a co z takimi które nie mają sie ani za wyrodne ani za idealne?bo ja
-śpie z dzieckiem ale bez psa
-nie warcze na tesciową ani na babcię gdy udziela cennych rad
-zakładam czasem i skarpetki i czapke
-nie mam dywanu ale mam zamiar kupić
-nie pozwalam bawic sie w piaskownicy bo uważam że jest tam więcej kocich
sików niż piasku
-ale....nie przecieram dziecku rączki domestosem gdy ktoś obcy go weźmie
-używam cukru i soli bo nie lubie gdy cos jest nijakie
-nie daje dziecku do picia wody bo nie lubi,woli cole/ale tez nie dostaje

/
-nie pozwalam pic wody z wanienki bo wodna mydlana jest paskudna
-pozwalam na słodycze a nawet sama kupuje
-nie kupuje każdej zabawki do której zaświeca sie dziecku oczy
-tuńczyka zjadam sama ale puszki po nim dziecku nie daję i to nie dlatego że
mi szkoda
-nie wyparzam piersi i pozwalam zasypiac przy niej
-nosze,tule i kołyszę mimo ze nie mam na to czasu bo mam w sumie
czwórke,sporo też pracuję
-nie ubieram synków na różowo bo nie mam takich szmatek

a pozatym wczoraj
Ewie Drzyzdze udowodnili ze jak sie chłopca ubiera w sukienki to wyrośnie z
niego pedał/czyt. gej/
-jeśli ktoś wie gdzie jest złoty środek proszę na pocztę gazetową

miłego dnia
luxfera,mama 4 synów wychowywanych ogólnie dostępnymi metodami prób i błędów