Dodaj do ulubionych

Czuje sie jak w więzieniu.

12.07.05, 14:52
Obserwuj wątek
    • nadja11 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 12.07.05, 15:03
      (ojej za wczesnie poszło) wink
      Czuje sie we własnym domu jak w wiezieniu ograniczona bez granic bez
      mozliwosci wyjscia z niego samodzielnie chocby na minute i powoli wariuje.Maz
      całymi dniami pracuje ja sama z małym dzieckiem nie mam mozliwosci wyjscia
      nawet do urzedu czy lekarza a co dopiero wyskoczyc gdzies by sie
      wyluzowac.Sytuacja wygląda tak ze niestety nie ma nikogo kto choc na chwile
      zostałby z moim dzieckiem jesli wiec chce wyjsc wszedzie musze tachac ze soba
      wozek(pomijam juz jaki jest to dla mnie problem ze wzgledu na stan zdrowia ale
      jakos daje rade)O niani narazie nie ma mowy mam zbyt duzo wydatków co ja mam
      robic chyba oszalaje.Siedze zamknieta w domu i sie frustruje do głowy
      przychodza mi straszne mysli....
      • umasumak Nadja, 12.07.05, 15:15
        ale w Twoim przypadku niania powinna być priorytetem. Chociaż na kilka godzin w
        tygodniu. Musisz się odprężyć, mieć czas tylko dla siebie. A może żłobek? Nie
        można przecenić tego, jak ważne dla dziecka jest to, żeby jego mama była
        zdrowa... Nadiu, pomyśl o sobie...Zrób to dla siebie i swojej rodziny. Pzdr
        • sowa_hu_hu Re: Nadja, 12.07.05, 16:35
          może nie niania na stałe ale chociazby na pare godz w tygodniu???

          a maz wieczorem nie moze przypilnowac dziecka zebys wyskoczyła na kawke z
          kolezankami?
      • ja275 glowa do gory mam tak samo !!! 12.07.05, 15:19
        mieszkam 400 km od rodzinnego miasta, z mezem i 21 miesieczna corka, jestem w 7
        mc, zdana przez caly dzien tylko i wylacznie na siebie, zdrowotnie nie za
        ciekawie u mnie, tak samo jak Ty nie mam mozliwosci pojsc gdzies sama w ciagu
        dnia bo nie mam z kim zostawic Zuzki, przez 6 miesiecy pobytu tutaj poznalam
        jedna dziewczyne i to jest dla mnie jedyna odskocznia w ciagu dnia oczywiscie,a
        raczej do poludnia po poludniu kazda kieruje sie do swojego domu, tak samo jak
        Ty mam dosc scian, domu i rutyny....chyba mam przesyt macierzynstwa a to
        dopiero poczatek bo niedlugo narodzi sie drugie dziecko - chyba przyjdzie mi
        zwariowac...
        • r.kruger Re: glowa do gory mam tak samo !!! 12.07.05, 15:42
          Mój mężczyzna czasem w pracy jest 12 godzin,jestem w 23tc i muszę leżeć-a w
          domu ze mną jest 18mc Mikołaj."Waruje"pod drzwiami bo chce iść na dwór,a ja nie
          mogę cryingRozumiem poczucie więzienia...tylko obok mnie szaleje nieposkromiona
          burza radości smile
      • lila1974 Re: Dziewczyny??? 12.07.05, 16:01
        A czy nie mozecie poprosic sasiadów o pomoc? Nie ma zadnej innej mamy w
        najblizszej okolicy? Jakies pani emerytki? Moze studentka, licealistka na
        godziny?

        U mnie wlasnie taki system sie sprawdza. Na dluzsze wyjscia prosze
        zaprzyjazniona studentke, która pobiera symboliczna oplate 5,- zl/h. Jesli
        dostaje autentycznego swira to wyrzucam Koniczyne na dwór w asyscie którejs z
        mam/sasiadek. Innego dnia ja pelnie dyzur a one moga wyskoczyc na poczte, czy
        wypic w spokoju kawe.

        Odwazcie sie i wyjdzcie do ludzi.
        • aszar.kari Re: Dziewczyny??? 12.07.05, 16:20
          Jesli mozesz, kup nosidelka - po co tachac wozek? Z dzieciakiem na brzuchu lub
          na plecach jest sie duzo latwiej przemieszczac. A wtedy jestes juz mobilna i
          mozesz isc dokad chcesz smile Na wystawe, na lody, do ksiegarni. Nosidelka na
          pewno tansze od niani a dadza Ci choc troche poczucia wolnosci. Mnie sie
          zdarzylo kilka wykladow poprowadzic z dzieciakiem na plecach jak sytuacja byla
          podbramkowa - nawet nie wiedzialam, ze to, czego ucze tak swietnie usypia
          kilkumiesieczne dzieci wink
          No i sprobuj moze znalezc druga taka wiezniarke jak Ty, wtedy moglybyscie sie
          wymieniac opieka i dac sobie wzajemnie chwile wytchnienia.
          Trzymaj sie dzielnie,
          Aszar
      • goha66 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 13.07.05, 09:50
        Rozumiem Cię doskonale - przerobiłam to na właśnej skórze (brrr...). Maż ciagle
        poza domem, na pomoc rodziców czy teściów nie można było liczyć... za daleko
        lub czynni zawodowo. Do tego Anka chorowała bardzo do roczku (ręce mi już
        mdlały od nieustannego noszenia), prałam w zwykłej pralce i wykręcałam tetrowe
        pieluchy w łapach (pampersy były za drogie), a o niani chociażby na godzinę w
        miesiacu nawet nie marzyłam.... Przezyłam, ale efektem "radosnego"
        macierzyństwa jest to, że córka jest jedynaczką i jedynaczką pozostanie (dziś
        ma już 15 lat). Podziwiam moją teściową, która bardzo młodo (17 lat) wyszła za
        mąż, mieszkała na leśniczówce (4 km piechty do ludzi, woda w studni, piece,
        chleb sama piekła, pranie w rękach do tego jeszcze kawałek pola i różne
        zwierzęta przydomowe i czworo dzieci)... Nie wiem jak dawała sobie radę, ale za
        każdym razem gdy byłam już na granicy wytrzymałości przypominałam sobie o tym,
        że ona dała radę...to pomagało. Pozdrawiam Cię, życzę wytrwałości i pogody
        ducha - dzieci na całe szczęście rosną smile. Goha
    • 18lipcowa Ehh to ja nic nie powiem.... 12.07.05, 18:56
      bo ja to mam taki luz że głowa boli...
      • viviene12 Ejj, Lipcowa 13.07.05, 10:35
        lezacego sie nie kopiesmile

        Ale przyznac musze, ze Twoje komentarze wprowadzaja mnie czasem w dobry humor.
        Hehe widac tez z gatunku tych zlosliwych wrednych bab jestem - calkiem dobrze
        mi z tymsmile
    • lidkakn Re: Czuje sie jak w więzieniu. 12.07.05, 19:27
      Faktycznie, musisz coś zdziałać, bo na dłuższa metę tak żyć się nie da. Pomysł
      dziewczyn, by wynajmować kogoś do dziecka na kilka godzin w tygdniu wydaje mi
      się najlepszy. Dużo nie zapłacisz, a wiele możesz zyskać- psychicznie.
      Pozdrawiam
      • sm30 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 12.07.05, 21:40
        Moja wypowiedź nie będzie się tyczyła mam, które z powodu zdrowia nie mogą
        ruszyć się z domu oraz tych które mają więcej niż jedno dziecko, bo z dwujką i
        więcej to faktycznie trudno zdobywać świat. ALE ! Dawno nie czułam się tak
        wolna jak teraz - maluch ma 9 miesięcy. Gdy tylko zrobiło się tak ciepło, że
        można malca szybko przewinąć na ławce, brałam "wałówkę" dla niego i siebie na
        cały dzień, wygodne buty i heja w miasto ! Mieszkam we Wrocławiu, więc
        odległości są duże. Nie kożystam z komunikacji miejskiej ( te wszystkie
        problemy z tachaniem wózka ). Zwiedzam miasto na piechote jak japoński turysta,
        jestem z malcem po 8, 9 godzin na dworze. Ostatnio zabieram z sobą kocyk,
        nikogo nie dziwi odpoczynek na trawniku. Nawet z dalszego osiedla można dojść
        spacerem do centrum w półtorej do dwuch godzin. A po drodze jest mase sklepów,
        urzędów pocztowych itp do których można wjechać wózkiem. Jak nie to z progu
        proszę sprzedawcę by mi podał parę rzeczy. Jak pomyślę, że przez 2, 3 lata
        miałabym krążyć w okół jednego placu zabaw to też bym dostała domo-i dziecio-
        wstrętu. Wiem, że może jest jeszcze więcej sytuacji uniemożliwiających mamom
        takie wypady, ale w wielu przypadkach to są ograniczenia "psychologiczne". Tak
        daleeeekooo.....
    • berecik7 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 12.07.05, 22:05
      ja mam dokładnie tak samo, jak moja przedmówczyni. ja mam już przesyt spacerów
      i latania po miescie i chętnie bym posiedziała na tyłku. całe dnie spędzam na:
      spacerach w pobliskim lesie, lataniu po sklepach, księgarniach, odwiedzam
      innych znajomych z dziećmi (no właśnie, ja odwiedzam ich, bo dla niektórych
      podjechanie z dzieckiem kilka stacji metrem jest barierą nie do pokonania). Ja
      też uważam, że z dzieckiem można przemieścić się prawie wszędzie,
      zainwestowałam w bardzo mobilny i lekki wózek i bez problemu dojeżdżam tam,
      dokąd chcę.
    • maja_soft Re: Czuje sie jak w więzieniu. 13.07.05, 08:26

      Nadju, mam to samo tylko z dwójką szkrabów i mężem-widmem, który potrafi się
      zachowywać jak trzecie dzieckowink)) + dokuczają mi stale bóle kręgosłupacrying Ale
      nie ma rady, trzeba się zbierać i to samej, bo inaczej rzeczywiście człowiek by
      w wariatkowie wylądował.
      Oto, co mnie utrzymuje przy życiu:
      1) znalazłam mamy w mojej okolicy, z którymi spotykam się na placach
      zabaw, plotkuję i żalę się przez telefon, urządzamy sobie wypady tu i tam – to
      mi najbardziej pomaga. Jak trzeba ja popilnuję cudzego dziecka, a wtedy ktoś
      pomoże mi w potrzebie. Sama wyszłam z inicjatywą, gdy kiedyś koleżanka pożaliła
      mi się, że nie ma z kim zostawić dzieciaczka. Zaproponowam, żeby podrzuciła do
      mnie – daję radę z dwójką – pomyślałam, to i trzecie przez 2 – 3 godz. się
      uchowa i udało się!
      2) tak jak przedmówczynie – wędruję po mieście, po parkach, placach zabaw
      itp. Mam taki wózek, na którym starsze dziecko może jechać na podnóżku. Wożę ze
      sobą koc, namiot dla starszego, żeby mógł w parku przespać się osłonięty od
      słońca, pudełka z jedzeniem, picie – wyglądam pewnie jak matka-włóczykij ale co
      mi tam! Acha, no i mam niezliczoną ilość kartek z wydrukowanymi rozkładami
      jazdy autobusów niskopodwoziowych – wtedy nie muszę nikogo prosić o pomoc.
      Doszłam już do takiej wprawy, że potrafię nawet z moją dwójką zjeść sobie coś
      w ciągu dnia w restauracji!
      3) Nauczyłam męża (nie było łatwo), że on musi mi pomóc w znalezieniu
      kontaktu z ludźmi, bo ja cały dzień tylko z dziećmi, a tego psychika na dłuższą
      metę nie wytrzymuje. Pomysł na te wakacje jest taki, że nie my wyjeżdżamy,
      tylko do nas przyjeżdżają goście. Jest ruch w domu, coś się dzieje – w sumie
      jestem bardziej zadowolona niż gdybym była sama.
    • gaja8 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 13.07.05, 08:55
      Jestem w dość podobnej sytuacji do twojej - mąż pracuje na pełnym etacie,
      dodatkowo ma firmę prywatną, więc widujemy się tylko przez chwilkę - dzisiaj
      np. wyszedł o 6.30, a wróci ok. 23.
      Wierzę, że taka sytuacja może frustrować, zwłaszcza jeśli tak jak ja, mieszkasz
      w nowym mieście, w którym nie znasz jeszcze wielu osób. Ale tylko wychodząc z
      domu masz szansę by tą sytuację odmienić.
      Ja - podobnie jak moje przedmówczynie - wyposażyłam się w mobilny lekki wózek,
      nosidełko, teraz też w bezpieczny fotelik rowerowy.
      Praktycznie od pierwszych miesięcy zycia mojej Niki, zwiedzałyśmy miasto i
      okolice. Odwiedzamy parki, place zabaw, fajne sklepy, księgarnie, poznajemy
      inne maluchy i ich mamy.
      Czasem - jak mamy dość miasta - wrzucam wózek albo nosidełko do samochodu i
      jedziemy gdzieś dalej. Teraz jeżdzimy często nad wodę, wraz z malutkim
      namiocikiem (żeby Nikuś mógł zmruzyć oko i nie spiekł się jak raczek, no i ...
      mama mogła trochę popływać, kiedy maluch bezpiecznie zamknięty śpi...)
      Efektem tego roku są dwie zupełnie nowe ale zupełnie wyjątkowe przyjaźnie...
      • ja275 ale z prawie 2 letnim szkrabem trudno 13.07.05, 09:05
        chodzic po miescie czy gdzies usiedziec caly dzien, w zasadzie to nie usiedzisz
        bo latasz za nim jak oszalala a pod koniec spaceru padasz i masz wszystkiego
        dosc, co do miasta , jak mieszkalam w Warszawie to tez bylam "zdrowsza
        psychicznie" mam tam od groma dzieciatych kolezanek, zawsze mozna bylo pojsc na
        kawke pietro nizej czy tez spotkac sie gdzies na placu zabaw by przechadzac sie
        potem tu i tam a teraz jest Krosno - dosc male miasto- chodzenie w kolko w te
        same miejsca wykancza me psyche ale co zrobic, bosz ale ja narzekamsmile
        przynajmniej powietrze lepsze - staram sie jakos pocieszacsmile, dzis wymieniaja
        mi okna to tez jakies urozmaicenie smile pokreca sie jakies nowe twarze po domu he
        he pozdrawiam moze w przyszlym roku w maju wyladuje w Krakowie i trzeba bedzie
        znowu przyswajac sie do nowej rzeczywistosci....
        • gaja8 Re: ale z prawie 2 letnim szkrabem trudno 13.07.05, 09:27
          O, to może cię odwiedzimy wink)) W sierpniu będziemy we Frysztaku, w okolicach
          mam swój domek po babci... A gdy tam zamykają Orlen, to jeździmy aż do Krosna,
          po paliwkosmile))
          Wyobrażam sobie jak musisz się czuc w tak malenkim mieście - zwłaszcza po
          doświadczeniach w W-wie.
          W twoje okolice jeżdżę co roku - na tydzień-dwa, gdy chce odpocząć, od czasu
          gdy sama byłam dzieckiem kolebkowym. A cisza tam panuje idealna - oczywiście
          jak się wyjedzie za Krosno...
          Niestety - po tygodniu - chcę wracać do domu!!!
    • kasia_ol1 Re: Czuje sie jak w więzieniu. 13.07.05, 09:27
      a ja cię rozumiem smile
      mieszkam w dziwnej miejscowości (nie z wyboru tylko konieczności), gdzie ludzie
      są bardzo zamknięci na "nowych" i ostrożni w zawieraniu kontaktów. mam dwóch
      chłopców, z których jeden porusza się jeszcze wózkiem. jeśli chcę wyruszyć do
      "dużego miasta", gdzie zostały moje koleżanki, muszę jechać autobusem PKS lub
      prywatną linią busików - nie ma mowy o niskim podwoziu. ale to nie wszystko;
      panowie kierowcy nie chcą nas zabierać z wózkiem, rzadko który zgodził się na
      schowanie do bagażnika, tłumacząc wielkością wózka nawet po złożeniu (bzdura, bo
      wchodzi do zwykłej osobówki). jeśli załapię się na transport, to jadę z dziećmi
      i z wózkiem "na kolanach". nosidełko odpada ze względu na kręgosłup sad((
      z nianią też był problem; zmieniałam je jak rękawiczki, a powód był w zasadzie
      jeden: chroniczny brak checi do pracy. po długich staraniach trafiliśmy na
      "naszą Gosię" jak mówi mój starszy synek, ale niestety jutro wyjeżdża za granicę
      i znów mam problem sad
      teraz mam neta w domu i nawiązałam kontakt z kilkoma mamami smile, ale mąż się
      burzy, że chodzę późno spać, jestem jeszcze bardziej zmęczona niż wcześniej (ale
      trochę szczęśliwsza smile)), nie mam cierpliwości - a to fakt.
      pozdrawiam
      kasia (moje gg 3628983)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka