iwonapa
30.07.05, 15:00
uderzył swoją siostrę w twarz. On ma lat 9, ona 6. Siedzieli przy kompie,
córka grała, wcześniej syn. Ja byłam w kuchni, więc nie widziałam calej
sytuacji, ale nie kłócili się. Nagle słyszę placz córki, i to nie jakieś tam
jęczenie, bo do tego jestem przyzwyczajona, wiadomo jak to rodzeństwo, tu się
szturchają, a za chwilę śmieją, wtedy najczęściej nie interweniuję. Ale córka
płacze, więc ide. Okazało się ze uderzył ją w twarz. Bez słowa wzięłam go za
rękę, zaprowadziłam do jego pokoju i też uderzyłam go w twarz, chociaż raczj
powinnam uzyć słowa klepnęłam, bo mimo nerwów nie jestem jakąś sadystką,
bardziej mi zależało żeby wiedział jak to jest, a nie żeby go bolało. Wyszłam
otarłam córce łzy. I teraz siedzę i myślę czy dobrze zrobiłam, czy zle, w
każdym razie jestem okropnie zdenerwowana. Tłumaczenie dziecku w tym wieku
żeby nie bił siostry jest niepoważne, bo taki 9 latek już wie co dobre a co
nie. Klaps w tyłek odpada, bo syn jest za duży, musiałabym go trzepnąć ręką
bardzo mocno, a to mi już wygląda na bicie się z dzieckiem, tego chcę
uniknąć. Chciałabym też w przyszłości uniknąć takich zdarzeń, jak powyższe.
Wstrząsnełam nim. Teraz zawołalam go na obiad i już do tego nie wracam,
traktuję normalnie. Teraz mnie albo skrytykujcie, albo oceńcie po swojemu, co
Wy byście zrobiły?
Tak trudno jest wychowywać mądrze