michiko
05.08.05, 11:50
Następnym razem jak mi jakaś nawiedzona mamuśka powie, że wychowuje
bezstresowo dziecko to nie odpowiadam za siebie.
Na placów zabaw rozpanoszył sie 5 latek przychodzący tam codziennie z
mamusią. Potwór nie dziecko - bił inne dzieci, niszczył babki maluchom,
wyganiał z hustawki - spycha, popycha inne dzieci, bije... Brak słów.
Trafił na mnie, ponieważ przyłożył mojemu synowi wiaderkiem więc poczekałam
na rozwój sytuacji czy moj syn sobie poradzi. Poradził sobie, na tyle ile
miał siły i odwagi - oddał. Chłopiec wrzasnął straszliwie i rzucił sie na
mojego z piściami. Rozdzieliłam obu mojego wysłałam na ławke gdzie siedziałam
natomiast tamtego trzymając za kołnierz zaprowadziłam do matki.
Poprosiłam spokojnie żeby zwróciła uwagę na swoje dziecko i jego zachowanie.
Bo puszczanie go na żywioł to nie jest dobry pomysł, dodałam że nie pozwole
na bicie mojego syna i następnym razem to załatwię sprawę zupełnie inaczej. I
co.... ano paniusia na mnie nawrzeszczała że stresuję jej syna że jak śmiałm
trzymać go za kołnierz że ona mnie na mielicję................ zapoda itd.
W..qwiłam sie. Rozumiem że wychowuje go bezstresowo- tego sie dowiedziałm w
miedzyczasie- ale jeśli tak to niech go trzyma na podwórku swojej willi z
daleka od normalnych dzieci.
Ide cos zjeść coś słodkiego bo mnie nerwy telepią.