Dodaj do ulubionych

Odruch wymiotny...

04.11.05, 09:37
wiadomosci.onet.pl/1257234,2677,kioskart.html
My tak naprawde nie wiemy, co jemy sad Po przeczytaniu artykulu chcialo mi sie
wydac odglos paszczowy bleee!!
Chyba zaczne chodowac koze, przynajmniej bede miala prawdziwe mleko, a nie
wyrob mlekopodobny. Normalnie koniec swiata...Zreszta same przeczytajcie.
Obserwuj wątek
    • bea.bea :)))) 04.11.05, 10:45
      ja wiem...to nie jest smieszne...ale przypomniała mi sie taka polska
      komedia"poszukiwany, poszukiwana...
      i tam pewien pan badał zawartośc cukru w cukrze....i to było smieszne...

      ale kiedy zawartośc np mleka w mleku jest równa 0...
      i poszukujemy miesa w miesie...smile)

      to jest to makabrycznie smieszne
      • come_back Re: :)))) 04.11.05, 10:57
        ciekawe jak jest ze sliczkami naszych Maluchow, hmm...?
        • come_back Re: :)))) 04.11.05, 10:58
          Chodzilo mi o sloiczki, a nie sliczki.pozdr
          • rita75 Re: :)))) 04.11.05, 12:46
            Ze sloiczkami? pewnie to samo, co z reszta zywnosci. Nie trafia do mnie to, ze
            zawartosc ze sloiczka, ktora ma rok waznosci, jest zdrowsza, od obiadku swiezo
            przygotowanego, to absurd. Oczywiscie obiadek przygotowany przez mame nie moze
            skladac sie z "super zdrowych" produktow z hipermarketow. Dobrym wynalazkiem
            jest wlasny ogrodek, tudziez targ i zakup u sprzedawcy wzbudzajacego zaufanie-
            takie czasy...niestety. Tak jeszcze a propos sloiczkow...ostatnio dosc mlody
            kot znajomych opuscil ziemski padol- chyba to byla marskosc watroby, albo rak.
            Wiecie, co powiedzial weterynarz znajomym? - "no wiecie panstwo...jakbyscie
            cale zycie zywili sie konserwami, tez byscie mieli taki koniec." Kot byl
            zywiony super zdrowymi, "lepszymi" od jedzenia domowego reklamowanymi
            kitikatami innymi łiskasami. Widze tu analagie wzgledem dzieciecych sloiczkow,
            chociaz wiem, ze wiele mam sie ze mna nie zgodzi. Reklama wmowi wszystko, wszak
            pieniadz nie smierdzi.
            pozdrawiam
            • come_back Re: :)))) 04.11.05, 13:16
              Chcialabym sie z Toba nie zgodzic, ale niestety chyba musze- nasze dzieci nie
              sa bezpieczne sad
              pozdr
    • em_em71 Re: Odruch wymiotny... a propos mleka koziego 04.11.05, 11:34
      Ja właśnie taki mam, moja rodzina także. Gdyby nie to, moze nawet dałoby się
      upchnąć gdzieś tę kózkę. Niestety, na krowę miejsca brak!
      A wracając do meritum, trzeba się nieźle nagimnastykować, chąc od czasu do
      czasu zapewnić, chociażby dziecku, w miarę zdrowe jedzenie. Czasem mnie coś
      nachodzi i zaczynam główkować, ale w ferworze walki z problemami dnia
      codziennego - po prostu się poddaję i zdarza mi się (coraz częściej) pójść na
      łatwiznę, np kupując gotowe wędliny, itp...
    • karambol45 Re: Odruch wymiotny... 04.11.05, 11:58
      a ja mam doczynienie z produkcją i nadzorem weterynaryjnym i tyle co powiem to
      od dłuższego czasu sami robimy wędliny, a żywność na codzień staram się aby
      była jak najmniej przetwożona tzn. serek sama robie taki z cebulką itp., nie
      kupujemy takich serków smakowych, przetwory też robimy w domu /chociaż
      słyszałam taką opinię, że najlepsze są te przetwory w puszkach bo te w słoiku
      to trzeba jeszcze słoik umyć hahaha/ chociaż nie powiem zdarza się że czasami
      ulegamy i leci na obiad spaghetti z torebki

      pozdrawiam Agnieszka
      • rita75 Re: Odruch wymiotny... 04.11.05, 12:21
        Wedlin nie robimy, z tej prostej przyczyny, ze nie potrafimy, za to pieczemy
        wszelakie miesiwa smile Z wlasnorecznie mielonej lopatki wieprzowej robie pieczen
        na chleb, z dodatkiem watrobki- pyszny pasztet. Z surowej szynki, po dodaniui
        przypraw i upeiczeniu powstaje barzo smaczny oklad na chleb. Radzimy sobie, jak
        mozemy, stale zwiekszajac reperuar kulinarnysmile
    • miirabelka Re: Odruch wymiotny... 04.11.05, 12:58
      A pamiętacie film "Skrzydełko czy nóżka" z Louis de Funes, w którym doszło do
      "pojedynku" na słowa między Charles Duchemin, autorem słynnego przewodnika po
      francuskich restauracjach a Tricatelem producentem sztucznej żywności?
      Artykuły takie jak ten sprawiają, że ta komedia staje się coraz mniej śmiesznasad(

      Pozdrawiamsmile
      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka