5aga5
29.09.05, 22:12
To już w niedzielę Perełka kończy roczek. Te mamuski co czytały mój poprzedni
wątek wiedzą w czym rzecz. Nastapił ciąg dalszy, a jakże. We wtorek mimo że
kiedys powiedziałam że juz nie wyciągnę ręki do zgody, spytałam czy robimy
urodziny. Mój Pan stwierdził że tak no i miał zaraz dzwonić zapraszać gości.
Tak chodził po mieszkaniu, tak zwlekał, że ostatecznie było już za późno na
pogaduszki przez telefon. Więc ja rano następnego dnia znowu delikatnie pytam
o to samo. I wiecie co? Stwierdził że on absolutnie nie będzie nikogo
zapraszał, no bo nie i już. Wściekłam się strasznie no i niestety Perła nie
bedzie miała normalnych urodzin. Jadę w sobotę do dziadków i tam jej urządzę.
Na koniec stwierdził jeszcze że jeśli tak zrobię to on mi wtedy dopiero
pokaże na co go stać. No więc RYZYKUJĘ, ale urodziny dla Młodej przecież
muszę zrobić. To takie wspaniałe i PIERWSZE jej świeto.