12.09.05, 22:27
847zl wypłaty mojego męza wpłyneło na konto....
tak źle jeszcze nie było... po zapłaceniu rachunków zostaje niecałe 200zl na
życie na miesiąc
no coments
nie wiem jak zyc
kilka groszy z allegro, kilka z korepetycji, młody za mały na przedszkole,
opiekunka wziełaby moją pensję, zresztą bez skutku szukałam pracy kiedy byłam
"młoda i bez zobowiązań" a co dopiero teraz...

pocieszcie bo zwariuję
dołek po uszy ;-((((((((((
Obserwuj wątek
    • emax12 Re: 847zl... 12.09.05, 22:36
      faktycznie za dwie stówki cięzko będzie. Może jakaś dotacja od dziadków?
      Czy mąż rozumie Twój niepokój?
    • anna-pia Re: 847zl... 12.09.05, 22:41
      nie załamuj się - jesteście zdrowi? to najważniejsze!
      spróbuj uderzyć do caritasu, pomocy społecznej jakiejś, zawsze jakieś zapasy
      (typu mąka, makaron) dostaniesz
      to Ty dajesz korepetycje czy mąż?
      • huggire Re: 847zl... 14.09.05, 07:49
        ale kolezanka napisała ze ma jeszcze swoją pensje.
        • anias29 Re: 847zl... 14.09.05, 08:01
          huggire napisała:

          > ale kolezanka napisała ze ma jeszcze swoją pensje

          Gdzie napisała??
          • huggire Re: 847zl... 14.09.05, 08:04
            anias29 napisała:

            > huggire napisała:
            >
            > > ale kolezanka napisała ze ma jeszcze swoją pensje
            >
            > Gdzie napisała??

            ze swoją pensje musiałaby dać opiekunce,ale widocznie nie chce jej zatrudnic,
            wiadomo przedszkole lepsze i tańsze.
            • moofka Re: 847zl... 14.09.05, 08:14
              huggire napisała:

              > > Gdzie napisała??
              >
              > ze swoją pensje musiałaby dać opiekunce,ale widocznie nie chce jej zatrudnic,
              > wiadomo przedszkole lepsze i tańsze.
              __________________________
              o ile dobrze zrozumialam wzielaby, gdyby ja miala
              ale nie ma bo pracy nie szukala
              szukala kiedys, kiedy byla cyt. "mloda bez zobowiazan" to teraz zaklada, ze i
              tak jest bez szans
            • anias29 Re: 847zl... 14.09.05, 09:02
              Swoją pensję MUSIAŁYBY dać opiekunce, GDYBY poszła do pracy. Czytaj ze
              zrozumieniem, huggiresmile
    • kasiula.m Re: 847zl... 12.09.05, 22:56
      Nie czekaj tylko wal do MOPSu. Na trzy osoby to za mało, otrzymacie wsparcie -
      tak mi sie wydaje. Może np. zrobią za Was jakieś opłaty.

      Na naszym osiedlu jest kilka rodzin, w których nie bardzo byłoby z czego
      zapłacic za przedszkole. Jeżeli udowodnicie w MOPSie niskie dochody, to wtedy
      oni płacą za posiłki w przedszkolu dodatkowo w takiej sytuacji przedszkole
      znosi opłatę stałą. W tej sytuacji za przedszkole miesięcznie jest 0,00 zł.

      Jeąeli ktoś w tej sytuacji robi problemy, mówiąc np. że matka nie pracuje i
      przedszkole nie jest konieczne - utrzymuj, że to ważne dla rozwoju dziecka, itd.

      To tak na przyszłość, gdybyście jednak myśleli o przedszkolu.

      Jeżeli MOPS się "wypnie" (w co wątpię) to, przynajmniej w naszym przedszkolu
      opłata stała jest obniżona o 50% jeżeli dochód netto na członka rodziny nie
      przekracza 316,00 zł. Zawsze coś, prawda?

      Jeżeli macie opory przed proszeniem (państwa) o pomoc... Trzeba się ich pozbyć.

      Jeśli chcesz, napisz mi na priv, jeżeli np. mieszkasz na Śląsku - jakie masz
      wykształcenie, zawód itd. Przy szukaniu pracy warto powiedzieć o tym wielu
      osobom, czasem ktoś gdzieś usłyszy o wolnym etacie...

      Ja też szukam pracy.

      Trzymaj się,
      Kasia
    • driadea Re: 847zl... 12.09.05, 22:58
      Ja mam 420 zł, nawet na rachunki nie wystarczy. Przykre.
      • kasssannndra Re: 847zl... 13.09.05, 08:16
        driadea napisała:

        > Ja mam 420 zł, nawet na rachunki nie wystarczy. Przykre.
        _______________________
        To z czego żyjesz?
    • clk Re: 847zl... 13.09.05, 08:24
      ja mam na miesiac tyle samo, po odjeciu czesci na moje wydatki miesieczne
      zostaje kolo 500. Ale za 2 miesiace podwyzka, wiec bedzie lepiej smile
      Dobrze, ze moj mezczyzna zarabia wiecej...
    • ggoska Re: 847zl... 13.09.05, 08:30
      Możesz również wystapic o dodatek mieszkaniowy. Wtedy znaczną cześć opłat za
      mieszkanie pokryje Mops. A pracy zawsze warto szukać i nie załamywać się
      niepowodzeniami w poszukiwaniach.

      Pozdrawiam
    • moofka Re: 847zl... 13.09.05, 08:47
      faktycznie fajnie, nie jest
      dodatki dodatkami, mopsy mopsami,
      na pewno dla nikogo nie ijest przyjemne chodzic i prosic sie o 60zł zapomogi
      a moze by tak od meza oczekiwac, ze rozejrzy sie za lepiej platną pracą skoro
      ma zyczenie miec w domu niepracującą zonę?
      fajnie przyjsc dac 847 zl pensji, miec posprzatane cieply obiad, a skąd i jak
      niech sie kobita martwi - ja swoje 847 zarobilem
      sorry, ze tak gorzko, ale dorosły chlop, maz i ojciec mógłby byc bardziej
      obrotny
      • kasiula.m Re: 847zl... 13.09.05, 11:26
        Oj, gorzko.
        Moofko, nie wiem skąd piszesz i jaką masz sytuację (finansową) ale musisz
        wiedzieć że nie wszystko jest tak proste w życiu.

        Np. łatwiej radzą sobie mieszkańcy stolicy, w innych częściach kraju jest
        różnie, czasem bardzo bardzo źle. Wiele rodzin nie ma szans na podniesienie
        poziomu życia, choćby mieli pomysły na biznes albo szukali pracy 24 h na dobę.
        Może być i tak, że mąż autorki wątku cieszy się że w ogóle ma pracę. Znam takie
        rodziny.

        A dzieci są w ogóle w naszym kraju "olewane", tzn. niezamożne rodziny z
        dziećmi. Może dlatego, że prawo do głosowania w wyborach od 18 r.ż. sad
        • llidkaa Re: 847zl... 13.09.05, 11:56
          my tez nalezymy do tych ktorym ciągle brakuje juz nie mowiąc biednych ale trzeba
          zyc dalej bo jest dla kogo, juz nie raz pisalam ze dziwie sie tym co mają ze 2-3
          tys na miesiąc a nieraz i wiecej i narzekają.
        • moofka Re: 847zl... 13.09.05, 12:13
          kasiula.m napisała:


          > Np. łatwiej radzą sobie mieszkańcy stolicy, w innych częściach kraju jest
          > różnie, czasem bardzo bardzo źle. Wiele rodzin nie ma szans na podniesienie
          > poziomu życia, choćby mieli pomysły na biznes albo szukali pracy 24 h na dobę.
          _________________________________________
          niepojete dla mnie podejscie
          ludzie pracuja i otwieraja biznesy w roznych miejscach kraju
          podejscie, nic nie robie bo i tak nie ma szans - jest mi zupelnie obce
          pod lezacy kamien woda nie plynie, jak mowi stare przyslowie pszczol smile
          nie wiem, jak i na ile zaangazowany w poprawe sytuacji jest maz autorki,
          dlatego nie oceniam
          po prostu obserwowalam nieraz pasywnych facetow ze smieszna pensją, ktorzy
          oczekiwali
          pelnej obslugi i prawa do zasluzonego w ich opinii wypoczynku, bo zarabiaja
          przeciez
          nic to, ze starcza na trzy dni
          a to w koncu dzieczyna sie zamartwia, skad jeszcze wziac - allegro,
          korepetycje, tanie obiady
          on swoje zrobil, zarobił
          o takim podejsciu mówie, nie chcialam nikogo urazic
          co do cieszy sie, ze w ogole ma prace owszem, ma i dobrze
          ale skoro nie starcza, to nalezy szukac takiej, zeby starczalo

          nie potrafilabym kochac i szanowac faceta, ktory skazuje nas na nędzę
          co innego przejsciowe klopoty, ktoz ich nie ma
          ale permanente zycie w nędzy nie wrozy dobrze zwiazkowi, rodzinie, wszystkiemu

          mam nadzieje, ze klopoty agi sa przejsciowe wlasnie
          i niebawem slonce zaswieci a stan konta sie poprawi
          maly podrosnie i mozna bedzie mozna pójsc do pracy, albo maz awansuje smile


          • andaba Re: 847zl... 13.09.05, 12:22
            Nóż mi się w kieszeni otwiera, jak słyszę i czytam - niech mąż poszuka lepiej
            płatnej pracy...
            Wiem o czym mówię, bo mój zarabia... lepiej nie pisać ile, ale pracy nie
            zmieni, bo: szanse na znalezienie lepiej płatnej pracy w państwowym zakładzie
            są zerowe, a do prywaciarza nie pójdzie, bo wtedy zamiast obiecanych 1200 można
            dostać g..., wiadomo jak to bywa. Państwowy zakład jednak marnie bo marnie, ale
            płaci. Jest urlop. Jest ubezpieczenie. Jest ustalona ilość godzin do
            przepacowania w miesiącu. Wszystko to jest moim zdaniem lepsze niż iluzja
            dobrych zarobków.
            • kosmitos Re: 847zl... 13.09.05, 12:38
              nie przesadzaj; ja i mój mąż pracujemy w prywatnych firmach i nikt nas nie
              oszukał; chyba szału bym dostała gdyby mi facet powiedział, że będzie siedział
              za grosze w państwowej firmie bo się boi, że mu nie zapłacą, albo będzie musiał
              zostać po godzinach; Anaba do jakiego pokolenia należysz?
              • g0sik Re: 847zl... 13.09.05, 13:16
                ...bo u "prywaciarza" to trzeba pracować, a na państwowej posadzie jeszcze
                często jest tak, że czy się stoi czy się leży 1200 się należy......
                • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:21
                  Otóz to...
            • inia25 Re: 847zl... 13.09.05, 12:40
              A mnie się nóż w kieszeni otwiera, kiedy słyszę lub czytam: "a do prywaciarza
              nie pójdzie, bo wtedy zamiast obiecanych 1200 można dostać g..., wiadomo jak to
              bywa. Państwowy zakład jednak marnie bo marnie, ale płaci. Jest urlop. Jest
              ubezpieczenie. Jest ustalona ilość godzin do przepacowania w miesiącu. Wszystko
              to jest moim zdaniem lepsze niż iluzja dobrych zarobków." Nie rozumiem
              podejścia, że u prywaciarza jest gorzej. ja pracuję u "prywaciarza". Zarabiam
              super. Pensje mam płaconą przed końcem miesiąca.Mam ubezpieczenie, mam urlop.
              Mam premie. Mam określoną ilość godzin do przepracowania w miesiącu. Mam
              samochód służbowy do niekontrolowanego codziennego użytku. Mam fajnie! Byłam na
              macierzyńskim, wróciłam, awansowałam. Jesli bym miała podejście że do
              prywaciarza nie pójdę do bym pracowała w państwówce za 600-1000 zł, albo
              siedziałabym na bezrobociu i zastanawiala sie co zrobic żeby było lepiej. A tak
              mam luzik, fajną pracę i zarabiam kilka tysiączków miesięcznie.

              Podzielam zdanie moofki, ze biznesy kręca się wszędzie. Nie tylko w stolicy!
              Wiadomo trzeba mieć pomysł, chęć do pracy no i pewnie jakiś wkład własny. No i
              trzeba mieć odwagę, żeby ruszyć z własnym przedsięwzięciem!

              Dodam, ze nie oceniam i nie komentuję sytuacji autorki wątku. Komentuję
              odpowiedzi, na które nie mogłam pozostac obojętna.

              A do autorki wątku: nie załamuj się. Porozgladaj się za pracą. Jeśli nie masz
              żadnych szans na podjęcie jakiegoś zajęcia, to może pomyśl o opiece nad czyimś
              dzieckiem. Czasami mamy chętnie oddają swoje dzieci pod opieke innym mamom (nie
              zawsze, ale sa takie mamy). Pójdź do MOPSU - przecież po coś oni są. Życzę
              powodzenia!
              • andaba Do ini25 13.09.05, 12:48
                Ależ kobieto, ja nie mam na myśli takich jak Ty!
                Piszesz o służbowym samocdzie, awansach, kilku tysiączkach.
                Mój szwagier u prywaciarza zarabiał 600 złotych i miał szczęście, jak mu w
                ogóle zapłacili.
                My po prostu żyjemy w zupełnie innych światach.
                • inia25 Re: Do andaba 13.09.05, 12:51
                  ja rozumiem, że jest prywaciarz i prywaciarz. Ja opisałam swoja sytuację u
                  prywaciarzasmile
                • kosmitos Re: Do ini25 13.09.05, 12:54
                  szwagier miał problemy z pracodawcą więc twój mąż na wszelki wypadek nie będzie
                  zmieniał kiepskiej pracy? państwowe zakłady też upadają i nie wypłacają ludziom
                  pensji miesiącami, np. niektóre szpitale, albo ktoś wykupuje taki zakład a
                  potem zwalnia; jak widzisz na państwowej posadzie też nic pewnego, chyba, że w
                  ZUS-ie lub w urzędzie skarbowym-tam biurokracja kwitnie i ludzie raczej nie
                  wylatują z pracy
                • attena76 Re: Do ini25 13.09.05, 17:03
                  a ja nie rozumiem czemu ludzie takich rzeczy nie zgłaszają PIP-owi??, jak sie
                  nie będziemy szanowac sami to nikt nas nie bedzie szanował
            • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:21
              andaba napisała:

              > Wiem o czym mówię, bo mój zarabia... lepiej nie pisać ile, ale pracy nie
              > zmieni, bo: szanse na znalezienie lepiej płatnej pracy w państwowym zakładzie
              > są zerowe, a do prywaciarza nie pójdzie, bo wtedy zamiast obiecanych 1200
              > można dostać g..., wiadomo jak to bywa. Państwowy zakład jednak marnie bo
              > marnie, ale płaci. Jest urlop. Jest ubezpieczenie. Jest ustalona ilość godzin
              > do przepacowania w miesiącu. Wszystko to jest moim zdaniem lepsze niż iluzja
              > dobrych zarobków.

              Z takim podejsciem rzeczywiscie nie ma co oczekiwac lepszego zycia.
              A prywaciarz na umowe nie zatrudnia? Moj maz od dawna pracuje w prywatnych
              firmach i nigdy nie mial problemu z wyplata (rozna, owszem, ale placone bylo).
              Jak jest umowa, to jest i ubezpieczenie, i urlop, i premia (jesli takowa
              przewiduje). A panstwowe firmy dzisiaj wcale nie sa pewne. Na pewno nie tyle
              pewniejsze, od prywatnych, zeby dla iluzji stalosc godzic sie na niska pensje.
              Okreslona ilosc godzin pracy? Niestety, czesto zeby zarobic, trzeba pracowac,
              az sie cos zrobi, a nie od - do i oczekiwac Bog wie czego.
              Ryzyko tez trzeba podejmowac.
              • andaba Re: 847zl... 13.09.05, 13:27
                Zoda, żeby zarobić trzeba pracować, ale często za tą samą kwotę pracuje się 12
                godzin zamiast 8.
                No pewnie, można ryzykować. Tylko po co? Zwolni się z pracy, innej nie
                znajdzie, albo znajdzie za te same pieniądze, albo za mniej, albo go wywalą po
                trzch miesiącach i co wtedy? Iść pod kościół? Bo za zasiłek z MOPS to się
                raczej ne wyżyje...
                • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:31
                  No coz, jak trzeba pracowac 12 godzin, to sie pracuje. Lepiej odbebnic 8 i miec
                  marne grosze, czy 12 i miec sporo wiecej? Moj maz zasuwa po 12-14 godzin,
                  bo inaczej mialby tak nedzna kase, ze bysmy nie dali sobie rady. Nie mozna
                  robic malo i miec duzo. Niestety.
                  • andaba Re: 847zl... 13.09.05, 13:35
                    Niestety nie wszyscy płacą więcej za 12 godzin niż za osiem...
                    Jak już pisałam, mówimy o dwóch różnych światach. Nie wszystko jest takie
                    proste, jak się niektórym wydaje. Podejrzewam, ba, jestem pewna że mój
                    pracowałby z okrzykiem radości i 16 godzin, gdyby mu ktoś za to dał półtora
                    tysiąca.
                    • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:39
                      No to moze trzeba pomyslec o przeniesieniu sie do tego 'innego swiata'?
                      • andaba Re: 847zl... 13.09.05, 13:42
                        e_r_i_n napisała:

                        > No to moze trzeba pomyslec o przeniesieniu sie do tego 'innego swiata'?

                        Chętnie, ale jest to równie realne jak przniesienie się w przyszłość. Lub
                        przeszłość, jak kto woli.
                        • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:44
                          Wiesz, z takim podejscie, nie ma co marzyc o lepszym zyciu. Niestety.
                  • alinghi e_r_i_n 14.09.05, 01:45
                    e_r_i_n napisała:

                    Moj maz zasuwa po 12-14 godzin,
                    > bo inaczej mialby tak nedzna kase, ze bysmy nie dali sobie rady. Nie mozna
                    > robic malo i miec duzo. Niestety.

                    Twój mąż zasuwa...a Ty? Bo z tego co napisałaś to wynika, że faktycznie życia
                    nie znasz. Trochę empatii dziecino miła.
                    • e_r_i_n Re: e_r_i_n 14.09.05, 08:15
                      No nie znam, w koncu z 'innego swiata' jestem, mamusiu wink
                  • cocollino1 Erin???? 14.09.05, 13:12
                    przepraszam, czepiam sie, ale sama napisalas ze maz pracuje 12-14 godzin bo
                    inaczej nie dalibyscie sobie rady, masz kilkuletnie dziecko, a w innnym poscie
                    piszesz ze nie miesci ci sie w glowie, ze faceci pracuja na dwa etaty a zony z
                    dziecmi w domu. Ty chyba nie pracujesz nie??
                    • e_r_i_n Re: Erin???? 14.09.05, 13:15
                      Maz ma własna dzialalnosc, wiec nie pracuje na dwa etaty - po prostu ile włozy pracy, tyle wyjmie kasy. A ja nie siedze z dzieckiem w domu.
                      • cocollino1 Re: Erin???? 14.09.05, 13:30
                        sama napisalas ze mąz pracuje po 12-14 godzin, to twoje slowa?? ja nie pisalam
                        ze siedzisz w domu, tylko zapytalam czy pracujesz?
                        • e_r_i_n Re: Erin???? 14.09.05, 14:31
                          Nie, koncze dzienne studia. Moj pracuje tyle, bo taka jest specyfika jego pracy. I pracowac tak bedzie nawet wtedy, gdy ja do pracy pojde.
            • attena76 Re: 847zl... 13.09.05, 16:08
              Toż to komunistyczne poglady... Prywaciaż to zdzierca. Moi rodzice są od 40 lat
              prywaciażami. Nigdy nie zdażyło im się nie wypłacić wypłaty, dodatków
              urlopowych, czy nie udzielić urlopu któremuś z pracowników. Fakt nie płaca
              ludziom góry pieniędzy, ale tylko dlatego, że ich na to nie stać.
              I jeżeli czytam takie posty jak Twój to dopiero mi sie nóż w kieszeni otrwiera.

              Ps. Nie wiem czy wiesz, że jest taka instytucja jak PIP, która pilnuje
              pracodawców.
              • ewa4441 Czym są??? Prywaciażami? A co to jest? 13.09.05, 16:18
                Widać marnie im się wiedzie , bo nawet córki nie wykształcili. Albo wprost
                przeciwnie, załatwili za forsę zaświadczenie o licznych dysfunkcjach.

                I jeszcze to zdażenie.
                • kasiula.m Re: Czym są??? Prywaciażami? A co to jest? 13.09.05, 16:49
                  A tobie brak życzliwości.
                  Po co się czepiac?
                  Ważne że wiadomo, co chciała przekazać.
                  To temat na osobny wątek: ja uważam, że na forum ortografia i interpunkcja nie
                  mają wielkiego znaczenia.
                • attena76 Re: Czym są??? Prywaciażami? A co to jest? 13.09.05, 17:00
                  za to nauczył szacunku do pracy i ludzi. A gdybyś nie pamiętała tamtych czasów
                  to nie tak łatwo im (prywaciarzom- wyzyskiwaczom) było.

                  ps. przepraszam za błedy, piałam w pośpiechu. Nie posiadam zaswiadzczeń o
                  dysfunkcjach. W moich czasach takowych nie było.
    • nataliamackowiak Re: 847zl... 13.09.05, 12:41
      My mielismy 900 zł na ten miesiąc na przeżycie, co nie starczyło nawet na
      rachunki, bo OC za samochód akurat w tym m-cu wypadło 400 zł...
      Bez komentarza.
      Nataliasad
      • arletta.wagner Re: 847zl... 13.09.05, 12:58
        jęsli męzowi agi tak dobrze na tej ,,bezpłatnej" posadzie to niech chociaz
        poszuka dodatkowej pracy. dla mnie facet który skazuje swoją rodzinę na tak
        trudne warunki ale przeciez pracuje bo przynosi te 800zł to człowiek lekko
        nieodpowiedzialny i niedojrzały.no i do prywaciarza nie pójdzie...lepeij iśc do
        pomocy społecznej niz do prywaciarza? a dziewczynie wspólczuje sytuacji i
        takiego meża
        • kosmitos Re: 847zl... 13.09.05, 13:40
          mi też żal dziewczyny, zwłaszcza, że mając małe dziecko musiałaby znaleźć w
          miarę dobrze płatną pracę, żeby po odliczeniu opiekunki jeszcze coś zostało;
          nie wiemy kim oni są z zawodu, ale facet mógłby wykazać minimum inicjatywy-
          jeśli ma kiepski zawód to przekwalifikować się itp..., ale trzeba chcieć;
          założył rodzinę i co dalej-trzeba być odpowiedzialnym; my oboje się staramy
          mieć pracę dosyć dobrą, bo oboje uważamy, że mając dziecko trzeba się starać;
          nie mając pieniędzy nie tylko my to odczujem ale dziecko, które musi dostać
          jeść, mieć czyste ubranie, pieluchy itp.. najbardziej to szkoda dzieci-dorośli
          nie chcą się postarać a konsekwencje dotkną też osoby która nie ma na to
          wpływu; zgadzam się z arlettą, że facet jest nieodpowiedzialny i w ogóle trudno
          mi to komentować, bo nie chcę, żeby autorka poczuła się urażona
          • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 13:42
            Ja wychodze z zalozenia, ze jesli nawet na poczatek zarobi sie tylko na
            opiekunke, to z czasem jest szansa na wieksza kase - a jesli sie siedzi w domu,
            to szanse te maleja, nie rosna.
            • kosmitos Re: 847zl... 13.09.05, 13:52
              pewnie, że tak, przynajmniej jakiegoś doświadczenia się nabiera; tylko, że
              matce trudno zostawić małe dziecko i w tym sensie autorkę rozumiem, że woli
              sama się zająć
              • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 14:08
                Wiesz, kazdej matce jest ciezko zostawic dziecko - tej, ktora wraca zaraz
                po macierzynskim do pracy, zeby jej nie stracic, tez.
                Ale niestety - taki lajf uncertain
        • kasiula.m Re: 847zl... 13.09.05, 15:11
          A gdzie tutaj tzw.partnerstwo????

          Zaszufladkowałyście faceta jako maszynkę do robienia pieniędzy?
          Dlaczego nikt nie sugeruje kobiecie, żeby "ruszyła głową" i wzięła sie do
          roboty??

          To dopiero średniowiecze.

          Nie każdy musi mieć talent do robienia kasy, choćby nawet był wykształcony,
          inteligentny i pracowity.
          Wg Was każdy facet przynoszący za mało kasy to niedojda! Straszne...

          A kto w Waszych rodzinach zarabia? Czy tylko "wisicie" na Waszych partnerach?

          Kto powiedział, że domem i dziećmi ma sie zajmować akurat kobieta?
          • moofka Re: 847zl... 13.09.05, 15:17
            kasiula.m napisała:

            > To dopiero średniowiecze.
            >
            > Nie każdy musi mieć talent do robienia kasy, choćby nawet był wykształcony,
            > inteligentny i pracowity.
            > Wg Was każdy facet przynoszący za mało kasy to niedojda! Straszne...
            _______________________________
            talent?
            talent to mozna miec do majsterkowania slbo gry w noge
            i tu zgodze sie, nie kazdy musi
            ale utrzymac rodzine na przyzwoitym (! - to naprawde nieduzo) poziomie
            to jest obowiazek faceta, ktory zaklada rodzine


            > A kto w Waszych rodzinach zarabia? Czy tylko "wisicie" na Waszych partnerach?
            >
            > Kto powiedział, że domem i dziećmi ma sie zajmować akurat kobieta?
            _________________________________
            obecnie - obydwoje
            byl jednak czas kiedy dziecko bylo malenkie ui w zwiazku z tym nie pracowalam
            oczywistym bylo dla mnie, ze facet w takiej sytuacji poczuwa sie
            a nie wtraca glodne gadki o partnerstwie

            moze tu nawet nie tyle chodzi o sumy, co o checi, aktywnosc i motywacje do
            zmainy niesatysfakcjonującego stanu rzeczy i konta
            • kasiula.m Re: 847zl... 13.09.05, 15:31
              Właśnie do tego też trzeba mieć talent. Tzn.do "robienia kasy". Iluż w naszym
              kraju nowobogackich "buraków" z tego powodu? wink Aż się odechciewa marzyć np. o
              prywatnej szkole, żeby nie narażać dzieci na kontakt z dziećmi
              takich "uzdolnionych" ludzi. Niestety.

              Ja np. pomogłam mężowi znaleźć pracę, gdy jej nie miał i nigdy nie
              powiedziałabym mu złego słowa, np. ze jest leniem,bo nie był.

              Ale nie uważam że tylko na barkach ojca rodziny spoczywa obowiązak utrzymania
              rodziny. Cóż, taka "postepowa" jestem.

              > moze tu nawet nie tyle chodzi o sumy, co o checi, aktywnosc i motywacje do
              > zmainy niesatysfakcjonującego stanu rzeczy i konta

              O, tak, z tym się zgadzam.

              Więc zróbmy coś, żeby dziewczynie (autorce) się chciało i żeby udało im się coś
              zmienić.

              Nie wolno sie zalamywać!!



            • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 15:38
              moofka napisała:

              > ale utrzymac rodzine na przyzwoitym (! - to naprawde nieduzo) poziomie
              > to jest obowiazek faceta, ktory zaklada rodzine

              A ja sie nie zgodze. Moze tez jestem postepowa w zla strone, ale uwazam,
              ze to nie jest tylko obowiazek faceta. Jesli jest malenkie dziecko - to owszem,
              facet powinien zarabiac na rodzine. Ale gdy dziecko ma wiecej niz rok,
              a sytuacja finansowa rozowa nie jest - to kobieta tez powinna isc do pracy.
              Najbardziej szokuje mnie sytuacja, gdy facet zasuwa na 3 etatach, 7 dni
              w tygodniu, zeby rodzina zyla na odpowiednim poziomie, a kobieta siedzie z
              kilkulatkiem w domu - i dziecko ojca nie widzi. Co innego, jak facet w jednej
              pracy zarabia na tyle dobrze, ze zona nie musi pracowac.
              Jesli moj maz musialby pracowac po 20 godzin dziennie, zebysmy mieli co jest -
              a moj syn w zwiazku z tym nie mialby ojca, to ja osobiscie wolalabym pojsc do
              pracy na te 8 godzin i miec meza w domu chociaz chwile.
              • moofka Re: 847zl... 13.09.05, 16:21
                _r_i_n napisała:

                > moofka napisała:
                >
                > > ale utrzymac rodzine na przyzwoitym (! - to naprawde nieduzo) poziomie
                > > to jest obowiazek faceta, ktory zaklada rodzine
                >
                > A ja sie nie zgodze. Moze tez jestem postepowa w zla strone, ale uwazam,
                > ze to nie jest tylko obowiazek faceta. Jesli jest malenkie dziecko - to
                owszem,
                >
                > facet powinien zarabiac na rodzine.
                _________________________-
                no wlasnie o tym pisze smile

                Ale gdy dziecko ma wiecej niz rok,
                > a sytuacja finansowa rozowa nie jest - to kobieta tez powinna isc do pracy.
                > Najbardziej szokuje mnie sytuacja, gdy facet zasuwa na 3 etatach, 7 dni
                > w tygodniu, zeby rodzina zyla na odpowiednim poziomie, a kobieta siedzie z
                > kilkulatkiem w domu - i dziecko ojca nie widzi.
                ______________________________
                szczerze powiem nie znam takich rodzin
                wiecej takich gdzie pan i wladca przyniesie jakis ochlap
                zona pracuje, zarabia nie mniej
                a jeszcze musi wykonywac wszytskie okolodomowe "typowo kobiece" czynnosci


                Co innego, jak facet w jednej
                > pracy zarabia na tyle dobrze, ze zona nie musi pracowac.
                > Jesli moj maz musialby pracowac po 20 godzin dziennie, zebysmy mieli co jest -

                > a moj syn w zwiazku z tym nie mialby ojca, to ja osobiscie wolalabym pojsc do
                > pracy na te 8 godzin i miec meza w domu chociaz chwile.
                _______________________________
                a pewnie ze tak smile
                • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 18:40
                  moofka napisała:

                  > szczerze powiem nie znam takich rodzin
                  > wiecej takich gdzie pan i wladca przyniesie jakis ochlap
                  > zona pracuje, zarabia nie mniej
                  > a jeszcze musi wykonywac wszytskie okolodomowe "typowo kobiece" czynnosci

                  Ja znam raczej rodziny, gdzie oboje pracuja (i nawet niekoniecznie dlatego,
                  ze musza, bo inaczej marnie by zyli, ale dlatego, ze oboja chca pracowac).
                  Ale jak poczytam chociazby watek 'o ktorej wracaja wasi mezowie' (czy cos w tym
                  stylu), to mnie zdziwienie ogarnia - ten przyklad o mezu pracujacym kilkanascie
                  godzin i zonie w domu z kilkulatkiem to stamtad wlasnie.
    • black_currant Re: 847zl... 13.09.05, 14:00
      Dziewczyny,
      chyba trochę przesadzacie.

      Po pierwsze wcale nie jest powiedziane, że mąż Agi cały czas tak źle zarabia
      ('tak źle jeszcze nie było' - ja z tego rozumiem, że jego pensja się waha, a ten
      miesiąc był wyjątkowo kiepski)
      Po drugie - o pracę nie jest łatwo. I nie każdy kto źle zarabia to leń i obibok,
      któremu nie chce się szukać innej pracy. Przenosiny do innego miasta, gdzie o tą
      pracę łatwiej, czy założenie własnego interesu też nie są takie łatwe, jeśli nie
      ma się kapitału na początek
      Po trzecie - ja też uważam, że praca procentuje, nawet jeśli zarobi się tylko na
      opiekunkę, ale trzeba faktycznie na nią zarobić, a poza tym to nie poprawi
      sytuacji materialnej rodziny na chwilę obecną...

      Owszem, jeśli obecna praca mężą autorki wątku jest tak kiepsko płatna, to na
      pewno powinien szukać lepszej. A póki co zostaje pomoc społeczna. Żeby przetrwać...

      A swoją drogą, to ciagle nie mieści mi się w głowie, że ludzie zarabiają tak
      mało, że nie stać ich na utrzymanie rodziny. Paranoja sad(((

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
    • mala.ela Re: 847zl... 13.09.05, 14:11
      jestem zszokowana czytając wasze posty. Nigdy nie spotkałyscie ludzi uczciwych,
      chętnych do pracy, ale tej pracy nie mających? W moim miasteczku jest ich na
      pęczki! Mamy kopalnię i hutę, obydwa zakłady zwalniaja ludzi, a w okolicy pracy
      brak... Nie, źle się wyraziłam, praca od czasu do czasu jest, ale
      każdy "prywaciarz" wie, ze na jedno miejsce ma 10 chętnych, więc wypłaca
      najniższą krajową, każe pracowac i po 16 godzin, a za nadgodziny nie płaci.
      Niestety, nie wszędzie mozna znaleźc lepszą pracę! moja szwagierka pracy szuka
      juz 1,5 roku, nic nie moze znaleźc a wiem że SZUKA AKTYWNIE a nie tylko
      przegląda ogłoszenia prasowe.
      • andaba Re: 847zl... 13.09.05, 14:18
        mala.ela napisała:

        > jestem zszokowana czytając wasze posty. Nigdy nie spotkałyscie ludzi
        uczciwych,
        >
        > chętnych do pracy, ale tej pracy nie mających? W moim miasteczku jest ich na
        > pęczki! Mamy kopalnię i hutę, obydwa zakłady zwalniaja ludzi, a w okolicy
        pracy
        >
        > brak... Nie, źle się wyraziłam, praca od czasu do czasu jest, ale
        > każdy "prywaciarz" wie, ze na jedno miejsce ma 10 chętnych, więc wypłaca
        > najniższą krajową, każe pracowac i po 16 godzin, a za nadgodziny nie płaci.
        > Niestety, nie wszędzie mozna znaleźc lepszą pracę! moja szwagierka pracy
        szuka
        > juz 1,5 roku, nic nie moze znaleźc a wiem że SZUKA AKTYWNIE a nie tylko
        > przegląda ogłoszenia prasowe.


        Ufff...
        Już myślałam, że tylko ja jestem z tego innego świata...
      • kosmitos Re: 847zl... 13.09.05, 14:19
        pewnie, że masz rację, ale tu chodzi o postawę wobec życia i nie o męża
        autorki; rozumiesz dla mnie jest nie pojęte, że ktoś nawet nie próbuje; jeżeli
        woli na państwowej kiepskiej posadzie 8 godz. dziennie to ok, ale po pracy
        można do prywaciarza jeszcze na pól etatu, a nie przed telewizor; wiem, że
        trudno o pracę, ale jedni starają się a inni poprzestają na stękaniu
        • gugus2004 Re: 847zl... 13.09.05, 14:43
          ja zgadzam sie z wypowiedzia andaba tez pochodze z miejscowosci w ktorej jest
          kopalnia i co z tego ludzie nie placa za mieszkania bo nie maja z czego
          przyjmuja do spolek na 3 mies a puzniej zwalniaja .moj brat kawaler wyjechal do
          innego miasta ciagnol 2 prace naraz kupil samochut na raty wyczymal tak 3 lata
          i garba sie dorobil a nie swojego interesu
    • kasiula.m Re: 847zl... 13.09.05, 15:19
      A kto powiedział, że mąż autorki wątku pracuje w firmie państwowej?

      W naszym mieście tak się zarabia (z wyższym wykształceniem) w firmach
      prywatnych, np. projektowych. Czasem na wypłatę trzeba poczekać kilka miesięcy,
      i tak bywa.
    • kama90 Re: 847zl... 13.09.05, 15:49
      Zszokowały mnie wypowiedzi niektórych dziewczyn.Na litość boską skad Wy
      wiecie,że mąż autorki to nierób.Czy Ona napisała "poradźcie bo On tak mało
      zarabia, nie wiem co robic, przychodzi z pracy siada w fotelu i popija piwo a
      ja rece urabiam po pachy?"
      Proszę wskażcie miejsce gdzie tak zostało napisane przez autorke watku, bo
      czytałam jej wypowiedź kilka razy i nie widze tego. Chyba jednak mam wiekszą
      wadę wzroku niz twierdzą lekarze.
      Mam wrazenie,ze niektóre z Was mają problem ze zrozumieniem tekstu pisanego a
      moze zdolności czytania między wierszami.
      I ten tekst"współczuje takiego męża"....
      • gwx Re: 847zl... 13.09.05, 16:18
        Jestem tego samego zdania co kama90 - nie każda e-mama potrafi czytać tekst ze
        zrozumieniem. Ale za to doskonale potrafi "oceniać" inne osoby. Tylko jeśli
        chodziłoby o ich własnego męża to,czy byłyby takie skłonne do takich ostrych
        ocen. Czekałam jeszcze,żeby któraś napisała,żeby autorka listu zmieniła sobie
        męża, bo ma nieudacznika, który przynosi do domu mało pieniędzy.
        A co do firm prywatnych, to wcale nie jest tak różowo i nie płacą ogromnych
        pieniędzy, jak się niektórym wydaje.
        Moje koleżanki i koledzy pracujący w firmach projektowych (mają wyższe
        wykształcenie) u prywaciarzy zarabiają podobnie.Wysokość wypłaty może wzrosnąć
        tylko, jeśli biuro ma więcej zleceń.Tak więc bywają miesiące, gdy do domu
        przynoszą najniższą pensję.
        Pozdrowienia
        • brygida111 Re: 847zl... 13.09.05, 18:07
          Co niektórych dziewczyn nie rozumiem wogóle, Podpisuje się pod słowami GWX...
          Niektóre piszą ... szukaj pracy lepiej na poczatku cała pensje wydać na
          opiekunkę ale mieć prace... Później bedzie lepiej... Ciekawa jestem kiedy?
          Przykład z mojego życia. Pracowałam w firmie znanej w całej Polsce dostawałam
          1000 zł brutto przez 4 lata, żadnych podwyżek ,żadnych szans na premie. I nie
          wątpie w to jak ktoś mówi że jest mu ciężko, nie może znaleźć pracy, ma męża
          nieroba. Są osoby pracujące codziennie po 12 godzin i dostają najniższą pensje,
          co chwila składają nowe Cv do innej pracy i nic to samo...
          Dziewczyny weźcie pod uwagę że Polska to nie tylko stolica i większe miasta, to
          również miasteczka, i wsie, a tam sytuacja jest przeokropna.
          I prosze was Nie nazywajcie kogoś nierobem tylko dlatego że mało zarabia,
          A co do tego 847 zł to mogę powiedzieć tyle mamy tyle samo, bo Mops stwierdził
          że za dużo zarabialiśmy w tamtym roku. I nie łudzcie sie że dostaniecie z Mopsu
          pomoc bo w tym miesiacu nie macie kasy... ja tak czekam 4 miesiace...
          • e_r_i_n Re: 847zl... 13.09.05, 18:41
            brygida111 napisała:

            > Niektóre piszą ... szukaj pracy lepiej na poczatku cała pensje wydać na
            > opiekunkę ale mieć prace... Później bedzie lepiej... Ciekawa jestem kiedy?

            To ja, to ja.
            Jest szansa, ze bedzie lepiej. Kiedy? Nie wiem. Wiem za to, ze jak sie bedzie
            siedzialo 5 lat w domu, to te szanse na lepsza pensje NA PEWNO nie wzrosna.
            • brygida111 Re: 847zl... 13.09.05, 21:27
              Tylko że jeżeli na opiekunkę mam wydac całą moja pensje to wole siedzieć w
              domu, wtedy wiem chociaż że moje dzieci są szczęśliwe, bo maja w domu mamę.
              A to fakt że z samego siedzenia w domu sytuacja finansowa sie nie zmieni.
              Zawsze warto szukac, a może trafi sie praca na tyle dobra że pokryje opiekunke
              i jeszcze zostanie.
              • moofka Re: 847zl... 13.09.05, 21:30
                to ja moze krotkowzroczna jestem, ale tez bym nie poszla do roboty, zeby tylko
                na opiekunke zarobic smile
                chyba ze jakis staz, stypendium, cos co podniosloby kwalifikacje czy szanse,
                ale tak, pracowac byle pracowac za pensje opiekunki, to chyba jednak nie
    • kasiula.m Re: 847zl... 13.09.05, 16:56
      Agakubo, co Ty na to?? GDzie jesteś?
    • agakuba77 Re: 847zl... 13.09.05, 23:07
      dziekuję za wszystkie słowa otuchy
      ochłonęłam już ciut i widzę jakies swiatełko...
      dodam jeszcze -mąż jest informatykiem, pracuje w prywatnej firmie gdzie pan i
      władca wychodzi z założenia - powinienes się cieszyć ze masz pracę... moj mąż
      często pracuje w delegacji, nie ma go w domu przez 3-4-5 dni w tygodniu i coś
      mnie bierze kiedy widzę taką wypłatę.... nie jest jakims niezdarą i zdarza mu
      się dorobić "na boku", są więc NA SZCZĘŚCIE lepsze miesiące kiedy można trochę
      zaoszczędzić i odetchnąć ale to 847zl załamuje.... jak dobrze ze babcia kupiła
      zimową kurtkę jak dobrze ze kupiła buty dla dziecka bo ja w tych samych od 2lat..
      przepraszam muszę kończyć młody wzywa wink

      • mamamonika Re: 847zl... 14.09.05, 13:22
        Jesli mąż jest informatykiem, takie wynagrodzenie to jakieś koszmarne
        nieporozumienie sad((, nawet jeśli bywa nieco lepiej.
        Napisz coś więcej - w czym się mąż specjalizuje, jakie ma doświadczenie,
        gdzie mieszkacie, nie sądzę, żeby bardzo długo szukał lepszej pracy. Bo o
        gorszą chyba by było trudniej w tym fachu :-{
    • ula_max co zrobić? No konkretnie 14.09.05, 08:41
      w tym momencie, na gwałt to chyba tylko MOPS. CIekawi mnie jak mogliście
      dopuścić do takiej sytuacji? Przecież to nagle się nie stało. Nie mozna było
      wcześniej przeiwdzieć że moze być ciężko?
      1. Dziecko za małe do przedszkola? A żłobek to co?
      2. Dlaczego Ty nie pracujesz?
      3. Szukałaś pracy kiedyś i co? Nie znalazłaś. I założyłaś rodzinę i urodziłaś
      dziecko licząc na cud? Na męża? Na toto lotka? Na rodzinę?
      Ręce opadają.
      Od razu to nic się nie da zrobić. Źle zaczęliście to dorosłe życie.
      • brygida111 Re: co zrobić? No konkretnie 14.09.05, 09:28
        > 1. Dziecko za małe do przedszkola? A żłobek to co?
        > 2. Dlaczego Ty nie pracujesz?
        > 3. Szukałaś pracy kiedyś i co? Nie znalazłaś. I założyłaś rodzinę i urodziłaś
        > dziecko licząc na cud? Na męża? Na toto lotka? Na rodzinę?
        > Ręce opadają.
        > Od razu to nic się nie da zrobić. Źle zaczęliście to dorosłe życie.


        A ja poponuje przeczytanie w/w postów tam już było to powiedziane. Gratuluje
        że Ty DOBRZE zaczełaś to dorosłe życie !!!!!!!!!!!

        > w tym momencie, na gwałt to chyba tylko MOPS.

        Zanim Mosp coś da to na konto wpłynie nastepna pensja i już może wyższa, Jak
        nie wiecie jak pracuej Mops to sie nie odzywajcie ja od 2 miesiecy czekam na
        decyzje przyznania zasiłku, i też nie mam kasy
        • moofka Re: co zrobić? No konkretnie 14.09.05, 09:34
          brygida111 napisała:

          > Zanim Mosp coś da to na konto wpłynie nastepna pensja i już może wyższa, Jak
          > nie wiecie jak pracuej Mops to sie nie odzywajcie ja od 2 miesiecy czekam na
          > decyzje przyznania zasiłku, i też nie mam kasy
          _______________________________________
          natychmiastowe decyzje o przyznaniu kasy to chyba tylko bankomaty podejmują tongue_out
        • ula_max Re: co zrobić? No konkretnie 14.09.05, 09:34
          Wiem, ... mimo wszystko dziękuję za gratulacje. Wyżej napisano to samo. Wiem,
          wyrażam tylko swoje poparcie.
    • gamma76 Re: 847zl... 14.09.05, 14:29
      Szukaj możliwości dorobienia, np w weekendy. Może jakieś ankiety? Pamiętam, że
      ja kiedyś wyciągałam z tego parę stówek na m-c, a ankiety robisz popołudniami
      lub w weekendy, wtedy mąż może zając się dzieckiem. Podobno jest też możliwośc
      zostawiania dziecka w przedszkolu za darmo na 4 godz., kiedyś było o tym parę
      wątków.
      Trzymam za Was kciuki bo bardzo dobrze Cię rozumiem. A nikt kto nie był w
      takiej sytuacji Cię nie zrozumie, najwyżej dokopie.
      • mamaestery agakuba!! 14.09.05, 14:35
        a ty czasami ze szczecina nie jestes???bo moj maz tez informatyk i tez maja
        podobnego szefa do twojego:/i tez takie sytuacje sie u nas zdarzaja(gola pensja
        na koniec miesiaca),wszystko zalezy od humoru prezesauncertain
        pozdrawiam!!!!
      • gugus2004 Re: 847zl... 14.09.05, 14:35
        dobrze sie kopie lezacego co polowa tutaj zrobila .zamiast slowa otuchy i
        pocieszenia jeszcze moraly a moze tak jakis pomysl na dorobienie pieniedzy
        podacie mondrale
        • nie_mowie Re: 847zl... 14.09.05, 15:06
          nic super madrego nie podpowiem chyba - ja myslalabym o korepetycjach,
          pilnowaniu dziecka - moze jakas sasiadka pracujaca chcialaby, zeby jej dziecko
          bylo opiekowane z innym? - tlumaczeniach
          ale kazdy ma inne zdolnosci i zawod
    • edorka1 Re: 847zl... 14.09.05, 15:46
      Przeczytałam co napisała Agakuba i zrobiło mi się smutno, przeczytałam Wasze komentarze i ... w większości są też smutne brakiem życzliwości. I tak sobie myślę że to jest jednak chory kraj - nie tylko przez realia ale i brak zrozumienia drugiego człowieka. Bo ja uważam że NORMALNE jest, że mając małe dziecko mama chce być z nim w domu i NIENORMALNE jest że za pracę człowiek orzymuje wynagrodzenie za które nie da sie żyć. Bo mąż i ojciec powinien zarabiać na tyle by jego rodzina nie miała problemu z zakupem chleba. Na wakacje na Karaibach nie koniecznie musi ich być stać, ale na chleb powszedni jedna pensja powinna wystarczyć. I to jest kwestia godności człowieka i godności rodziny i zupełna oczywistość niepodlegająca dyskusji. Paranoja naszych realiów polega na tym że nienormalność stała się normą.Dla kontestatorek: mąz pracuje u prywaciarza bez kokosów i ponad normę, ja zanim zostałam mamą też u prywaciarza i bywało - zwłaszcza kiedy okazało się że jestem w ciąży - bardzo gorzko... Aktualniew domu z dziećmi. Ale mieszkałam 7 lat na emigracji i do dziś pamiętam jak bardzo różniło się tam podejście do rodziny i do dzieci - jako dobra a nie dopustu - ze strony państwa i prywaciarza także. I niech mi nikt nie mówi że matce z dzieckiem w Polsce łatwo znaleźć pracę - łatwo jak ma babcie do pomocy - bo przy pierwszej chorobie dziecka sielana się kończy nawet jak pracę znajdzie.
      A Polska to nie tylko Warszawa. Są miejsca gdzie trudno zarobić nawet te 800 pln... Nie zapominajcie o tym...

      Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
      • nie_mowie edorka - to samo mysle n/tx 14.09.05, 15:49
        • lusia73 Smutna prawda-długie. 14.09.05, 16:57
          My pracujemy z mężem oboje,oboje w tej samej branży i oboje za takie właśnie
          pieniądze(800-900 m-cznie).Pracujemy w dwuzmianowym systemie po 12 godzin,po
          nocnych dyzurach mamy 48 godz wolnego.Pracujemy w niedziele i święta.Nie
          pamietam kiedy spedzalismy święta wspólnie,zawsze ktoreś z nas jest w pracy.Mamy
          dwoje dzieci,młodsze jest poważnie chore,wymaga wieloetapowego leczenia
          operacyjnego.Opłaty miesiecznie wynoszą 750-850zł plus ok 220 przedszkole.Jest
          tak ciężko,że czasami nie chce mi się żyć.Jedynym powodem kłótni u nas w domu są
          pieniądze.Oboje pracujemy,prawie się nie widujemy,bo staramy się tak układać
          dyżury,żeby nie potrzebować niani do dzieci(na to juz by nie starczyło),a na nic
          nas nie stać.Na początku miesiaca planujemy wydatki,wiemy ile mniej więcej
          możemy wydac dziennie,ale nie daj Boże wypadnie coś ponad ten plan to leżymy i
          kwiczymy.Nie stać nas na ubranie,buty(dzieciom czasami fundują to babcie),o
          wypoczynku nawet nie marzymy.Mamy uruchomiony kredyt odnawialny i to nas ratuje
          tymczasowo.Na dłuższą metę to tez nie jest wyjście,bo ten kredyt kiedys trzeba
          będzie spłacić.
          Wczoraj znowu zrobiłam mężowi awanturę,że jest niezaradny życiowo,że nic nie
          robi,żeby nam było lepiej,kolejny raz wywrzeszczałam mu,że powinien iść i gdzieś
          dorobić.A dziś zadzwonił do mnie i mówi,że prawdopodobnie pójdzie do dodatkowej
          roboty na budowę harować po 10 godz przed i po pracy jako jakiś pomocnik.
          Oboje mamy konkretne wykształcenie,mamy ponad dziesiecioletnie staże
          pracy,jesteśmy doświadczonymi pracownikami,pracujemy w trudnych,mąż nawet w
          niebezpiecznych warunkach(państwowo-nie u prywaciarza).
          Więc też sie pytam co to za kraj?Gdzie szcunek dla ludzi?Jakie poszanowanie
          godności człowieka i jego pracy?Czasami sie zastanawiam po co pracować?Mogłabym
          póść na wychowawczy,mąż na kuroniówkę,dostalibyśmy zasiłki z MOPS,dotację do
          mieszkania i na to samo by wyszło.A siedzielibyśmy sobie na tyłkach.
          Mieszkamy w takim rejonie Polski,gdzie o jakąkolwiek pracę naprawde bardzo
          ciężko.Do tej pory Bogu dziękowałam,że ją w ogóle mamy.A teraz to już sama nie
          wiem,czy jest za co dziekować,bo czuję się poprostu podle.Nie możemy myśleć o
          emigracji i jakiejkolwiek zmianie w życiu póki nie zakończymy leczenia dziecka.A
          przed nami jeszcze długa droga.
          Smutne to.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka