leokadia_w
11.09.05, 13:21
Słuchajcie. Sprawa jest... intymna, i może sie oburzycie, że poruszam ją na
naszym forum, ale tutaj przynajmniej wiem, że forum odwiedzają mamy,
prawdziwe, autentyczne osoby nie podszywające się pod nikogo i szczere.
Otóż chodzi mi o miłość francuską. Bardzo ją lubię i często obdarzam ją
mojego faceta. Rzecz w tym, że ja... połykam jego nasienie. Kiedy dowiedziały
się o tym, moje koleżanki, zrobiły mi totalną awanturę, część sie krzywiła,
że to obrzydliwe, część, że nie rozumieja co w tym przyjemnego, kiedy
się "ssie siusiaka"... Było mi bardzo przykro i spalilam sie ze wstydu.
Nasienie ma smak i zapach (czasem bardziej czasem mniej intensywny), ale
podczas seksu nie myślę, o tym czy i jak smakuje i pachnie... Wiem, że sperma
dla mężczyzny to jakby sprawa święta, i w momencie kiedy ja nie akceptuje
jego spermy - to znaczy krzywię się, patrzę z odrazą i zachowuje się tak,
jakby była błotem lub innym odpadem, to bardzo ranię męża. On oczywiście tego
nie powie, ale ja to wiem. Bo przecież kiedy on mnie całuje w intymnych
miejscach też mają zapewne zapach i smak - a czy kiedykolwiek wybrzydzał,
krzywił się lub patrzył z odrazą? Stąd moje pytanie: może jestem osamotniona
w moim podejściu, ale ja po prostu połykam spermę mojego męża pokazując mu
jak bardzo go kocham i że całego go akceptuję, czasem pozwalam mu "zaszaleć"
na moim ciele, piersiach, twarzy, pupie i po wszystkim nie biegnę do
łazienki "zmyć" z siebie nasienie, wręcz delektuję się nim, rozmazuję, a moj
mąż jest w siódmym niebie a ja z nim. Czy coś ze mną nie tak? Czy sperma
rzeczywiście jest paskudna, nieprzyjemna i nie można zrobić z niej "użytku"
doprowadzając tym samym ukochanego do szlaeństwa? Jak opowiedziałam to
przyjaciółkom to ich reakcje bardzo mnie zabolały...