mamagucia1
25.11.05, 08:49
Od stycznia kolega mojego meza probuje mnie uwiesc. Spotykamy sie w gronie
znajomych co kilka tygodni i kazde takie spotkanie konczy sie przytulaniem,
calowaniem, komplementowaniem. Potem kilka telefonow z jego strony o niczym
(bez deklaracji) i kilka tygodni spokoju. Na poczatku bardzo mnie to bawilo,
potem moze troche okazalam zainteresowanie, jescze miesiac temu nie
odbieralam telefonow ale on nie rezygnuje. Doszly do glosu emocje. Chyba mam
ochote na skok w bok. Nie romans a jedno wspolne wyjscie...to glupie. Czy
przezylyscie cos podobnego? jak sie zachowalyscie? Czy potraficie zrezygnowac
ze swoich pragnien? Bardzo chcialabym o tym nie myslec i nic nie robic ale
jakis wewnetrzny glos mnie ku temu popycha.