Dodaj do ulubionych

odejść czy nie :(:(

30.10.05, 12:58
znowu nie wrócił na noc, znowu się upił a przecież zaszył się w styczniu! Nie
mam już siły, pozew rozwodowy mam napisany już kilka miesięcy i leży, problem
polega na tym że nie mam się gdzie wyprowadzić. Mieszkałam z mamą a jak się
wyprowadziłam do męża do zamieszkała tam moja siostra. Nie mogę jej wyrzucić,
a z nami raz dobrze raz żle, jak jest długo dobrze to tylko czekam aż się
znowu napije i tak w koło macieju. Obiecałam sobie że jak skończę spłacać
wszystkie raty na rzeczy które kupiłam to odejdę. Ale ile zdołam jeszcze
wytrzymać! Szkoda mi Julci bo chodzi i mówi że tata pił piwo, a jak w żłobku
coś powie to co sobie pomyślą? Ile tak można żyć............
Obserwuj wątek
    • clk Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:01
      przepraszam,ze tak bardzo nie na temat, jestem okropna (chociaz mam ten sam
      problem, ale nie chce o tym pisac)
      Skad wzielas zaslony z kubsiem puchatkiem do pokoju małej?
      • mamajuleczki27 Re: do clk 30.10.05, 13:10
        kuiłam je na stadionie.pozdrawiam
      • musia2002 Re:Do clk.. 30.10.05, 16:24
        Rozwalilas mnie z tymi zaslonami.
      • zona_wojtka Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 16:29
        W Liroy Merlin takie są. Ale to firanki nie zasłony.
    • kalina_p Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:01
      pewnie, że odejść, może wtedy pan sie otrząśnie, oprzytomnieje i pójdzie na
      terapię...
      A jak sie będzie ładnie leczył, wyjdzie na prosta, to może i potem wrócić do
      niego? Jeśli kochasz i jest dobrym ojcem...
    • lola211 Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:05
      Sytuacja patowa.Najlatwiej byloby odejsc, ale sama piszesz, ze nie masz
      gdzie.To on sprawia problemy, dlaczego wiec Ty masz sie tulac z dzieckiem? Ja z
      mieszkania bym sie nie ruszyla, ale złozylabym pozew rozwodowy.
      To mieszkanie to jego wlasnosc sprzed slubu?
      • mamajuleczki27 Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:11
        mieszkanie jest jego rodziców, oni wybudowali sobie dom i się tam wyprowadzili
        a ja przeszłam do niego.
        • kalina_p Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:13
          a nie masz możliwości sobie czegos wynająć?
          Wiesz, żeby odejśc to musisz miec gdzie.
          Dom samotnej matki to ostatecznośc, ktorej nie życze...
          Ale jak idac, jeśli nic nie zrobisz, to będzie tak "w kolo Wojtka", czyli
          dobrze/chlanie/dobrze/chlanie.
          Trzeba to jakos przerwac.
          A na terapie mąz sie nie wybiera? Czy on wi, że ma problem? Skoro sie zaszywa,
          to chyba wie...próbowalas Ty iśc do jakiejs poradni, pogadac o mężu?
          • beata132 Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 18:15
            Wszystko zależy od tego czy go kochasz. Jeśli tak, to i tak od niego nie
            odejdzieszsad Ośmielam się tak twierdzić, ponieważ moja znajoma przez 10 lat
            tkwiła w podobnym małżeństwie. Mówiła że mąż się zmieni, że go kocha i że jest
            z nim dla dobra dziecka, bla, bla, bla. Odeszła gdy podniósł rękę na dziecko.
            Teraz jest zupełnie inną kobietą. Poszła na studia, jest radosna, uśmiechnięta,
            zaczęła żyć. Nagle okazało się, ze ma mnóstwo znajomych, którzy ze względu na
            męża nie chcieli utrzymywać z nimi kontaktu. Najważniejsze jest jednak to, że
            jej synek stał się spokojny i nie sprawia już problemów wychowawczych. Przestał
            być agresywny. I wiesz z czego moja znajoma cieszy się najbardziej? Z tego, że
            jak wraca po pracy do domu to ma święty spokój. Nie ma awantur i śmierdzącego
            męża. Gdy zobaczyłam cudną twarzyczkę Twojej córci, to pomyślałam, że powinnaś
            go zostawić dla jej dobra. Zostawić nie odejść. Nieważne, że mieszkanie
            jest /było jego rodziców. Jeśli tylko możesz weź adwokata, który będzie walczył
            w sądzie o spokojny kąt dla Ciebie i Julci. Jesteście tego warte. Zastanów się,
            ile jeszcze jesteś w stanie wytrzymać. Lepiej wcześniej przeciąć ten chory
            układ niż zmarnować swoje najlepsze lata.
            Beata
        • goniag33 Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:19
          A jak na całą sytuację zapatrują się teściowie?Może jest szansa na pomoc z ich
          strony?
          • mamajuleczki27 Re: chwilowo mnie nie ma 30.10.05, 13:27
            moja mama jest oki,pomogła by mi gdyby było trzeba ale jego rodzice......
            lepiej nie mówić.
            • goniag33 Re: chwilowo mnie nie ma 30.10.05, 16:04
              Czyli od nich nie uzyskasz pomocy.Dobrze,że masz wsparcie w mamie.Spróbuj iść
              do AA,oni mogą ci wiele doradzić.
              Pozdrawiam i trzymaj się dzielnie.
    • lineczkaa Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 13:36
      U mnie też był ten sam problem. Płakałam, pisałam listy, które wieszałam na
      monitorze i wychodziłam, zaklinałam, rozmawiałam i dupa z tego wychodziła.
      w koncu zapisałam nas do poradni AA. On się wkurzył i stwierdził, że problemu
      nie ma. Ja się natomiast dowiedziałam, ze trochę szkoda czasu i energii na
      czekanie, płakanie i pisanie listów. To nie moja wina, że moj chłop lubi się
      zmasakrować i upodlić. Wbiłam i jest mi lepiej. Okazało się, że nie jest aż tak
      źle jak mi się wydawało. Moj jest w tej fazie, w której jest większość
      imprezujących. Faza ta może trwać kilka, i albo kończy się pod mostem, albo (tak
      zwykle się kończy) przychodzi opamiętanie, bo i wiek nie ten i zdrowie nie to.
      Proponuję udać się do poradni na grupę wsparcia dla osób które żyją z
      alkoholikami czy zwykłymi pijakami, żeby pozbyć się poczucia winy i energię
      która tracisz na zamartwianie się spożytkować na coś innego. pozdrawiam
      P.S. jednak skoro się zaszył to widzę, że duuży był problem.
      • mamajuleczki27 Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 17:57
        jakie AA, dziewczyny?? przecież on nie ma problemu, on jest wporządku! Ostatnio
        powiedział że tylko jak o coś się przyczepię to mu się chce pić (czyli moja
        wina). A teściowa powiedziała tak: nie dzwoń do mnie jak sie upije bo teściowi
        cukier podskakuje do góry i żle się czuje. Ona mi powiedziała że dawno położyła
        na niego ....... i mówi"teraz ty się męcz" więc może zostawię to bez
        komentarza. pozdrawiam.magda
        • black_currant Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 18:27
          W AA mogą pomóc również Tobie.
          Niestety, ale w takich rodzinach jak Wasza często występuje problem
          współuzależnienia i może okazać się, że Ty również potrzebujesz pomocy.
        • umasumak Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 19:17
          mamajuleczki27 napisała:



          Ona mi powiedziała że dawno położyła
          >
          > na niego ....... i mówi"teraz ty się męcz" więc może zostawię to bez
          > komentarza. pozdrawiam.magda

          Skoro tak sprawy się mają, to może niech wydziedziczy synalka i zapisze
          mieszkanie Tobie i wnuczce.
    • gandzia4 Napisałam do Ciebie na priv 30.10.05, 17:56

      • beata132 Moja rada kilka postów wyżej :) 30.10.05, 18:17

    • sakada Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 18:21
      Ratuj się kobieto póki możesz...
    • mamajuleczki27 same wiecie że............... 30.10.05, 18:50
      same wiecie, że to nie jest proste bo nie mam gdzie zamieszkać. Idę kąpać małą
      a w nocy pogadamy. buziaki
    • lineczkaa Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 19:45
      Chodziło mi bardziej o to, żebyś Ty poszła do poradni AA i spotkała się tam z
      Panią psycholog, a potem (jezeli bedziesz chciała to na grupę wsparcia dla osób,
      które żyją z osobami pijącymi). Mi takie spotkanie duzo dało, okaże się, że nie
      jesteś sama...
    • magdalenamk Re: odejść czy nie :(:( 30.10.05, 21:53
      Wiem, ze łatwo się radzi z boku... ale ja bym odeszła. Alkoholizm to choroba,
      która wymaga leczenia. Szkoda Twojej młodosci i dzieciństwa dziecka na
      marnowanie. Ja bym się mieszkaniem nie przejmowała. Jeśli mama Ci pomoże to na
      jakiś czas wróc do niej i poszukaj czegos do wynajęcia.Myśle, ze siostra też to
      zrozumie. Decyzję podejmij szybko, póki jesteś młoda i masz szansę na ułożenie
      sobie życia i dziecku życia. Masz taką śliczną córeczkę, pomyśl o niej, niech
      ma szczęśliwe dzieciństwo. Może na razie tylko z mamą...
      alkoholizm się niestety dziedziczy, nie dosłownie, ale jest rodzaj
      dziedziczenia społecznego, jeśli matka akceptuje alkoholizm męża ( nie odchodzi
      od niego) to potem córka ma duże szanse na zwiazanie się z alkoholikiem. Nie
      umiem tego uzasadnić naukowo, ale tak jest. Jeśli zależy Ci na jej przyszłosci,
      to musisz zadbać o nią teraz.
      • black_currant Do przemyślenia... 30.10.05, 22:22
        List alkoholika

        Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Twojej pomocy. Nie rób mi wymówek, nie obwiniaj
        mnie, nie złorzecz mi. Nie byłabyś zła na mnie, gdybym był chory na gruźlicę lub
        cukrzycę.

        Alkoholizm to też choroba. Nie wylewaj mojego alkoholu, to po prostu strata,
        ponieważ ja zawsze znajdę sposób na zdobycie dalszej porcji alkoholu. Nie pozwól
        mi wywołać u Ciebie złości. Jeśli zaatakujesz mnie słownie lub fizycznie,
        będziesz mnie tylko upewniała w złej opinii, jaką mam o sobie.

        Ja już wystarczająco nienawidzę siebie. Niech Twoja miłość do mnie i lęk o mnie
        nie doprowadza Ciebie do robienia tego, co sam powinienem robić. Jeśli weźmiesz
        na siebie odpowiedzialność za wszystko, oduczysz mnie podejmowania
        odpowiedzialności. Będę miał coraz większe poczucie winy, a Ty będziesz się
        czuła urażona. Nie przyjmuj moich obietnic, obiecam cokolwiek, by wyjść z
        kłopotów. Ale charakter mojej choroby powstrzymuje mnie przed dotrzymywaniem
        obietnic nawet tych, o których mówię z początku serio. Nie gróź mi, jeśli nie
        masz zamiaru spełnić groźby. Jeśli raz podjęłaś jakąś decyzję trzymaj się jej.
        Nie wierz wszystkiemu, co mówię o Tobie, to może być kłamstwo. Zaprzeczenie
        oczywistym faktom jest symptomem mojej choroby. Co więcej najczęściej łatwo
        tracę szacunek dla tych, których zbyt łatwo można oszukać.

        Nie pozwól mi mieć nad Tobą przewagę, nie daj się wykorzystywać przeze mnie.
        Miłość nie może długo istnieć bez wymiaru sprawiedliwości. Nie ponoś za mnie lub
        nie próbuj oddzielić mnie od konsekwencji mojego picia.


        Nie kłam za mnie, nie płać za mnie rachunków. Takie postępowanie zmniejsza lub
        zapobiega kryzysowi, który mógłby zmobilizować mnie do szukania pomocy. Dopóki
        będziesz mnie ratowała z każdej opresji, będę mógł zaprzeczać temu, że mam
        problem alkoholowy. Ponad wszystko, ucz się wszystkiego, co tylko możliwe o
        alkoholizmie i Twojej roli w stosunku do mnie.


        Przychodź na otwarte zebrania AA. Uczęszczaj na spotkania Al-Anon regularnie.
        Czytaj literaturę i utrzymuj osobisty kontakt z członkami Al-Anon. To są ludzie,
        którzy mogą dopomóc zobaczyć jasno całą Twoją sytuację.

        Kocham Cię

        Twój alkoholik
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka