Dodaj do ulubionych

Muszę pochwalić meża...

20.10.05, 23:03
nie czesto sie to zdarza, ale... wczoraj wieczorem skończył mi się Żywiec
woda z której przyrządam mleko dla malucha. Rano wstałam, meża już nie było,
patrzę, dwie butelki zakupione stoją na stoliku. Nawet go o to nie prosiłam.
Wieczorem musiałam wyskoczyć na zakupy, o 19 zaczęłam dzwonic do domu, czy
dziecko nakarmione itd... nikt nie odbierał. Wpadam do domu zdenerwowana a
tu: pościel synka uprasowana i zmieniona, mały nakarmiony i właśnie się
kąpie.Mąż nie odbierał telefonu bo albo właśnie prasował, albo karmił malucha
albo nie słyszła bo kąpał. Musiałam jeszcze wstawic samochód do garażu. Kiedy
wróciłam mały już był ululany i sobie spał. Butelka była umyta.... a
najlepsze to to, ze o nic z tych rzeczy nawet nie poprosiłam.
Obserwuj wątek
    • agazet3 Re: Muszę pochwalić meża... 20.10.05, 23:10
      Ja też tak chcę, plissssss !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • kinga707 Re: Muszę pochwalić meża... 20.10.05, 23:12
      Czy moge przekazac Tobie mojego meza na pare dni? Moze tez bys go nauczyla tych
      kilku "sztuczek";o)Pozdrawiamsmile)
      • magdalenamk Re: Muszę pochwalić meża... 20.10.05, 23:20
        ja go tego nie nauczyłam, niestety to zasługa teściowej..., niestety są i złe
        strony takiego wychowania....1200m2 trawnika ostatnio sama kosiłam, cały dzień
        mi to zajęło, "....bo jak się chce działke to trzeba kosić...."
        • mamapiotra Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 10:37
          ja moge ci kosic działke a ty wytresujesz mi mojego m. albo podasz sposób na niego.
          uwielbiam kosic. mam nawet kose spalinowa. tylko potem wyglądam ja nieszczescie. wszedzie trawa! najwiecej w zebachsmile
    • em_em71 Re: Muszę pochwalić meża... 20.10.05, 23:14
      Chwal, chwal, ja też chwalę, dzięki temu 3/4 roborty odwala on, hehehheh
    • julia246 Re: Muszę pochwalić meża... 20.10.05, 23:16
      Jednak mężowie, jak się postarają to potrafią, to i tamto,
      szkoda tylko że mój nie ma takich napadów dobrociwink)))))))))
      • ala67 Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 00:50
        Ha! To ja też pochwalę.
        Byłam dziś w teatrze z koleżankami - tzw. babski wieczór. Kiedy wróciłam,
        dzieci były wykąpane, nakarmione specjałami roboty tatusia (chwaliły bardzo),
        leki dostały (przeziębione). Leżały sobie w łóżku i oglądały bajeczkę przed
        snem.
        I nawet, właśnie sobie to uświadomiłam, bałagan był mniejszy niż zwykle, gdy
        córki zostają tylko z tatusiem.
        A ja na wejście dostałam gorącej herbatki z rumem, oraz propozycję zrobienia
        kolacji. Z której skorzystałam ochoczo, choć raczej nie jem o tej porze.

        I powiedzcie, jak tu go nie kochać?smile))
    • lila1974 Re: A mój się sam pochwalił ... w pracy 21.10.05, 01:54
      Poszłam na dniówkę, w tym czasie z dziećmi została moja mama i do 12:00 mąż.
      Już o 8:00 rano wyslałam mu smsa treści:
      "Wymyj okna, rozwieś firanki, zrób zakupy, porozkładaj po szafkach prasowanie,
      zrób zupę na obiad"
      O 11:30 zadzwoniłam sprawdzić - wszystko było gotowe.
      Mąż w rozmowie z koleżankami z pracy, które żaliły się, że sa niewyspane
      odparował: "A co ja mam powiedzieć?" i tu nastapił szczegółowy opis wykonanych
      prac. Koleżanki zaproponowały mężowi klonowanie smile


      Inna sytuacja - świeżutka.
      W sobotę mieliśmy imprezkę do późnych godzin nocnych. Ani mi się śniło sprzątać
      w tę samą noc. Rano zaś przypomniałam sobie, że przecież na 11:00 mam ognisko z
      Koniczynką w ramach Akademi Przedszkolaka. Pognałam z nią do Pałacu Młodzieży a
      cały bajzel plus młodsze dziecie spadł na głowę męża (zresztą mocno skacowaną).
      Wracam do domu po 2 godzinach zabawy na świeżym powietrzu i co zastaję w domu???
      Mojego kochanego męża przy zmywaniu. Domostwo wysprzątane a na ogniu gotuje się
      sosik grzybowy. Własnoręcznie obrał i zrumienił 5 cebul!

      I jak tu go nie kochać?
      • gandzia4 Hm poproszę o klonowanie.. 21.10.05, 02:08
        ...albo mojego na doszkalanie podeślęsmile mój ostatni wypad wieczorową porą to na
        wywiadówkę do najstarszej (licealistka) i już po około godzinie przychodzi
        pierwszy sms: "gdzie cię wcieło?", po kilku minutach kolejny: "a oni się tłuką
        i gary też", za chwilę następny: "proponuję brudne i ciut zużyte bachorki
        wyrzucić i wyprodukować se nowe", kolejny od najstarszej: "matka ratunku wróć"
        i za chwilę od tejże: "Tamtego ojciec kazał wysłać. Nie śpiesz się. W domu
        wesoło. Ojciec na podłodze a Oskar z Weroniką na nim". Po powrocie zastałam
        lekką demolke w domu. Weronika spała już ululana na noc przez tatę w ubranku do
        czołgania po podłodze i nie przewinięta, a Oskar miał całe menu na ubraniu swym
        i trenował małpie skoki po naszym materacu w butach. Więcej wyjść nie
        ryzykowałamsmile
        • lila1974 Re: Gandzia 21.10.05, 02:31
          No wiesz, dzieciaki się tak świetnie bawiły a Ty im nie dasz więcej okazji???
          Do baru na piwko albo do kina marsz - tatus przy okazji takich eksperymentów
          sam się wytrenuje i już nikogo nie będziesz musiała klonować.

          I jeszcze muszę dodać, że przy okazji ostatniej wizyty teściów, gdy starałam
          się ubiec czekoladowe babeczki podsumowało mnie starsze (4l) dziecię.
          - Mamusi jestes do bani! Tatus robi ładniejsze babeczki.
          Ech!
          • goniag33 To i ja pochwalę swojego... 21.10.05, 07:57
            Zmywa - bez proszenia a często wręcz wyjmuje mi zmywaczek z ręki,myje okna -
            spławia mnie i dzieci na spacer i przystępuje do dzieła,jest najlepszą nianią
            jaką spotkałam,fenomenalnie gotuje i tylko szkoda ,że rzadko bywa w domu -
            praca....
      • ala67 Re: Lila... 21.10.05, 09:27
        Co niektóre moje koleżanki też się domagają sklonowania mojego męża, hi
        hi...smile))
    • karolcia111 Re: Muszę pochwalić meża.... 21.10.05, 08:12
      pogratulowaćsmile) mojemu w sumie też niczego nie brakuje . Oprócz zmywania i
      gotowania robi wszystko, łącznie z podłogami i oknami.
      • ewcialinka Re: Muszę pochwalić meża.... 21.10.05, 09:34
        jejku ja tez tak chce !!!! mój maż wczoraj wrócił z pracy o 20 i pojechał
        prosto na piłke vbył o 23 nic go nie obchodziło
    • natiz Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 10:43
      Ja swojego przetestowałam podczas swych wyjazdów służbowych. Dzieci są umyte,
      nakarmione, zadowolone, mieszkanie - w granicach przyzwoitości posprzątane.
      Świat się nie wali kiedy mamy w domu nie ma. Więc chyba w porządku...
    • 18_lipcowa błehehe... 21.10.05, 11:57
      To Ty musisz prosić o takie rzeczy?
      Dla mnie to oczywiste, nie ma za co chwalić.
      Ciebie mąż chwali za to że codziennie karmisz dziecko, ubierasz, sprzątasz?
      Nie. Bo to dla niego oczywiste. Więc co on za wyczyn zrobil ze tak sie
      podniecasz?
      • kama48 Re: błehehe... 21.10.05, 12:06
        18_lipcowa napisała:

        > To Ty musisz prosić o takie rzeczy?
        > Dla mnie to oczywiste, nie ma za co chwalić.
        > Ciebie mąż chwali za to że codziennie karmisz dziecko, ubierasz, sprzątasz?
        > Nie. Bo to dla niego oczywiste. Więc co on za wyczyn zrobil ze tak sie
        > podniecasz?

        Teoreycznie to madrze piszesz. Tylko że w praktyce faceci na ogół są inni, czy
        ci się to podoba czy nie. Ja niecierpię np, kiedy facetowi wydaje się, że sie
        ogromnie poświęca, bo posprzatał, oczywiście dla ... zony, a nie dlatego, aby
        było czysto, i na fanfary czeka.
        • 18_lipcowa Re: błehehe... 21.10.05, 12:11
          Nie interesuje mnie czy faceci są inni.
          Każdy ma obowiązek sprzątać po sobie, gotuje ten kto ma czas, zajmuje się
          dzieckiem po rowno -karmi, przewija.
          Nie ma u mnie czegoś takiego " oni są inni" Co rąk nie mają?
      • szymanka Re: błehehe... 21.10.05, 12:08
        własnie! to samo chciałam napisać smile
        sprzątanie, pranie, opieka nad dzieckiem itd. to narmalne zachowanie dla OBOJGA
        rodziców!
        chociaż pochwalić nigdy nie zaszkodzi smile faceci są jak dzieci...
        • 18_lipcowa Re: błehehe... 21.10.05, 12:12
          Nie, to kobiety są wyręczaczki. A potem się dziwią że facet nie umie ugotować
          uprac tylko taka niedojda jest.
          >
          • lila1974 Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 12:30
            szanownych panów mężów. Nie kto inny, jak właśnie mamusia wbija syneczkowi do
            główki, że jest 8. cudem świata i należy go czcić a nie wymagać prozaicznych
            zajęć. Tak zaprawiony od osseska jako dorosły facet bez pudła trafi na taką
            kobitkę, co ma zapędy wypisz wymaluj jak mamusia. No, ewentualnie można mieć
            jeszcze pretensje do tatusiów owych nieszczęsników, którzy prezentowali typ
            macho i to też wrosło się w światopogląd co poniektórych panów.

            Na podstawie obserwacji wnioskuję, że normalny mąż, czyli taki, który ramie w
            ramie z żonką odpowiada za ład i porządek domowego ogniska to synek mamusi
            leniwej. Potrzeba matką wynalazku i w myśl tej zasady taki chłopczyna innego
            wyjścia nie miał, jak wziąć się do roboty. Za co wszystkim leniwym teściowym
            cześć i chwała!

            Lipcu nie hehaj się tak, nie hehaj ... pogłaskanie męża po główce nie zawadzi a
            wręcz pomoże. Nie lubisz przypadkiem, jak Cię chwalą? Niby robisz to co do
            Ciebie należy ale miło usłyszeć, że ktoś to docenia, prawda?

            Chwalić mi tu dziewczyny swoich mężów, nawet w celach edukacyjnych dla innych
            mężów i żon smile
            • 18_lipcowa Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 12:42
              Chwalić jasne. Ale sorry - nie za prozaiczne rzeczy, oh boże kupiłeś wodę
              Żywiec, daj wycałuję cię za to po stopach!!!!!!!!!!!!!
              • lila1974 Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 12:52
                Wyobraź sobie, że można nawet za taką bzdurkę wycałować. Dla Ciebie może nie ma
                to znaczenia ale to niezmiernie miłe, ze mąż się troszczy o żonę.
                Według Ciebie za co można by było ucałować te mężowskie stopy?
                • 18_lipcowa Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 13:03
                  No to czemu mąż żony nie całuje za pranie, gotowanie, prasowanie, opieke nad
                  dziecmi? Dlaczego? Bo to przeciez normalne, jej zas....ny obowiazek tak?
                  Wiec taki sam obowiazek jest meza- prac swoje skarpety, ugotowac zonie i
                  dzieciom obiad, przewinac pieluche. I to jest NORMALNE, a nie wyczyn.
                  • ala67 Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 13:06
                    18_lipcowa napisała:

                    > No to czemu mąż żony nie całuje za pranie, gotowanie, prasowanie, opieke nad
                    > dziecmi? Dlaczego?

                    Ha! A właśnie, że całuje!
                    I właśnie dlatego mnie też się chce wycałować.
                  • lila1974 Re: A kto powiedział, że nie całuje??? 21.10.05, 13:09
                    Mój w pełni docenia moje starania i nierzadko zdarza mu się podziękować,
                    chociażby za śniadanie do pracy, które mógłby sobie zrobić sam a docenia, ze
                    wstaję i robię. Z drugiej strony nie marudzi, jak nie zrobię i tak dostanę
                    buziaka.
              • ala67 Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 13:03
                Lipcowa, naprawdę, pochwalić nie zawadzi. Nawet nie za to, że zrobił, ale że
                pomyślał, zauważył, uprzedził ewentualną prośbę.
                Ponadto, nie wiem, jak u Was, ale u nas istnieje jakiś tam umowny podział, kto
                o co ma się zatroszczyć. I tak, raczej ja pamiętam o zakupach jedzeniowych, ale
                kompletnie nie interesują mnie opłaty. W ten sposób nie ma chaosu, i
                przerzucania odpowiedzialności, jeśli coś nie zostanie załatwione. Natomiast
                wdzięczna jestem mężowi, jak to on zauważy, że nie ma pieczywa i je kupi, on
                zaś też podziękuje, jak przypomnę o upływającym terminie opłaty za gaz.
            • ala67 Re: Te pretensje to proszę kierować do mamuś ... 21.10.05, 12:53
              lila1974 napisała:
              > Na podstawie obserwacji wnioskuję, że normalny mąż, czyli taki, który ramie w
              > ramie z żonką odpowiada za ład i porządek domowego ogniska to synek mamusi
              > leniwej. Potrzeba matką wynalazku i w myśl tej zasady taki chłopczyna innego
              > wyjścia nie miał, jak wziąć się do roboty. Za co wszystkim leniwym teściowym
              > cześć i chwała!
              >
              Tak, tak, Lila, dokładnie!
              Moja teściowa nie z tych, co się lubią zaharować, przepracować, poświęcać. I
              teść, i syn musieli uczestniczyć w pracach domowych. I teraz mi to procentuje,
              bo ani mąż nie oczekuje kompleksowej obsługi, ani teściowa mnie pod tym kątem
              nie lustruje. Wprost przeciwnie, często mężowi powtarza: ty to masz synu,
              szczęście, i jeszcze mnie potrafi zapytać, jak ja wytrzymuję z tym
              bałaganiarzem, he hewink O tak, to muszę oddać mojej teściowej, że mi wychowała
              świetnego męża.
              • lila1974 Re: Ja powinnam chyba podziękować babci męża 21.10.05, 13:06
                To ona goniła do roboty swego syna a mego teścia i dzięki temu mój mąż widział,
                w rodzinnym domu, że facet może na równi z żoną zajmować się domem. U teścia
                wręcz doszło do przegięcia w drugą stronę - zachowuje się jak kwoka na jajkach.
                Grunt, że mój mąż przykład miał dobry i teraz z tego korzystam. Może w pracach
                remontowych nie był superekspertem ale tu dla odmiany edukacyjnie podziałał
                przykład mojego taty i mąż ssię stara swojemu teściowi dorównać.

                A mnie wrednej zdarza się jeszcze rzucić uwagę: " ... poczekam na tatę, on
                napewno potrafi to zrobić" - działa mobilizująco. Na szczęście mąż nie wpadł na
                pomysł mobilizowania mnie w podobny sposób i nie rzuca takiego samego hasła
                względem swojej mamusi smile
                • ala67 Re: Ja powinnam chyba podziękować babci męża 21.10.05, 13:21
                  A widzisz, a mój teść przykład miał z domu jak najgorszy. Dziadek do śmierci
                  herbaty sobie zrobić nie umiał, a jak kiedyś zapytałam, przerażona jego
                  bezradnością: jak sobie dziadek radził, jak babcia była chora? - to się
                  dowiedziałam, że...nie była chora! Nigdy! No przepraszam, zachorowała raz - i
                  umarła...
                  Tym większa chwała mojej teściowej, że tak wychowała i męża, i syna.
        • dorka.3 Re: błehehe... 21.10.05, 12:20
          ja tam mojego nigdy nie proszę tylko mu oznajmiam jak już, co ma zrobić. Bo to
          nie jest niestety tylko mój obowiązek, a jak jest w domu sam z dzieckiem, to
          wiadomo, że pewne rzeczy trzeba zrobić i koniec. tak samo jak ja jestem sama,
          to też wszystko robię i nikt mnie o to nie prosi. Drażni mnie jeszcze jedna
          rzecz, jak facet się pyta, co Ci jeszcze pomóc i zawsze wtedy odpowiadam, że
          pomaga nam wszystkim a nie tylko mi. Ale oczywiście, to dobrze świadczy o Twoim
          mężu, że to wszystko zrobił sam. Oby takich było więcej.
          • kama48 Re: błehehe...- dla żony? 21.10.05, 13:25
            lipcowa, teorie piekne wypisujesz i nawet cie pocieszę, że tez tak uważam, tylko
            co z tego. Faceci często są jak dzieci, bo taka ich natura i tego nie
            przeskoczysz. Będziesz matką, to polecisz na rzęsach po ten Żywiec, jeśli taka
            bedzie potrzeba (że często takie cackanie nie ma uzasadnienia to inna sprawa), a
            facet powie, że jemu się chce spać i nie pomysli o tym, że dziecko dostanie
            potem np biegunki. Ty lubisz porządek, a facet, owszem, może dla ciebie się
            poświęci i raz na rok ten kibel czy okna umyje, bo jemu do szczęścia czestsze
            sprzątanie nie jest (?) potrzebne, albo stwierdzi że nie ma czasu. I naprawdę
            nie ma to nic wspolnego z wyręczaniem. Oczywiscie czasami jest odwrotnie, trochę
            tu generalizujemy, chodzi jednak o to, że kobieta nawet jak jej się nie chce czy
            czegoś nie lubi, to jednak ma świadomość, że zrobić trzeba, a facet wtedy co
            najwyżej zrobi to dla niej i chce być za to wychwalany pod niebiosa. Nie mów, że
            widać to przed ślubem, bo to nie do końca prawda. Gdy przychodzą dzieci i cięzka
            praca (czy to w domu czy zarobkowa)to ludzie zachowują się inaczej niż wczesniej.
            • lila1974 Re: Kama 21.10.05, 13:36
              Przeważnie widać to już przed ślubem - pomijam cwaniaków, którzy się świetnie
              maskują. Tylko, że przy odrobinie zdrowego rozsądku kobieta zauważy, jak jest
              traktowana przed ślubem. Niestety problem polega na tym, że te sygnały są
              bagatelizowane lub usprawiedliwiane. Pół biedy jak chłopak jest kumaty i w
              żonie zakochany, wtedy jest szansa, że go sobie wychowa. Jednak sporo dziewczyn
              ma teraz powody do narzekania, bo otworzyły szeroko oczy dopiero po ślubie a
              mąż niestety należy do typu "samiec z krwi i kości".

              Dlatego zawsze wbijam kandydatkom na żonę - "Kochaj ale myśl"
              • kama48 Re: Kama 21.10.05, 13:49
                lila1974 napisała:
                > Tylko, że przy odrobinie zdrowego rozsądku kobieta zauważy, jak jest
                > traktowana przed ślubem.

                Oczywiście, że postawę na niekorzyść zauważysz od razu.Jednak jak się nie ma
                zmartwień, kłopotów finansowych, chorych dzieci, rozsadnie podchodzi do zycia ,
                to przed ślubem może być OK. A jak przyjdzie wspólne zycie, dzieci, to często
                wychodzi egoizm, a facet ma go wiecej niż kobieta. A że niektóre same sobie
                kręcą bicz na siebie, to już inna sprawa.

                > Jednak sporo dziewczyn
                > ma teraz powody do narzekania, bo otworzyły szeroko oczy dopiero po ślubie a
                > mąż niestety należy do typu "samiec z krwi i kości".

                "To tyż prowda"
    • agrest9 Re: Pochwal go tez ode mnie!!!!!!!! 21.10.05, 13:19
    • g0sik Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 13:28
      Przy takim rozumowaniu to mojemu powinnam jakiś piedestał skonstruować, bo Ola
      ma 2 lata a ja kąpałam i kładłam ją do snu może z pięć razy.
      • kama48 Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 13:41
        g0sik napisała:

        > Przy takim rozumowaniu to mojemu powinnam jakiś piedestał skonstruować, bo Ola
        > ma 2 lata a ja kąpałam i kładłam ją do snu może z pięć razy.

        Chyba nie rozumiecie o czym piszę. Ja nie twierdzę, że facetowi należy się
        pomnik, bo coś robił, nie namawiam do chułubienia, ani wyręczania we wszystkim.
        Nie twierdzę również, że nie ma facetów, którzy sprzątają sami z siebie. Chodzi
        mi tylko o to, że nie znam kobitki, która domagałaby się aktów uwielbienia i
        wdzięczności, bo kupiła coś niezbednego dziecku,umyła kibel czy okna, nawet
        jeśli tego nie lubi. Robi to z obowiązku, bo trzeba i tyle. Natomiast facet jak
        nie czuje powołania,jest zmęczony, to będzie robił tylko dla NIEJ, dla miłych
        słówek, pochwał, wdzięczności, itp, itd. Masz więc wybór: pochwalić go
        (zachęcić), zrobić sama, nie zrobić w ogóle (co przy niektórych czynnościach nie
        jest mozliwe), drzeć koty, czekać aż facet sam z siebie się ruszy albo ... się
        rozwieść. Wybór należy do ...lipcowej oczywiście.
        • pade hmm a ja się domagam 21.10.05, 14:23
          Tzn. domagam się uznania, że mam prawo być zmęczona, mimo iż nie chodzę
          odpoczywać do pracy. Obowiązki dzielimy w ten sposób, ze robię sama to z czym
          bez problemu daję sobie radę, jak nie mam siły albo czasu robi to za mnie mój
          mąż. W ogóle to ja już nie rozumiem o co chodzi w tym wątku. Facet zrobił coś
          sam z siebie i to jest godne pochwały bo mało znam mężczyzn którzy się
          domyślają. Ja np mojemu mężowi muszę powiedzieć. Zrobi wszystko, ale musi ode
          mnie usłyszeć co trzeba zrobić. Chociaż nie, skłamałam, sam robi porządki w
          szafkach i szufladach, wyrzuca śmieci i zmywa naczynia, ale do zbierania ubrań
          go gonię. Zawsze sprząta po imprezie, ja leżę; rano wstaje i zajmuje się dwójką
          dzieci, ja śpię, zaprowadza syna do szkoły, itd. Jak się córa obudzi to mamusia
          wstaje. Wieczorem kąpanko i kolacyjka też należą do tatusia. I często dziękuję
          mężowi, bo przecież mogłabym wstać i mu śniadanie naszykować, a on mi dziękuje
          kiedy taki cud ma miejscesmile))
          Generalnie uważam, że należy dziękować , docenić, oczywiście nie bez przerwy,
          ale każdemu to jest potrzebne, i kobiecie i mężczyźnie, milej jest wtedy prawda?
          • kama48 Re: hmm a ja się domagam 21.10.05, 14:33
            pade napisała:

            > Tzn. domagam się uznania, że mam prawo być zmęczona, mimo iż nie chodzę
            > odpoczywać do pracy.

            OK

            >Obowiązki dzielimy w ten sposób, ze robię sama to z czym
            > bez problemu daję sobie radę, jak nie mam siły albo czasu robi to za mnie mój
            > mąż.

            OK

            >W ogóle to ja już nie rozumiem o co chodzi w tym wątku.
            Tak sobie kazdy pisze, co mu ślina na język przyniesiesmile

            >Facet zrobił coś
            > sam z siebie i to jest godne pochwały bo mało znam mężczyzn którzy się
            > domyślają.

            Lipcowa tego nie rozumie.

            >Ja np mojemu mężowi muszę powiedzieć. Zrobi wszystko, ale musi ode
            > mnie usłyszeć co trzeba zrobić.

            I mi sie wydaje, że tak jest najczęściej. Co Wy na to?

            > Chociaż nie, skłamałam, sam robi porządki w
            > szafkach i szufladach, wyrzuca śmieci i zmywa naczynia, ale do zbierania ubrań
            > go gonię.

            Nie no, jakby facet zupełnie nic sam z siebie nie zrobił, to chyba rzeczywiście
            na odstrzał, zgodnie z teorią, co poniektórych.

            >I często dziękuję
            > mężowi, bo przecież mogłabym wstać i mu śniadanie naszykować, a on mi dziękuje
            > kiedy taki cud ma miejscesmile))
            > Generalnie uważam, że należy dziękować , docenić, oczywiście nie bez przerwy,
            > ale każdemu to jest potrzebne, i kobiecie i mężczyźnie, milej jest wtedy prawda

            Prawda. Pytanie jednak, czy mamy prawo czuć się niedoceni (obrażeni), kiedy
            owego "dziękuję" za jakąs czynność (jaką?)nie słychać. Dla jednych coś jest
            naturalne, a dla innych - nie i pewnie tak już zostanie.
    • kolorko Re: Muszę pochwalić meża... 21.10.05, 13:42
      Po przeczytaniu tytułu i pierwszej linijki posta pomyslałam, ze piwo Ci sie
      skończyło i mąż pognał zapasy uzupełnićsmile))
      • kama48 uprzedzam 21.10.05, 14:05
        Zaraz na mnie naskoczycie, że wyręczam męza we wszystkim, usługuję mu i nogi
        całuję za pomoc, a potem narzekam. Nic z tych rzeczy. Napisałam jedynie o swoich
        obserwacjach, jeśli uważacie, że jest inaczej - to piszcie, zmienię swoje
        przekonania. Niemniej wypowiedzi lipcowej, jakkolwiek OK, są tylko teorią( godną
        głoszenia), a ja jednak proszę o obserwacje z zycia wzięte.
        • lila1974 Re: uprzedzam 21.10.05, 14:08
          Nie zamartwiaj się na wyrost.
          Szanuj męża swego, że nie masz gorszego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka