lidkakn
03.07.05, 21:52
Godz. 6 rano - popudka - o kurczę, myślałam, że muszę iść do pracy, a to
przecież niedziela. Moje pociechy nie uwzględniły tego faktu w swym
rozkładzie dnia. Zwlokłam się jakoś, śniadanie, przygotowanie do obiadu,
kościółek, i poobiednia sjesta. No tak, Domiśka uczy się chodzić, więc na
zmianę z mężem zapylaliśmy po ogrodzie jak małe motorki. Potem wizyta reszty
rodziny (mieszkam w domu rodzinnym). Na wieczór zafundowaliśmy sobie wypad do
Mac'Donaldsa. To był błąd, pół miasta miało ten sam pomysł, kolejki, brak
miejsca do siedzenia, rozbita warga DOmiśki, nerwy męża i moje - to bilans
tej pięknej słonecznej niedzieli. Ale, co tam, może następna będzie lepsza? A
jak wy spędziłyście niedzielę?