atenka11
19.07.05, 08:49
Wczoraj sasiadka jak bylam u niej ze swoim 9 miesiecznym synkiem (ma malego
tez 9 m-cy), zbila pasem 10 letniego starszego syna za to ze nie chcial
pospszatac zabawek.Dadam ze chlopiec byl bardzo rozpieszczony, ale od chwili
narodzin malego poszedl w odstawke. Ciagle na niego kszyczy, narzeka,
przeklina.Sasiadka jest dosc wygodnicka i nie radzi sobie sama z dziecmi i
domem, choc za nic sie do tego nie przyzna. Zazwyczaj jak maz wyjedzie do
pracy jedzie z dziecmi do rodzicow. Dlatego widuje ja ostatnio rzadko. To co
zobaczylam wczoraj to byl szok.A byla zaledwie jeden dzien bez dodatkowej
nianki. Powiedzialam co sadze o biciu dzieci ale ona to zignorowala. Podobnie
jak ignorowala jak jej mowilam zeby nie dawala malemu humany bo ma skaze
bialkowa, takze mi mowila ze ona wie lepiej co szkodzi jej dziecku, chociaz
ja jestem lekarzem.
Czy powinnam zrobic cos jeszcze. Dodam ze doszlam do wniosku ze kontaktyz
sasiadka, jakze naturalne z racji dzieci postanowilam ograniczyc, bo chociaz
kobieta jest po studiach (co prawda wieczorowych)to jednak nie moj poziom.