Na naszym podwórku jest piaskownica. Dzieciaki czasami nieźle w niej szaleją
i wysypują piasek na zewnatrz. Jak się da, to zagarniamy piach z murku, ale
bywa, że nie panujemy nad tym (my-rodzice). Ten piasek jest codziennie
zagarniany przez dozorczynię pod piaskownicę, a jak się większa kupka
uzbiera, to dozorczyni wrzuca to do piaskownicy. Tyle, że to już nie czysty,
żółciutki piaseczek, ale kupa brudu, paprochów, liści i co tam jeszcze...
Dzisiaj też to zrobiła, wkurzyło to sąsiadkę i zaczęła wybierać ten brud z
piaskownicy, a ja jej w tym pomogłam. Wywaliłysmy to na trawę.
Potem poszłam pogadać z dozorczynią, miło, grzecznie, "wie pani, jest taki
problem, czy dałoby się, blablabla"...
Ona pyta: a pani widzi, co się dookoła piaskownicy dzieje? Mówię, że tak, że
widzę, zwracam na to uwagę, ale nie zawsze da się tego uniknąć.
A ona: a co ja mam z tym piachem robić?
Mówię uczciwie, ze nie wiem, ze może coś wymyślimy, blabla.
Ona: a koty i psy też do piaskownicy wchodzą, i co, też brudzą.
No to już się wkurzyłam i powiedziałam, ze koty i psy maja małe rozumki, a my
ludzie możemy się zastanowić i pomyśleć, jak ten problem rozwiązać.
Ona jeszcze powiedziała, że przecież co roku piasek się wymienia ale ja
odpowiedziałam, że to nie znaczy, ze dzieci muszą się przez resztę roku bawić
w brudach. No i taka to była mniej więcej gadka, musiałam lecieć wyciągać
młodego z kałuży... Dozorczyny była wyraźnie wkurzona że się problem z
niczego robi...
No właśnie. Dla mnie to nie "nic takiego". Ja wiem, ze młody ciagle brudne
łapki pcha do buzi, sterylny nie jest, że może ona nie wie, co z tym piachem
zrobic, ale to nie znaczy, ze trzeba ten syf wrzucać mu do piachu, w którym
spędza spooooro czasu codziennie.
Co o tym sądzicie?
Sąsiadka później stwierdziła, ze można by postawić skrzynię na ten syfny
piasek, a zimą sypać nim chodniki. To juz jakis pomysł...
Nie chcę zadzierać z dozorczynią

To bardzo porządna babka, w okolicy nie
ma takiego gospodarza, zimą pierwsza śnieg odgarnia, codziennie podwórko
czyściutkie, zamiecione, dobry z niej pracownik. Nie chcę jej robić kłopotu,
ale nie podoba mi się ta sytuacja...