Dodaj do ulubionych

Moja przyjaciólka-rozwod

05.12.05, 13:09
hej!!
moja przyjaciolka sie rozwodzi.Na razie zlozyla wniosek o rozwod bez
orzekania o winie, no ale juz facet zapowiedzial ze bedzie woja, ze nie da
rozwodu, ze dziecka tez nie odda.
chodzi mi o to ze powolala mnie na swiadka jakby trzeba bylo"prac brudy"
ja sie zgodzilam, chce jej pomoc.
moze wiecie jak to wyglada na sali rozpraw, co i jaks ie mowi( wiem wiem
prawde) ale o co pytaja itp.
Obserwuj wątek
    • aba1122 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 05.12.05, 13:13
      Ponawiam, mnie też to za chwilę czeka. Również przyjaciółka i również nie
      umiałam odmówić bo chcę żeby wreszcie skończył się koszmar jej życia.
      • pannajoanna Re: Moja przyjaciólka-rozwod 05.12.05, 13:45
        Ja bylam kiedys swiadkiem na sprawie rozwodowej mojej ciotki. Zeznawalam
        przeciwko "wujowi". Na sprawie nie bylo pytan o dzieci ( sa juz dorosle).
        Sedzina zadawala pytania, na ktore ja mialam odpowiedziec. Zadawane byly tak, ze
        odpowiedz mogla byc krotka w stylu: tak, nie, nie wiem, nie widzialam,
        widzialam. Ja akurat staralam sie zeby moje odpowiedzi byly kilkuzdaniowe.
        Na pewno nie jest tak, ze staje sie przed sadem i trzeba opowiedziec wszystko co
        sie wie, zaczynajac od przyslowiowego Adama i ewy.
        Ja mialam pytania w stylu: Jakie byly stosunki i uklady w malzenstwie X, czy
        wiedziala Pani, ze ..., dlaczego zgodzialam sie zeznawac itp.
      • margosia.kr Re: Moja przyjaciólka-rozwod 05.12.05, 13:59
        Współczuje Wam dziewczyny. To naprawdę nic przyjemnego. Czy zgodziłyście się na
        to, bo faktycznie byłyście świadkami sytuacji, które doprowadziły do rozwodu ?
        Jeżeli nie i znałyście te sytuacje tylko z opowiadań, to adwokat przeciwnej
        strony zrobi z Was plotkary, które interesują się cudzym życiem. Na sprawach
        rozwodowych, gdzie walka idzie na przysłowiowe noże jest okropnie.
        Zapewniam Was, że będziecie się czuły okropnie. Adwokat koleżanki będzie
        zadawał pytania tak, by pokazały koleżankę w dobrym świetle, a męża w złym.
        Natomiast adwokat męża będzie tak Was pytał, by wyszło, że facet nie jest do
        końca zły. Wtedy Wasze odpowiedzi zupełnie nie zadowolą koleżanki. Często w
        takich sytuacjach koleżeństwo się kończy. Zdajecie sobie sprawę, że koleżanki
        oczekują w takiej sytuacji lojalności, a niestety lojalność nie zawsze równa
        się prawdzie.
        Kiedyś odmówiłam uczestnictwa w takiej sprawie i wiem, że zrobiłam dobrze.
        Adwokat koleżanki posunął się do oskarżeń, że całowanie przez ojca córeczki w
        ucho może świadczyć o molestowaniu. A ja mogłabym świadczyć, tylko to, że był
        cudownym ojcem. A, że znalazł sobie inną ? Moje odpowiedzi nie przedstawiłyby
        ojca w złym świetle, a tym samym nie byłoby to po myśli adwokata.
        Uważam, że nie dawałam nikomu ślubu i nie mam prawa, by rozwodzić.
        Pozdrawiam - Małgosia
        • pannajoanna Re: Moja przyjaciólka-rozwod 05.12.05, 14:21
          Masz racje Malgosiu. Ja bylam swiadkiem na sprawie, ktora odbywala sie bez
          udzialu strony przeciwnej gdyz strona ta siedziala w wiezieniu za pobicie i nie
          zostala dowieziona na sprawe. Pewnie dlatego wydawalo mi sie , ze rozwod to nie
          taka straszna sprawa.
          Pozdrawiam
    • michalina7 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 06.12.05, 10:27
      Jeżeli uważasz, ze przyjaciółka ma rację, że była gnębiona i molestowana
      fizycznie i psychicznie przez męża, że dziecko zaniedbywane przez ojca a TY
      byłaś tego naocznym świadkiem to zeznawaj.
      • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 10:47
        no to trzeba pomóc dziewczynie.
    • agnieszka3613 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 06.12.05, 11:47
      Coś wam napisze o zeznaniach świadka podczas mojego rozwodu. Mojego świadka,
      gdyż to ja założyłam sprawę o rozwód i to w dodatku z winy męża. Przed sądem
      stanął nasz wspólny znajomy. Sędzina zadała pare pytań i między innym takie:
      skąd świadek wie, że pozwany korzystał z usług agencji towarzyskich? Na to
      świadek /dodam, że strasznie cicho i ze spuszczoną głową/: bo byłem tam z nim.
      I co wy na to? Teraz się z tego już potrafie śmiać, ale wtedy....
      A tak poza tym to wiem już teraz, że ktokolwiek poprosiłby mnie na świadka w
      swojej sprawie to nie zastanawiałabym się ani minuty. Oczywiście tylko wtedy,
      kiedy byłabym całkowicie pewna, że dobrze robię i jestem bezstronna.
      Ja miałam żal do mojej przyjaciółki, że nie chciała zeznawać chociaż dobrze
      wiedziała co sie u nas działo, widziała moje siniaki, słyszała wyzwiska. Jej
      argument był taki, że przecież mój były juz teraz mąż to także jej dobry kolega
      więc jak mogłaby zeznawać przeciwko niemu? Troche przykro mi było...
      Agnieszka
    • wera305 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 06.12.05, 13:13
      hej
      dzieki za odzew.
      tutaj sprawa wyglada troche inaczej, facet znecal sie psychicznie, wiec nie
      bylo siniakow itp.
      zawsze jak ktos przychodzil facet byl super mily itp, tak na pokaz
      a jak nikt nie widzial robil swoje.
      a moja przyjaciolka jest bardzo skryta osoba, wszystko tlamsila w sobie nie
      dala nic poznac po sobie, wszyscy mysleli ze to super hiper rodzinka.
      • margosia.kr Re: Moja przyjaciólka-rozwod 06.12.05, 13:31
        Witaj.
        Wiem, że bardzo chcesz pomóc przyjaciółce, ale czy zdajesz sobie sprawę, że
        będziesz musiała powiedzieć, że jak bywałaś w tym domu, to było miło, ciepło i
        przyjaźnie ? Nie było awantur, bicia itp.
        Jeżeli o znęcaniu psychicznym wiesz tylko z ust koleżanki, to każdy adwokat
        podda w wątpliwość Twoje zeznanie, a to będzie działać na korzyść owego pana.
        Trudna sprawa.
        Pozdrawiam - Małgosia
        • wera305 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 09.12.05, 12:58
          hej!!
          wyszlo na to ze bede musiala tylko powiedziec jaka jest matka.
          rozwod jednak za porozumieniem stron.
          Jakie pytania moga zadawac?
          • magdmaz Re: Moja przyjaciólka-rozwod 17.12.05, 13:22
            Ja też musiałam powołać świadka, choć znęcania się psychicznego nikt nie
            widział. Ale ponieważ mamy małe dzieci, bez świadka sie nie obyło mimo
            nieorzekania o winie. Moja przyjaciółka zeznawała prawdę i tylko prawdę - że
            niewiele widziała. Że męża znałą słabiej niż mnie, że od zawsze nie podobał jej
            się sposób, w jaki mnie traktował (brak kultury?). Że w kolejnych ciążach i
            małżeństwie byłam samotna przez większość czasu i że nie zaobserwowała
            szczególnego zaangażowania w sprawy dzieci. Szczerze mówiąc nie wiem, co
            jeszcze, bo mnie przy tym nie było i nie zapoznałam się z zeznaniami. Ogólnie
            wystawiła byłemu dobre świadectwo jako ojcu. To była formalność, bez zeznań
            świadka nie można było wydać wyroku, mimo że w sądzie o nic się nie kłóciliśmy.
            • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 16:07
              Do waszej wiadomości na przyszłość:
              - SĘDZINA to żona sędziego.
              a w sądzie za stołem siedzi SĘDZIA, niezależnie od tego jakiej płci.
              pa
              • karmazynowa_dama Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 21:20
                "Do waszej wiadomości na przyszłość:
                - SĘDZINA to żona sędziego.
                a w sądzie za stołem siedzi SĘDZIA, niezależnie od tego jakiej płci.
                pa"

                Pieprzysz...
                pa
                • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 22:34
                  No właśnie nie pieprzę, bo akurat w temacie jestem.
                  cmok
              • renata28 Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 21:42
                Gucio prawda. Najnowsze trendy są inne (również ustalenia Komisji Języka
                Polskiego). Sędzina - sędzia, adwokatka - adwokat, lekarka - lekarz
                • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 22:35
                  a skąd Ty te trendy wzięłaś?
                • kulawa.stonka I jeszczedo renaty28 18.12.05, 22:38
                  a widziałaś kiedyś np. pieczątkę służbową sędzi? heh,SĘDZINY
    • kama_mama Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 22:33
      Moja koleżnka któregoś dnia zaczęła mi opowiadać co dzieje się u niej w domu
      to "włosy stanęły mi na głowie".Nie mogłam pojąć że tak może się dziać w
      małżeństwie.Oczywiście stwierdziłam że okropny mąż.Potem zaczęłam się
      przypatrywć temu bliżej i już nie jestem do końca taka pewna.Potem byliśmy na
      imprezce i wśród naszych znajomych jest psycholog.Stwierdził,że to nie on jest
      agresorem tylko ona taką prowokantką że on nie może sie powstrzymać.Oczywiście
      to wcale go nie usprawiedliwia,ale inaczej patrzę na to wszystko.Kiedyś ona
      powiedziała do mnie że jak będą się rozwodzić to zebym poswiadczyła na jej
      korzyść ale odmówię.
      • karmazynowa_dama Re: Moja przyjaciólka-rozwod 18.12.05, 23:26
        "No właśnie nie pieprzę, bo akurat w temacie jestem.
        cmok"

        akurat w to wątpię...
        cmok
        • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 09:11
          a dlaczego wątpisz, jeżeli można zapytać??
          To takie dziwne, że ktoś może mieć o tym pojęcie???
          pa
          • karmazynowa_dama Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 09:18
            "a dlaczego wątpisz, jeżeli można zapytać??"
            Spytać można, tak jak i można wątpić...

            "To takie dziwne, że ktoś może mieć o tym pojęcie???
            pa"
            To nie jest dziwne, jedynie śmieszne. Pojęcia o tym nie masz....
            pa
            • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 09:21
              Nie będę się z Dynią licytować, bo to jałowa dyskusja. Myśl sobie co chcesz, ja
              swoje wiem.
              p.s. a Ty co, sędzią jesteś (sędziną- jak wolisz)?
            • kulawa.stonka Do karmazynowej 19.12.05, 15:39
              Zajrzyj tutaj lalu

              www.poradniajezykowa.us.edu.pl/odpowiedz.php?id=6&subjectshockdmiana
              no i kto ma rację?
              Na przyszłość radzę się upewnić w swojej racji, zanim coś napiszesz.
              pa
    • anna-pia Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 13:20
      jedna porada praktyczna: nie zakładaj niczego zielonego, a tym bardziej
      ciemnozielonego - to kolor adwokatów i sędzia może podświadomie zacząć cię
      atakować (wiem, bo byłam w takiej sytuacji, adwokat mi potem wyjasnił) - to ich
      odruch nabyty
      ubierz sie raczej skromnie, bez przesadnego makijażu itp. - żebyś
      w.y.gl.ą.d.ał.a. w.i.a.r.y.g.o.d.n.i.e. - niby drobiazg, a inaczej sie patrzy
      na świadka ubranego w stylu Madonny czy innej Mandaryny, Britney czy jak im
      tam, a inaczej w tylu "pełna powaga wielkiej damy"
    • kulawa.stonka Re: Moja przyjaciólka-rozwod 19.12.05, 14:28
      No to nie zazdroszczę.Czasami w takich sytuacjach koleżanki są niepocieszone i
      obrażone, że się powiedziało za mało informacji oczerniających męża.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka