Witjcie. To był i jest najgorszy dzień mojego życia. Nadal jestem
rozstrzęsiona a mineło kilka godzin. O mały włos nie zrobiłabym ze swojego
Olivierka kaleki na całe życie. Posadziłam go w fotelu, żeby nakarmić bo była
już pora i był głodny. Położyłam serek na ławie. Ale zapomniełam pieluszki i
odeszlam na 3 sekundy po nią ok 3 m. Odwracam się i widze jak Olivier leci z
fotela głową w dół!!! Wylądował na dywanie, twarzą do ziemi, a szyja i ciałko
było pod kątekm prostym do podłogi. Serce mi zamarło! Mały zaczął
przerażliwie płakać. Wzięłam go na ręce i zaczęłam panikować. Przytuliłam go
mocno i bałam się na niego spojrzeć. Po 5 min przestał płakać bo sie
wystraszył mojego płaczu w właściwie wycia. Jednocześnie usiłowałam dzwonić
do chłopaka, ale nie odbierał. Położyłam małego do wózka przykryłam kocem i
pędem do szpitala. Po drodze dołączył do mnie chłopak. Olivier stał się
śpiąco-spokojny. Biegłam do szpitala i wyłam po drodze na całą ulicę. Ludzie
się gapili i zchodzili mi z drogi. W szpitalu małego zbadał mój lekarz,
przyjaciel chłopaka i orzekł że wszystko ok ale obserwować. Oli płakał jak go
badał ale chyba z głodu. Teraz mam ogromne wyrzuty sumienia. Cały czas widzę
mojego chłopczyka jak leży na tym dywanie. Długo nie zapomnę tego widoku. Non
stop się zastanawiamjak tragiczniemogłao to się skończyć. Umarłabym gdyby coś
mu sie stało.Mały ma czerwonego siniaka na czole i nosku. Czy wam też się cos
takiego przytrafiło? Czy tylko ja jestem taka ofiara losu?