monia323
28.11.05, 11:26
W sobote mielismy spotkanie w 4 ( my i brat mojego męża z żoną).
Spotkaliśmy się by wyjasnić sobie pewne sprawy związne z konfliktem ,który
trwa od 7 lat. Do jakiegoś szczególnego porozumienia nie doszło, ale
przynajmniej zaczęliśmy rozmawiać. Oni wytoczyli armaty przeciw nam ,my
przeciw nim i na tym sie skończyło.
Poprosili jeszcze raz męza na bycie ojcem chrzestnym ich dziecka. Zgodził się
choć wiem ,widac to po nim było ,że nie jest tym zachwycony ,poniewaz w ogóle
nigdy nie chciał byc chrzestnym.
Jedna rzecz nam się nie podobała w tym wszystkim a mianowicie, brat mojego
męża jest ojcem chrzestnym mojej córci, nie widział jej rok. Pojawił się nie
przynosząc nawet czekolady, my zaś kupiliśmy małemu grzechotkę, ot taki
drobiazg. No cóz jak stwierdził mój mąż oni są niereformowalni .
Jedną pozytywną sprawą tego spotkania była rozmowa ( wcześniej nie
rozmawialiśmy), ale ciekawa jestem czy gdy spotkamy się u teściów też
będziemy rozmawiać czy nie?