Dodaj do ulubionych

Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"?

03.11.05, 13:16
Wysłałam kiedyś swojego CV-ka do jednej firmy w nadziei, że dadzą mi jakąś
rozsądną propozycję. I owszem. Na drugi dzień zadzwonilii zaprosili na
rozmowę, proponując bardzo ciekawą dla mnie pracę na drugim końcu Polski.
Tydzień później zadzwonili z wiadomością, że mnie przyjmują.

Dopiero wtedy przekalkulowałam sobie wynajęcie tam mieszkania i wyszło mi, że
nijak mi się to nie opłaca. Odpowiedziałam, że 3/4 pensji pójdzie mi na chatę
więc sami rozumieją, że nie skorzystam. Dziś znowu dzwoni ten gostek i mówi,
że mnie rozumie i zastanowi się nad możliwością pokrycia kosztów mieszkania.
Wcześniej mówił mi, że wolałby nie interesować się tym problemem.

No i ja teraz mam problem, bo jak on się zdecyduje wynająć mi mieszkanie to
co ja mam mu powiedzieć. Całe życie siedzę prawie przy maminym cycku (choć z
mamą nie mieszkam, o nie), mam tu całą rodzinę a tam nikogutko. Małż właśnie
zaczął nową pracę ale dużo mniej płatną od tej co mi proponują, może się
jeszcze wycofać, bo się zaasekurował. Co ja mam powiedzieć jak on znowu
zadzwoni? Pojechałybyście?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:25
      Zdecydowanie bym pojechala - jesli praca Ci odpowiada, jesli pokryja koszty
      wynajmu - tym bardziej. Bycie daleko od rodziny da sie przezyc - przerabiam to
      od 5 lat. Zreszta, moim zdaniem zdrowsze to, niz zycie 'pod jednym dachem'.
    • kalina_p Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:36
      Pewnie!
      Wiesz, sa telefony, internet, samochody z rodzina i znajomymi możesz sie dzieki
      temu często kontaktowac...a jak dobrze płaca i fajna praca? Jedź!!!
    • lila1974 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:51
      Ja TAK!
    • be.em Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:54
      Pojechałabym. Niestety takie czasy, że tam dom Twój, gdzie Ci pracę dająsmile)))
    • oxygen100 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:55
      zalezy skad sie przeprowadzasz i gdzie.
    • ingrid123 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 13:58
      Jedź!!!
      Zawsze jest okres próbny, po 3 miesiacach można zerygnować ...albo upewnić sie
      w słuszności swej decyzji.
      Skorzystaj z okazji, bo może za rok lub dwa bedziesz żałowała ,że nie
      spróbowałaś!
      Szczerze życze powodzenia!!!
      p.s. mój mąż pół życia spędził w takich rozjazdach: studia 300km od domu, potem
      1,5 roku praca 200 km, czasami było ciężko ale warto było!!!
      Dzięki zdobytemu w rozjazdach doświadczeniu; pracuje po latach w rodzinnych
      stronachsmile
    • babka71 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 14:30
      jak nie masz dzieci TAK
      JECHAĆ I SIĘ NIE ZASTANAWIAĆ
      • e_r_i_n Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 15:08
        A dlaczego dzieci mialyby przeszkadzac?
    • gepart_czester Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 15:21
      Jedź !!!
      My mamy identyczna sytuacje, tylko, ze z moim mezem w roli glownej.
      Maz dostal propozycje pracy na poludniu Polski a my jestesmy z polnocy (8 godz.
      jazdy pociagiem). Jestesmy swiadomi, ze tu gdzie mieszkamy mąż nie znalazl by
      takiej pracy. Tam nie dosc, ze w koncu bedzie pracowal na dobrych warunkach
      finansowych to jeszcze wiemy, ze "go chca" i ze ma mozliwosc rozwoju.
      • mama_dominika Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 19:24
        Odpowiadam na jedno z powyższych pytań: obecnie mieszkam w Olsztynie (od samego
        urodzenia, nawet studiowałam tutaj) a miałabym się przenieść do Wrocławia.
        Dziecko mamy - 2-latka. Mąż od dłuższego czasu poszukuje jakiegoś sensownego
        zatrudnienia (właśnie znalazł - dziś był 3-ci dzień w nowej pracy).

        Dzięki Wam dziewuszki za wsparcie, bo trochę mnie przekonujecie. Tzn. sama już
        rozważałam, że jak facet chce zrobić coś w kierunku dla mnie korzystnym, to
        musiałam chyba nieźle wypaść na rozmowie i pewnie fajnie by mi się pracowało. W
        dodatku dokładnie dziś, wracając z pracy, zaczepiło mnie po drodze dwóch
        młodzieńców z zapytanie o drogę na dworzec PKP. Od słowa do słowa wyszło, że
        sątu przejazdem, po raz pierwszy w Olsztynie i jeden z nich jest z Kalisza a
        drugi..... z Wrocławia. Pomyślałam, że to chyba jakiś znak, czy co? Spytałam
        ich, czy warto się tam przenieść a oni zgodnie potwierdzili, że bez zastanowienia.

        No, to teraz tylko czekać, czy pan się zdecyduje, czy nie.

        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.

        P.S. do gepart_czester - a Wy skąd jedziecie i dokąd? Bo kieruki trochę podobne wink
        • e_r_i_n Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 19:27
          No to witaj sąsiadko. Moj maz jest z Olsztyna, ja z Mragowa smile
          A Wrocław jest piękny i na Twoim miejscu bym sie nie wahała - chociazby ze
          wzgledu na same uroki miasta (ktorych to urokow Olsztyn nie ma uncertain).
          • mama_dominika Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 19:36
            Miło mi erin - to znaczy, że mieszkacie teraz w Olsztynie?

            We wrocławiu byłam raz, ale kiedyś miałąm kierownika tam mieszkającego, który na
            weekendy wypadał do domu. Możecie sobie wyobrazić ile czasu spędzał z rodziną
            wyjeżdżając w piątek póxnym popołudniem a wracając już na niedzielę wieczór (w
            pn na 7.00 do roboty).

            Ja oczywiście jechałabym z rodzinką - małż może też by tam coś znalazł. Dzieciak
            musiałby iść do przedszkola (na razie siedzi z babcią albo tatą). Ale to już nie
            problem.
            • e_r_i_n Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 19:39
              No nie - na wywiało przez Gdańsk do stolicy smile
              A skoro pojedziesz z rodzina, to problem podrozy nie bedzie taki wielki smile
        • gepart_czester Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 21:46
          My wędrujemy z Gdańska do Tych tzn mój mauz. Ja zostaje tu w Gdańsku z synkiem
          i z powodu braku faceta zamierzam go zdradzac na prawo i lewobig_grinDD.
          A tak na powaznie zamierzam zadekowac sie przez jakis nazwijmy to startowy
          okres u rodzicow. Maja dosc duzy dom wiec jakis kąt i mam nadzieję spokój tam
          znajdę. Mauz bedzie dojeżdżał co weekend. Pewnie sprawy się nieco skomplikuja
          kiedy będziemy musieli wreszcie zdecydować gdzie chcemy kupić mieszkanie.
          Narazie sprawę pozostawimy trochę losowi. Ważne jest zdobyte doświadczenie tak
          zeby na rozmowie kwalifikacyjnej zadna "dziumdzia" nie robila łaski.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki
          • musia2002 Re:Do gepart_czester 03.11.05, 22:32
            To Twoj maz bedzie pracowal w moim rodzinnym miescie-ciekawe gdzie?Pozdrawiam.
    • aniaora Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 21:28
      Zapraszamy do Wrocławia - mieszkam tu od urodzenia. Tylko wynajęcie miszkania rzeczywiście może troche kosztować, na pewno wiecej niz w Olsztynie.
    • gepart_czester Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 21:52
      Aha, chciałam jeszcze dodać, że południe tzn Katowice i pokrewne dziury (min
      Tychy), Wrcoław itp są kolebką przemysłu. Na Pomorzu przemysł, ze sie tak
      wyraże zdechł. Za to jest tu mnóstwo wolnych mieszkań do wynajęcia. Natomiast w
      Tychach, znalezienie porządnego lokum graniczy juz chyba z cudem, co samo w
      sobie jest pewnym wyznacznikiem. Myślę, że znacznie łatwiej będzie znaleźć
      Twojemu mężowi pracę właśnie tam niż w Olsztynie.
      • musia2002 Re:Do gepart_czester 03.11.05, 22:34
        Dlaczego Tychy nazywasz dziura?
        • gepart_czester Re:Do gepart_czester 04.11.05, 08:46
          widziałaś dworzec w Tychach?
          Moj mąż myślał, że to nie ta stacja i o mało nie pojechał dalej. Na szczęście w
          ostatniej chwili został uświadomiony, że właśnie tu powinien wysiąśćbig_grin
          A tak na poważnie, powiedziałam dziura bo porównując Tychy do Trójmiasta
          odnoszę właśnie takie wrażenie. Jednak to nie przeszkadza samej miejscowości
          (czyt. Tychom) mieć bardzo dobrze rozwinięty przemysł. Z opowiadań męża:
          fabryka przy fabryce.
          Mimo, ze dziura to dobrze o niej myślęsmile
          • musia2002 Re:Do gepart_czester 04.11.05, 17:19
            Jak przeczytalam,ze Tychy to dziura-to zrobilo mi sie troszke przykro[ale
            pewnie tylko dlatego,ze w tym miescie sie urodzilam i wychowalam,a teraz czasem
            troszke tesknie].Ale masz racje ten dworzec calkowicie nie pasuje-jak na wsi
            zabitej dechami-zgadzam sie z Toba.
            • gepart_czester Do musia2002 04.11.05, 18:25
              Ojej przepraszam. Naprawde nie miałam na celu nikogo urazic. Napisalam tak
              troche prowokacyjnie poniewaz taka niewielka miejscowość a oboje z mężem
              jesteśmy zaszokowani wręcz taką podażą pracy.
    • clk Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 22:11
      ja z Wroclawia do Gdyni smile))))
      Rok juz mija... ;]
    • zzz12 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 23:41
      my wyjechalismy na drugi koniec swiata niemal.. z trojka dzieci.. i nie zaluje,
      choc chwilami jest ciezko.. do odwaznych swiat nalezy, a co nas nie zniszczy,
      to nas wzmocni! powodzenia!
      • musia2002 Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 03.11.05, 23:54
        No my tez za ocean!!Nie zaluje-to byla najlepsza decyzja mojego zycia.
    • mama_dominika Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 04.11.05, 09:19
      hmm... tak Was czytam kochane i zadziwia mnie to, że nikt nie napisał żadnego
      postu na nie. Co ciekawsze, nawet moja rodzina, której tak nie chce mi się
      zostawiać, też nie zaleca odrzucać takiego pomysłu. Myślałam, że moja mama
      zechce mnie wyśmiać za ten pomysł, ale stwierdziła, że ona sama też była
      przywiązana do rodziny, w rezultacie nie osiągając większych sukcesów, więc
      może rzeczywiście do odważnych świat należy.

      Macie rację - to nie Meksyk i oceanu nie trzeba pokonywać. Teraz trylko ciekawa
      jestem jak ten pan to przemyśli. Zadzwoni, czy nie? teraz jak nie zadzwoni to
      pewnie będę zawiedziona big_grin

      • e_r_i_n Re: Jechać na drugi koniec Polski "za chlebem"? 04.11.05, 09:45
        Wiesz, nie ma postow na nie, bo tak naprawde nie ma przeciwwskazan do tego
        wyjazdu. Gdybys miala zostawic meza i dziecko, widywac ich raz na dwa tygodnie,
        to pewnie wiele osob by napisalo, ze nie warto. Ale jesli chca Ci tak pojsc
        na reke, to znaczym ze wartosciowy z Ciebie pracownik - wiec łap okazje.
        I trzymam kciuki, zeby zadzwonili smile
    • cruella Ja pojechałam:)) 04.11.05, 09:53
      I teraz cieszę się bardzo. W rodzinnych stronach bezrobicie kwitnie, perpektyw
      żadnych, ludzie z zazdrością patrzą na tych, którzy puścili mamsuiną kieckę i
      wyjechali. Nie będzie tak źle, my jechaliśmy w ciemno (mieliśmy tylko wynajęte
      mieszkanie, mąż od następnego dnia zaczynał pracę w obcym mieście, żadnych
      znajomych, rodziny...) z dwójką małych dzieci. A teraz nie żałujęsmile) czuję się
      tu jak u siebie w domusmile
    • ania.silenter Też pojechałam - z Żywca do Wa-wy:) 04.11.05, 10:03
      ale... jeszcze jako panienka, nie obciążona rodziną.
      pozdrawiam
      • aziolek Garutuje :) 04.11.05, 11:03
        Jedz i rozwijaj skrzydla smile Trzymam kciuki.
        A we Wrocku latwiej bedzie Twojemu mezowi znalezc prace - wieksze miasto wiecej
        mozliwosci.

        Sciskam serdecznie
        A
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka