Dodaj do ulubionych

Czy ja mam romans?

07.10.05, 11:00
Mam męża, jestem 3 lata po ślubie i 1.5 synka. Kocham męża. Na jednym z
wypadów babskich poznałam faceta z mojego miasta. Od tamtej pory dzwoni,
spotkaliśmy sie kilka razy. Drobne pocalunki, nic wiecej. On ma żone i 7
letniego syna. Bardzo dobrze mi sie z nim rozmawia. Po prostu lubię z nim
przebywać. Nie myślę o seksie. Mam wyrzuty straszne wobec jego i swojej
rodziny ale czy ja coś strasznego robię? Ani ja ani on nie mysli o rozstaniu
ze swoimi rodzinami. po prostu jest fajnie. Szkoda mi zakończyć ta znajomość.
Obserwuj wątek
    • mik5 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:04
      Wszystko niby ok, ale te drobne pocałunki...
    • wieczna-gosia Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:06
      a czy chcialabys by maz sie dowiedzial o tej znajomosci?

      jesli nie- masz romans smile
      • mamadwojga Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:11
        I dokładając do pytania Gosi:
        Czy chciałabyś żeby Twój mąż miał taką "luźną" koleżankę i czy nie
        przeszkadzałoby Ci gdyby były miedzy nimi drobne pocałunki?
        Jeśli dla Ciebie byłaby taka sytuacja OK, to znaczy że Twoje zachowanie jest
        OK. Jeśli nie, to zakończ tę znajomośc.
        • huggire Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:27
          nie chciałabym zeby moj maż miał małe pocałunki koleżeńskie i sama bym go miała
          na sumieniu, gdybym całowała sie z kims z poza małżeństwa.
          • annaalex Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 21:51
            Jezeli masz wyrzuty sumienia, to sama sobie odpowiedzialas na wlasne pytanie.
      • asia_grzes czy twoj maz mialby wtedy romans? 07.10.05, 11:46
        myslę,że nie powinnas oceniac siebie ze swojej pozycji a sprobowac wyobrazic
        sobie sytuacje,że to maż ma nowa znajoma,z która czasami sie tylko całuje.co
        czulabys i jak bys to odebrala?-wiesz juz wszystko
        ps.pomysl czy warto ryzykowac swoje zycie rodzinne,bo nie musicie sie
        rozstawac,ale raz utraconego zaufania nie odbudujesz
    • mag.ellan Masz, niestety. 07.10.05, 11:21

    • eterka Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:30
      masz i zaczynasz to rozumieć
    • triss_merigold6 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:35
      Flirt, nie romans. IMO to flirt. Romans wiąże się z ... ekhem.. konsumpcją.wink
      • ikaes Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:39
        pocałunki to też konsumpcja (w pewnym sensie)
        • triss_merigold6 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:45
          Bez przesady.wink
          Uważam, że romans jest wtedy jak są wyznania, plany, obietnice czyli
          zaangażowanie emocjonalne. Autorka jest na dobrej drodze.
          Samo bzyknięcie to nie romans tylko seks.
          • mag.ellan Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 11:58
            triss_merigold6 napisała:

            > Bez przesady.wink
            > Uważam, że romans jest wtedy jak są wyznania, plany, obietnice czyli
            > zaangażowanie emocjonalne. Autorka jest na dobrej drodze.
            > Samo bzyknięcie to nie romans tylko seks.




            Ekhmmmmm... Triss wink)), no odważna teoria i w zasadzie logicznie spójna wink,
            tylko... hmmm... nie wiadomo co gorsze wink.
            • triss_merigold6 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:04
              Gorszy romans bez dwóch zdań. Od romansów (ujawnionych lub zaangażowanych)
              związki się rozpadają. Jeszcze natomiast nie słyszałam, żeby facet zostawił
              żonę po tym jak przeleciał hostessę w delegacji czy kobieta męża, bo bzyknęła
              się okazjonalnie ze starym znajomym.
              • mag.ellan Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:06
                triss_merigold6 napisała:

                > Gorszy romans bez dwóch zdań. Od romansów (ujawnionych lub zaangażowanych)
                > związki się rozpadają. Jeszcze natomiast nie słyszałam, żeby facet zostawił
                > żonę po tym jak przeleciał hostessę w delegacji czy kobieta męża, bo bzyknęła
                > się okazjonalnie ze starym znajomym.


                No coś Ty, ja słyszałam wink, serio.

                Zresztą, ja bym zostawiła i zostałabym zostawiona zapewne wink.
                • triss_merigold6 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:08
                  Mam na myśli te akcje, które nie wyszły na jaw.wink
                  • mag.ellan Ahaaaaaa ;))))) n/txt 07.10.05, 12:11

                • umasumak Mag.ellan? 07.10.05, 18:23
                  Wydawało mi się, że w którymś z wątków pisałaś o sobie w rodzaju męskim
              • mik5 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:43
                Teze że od romansów zwiazki sie rozpadają jest nie do końca uprawniona,
                wziąwszy pod uwage liczbę związków, które romans - paradoksalnie - umocnił.
                Tak jest dosyć czesto.
          • ala67 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:38
            triss_merigold6 napisała:

            > Bez przesady.wink
            > Uważam, że romans jest wtedy jak są wyznania, plany, obietnice czyli
            > zaangażowanie emocjonalne. Autorka jest na dobrej drodze.
            > Samo bzyknięcie to nie romans tylko seks.

            A regularne bzykanko, ale bez planów i obietnic? Tak z ciekawości pytam, jakie
            macie zdanie.
            Zgadzam się z Triss, na razie to flirt, ale niebezpieczny - bo widać
            zaangażowanie emocjonalne autorki. Ciekawe, czy ten facet też oczekuje tylko
            rozmów, ewentualnie pocałunku od czasu do czasu, czy liczy na coś więcej?...
            • triss_merigold6 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:41
              Zależy czy jest się singlem.wink Regularne bzykanie (jako singiel) z jedną osobą
              to układ z tzw. fucking friend. Nazwa zapożyczona z innego forum.
              • ala67 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 12:48
                Pięęęknesmile))) Boże, ile to człowiek w życiu stracił, w iluż to ciekawych
                układach nigdy nie bywał...wink
                Ale chodziło mi oczywiście o nie - singli. Tylko seksik, a potem do domku,
                gdzie się jest przykładną żoną/mężem. Romans?
                • sowa_hu_hu heheh naprawde dobre :) 07.10.05, 13:08
                  z twojego opisu wynika że to tylko kolega, o romasie nie moze byc mowy...
                  przecież nie uprawiacie sexu... a drobne pocałunki sie nie liczą... nie mówiąc
                  juz o tym że ukrywasz "kolege" przed mężem...
                  nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee , to nie romans...


                  wink
              • headonshoulders Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 13:21


                FUCKBUDDY , Triss, Fuckbuddy wink
                • aluc Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 22:44
                  fuckbuddy, piękne smile
                  polską wersję znam: dmuchacz boczny
    • bea.bea Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 13:30
      Rpmansu jeszcze nie masz.....ale...kusisz lossmile))
    • karolcia111 tak ,to sie nazywa romans 07.10.05, 14:07
      • klemensik2 Ile Was tyle opinii 07.10.05, 14:44
        Seksu nie bylo i od 2 miesięcy nawet sie o tym nie mówi. Zresztą na pewno bym
        sie wycofała. Nie mogłabym mężowi spojrzeć w oczy. Za bardzo go kocham. Więc
        pytanie po co to wogole robię??? Nie wiem. I cały szkopuł w tym że nie chcę być
        panienką do towarzystwa, ale i nie kończę tego choć to byłoby najrozsądniejsze.
        Mój mąż zna tego gościa. Byliśmy ze dwa razy na piwie razem calkiem
        przypadkowo. Za małe miasto. Człowiek się nie umawia a i tak się spotka. Mój
        mąż znał go wcześniej niż ja. Kto mi powie gdzie jest ta granica? Choć
        stawiając się na miejscu mojego męża lub jego żony to jest już przekroczona.
        Ale w sumie to co ja robię. Bez sensu.
        • agrest9 Re: Ile Was tyle opinii 07.10.05, 22:49
          POZA TYM WIDZE, ŻE SZUKASZ USPRAWIEDLIWIENIA W SWOIM POSTEPOWANIU -PRÓBUJESZ
          NAGIĄĆ PRAWDĘ I SZUKAĆ SYBONIMÓW W NAZWIE ODNOSNIE TWOJEGO postepowania.
          Flirtem są powiedzonka w pracy natomiast to co ty robisz nie jest flirtem.
          to tak jakby ktoś coś wział ( a naprawde ukradł) a nam powiedział że pożyczył.
    • vialle oszukujesz 07.10.05, 17:42
      robisz cos, czego bys mezowi otwarcie nie przyznala i nie chcialabys zeby robil
      to samo Tobie.
      Nie wiem czy to sie nazywa romans czy inaczej, ale nalezy to skonczyc. Takie
      rzeczy sa - moim zdaniem - czarno-biale.
      I mocno sie zastanowic nad soba do czego Ci to jest potrzebne, skad w Tobie
      motywacja by to ciagnac i usprawiedliwiac sie przed soba, ze "nie wiesz co to
      jest".
      • monia72 Re: oszukujesz 07.10.05, 18:04
        Zgadzam sie:
        1. jesli mieszkasz w malym miescie mozesz liczyc na "zyczliwych"
        2. odwroc sytuacje i zobacz w niej swojego meza
        3. czego szuka ten drugi facet w twoim towarzystwie
        4. postaw sie w roli zony tego faceta
        Troche skomplikowane ... mi wyszlo ale powodzenia i rozsadnego wyboru smile
    • agrest9 Re: Czy ja mam romans? 07.10.05, 22:42
      TAK MASZ ROMANS-I WŁAŚCIWIE ZDRADZILAŚ MĘZA.BO ZDRADA TO NIE TYLKO JEST ZDRADĄ
      W CIEKLESNYM ZNACZENIU.
    • honi_29 sprawdź pocztę klemensik:) 08.10.05, 20:59
    • m_mar Re: Pocałunek to już zdrada? 08.10.05, 21:11
      Moim zdaniem tak. Na pewno za dalekie posunięcie, ale za to jak cudownie
      dreszcze przechodzą po plecach będąc z takim "panem dmuchaczem".
      • anusiamilusia Re: Pocałunek to już zdrada? 09.10.05, 15:29
        Piszesz że kochasz męża a jednocześnie szkoda ci zostawić tego drugiego
        koleżkę?? Nie wiem jak to nazwać, ale dla mnie to jest po prostu nienormalne,
        ciekawe co mąż by powiedział jakby dowiedziałby się o tych drobnych
        pocałunkach, czy nadal by był przekonany o tej twojej miłości. Żałosne.
        • ledzeppelin3 Re: Pocałunek to już zdrada? 09.10.05, 16:58
          Dowartościowujesz się poprzez flirt(jeden z powszechniejszych sposobów na
          udowodnienie sobie, że jest się fajną babką, którą faceci chcą przelatywać) i
          tyle. Czy to fair w stos. do Twojego faceta? Nie wiem, ksiądz oceni.
          • klemensik2 Tak, tak.. 10.10.05, 08:06
            Ja dopóki tego nie przeżylam w pewnym sensie gardziłam takimi panienkami jak
            ja. Ale to jest za bardzo skomplikowane. Kocham męża i nie powinnam mieć
            wątpliwości co do dalszego postępowania, więc dlatego sama sobie się dziwię co
            się dzieje ze mną. Nie zadziobójcie mnie.
    • asientos zapytaj męża ;) n/t 10.10.05, 08:18

      • klemensik2 Zakończyłam to kategorycznie 11.10.05, 21:28
        Może uwierzycie albo nie. Zabronilam dzwonić, bo ja sama nigdy nie dzwonilam.
        Koniec, koniec, koniec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka