magdalenamk
20.10.05, 23:03
nie czesto sie to zdarza, ale... wczoraj wieczorem skończył mi się Żywiec
woda z której przyrządam mleko dla malucha. Rano wstałam, meża już nie było,
patrzę, dwie butelki zakupione stoją na stoliku. Nawet go o to nie prosiłam.
Wieczorem musiałam wyskoczyć na zakupy, o 19 zaczęłam dzwonic do domu, czy
dziecko nakarmione itd... nikt nie odbierał. Wpadam do domu zdenerwowana a
tu: pościel synka uprasowana i zmieniona, mały nakarmiony i właśnie się
kąpie.Mąż nie odbierał telefonu bo albo właśnie prasował, albo karmił malucha
albo nie słyszła bo kąpał. Musiałam jeszcze wstawic samochód do garażu. Kiedy
wróciłam mały już był ululany i sobie spał. Butelka była umyta.... a
najlepsze to to, ze o nic z tych rzeczy nawet nie poprosiłam.