june26
13.11.05, 11:56
...przed mężem.Mąż wraca po rocznej przerwie do firmy w której
pracował.wczoraj napisała do niego jakaś dziewczyna że słyszła że wraca i
która ma zmiane. w jego komórce jest numer z którego pisała od dawna ale był
bez nazwy.Wczesniej mąż mówił mi ze to numer kumpla-faceta.a tu wczoraj
prosze jakas panna pisze do niego i kazuje sie ze kłamał.wyskoczyłam na niego
ze mnie okłamuje itp. a on ze nic mi niepowie kto to jest bo nic złego nie
zrobił-to numer kumpla i tyle.zadzwoniłam pod ten numer i odezwał sie żeński
głos wiec chyba ro raczej kobitka.przypominiałam sobie ze rok temu jak byłam
wysoko w ciązy tez sie żucałam o ten numer bo były smski w nocy, sygnałki
itp.wtedy własnie powiedział ze to kumpel.chodziłam za nim cały dzien jak
kretynka i wypytywałam go o to a on twardo ze nic nie powie i dalej naprawial
samochód, ja marzłam na dworze a on upajał sie moim upokorzeniem w koncu
powiedział ze jestem popier....i co ja w gule wymyslam.przestrzegałam samą
siebie zeby nie wrzeszczec na niego ale wkurzylo mnie to klamstwo.
wiem ze pomyslicie o rany kilka dni temu pisała o meżu, dzis tez...ale nie
moge sie pozbyc tego uczucia upokorzenia-sama sie chyba o nie
prosiłam.dlaczego faceci kombinuja, zamiast otwarcie powiedziec tak to
znajoma z pracy, niepodpisałem w telefonie bo zrobiłabys mi wojne.i wszystko
ok.
czy ja przesadzam, sama nie wiem.
pozdrawiam