl. gdyby grzecznie zwrócil
            uwagę nie było by tematu.
            • nanuk24 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 00:02
              Widzisz. Ja nie lubie, wrecz nienawidze, kiedy mnie psy obwachuja, nie mowiac
              juz o szczekaniu. Zapala mi sie wtedy czerwona lampka. Ty jako wlascieciel
              pieska powinnas przewidziec, ze pupil podbiegnie do siedzacych panow. To Ty
              powinnas pierwsza zareagowac i psa zawolac do siebie, zanim panowie zwroca Ci uwage.

              jesli by do mnie podbiegl pies i szczekal lub obwachiwal i nie widzialbym
              odpowiedniej reakcji ze strony wlascieciela, nie wiem czy bylabym mila.
              Psow sie nie puszcza samopas, gdzie przebywaja ludzie.

              Gdybys Ty wykazala minimum kultury, to mysle, ze panowie rowniez.
    • zona_mi Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 24.06.05, 22:58
      No, widzę, że nie masz dzisiaj szczęścia Papatkaa. Stres za stresem, ten wątek
      też mało relaksujący... smile
      Uśmiechnij się, jutro będzie nowy dzień smile
      Dobranoc!
      Zona
    • wiolontela Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 12:03
      Nie powinnas była spuszczac psa skoro w poblizu byli inni ludzie.
      Dzieciom mogłaś powiedziec zeby pluskały się w pewnym oddaleniu od panów.
      Mogłas odejść kawałek dalej i nie przeszkadzalibyście sobie wzajemnie.

      Z twojego pierwszego postu nie wynika, ze byłas grzeczna. Przeciwnie.
      • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 12:11
        napisałam tylko że we mnie sie gotowało tzn. byłam zdenerwowana, a zdenerwowana
        u mnie to nie znaczy ze wyzywam wszystkicz do okoła, no chyba ze u was jest
        inaczej.dzieci nie mogły pluskac sie dalej bo jedno ma 2 lata, miałam go puscic
        po szyje.
        • zona_mi Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 13:16
          papatkaa napisała:

          > ja wszystko rozumiem, ale zrozumcie ludzie że tu nie chodzi o psa tylko o
          > zachowanie tego typa, żeby mi dzieci od gó..arzy wyzywać bez powodu,

          Zachowanie tego typa było konsekwencją Twojego zachowania, czyli bezmyślnemu
          wypuszczeniu psa. Gdyby zaś dzieci nie chlapały, nie miałby powodu do
          pretensji, obojętni jakim tonem wyrażonej.

          a co do
          > psów to ja rozumiem że ktos ich nie lubi, sama nie lubiłam dopuki nie stałam
          > się właścicielką psa -one co najwyżej poszczekają,albo obwąchaja,

          Nie znoszę i nie życzę sobie obszczekiwania i obwąchiwania przez obce psiska.
          Nie dziwię się, że i innych może to brzydzić.

          a taki cham
          > zepsuje człowiekowi cały dzien. drazni was pies spuszczony w lesie ze
          smyczy,
          > a chamstwo nie? trzeba sie wyzyc na właścicielce psa i jej dzieciach bo pies
          > podszedł za blisko? no to brawo-powinszowania dobrego wychowania.

          Dobre wychowanie wymagałoby NAJPIERW pilnować swojego psa. Nie zrobienie tego
          też możnaby nazwać chamstwem.

          gdyby grzecznie zwrócil
          >
          > uwagę nie było by tematu.

          Nie byłoby tematu, gdybyś pomyślała NAJPIERW, zanim psa wypuścisz.
          Może też nie wyzywaliby Twoich dzieci, gdyby nie zdenerwował ich Twój pies.
          Sądząc z tego co piszesz, masz dość mizerne pojęcie o dobrym zachowaniu i
          brniesz z każdym nowym postem.

          Przy okazji - napisałaś: dzieci nie mogły pluskac sie dalej bo jedno ma 2 lata,
          miałam go puscic
          >
          > po szyje.

          "Pluskać dalej" może znaczyć też "dalej od jegomości idąc wzdłuż brzegu", a
          nie "dalej w stronę środka jeziora" wink
          • umasumak Zona 25.06.05, 13:30
            Zgadzam się z każdym napisanym prze Ciebie słowem. Zawsze, gdy czytam posty
            takich osób jak Papatka, to zastanwiam się jak funkcjonują w społeczeństwie
            takie osoby, które widzą drzagę w czyimś oku, a nie widzą belki w swoim.
            • lippy Re: Zona 27.06.05, 13:17
              otóż to
              ja się zgadzam i z Żoną i z Umą
        • wiolontela Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 23:15
          Owszem, mogły sie pkluskac dalej, w linii brzegu.

          Co do twojego zachowania - nie mnapisałaś, ze byłas tylko zdenerwowana.
          Zapomniałas o pustyni? O kagańcu? Konsekwencji trochę,. moja droga.

          Zasady współżycia społecznego obowiązują nie tylko "innych". Ciebie również.
          Ot, i tyle...

          De facto, dwuletniemu dziecku pozwoliłas sie kąpać bez nadzoru osoby
          dorosłej??????

          De facto nr 2, dobry przykład dajesz dzieciom uncertain Rób tak, zeby tobie było
          wygodnie. Żenujące.
    • pulpcik Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 25.06.05, 23:39
      papatkaa napisała:

      > niektórym
      > się chyba wydaje że są sami na świecie

      sama sobie odpowiedziałaś wink
      • semijo Re: nie przesadzajcie 26.06.05, 01:17
        objechałyście dziewczynę jak by niewiem co zrobiła. nie rozumiem dlaczego miała
        nie spuszczać psa, jeśli nie jest to pies niebezpieczny. Tylko dlatego że jedna
        z druga nie lubi psa stojącego metr od siebie. mnie na plaży bardziej od
        szczekających psów wkurzają małe hałasujące dzieci i co powinniście je trzymać
        w domu albo na kagańcu. tyle ...wszystko zależy od punktu siedzenia
        • lola211 Re: nie przesadzajcie 26.06.05, 06:58
          Poki co nie ma przepisów regulujacych kwestie puszczania dzieci bez smyczy,
          takowe dotyczace psów zas istnieja.Pies ma byc na smyczy, chocby byl lagodny
          jak baranek- nigdy nie wiadomo, czy akurat nie pogryzie kogos po raz pierwszy w
          swoim zyciu.
          • dzindzinka Re: nie przesadzajcie 26.06.05, 08:34
            Pies wsród ludzi pownien być na smyczy, a nawet w kagańcu jak duży i groźny.
            Takie jest prawo! Dość już wypadków z udziałem psów.
            Nie żyjesz sama na świecie, musiz się liczyć z innymi. A są różne przypadki.
            Moja córeczka jeszcze niedawno miała straszną wrodzoną fobię dotyczącą psów. Dwa
            razy zadarzyło się, że podbiegły do nas super łagodne (choć wielkie) i miłe
            pieski. Córka wpadła w straszną histerię, zwłaszcza jeden piesek (a było to o
            dziwo na plaży we Francji) był bardzo natrętny, zaczął lizać synka po twarzy,
            deptać nasz koc, wsadzać nos do rzeczy. Mąż, który nigdy nie klnie strasznie się
            wkurzył i rzucił parę ostrych słów (niestety po polsku) w kierunku faceta, który
            zapewniał, że jego piesek jest łagodny i miły.
            Kiedyś na osiedlu szliśmy za spaceru ze swoim psem, oczywiście pies na smyczy.
            Szła parka z wilczurem, który biegł w naszą stronę. Córkę przeczuwając co się
            święci wzięłam na ręce. Zwróciłam grzecznie uwagę, że pies pownien chodzić na
            smyczy, facec odezwał się do mnie bezczelnym tonem: "Co może jeszcze w kagańcu?
            Pies ma 9 miesięcy!". Pyskował jeszcze ironicznym tonem. Wszyscy, którym to
            opowiadaliśmy uznali go za chama niewiarygodnego.
            Na Twoim miejscu przeprosłabym grzecznie, a nie pyskowała. Zachowałaś się równie
            chamsko jak ci mężczyźni. Twoje dzieci też mogły się pluskać dalej, nie każdy
            lubi być chlapany przez obce dzieciaki i obwąchiwany przez obce psy.
          • umasumak Re: nie przesadzajcie 26.06.05, 10:05
            lola211 napisała:

            > Poki co nie ma przepisów regulujacych kwestie puszczania dzieci bez smyczy,
            > takowe dotyczace psów zas istnieja.Pies ma byc na smyczy, chocby byl lagodny
            > jak baranek- nigdy nie wiadomo, czy akurat nie pogryzie kogos po raz pierwszy
            w
            >
            > swoim zyciu.

            Nie tylko chodzi o pogryzienia. Bieganie psa, nawet najłagodniejszego komuś po
            kocu jest niedopuszczalne. Ale jeśli tego ktoś nie rozumie i uważa, że to nie
            powinno się stać powodem do zdenerwowania owych panów, to niestety ma coś nie
            poukładane w głowie.
    • kawka74 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:08
      Wyobraź sobie, że:
      Panowie też chcieli się odstresować, już myśleli, że znaleźli jakieś spokojne
      miejsce, a tu nie dość, że obcy pies ich zaczepia, to jeszcze dzieciaki
      chlapią. Wcale nie wiem, czy byłabym miła na ich miejscu.
      • kkatie Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:19
        owszem, plaza jest dla wszystkich. i oni mieli tak samo prawo do odpoczynku i
        odstresowania jak Ty. uwazam, ze troche przesadzasz. fakt, mogli sie grzeczniej
        odezwac, ale nie rozumiem Twoich pretensji co do przywiazania na smyczy psa. a
        moze facet mial naprawde alergie. i co, mial sie wyniesc, bo piesek chcial
        pobiegac? to trzeba bylo odejsc dalej.
        skoro plaza jest dla wszystkich to trzeba sie dostosowac. to ze przyjechalas z
        dziecmi, bo chcialy sie wykapac nie upowaznia Cie do wytyczania zasad
        plazowania dla innych.
        i zeby bylo jasne, sama mam dziecko, ale tez bym nie byla zadowolona jakbym
        byla ochlapywana przez dzieci siedzac na suchym kocu.
        troche zrozumienia nie tylko dla siebie, ale i innych.
        pozdrawiam
      • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:45
        Co do pieska to w zasadzie popieram zdanie większości - i zdaje się, że autorka
        wątku aż tak tu nie polemizowała, zresztą w końcu pies został uwiązany. Choć
        rozróżniłabym jednak przebiegnięcie psa w odległości jednego metra od
        obszczekiwania i obskakiwania - a tego też zdarzało mi się doświadczać, i
        dopiero coś takiego wyprowadza mnie z równowagi.
        Ale co do tych dzieci?.. To jestem szczerze zdziwiona, że zbiorowo stajecie po
        stronie facetów, którzy siedząc na plaży nad samą wodą palą papierosy (a
        ciekawe, gdzie pety powędrowały?), grają w karty i rzucają obraźliwe słowa pod
        adresem dzieciaków, które przyjechały się wykąpać. Już pomijając fakt, że
        mogliby zwyczajnie być wyrozumialsi i z czystej uprzejmości trochę się odsunąć
        od brzegu, to sorry, mnie się wydaje, że nad samym brzegiem jeziorka bardziej
        ktoś ma prawo chlapnąć wodą niż oczekiwać, że mu ta woda na karty nie chlapnie.
        Tym bardziej, że jak pisze papatkaa, plaża była malutka i mogłoby być znacznie
        trudniej odsunąć się z dziećmi wzdłuż linii wybrzeża niż tym panom trochę
        odsunąć się od wody. W końcu bliski kontakt z brzegiem jeziorka do gry w karty
        nie jest potrzebny, a do kąpieli jak najbardziej.
        Co innego, gdyby tak papatkaa przyciągnęła ze sobą dmuchany basenik, nalała do
        niego wody i ustawiła tuż pod nosem tych panów, to bym zrozumiała ich
        wkurzenie. Ale tutaj?..
        A wy jak na basenie siedzicie na samym brzegu, to wkurzacie się, jak was ktoś
        ochlapie? Bo ja, jak już siadam, to się liczę z taką możliwością, a jak sobie
        nie życzę, to kocyk odsuwam dalej i już.
        • papatkaa Re: Do ali 26.06.05, 10:51
          Dzięki Ala za zrozumienie ,bo ja naprawde już zwatpiłam i myslałam po tych
          wypowiedziach że ja jakas nienormalna jestem. POzdr.
        • kkatie Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:55
          tak, tak. zaraz sie okaze, ze plaza miala 2m na 2m i tyle samo trawka na
          brzegu..
          co odpowiedz to plaza jest mniejsza, a papatkaa grzeczniejsza (hihi ale mi sie
          rymnelo wink
          a czytajac jej pierwszy post wcale nie odnioslam wrazenia, ze byla uprzejma.
          ale coz..
          w cudzym oku zdzlblo sie widzi, a w swoim belki niezauwaza.
          • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:58
            a nie odniosłaś wrazenia ze był to las i plaza była mała , to moze ty czytac
            nie umiesz, a grzeczna byłam od początku swoich wypowiedzi
            • kkatie Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:12
              papatkaa napisała:

              > a nie odniosłaś wrazenia ze był to las i plaza była mała , to moze ty czytac
              > nie umiesz, a grzeczna byłam od początku swoich wypowiedzi

              och, jezeli tak samo jak w stosunku do mnie to przepraszam. juz Ci wierze na
              slowo
              big_grin
              • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:20
                a mozesz mi powiedzieć kiedy ja byłam niegrzeczna bo jakos nie przypominam sobie
                • kkatie Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:31
                  papatkaa napisała:

                  > a mozesz mi powiedzieć kiedy ja byłam niegrzeczna bo jakos nie przypominam
                  sobi
                  > e

                  czytajac Twoje ironiczne wypowiedzi watpie, zebys w stosunku do tych panow sie
                  pohamowala.
                  i piszac "ty" zamiast "Ty" rowniez uwazam to jako brak szacunku, bo wszystkie
                  zwracamy sie do siebie piszac duza litera.
                  ale zaraz sie oczywiscie okaze, ze poirytowana krytyka i brakiem zrozumienia po
                  prostu zrobilas blad.
                  hihi big_grin
                  • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:35
                    wiem jak sie pisze,ale chyba zauwazyłas ze wszystko pisze z małych tak z
                    lenistwa
                    • kkatie Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:39
                      papatkaa napisała:

                      > wiem jak sie pisze,ale chyba zauwazyłas ze wszystko pisze z małych tak z
                      > lenistwa


                      o, juz teraz widze. wiec zapewne i z lenistwa nie odeszlas dalej z dziecmi.
                      ach, przepraszam, plaza za mala byla.
                      smile)))))))
    • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:45
      Nie zgadzam sie z wami , owszem przyznam rację że pies powinien być na smyczy
      (chociaż pierwszy raz sie zdażylo że ktos zwrócił mi uwagę i to jeszcze w taki
      sposób, ten pies jest trochę większy od szczura, a często spotykam wielkie
      psiska biegające luzem po mieście!a to był las!a z psami się właśnie tam jeżdzi
      żeby się wybiegały!),była to dzika mała plaża o długości 3m.więc nie było
      możliwe ,aby moje dzieci ich nie ochlapały, chyba macie dzieci i wiecie że
      biegają jak szalone. Ktos mnie też skrytykował że 2-latek sam w wodzie-stałam
      przy brzegu z pieskiem ,a w wodzie był 11-latek i chodził za malcem krok w
      krok. Bo wyszło na to że nie dosyć że to ja jestem niewychowana, to jeszcze
      jestem niedobrą matką, mam niepoukładane w głowie i nie pamiętam co tam jeszcze
      o mnie pisałyscie nie znając mnie. Chyba co niektórzy przesadzili. A ja mogę
      tylko powiedzieć że za mało obrazowo opisałam te sytuacje, nie chciałam na
      forum używać wulgaryzmów, a takie tam padały, oczywiscie nie z moich ust.POzdr.
      • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:52
        Czy pies duzy czy maly to nie różnica - ktos może nie lubic i tyle.
        dzieci tez mozna nie lubić.
        Tamci byli pierwsi...
        Tez bym się na ich mijscu zdenerwowala - siedzę sobie spokojnie na plazy,
        cisza, spokój, nagle przybiega pies, dzieci, chlapia...Koniec sielankisad
        Mogli nic nie powiedzieć i sie wynieść, oczywiście...ale moglas tez Ty postarac
        sie nie przeszkadzać innym. Albo poszuka pustej plazy, gdzie pies i dzieci
        moglyby biegać.

        P.S. Mam dziecko i 2 psy.
        • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:00
          tak właśnie powinnam zrobic bo to była ich prywatna plaza.
          • kalina_p Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:04
            ale jest cos takiego jak kultura. I tak samo, jak to osoba wchodzaca do pokoju
            wita sie z obecnymi, tak samo np. ktos pojawiajacy sie na plazy powinien nie
            przeszkadzac tym, ktorzy juz tam sa. A nawet, gdyby oni doszli potem, to i tak
            nalezałoby w miare mozliwości dzieci i psa spacyfikować i umożliwic innym
            spokojne korzystanie z uroków natury.

            A wyobrax sobie cos takiego - siedzisz sobie z dziećmi i psem na plaży, jest
            milo i spokojnie, nikogo nie ma i nagle przychodzi grupka 5 licealistów, pala,
            krzycza...wbiegaja do wody chlapiac. fajnie by Ci było?
            • papatkaa Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:10
              normalnie by mi było, tak jak to na plaży, zazwyczaj wszyscy chlapią, chyba
              żadko kożystasz z plaży. ja latem jestem tam prawie codziennie i wiem jakie
              panują tam warunki.
              • kalina_p Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:13
                Mam ten luksus że mam swoja plażę nad rzeczkawink))

                Nie wierze jakos, że nie przeszkadzałoby Ci np. głosne zachowanie grupy
                nastolatków czy czyjs pies (wieeelki) biegajac za Twoim psem po twoim ręcznikuwink
                Albo sczekajace 2 psy.
                Wtedy pojawilby sie watek "jakie chamstwo panuje na plażach" i treśc: bylam z
                dziećmi a tu przyszła taka grupa...i wysiedziec sie nie dało!

                Hehe...
                • papatkaa Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:16
                  ty na prawdę nie rozumiesz co czytasz mój pies przebiegł tylko obok...
                  • kalina_p Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:17
                    Twoj obok ale czyjś inny móglby nie przbiec obok, tylko PRZEZ recznik czy
                    kocyk. Nie podobaloby Ci sie to? To ktos ma psa związac jak mumie i nie
                    pozwolic biegac?
                    To byl przyklad.
                    • papatkaa Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:21
                      ja akurat kocham zwierzaki, ale rozumiem tez tych którzy nie lubią
                      • kalina_p Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:24
                        Tez kocham. Ale staram si, żeby moje psy nie przeszkadzały. I najpierw w takiej
                        sytuacji wzięłabym je na smycze. Ewentualnie, gdyby panowie okazali sie
                        milosnikami zwierzat, psy zostalyby spuszczone ze smyczy.
                • lola211 Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:40
                  Nikt facetowi prawa do zdenerwowania nie odmawia, ale rzucanie
                  tekstu "gó..arze chlapia" w ich obecnosci swiadczy, ze to prostak.
                  Poza tym -plaza ogolnodostepna, tam gdzie jest woda mozna liczyc sie z
                  ochlapaniem, to dla mnie oczywiste.

                  Sam fakt, ze ktos moze miec racje nie upowaznia go do buractwa.Mozna
                  kulturalnie, chyba ze nie skutkuje, wtedy owszem, nalezy wytoczyc ciezsze
                  dziala, ale od razu z pyskiem wyskakiwac?
                  Niedawno bylam z córka na targu, na stoisku z gazetami chciala kupic sobie
                  banki mydlane.Wziela je z kosza, ja dalam jej wyliczona kwote i powiedzialam,
                  zeby zaplacila pani.Nie zauwazylam, ze obok stoi starszy gosc, ktory "byl
                  pierwszy".Huknal od razu na moja córke, zeby sie nie wpychala bez kolejki-
                  cham, prostak, gnoj jak dla mnie.Rzucilam w jego strone stosowny komentarz i
                  poszlam, zagotowana.
                  Owszem, mial racje, byl pierwszy w kolejce, ale mogl grzecznie zwrocic uwage, a
                  nie naskakiwac na dziecko, jakby conajmniej lokciami sie przepychala, depczac
                  mu po butach.
                  • papatkaa Re: Nie prywatna...ale: 26.06.05, 11:43
                    oczywiscie ja sięm zgadzam, ale kolezanki z forum stwierdziłyby ze ten pan był
                    pierwszy i miał prawo
                  • kalina_p Matury przy wejściu na plaże nie wymagaja;)) 26.06.05, 11:44
                    własnie dlatego, że jest to plaża ogolnodostepna.
                    Nie to, że panów bronie, ale z chamstwem niestety mozna sie spotkac.
                    • lola211 Re: Matury przy wejściu na plaże nie wymagaja;)) 26.06.05, 11:57
                      Watek jak zrozumialam jest o chamskim, czepialskim gosciu.Wiekszosc skupila sie
                      na udowodnieniu papattce, ze sama sytuacje sprowokowala i ze gostek mial racje.
                      Owszem, ona bez winy nie jest , ale nie ma sie co dziwic jej oburzeniu w
                      sytuacji, gdy na wejsciu ktos niegrzecznie ja obsztorcowal, a do tego uzyl
                      epitetu wobec dzieci.
                      • kalina_p Re: Matury przy wejściu na plaże nie wymagaja;)) 26.06.05, 12:03
                        Może juz nie wytrzymal?
                        Wiesz, w zasdazi ni wiadomo, co bylo, bo na tam nie bylo, ale opis sytuacji
                        moje pozytywne odczucia kieuj jednak w strone tego pana.
                        Przegiąl, moze nie nauczyl sie kultury, mogl nie uzywac epitetów - fakt.
                      • umasumak Lola :-) 26.06.05, 12:07
                        "ludzie czy człowiek nie może sie odstresowac nawet nad wodą. niektórym
                        się chyba wydaje że są sami na świecie, a może to ja zle oceniam sytuacje..."

                        Tak zakończyła swój pierwszy post Papatka.
                        Czyli co? Prośba o ocenę sytuacji czy o aplauz?
                        Zgadzam się, że panowi byli chamscy, ale.... autorka obyciem też nie zabłysła i
                        to zostało jej wytknięte.
                        • lola211 Re: Lola :-) 26.06.05, 12:16
                          Szkoda tylko, ze wykazano jednoczesnie tyle zrozumienia dla tego buraka.
                    • papatkaa Re: Matury przy wejściu na plaże nie wymagaja;)) 26.06.05, 13:44
                      myslałam że to fajne forum, a tu widzę panuje zasada byle by człowiekowi
                      dosr.., jak nie z tej beczki to z innej.
                      • kalina_p obrażasz się, że ktos Ci nie przytakuje? 26.06.05, 17:54
                        no tak, wszyscy tu powinni słownie zbesztac niemilych i okropnych
                        panów...pewnie na to liczylas...
                        A tu taka niespodzianka..! I daje do myslenia, prawda?
                        Przynajmniej mam taka nadziejewink))
                        • papatkaa Re: obrażasz się, że ktos Ci nie przytakuje? 26.06.05, 18:01
                          nie czuję się obrażona,ale drazni mnie Twoja złośliwość
        • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:06
          skoro to nie ich prywatna plaża, to nie ma nic do rzeczy, że byli pierwsi
          jeśli chcą całkowitej, niezakłóconej ciszy, to niechże nabędą sobie jakąś plażę
          na własność
          a papatkaa faktycznie mogła przyjechać z dziećmi, związać je, zakneblować i tym
          sposobem nikomu nie przeszkadzać
          no, albo mogła też kupić sobie plażę smile, ale w końcu jej ci panowie nie
          przeszkadzali, a mogli, choćby z tytułu palenia papierosów

          a swoją drogą żebyż to było tyle plaż, aby każdy mógł mieć pustą do
          dyspozycji...smile póki co, warto by było być trochę bardziej tolerancyjnym dla
          bliźnich
          • kalina_p ano własnie... 26.06.05, 11:07
            i dac odpocząć panom, którzy sobie grzecznie siedza na plaży, nie puszczac psa
            i nie pozwalac dzieciom ich ochlapywać, zgadzam się!
            • papatkaa Re: ano własnie... 26.06.05, 11:14
              zwiazać dzieciom nogi i rece żeby tak sobie stały jak mumie egipskie w wodzie
              • kalina_p może? 26.06.05, 11:16
                jesli nie znasz innego sposobu...
                Może inna plaże wybrac?
                Może uczyc dzieci, że nie nalezy innym przeszkadzac i żeby uważały, żeby panow
                nie ochlapać?
                Może psa na smycz wziąć?
                Może w ostateczności zrezygnować z plazowania?
                W koncu np. do teatru z dziećmi nie chodzisz, bo by przeszkadzaly, prawda? A
                jeśli akurat w tym momencie możliwości bezkonfliktowego plazowania nie ma, to
                może sobie odpuścic?
                • papatkaa Re: może? 26.06.05, 11:23
                  a tu się mylisz, bo do teatru chodza i oglądają z otwartymi buziami
                • ala67 Re: może? 26.06.05, 11:25
                  Ja chodzę z dziećmi do teatru - tego dla dzieci;
                  A plaże są dla wszystkich!
                  Również dla dzieci oczywiście tych zachowujących się normalnie, ale ja z opisu
                  odstępstw od normy nie stwierdziłam, chlapanie na plaży, jak również okrzyki,
                  odstępstwem nie jest!
                  Tylko, żeby to stwierdzić, trzeba bywać na publicznych plażach, a Kalina,
                  szczęściara z własną plażą, bywać nie musi...
                  Zazdroszczę
                  • kalina_p Re: może? 26.06.05, 11:30
                    Własnie z racji posiadania 2 psow nie bywam na publicznych plażach. BO nie
                    wszscy lubia psy.
                    A bez psa papatkaa nie mogla pojechac? To juz tak z innej beczki...
                    Wiem, piesek tez sie chce dbrze bawić, al nie wszystkim to pasuje.

                    Kiedys bylam z psami nad zalewem Zegrzynskim i...bardzo męczace to bylo. Tlumy,
                    w tym tłumie moje psy, pilnowalam, żeby nikogo nie wachały, nie obsikay czegos,
                    nie wlazły komus na kocyk...bez sensu, żadna przyjemnośc.

                    Jak jest się "obciążonym" dziećmi i psem, nalezy znależć takie miejsce, w
                    ktorym nie będzie sie przeszkadzac innym. Tym bardziej, jeśli ci inni byli tam
                    wcześniej. Bo jeśli ktos wchodzi na plażę "zajętą" prze papatkę z 2 dzieci to
                    sam sie w zasadzie dcyduje na ryzyo bycia np. ochlapanym - jego wybor.
            • ala67 Re: ano własnie... 26.06.05, 11:50
              Och, mili, grzeczni panowie grający sobie nad wodą w karty z papieroskiem w
              ustach, zażywający relaksu w ciszy i spokoju i chamska kobieta, wpadająca z
              trójką okropnych bachorów, którzy śmieją się kąpać i jeszcze chlapać!wink
              Karygodne!
              • cocollino1 Re: ano własnie... 27.06.05, 09:51
                hahahha, dokladnie, czasem sie dziwie skad te wszystkie panie forumowiczki maja
                takie postawy, to mi troszke trąci kreowaniem sie na idealne osobki strofujace
                inne osoby tak zeby pokazac, ja jestem kulturalniejsza, fajnieszja itp. Takie
                mamy NIGDY nie powierzaja babciom dzieci pod opieke bo babcia nie ma obowiazku,
                ani nawet nie moze miec przyjemnosci, nie korzystaja z pomocy finansowej bo jak
                tak mozna??? nie wychodza na plaze bo maja male dzieci a dzieci chlapia i moga
                przeszkodzuc panom grajacym w karty, nie wychodza na dwor z dziecmi bo slonce
                swieci i dziecko NAPEWNO dostanie udaru. Moznaby tak bez konca. Ach te idealne
                mamuski. Aha i jeszcze nigdy nic zlego o tesciowej nie powiedza, ba nawet nie
                pomysla. Ciekawe ile jest w tym prawdy.....
                • umasumak cocollino 27.06.05, 10:17
                  cocollino1 napisała:

                  > hahahha, dokladnie, czasem sie dziwie skad te wszystkie panie forumowiczki
                  maja
                  >
                  > takie postawy, to mi troszke trąci kreowaniem sie na idealne osobki
                  strofujace
                  > inne osoby tak zeby pokazac, ja jestem kulturalniejsza, fajnieszja itp. Takie
                  > mamy NIGDY nie powierzaja babciom dzieci pod opieke bo babcia nie ma
                  obowiazku,
                  >
                  > ani nawet nie moze miec przyjemnosci,

                  Powierzają, kiedy tylko mogę i kiedy babcie wyrażają gotowość zajęcia się małą.

                  nie korzystaja z pomocy finansowej bo jak
                  >
                  > tak mozna???

                  Obecnie nie korzystają bo nie muszą, ale kiedyś korzystałam i nie uważały tego
                  za uwałaczające wink

                  nie wychodza na plaze bo maja male dzieci a dzieci chlapia i moga
                  > przeszkodzuc panom grajacym w karty,

                  Wychodzą na plażę, ale nie puszczają psa ze smyczy i starają się zachować
                  dystans od innych plażowiczów

                  nie wychodza na dwor z dziecmi bo slonce
                  > swieci i dziecko NAPEWNO dostanie udaru.

                  Wychodzą, ale starają sie przebywać na słońcu poza godzinami największego
                  nasłonecznienia i stosują kremy z filtrami oraz nakrycia głowy, tak jak
                  nakazuje zdrowy rozsądek smile

                  Moznaby tak bez konca. Ach te idealne
                  > mamuski. Aha i jeszcze nigdy nic zlego o tesciowej nie powiedza, ba nawet nie
                  > pomysla. Ciekawe ile jest w tym prawdy.....

                  Czasem może i pomyślą, ale nie mówią bo co to zmieni? Poza tym teściowe
                  idealnyc mamusiek też są idealne wink


                  Oj, Cocollino, a ktoś sie tutaj niedawno obruszał na ironię skierowaną w swoim
                  kierunku wink
                  • cocollino1 Re: cocollino 27.06.05, 13:12
                    przyznaje bylam ironiczna, ale oczywiswcie to nie bylo skierowane do Ciebie
                    bezposrednio, ale czasem naprawde żal mi autorek postów, bo ja rozumiem ze nie
                    chodzi o potakiwanie kazdemu, ale posty niektorych mam sa czasem tak pełne jadu
                    i wyżsszosci i mądrści nad innymi, ze az nieszmaczne to. I z błachej sprawy
                    okazuje sie ze czlowiek jest nieodpowiedzialny, chamski, niemądry itp. Tylko
                    tyle.
      • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:55
        Papatkaa, pisałyśmy w tym samym czasiesmile
        Wyluzuj, nie wszyscy oceniają tak samosmile
        Pozdrawiam
      • umasumak Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 10:59
        papatkaa napisała:

        była to dzika mała plaża o długości 3m

        Nie wierzę, że gdyby to była faktycznie taka mała plaża i siedziało na niej już
        3 facetów, to ktokolwiek o zdrowych zmysłach pchałby się tam jeszcze z dwójką
        dzieci i psem.
        • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:03
          no jestes nastepna co twierdzi ze ja nienormalna jestem, jeszcze troche i
          zgłaszam sie do psychiatryka z własnej woli.
        • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:17
          wiecie co, to dzieciaki często tak się zachowują, wbiegają na huśtawkę,
          krzyczą: zajęte! - i nikt inny wejść nie ma prawa, choćby nawet było jeszcze
          pięć miejsc
          ale żeby dorośli ludzie?..
          czyżby papatkaa powinna była się wycofać widząc, że plaża...zajęta?

          ps. uważam za niegrzeczne zarzucanie komuś wprost, że kłamie
          • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:23
            Jeżeli nie ma możliwości byc na tej plazy nie przeszkadzajac za bardzo komus,
            kto byl pierwszy, to może poszukac innej?

            Gdyby byl tam ktos z psam i papatkaa przyszlaby z psem, i te psy zaczęłyby na
            sibie warczec czy sie gryźc - czy papatkaa zostalaby, twierdząć, ze to plaża
            ogolnodostepna? Raczej by sie wyniosla...

            W tym wypadku rodzina z 2 dzieci i psem jest, nazwijmy to, dośc "rozrabiajaca"
            i nie każdmu może to pasowac.
            • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:27
              przepraszam byłam z 3 bo 2-latek siostry, moje to 11 i 6. z tego co piszesz to
              nie powinnam kozystac z plazy bo moje dzieci moga komus przeszkadzac.
              • kalina_p Korzystaj jak najbardziej! 26.06.05, 11:32
                i z psem też. Ale wybierz taka plażę, gdzie nie będziesz przeszkadzac. Albo
                przszkadzac jak najmniej.
                I tu sie z uma zgadzam - pchanie sie na 3 metrowa plaże z 3 dzieci i psem,
                kiedy jest ona juz "okupowana" przez jakichs panów to...ryzykowink
                • ala67 Re: Korzystaj jak najbardziej! 26.06.05, 11:55
                  kalina_p napisała:
                  > I tu sie z uma zgadzam - pchanie sie na 3 metrowa plaże z 3 dzieci i psem,
                  > kiedy jest ona juz "okupowana" przez jakichs panów to...ryzykowink

                  Zwłaszcza, jak się trafi na takich panów, i w tym problem, nie w tym, że dzieci
                  chlapiąwink
                  • kalina_p Bo panowie maja obowiazek kochac psy, dzieci 26.06.05, 11:56
                    musza lubic, jak sie ich chlapuje a njlepej, gdyby sie kultura wykazali i sie z
                    tej plazy wyniesli, żeby zrobic miejsce papatce z rodzinkawink))
                    • ala67 Re: Bo panowie maja obowiazek kochac psy, dzieci 26.06.05, 12:17
                      kochać -nie muszą, tolerancję wykazać- powinni
                      zachowaniu dzieci nie widzę naruszenia norm współżycia z ludźmi
                      A swoją drogą myślę, że generalnie lekka poprawka na dzieci być powinna
                      chociaż leciutkawink
                      zdecydowana większość ludzi takową bierze
                      ja mam szczęście - na takich trafiam
                      choć raczej tego nie wykorzystuję
                      pozdrawiam
            • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:32
              kalina_p napisała:

              > Jeżeli nie ma możliwości byc na tej plazy nie przeszkadzajac za bardzo komus,
              > kto byl pierwszy, to może poszukac innej?

              > pod warunkiem, że w okolicy jest czego szukać

              > Gdyby byl tam ktos z psam i papatkaa przyszlaby z psem, i te psy zaczęłyby na
              > sibie warczec czy sie gryźc - czy papatkaa zostalaby, twierdząć, ze to plaża
              > ogolnodostepna? Raczej by sie wyniosla...
              >
              Jeśli nawet, to powodowana troską o własnego psa, a nie poczuciem obowiązku
              wobec plażowiczów, którzy byli tam wcześniej, w każdym razie żadnego obowiązku
              by nie miała
              • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:36
                O! Przepraszam! Jeśli papatki pies by warczal, to będąc na tej plazy pierwsza z
                moimi psami na pewno poprosilabym o pozostawienie psa gdzies dalej albo
                spacefikowanie go calkowite (smycz+kaganiec).
                Bo niby dlaczego moje psy nie mialyby sie pluskac w wodzie i biegac po plazy?
                Tylko musialyby znosic ataki psa papatki?
                Chyba bym dzwonila na policjewink
                • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:40
                  no moja droga jesli w wodzie były by moje dzieci to na pewno nie mogłyby sie
                  tam znaleść psy, chyba rozumiesz?
                  • kalina_p heheh... 26.06.05, 11:45
                    żertujesz?

                    I może jeszcze wtedy, kiedy moje psy taplałyby sie w wodzie z moim dzieckiem
                    pojawilabys sie na plazy i wygonila moje psy z wody?
                    hahaha...
                • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 12:03
                  kalina_p napisała:

                  > O! Przepraszam! Jeśli papatki pies by warczal, to będąc na tej plazy pierwsza
                  z
                  >
                  > moimi psami na pewno poprosilabym o pozostawienie psa gdzies dalej albo
                  > spacefikowanie go calkowite (smycz+kaganiec).
                  >
                  Ależ we wcześniejszym poście nie było ani słowa o tym, który pies by warczał,
                  tylko, że "zaczęłyby na siebie warczeć albo się gryźć". A gdyby to Twoje psy
                  zaczęły? Też wezwałabyś policję, bo byłaś tu pierwsza, a tu psiak jakiś
                  przyszedł i Twoje prowokuje? Czy wyszłabyś, bo Twoje zaczęły?
                  • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 17:56
                    jak napisalaś - moje były pierwsze!
                    Teryorium zajete...
                    • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 18:17
                      Rany...
                      Dech mi zaparło...
                      Mam nadzieję, że się nie spotkamy na tej samej plaży, co prawda nie mam psa,
                      ale dzieci aż dwoje, i to żywych...
                      Przychodzę, a tu...Terytorium zajęte!
                      Nie mam więcej pytań...
          • umasumak Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 11:24
            ala67 napisała:

            > wiecie co, to dzieciaki często tak się zachowują, wbiegają na huśtawkę,
            > krzyczą: zajęte! - i nikt inny wejść nie ma prawa, choćby nawet było jeszcze
            > pięć miejsc
            > ale żeby dorośli ludzie?..
            > czyżby papatkaa powinna była się wycofać widząc, że plaża...zajęta?
            >
            > ps. uważam za niegrzeczne zarzucanie komuś wprost, że kłamie

            Nie zarzucam nikomu, że kłamie, tylko, że ma problemy z właśaściwą oceną
            sytuacji. Nadal uważam, że skoro plaża miała 3m i siedziało na niej już trzech
            dorosłych facetów rżnących w karty i palących papierosy, to rozsądek nakazywał
            poszukać sobie innego miejsca, a nie pchania się tam z dwójką dzieci i psem. No
            chyba, że ktoś szuka konfliktów.
            • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 12:42
              umasumak napisała:

              > Nadal uważam, że skoro plaża miała 3m i siedziało na niej już trzech
              > dorosłych facetów rżnących w karty i palących papierosy, to rozsądek
              nakazywał
              > poszukać sobie innego miejsca, a nie pchania się tam z dwójką dzieci i psem.

              > No właśnie, rozsądek może tak, ale nie obowiązek wobec tych panów!
              Tyle, że trzeba jeszcze mieć to inne miejsce, a z tym na ogół ciężko...
          • umasumak Jeszcze jedno 26.06.05, 11:28
            ala67 napisała:

            > wiecie co, to dzieciaki często tak się zachowują, wbiegają na huśtawkę,
            > krzyczą: zajęte! - i nikt inny wejść nie ma prawa, choćby nawet było jeszcze
            > pięć miejsc
            > ale żeby dorośli ludzie?..
            > czyżby papatkaa powinna była się wycofać widząc, że plaża...zajęta?

            Czyżbyś sugerowała, że panowie powinni zwinąć grzecznie kocyk i się usunąć?
            Albo pokornie znosić łażanie obcego psa wokół siebie i ochlapywanie wodą?
            >
            • papatkaa Re: Jeszcze jedno 26.06.05, 11:31
              chyba mozna w takiej sytuacji pujsc na kompromis i przesunac sie z kocem ale TY
              na pewno stwierdzisz ze nie mam racji.
              • semijo Re: Jeszcze jedno 26.06.05, 11:46
                Nie rozumiem o co ten szum. Paapatka po to przyszła na plaże dziką, by pies
                mógł sie wybiegać, a dzieciaki popluskać. TO nie jest prywatna plaża i nie
                rozumiem dlaczego ktoś miałby się komukolwiek podporzadkować. Tylko z tytułu
                pierwszeństwa przybycia?
              • michaellka Re: Jeszcze jedno 26.06.05, 12:12
                Oj, nie mogę już tego czytać, miałam nie pisać nic, ale jednak napiszę.
                Dziewczyny ! To jest podobno forum dla mam, pisany przez mamy. Jedna z nas
                opisała nam swoją przygodę niemiłą i zapewne chciała przeczytać tutaj słowo
                zrozumienia. A drogie mamy objechały ja na czym świat stoi, broniąc jakiś
                facecików jarających fajki i grających w karty. Moim zdaniem papatkaa, nie
                zrobiła nic złego. Dziewczyna z dzieciakami pojechała sobie odpocząć nad wodą.
                No ale przecież nie można bo jak to, zakłóciła błogi relaks facetą, dzieciaki
                za głośno i za mocno wodą chlapią i jeszcze do tego potworny pies śmiał przejść
                parę metrów od kocyka panów, a pan ma alergię na psią sierść i napewno zaraz
                zejdzie na atak astmy. Ludzieeee smile Rozumując w tej sposób to papatkaa, jak
                się ma dzieci to się w domu siedzi tak samo jak ma się psa to też bron Boże na
                spacerm się nie wychodzi bo pies może kogoś uczulić a dzieciaki mogą kogoś
                denerwować samym widokiem. Wiecie czego nie umiem zrozumieć ? Tego, że w
                dzisiejszym świecie dzieci są traktowane jak intruzi, tego, że mama z dziećmi
                jest traktowana jak śmieć, przeszkadza, nie pasuje, denerwuje i tak dalej.
                Papatka powinnaś powiedzieć tym paną aby odsunęli się od brzegu bo Twoje dzieci
                będą się kąpać a oni grzecznie powinni samy zrobić miejsce . Zacznijmy
                traktować dzieci jak nasz skarb a nie jak gorszą cześć społeczeństwa. I nikt
                mnie nie przekona, że dzieciaką nie należała się zabawa w wodzie bo mogą
                przeszkadzać komukolwiek na publicznej a nawet dzikiej plaży.
                • ala67 Re: Jeszcze jedno 26.06.05, 12:25
                  dużo już napisałam, a czego nie napisałam, a myślę, jest w Twoim poście
                  dobrze, że się zdecydowałaś
                  pozdrawiam
                • janet3 Re: Jeszcze jedno 27.06.05, 21:21
                  Ja chyba mam zupełnie inne zdanie niż większość z was.Jak ktoś siedzący przy
                  samym brzegu wody moze się denerwować że dzieci chlapią?????To tak jak bym
                  usiadła w restauracji i denerwowała się że śmierdzi jedzeniem.Plaża jest dla
                  wszystkich i według mnie nie obowiązuje żadna zasada pierwszeństwa a panowie
                  mogli wynieść się na strzeżoną chociaż i tam nie obeszło by się bez
                  chlapania.Nagle wszystkim przeszkadza mały biegający jamniczek i wszyscy boją
                  się psów,,,,to juz chyba jakas fobia.Takie osoby jak ci panowie powinni
                  siedzieć w odosobnieniu skoro tak bardzo przeszkadza im towarzystwo innych
                  istot.A teoria usypiania psów najbardziej mnie powaliła.........trzeba mieć coś
                  z głową żeby coś takiego napisać.Jestem prawie codziennie na plaży ale takich
                  kosmitów jak ci panowie jeszcze nie spotkałamsmile))
                • marghe_72 Re: Jeszcze jedno 27.06.05, 23:25
                  czyli dzika plaża = samowolka? smile

                  daleko nie zajdziemy
                  • ala67 Re: Jeszcze jedno 28.06.05, 01:07
                    marghe_72 napisała:

                    > czyli dzika plaża = samowolka? smile
                    >
                    >samowolka jako prawo do śmiecenia, podpalania lasu, bycia agresywnym wobec
                    kogokolwiek, itp. zachowań - NIE!
                    samowolka jako prawo do wpuszczenia dzieci do wody, aby się wykąpały, chlapiąc
                    przy tym - jak najbardziej - TAK!
                  • janet3 Re: Jeszcze jedno 28.06.05, 12:04
                    Samowolka bo dzieci chlapią????To jakaś bzdura.Nie mówimy tu o rozbijaniu
                    butelkami głów i kopaniu staruszków na plazysmile)))Dzieci maja prawo chlapac w
                    wodzie bo po to się jedzie na plażę żeby dzieciaki poszalały.Mam jechac na
                    plażę i pytac ludzi juz tam siedzących czy dzieci mogą wejść do wody i sie
                    pochlapać.....to może zapytam jeszcze czy wolno mi oddychac tym samym
                    powietrzemsmile))Trzeba znależc złoty środek a nie popadać w skrajności jak to
                    niektóre z was zrobiły.
                    • marghe_72 Re: Jeszcze jedno 28.06.05, 14:03
                      złotym środkiem jest dobre wychowanie

                      a tu obie strony wykazałay sie całkowietym jego brakiem
            • ala67 Re: Jeszcze jedno 26.06.05, 11:44
              jeśli dobrze zrozumiałam, pies został uwiązany od razu na początku i papatkaa w
              tym aspekcie nie polemizuje (dla jasności: nie mam psa i nie jestem
              wielbicielką)
              a kocyk mogli odsunąć trochę dalej od wody, skoro siedzieli tuż przy brzegu, i
              po kłopocie
              odrobina życzliwości i dobrej woli
              • paulinka32 Re: i dobrze zrobili 26.06.05, 12:30
                To jest chore żeby psa zabierać nad jezioro i moze jeszcze kapać go w wodzie,
                gdzie dzieci sie kąpią. fuj obrzydliwe.
                • michaellka Re: i dobrze zrobili 26.06.05, 12:35
                  paulinka32 hehe no chore bardzo to jest, a Ty sie nie brzydzisz nad jezioro
                  przyjechac, Ty wiesz ile takich psów sie w tej wodzie moczylo i jeszcze
                  jezykiem wode pija takie obrzydliwe psy smile)
                  • paulinka32 Re: nie lubię psów i tyle 26.06.05, 12:38
                    poza nielicznymi wyjątkaim, w których mam pewnośc, że właściciel dba o psa i
                    czasem go kąpie w domu, nie oszczędza na wodzie, karmi go odpowiednio i
                    szczepi. Wiekszość psów kazałabym uśpić, a te które zaśmiecają bloki to podatek
                    za psa :500 zł rocznie. Byłoby znacznie czyściej. Nie lubię psów.
                    • umasumak Paulino 26.06.05, 12:56
                      paulinka32 napisała:

                      > poza nielicznymi wyjątkaim, w których mam pewnośc, że właściciel dba o psa i
                      > czasem go kąpie w domu, nie oszczędza na wodzie, karmi go odpowiednio i
                      > szczepi. Wiekszość psów kazałabym uśpić,

                      Jak to dobrze, że nie masz takiej władzy, żeby o czymś takim zdecydować. Ale
                      przerażające jest to, że takich oszołomów jest więcej.
                    • marghe_72 Re: Papatko 26.06.05, 19:07
                      każdym swoim postem wystawiasz sama sobie świadectwo.
                    • janet3 do Paulina32 28.06.05, 12:24
                      paulinka32 napisała:

                      > poza nielicznymi wyjątkaim, w których mam pewnośc, że właściciel dba o psa i
                      > czasem go kąpie w domu, nie oszczędza na wodzie, karmi go odpowiednio i
                      > szczepi. Wiekszość psów kazałabym uśpić, a te które zaśmiecają bloki to
                      podatek
                      >
                      > za psa :500 zł rocznie. Byłoby znacznie czyściej. Nie lubię psów.

                      Ja nie lubie takich ludzi jak ty a takie chore opinie dobrze że je głosisz
                      anonimowo bo wstyd.............
                • semijo Re: Paulino 26.06.05, 12:36
                  paulinka32 napisała:

                  > To jest chore żeby psa zabierać nad jezioro i moze jeszcze kapać go w wodzie,
                  > gdzie dzieci sie kąpią. fuj obrzydliwe.
                  Po to jest dzika plaża...nie musisz się tam kąpać. Dla mnie bardziej
                  obrzydliwe jest kąpanie się niedomytych ludzi i dzieci załatwiających swoje
                  potrzeby do wody.
                  • paulinka32 Re: 26.06.05, 12:39
                    obrzydliwe jest kąpanie się niedomytych ludzi i dzieci załatwiających swoje
                    > potrzeby do wody
                    oczywiście że obrzydliwe
                    • semijo Re: Paulino 26.06.05, 12:50
                      paulinka32 napisała:

                      > obrzydliwe jest kąpanie się niedomytych ludzi i dzieci załatwiających swoje
                      > > potrzeby do wody
                      > oczywiście że obrzydliwe
                      To rozumiem że nie kąpiesz się w ogóle w jeziorach. Bo chyba nie spodziewasz
                      się że z kąpielisk korzystają sami czyści i zdrowi ludzie?
                      • lola211 Re: Paulino 26.06.05, 12:56
                        A najsmieszniejsze jest to, ze tak bardzo tych psów i jezior brzydzi sie osoba,
                        dla ktorej zalatwianie sie dzieci oraz jej samej bedacej w potrzebie na
                        trawnikach, a nawet na chodniku w centrum miasta jest normalne.
                        • dzindzinka Re:lola211 26.06.05, 15:04
                          lola211 napisała:

                          > A najsmieszniejsze jest to, ze tak bardzo tych psów i jezior brzydzi sie osoba,
                          >
                          > dla ktorej zalatwianie sie dzieci oraz jej samej bedacej w potrzebie na
                          > trawnikach, a nawet na chodniku w centrum miasta jest normalne.

                          Ja bym jednak nie porównywała dzieci do psów.
                          Ale jeśli chodzi o ścisłość jakoś nie widzi się tabunu wyprowadzanych dzieci,
                          aby się załatwiały na trawnikach, za to nagminny jest widok załatwiających się
                          psów. I to nie chodzi o niewinne siku. Na pewno jeśli jakoweś dzieciaki sikają
                          na trawnik w centum miasta, to zdarza się to niezwykle rzadko, w wyjątkowych
                          sytuacjach. Ja nie widziałam nigdy, za to psów widziała setki. Na plaży też
                          dzieci się nie załatwiają, tylko prowadzi się je w ustronne miejsca, a psy
                          niestety robią to gdzie popadnie.
                • kawka74 Re: i dobrze zrobili 26.06.05, 13:18
                  No fakt, jeszcze psu zaszkodzi ;p
    • kawka74 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 13:43
      Papatkoo, teraz będzie na zimno, bez mojej wrodzonej przekory wink
      Panowie byli gburowaci. Jeśli im coś przeszkadzało, mieli prawo o tym
      powiedzieć, ale spokojnie, kulturalnie, grzecznie. To fakt.
      Druga sprawa, która gdzieś się przez Twój post przewija, choć pewnie nie to
      było gwoździem programu - oni byli tam przed Tobą. Niepisane prawo
      pierwszeństwa jest na tyle zakorzenione, że jeśli ktoś siedzi w autobusie tam,
      gdzie Ty chciałabyś usiąść, nie spychasz go z tego siedzenia, tylko czekasz, aż
      wreszcie wysiądzie wink Kiedy idziesz na plażę, szukasz wolnego miejsca, a nie
      każesz się komuś zwijać. Że nie wspomnę o tym, że nie siadasz nikomu na głowie,
      tylko zachowujesz minimalny choćby dystans, co by każdy mógł czuć się w miarę
      komfortowo.
      Nie pojechałaś na plażę strzeżoną, bo tam nie wolno z psami - i to Ci się
      chwali. Rozumiem, że chciałaś psa "wybiegać", co nie jest absolutnie naganne,
      ale okazało się, że miejsce jest zajęte, a co za tym idzie musisz wziąć pod
      uwagę także wygodę i potrzeby drugiego człowieka. Ktoś ma prawo nie lubić psów
      i nie chcieć ich w promieniu kilometra od siebie. Ktoś ma prawo nie chcieć być
      ochlapanym przez cudze (i swoje też wink dzieci. Co nie zmienia faktu, że pięknie
      to ci panowie się nie zachowali. Z formą ich protestu się nie zgadzam i nie
      podoba mi się ona, natomiast treść - owszem.
      • dzindzinka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 14:40
        Powiem Ci, w którym miejscu byłaś niegrzeczna, jeśli tego jeszcze nie zrozumiałaś.
        "przypiełam psa i zapytałam - może
        jeszcze kaganiec"
        "nakrzyczałam na niego żeby się wyprowadził na pustynie
        itp..."
        Nawet jak facet powiedział niegrzecznym tonem, Twój ironiczny tekst o kagańcu
        był jeszcze niegrzeczniejszy.
        Nie powinien wyzywać Twoich dzieci od gó..arzy, ale Ty też powinnaś się inaczej
        zachować, przeprosić za zachowanie dzieci spokojnym tonem, czy też kazać im
        przeprosić. Może wtedy ten człowiek nauczyłby się kultury, a tak pogdaliście jak
        cham z chamem.
        A w ogóle to też uważam, że psy na plaże powinny mieć zakaz wstępu. Jak to
        przyjemność leżeć wsród psich gówienek.
        • dzindzinka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 14:43
          I może zamiast się obrażać na to forum i dziewczyny może byś wyciągnęła wnioski
          na przyszłośc? Bo czego Ty nauczysz dzieci? Aby szukały awantur, zamiast zamiast
          je łagodzić? Nie daje Ci do myślenia, że tak wiele osób widzi w Twoim zachowaniu
          brak kultury?
          • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 14:52
            jak na razie to na nikogo tu się nie obraziłam podsumowałam tylko parę osób,
            które mnie oceniły moim zdanie niezbyt słusznie i do tego złośliwie.
            • dzindzinka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 15:13
              Niezbyt słusznie?
              Papatkaa spytałaś czy słusznie oceniasz sytuację, większość stwierdziła, że
              niekulturalne zachowanie było po obu stronach. Po co się pytasz skoro nie jesteś
              w stanie przyjąć słów krytyki? Oczekiwałaś pochwał i zbluzgania tych facetów?
              • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 15:32
                nie oczekiwałam pochwał, przyznałam że moją winą było spuszczenie psa, nic
                pozatym. to on od poczatku zachował się niegrzecznie wiec nie pozostałam mu
                dłużna.a z tego co pisza tu niektóre osoby wnioskuję że to ja jestem
                wszystkiemu winna, a ten facet to anioł.
                • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 15:35
                  czy nie uwazasz że gdyby ten facet od poczatku po prostu grzecznie zwrócił
                  uwage nie było by tematu, a on od poczatku był arogandzki.
                  • dzindzinka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 17:11
                    Oczywiście, że powinien zwrócić się do Ciebie łagodnym tonem (bo z tego co
                    piszesz niegrzeczy był to, facet miał prawo rządać, abyś wzięła psa na smycz),
                    ale to nie zmienia faktu, że Ty nie powinnaś wyjeżdżać o kagańcu, pewnie też
                    nieprzyjemnym tonem, tylko grzecznie przeprosić i wziąć psa na smycz. Chamstwem
                    chamstwa nigdy nie zwalczysz, a grzecznością można dużo zdziałać.
                    Pozdrawiam.
                    • dzindzinka Re: Poprawka 26.06.05, 17:12
                      miało być "ton" nie "to".
        • papatkaa Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 14:55
          a nakrzyczałam na niego dopiero jak nazwał moje dzieci gó..arze, a że
          zapytałam czy kaganiec to nie widze w tym nic niegrzecznego
          • dzindzinka Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 15:08
            I w tym właśnie problem, że nie widzisz w takim tekscie nic niegrzecznego.
            • driadea Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 15:50
              On pewnie nie widzi nic niegrzecznego w nazwaniu dzieci gó..arzami.
              • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 17:37
                świat byłby naprawdę piękny, gdyby wszyscy byli dla siebie grzeczni
                ale, niestety, ciężko czasem się opanować
                jeśli Wam się zawsze udaje, to szacuneczek
                mnie niestety czasem poniesie, już szczególnie wtedy, kiedy ktoś zaczyna
                rozmowę takim tonem, choć faktycznie lepiej kogoś takiego spacyfikować
                przesadną uprzejmością
                a w tym konkretnym zaś przypadku nie wydaje mi się, by panowie byli partnerami
                do kulturalnej rozmowy, zważywszy na to, że to oni zaczęli rozmowę w tonie
                nieuprzejmym

                • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 17:51
                  Bo może panów po prostu poniosło (jak piszesz - kazdego ponosi), jak im pies
                  latał za blisko i dzici chlapaly...Może liczyli na to, że papatka saa sie
                  zorientuje, że cos jest nie tak?
                  Mnie tez by ponioslo, zgadzam sie, że nie zawsze moznna utrzymac nerwy na
                  wodzy...
                  • ala67 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 18:06
                    kalina_p napisała:

                    > Bo może panów po prostu poniosło (jak piszesz - kazdego ponosi

                    szukam, szukam, gdzież to ja napisałam, że każdego? - napisałam: mnie poniesie
                    z tej dyskusji wynika, że chodzi po tym kraju całkiem sporo opanowanych,
                    kulturalnych osób, które na niegrzecznie zwróconą uwagę reagują miłym
                    uśmiechem, szybciutko, grzecznie przepraszają, naprawiają błąd, usuwają się,
                    aby nie przeszkadzać (chyba, że brak prywatnej plaży, wtedy do domu w upalny
                    dzień, niech dzieciaki siedzą i nikomu nie wadzą)wink
                    szczerze podziwiam
                    postaram się brać przykład, jak tylko zobaczę kogoś takiegona własne oczywink
                    • kalina_p Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 18:24
                      chodzilo mi o to:
                      "świat byłby naprawdę piękny, gdyby wszyscy byli dla siebie grzeczni
                      ale, niestety, ciężko czasem się opanować
                      jeśli Wam się zawsze udaje, to szacuneczek"
                      To zrozumialam tak, ze i aniol by nie wytrzymal i go poniesie.

                      Pewnie pan tez nie byl aniolem

                      Co do prywatnej plazy - daj spokojwink

                      A co do kultury - jak najbardziej pożądana. szczgólnie, jeśli jest
                      sie "intruzem", obarczonym klopotliwym dla innych ciężarem w postaci trójki
                      dzieci i psa.
                      szczerze powiem, że ja z dziecmi i psem nie weszlabym na 3 metrowa plażę, gdzie
                      juz ktos sobie spokojnie siedzi i ieszy sie spokojm własnie. Bo bym nie chciala
                      przeszkadzać. A jeśli juz by w okolicy naprawde innej plazy nie bylo i bylabym
                      zmuszona, pewnie milo na wstępie zagadałabym do panów, czy nie będziemy
                      przeszkadzac i czy pieska moge puścić, czy wola, żeby nie puszczać ze smyczy i
                      czy ewentualnie, jeśli by byli na tyle uprzejmi, mogliby sie ciut z kocykiem
                      przesunąć, poniewaz dzieci chciałyby wchodzic do wody i moge ich niechcacy
                      ochlapac.
                      I pewnie panowie by sie miło i grzecznie usunęli.
                      Takie sa moje doświadczenia, z mojego krótkiego życiawink))
                      • papatkaa Re: och jakaś Ty miła i kulturalna 26.06.05, 18:27
                        • kalina_p jak milo, że zauważyłaś, dziękuję. n/t 26.06.05, 18:29

                      • kalina_p natomiast na miejscu panów 26.06.05, 18:28
                        pewnie tez hamska bym nie byla,bo chamstwa nie lubie.
                        Ale na pewno na widok mamy z 3 dzieci i psem wchodzacych na malutka plaże, nie
                        bylabym szczęśliwa. Po pierwszym rzebiegnieciu psa i ochlapaniu przez dzieci
                        poprosilabym pania/mamę o pilnowanie psa, pilnowanie dzieci, zakazanie
                        ochlapywania i ogólnie inne, mniej ciążliwe zachowaniewink
                        • papatkaa Re: 26.06.05, 18:32
                          nie przyjechałam tam aby kogokolwiek uszczesliwiać lub nie...
                          • kalina_p Re: 26.06.05, 18:37
                            oczywiscie, że nie. Tylko, żeby sie odstresowac.
                            panowie tez tam byli, żeby sie odstresować. A Ty im to skuteznie uniemozliwilas.

                            Pytasz w pierwszym poscie, czy Ty źle oceniasz sytuacje - jak wynika z prawie
                            wszystkich postow, faktycznie Ty źle oceniasz sytuację.

                            I na tym proponuje zakonczycsmile
                            • papatkaa Re: i oni mi 26.06.05, 18:40
                        • ala67 Re: natomiast na miejscu panów 26.06.05, 18:49
                          Ja bym zapewne też szczęśliwa nie była, tak jak nie jestem szczęśliwa, jak jadę
                          nad morze, idę na plażę, a tam dzikie tłuuumy...Ale tak to jest, plaża
                          publiczna (rozmiar moim zdaniem nic do rzeczy nie ma), inni też mają prawo tam
                          być, i akceptuję to! Ze wszelkimi konsekwencjami, uwzględniając zachowania
                          innych użytkowników, które może są dla mnie niewygodne, ale mieszczą się w
                          szeroko pojętej normie. Bywam na plażach często, chlapanie wodą przez dzieci
                          tuż przy brzegu nie jest poza tą mormą, jest naturalną konsekwencją zabawy w
                          wodzie!
                          Co do kultury - przydaje się zawsze, bez względu na obciążenia w postaci
                          dzieci, psów, itp.
                          Zupełnie serio: naprawdę bardzo bym sobie życzyła, żebyśmy wszyscy byli dla
                          siebie milsi, przychylniejsi, życzliwsi. Wierzę Ci, Kalino, że Ty byś się
                          zachowała zgodnie ze swoimn scenariuszem, powiem Ci więcej: ja też pewnie
                          podobnie bym się zachowała, wyjąwszy sytuację, kiedy oni zaczęliby pyskówkę -
                          wtedy nie ręczę, aniołem nie jestem...
                          Pozdrawiam i na razie kończę udział w dyskusji - wychodzę...z dwójką moich nie
                          zawsze supergrzecznych dzieci, które już są niemiłe, bo na mnie czekają
                          Nie na plażę, na szczęściewink
    • hella100 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 18:15
      Alez sie uwzielyscie na dziewczyne. Nie ma to, jak sie wyzyc na kims,
      odstresowac sie...
      I zeby nie bylo, to nie przepadam za psami, nie uwazam, ze Papatkaa dobrze sie
      zachowala. Chodzi mi tylko o ton Waszych wypowiedzi; tym ktore najglosniej
      krzycza, ze Papatka zachowala sie po chamsku tez daleko do kultury...
      pozdrawiam i wiecej luzu zycze.
      • kawka74 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 19:12
        > Alez sie uwzielyscie na dziewczyne. Nie ma to, jak sie wyzyc na kims,
        > odstresowac sie...
        To tylko Papatce wolno się odstresować? ;p Jak już terapia antystresowa, to
        hurtem proszę wink
        • hella100 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 19:44
          kawka74 napisała:

          > > Alez sie uwzielyscie na dziewczyne. Nie ma to, jak sie wyzyc na kims,
          > > odstresowac sie...
          > To tylko Papatce wolno się odstresować? ;p Jak już terapia antystresowa, to
          > hurtem proszę wink

          Kawka, co racja to racjasmile ale wszyscy tak huzia na juzia na te biedna Papatke,
          no szkoda mi sie jej zrobilo.
          • kawka74 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 26.06.05, 21:04
            Trochę racji masz, jak by nie patrzeć. I w sprawie, którą Papatka przede
            wszystkim chciała poruszyć (chamstwo panów na plaży), ona też ma rację. Ale
            między wierszami sprawa wyglądała tak, jakby Papatkaa wparowała na zajęty już
            przez kogoś teren, narobiła bajzlu i jeszcze miała pretensje, że to komuś
            przeszkadza. Oczywiście tu koloryzuję, przesadzam i przedstawiam wersję
            naciąganą, ale rozumieta, ludzie, o co biega, nie? wink))
    • iwles Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 27.06.05, 09:13
      A jeżeli ci panowie też przyjechali nad jezioro się odstresować?
      A się tylko zestresowali?
      I po co wam były te niegrzeczne odzywki? (wzajemne)?
    • anek.anek Kultura w realcjach społecznych:) 27.06.05, 12:24
      Wybacz Papatko, ale nikt z Was nie zachował się kulturalnie.
      Wchodząc na taką miniaturową plażę, kiedy widzę, że ktoś tam siedzi, to po
      pierwsze szukam raczej innego miejsca: własnie po to żeby unikać stresowych
      sytuacji i żeby i dzieci i pies mogły się wyszaleć dowoli - ale to oczywiście
      nie nalezy do obowiązujących norm kultury.
      Jesli wiem, że w pobliżu nie ma takiego miejsca, to zanim zdecyduję się na
      pozostanie w tym własnie, pytam ludzi, którzy byli tam przede mną:
      dzieńdobry,czy nie będzie Państwu przeszkadzało, że rozłożymy się z kocem obok?
      Nie ma żadnego znaczenia czy pytam ułożonej rodziny z dzićmi, starszej pani czy
      kilku facetów grających w karty. Nie ma znaczenia również czy to jest miejsce
      publiczne, czy moja prywatna plaża. Wydaje mi się, że dobre wychowanie tego
      wymaga??? Ale może jestem "niedzisiejsza". Następnie pilnuję psa (jeśli jest
      posłuszny to pozwalam mu biegać bez smyczy, ale nie pozwalam sięzbliżyć do
      obcych - sama tego nie lubię) i zwracam uwagę dzieciom (są w takim wieku, że
      powinny to uszanować i rozumieć), żeby nie szalały zbytnio i nie chlapały wodą.
      Odzywka do dzieci per "gó..arze" była oczywiście karygodna - rozumiem Twoje
      oburzenie.
      ale tak naprawdę nikt z Was nie zachował się w sposób kulturalny.
      • cocollino1 Re: Kultura w realcjach społecznych:) 27.06.05, 13:17
        no wlasniesmile)) i to jest fajna odpowiedz, ktora oddaje sedno sprawy, a
        jednoczesnie nie powoduje w autorce mniemania ze jest nieodpowiedzialna,
        chamska osoba. No ale tak jak pisze anek anek kultura w relacjach spolecznych
        musi bycsmile)) pozdrawiam smile)))
        • umasumak Cocollino 27.06.05, 13:38
          Ale wiele osób tak odpowiedziało Papatce. Tyle, że do niej za bardzo nie
          dotarło. Mnie przyznam poniosło w pewnym momencie, ale np Kalina bardzo
          kulturalnie wymieniała opinię, lecz Papatka każdą jej wypowiedź ripostowała z
          coraz większym sarkazmem. Jestem przekonana, że czytając wypowiedź Anek,
          uśmiechnie się ironicznie i powie tak jak do Kaliny "Aleś Ty kulturalna", czy
          cos w tym stylu
          • umasumak Re: Cocollino 27.06.05, 13:41
            "Re: och jakaś Ty miła i kulturalna" - to jest dokładnie odpowiedź Papatki na
            wyważony post Kaliny.
          • anek.anek Re: Cocollino 27.06.05, 13:41
            po przeczytaniu całego wątku też czekam na taką odpowiedź Papatki. Ale mam
            wielką nadzieję, że się przyjemnie rozczarujęsmile)
            Papatko, nie zawiedź mniesmile
          • cocollino1 Uma 27.06.05, 14:06
            no moze i masz racje, ja tak pisze jak ja bym sobie pomyslala na miejscu
            autorki, pozdrawiamsmile))
          • papatkaa umasumak 27.06.05, 14:18
            Poniosło Cię?, a ja już myślałam że tylko mnie ponosi. A u Kaliny zdenerwowało
            mnie jej stwierdzenie-"matury przy wejsciu na plażę nie wymagaja", a u Ciebie
            że mam niepoukładane w głowie (czy cos w tym stylu, nie pamietam dokładnie)i
            jeszcze pare ocen nie bede ich wszystkich wymieniała ,bo to bez sensu. W kazdym
            razie ja tu nikomu nie ubliżyłam. A Ty tak negatywnie mnie oceniasz, nawet już
            wiesz co ja odpowiem Anek- z kąd w Tobie tyle jadu?
            • lippy Re: umasumak 27.06.05, 14:25
              komu jak komu, ale Umie nie możesz jadu zarzucać! znam ja z wieeeeeeeeeeeeeeelu
              postów i nie zgodzę się z tym;
              nie podoba Ci się, że mamy inne zdanie od Twojego, ale to nie znaczy ,że
              powinnaś drwić z odpowiedzi
            • umasumak Re: umasumak 27.06.05, 14:29
              Nie oceniam Ciebie negatywnie, ale jedynie Twoje zachowanie w przytoczonej
              sytuacji. Niestety, z tego co SAMA napisałaś, nie wypadło ono dobrze. Przykro
              mi, ale tak to widzę i nic nie poradzę.
              Napisałam, co być może napiszesz do Anek, na podstawie tego, co odpisałaś
              Kalinie w analogicznej sytuacji. Tyle. Pzdr
            • papatkaa Re: umasumak 27.06.05, 14:36
              Ja nie oczekiwałam przytakiwania, ale troche zrozumienia, nie oceniania jaką to
              ja jestem niedobrą matką i przekonywania mnie wszelkimi srodkami że to ja
              jestem wszystkiemu winna. Ja do swojego błedu sie przyznałam co do psa, a Was
              tam nie było i nie mozecie dobrze ocenic sytuacjie. A moim błędem jest że
              niedokładnie opisałam to zajscie, powinnam zaczać od dzien dobry, a skonczyc na
              dowidzenia, może wówczas nie musiałybyscie sie wysilac i próbowac mnie
              wychowywac jak przedszkolaka-bo ja to taka niewychowana jestem.
              • papatkaa Re: umasumak 27.06.05, 14:41
                Nie wymagam przytakiwania i Wy nie wymagajcie odemnie. Nie bede przytakiwała
                komus kto za wszelką cene chce mnie obrazic.
              • umasumak Papatko 27.06.05, 14:44
                Fakt, nie było mnie tam i prawdopodobie nie mam dostatecznych danych na to,
                żeby całkowicie obiektywnie odnieść się do tej sprawy. Ale odniosłam się do
                niej na tyle, na ile pozwolił mi Twój opis. NIGDZIE natomiast nie napisałam, że
                facet był w porządku - wręcz przeciwnie. Uważam, że byliście siebie warci. To
                moje zdanie i raczej go nie zmienie. Pzdr
      • papatkaa Re: Kultura w realcjach społecznych:) 27.06.05, 14:45
        A Twoją wypowiedz Anek odebrałam jak najbardziej pozytywnie i nie pisze tego na
        przekór Umasumac. Pozdr.
        • umasumak Re: Kultura w realcjach społecznych:) 27.06.05, 14:50
          papatkaa napisała:

          > A Twoją wypowiedz Anek odebrałam jak najbardziej pozytywnie i nie pisze tego
          na
          >
          > przekór Umasumac.

          Cieszy mnie, że nie napisałaś tego z przekory, bo to oznacza, że wypowiedź Anek
          rzuciła Ci nowe światło na zaistniałą sytuacje i być może zechcesz zweryfikować
          swój pogląd wink. Pzdr

          Pozdr.
          • papatkaa Re: Kultura w realcjach społecznych:) 27.06.05, 14:55
            Nie rzuciła mi swiatła, tylko była po prostu bez jadu.Pozdr.
    • twinmama76 no cóż... 27.06.05, 13:51
      Gdyby na moją prośbę o zapięcie psa na smyczy własciciel odparował "a może
      jeszcze kaganiec?" to myślę, że przestałabym byc miła, a rzeczony właściciel
      czworonoga bardzo by się zestresował uncertain
      Gdyby moje dzieci ktos nazwał "gó..arzami", to też stresu bym mu nie
      oszczędziła.
      Dlatego tez przychylam się do zdania większości, że trafił swój na swego,
      niestety.
      • semijo Re: no cóż... 27.06.05, 15:19
        A ja rozumiem Papatkę. Nie rozumiem dlaczego miała sie podporządkować skoro
        plaża nie jest prywatna i do tego dzika. Jak ktoś jedzie na dziką plażę musi
        się liczyc z tym że obowiązują nieco inne reguły. Po to jadę na dziką by pies
        mógł sie wreszcie wylatać. I jak się to komuś nie podoba niech jedzie na
        strzeżoną. Na wszystkich dzikich plażach na jakich bywałam tak właśnie jest.
        Psy sobie latają, dzieci się chlapią, jak ktoś chce pije piwko czy zapali
        papierosa ( nie pochwalam ale jak chce ma prawo)bo to jest dzika plaża i nikt
        nie prawo komuś narzucać czegokolwiek tylko dlatego że był pierwszy. tyle.
        • cocollino1 Re: no cóż... 27.06.05, 15:28
          ja tez tak wlasnie pomyslalam, sa zorganizowane kapieliska, na ktorych wstep
          wzbroniony psom, a dzika plaza sluzy wlasnie ludziom, ktorzy chca poplazowac na
          dziko, ja tez bywam na dzikich plazach, i tam zawsze pieski, piwko, chalpiace
          sie dzieci, to taka wlasnie jest dzika plaza. Jak ktos pieska nie lubi idzie na
          plaze wydzieloną tzn. kąpielisko, gdzie psom wtep wzbroniony. Oczywiscie, to
          nie znaczy ze tam maja nie obowiazywac zadne reguły, ale tez nie moze byc chyba
          tak, ze siedza panowie, graja w karty, pala paieroski na dzikiej plazy, a ja
          nuie wejde tam bo mam psa i dzieci. Wiadomo, nie pozwole zeby pies wchodzil
          komus na koc, ale tez nie przywiąze do drzewa. Czesto bywam na plazach dzikich
          i nigdy nikt mnie za nic nie obsztorcowal, moze dlatego ze tam przyjezdzaja
          tacy sami ludzie, z dziecmi, psami.
          • semijo Re: no cóż... 27.06.05, 16:22
            Dokładnie taka jest specyfika tych plaż...dobrze że niektórzy też to rozumieją.
            A Ty Papatka juz się nie stresujsmile Pozdrawiam
            • cocollino1 Re: no cóż... 27.06.05, 16:26
              dokladnie, ide na dzika plaze, wiec licze sie z tym, ze moga byc pieski,
              papieroski, nawet grille, i panowie ktorzy przyszli pograc w karty, mimo ze
              byli pierwsi tez powinni liczyc sie z tym, ze na dzikiej plazy mogą spotkac
              dzikie towarzystwosmile)))))
              • umasumak Re: no cóż... 27.06.05, 17:59
                cocollino1 napisała:

                > dokladnie, ide na dzika plaze, wiec licze sie z tym, ze moga byc pieski,
                > papieroski, nawet grille, i panowie ktorzy przyszli pograc w karty, mimo ze
                > byli pierwsi tez powinni liczyc sie z tym, ze na dzikiej plazy mogą spotkac
                > dzikie towarzystwosmile)))))

                Również autorka wątku, jadąc na dziką plażę, mogła się liczyć z tym, że spotka
                na niej dzikich panów grających w karty, którzy w nosie będą mieli konwenanse ;-
                )
                • semijo Re: no cóż...Umo 27.06.05, 18:47
                  Wiesz jest różnica. To panowie potraktowali dziką plaże jak swoja własność.
                  Papatka nie skarżyła się że panowie palili papierosy tylko, że niegrzecznie
                  zwrócili jej uwagę na psa a potem na dzieci, które miały prawo się bawić w
                  wodzie, a pies miał prawo sobie biegać ( zwłaszcza że to mały jamnik )Takie
                  jest moje zdanie. Pozdrawiam
                  • umasumak Re: no cóż...Umo 27.06.05, 21:16
                    semijo napisała:

                    > Wiesz jest różnica. To panowie potraktowali dziką plaże jak swoja własność.

                    Hmmm... Paptka również, skoro puściła psa ze smyczy na 3 metrowej plaży, choćby
                    dzikiej wink i skoro uważa, że to panowie powinni podporządkować się jej
                    regułom. Co do meritum, uważam, że to oni mieli racje, tyle że nie umieli, czy
                    też nie chcieli tych racji wyłożyć w grzeczny sposób

                    > Papatka nie skarżyła się że panowie palili papierosy tylko, że niegrzecznie
                    > zwrócili jej uwagę na psa a potem na dzieci, które miały prawo się bawić w
                    > wodzie, a pies miał prawo sobie biegać ( zwłaszcza że to mały jamnik )Takie
                    > jest moje zdanie. Pozdrawiam

                    A panowie mieli prawo nie być ochlapani i mogli niechcieć bliskości psa, nawet
                    małego jamnika. Generalnie ciągle twierdzę, że swój trafił na swego, a dyskusja
                    na ten temat staje się jałowa, wobec czego wycofuje się z niej. Pozdrawiam
                    • semijo Re: no cóż...Umo 27.06.05, 21:33
                      Widzę że nie rozumiesz specyfiki dzikich plaż...więc lepiej się tam nie
                      pojawiaj bo tylko się zestresujesz. Pozdrawiam również
                      • umasumak Re: no cóż...Umo 27.06.05, 22:57
                        semijo napisała:

                        > Widzę że nie rozumiesz specyfiki dzikich plaż...więc lepiej się tam nie
                        > pojawiaj bo tylko się zestresujesz. Pozdrawiam również

                        Bywam tylko i wyłącznie na dzikich plażach, ponieważ na strzeżonych jak dla
                        mnie panuje zbyt duży tłok. Jednak nie przyszloby mi do glowy puszczać tam
                        luzem psa (a mam sztuk dwie wink, gdyby ktoś tam przebywał.
                        • semijo Re: no cóż...Umo 27.06.05, 23:12
                          umasumak napisała:

                          > Bywam tylko i wyłącznie na dzikich plażach, ponieważ na strzeżonych jak dla
                          > mnie panuje zbyt duży tłok. Jednak nie przyszloby mi do glowy puszczać tam
                          > luzem psa (a mam sztuk dwie wink, gdyby ktoś tam przebywał.

                          Jak nie chcesz spuszczać swoich psów to nie rób tego. Ale nie oczekuj że inni
                          również powinni trzymać swoje psy na uwięzi. Dla mnie dzika plaża jest z
                          definicji dzika, czyli jadąc na nia liczę się z pieskami, możliwością że ktoś
                          będzie pił piwko czy palił papierosy i inne tego typu atrakcje. Jeśli nie mam
                          na to ochoty jadę na strzeżona i wtedy przestrzegam zasad i oczekuje tego od
                          innych.
                          • umasumak Re: no cóż...Umo 28.06.05, 09:15
                            semijo napisała:


                            >
                            > Jak nie chcesz spuszczać swoich psów to nie rób tego.

                            To nie jest kwestia mojego chciejstwa (przyjeżdżam z zamiarem spuszczenia), ale
                            zdrowego rozsądku - jeśli widzę ludzi, to psy pozostają na smyczy, a ja szukam
                            innego, ogodniejszego miejsca.

                            Ale nie oczekuj że inni
                            > również powinni trzymać swoje psy na uwięzi.

                            Powinni, jeśli w pobliżu znajdują się ludzie - tak stanowią przepisy.

                            Dla mnie dzika plaża jest z
                            > definicji dzika, czyli jadąc na nia liczę się z pieskami, możliwością że ktoś
                            > będzie pił piwko czy palił papierosy i inne tego typu atrakcje. Jeśli nie mam
                            > na to ochoty jadę na strzeżona i wtedy przestrzegam zasad i oczekuje tego od
                            > innych.

                            Czyli twierdzisz, że poza plażą strzeżoną może panowiać całkowita samowolka?
                            Nie kochana. Jadąc do lasu, na łąkę za miastem, na dziką plażę, gdy zobaczysz w
                            pobliżu ludzi, należy psa wziąść na smycz. Wiesz dlaczego? Dlatego, że mimo iż
                            się jest w miejscu "dzikim", nadal się jest odpowiedzialnym za swojego
                            czworonoga i za szkody które może on ewentualnie wyrządzić. Powiem więcej,
                            jeżeli zlodziej wejdzie na posesje i zaatakuje go pies, a na furtce nie ma
                            stosownego ostrzeżenia, to odpowiedzialność ponosi właściciel psa, a nie
                            złodziej. Właściciel musi zapłacić złodziejowi odszkodowanie, a co więcej może
                            dostać wyrok nakazujący uśpienie psa. A też można by powiedziać - po co się
                            pchał (złodziej), przecież mógł przewidzieć, co go tam spotka. Przykład
                            drastyczny, ale obrazujący rozmiary odpowiedzialności jaką nakłada prawo na
                            właścicieli psów. Pzdr
                            • ala67 Re: no cóż...Umo 28.06.05, 09:32
                              umasumak napisała:

                              > Przykład
                              > drastyczny, ale obrazujący rozmiary odpowiedzialności jaką nakłada prawo na
                              > właścicieli psów. Pzdr

                              A jakąż odpowiedzialność nakłada prawo na właścicieli dzieci chlapiących...nie
                              na ulicy, nie w teatrze, nie na prywatnej czyjejś posesji, tylko... na plaży?
                              Tuż przy brzegu?
                              Szczęście Papatki że forum emama praw nie ustanawia. Poszłaby siedzieć jak
                              nic...>
                              >
                              • umasumak Re: no cóż...Umo 28.06.05, 09:35
                                ala67 napisała:

                                > umasumak napisała:
                                >
                                > > Przykład
                                > > drastyczny, ale obrazujący rozmiary odpowiedzialności jaką nakłada prawo
                                > na
                                > > właścicieli psów. Pzdr
                                >
                                > A jakąż odpowiedzialność nakłada prawo na właścicieli dzieci
                                chlapiących...nie
                                > na ulicy, nie w teatrze, nie na prywatnej czyjejś posesji, tylko... na plaży?
                                > Tuż przy brzegu?
                                > Szczęście Papatki że forum emama praw nie ustanawia. Poszłaby siedzieć jak
                                > nic...>
                                > >

                                Pisałam o psach w odpowidzi na poprzedni post, a w nim o psach był właśnie. A
                                praw nie ustanawiam, tylko jako właściciel psów dobrze orientuje się w tym co
                                mi wolno, a co nie. Ironia niepotrzebna.
                              • iwles Re: no cóż...Umo 28.06.05, 09:54
                                Ala67 - chyba się troszkę zagalopowałaś. Psy = dzieci - przemyśl swoją
                                wypowiedź jeszcze raz, bo chyba za szybko wcisnęłaś enter.
                                • ala67 Re: no cóż...Umo 28.06.05, 10:22
                                  iwles napisała:

                                  > Ala67 - chyba się troszkę zagalopowałaś. Psy = dzieci - przemyśl swoją
                                  > wypowiedź jeszcze raz, bo chyba za szybko wcisnęłaś enter.

                                  > Przemyślałam.
                                  Nie widzę w swojej (ironicznej- przyznajęwink) wypowiedzi znaku równości pomiędzy
                                  psami i dziećmi.
                                  Poczytaj wcześniejsze posty.
                                  Po prostu, o ile od początku przyznaję rację w kwestii psa - to zupełnie nie
                                  mogę pojąć, że chlapanie wodą w trakcie zabawy należy uznać za przekroczenie
                                  jakichkolwiek norm. Jeżdżę nad morze, nad jeziora, chodzę na basen. Jak się
                                  rozkładam przy samym brzegu (a często tak robię), to nie mam pretensji, że
                                  dzieci chlapią, bo to tak oczywiste, jak zapach jedzenia w restauracji (jak
                                  jedna z dziewczyn napisała) czy tłok w sklepach podczas wyprzedażysmile - o jedno
                                  i drugie pretensji nie mamsmile))
                                  • iwles Re: no cóż...Umo 28.06.05, 11:21
                                    A ja widzę znak równości, bo o ile przepisy dla włascicieli psów istnieją
                                    faktycznie, to Twoje słowa o przepisach dla rodziców chlapiących dzieci - są
                                    dla mnie nie na miejscu.

                                    Kultura, kultura obowiązuje wszędzie, nawet na dzikiej plaży. To, że ktoś
                                    odezwał się w sposób średniokulturalny (o założeniu smyczy mówię) - nie
                                    oznacza, że i ja mam odpowiedzieć w taki sam sposób, bo wystawiam tylko sobie
                                    świadectwo.
                                    A tak sobie myślę, że uwaga dotycząca chlapiących dzieci - była następstwem
                                    słów autorki postu o kagańcu. Gdyby tego nie powiedziała, to być może facet
                                    nawet nie zwróciłby uwagi na dzieci, a jeśli tak - to dopiero wtedy bym mu coś
                                    powiedziała.
                                    I tak rodzi się łańcuszek tzw. pyskówek. A po co ?
                                    Wystarczyło w milczeniu uwiązać psa, albo przejść się z nim na mały spacerek,
                                    trochę dalej od ludzi.

                                    Pozdrawiam.
                                    • ala67 Re: no cóż...Umo 28.06.05, 19:12
                                      iwles napisała:

                                      > A ja widzę znak równości, bo o ile przepisy dla włascicieli psów istnieją
                                      > faktycznie, to Twoje słowa o przepisach dla rodziców chlapiących dzieci - są
                                      > dla mnie nie na miejscu.

                                      Sorry - zupełnie nie rozumiem, dlaczego.
                                      Od początku rozróżniałam problem spuszczonego psa i chlapiących dzieci.
                                      Nawiasem mówiąc - jeśli chodzi o dzieci, także istnieją przepisy: "za szkody
                                      wyrządzone odpowiadają rodzice". Jestem przekonana, że wyczyny dzieci Papatki
                                      pod żaden paragraf nie podpadają, a zostały tu w niektórych postach rozdmuchane
                                      do rangi niemalże przestępstwa. I to właśnie chciałam powiedzieć tamtymi
                                      słowami, które tak źle odebrałaś.
                                      >
                                      > Wystarczyło w milczeniu uwiązać psa, albo przejść się z nim na mały spacerek,
                                      > trochę dalej od ludzi.
                                      >
                                      >Przepraszam, i zostawić dzieci same?
                                      Czy pozbawić je zabawy w wodzie?
                                      A gdyby panowie grzecznie poprosili, Papatkaa uwiązałaby w milczeniu.
                                      Może i jej wina, że nie zdzierżyła. Jak wcześniej pisałam, ja też nie anioł i
                                      ją rozumiem.
                                      Pozdrawiam
                                      >
                                  • cocollino1 Re: no cóż...Umo 28.06.05, 11:55
                                    no wlasnie, popadamy w paranoje, dzieci nie moga chlapac na dzikiej plazy, no
                                    dajcie spokoj, obym niektorych z Was nie spotkala na dzikiej plazy, a Wy mniesmile
                        • cocollino1 Re: no cóż...Umo 28.06.05, 11:50
                          to smutne, ze nie bylas nigdy na dzikiej plazy, na ktorej psy sobie spuszczone
                          ze smyczy biegaja, no chyba ze na takiej bylas, tylko ze Ty akurat uznalas ze
                          nie spuscisz, ok Twoja decyzja, jednak ja zawsze bywam na dzikich plazach, na
                          ktorych psy biegaja i nikt nie ma do niko o to pretensji, taka jest specyfika
                          dzikich plaz.
                          • umasumak Re: no cóż...Umo 28.06.05, 12:49
                            cocollino1 napisała:

                            > to smutne, ze nie bylas nigdy na dzikiej plazy, na ktorej psy sobie
                            spuszczone
                            > ze smyczy biegaja, no chyba ze na takiej bylas, tylko ze Ty akurat uznalas ze
                            > nie spuscisz, ok Twoja decyzja, jednak ja zawsze bywam na dzikich plazach, na
                            > ktorych psy biegaja i nikt nie ma do niko o to pretensji, taka jest specyfika
                            > dzikich plaz.

                            nie widzę w tym nic smutnego wink. Generalnie nie obchodzi mnie osobiście, czy
                            ktoś sobie spuszcza psa czy nie, to jego sprawa, że wrazie draki zapłaci
                            mandat. Ja swoich nie spuszczam gdy widzę ludzi w pobliżu, gdy ludzi nie ma,
                            psy biegają. Pzdr
        • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 00:08
          semijo napisała:

          > A ja rozumiem Papatkę. Nie rozumiem dlaczego miała sie podporządkować skoro
          > plaża nie jest prywatna i do tego dzika. Jak ktoś jedzie na dziką plażę musi
          > się liczyc z tym że obowiązują nieco inne reguły.


          Ja mam taki sam pogląd na sprawę jak Uma, Kawka74 i Anek.anek, a co do reguł
          zachowania, to myślę, że niezależnie od rodzaju plaży, powinny ludzi zawsze
          obowiązywać dobre maniery. To, że ktoś przyszedł na dziką plażę nie może
          oznaczać, że wolno mu zachowywać się jak dzikus wink
          • semijo Re: no cóż... 28.06.05, 00:33
            wegatka napisała:
            >
            > Ja mam taki sam pogląd na sprawę jak Uma, Kawka74 i Anek.anek, a co do reguł
            > zachowania, to myślę, że niezależnie od rodzaju plaży, powinny ludzi zawsze
            > obowiązywać dobre maniery. To, że ktoś przyszedł na dziką plażę nie może
            > oznaczać, że wolno mu zachowywać się jak dzikus wink

            A co rozumiesz przez dobre maniery? W którym miejscu Papatka zachowała się jak
            dzikus? Że spuściła małego psa a dzieci poszły się chlapać do wody?
            • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 01:00
              A ja nie powiedziałam nigdzie, że Papatka zachowała się jak dzikus. Odniosłam
              się tylko do Twojej wypowiedzi smile
              Tak to zrozumiałam, że kultura ma ludzi obowiązywać na strzeżonych plażach, a
              na dzikich to już można zachowywać się tak jak instynkty podpowiedzą, czyli
              wolna amerykanka, bo nikt nas nie pilnuje. A niestety (albo stety) jest tak, że
              przepisy dotyczące posiadaczy psów obowiązują ich niezależnie od tego w jakim
              miejscu (publicznym) przebywają. Właściciel psa może sobie pomyśleć np. że jeśli
              wyjdzie z nim na spacer w szczere pole, to może go spuścić ze smyczy i zdjąć
              kaganiec. Ale jeżeli w tym szczerym polu nagle pojawi się jakiś człowiek i pies
              go pogryzie, to winnym będzie właściciel psa, bo nie prowadził go na smyczy, a
              nie pogryziony, bo się pojawił niespodziewanie w szczerym polu.
              • semijo Re: no cóż... 28.06.05, 01:19
                wegatka napisała:

                > A ja nie powiedziałam nigdzie, że Papatka zachowała się jak dzikus. Odniosłam
                > się tylko do Twojej wypowiedzi smile
                > Tak to zrozumiałam, że kultura ma ludzi obowiązywać na strzeżonych plażach, a
                > na dzikich to już można zachowywać się tak jak instynkty podpowiedzą, czyli
                > wolna amerykanka, bo nikt nas nie pilnuje. A niestety (albo stety) jest tak,
                że
                > przepisy dotyczące posiadaczy psów obowiązują ich niezależnie od tego w jakim
                > miejscu (publicznym) przebywają. Właściciel psa może sobie pomyśleć np. że
                jeśl
                > i
                > wyjdzie z nim na spacer w szczere pole, to może go spuścić ze smyczy i zdjąć
                > kaganiec. Ale jeżeli w tym szczerym polu nagle pojawi się jakiś człowiek i
                pies
                > go pogryzie, to winnym będzie właściciel psa, bo nie prowadził go na smyczy, a
                > nie pogryziony, bo się pojawił niespodziewanie w szczerym polu.

                Wiesz idąc Twoim tropem psy powinny tylko na łańcuchu i w kagańcu chodzić.
                Według mnie to przesada. Jeśli pies jest grzeczny nie widzą powodu go nie
                spuszczać, tylko dlatego że ktoś nie lubi psów. Wiesz dla mnie to tak jakby
                ktoś poszedł na plażę naturystów się oburzał że tam ludzie bez stanników
                chodzą.Idę na dziką więc nie oburzają mnie psy, grile, papierosy i piwo. Bo to
                jest specyfika tych plaż.
                • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 01:29
                  Ja psy bardzo lubię, sama miałam kilka, ale zdarzyło mi się też być porządnie
                  pogryzioną przez psa biegającego luzem, który "dotychczas był łagodny jak
                  baranek" dlatego uważam, że tam gdzie są ludzie należy zadbać o to, by piesek
                  nie biegał między nimi, nawet jeżeli jest to dzika plaża. Bo nawet dzika plaża
                  ma służyć do wypoczynku przede wszystkim ludziom, nie pieskom.
                  • ala67 Re: no cóż... 28.06.05, 09:24
                    wegatka napisała:

                    > Bo nawet dzika plaża
                    > ma służyć do wypoczynku przede wszystkim ludziom, nie pieskom.

                    A dzieciom?...
                    • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 09:29
                      A dzieci przecież też ludzie smile

                      Ktoś wcześniej napisał, że idąc na dziką plażę należy się spodziewać psów
                      latających luzem, a ja uważam, ze niekoniecznie smile
                      • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 09:42
                        Ja na miejscu Papatki wyobraziłabym sobie sytuację odwrotną. Tzn. siedzę sobie z
                        dziećmi na bardzo małym skrawku ziemi, przy wodzie, delektuję się świętym
                        spokojem zdala od ludzi, a tu przychodzi na ten skrawek ktoś z innymi dziećmi,
                        które zaczynają biegać, ochlapując mnie wodą. Nie uwierzę, ze Papatka w takiej
                        sytuacji z radością zabrałaby swój koc i odsunęła się gdzieś dalej. Każdy
                        człowiek raczej by się trochę wkurzył.
                        Inną sprawą jest oczywiście późniejsza reakcja na tą sytuację. Dla jasności
                        dodam, że arognckich odzywek tamtych facetów nie popieram smile
                        • papatkaa Re: no cóż... 28.06.05, 09:56
                          Nie muszę sobie wyobrażać bo tak właśnie często jest- ludzie wbiegają do wody i
                          wybiegają, ochlapując innych i to nie koniecznie małe dzieci, a ja nie robie z
                          tego powodu awantury, bo jadąc na plażę dziką czy nie, liczę się z tym że moge
                          zostać ochlapana. A jeśli sobie tego nie życze to kłade swój kocyk dalej od
                          brzegu. Pozdr.
                      • ala67 Re: no cóż... 28.06.05, 09:51
                        wegatka napisała:

                        > A dzieci przecież też ludzie smile
                        >
                        Ufff...smile Wreszcie jakaś zgodnośćsmile)

                        > Ktoś wcześniej napisał, że idąc na dziką plażę należy się spodziewać psów
                        > latających luzem, a ja uważam, ze niekoniecznie smile

                        No i autorka wątku w tym temacie się zgodziła, a psa przywiązała. Ja sama - jak
                        wcześniej napisałam - nie przepadam za obskakującymi mnie pieskami, moje dzieci
                        psów się boją. Ale uważam, że nie ma co popadać w przesadę. Jak wyjdę do parku,
                        spotykam paręnaście wielkich psów biegających wolno. Nie powiem, że mi się to
                        podoba, ale nie ganiam za właścicielami z buzią - chyba, że któryś szczeka czy
                        coś. Co więcej, nikt nie gania, uwagi nie zwraca.
                        A tu dziewczyna pojechała na dziką plażę do lasu, puściła luzem psa -
                        miniaturkę, dzieci poszły się kąpać, chlapiąc przy tym wodą. I wychodzi na to,
                        że rażąco naruszyła prawo oraz zasady życia społecznego, bo trafiła na trzech
                        siedzących przy samym brzegu, grających sobie w karty, aroganckich jegomościów.
                        Myślę, że gdyby na tej plaży siedziała któraś z Was, drogie emamy, to byście
                        pogłaskały pieska, do Papatki zagadały, odsunęły się ciut od brzegu albo
                        ruszyły do zabawy w wodzie, zachęcone przykładem. Raczej takie zachowania mam
                        przyjemność obserwować. Na szczęście...smile
                        Więcej, luzu, dziewczyny!
                        Pozdrawiam
                        • umasumak Re: no cóż... 28.06.05, 11:33
                          Ala, luzu mam pod dostatkiem i prawdopodobnie mi osobiście nie przeszkadzałby
                          ani pies Papatki, ani tym bardziej jej dzieci. Ale jestem wstanie sobie
                          wyobrazić, że komuś mogloby to przeszkadzać i wtedy trzeba trochę w takiej
                          sytuacji się dostosować.
                          A sytuacja w parku, którą Ty opisujesz jest karygodna i gdyby ktoś wezwał straż
                          miejską, to właściciele latających w samopas psów ponieśliby konsekwencje swej
                          niefrasobliwości.
                          • ala67 Re: no cóż... 28.06.05, 19:34
                            umasumak napisała:

                            > A sytuacja w parku, którą Ty opisujesz jest karygodna i gdyby ktoś wezwał
                            straż
                            >
                            > miejską, to właściciele latających w samopas psów ponieśliby konsekwencje
                            swej
                            > niefrasobliwości.

                            Zgadzam się całkowicie, że karygodna, niestety - nagminna! Mieszkam przy parku,
                            przez który moja córka chodzi do szkoły. I nie wiem, kiedy zacznie chodzić
                            sama - drogę zna, ale tych psów się boi.
                            Straż miejska olewa takie sprawy - próbowałam ich fatygować przy znacznie
                            poważniejszym wykroczeniu - szkoda gadać.
                            I w tej sytuacji takie potępienie , z jakim spotkało się spuszczenie malutkiego
                            psa na dzikiej plaży wydaje mi się przesadzone. Jakkolwiek było bez wątpienia
                            przekroczeniem przepisów.
                            Pozdrawiam
                  • cocollino1 Re: no cóż... 28.06.05, 12:03
                    hmm, to zabronmy ludziom jezdzic samochodem, w koncu tylu ludzi zginelo w
                    wypadkach, wsiadasz w samochod, czyli niestety jest niebezpieczenstwo ze bedzie
                    wypadek. Mam psa, wiec czasem ide w las, zeby sie wybiegal. no bo idac tym
                    torem to nie pojde z psem do lasu bez smyczy bo moze ktos sie napatoczy i
                    zostanie pogryziony.
              • cocollino1 Re: no cóż... 28.06.05, 11:59
                aaaaa, czyli z psem w ogole bez smyczy nie wychodzic, nawet w ple, w las, a nuz
                sie ktos pojawi, a moj pies napewno go zagryzie, szok!
                • umasumak Re: no cóż... 28.06.05, 12:53
                  cocollino1 napisała:

                  > aaaaa, czyli z psem w ogole bez smyczy nie wychodzic, nawet w ple, w las, a
                  nuz
                  >
                  > sie ktos pojawi, a moj pies napewno go zagryzie, szok!

                  Cocollino, a co Ty się tak dziwujesz dziewczyno, jakbyś się wczoraj urodziła?
                  Nie wiesz, że z psem można wychodzić tylko na smyczy - regulują to odpowiednie
                  przepisy, a puszczać psa można tylko w miejscach gdzie nie ma ludzi? Czyli
                  parki z założenia odpadają. A nawet w miejscach dzikich, gdy w pobliżu pojawi
                  sie człowiek, psa lepiej zapiąć. Naprawdę tego nie wiesz?
                  • cocollino1 Re: no cóż... 28.06.05, 13:27
                    tak urodzilam sie wczoraj, nie znam przepisow, puszczam psa bez smyczy, gdzie
                    popadnie, pogryzl juz kilkunaastu ludzi, a ja dalej go puszczam w samopas,
                    przepraszam, ale nie dogadamy sie. Jak dla mnie przesadazasz troszke. Zaraz
                    wyjdzie na to, ze jest tak jak napisalam powyzej. Wychodze z psem do lasu, tam
                    ma sie wybiegac, pies jezdzi na dzika plaze, nikt nie ma pretensji, bo tam
                    sporo psow.
                    • semijo Re: no cóż... 28.06.05, 13:32
                      cocolino to one nie znają przepisów. Pies musi chodzić na smyczu tylko w
                      miejscu publicznym na terenie miasta.zacytowałam ustawę w poprzedniej ustawie.
                      • umasumak Re: no cóż... 28.06.05, 13:35
                        semijo napisała:

                        > cocolino to one nie znają przepisów. Pies musi chodzić na smyczu tylko w
                        > miejscu publicznym na terenie miasta.zacytowałam ustawę w poprzedniej ustawie.

                        Kochana, a czy ja napisałam cos innego? Napisałam, że w miejscach publicznych,
                        pies bezwzględnie musi być na smyczy. Natomiast poza miastem nie musi, ale mimo
                        że nie musi, to wrazie gdy pogryzie kogoś, odpowiedzialność ponosi właściciel.
                        Dlatego, lepiej zapiąć psa nawet w dzikich miejscach, jeżeli w pobliżu są
                        ludzie. Tak dokładnie napisałam.
                      • lola211 Re: a propos przepisów 28.06.05, 20:20
                        Proponuje zajrzec jeszcze do ustawy o lasach i bodajze o ochronie przyrody-
                        psów nie wolno puszczac luzem nie tylko w miastach, ale i w lesie.
          • cocollino1 Re: no cóż... 28.06.05, 11:57
            dzikusem jest czlowiek, ktory spuscil psa ze smyczy na dzikiej plazy??? lub
            ktorego dzieci chlapia sie woda???????? Powtarzam, dajcie spokoj.
            • semijo Re: no cóż... 28.06.05, 13:09
              Cocolino ta dyskusja nie ma już sensu, my nie przekonamy dziewczyn, one nas.
              Miejmy tylko nadzieje że nie będziemy musiały nigdy plażować z takimi
              służbistkamismile Pozdrawiam
              • semijo Re: i jeszcze jedno 28.06.05, 13:24
                U S T A W A
                z dnia 22 kwietnia 2005 r.
                o zmianie ustawy o ochronie zwierząt
                art.1
                3. W miejscach publicznych na terenie miasta psa prowadzi się na
                smyczy lub w kagańcu, a psa rasy uznawanej za agresywną albo psa w
                typie tej rasy - na smyczy i w kagańcu.

                Dzika plaża to chyba według ustawy nie teren miasta..Pozdrawiam
                • umasumak Re: i jeszcze jedno 28.06.05, 13:40
                  semijo napisała:

                  > U S T A W A
                  > z dnia 22 kwietnia 2005 r.
                  > o zmianie ustawy o ochronie zwierząt
                  > art.1
                  > 3. W miejscach publicznych na terenie miasta psa prowadzi się na
                  > smyczy lub w kagańcu, a psa rasy uznawanej za agresywną albo psa w
                  > typie tej rasy - na smyczy i w kagańcu.
                  >
                  > Dzika plaża to chyba według ustawy nie teren miasta..Pozdrawiam

                  Już o tym pisałam wcześniej, ale jeszcze powtórze. Nigdzie nie napisałam, że
                  istnieje bezwzględny zakaz puszczania psa na dzikiej plaży. Napisałam, że
                  LEPIEJ jest psa zapiąc gdy w pobliżu są ludzie, bo w razie czego
                  odpowiedzialność za psa, ponosi jego właściciel.
                  Mi osobiście psy nie pszeszkadzają, lubie je i nie boję się ich. Ale rozumiem,
                  że ktoś moze się bać, czy miec zwyczajnie wstręt do nich i sznuje to, bez
                  wzgledu czy jestem w miejscu publicznym, czy nie. Pzdr
              • wegatka Re: no cóż... 28.06.05, 15:55
                semijo napisała:


                > Miejmy tylko nadzieje że nie będziemy musiały nigdy plażować z takimi
                > służbistkamismile Pozdrawiam


                Eeee tam, Semijo, jeśli o mnie chodzi, to nie musisz się tak znowu obawiać
                mojego towarzystwa, bo ja z tych jestem, którzy spokojnego pieska chętnie
                pogłaskają smile Ale nie oburzam się na inne osoby, które psów się boją, a nawet
                nie lubią - takie ich prawo i najzwyczajniej w świecie mogą się domagać, żeby
                właściciel psiaka, choćby najmniejszego, trzymał go na smyczy.
    • ma.dzia Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 27.06.05, 16:33
      Idealny przyklad na to,ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzeniawink
      • cocollino1 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 27.06.05, 16:35
        tez prawdasmile))
    • cocollino1 Re: Pojechałam się odstresować, a się zestresował 28.06.05, 13:31
      no ja rozumiem przestrzeganie przepisow, ale patrzac z mojej perspektywy,nie
      moge pojechac z moim jamnikiem do lasu i puscic go bez smyczy bo a noz ktos sie
      pojawi, nie moge pojechac z nim na plaze, gdzie przyjezdzaja ludzie wlasnie
      tacy, ktorzy toleruja zwierzeta i o zgrozo chlapiace dzieci. A w ogole to
      jestem jak dziecko i permanentnie nie stosuje sie do przepisow.
      • umasumak Cocollino 28.06.05, 13:42
        przeczytaj może moje odpowiedzi dokładnie, to może wreszcie zrozumiesz o co mi
        chodzi. Nie mam siły już się powtarzać.
        • semijo Re: Umo 28.06.05, 13:50
          Umo bez urazy, ale sama już zaczynaz się plątać. I niewiem o co Ci chodzi.
          Wątek był o Papatce czy miała prawo spuścic swojego jamnika. Ty cały czas
          twierdziłas że nie, bo to komuś może przeszkadzać. Teraz cytujesz mi o jakiś
          agresywnych rasach i odpowiedzialności jak pies pogryzie, ale co ma jedno do
          drugiego to nie wiem.
          • umasumak Re: Umo 28.06.05, 13:58
            semijo napisała:

            > Umo bez urazy, ale sama już zaczynaz się plątać. I niewiem o co Ci chodzi.
            > Wątek był o Papatce czy miała prawo spuścic swojego jamnika. Ty cały czas
            > twierdziłas że nie, bo to komuś może przeszkadzać. Teraz cytujesz mi o jakiś
            > agresywnych rasach i odpowiedzialności jak pies pogryzie, ale co ma jedno do
            > drugiego to nie wiem.

            Bo nadal uważam, że nie powinna była spuszczać jamnika na małek plaży, gdzie
            byli już ludzie. NIE POWINNA, a nie NIE MA PRAWA.
            Natomiast ja nic nie pisałam o groźnych rasach to Ty zacytowałaś ustawę.
            Generalnie chodzi mi o to, że mimo, iż nie ma zakazu puszczania psów poza
            terenami miejskimi, to odpowiedzialność za te psy ponosi właściciel nie
            zależnie od tego, czy ten pies kogoś pogryzie, czy obsika, czy też wyrżadzi
            inną szkodę. To chyba jasne, prawda?
            • semijo Re: Umo 28.06.05, 14:03
              umasumak napisała: .
              >
              > Bo nadal uważam, że nie powinna była spuszczać jamnika na małek plaży, gdzie
              > byli już ludzie. NIE POWINNA, a nie NIE MA PRAWA.

              według Ciebie nie powinna, według mnie jeśli uznała że pies nie jest
              niebezpieczny miała prawo

              > Natomiast ja nic nie pisałam o groźnych rasach to Ty zacytowałaś ustawę.
              > Generalnie chodzi mi o to, że mimo, iż nie ma zakazu puszczania psów poza
              > terenami miejskimi, to odpowiedzialność za te psy ponosi właściciel nie
              > zależnie od tego, czy ten pies kogoś pogryzie, czy obsika, czy też wyrżadzi
              > inną szkodę. To chyba jasne, prawda?

              To jest jasne ale co ma do psa Papatki, który nic nie zrobił, a musiał zostać
              przywiązany to nie wiem.
              Myślę że się nie dogadamy, bo mamy na to inne spojrzenie i tyle
              >
              >
              >
              • ewellina co wy na to 28.06.05, 16:41
                no to ja wam powiem o czyms innym - w zeszlym roku bylam z mezem i dzieckiem i
                rodzina meza nad jeziorem, poszlismy na "dzika" plaze, bo na strzezonej to
                patelnia, a coreczka jeszcze dwoch latek nie miala. i bylo milo, az nagle
                przyjechala jakas panna na koniu!!! (stadnina jest niedaleko)chciala wejsc z
                tym koniem do jeziora, wszyscy powiedzieli, ze nie ma mowy, bo w wodzie sa
                dzieci poza tym brzg mial tylko 3 metry, wiec nie mozna by juz wejsc do wody.
                kuzyn meza stanal z materacem i powiedzila ze jej nie przepusi i koniec, a ona,
                glupia pindaq, malo nie stratowala mnie z corcia na rekach. nayzywalam ja
                wtedy, bo tak mnie tym zdenerwoala, chcaialm nawet to na policje zglosic, ale
                ostatecznie dalam sobie spokoj.
              • bea.bea Re: Umo 28.06.05, 16:49
                ajajestemciekawacobyś zrobiła gdyby taki bardzo milutki i niegrożny
                piesek,podbiegł radośnie merdając ogonkiem i wylizał buźkę twojemu dziecku,
                apotem obsikał wózek.....

                co do tematu to uważam ,żei panowie i koleżanka mają swoje racje....panowie bo
                przyjechali w spokojne bezludne miejsce ,by pograć w karty i nie słuchać ludzi i
                psów....

                akoleżankabo przyjechaław bezludne miejsce by jej pies i dzieci mogły sięwyszaleć...
                szkoda ,zena siebie trafili...imamy konflikt interesów....


              • umasumak Re: Umo 28.06.05, 17:20
                semijo napisała:

                > umasumak napisała: .

                >
                > według Ciebie nie powinna, według mnie jeśli uznała że pies nie jest
                > niebezpieczny miała prawo

                A panowie mieli prawo nie życzyć sobie, żeby pies plątał się przy ich kocu. I
                tak można bez końca sie licytować.
                >
                >
                >
                > To jest jasne ale co ma do psa Papatki, który nic nie zrobił, a musiał zostać
                > przywiązany to nie wiem.

                Podbiegł za blisko i tym ludzim to nieodpowiadało. Jeżeli Papatka nie była
                wstanie upilnować psa, to nie powinna go puszczać.

                > Myślę że się nie dogadamy, bo mamy na to inne spojrzenie i tyle

                Myślę, że faktycznie sie nie dogadamy, już dawno byłam za tym, żeby dyskusje
                zakończyć. Pzdr
                > >
                > >
                > >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka