kot_gargamela
29.09.05, 15:08
W tym watku będe mędzić (pisze sie mędzić czy mendzic??!)
jestem mężatka, niedługo będę miała dziecko, ładny dom, w miarę dochody,
doceniona pracę naukową. I jest mi źle!!
A wszystko dlatego, że czuję, że juz w tak mlodym wieku dopadla nas proza
życia. Że juz nie bedzie poezji.. Nie o mnie chodzi tylko o mojego ślubnego.
Głupio zrobiłam i przejrzalam jego zdjecia z była dziewczyna. bite 5 albumow
na 5 lat bycia razem. Wakacje, imprezy, zimowiska, mlodość, szaleństwo, ona
zgrabna i powabna...
A ja? w ciązy wygladam dosłownie jak kot w ciązy, wielkie brzuszysko, nie
moge chodzic w ukochanych spodnicach i butach na obcasach. wszelkie
szalenstwa w wiadomym stanie nie dla mnie. Moge jedynie pochwalic sie
doskonalą znajomościa wlasciwosci fal sejsmicznych. A na co to komu??
Potem będzie placz niemowlecia, zupki, kupki, niepszespane noce.
Jesli nie napisalam jasno o co chcodzi to teraz to zrobię:
dobija mnie że moj mąz z kims innym przezyl piekne chwile, a ja nie moge mu
nic dac, oprocz siebie. Właśnie..