Dodaj do ulubionych

Wyobraźcie sobie

23.11.05, 10:20
Hipotetycznie:
Macie mieszkanie i dziecię. Załóżmy, że córkę. Córka dorasta i wychodzi za
mąż, nie pracuje albo pracuje i zarabia mało więc na wynajem jej nie stać. Wy
jej fundnąć mieszkania akurat nie możecie. Za Waszą zgodą wprowadza męża do
panieńskiego pokoiku, za chwilę pojawia się dziecko, potem kolejne. Córka
albo na macierzyńskim albo bezrobotna, zięć kokosów nie przynosi i tak sobie
wegetujecie w kilka dorosłych osób + młodsze pokolenie w 3 pokoikach na
blokowisku. Wypchnąć się córki z mężem i przychówkiem nie da, bo zdolności
kredytowej nie mają a "wynajem się nie opłaca".
Zachwyca?
Obserwuj wątek
    • maxi3 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:22
      A czemu ma ten przykład służyć?
      • nangaparbat3 Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 19:35
        Triss zamierza steryzliowac kobiety niemajace wlasnego mieszkania.
        • rosapulchra-0 Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 21:37
          nangaparbat3 napisała:

          > Triss zamierza steryzliowac kobiety niemajace wlasnego mieszkania.

          Lubię to!
    • magdalenkaaa78 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:22
      Nie zachwyca, ale nie bardzo wiem, gdzie w tej bajce jest smok... Przykre i
      tyle, poza tym świadczy o niedojrzałości hipotetycznej córeczki i braku
      życiowego podejścia do życia. No, ale z autopsji wiem, że są takie rodziny.
      • cruella Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:25
        Oj są, są... i jeszcze babcia z dziedkiem pomieszkuje...

        A ten wątek to forma buntu??
    • anndelumester Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:25
      imo koszmar, (pomijając kwesie losowe, ofkors)
      kwestia podstawowa wychować tak dziecko(niezaleznie od płci), zeby myslało o
      swojej przyszłości raczej głową.
    • alistar1 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:26
      Czarny scenariusz naszych czasów... Jeszcze jeśli jest to stan przejściowy
      (młoda rodzina czeka na mieszkanie/ ma jakieś plany), to ok, mmożna
      przetrzymać. ale na dłuższą metę???
      Mam nadzieję, że za 20 lat to się zmieni.
      • chloe30 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:28
        Właśnie, że nie naszych czasów. To kiedyś ludzie mieszkali w 3 pokolenia na
        kupie. Dzisiaj każdy ma teoretyczną możliwość bycia na swoim.
        • alistar1 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:31
          Oj dzisiejszych także. Niewielu stać na własne mieszkanie. Pozostaje kąt u
          rodziców albo teściów. Nie z wyboru, ale z konieczności najczęściej...
          • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:33
            Co Ty za bzdury piszesz?! Kredyt to raz, wynajem to dwa. Można tez odłożyć
            zamążpójście i prokreację na czas po uzyskaniu jakiegoś własnego lokum choćby
            kawalerki.
            • alicja2341 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:43
              Co ty za bzdury piszesz?/ Nikt ci nie da kredytu jak masz umowę na czas
              określony. I spróbuj wynająć mieszkanie i się utrzymać mając 700 zł dochodu.
              Kobieta z dzieckiem choćby miała wyższe wykształcenie i znała języki pracy bez
              znajomości w małej miejscowości na Podkarpaciu nie znajdzie. A nie każdy mam
              tyle odwagi żeby z małym dzieckiem bez znajomości jechać na podbój Warszawy
              • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:48
                Śmiem zauważyć, że na Podkarpaciu ceny mieszkań niższe są. Jesli jedno ma umowę
                na czas nieokreślony a drugie na określony to na podstawie rocznego dochodu
                banki dają teraz kredyt hipoteczny.
                • alexandra74 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 15:38
                  Na Podkarpaciu ceny mieszkan niższe...niż gdzie??
                  Może niż we Wrocławiu, Warszawie i kilku innych większych miastach. Ale w
                  Rzeszowie za mieszkanie dwupokojowe trzeba zapłacić ok. 120 tys. zł, a to nie
                  jest mało, gdy średnia płaca na Podkarpaciu wynosi 1900 zł brutto (swoją drogą,
                  nie wiem kto tą średnią "nabija") czyli o jakieś 500 zł mniej niż średnia
                  krajowa.
                  • mamapiotra Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 16:58
                    co ty wypisujesz? na slasku 30 km. od katowic i 60 km. od krakowa m4 kosztuje 60 tys.
                    120 tys to na nowej hucie kosztuje 54 metrowe mieszkanie.
                    • alexandra74 Re: Wyobraźcie sobie 24.11.05, 10:09
                      Piszę, jak jest w Rzeszowie. Wiem, że większośc uwaza że to zadupie i koniec
                      świata ale nie oznacza to wcale, ze mieszkania sa tańsze. Może sobie w Nowej
                      hucie kosztować nowe i 50 tys, ale ja ci pisze jak jest, bo 2 i pół roku temu
                      kupiałm mieszkanie 50 m w bloku 22 letnim (płyta oczywiście) za 110 tys. zł. Z
                      tego co wiem, mieszkanie jeszcze od tamtego czasu podrożały.
                    • ira_08 Re: Wyobraźcie sobie 02.07.15, 15:35
                      >120 tys to na nowej hucie kosztuje 54 metrowe mieszkanie.

                      Taa... Poniżej 200 tysięcy nie kupisz nawet w Hucie. Dobrze orientuję się w krakowskich cenach, za 120 tysięcy kupisz kawalerkę. Tak do 20 m. Gdzieś w głębi Azorów.
                      • martishia7 Re: Wyobraźcie sobie 02.07.15, 15:45
                        To jeszcze zobacz datę postu, na który odpowiadasz big_grin
                  • e_r_i_n Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 17:34
                    65 metrowe mieszkanie w Zyrardowie (60 km od W-wy, 40 minut pociagiem - czyli
                    mniej, niz czesto z jednego punktu stolicy do drugiego komuinikacja
                    miejska/autem), kosztuje 80 tysiecy.
                    Poza tym w tej chwili mozna dostac kredyt nawet na umowe - zlecenia.
              • alistar1 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:54
                Zgadzam się. Ale wszelkie odmienne opinie są najwidoczniej nie w smak autorce
                wątku. Najlepiej wszystkich do jednego worka. I uogólniać:
                Mieszka z rodzicami- nygus, nieudacznik i leń,
                Nabrał kredytów- chodząca gwiazda

                Sorry, ale świat nie jest czarno-biały.

                a href="http://lilypie.com/baby2/040521/3/4/1/+1"target="_blank">Małgosia ma
                już</a>
                • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:57
                  Nie mam kredytów. D Ale będę mieć, bo chcę większe mieszkanie, 3 pokoje to za
                  mało na dwojkę dzieci (bo planuję jeszcze jedno).
                  • alistar1 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:05
                    W porządku. Kredyt to nic złego, ale trzeba mieć względną pewność co do tego,
                    że się uda go spłacić. Dlatego nie krytykuję osób, które kredyty biorą/ albo
                    też się powstrzymują. Każdy sam realnie ocenia swoje możliwości finansowe.
                    • 18_lipcowa nie stać na kredyt? 23.11.05, 11:27
                      to wynając mieszkanie.
                      • alistar1 Re: nie stać na kredyt? 23.11.05, 11:43
                        Z dwojga złego wybieram kredyt- spłacę, mieszkanie będzie moje. Natomiast
                        dłuższy wynajem to ładowanie komuś (najczęściej obcemu) kasy i tyle.
                        • 18_lipcowa Re: nie stać na kredyt? 23.11.05, 11:46
                          Ale jak nie stac na kredyt to co?
                          Mieszkać z rodzicami ?
                          • martaglowacka Re: nie stać na kredyt? 24.11.05, 11:01
                            Jak nie stać na kredyt to nie stać i na wynajem - to porównywalne koszta. A
                            kredyt teraz można dostać naprawdę łatwo.
                            Pozdrawiam
                            Marta
              • palka_zapalka Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 23:22
                Mamy takie czasy a nie inne, ze należy nieraz ryzykowac dlaczego nie można
                wyjechać do innego miasta?? bo co??
                Masa ludzi tak robi i potem dziękuje Bogu, ze podjeli taką decyzję i nie musi
                nikt jechać zaraz do Warszawywink
                Ludzie rany!! nic samo nie przyjdzie w życiu trzeba podejmować rózne decyzje i
                nikt nie mówił , ze jest lekko !
                Ja przeszłam rózne etapy w życiu i niczego nie ząłuję, a ryzyko jakie
                podejmowałam było ogromne.
              • ira_08 Re: Wyobraźcie sobie 02.07.15, 15:41
                >Co ty za bzdury piszesz?/ Nikt ci nie da kredytu jak masz umowę na czas
                określony.

                Da. Sprawdzają wysokość pensji, długość umów i dzwonią do pracodawcy wink Zależy oczywiście od banku, ale da się, jak najbardziej.

                > Kobieta z dzieckiem choćby miała wyższe wykształcenie i znała języki pracy bez
                znajomości w małej miejscowości na Podkarpaciu nie znajdzie.

                Pitolenie. Pochodzę z Podkarpacia. Sporo znajomych po studiach wróciło i pracują. W dużych firmach, w urzędach, w szpitalach. Zresztą, jak się mieszka w Lutowiskach, nie trzeba zaraz podbijać Warszawy, wystarczy Rzeszów.

                Najwięcej o Podkarpaciu mają do powiedzenia ci, którzy oprócz wakacji w Beskidzie, nigdy tam nie byli. Serio, to nie jest czarna dziura. O wiele gorzej się prezentuje Mazowsze, jak mu odjąć Warszawę.

                > I spróbuj wynająć mieszkanie i się utrzymać mając 700 zł dochodu.

                Ile znasz osób z takim dochodem? Zresztą właśnie o to chodzi - po co zakładać rodzinę, jak się nie ma gdzie mieszkać?
            • 18_lipcowa Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:02
              Oczywiście że tak.
              Nigdy nie sprowadziłabym faceta do rodziców.
              Dopoki nas by nie bylo stac na wlasne mieszkanie bysmy byli razem ale bez
              wspolnego mieszkania.
            • andaba Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 21:35
              triss_merigold6 napisała:

              > Co Ty za bzdury piszesz?! Kredyt to raz, wynajem to dwa. Można tez odłożyć
              > zamążpójście i prokreację na czas po uzyskaniu jakiegoś własnego lokum choćby
              > kawalerki.

              Czyli gdzieś w okolicach uzyskania emerytury.

              Pieprzysz głupoty, wybacz.
              Nikt nie da kredytu, jak sie zarabia 1000 zł. A nie wszyscy sa specjalistami wysokiej klasy, bo za ladą ktoś musi stać i kible w twoim biurze tez ktoś musi sprzatać.

              Wynajem kosztuje mniej więcej pół wypłaty, jak się doliczy media wychodzi cała.


              W sumie to zadnego dramatu w opisanej sytuacji nie widzę, przeciwnie, licze się z tym, że kiedyś któres z dzieci wprowadzi współmałżonka do domu, kto pierwszy ten lepszy, bo dla wszystkich miejsca nie będzie.
              Oczywiście wolałabym, żeby to była któraś córka.
          • chloe30 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:37
            alistar1 napisała:

            > Oj dzisiejszych także. Niewielu stać na własne mieszkanie. Pozostaje kąt u
            > rodziców albo teściów. Nie z wyboru, ale z konieczności najczęściej...

            Matko, ludzie, ja nie zarabiam kroci, a przyznaliby mi kredyt na mieszkanie.
            I gdyby nie to, że już je mam, to podjęłabym ryzyko, wiedząc dobrze, że mogę w
            każdej chwili stracić pracę. No ale co innego pozostawałoby - siedzieć u
            mamy??? Dziękuję, wolałabym się trochę pomęczyć, a być Panią u siebie.
          • crises Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:05
            Rozmnażanie się przy pomieszkiwaniu na garnuszku u rodziców też z konieczności?
            IMHO trzeba na łeb upaść, żeby się bawić w mamę i tatę bez własnego kąta lub
            rychłej perspektywy jego nabycia.
    • karina1974 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:27
      no i?
      są takie rodziny, bo nie stać ich na mieszkanie, bo nie ma pracy, bo mało sie
      zarabia...
      nie każdy ma szczęście takie jak my, ze jest na swoim i jest w stanie sie jakoś
      utrzymać.
      • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:32
        To nie ma dzieci. Proste. Hipotetyczna sytuacja ma miejsce w Warszawie gdzie
        każdy pracę znajdzie, tu praca wręcz atakuje człowieka. A ceny wynajmu są do
        wyboru do koloru, może być Marina, może być daleki Tarchomin czy Targówek.
        • premeda Re: Wyobraźcie sobie 02.07.15, 15:22
          Ale niektórzy chcą mieć dzieci i realizacja tej potrzeby jest dla nich ważniejsza od własnego kąta. Już pomijając kwestie dostępności mieszkań jest spora grupa osób, którym dobrze się żyje z rodzicami i nawet jeśli mają możliwość wyprowadzki na swoje to tego nie zrobią. Jedni chcą autonomii, a drudzy niekoniecznie.
      • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:55
        ok, ale jeśli kogoś nie stać na spłacanie kredytu to jakim cudem stać go na
        dzieci?
    • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:27
      Ten przykład ma służyć spojrzeniu na sąsiedni wątek z perspektywy rodziców.
      Tych strasznych rodziców/matki co się zamykają w pokojach, chcą mieć jakieś
      życie intymne i nie są zachwyceni niekontrolowanym rozrodem córeczek.
      • andaba Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:37
        Pozwolę sobie zuważyć, że w przypadku niektórych prokreację należałoby odłożyć
        na zawsze, bo się nie dorobią mieszkania nigdy w życiu. Z niektórych zarobków
        nie sposób. A instynkt macierzyński nie jest jednakowy u wszystkich. Jedni wolą
        odczekać, ryzykując, że może to być "nigdy", inni nie zamierzają pozbawiać się
        sensu życia z powodów materialnych.
        • chloe30 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:40
          andaba napisała:

          >inni nie zamierzają pozbawiać się
          > sensu życia z powodów materialnych.

          I uważasz, że to jest odpowiedzialne podejście do życia i prokreacji???
          • andaba Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:17
            Jeżeli to nie grozi głodzeniem i zaniedbywaniem dziecka, to tak.
            Naprawdę warunki materialne to nie wszystko, są ważniejsze rzeczy.
            • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:56
              dla ciebie to sens życia podyktowany instynktem a dla dziecka życie w biedzie i
              bycie "tym gorszym"
              • katriel Re: Wyobraźcie sobie 02.07.15, 15:37
                > dla ciebie to sens życia podyktowany instynktem a dla dziecka życie w biedzie i

                Życie w biedzie to też życie. Wcale niekoniecznie mniej sensowne niż życie w dostatku.
            • klamkas Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 19:17
              Ale w tym przypadku grozi głodem i zaniedbaniem - wystarczy, że rodzice matki dzieci się zbuntują i pozbędą się uciążliwych i nieodpowiedzialnych lokatorów - wtedy dzieci zostają z niewydolnymi rodzicami, bez dachu nad głową.
              • nangaparbat3 Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 19:39
                klamkas napisała:

                > Ale w tym przypadku grozi głodem i zaniedbaniem - wystarczy, że rodzice matki d
                > zieci się zbuntują i pozbędą się uciążliwych i nieodpowiedzialnych lokatorów -
                > wtedy dzieci zostają z niewydolnymi rodzicami, bez dachu nad głową.


                Ile ty masz lat? 15?
        • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:43
          Sure. Patologia się nie boi, patologia po prostu ma dzieci jak widać w
          programie typu "Kochaj mnie" chociażby.
          Może należałoby zapytać rodziców czy życzą sobie mieszkać z kolejnym członkami
          rodziny tj. z wnukami na 2-3 pokojach?
      • 18_lipcowa Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:04
        Nie popieram czegoś takiego choc mam to w rodzinie i to bliskiej.
        Siostra mojego ojca mieszka z ojcem własnym ( z mamą tez ale zmarła ), na kark
        rodziców sprowadziła 1 męża i 1 dziecko, potem rozwód, 2 męża i z 2 mężem
        jeszcze dwoje dzieci.
        Nigdy nie pracowała.
        Niezle co?
        • palka_zapalka Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 23:25
          I potem się dzieci dziwią, ze rodzice do nich nają żal, bo mają poprostu dość
          dorosłość , rodzina to odpowiedzialność co innego założyć z góry będę tak żyć i
          musi mi być dobrze, a co innego podjąć decyzję chop siup i potem zgrzedolićwink
        • vre-sna Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 18:42
          Ja tam lubię swoje dzieci. Mogę z nimi mieszkać do kiedy one będą chciały.
    • melmire Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:39
      A potem ludzie sie dziwia ze niektorzy boja sie miec dzieci.
      Masz swoje, odchowujesz przez 20 lat, a potem albo zostaje u ciebie (bo po co
      sie wyprowadzac) i rozmnaza sie w twoich czterch scianach, albo sie wyprowadza,
      rozmnaza i chetnie widzialoby babcie opiekujaca sie wnuczkiem przez kilka lat
      przez caly tydzien piec godzin dziennie. Jednym slowem, masz watpliwa rozrywke
      do konca zycia. Nie jestes juz soba, nie masz prawa do niczego, do wlasnych
      planow, do intymnosci, masz tylko wieczne swiete obowiazki. Brrrrr.
      Na cale szczescie sa jeszcze rodziny normalne, tylko ze rzadziej opisuja sie na
      forum, bo co tu pisac o normalnosci?
      • polka3 to z innej beczki 23.11.05, 10:41

        • polka3 obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:42
          może się młodzi załapią...smile
          • chloe30 Re: obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:43
            polka3 napisała:

            > może się młodzi załapią...smile

            Hehehe, już ich Kaczor podliczy, nie bój żaby, nic za darmo smile)
          • melmire Re: obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:43
            Cos ty, przeciez i w nich trzeba bedzie czynsz i oplaty zaplacic.
          • triss_merigold6 Re: obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:43
            A juści.wink
            • hancik5 Re: obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:52
              A Kwaśniewski obiecywał młodym mieszkania na wiosnę 1996 roku... Miały być dla
              każdego młodego małżeństwa, ha, ha, ha

              Pamiętam to dobrze, bo się nieźle uśmiałam z tego kłamstwa, ktore zresztą
              zawsze ładnie mu wychodzą...
              • triss_merigold6 Re: obiecane 3 miliony mieszkan- 23.11.05, 10:53
                Pamiętam, jasne, że to głupio-smieszne było. I żenująco nierealne.
            • niutaki Re: z jednej strony: gdybym miała czekać na mieszk 23.11.05, 10:53
              anie to nie zdecydowałabym się na dziecko do dziś, z drugiej strony: znajomi
              wiedzą w jakich warunkach mieszkam (kawalerka - tragedii nie ma, ale jak do
              małej przyjdzie babcia to już jest tłok) i co jakiś czas pytanie: no a kiedy
              drugie? gdzie rodzeństwo? wtedy mam ochotę odpowiedzieć: w dupie. Gdybym w
              momencie zdecydowania się na dziecko mieszkała u moich rodziców to byśmy się
              nie zdecydowali. I już, nie wyobrażam sobie takiego życia.
    • hancik5 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:49
      No cóż, ja też jestem zwolennikiem dążenia do samodzielności. Jak byłam panną
      miałam układ z rodzicami, że większość pensji odkładałam na przeszłe moje
      mieszkanie. Rodzice moi pracowali w bużetówce, inflacja zjadła im wszystkie
      oszczędności i nie mogli mi NIC dać...Fajnie, nie ??
      Nie wiedziałam jeszcze czy wyjdę za mąż, ale wiedziałam jedno : muszę żyć na
      SWOIM...
      Wyszłam za mąż też na biedaka, teściowie dali niedużo, ale moje oszczędności
      plus kredyt starczyło na małe mieszkanie, potem po 4 latach wzięliśmy następny
      kredyt i mamy 70 metrow... Nigdy nie marzyłam o tym..
      Kto wie, może za jakiś czas rzucimy się mały domek???

      Trzeba dażyć do samodzielności, chociaż przez kilka pierwszych lat małżeństwa
      młodzi mogą potrzebować pomocy rodziców..
      • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:52
        Hancik, ja rozumiem, że pierwsze lata młodzi mogą mieszkać z rodzicami i jakoś
        się godzić w imię oszczędzania na własne mieszkanie. Ale kiedy planuje się
        dzieci to lepiej być na swoim. Ostatecznie nie ma przymusu rodzenia w wieku 20
        czy 25 lat, można poczekać.
        • karambol45 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:02
          Ostatecznie nie ma przymusu rodzenia w wieku 20
          > czy 25 lat, można poczekać.
          ja tak nie uważam
          wiem to doświadczenia
          moja mam urodziła siostrę mając 35 lat i gdy siostra miała 15 lat to mama 50 i
          trudno jej było wychowywać nastolatkę
          ja wolałabym tego uniknąc
          nie jestem za późnym macierzyństwem
          ale jestem za samodzielnością
          jeżeli chce się mieć dszieci trzeba mysleć o pracy, mieszkaniu itd. pampersy
          kosztują
          i nie zwalać wszystkiego na barki rodziców
          a jak d... swędzi to myśleć i chłodny przysnic czy co kto woli

          pozdrawiam Agnieszka
          • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:03
            Antykoncepcja?
            • karambol45 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:07
              naprzykład
        • malila Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:15
          A potem wyprzedać się na in vitrowink
          Nie uważam, żeby to było takie proste. Ludziom faktycznie różnie się wiedzie.
          Owszem, zdarzają się skrajni egoiści, co to im po prostu najłatwiej na cudzym.
          Ale prawdą też jest, że zdobycie mieszkania jest problemem. Ja i mój brat
          mieliśmy pozakładane książeczki mieszkaniowe, byliśmy przez rodziców
          poubezpieczani, a jak przyszło co do czego, to mogliśmy sobie tymi papierkami
          pupy popodcierać. To że nam się dobrze wiedzie zawdzięczamy zdobytemu
          wykształceniu, które było zresztą wybierane wbrew ówczesnym trendom i opiniom
          na temat opłacalności zawodów. Ale też mam świadomość, ze zawsze możemy liczyć
          na pomoc rodziców, którym owszem zależało na tym, żebyśmy się wynieśli, ale
          przede wszystkim ze względu na nasze dobro. Ale może tylko tak mówiliwink
          Poza tym, co zrobić z tymi, którzy się nie rozmnożyli? Nie dawać im emerytury?
          Czy do gazu jak już będą niesprawni? Bo wiesz, mnie się nie uśmiecha taka
          koncepcja, że moje dzieci 3/4 swojej pensji bedą oddawać na tłumy bezdzietnych
          emerytów.
          Niekontrolowane rozmnażanie nie jest najlepsze. Ale zaprzestanie prokreacji też
          nie jest wyjściem. Tym bardziej, że akurat dzieci wychowane w kupie mogą się
          okazać dużo inteligentniejsze emocjonalnie wink od dzieci dobrze sytuowanych
          rodziców.
    • melka_x Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:55
      Triss wiesz, że lubię Twoją zadziorność w połaczeniu ze sprawnością werbalną
      (serio), ale hmmm.... no... tego.... yyyy... czy Ty przypadkiem nie
      dostałaś/odziedziłaś mieszkania po kimś z rodziny?wink))
      • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 10:59
        Dostałam, po dziadku. I jestem mu dozgonnie wdzięczna. A mojej siostrze rodzice
        kupili i też jest im wdzięczna. I z tego co obserwuję sporo innych moich
        rówieśników ma mieszkania kupione z pieniędzy spadkowych albo z pomocą dwóch
        rodzin, co oznacza, że mieli rodziców myślących o przyszłości dzieci.

        Skoro jednak czyiś rodzice nie potrafili albo nie chcieli zapewnić dzieciom
        sensownego startu to te dorosłe dzieci chyba muszą same o sobie pomyśleć.
        • linkaa3 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:16
          Teraz to pojechalas, Triss. Fakt wielu moim znajomym rodzice mieszkania lub ich
          czesc zafundowali, ale nie uwazam za specjalnie chwalebne rozgladanie sie po
          rodzinie w celu znalezienia jelenia, ktory pomoze rozwiazac problemy lokalowe.

          Mi rodzice zapewnili wyksztalcenie i za to jestem im wdzieczna, gdyz dzieki
          temu moglam sobie mieszkanie wraz z mezem kupic (sami sobie na nie
          zaoszczedzilismy i wzielismy kredyt nieduzy).

          I moim dzieciom mieszkan kupowac nie chce i nie bede, bo uwazam, ze nie jest
          sztuka dac dziecku rybe, trzeba dac wedke, ktora bedzie wyksztalcenie, jesli
          uczyc sie beda chcieli.
          • lola211 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:32
            Nie przeceniasz wyksztalcenia? Co z tego ze studia skoncza? Myslisz, ze to im
            zagwarantuje godziwe zarobki? Nie w Polsce.
            • linkaa3 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 21:11
              Przeciez nie zamierzam ich utrzymywac na zawsze. Beda chcieli mieszkanie, niech
              sobie zarobia i kupia. Kocham ich bardzo, ale nie uwazam zeby dawanie
              wszystkiego do lapki bylo zdrowe i pomagalo stworzyc dojrzalego i
              odpowiedzialnego czlowieka.

              Nie przeceniam wyksztalcenia, malo tego nie zamierzam ich namawiac do nauki -
              pewne wybory i ich konsekwencje beda musieli ponosic sami. Oczywiscie stosownie
              do wieku. Natomiast jesli poprosza, to b chetnie pomoge. Jestem dziwaczka, wiem.
              • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 21:15
                A ja uważam, że jesli rodzina może sobie na to pozwolić to powinna dzieciom
                zapewnić mieszkania w ramach dobrego życiowego startu. Dzieci w przyszłości
                zamienią sobie te mieszkania na większe albo na domy itd. - to proste
                gromadzenie zasobów przez pokolenia.
                Mój syn własne m mieć będzie. IMO absurdalne jest niekupienie dziecku
                mieszkania w imię zasad, tylko po to żeby musiało samo zarobić. Głupota i
                zbędne obciążanie.
                • e_r_i_n Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 21:32
                  Jasne, jesli moze sobie pozwolic - to czemu nie. Ale nie w sytuacji, gdy wiaze
                  sie to z jedzeniem przez rodzicow przyslowiowego chleba ze smalcem. Albo
                  wyrzeczeniem sie jakichs przyjemnosci - na ktore sobie zasluzyli.
                  Moi rodzice, mimo, ze radza sobie niezle, nie sa w stanie ot tak kupic trzech
                  mieszkan (w tym co najmniej jednego w Warszawie).
                  Ale nie jest to rownoznaczne z tym, ze nie dbaja o start swoich dzieci - ja bez
                  tego sobie dam rade. I to ja raczej bede cos fundowac swoim rodzicielom.
                  A i kupione za wlasne bedzie mi trzy razy bardziej smakowalo.
        • niutaki Re: a tu się nie zgodzę: moi rodzice myśleli o 23.11.05, 11:16
          mojej przyszłości i mojego brata, założyli nam książeczki mieszkaniowe, bo nie
          chcieli, żebyśmy musieli czekać na mieszkanie tak jak oni, niestety polityka
          naszego państwa była taka, że dziś wkłady na książeczkach to marne grosze. To
          nie jest wina moich rodziców, nie znaczy to, że nie chcieli ani nie mogli.
        • malila Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:17
          Może by im jednak trochę pomóc?
        • e_r_i_n Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 17:41
          triss_merigold6 napisała:

          > I z tego co obserwuję sporo innych moich rówieśników ma mieszkania kupione z
          > pieniędzy spadkowych albo z pomocą dwóch rodzin, co oznacza, że mieli
          > rodziców myślących o przyszłości dzieci.
          > Skoro jednak czyiś rodzice nie potrafili albo nie chcieli zapewnić dzieciom
          > sensownego startu to te dorosłe dzieci chyba muszą same o sobie pomyśleć.

          A ja uwazam, ze rodzice, tak jak nie musza godzic sie na utrzymywanie dziecka
          u siebie do czterdziestki, tak i niekoniecznie powinni fundowac/pomagac
          w kupnie mieszkania.
          Rozumiem pomoc w skonczeniu studiow (szczegolnie, jesli to studia dzienne),
          ale cos takiego jak mieszkanie/samochod itd to IMO sprawa dziecka. I to wlasnie
          oznaka samodzielnosci - samodzielne zaopatrzenie sie w to wszystko.
          I rodzic, ktory nie kupuje dziecku mieszkania, nie powinien byc wrzucany
          do worka "nie myslacy o przyszlosci dziecka". Moi rodzice na 100% do takich nie
          naleza, a nie kupia mi, ani mojemu rodzenstwu mieszkania (no bo zeby bylo
          sprawiedliwie, musieliby calej trojce). A ja nie chce, zeby cale zycie zasuwali
          na moje mieszkanie. Tak jak piszesz, Triss, rodzicom tez sie cos od zycia
          nalezy.
      • linkaa3 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:03
        smile)))
      • alistar1 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:21
        Najlepsze podsumowanie wątku... Założe się, że gdyby bohaterce przytoczonej tu
        historii to się przydarzyło, pewnie też nie siedziałaby na kupie z rodzicami wink
      • ula_max Wychodząc z załozenia, że 23.11.05, 12:21
        po śmierci każdy do grobu zabiera sobie to co za zycia "zdobył", to w fakcie że
        Triss coś odziedziczyła widzę rczeczywisty dar losu!
        Ja nie zamierzam do grobu brać sobie czegokolwiek, poza bielizną i odzieżą
        wierzchnią, a resztę będzie dziedziczył syn! No darmozjad jeden! O ile
        dziedziczenie na skutek testamentu rozumiem, o tyle mieszkanie z rodzicami do
        chwili ich śmierci, w myśl zasady "do grobu sobie nie wezmą a po co mam sie
        męczyć", bez jakichkolwiek prób usamodzielnienia sie i zdobycia choćby
        mieszkania za własne zarobione pieniadze, kojarzy mi sie poniekąd z sępim
        wyczekiwaniem na padlinę. Dokładnie takie mam skojarzenia. Zresztą zadna
        nowość.
        • triss_merigold6 Ula_Max - kumulacja kapitału 23.11.05, 13:43
          Rozumiem, że w tym kraju pojęcie kumulacji kapitału jest nieznane. Takiej
          kumulacji, że dziedziczy się po przodkach a potem pomnażając dobra idzie w
          górę. Im więcej przodkowie zostawią tym wyżej kolejne pokolenie zajdzie w
          stausie materialnym.
          Moj syn będzie po mnie dziedziczył, a wcześniej pewnie po moim tacie (daj mu
          Boże najdłuzsze życie) i co jak co ale mieszkanie na start chcę synowi zapewnić.
    • 18_lipcowa Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:00
      Nie zachwyca.
      Ale ja nie dopuściałbym do takiej sytuacji.
      Sprawę uciełabym w momencie zamieszkania narzeczonego z nami. Nie i koniec.
      • hancik5 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 11:34
        Moi rodzice też składali na mieszkania dla mnie o mojego brata...
        Po 1989 roku wszystko straciło wartość, a my wtedy mieliśmy po dwadzieścia lat.
        Moi rodzice byli załamani...
        Łatwo oceniać innych, majac mieszkanie za friko...Jak Ty Triss...Zarobiłaś na
        nie ???Dostałaś...Ho, ho, gdybym ja dostała mieszkanie, do tej pory miałabym
        już duży dom...

        Daliśmy sobie jakoś radę... Ja mam 70 metrów w Lublinie, brat 50 metrów w
        Warszawie...Rodzice mieszkają sami, blisko mnie...
    • ula_max brrrrrrrrrrrrr 23.11.05, 11:25
      Triss nie strasz, horror.

      Ja nie wyobrażam sobie - jako przyszła teściowa - żeby mi po domu żona mojego
      synka biegała i moje wycackane, wypieszczone kąciki przestawiała.
      Jak się synek ożeni to sie synek wyprowadzi.

      No się zacznie ze wyrodna jestem!
      • kosmitos Re: brrrrrrrrrrrrr 23.11.05, 12:02
        no pewnie, że zwyrodnialec z ciebie; twoje plany na przyszłość powinny wyglądać
        tak, że za 20 lat zajmiesz się dziećmi synka i synowej (bez względu na liczbę);
        ty i mąż zajmiecie w domu najmniejszy pokój, a jeśli dzieci będzie dużo to do
        piwnicy
      • lajlah Re: brrrrrrrrrrrrr 23.11.05, 16:14
        ula, to ja też. Bo mimo, że mamy spory dom, to nie zachwyca mnie mieszkanie z
        synusiem, dłużej niż do skończenia przez niego jakieś +- 24 lat. A co dopiero
        jeszcze z jego żoną, po moim trupiewink
    • vase Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:05
      Pierwszy raz (jak jestem na forum od paru lat) sie totalnie wkurzylam!! Co Wy
      za bzdury wygadujecie?! (Nie wszystkie, oczywiscie) Totalne "pieprzone" bzdury
      wyssane z palca. Nie dosc, ze wtracacie sie w czyjes zycia (a co was to g...
      obchodzi jak ktos zyje! Moze komus jest tak dobrze. A jak nie to ten ktos
      powinien dazyc do poprawy swojego stanu zycia, a nie wy. (Chyba, ze ktos prosi
      o pomoc. Ale tu nikt o pomocy nie pisze. Tylko bla, bla, bla... a on to to, a
      ona to tamto... ) to jeszcze piszecie jak byscie kurde z nieba spadly. Zalatwic
      se kredyt, a jak! Rodzice nie kupili mieszkania? Dziady jedne, maja w dupie
      swoje dzieci! Chlosta!
      Moi rodzice, a jakze, pozakladali nam ksiazeczki mieszkaniowe. Cale nasze zycie
      wplacali tam pieniadze. Oczywiscie (jak juz ktos wczesniej napisal) jak doszlo
      co do czego to faktycznie mozna se bylo ten papierek.. w ramki oprawic.
      Moja babcia zalozyla bratu (jako pierwszemu wnukowi) jakies tam konta, przez
      wiele lat wplacala tam dosc pokazne sumy. Po denominacji ledwo starczylo na
      pare butow. Wiec nie pieprzcie mi tu, ze jak komus rodzice nie kupili
      mieszkania, to maja w dupie. Moi rodzice cale zycie pracowali (dalej pracuja)
      mnie tez oczywiscie "pchali" na studia (znaczy "zachecali") Wiadomo, ze zawsze
      chcieli dla nas jak najlepiej. A co ja zrobilam (i dalej robie) ze swoim zyciem
      to moja prywatna sprawa. I "wara ze zrodla". Nie chce mi sie wierzyc, ze macie
      takie klapki na oczach (jak kon), ze albo to, albo tamto. Koniec. Kropka. Ze
      wydaje wam sie, ze nie ma zadnych "a moze tamo, owamto" Jak ktos mieszka z
      rodzicami (i nie daj Boze sie rozmnaza - jak to ktos ladnie okreslil) - to
      dziad, darmozjad, krwiopijca - i w ogole na stos go.(ja) Bo jak tak mozna. Do
      glowy wam nie przyjdzie, ze roznie sie moze w zyciu zdarzyc. Ciekawe co byscie
      zrobily, gdy nagle stracilybyscie swoje cieple posadki i nagle okazuje sie, ze
      z pensji meza ledwo na chleb i ogrzewanie starcza. Bank przychodzi po klucz. A
      wy idziecie mieszkac na wycieraczke. Bo do rodzicow przeciez nie wypada.
      Jeszcze "ludzie powiedza", ze-scie darmozjad.
      Ja tam zawsze chcialam byc niezalezna. Nie wyobrazam sobie mieszkania z
      rodzicami z moja rodzina (i bynajmniej nie o metraz tu chodzi) Ale daleka
      jestem od oceniania ludzi, ktorzy tak wlasnie mieszkaja. Nic, ale to NIC mnie
      to nie obchodzi! Tak, ze nie wskakujcie w konkluzje tylko zajmijcie sie wlasnym
      zyciem i ulepszaniem go. A nie zyciem innych.

      P.S. Podczas najblizszego pobytu w Pl poodwiedzam banki, podowiaduje sie jak to
      jest z tymi kredytami. Jezeli faktycznie jest tak latwo jak mowicie - sciagne
      czapke i zwroce honor.
      • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:08
        co do kredytów to bardzo łatwo je otrzymać-wystarczą w miarę przyzwoite dochody
        i staa prace; ja nie jestem osobą zarabiającą setki tysięcy i jakoś nie
        mieliśmy problemu z kredytem na 100% wartości mieszkania;
        • wesolek11 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:13
          No właśnie, "wystarczą w miarę przyzwoite dochody", aby wziąć kredyt...
          Całe szczęście mam własne M, mam dzieci i żyje mi się dobrze, ale pracuję w
          banku i chcę wziąć jakiś mały kredyt na budowę domku i wiem jak to jest...
          • wesolek11 Re: Do Niutatek 23.11.05, 12:25
            To chyba do mnie? Ja cytowałam tylko poprzedniczkę. Sama nie uważam, żeby było
            łatwo. Nie dostałabym kredytu z moją pensją i umową na czas określony. Bo
            niestety po urodzeniu dzieci i siedzeniu w domu i z pracy zwolnili. A w
            następnej trzeba zacząć od początku...
            • niutaki Re: nie do ciebie:) do kosmitos, ale jak pisałam 23.11.05, 12:27
              to nie było jeszcze Twojego wpisu.
        • niutaki Re: ja i mąż mieliśmy umowy na czas nieokreślony 23.11.05, 12:21
          najniższa krajowa: zero możliwości otrzymania kredytu, więc nie mów bardzo
          łatwo, to Tobie się udało bardzo łatwo, gdybm dostała kredyt to nie
          mieszkałabym na tej kupie gówna, z popieprzonymi sąsiadami, popieprzoną agencją
          mieszkaniową.
          • wesolek11 Re: Do niutaki, oczywiście-sorry za przekręcenie 23.11.05, 12:26
            nicka.
        • lola211 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:42
          Ameryke odkrylas, naprawde.Sek w tym, ze w miare dobre dochody i stala praca sa
          dla ogromnej liczby mlodych nieosiagalne.
    • weronikarb Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:35
      "... wziąść kredyt ..." proste piszecie. Po pierwsze zarobki to nie najnizsza
      krajowa po drugie żyranci - ciekawe skad ich weźmiecie? Z rodziny?
      Spłacam kredyt właśnie z "rodziny". Spłaciłam już sumę która by mi starczyla na
      mój domek, a tu komornik jeszcze póka bo mało sad
      Niemówcie ze kredyt prosto - bo w dzisiejszych, niepewnych czasach spłata
      odbywa sie różnie i komuś można zniszczyć życie
      • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:46
        ja już dawno nie spotkałam się w banku,żeby żyrantów wymagali; mój mąż kiedyś
        dawno brał samochód na kredyt, teraz mamy hipoteczny, ja też kiedyś coś na raty
        brałam i o żadnych żyrantach nie było mowy
        • weronikarb Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:51
          Widocznie masz wysokie dochody plus ruchomosci/nieruchomosci jako
          zabezpieczenie.
          Niestety nie kazdy tak ma. Spotykam sie do dzis z zyrantami przy kredytach
          • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 14:47
            no właśnie nie mam wysokich dochodów
          • melka_x żyranci 23.11.05, 16:21
            weronikarb napisała:

            > Widocznie masz wysokie dochody plus ruchomosci/nieruchomosci jako
            > zabezpieczenie.
            > Niestety nie kazdy tak ma. Spotykam sie do dzis z zyrantami przy kredytach

            Przy kredytach hipotecznych zabezpieczeniem nie są żyranci, ale mieszkanie,
            które kupujesz, bank dokonuje odpowiedniego wpisu do hipoteki (jak zresztą
            wskazuje sama nazwa kredytu). Żyranci są często wymagani przy kredytach
            konsumpcyjnych, ale na litość, chyba nikt takiego na mieszkanie nie bierzewink))
            • agniesz.ka22222 Re: żyranci 02.07.15, 14:11
              szukam żyranta do narzeczonego mieszkamy na śląsku do poniedziałku musimy mieć żyranta
              • lisek.chytrusek Re: żyranci 02.07.15, 16:11
                I Szanowna Pani serio uważa, że obcy ludzie z radością podżyrują?

        • panimira22 Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 17:51
          Odnośnie żyrowania warto zerknąć na: portalpodatnika.pl/2014/04/zyrujesz-niewlasciwej-osobie-mozesz-nie-dostac-pozyczki/
          pozdrawiam, Mira
    • 197575a Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:42
      Nie rozumiem Twojego wątku Triss, szczególnie w sytuacji, kiedy sama mieszkanie
      dostałaś. I wydaje mi się, że w jakiś mało zakamuflowany sposób ma on
      służyć "słusznemu" podziałowi na ludzi i podludzi, na takich, co kasę mają od
      lat i żyją w przekonaniu, że należą do lepszej części społeczeństwa, a Ci co
      nie mają są nierobami, leniami. Za często, moim zdaniem, używasz słowa
      patologia.
      Pozdrawiam
      • kosmitos Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 12:48
        a moim zdaniem tris ma rację-to patologia mieć dzieci i nie umieć zapewnić im
        przyzwoitego bytu; nie mam na myśli osób z przejściowymi problemami, tylko
        tych, którzy na starcie wiedzą, że ich sytuacja jest do dupy a mimo to
        zakładają rodziny
      • triss_merigold6 To odpowiedź na inny wątek 23.11.05, 12:54
        Watek jest odpowiedzią na inny wątek w którym panie piszą jak bardzo cierpią
        mieszkając ze swoimi matkami i podają liczne przykłady parszywego traktowania
        przez w/w matki. Cierpią ale każdą inna opcję z góry odrzucają.
        Uważam, że w sytuacji kiedy się kogoś do tego stopnia nie znosi, krytykuje i
        narzeka to lepiej za wszelką cenę próbować chociaż żyć osobno.

        Ja miałam z rodzicami świetne układy i chętnie bym z nimi mieszkała, plany
        budowy bliźniaka były zresztą.
    • jasnywirnik Re: Oj Triss... 23.11.05, 13:01
      Życia nie znasz. Wg twojej teorii wyjsć za mąż w chwili "ustawienia"
      fiansowego, dziecko też zaplanować. A pomyslałaś, że życia nie mozna
      zaplanować. Pomyslałaś, że częstokroć (jak nie zawsze) dziecko nieplanowane z
      tzw. wpadki jest szczęśliwsze niż zaplanowane, jak mamusia skończy 35 lat?
      Pomyślałaś, że pieniądze "rzecz nabyta"? Pomyslałaś, że dziś masz pracę,
      pieniądze, dom, kasę płynąca po ścianach, a jutro zostajesz z niczym. ???
      Pomyślałaś, że antykoncepcja nie zawsze jest w 100% skuteczna? Pomyślałaś, że
      nie każdy otrzymuje spadek? Pomyślałaś, że "twoja samodzielność: czytaj: dom po
      dziadku" to g.... a nie samodzielność? Jeden wniosek mi sie nasunął: jesteś
      egoistką i nie ma tobie za grosz zrozumienia dla innych.
      Pozdrawiam
      Aha żeby nie było niejasności, jestem w swoim mieszkanku bez jakiejkolwiek
      formy "narzucana się rodzicom"
      • ula_max Chwila.. 23.11.05, 13:10
        Ale przecież Triss nie pisała o wyjątkowej sytacji, bo sie noga powinęła i po
        tak po ludzku rodzina pomaga - chwilowo, zanim znowu nie staną na nogi. Triss
        pisze o planowanym i świadomym działaniu ludzi - nazwijmy ich - dojrzałych,
        którzy "myślą inaczej" tzn. po co mi samodzielność, skoro rodzice mogą dalej
        utrzymywać mnie, mojego meża i moje dzieci. To całkiem różne przypadki. Triss
        pisze o życiowych pasożytach z wyboru.
        • jasnywirnik Re: Chwila.. 23.11.05, 13:19
          No jeśli chodzi o pasożytów to jest to w 100% wina rodziców, którzy się na to
          zgadzają i tak niezaradnei wychowoali dzicko. Tutaj pretensje mogą mieć tylko
          do siebie.
          • ula_max Re: Chwila.. 23.11.05, 13:24
            No w myśl zasady:" Jakim mnie panie stworzyłeś takim mnie masz" to sie zgadzam,
            tylko ze wychowanie to połowa sukcesu, druga to charakter człowieka. A tego sie
            nie dziedziczy, ani nie uczy w szkole.
            • malila Re: Chwila.. 23.11.05, 13:27
              Mnie się tak wydaje, że matce redudek udało się osiągnąć swoją połowę sukcesu w
              100%.
    • 197575a ale... 23.11.05, 13:18
      W opisywanym przypadku chodzi tylko o mieszkanie, lokum w sensie miejsca,oni
      się sami utrzymują, płacą rachunki, kupują jedzenie, dla mnie to nie jest
      patologia.
      Owszem, to jest sytuacja, która psychicznie niszczy te osoby i należałoby ją
      zmienić, ale nie wszystko jest takie proste, jak moim zdaniem widzi to Triss.
      Jeszcze raz pytam, po co właściwie zakładać na to osobny watek, po to, aby
      kogoś upokorzyć.
      Triss, ośmieszasz się, ale to tylko moje zdanie.
      • jasnywirnik Re: ale... 23.11.05, 13:20
        popieram w 100%.
      • triss_merigold6 Zrozumcie wreszcie 23.11.05, 13:32
        Zrozumcie wreszcie: jeśli wszyscy zainteresowani chcą razem mieszkać i dogadują
        się to super i daj boże każdemu taką rodzinę. Ale jeśli ktoś tak narzeka jak
        redutek i Mama500 to dla własnego zdrowia psychicznego powinien się
        wyprowadzić.
    • lola211 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:30
      Ja wychowywalam sie w domu babci- w 3 pokojowym mieszkaniu w kamienicy wspolnie
      mieszkalismy z nia- matka mojego ojca.Wczesnie zostala wdowa, nie miala przeciw
      wspolnemu mieszkaniu nic , wrecz przeciwnie, bo kocha bardzo dzieci, a swoje
      wnuki w szczegolnosci.Gdyby moi rodzice tak mysleli, nie byloby mnie na
      swiecie.Marzenie o wlasnym mieszkaniu udalo im sie zrealizowac po 18 latach
      malzenstwa.Rodzice nie zapewnili nam startu w doroslosc, do tej pory brat
      mieszka z matka, bo niedawno skonczyl studia i z jego pensji na wynajem go nie
      stac.
      Gdybym miala wynajmowac mieszkanie czy wziac kredyt to marzenie o dziecku
      musialabym odsunac w nieokreslona przyszlosc- po zaplaceniu raty na utrzymanie
      dziecka juz by nie starczylo.Coz, nie mam dziadka, babci , ciotki po ktorej bym
      odziedziczyla lokal.
      Moze jakas dziwna jestem, ale ja nie traktuje mieszkania wspolnego w kategorii
      jakiejs kary za grzechy, zlej koniecznosci.Swojemu dziecku zamierzam pomagac do
      konca zycia, nie tylko wowczas gdy jest male.Przy czym jednoczesnie juz dzis
      podejmuje kroki, by córka miala w przyszlosci swoje wlasne mieszkanie.
      • wesolek11 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:34
        Popieram lola!
        • verdana Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:51
          Tu sa dwie zupełnie różne sytuacje.
          Jedna to taka, ze rodzice pozwolili mieszkać dzieciom, a one czują się "u
          siebie". Rodzicom czas umierać, ewentualnie przed śmiercią mogą popilnowac
          dzieci, na warunkach wskazanych przez mamusie tychże - ale nie powinni
          beztrosko korzystać z łazienki, kuchni, zapraszać własnych gosci itd. Maja
          siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Dyskutować nie ma co. Skandal i tyle.
          Sytuacja druga. Młodzi ludzie, bez możliwosci finansowych(naprawdę, nie wszyscy
          mają kasę na wynajęcie, albo możliwość wzięcia kredytu!), albo po prostu
          po "wpadce" chca się pobrać (Triss, jak mi napiszesz, że sa środki
          antykoncepcyjne, to ja Ci przedstawię najmłodszego syna - efekt stosowania
          środków).
          I co wtedy - powiedzieć - córko, masz się wyskrobac, albo won? Córko, możesz
          zamieszkać z dzieckiem, ale ojciec dziecka ma mieszkać gdzie indziej?
          Albo po ślubie zapowiedzieć młodym - jak zajdziesz w ciążę, to Was wyrzucę?
          Można. Tylko nie radzę liczyć na to, że dorosła córka będzie nas kochała i
          szanowała. Nie tylko samodzielność się liczy. Miłość do dzieci, nawet
          dorosłych - to tez jest rzecz cenna.
          • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:55
            Więc chodzi mi o tę pierwszą a post dotyczy sytuacji opisanych w wątku, który
            powinien mieć tytuł "Jak ja nienawidzę swojej matki niech w końcu umrze i nam
            nie przeszkadza".
            Mieszkanie z rodzicami w wielopokoleniowym układzie jest super o ile ludzie się
            kochają, szanują etc.
          • cruella :)) 23.11.05, 14:47
            verdana napisała:
            Miłość do dzieci, nawet
            > dorosłych - to tez jest rzecz cenna.

            Verdano, pięknie powiedzianesmile))
            Szkoda,że zbyt mało rodziców o tym pamięta.
      • triss_merigold6 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 13:44
        Ale w Waszej rodzinie były inne układy, prawda? Nie zioniecie wobec siebie taką
        skumulowaną niechęcią jak to widać w innych postach.
    • g0sik Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 14:25
      W przypadku wątku wymienionego przez Triss rodzice tych dwóch pań dziadówek
      wysyłają, aż nad to jasne sygnały, że wspólnego mieszkania mają dość. Może ja
      jakaś dziwna jestem ale w głowie mi się nie mieści, że można mieszkać przez 13
      lat z matką w małym mieszkaniu w bloku i jeszcze machnąć sobie 3 dzieciaków.
      Dodam - z matką której się tak nienawidzi. Czekają na jej śmierć to jasne ale
      co jeśli mamusia daj jej Boże pożyje jeszcze ze 25 lat? Małżonek dorobi jeszcze
      dwójkę bo fajnie mieć dużą rodzinę? Skoro ma się takie priorytety w życiu to po
      co narzekać?
      • skir.dhu Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 14:41
        Punkt widzenia zmienia sie wraz z latami i nabywanymi doswiadczeniami. To jest
        bardzo szczytne i szlachetne, co pisza Lipiec i Triss - mozna pogratulowac Ich
        rodzicom, ze tak fajnie i rozsadnie wychowali corki smile Problem chyba jednak
        lezy w tym, ze to wlasnie owi rodzice tych wielu niedojrzalych lub
        nierozsadnych mlodych ludzi "zawalili" gdzies, kiedys robote wychowawcza i
        skutki takiego stanu rzeczy ponosza teraz 2 a wlasciwie (wliczajac wnuki) 3
        pokolenia.
        Inna sprawa, ze gdy dzieci dorastaja i odchodza na swoje, czlowiek zaczyna miec
        poczucie bycia coraz mniej potrzebnym i u niektorych moze sie to przeradzac w
        niespecjalnie zdrowa potrzebe trzymania doroslych dzieci blisko siebie i
        uszczesliwiania ich czesto lekko na sile.
        Moja corka wyjechala na studia, gdy je skonczy zapewne juz nie wroci do domu,
        bo tak Ja wychowalismy - taki byl plan. A mnie teraz zaczyna byc zal smile
        Oczywiscie, ja sobie z tym zalem poradze i nie sciagne Jej na sile do domu ale
        dopiero teraz, gdy moje wlasne dziecko jest dorosle zaczynam rozumiec rodzicow,
        ktorzy godza sie lub wrecz chetnie przyjmuja w dom swoje dorosle dzieci, Ich
        partnerow i wnuki. Ale to sa doswiadczenia i przemyslenia, ktore naprawde
        trudno przekazac komus, kto nie ma dzieci lub ma niemowleta w domu smile
        Skir Dhu
        PS. Dolacze ten post do watku Lipca, bo to odpowiedz pasujaca i tu, i tam. SD
    • babka71 hipotetycznie wszystko można 23.11.05, 16:29
      ale jaki w tym problem???
      poszukajmy rozwiazania triss???
      masz jakies propozycje??? co w takiej sytuacji ma zrobić opisana przez Ciebie
      rodzina??
      • semijo Re: hipotetycznie wszystko można 23.11.05, 17:24
        Eh a dla mnie to jakieś niesmaczne i trochę żenująca, że osoba, która sama nie
        zdobyła mieszkania wymądrza się i poucza. To tak jakby osoba która ma pracę po
        znajomości zakładała wątek o tym jak to łatwo zdobyć pracę jak się tylko chce.
        • semijo Re: hipotetycznie wszystko można 23.11.05, 17:25
          kliknęło się cd..smile
          • semijo Re: hipotetycznie wszystko można 23.11.05, 17:29
            znowu...ale wracająć do tematu. Triss za łatwo klasyfikujesz ludzi, oceniasz
            sytuacje...pomimo twojego wykształcenia masz jednak trochę wąskie horyzonty.
            Ale nie od dziś wiadomo że wszystko zależy od punktu siedzenia.
      • g0sik Re: hipotetycznie wszystko można 23.11.05, 23:18
        y....redudek napisała:
        >G0sik -smutna prawda ,o ograniczonym poziomie intelektualnym.Sama wielka
        >dziadówka ,napewno też na łasce rodziny jak się okaże.Zakompleksiona wiochmenka
        >jesteś czy co ?Bo takie sprawiasz na mnie wrażenie smile

        Również pozdrawiam. Zapewniam Cię, że nie mieszkam ze s..cą do wiadra matką za
        ścianą. I nie machnęłam sobie trójki dzieci mieszkając w nieswojej klicie.
        Jestem ograniczona, bo nie rozumiem, że można tak żyć przez 14 lat? Niech
        będzie. Cieszę się, że to ograniczenie nie przeszkadza mi w codziennym życiu.
        Cenię sobie niezaleznośc i ciężko pracowałam na to żeby świetnie płacili mi za
        "pierdzenie" w stołek. Moje ambicje i duma nigdy by mi nie pozwoliły żyć tak jak
        Ty...
    • aluc Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 17:36
      na szczęście nie mam córki wink
      • nangaparbat3 Re: Wyobraźcie sobie 08.04.14, 19:48
        smutne, kiedy kobieta tak mowi
    • kaja5 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 21:37
      triss_merigold6 napisała:
      Zachwyca?
      _
      A pewnie ze tak...Fajnie jest mieszkać z gromadką maluszków. Chociaz nie bedzie
      starosć smutna i samotna.
    • redudek Triss i g0sik 23.11.05, 21:53
      Triss wymądrzasz się na wszystkich wątkach a jednak znalazłaś jelenia w swojej
      rodzinie co mieszkanko dał,nie zapracowałaś na nie tylko wychodzi na to że też
      pasożytujesz razem z bratem(bo rodzice mu kupili)czyli na łasce rodziny.
      G0sik -smutna prawda ,o ograniczonym poziomie intelektualnym.Sama wielka
      dziadówka ,napewno też na łasce rodziny jak się okaże.Zakompleksiona wiochmenka
      jesteś czy co ?Bo takie sprawiasz na mnie wrażenie smile
      • triss_merigold6 Re: Triss i g0sik 23.11.05, 22:01
        Jakiego jelenia? Kobieto...
        Dziadek zmarł kiedy miałam 12 lat zapisawszy mi mieszkanie albowiem byłam
        ukochaną wnuczką. Mojej siostrze kupili mieszkanie rodzice - a co, stać ich
        było. To normalny układ w kochającej się rodzinie jakbyś nie znała takich
        klimatów. Swojemu synowi też mieszkanie zapewnię, bo chcę aby dziecko miało jak
        najlepiej w życiu.
        Współczuję Ci tak parszywych i toksycznych kontaktów z matką. Rzuciło Ci się
        dzieciństwo na głowę.
      • rita75 redudek... 23.11.05, 22:13
        Wiesz, anonimowosc w sieci jest pozorna, a ty nie dosc, ze podajesz fakty ze
        swojego zycia, to jeszcze umiescilas swoje zdjecie...
      • vipera_berus Re: Triss i g0sik 23.11.05, 22:54
        Wiesz co,wszystko fajnie.Ale nie mieści mi się w pale jak można mówić o zmarłym człowieku "jeleń".Może napisałabyś coś bardziej konstruktywnego niż wyzywanie kogoś od pasożytów,dziadówek i wiochmenek,co?.Tyle to każdy potrafi.
        • rita75 Re: Triss i g0sik 23.11.05, 23:03
          Może napisałabyś coś bardziej konstruktywnego niż wyzywanie
          > kogoś od pasożytów,dziadówek i wiochmenek,co?.

          Z Warsiawy jest, to wolno...
          • vipera_berus Re: Triss i g0sik 23.11.05, 23:09
            To zmienia postać rzeczytongue_outP
    • elza78 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 22:37
      Widzisz Triss, a my mieszkamy w piatke... na 113m^2 z moimi rodzicami, po
      naszym mieszkaniu mozna by sie gonic, gdybysmy sie wyprowadzili to wiatr by po
      pokojach hulal... sa plusy i minusy jak w kazdej sytuacji ale na takiej
      powierzchni jest mozliwe zachowanie intymnosci, prywatnosci i tak dalej, a ja
      powiem ci ze bez pomocy mojej mamy bylo by mi o wiele ciezej z dzieckiem praca,
      a tak, mam pomoc...
      z drugiej strony moi rodzice maja pomoc w utrzymaniu domu...
      a czemu zostalam... bo nie chcialam aby sprzedawali rodzinna "posiadlosc"...
      wiesz wyprowadzanie sie za wszelka cene jest dla mnie takie "japiszonskie"
      takie zeby udowodnic ze moge ze jestem dorosly i tak dalej, ja rozumiem
      przyklad rodziny z twojej historyjki ale to skrajnosc, uwazam jednak ze jesli
      ludzie maja do tego warunki to pozostanie po slubie z rodzicami nie jest
      przykladem niedojrzalosci...
      w moim przypadku niedojrzale byloby pozostawienie mojej mamy z tata samym sobie
      w 113 metrowej chacie wysokiej na 3,5 metra, ciekawe z czego zaplaciliby
      rachunki...
      widzisz kazdy kij ma dwa konce
      a w polsce kiedys dosc popularny byl model rodziny wielopokoleniowej teraz to
      niby wstyd smile dla mnie wstyd jest wpychac tynk ze sciany w pieknym mieszkaniu
      bo kredyt pochlania 3/4 zarobkow smile
      • rita75 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 22:43
        dla mnie wstyd jest wpychac tynk ze sciany w pieknym mieszkaniu
        > bo kredyt pochlania 3/4 zarobkow smile

        To chyba niewlasciwe slowo- "wstyd"...czy samozaparcia ku temu, by samodzielnie
        sie czegos dorobic, nalezy sie wstydzic?
        • elza78 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 23:04
          nie chodzilo mi o samozaparcie i dazenie do tego aby osiagnac cel, tylko o to
          jakimi srodkami sie go osiaga nie zrozumialas mnie
          u mnei sytuacja wyglada tak:
          moge mieszkac na swoim spoko kredyt bym dostala z mezem luzik, takie mieszkanie
          z 40 metrow dalo by rade
          ale wtedy:
          starsi musieliby sprzedac moj "dom rodzinny" do ktorego (moze to debilne)
          jestem bardzo przywiazana
          musialabym sie wyprowadzic z kochanego mojego Sopotu do innego miasta
          gniezdzilabym sie na 40metrach w jakims blokowisku i umarlabym bo bym sie tam
          udusila...
          to byloby dopiero glupie nie uwazasz?? smile
          no plus jeszcze splata kredytu smile ale to to tam pikus smile
          ale wtedy wedlug niektorych zachowalabym sie "dojrzale i odpowiedzialnie" big_grin
          • rita75 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 23:16
            Rozumiemsmile
            A czujesz sie swobodnie, mieszkajac z rodzicami? Chodzi mi o Twoja i meza
            intymnosc...no wiesz o co mi chodzi smileoraz o wasze z mezem niesnaski (zdarzaja
            sie nawet najlepszym). Jak sie czujesz, gdy przysluchuja sie im oosby trzecie?
            • elza78 Re: Wyobraźcie sobie 24.11.05, 00:33
              rita75 tak czujemy sie swobodnie, podziel sobie 113 na piec, to wychodzi ponad
              22m na glowe malo ktora rodzina dysponuje takim metrazem na lepek w bloku gdzie
              mieszkanie 50m to juz jest mega wypas... (sciany sa tu grube, to stare
              budownictwo nie slysze jak sasiad spuszcza wode w kiblu)
              tak czuje sie swobodnie bo mam wlasny aneks kuchenny wlasny salon i sypialnie,
              o co zadbal moj maz remontujac nasze mieszkanie (no do konca remontu troche
              jeszcze zostalo ale sytuacja jest wyklarowana)
              kiedy sie klocimy to naprawde z drugiego konca domu malo co slychac a moi
              rodzice sa na tyle kulturalni i dyskretni ze nie wpieprzaja sie z kopytami w
              nasze zycie melzenskie... pewnie spytasz czy mojemu mezowi to odpowiada... tak
              decyzje o mieszkaniu razem podjelismy wspolnie, jakie sa z tego korzysci i czy
              przewyzszaja wady dobrze wiedzielismy, zaleta tego ukladu jest to ze:
              prowadzimy wspolne gospodarstwo i koszt utrzymania chalupy rozklada sie na 4
              moge pracowac spokojnie kiedy moja mama zajmuje sie dzieckiem i nie musze
              oddawac malego do zlobka (zaraz sypnie sie grad ze wyreczam sie moja mama alez
              nie - ona sama chce zajac sie wnuczkiem kiedy przychodzi z pracy, to dla niej
              odpoczynek kiedy dziecko jest przewiniete najedzone i trzeba sie z nim tylko
              pobawic lub isc na spacer)
              mieszkam w spokojnej dzielnicy w fajnym miescie i znam tu kazdy kat bo mieszkam
              tu od urodzenia
              mojemu synkowi nie grozi w przyszlosci "zdreszenie" smile
              tak moge sobie wyjsc do ogrodu kiedy chce, nawet opalac sie nago bo jest tam
              miejsce gdzie nikt nie widzi... mam wielki balkon, blisko do lasu, na plaze i
              tak dalej... duzo by wymieniac
              to jest tylko kilka rzeczy ktore moge robic bo zostalam ze starszymi...
              chyba bylabym niespelna rozumu zeby sie wyprowadzac i jeszcze dawac bankowi
              szanse na to aby do konca moich dni pasozytowal na mnie tylko z tego powodu ze
              mialam sobie kaprys zamieszkac w swoim wlasnym 40 metrowym M z wielkiej plyty...
              jesli chcesz mi udowodnic ze podjelam bledna decyzje to z gory mowie ze ci sie
              nie uda bo jestem z tego ukladu zadowolona
              pisze to w tym watku tylko z tego wzgledu ze jak zwykle lubicie generalizowac i
              pelno jest wypowiedzi w stylu "nieodpowiedzialnosc" "bo tacy jak oni" i tak
              dalej no to "taka jak oni" mowi ci ze mozna i ze wszyscy sa z tego zadowoleni,
              trzeba tylko chciec i miec rece do roboty smile

              i nie przyklejajcie od razu ludziom etykietek smile
              • rita75 Re: Wyobraźcie sobie 24.11.05, 08:11
                Spytalam o to, bo mieszkamy z rodzicami w dwupoziomowym domu, w ktorym jest
                metrow 200- wielki taras, wielki ogrod, osobna kuchnia, osobna lazienka itp. O
                ile na poczatku sie cieszylam, teraz sie coraz bardziej duszę, a minelo 6 lat
                od podjecia decyzji- zrezygnowalismy z 60 metrowego mieszkania na poczet domu.
                Byc moze u roznych ludzi jest rozna potrzeba intymnosci, swobody itp, zeby nie
                bylo- nikt sie nie wtraca w sprzeczki itp, ale mi przeszkadza swiadkowanie mimo
                woli, chociaz kazdy ma swoje pietro. I teraz uwazam, ze mlode malzenstwo
                powinno mieszkac samo, docierac sie w swoich wlasnych czterech scianach, zyc
                tak jak chce...wedlug wlasnego rytmu, wychowywac samodzielnie dzieci. Mysle,
                ze lepszy bylby domek ciasny ale wlasny, w moim przypadku, dojscie do takiego
                przekonania wymagalo 6 lat- niestety.
                • elza78 Re: Wyobraźcie sobie 24.11.05, 10:53
                  widzisz wszystko to kwestia osobniczego podejscia do sprawy smile
                  mi pasuje taki uklad i nie zamienilabym sie na male M w bloku bo na dom tu
                  gdzie chce mieszkac samodzielnie mnie nie stac niestety i chyba niewiele osob
                  stac na wydatek rzedu kilkiu milionow PLN...
                  docieranie sie we wlasnych czterech scianach gdzie sasiad slyszy wszystko co
                  sie dzieje u ciebie to tez malo dyskretne jest z dwojga zlego to wole aby
                  podsluchiwali mnie rodzice chociaz tego nie robia...
                  wiesz wydaje mi sie ze chodzi w tym wszystkim o to ze czlowiek to takie glupie
                  zwierze co sobie zawsze znajdzie cos co mu nie pasuje smile zeby sobie moc na cos
                  gderac...
                  ja jestem zadowolona chociaz tak jak pisalam sa plusy i minusy (u ciebie tez
                  zapewne nie ma tylko minusow, chociaz pewnie dostrzeglabys te plusy gdybys
                  wlasnie zmienila lokum na wlasne) jak w kazdej sytuacji, jednak to co z tego
                  mojego wywodu mialo wyniknac to to ze ludzie ktorzy pozostaja z tych czy innych
                  przyczyn przy rodzicach niezawsze sa niedojrzali i nieodpowiedzialni

                  pozdrowka
                  elka

                  ps: rita75 jak cie najdzie kupno mieszkania w jakiejs "szuflandii" to pomysl o
                  kwiatach w ogrodzie w maju to ci przejdzie
      • wieczna-gosia nie elza, nie 23.11.05, 23:19
        Jesli obu stronom taki uklad PASUJE to niech w domu mieszkaja i trzy pokolenia i
        cztery smile
        posty moniki byly o tym ze ani jej ani jej mamie uklad nie lezy. Reludkowi tez
        nie. I naprawde gotowa bylam im szczerze powspolczuc, bo ja akurat nie mam
        takich zapedow ze absolutnie dziecka nie mozna sobie strzelic przed mieszkaniem.
        Ale im wiecej dziewczyny pisaly tym mniej mialam ochoty im powspolczuc smile ten
        styl- zwlaszcza reludka, te inwektywy o wiochmankach, swoja droga co za
        slownictwo, jak z kolonii smile jakis kompleks czy jak smile))

        Ja po prostu mysle ze post byl obliczony na wspolczucie i wylewanie pomyj na
        wredna matke. A tu surprise surprise smile niczego w nacie nie mozna byc pewnym smile
    • kawka74 Re: Wyobraźcie sobie 23.11.05, 22:51
      > Zachwyca?
      Nie. Marzę o spokojnej emeryturce smile Nie mam ani grama skłonności do życia w
      rodzinie wielopokoleniowej, w której dzieci w różnym wieku plączą się
      permanentnie pod nogami, córka wisi na mnie, bo żadna inna wersja wydarzeń się
      nie opłaca, i mają pretensje, że śmiem od nich żądać partycypowania w kosztach
      utrzymania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka