uwodzenie

25.11.05, 08:49
Od stycznia kolega mojego meza probuje mnie uwiesc. Spotykamy sie w gronie
znajomych co kilka tygodni i kazde takie spotkanie konczy sie przytulaniem,
calowaniem, komplementowaniem. Potem kilka telefonow z jego strony o niczym
(bez deklaracji) i kilka tygodni spokoju. Na poczatku bardzo mnie to bawilo,
potem moze troche okazalam zainteresowanie, jescze miesiac temu nie
odbieralam telefonow ale on nie rezygnuje. Doszly do glosu emocje. Chyba mam
ochote na skok w bok. Nie romans a jedno wspolne wyjscie...to glupie. Czy
przezylyscie cos podobnego? jak sie zachowalyscie? Czy potraficie zrezygnowac
ze swoich pragnien? Bardzo chcialabym o tym nie myslec i nic nie robic ale
jakis wewnetrzny glos mnie ku temu popycha.
    • iwona-mama-majki Re: uwodzenie 25.11.05, 08:52
      ja sobie nie wyobrażam w ogóle sytuacji do której dopuściłaś, masz męża - jak
      dla mnie jasne , że nie powinni interesować Cię inni faceci. Sama bym się
      zdrady nie dopuściła i nigdy bym nie wybaczyła. Bycie razem do czegoś
      zobowiązuje
      • mojuda Re: uwodzenie 25.11.05, 08:55
        nawet jezeli mam ochote, mysle glowka ,nie tylkiemsmile
        za wiele do stracenia za malo do zyskania....
        pozdrawiam
        --
    • e_madziq Re: uwodzenie 25.11.05, 08:56
      Pomijam to, co o tym myslę, bo nie mam za bardzo czasu na rozpisywanie się, ale
      skok w bok z kolegą meża to chyba najgorsze rozwiązanie z możliwych. Co
      oczywiście nie znaczy, ze pochwalam z kim innym!!!
    • mojuda Re: uwodzenie 25.11.05, 09:03
      a interesuja ciebie skutki?smile
      to zapraszam
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=32464220
      --
      • ada_zie Re: uwodzenie 25.11.05, 09:24
        W Twojej histotii najbardziej stresujące byłoby dla mnie nie to, że podrywa
        mnie facet ale, że robi to kolega męża!! I czy on jest na pewno jego
        przyjacielem skoro robi takie rzeczy?? I druga sprawa gdzie jest wtedy Twój
        mąż?? Zastanów się - gość najparwdopodobniej chce się zabawić, wkłada sporo
        wysiłku w "omotanie Cię" i chyba zaczyna to przynosić efekty - skoro się
        zastanawiasz.
        Na Twoim miejscu powiedziałabym o wszystkim mężowi.
        • wesolek11 Re: uwodzenie 25.11.05, 09:26
          Facet normalny nie jest, odpowiedzialny też nie, zabawia się i widzi, że
          głupiejesz. Możesz dużo stracić, azyskać tylko jedno wyjście... Ech, kobitki...
    • lila1974 Re: uwodzenie 25.11.05, 09:25
      "Bo to się zawsze tak zaczyna ..."
      Żeby się na dobre nie rozkręciło, proszę wziąć gumowy młoteczek i rąbnąć się
      nim w łepetynę.
      O tak! Motylki, świderki i inne takie uniesienia są przyjemne ale jak już po
      wszystkim opadniesz na ziemię to z hukiem i nieprzyjemnie poobijana.
    • mamagucia1 Re: uwodzenie 25.11.05, 09:26
      Przeczytalam o skutkach.
      Ale wlasnie ja ta dziewczyne rozumiem. U nas spory m.in. wynikaja z tego, ze
      meza ciagle nie ma, a jak jest...to tez go nie ma. Jest cialem ale nie dusza. W
      jednym czasie zbiegly sie rozne sytuacje, czuje sie samotna, nieadorowana. Ja
      tez nie jestem bez winy, tez mam fochy itp. Nie boje sie, ze tamten wygada, bo
      nie jest sam...tez moglby stracic. Poza tym...chcialabym zebyscie spojrzaly na
      sprawe inaczej niz myslenie tylkiem...Skoro pisze, pytam, waham sie. Moj maz
      czesto wyjezdza, sluzbowo, rowniez w towarzystwie kolezanek. One nie szczypia
      sie zeby przy mnie poglaskac go po policzku, zlapac za noge podczas rozmowy. On
      puszcza do nich oczka...To nie jest tak, ze maz jest swiety a ja czegos szukam.
      Taki moment w zyciu. Moze czuje zagrozenie i zainteresowanie innego faceta jest
      dla mnie takie istotne. Ale wiem, wiem, to do niczego nie prowadzi.
      • wesolek11 Re: uwodzenie 25.11.05, 09:28
        No to już nie wiem, skoro Twój mąż też niezbyt elegancko zachowuje się przy
        Tobie ze swoimi koleżankami, to może szczera rozmowa? W ogóle nie wyobrażam
        sobie takiej sytuacji!
        • rybkaisia Re: uwodzenie 25.11.05, 09:36
          Kochana! Cierpiesz na brak adoracji i zainteresowania? Czerp z tego flirtu
          pełnymi garściami - półsłówka, telefony, zalotne spojrzenia. Ach ten dreszczyk
          emocji... Ale NIC WIĘCEJ. Nie ma nic bardziej ekscytującego niż flirt -
          niestety jego zakończenie to często niepowodzenie i fiasko, nie mówiąc już o
          tym jakie mogą być konsekwencje zdrady.
      • lila1974 Re: uwodzenie 25.11.05, 09:42
        Zamiast rzucać się na oślep w układ z góry skazany na porżkę,
        postaraj się zainteresować męża sobą.
        Wiem, że jest Ci miło, iż koleś zwrócił na Ciebie uwagę - chyba każdą z nas
        miło połechcze zainteresowanie obcego faceta ale ...
        Zastanów się, co naprawdę do siebie czujecie, dlaczego za niego wyszłaś, czy
        zawsze czułaś się w tym związku kiepsko???
        Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna.
        Najwyższa pora wziąć sprawy we własne łapki, bo inaczej któraś z owych
        koleżanek mocniej zaciśnie macki na Twoim mężu.
    • marychna31 Re: uwodzenie 25.11.05, 10:04
      Mamogucia, pomijając już całkowicie aspekt konsekwencji zdrady, tym bardziej z
      kumplem męża to chcę tylko zwrócić Twoją uwagę nad rozbieznościami w Twoich
      oczekiwaniach i tego kolegi. Ty piszesz:

      > Doszly do glosu emocje. Chyba mam
      > ochote na skok w bok. Nie romans a jedno wspolne wyjscie...

      A mogę się założyć, ze jemu nie o "wyjście" chodzi tylko o coś zupełnie innego.
      Gdyby ten romans miał przebiegać zgodnie z jego "wymarzonym scenariuszem",
      uwierz mi, ze byłabyć bardzo rozczarowana.... Nie dostaniesz od niego, tego
      czego oczekujesz. Natomiast są bardzo poważne szanse, że zaspokoisz swoje
      pragnienia, ekscytującej, romantycznej randki z własnym mężem jesli umiejętnie
      pokierujesz sytuacjąsmile Powodzeniasmile)
    • 18_lipcowa Re: uwodzenie 25.11.05, 10:23
      hehe kolega meza chce Cie bzykanąć, nic wiecej.
      • janowa Re: uwodzenie 25.11.05, 10:30
        A ty czytac umiesz Lipcowa? Bo jasno widac, ze jej tez nie chodzi o wielka milosc.
        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
        • 18_lipcowa Re: uwodzenie 25.11.05, 10:47
          eheh jasne,,,,chodzi o bzyknięcie męzatki i tyle.
    • janowa Re: uwodzenie 25.11.05, 10:35
      O konsekwencjach nie bede pisac, bo pewnie sama je juz widzisz. Twoim problemem
      nie jest to, ze masz ochote na skok w bok. Twoim problemem jest kulejacy zwiazek
      z mezem. Za malo wiemy na ten temat, zeby diagnozowac bardziej konkretnie.
      Zastanow sie jednak, dlaczego w ogole zwiazaliscie sie ze soba? Co sie zagubilo
      po drodze? Bo z tego co piszesz wynika jasno, ze oddaliliscie sie od siebie i
      jesli nawet do zdrady jeszcze nie doszlo u zadnej ze stron, to jestescie na
      najlepszej drodze. Sama musisz ocenic czy twoim zdaniem jest o co walczyc i czy
      CHCE ci sie walczyc o to, zeby znow bylo ci dobrze z wlasnym mezem. Wtedy nie
      bedzie cie tak krecic to, ze jakis inny facet sie toba zainteresuje (chociaz
      komplementow nigdy za wiele smile. Moze powinniscie z mezem powaznie porozmawiac?
      Moze twojemu mezowi, tak jak tobie czulosci i zainteresowania, tez czegos
      brakuje u ciebie? Bez rozmowy niczego sie nie dowiesz. A po zdradzie dojdzie ci
      tylko kac moralny i nic wiecej.
      Zyzce powodzenia!
      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • mamagucia1 Re: uwodzenie 25.11.05, 11:39
      Nie chodzi o milosc, bo w gruncie rzeczy my z mezem bardzo sie kochamy. Sa
      takie chwile kiedy jest fantastycznie. Wiele nas laczy i powiem wiecej mamy
      duzo planow na przyszlosc.
      Bede sie upierac, ze poczulam sie opuszczona emocjonalnie. Maz sie rozwija,
      poznaje nowe miejsca, nowych ludzi, ja "utknelam". Nie bede sie rozpisywac
      dlaczego. To mial byc uklad, najpierw jego 5 minut, potem moje, i koniecznie
      szczesliwa rodzina z dziecmi i psem. Meza 5 minut trwa juz okolo 5 lat, ja
      stoje w miejscu. Od czasu rozpoczecia tej adoracji ze strony kolegi na nowo
      poczulam sie kobieta. Schudlam, zaczelam nosic spodnicesmile)) Nigdy nie bylam
      zaniedbana, mam powodzenie u facetow, ale jakos tak bardziej uwierzylam w
      siebie. Przyznam, ten kolega tez ma szalone powodzenie i...moze dlatego tak
      bardzo mi sie to podoba. A na ile mozna wierzyc w jego serdecznosci? Na
      poczatku nie wierzylam ale jesli moglby miec kazda to po co ugania sie za mna
      od 11 miesiecy??? Zeby zaliczyc?
      • marychna31 Re: uwodzenie 25.11.05, 11:42
        > ale jesli moglby miec kazda to po co ugania sie za mna
        > od 11 miesiecy??? Zeby zaliczyc?

        No mówiąc prosto z mostu: dokładnie takwink
      • rybkaisia Re: uwodzenie 25.11.05, 11:42
        no, zeby zaliczyć, najlepsze takie nieosiągalne...
      • 18_lipcowa Re: uwodzenie 25.11.05, 11:45

        > poczatku nie wierzylam ale jesli moglby miec kazda to po co ugania sie za mna
        > od 11 miesiecy??? Zeby zaliczyc?

        Może lubi zaliczać niedostępne i mężate?
        • 18_lipcowa Re: uwodzenie 25.11.05, 11:49
          Są tacy faceci że jak babka nie ma obrączki to im nie stanie...smile))
          • wesolek11 Re: uwodzenie 25.11.05, 11:55
            To lepiej zróbcie sobie z mężem jakiś choćby weekendowy urlopik, a później
            niech on przystopuje, bo teraz Twoje 5 minut! Weź się za siebie i tyle, a nie
            myślisz o chłopie uwodzicielu mężatek. A on ma żonę? Bo jak tylko przyjaciółkę
            to nic nie traci!
    • mamagucia1 Re: uwodzenie 25.11.05, 12:17
      Bardzo wytrwaly ten moj adoratorsmile))
      Sluchajcie ale on sie chyba rozpedzil. Oprocz slow o mojej atrakcyjnosci,
      madrosci, sprycie, sposobie bycia itd. uslyszalam, ze chcialby miec ze mna
      dziecko. Zlapalam go rowniez na tym, ze ...byl o mnie zazdrosny. Ani on ani ja
      nie chcemy rezygnowac ze zwiazkow, w ktorych jestesmy. To dziwne, nie? Dwoje
      ludzi...z zobowiazaniami...poznaja sie...poznaja....coraz bardziej lubia...nie
      chca byc razem...ale cos ich do siebie ciagnie...My nie potrafimy przejsc obok
      siebie obojetnie. A moze trzeba to zrobic i miec to za soba.
      • wesolek11 Re: uwodzenie 25.11.05, 12:17
        Więc to wszystko to jedna wielka podpucha!
        • babka71 dokładnie wesołek 25.11.05, 12:20
          podpucha na maksa
          • mamagucia1 Re: dokładnie wesołek 25.11.05, 12:23
            Nie rozumiem, kto kogo podpuszcza?
            • janowa Re: dokładnie wesołek 25.11.05, 13:43
              Po ostatnim twoim poscie tez uwazam, ze to grubymi nicmi szyta prowokacja.
              Ech... I po co ja sie produkuje...
              ---
              "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
              fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
              kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja