Dodaj do ulubionych

Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć?

12.12.05, 23:45
hm...mam problem z teściową,moim zdaniem spory.Po ślubie jesteśmy 6,5
roku,mieszkamy na piętrze domu teściów(mąż dostał to mieszkamie),mamy 5
letniego synka,jesteśmy niezależni finansowo,ale nie okropnie bogaci
(tzn,kupujemy sobie sami wszystko i dziecku,ale nie mamy
np,samochodu,zmywarki).Mąż,ukochany syn teściowej(ma siostrę kilka lat
młodszą, w moim wieku),nie podziela entuzjazmu miłosnego matki,wcześnie
wyszedł z domu, był w szkole z internatem(zakonnej),wyjeżdżał często,kocha
rodziców,ale z przymrużeniem oka bo jest od nich młodszy,studia, inna
perspektywa, inne zapatrywania,no,słowem super facet dla
mnie,sprzata,pierze,gotuje(szkoła zakonna go wyuczyła i ojciec, który tez sie
tym zajmował, teściowa pracuje do późna),mieszkamy niby osobno,ale ja, po
urodzeniu dziecka stwierdziłamże powinien sie często z dziadkami widywac i
wytworzył sie taki mnie teraz denerwujący zwyczaj oddawania go do
dziadków,żebyśmy pobyli razem,2 godzinki,czasem 3...kiedys było miło, były
spacery głaskanie po bródce,ale dziecko urosło,a oni sie zatrzymali na etapie
jego 3 lat i nie robia z nim nic, juz nie chce tam sam chodzic, i nie zawsze
chodzi, oni nalegają,przekarmiaja go, konflikt o jedzenie, że nie może jeść
klusek,czekolady,żeby wuyłączyli wreszcie pudłotv,żeby poczytali,nie oni nie
m,ogą, no i pytanie czemu chodzi;bo ich kocha onoi go kochają ale nic mu nie
daja intelektualnie,nic,kupują mu mase rzeczy ubrań,zabawek,jedzenie,owoce,bo
chcą,a my Musimy być potem wdźięczni za to ja sie kłócę o słodycze, a ta
jędza mi że mu bedzie dawała...mąż tam czasm z nim zagląda, żeby nadzorować
synek nie zawsze ma ochote odwiedzać dziadków, nudzi sie pudło gra, mnie to
denerwuje bo nie mogę pojąć miłości \i jednoczesnej niemożniści i niechęci
przekazywania wiedzy i świata wnukowi...pomóżce nam
Obserwuj wątek
    • juri666 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 13.12.05, 23:23
      dziadkowie kochaja wnuki? wolne zarty. wnuk dla nich oznacza koniec kontroli
      nad ich dziecmi...
      • tetlian Re: Re: A pradziadkowie? 20.01.08, 16:07
        Całe szczęście pradziodkowie mają już o wiele łatwiej z prawnukami i relacjami z
        rodzicami prawnuków, czyli wnukami.
    • mazia Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 13.12.05, 23:54
      A mnie jest przykro, jak czytam takie rzeczy. Powaznie.
      Moje dziecko dziadkow ma daleko, jednych nawet bardzo daleko. Kochaja go
      wariacko i nieba by mu przychylili. IMO dziadkowie nie musza dostarczac
      rozrywki intelektualnej dziecku, powinni tylko tak po prostu byc. Lepsi lub
      gorsi, fajnie jest miec babcie czy dziadka, chocby jedna / jednego.
      Inna sprawa, ze dziecko nie chce tam chodzic, moze sa jakies konkretne powody?
      Rozmawialiscie z synem, pytaliscie dlaczego? Moze po porostu ma na chwile
      przesyt dziadkow? A moze nie chce, bo czuje, ze to mame denerwuje?
      Twoi tesciowie nawet sie nie umywaja w postepowaniu do niektorych gadow,
      opisywanych na tym forum, a Ty na swoja tesciowa mowisz jedza? Szkoda...
      • lanka3 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 00:07
        a może teściowie są zmęczeni wnukiem zajmując się nim 2 - 3 godz.dziennie?Będą
        chcieli nim sie zająć to sami przyjdą a teraz wolę pooglądać TV, swoje dzieci
        wychowali a teraz podrzuca się im wnuka i wmawia że to dla ich dobra.
        • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 00:17
          no tak czytam wasze pisaniny...może i faktycznie zbytnio sie przejmuje,może nie
          powinnam mówić jędza,ale gdy widze jej wzrok i opinie głoszone do mnie o mnie i
          pod moim adresem to mam ochote jej przylac ,powaznie...jestesmy obecnie na
          etapie dzwonienia lub stukania po wnusia gdy oni chcą by ich odwiedził i on
          albo idzie albo nie,ale zawsze ma problemy z powrotem do domu(kolejne powody do
          swarów,że zbyt późno wraca...przedszkolaki moim zdaniem maja być w łożu o
          21...no dobra, jest tak zazwyczaj,ale...czasem nie...),no i
          kolacyjki...jajeczka, chlebek,serek,szyneczka,a on ma jeść mało na kolacje bo
          jest zbyt okrągły i basta!!!tego nie potrafi babulka pojkąć,niestety!!!no
          jasne,że moga być zmęczeni,jasne,ale ta miłość ich zaślepia, a babcia w dodatku
          pracuje!!!pytaliśmy tak,czemu nie chce iść czasem,bo sie dobrzew domu bawi i
          gdy rewelacyjnie spędzamy czas i budujemy czytamy,śpiewamy,malujemy myjemy
          naczynia lubpiszemy sobie lub cos fajnego innego to nie idzie,ale ja tam nie
          mam dokładnie owejz niechęci,tylko niech słuchają mnie!!!
          • ewis Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 09:12
            Niektórym się nie dogodzi smile - to do autorki watku...

            Ciesz się, że dziadki dbają o wnuczka. Nie podrzucaj go tak czesto dla własnej
            wygody (codziennie 2-3h!) tylko zajmij się sama - skoro piszesz, że i on tak
            czesto nie chce do nich chodzic...
            • wesolek11 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 09:21
              W tym wszystkim szkoda dziecka... Mam wrażenie, że chodzi jak robot od rodziców
              do dziadków i na odwrót. A może niech i on ma własne zdanie i powie co chce.
              Nie jest już taki mały, by o pewnych rzeczach decydować. Choćby czy chce do
              dziadków dzisiaj iść czy nie i dlaczego.
              • monia72 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 09:28
                Chyba nie rozumiem, przeciez mozesz powiedziec, ze nie przyjdzie, bo sie bawi
                czy nie ma ochoty czy cos razem robicie ? Chyba jestescie doroslymi ludzmi.
                Przyzwyczailiscie dziadkow do tego a starszych ludzi trudniej zmienic niz
                dziecko i tyle. I moze u dziadkow nie jesc kolacji, o to chyba nie jest trudno.
                • hans_2000 ===+++=najlepiej zabalsamować wtedy jest spokój :D 29.04.06, 11:27

                  • tyssia Re: ===+++=najlepiej zabalsamować wtedy jest spok 20.01.08, 16:44
                    haha
              • skrzydlate Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.08, 09:03
                no własnie ja nie rozumiem dlaczego tego dzieciaka tak ubezwłasnowolniliście, w
                końcu niech zdecyduje sam, co chce robic, ma chyba prawo, dla babci i dziadka
                bedzie to fajny bodziec do przemyslenia swojej strategii i zastanowienia sie
                czemu wnusio woli w swoim domu
    • tamara30 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 10:09
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=33091759&a=33114275
      to z innego wątku, ale jakże podobny problem...
    • princealbert jesli nie sluchaja Radia Maryja, to chyba tak. 14.12.05, 17:40
    • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 18:34
      no i tu jest jedna rzecz,októrej zapomniałam wam napisać,mamy wspólną
      łazienkę...i musimy sie tam chodzic myć...a jak juz przyjdzie,to zagadują i
      kochajką mocno i...koło sie zamyka szczelnie a mnie trafia szl....
      • zofia111 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.12.05, 14:49
        Moze zrobcie sobie swoja?
    • pisareczka1 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 21:05
      Wątpię, że z dziadkami można dojść do jakiegokolwiek porozumienia mieszkając z nimi. Niezgodność pokoleń to przede wszystkim. A i te ich ciągłe choroby. Gdbym ja była babcią nie chciałabym obraczać swoją obecnością innych. Odwiedzać wnuków- owszem. Gotować im obiadki-nie bardzo. Leczyć gdy będą chore-czemu nie. Ale na pewno nie wcielać się w rolę rodzica jak to często ma miejsce w rodzinach. Babcie zastępują matki, a dziadkowie ojców. To spacza psychę.
      • astra161 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 21:33
        Hallo!To WY jesteście od przekazywania dziecku wiedzy o tym świecie,a
        dziadkowie są od kochania i rozpieszczania,idż z pielgrzymką do Częstochowy że
        mały ma takich dziadków,i nie narzekaj.To tyle ...Pozdrawiam.
        • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 14.12.05, 22:10
          hm...teściowa przyszła dziś do nas rozmawiac z nami( w sensie pogodzic się ze
          mną...)akurat uczyliśmy sie(studia obydwoje konczymy)i wcinaliśmy
          kolacyjke...ach,że ona nie miała niczergo złego na myśli...i takie inne,ze nas
          kocha i dfziecko kocha,ze chce dobrze,ze miała zły dzień...no nie wiem jak z ta
          pielgrzymką,ale może prawda w tym jest,ale porozumienia nie ma w 100% bo ludzi
          po 50 sie zmienic nie da a ja nie mam ochoty ewoluowac tylko z powodu swego
          poglądu,z dzieckiem pogadalismy i wciąż rozmawiamy,wiele nam to nie dało,bo
          skonstatował,że czasem woli byc w domu a czasem na dole,a akurat dzisiaj był na
          dole 2 h.z czego 2 h.bawił się ze szwagierka(ukochana ciocia...-muzyki słuchali)
          ale my nie wymagamy od nikogo(zaznaczam)żeby z nim siedzieli,nie obarczamy ich
          obowiązkiem,...no jakos jest,zobaczymy daqlej pozdrawiam was wszystkie miło i
          serdecznie...
    • iduna Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 00:46
      a ja mam kochanych dziadków!
      daleko mieszkają i są adoptowani smile
      znaczy ja ich adoptowałam na dziadków, bo są cudownymi ludźmi wink
    • ice_ice Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 08:32
      Chciałabym mieć taki problem... A tymczasem mam całkiem inny. Chociaż to nawet
      nie problem, ale wyżalić się chciałam.

      Moja mama uważa, że wychowując mnie, wypełniła swoje obowiązki jak należy, teraz
      kolej na mnie i na to, abym ja się POŚWIĘCAŁA [ohydne słowo, znienawidziłam je]
      mojej córce w równym stopniu, w jakim robiła to ona. To jej poświęcenie i
      wyrzeczenia to coś, o czym słyszę od dzieciństwa i dlatego postanowiłam, że moja
      córka o poświęceniu nie usłyszy ode mnie ani słowa. Babcia nie chce spędzać z
      małą więcej czasu, niż to absolutnie konieczne, mimo, że jest na emeryturze i ma
      całe dni wolne. Uważa, że po to dziecko ma matkę, aby się nią zajmowała.

      Akurat mam taką sytuację i może piszę w rozgoryczeniu... Mała jest chora, więc
      mama powiedziała, że zamiast niani ona może się POŚWIĘCIĆ i zaopiekować
      dzieckiem, a żeby nie wozić dziecka z rana i wieczorami z domu do domu, to
      dziecko 3 dni będzie spało u niej. Ok. Ale...! Ale ja po pracy mam jeździć do
      mamy i zajmować się po południu swoim dzieckiem sama. U niej. Ja w ogóle nie
      znoszę tam bywać, źle się czuję u mamy w domu, we trzy stanowimy mieszankę
      toksyczną i wybuchową, chociaż mama, to muszę jej przyznać, nigdy nie podważa
      mojego autorytetu w oczach córki i co powie mama to zawsze jest najważniejsze. W
      każdym razie mam swoje plany dnia, jakoś tam ten dzień ułożony i zorganizowany i
      chciałabym się tego trzymać, jazdę do mamy na drugi koniec miasta po to, aby
      zajmować się córką w czasie LEKKIEJ, 3 dniowej choroby uważam za bezsensowną,
      tym bardziej, ze naprawdę uważam, że mama się nią świetnie zajmuje, o ile już to
      robi.

      Mama uważa, że wykorzystuję ją, podczas gdy ona chce mieć czas na papierosy i
      książkę. Ja uważam, że to, że nie ma czasu na papierosa i ksiązkę to jest wina
      jej złej organizacji czasu,, bo kiedy ja jestem z córką, a tak jest niemal
      zawsze, znajduję czas i na książkę, i na spacery, i na tańce, i na bibliotekę, i
      kino czasami, i na pieczenie ciasteczek świątecznych, to wszystko PO PRACY i z
      dzieckiem, a ona jest przecież na emeryturze... z racji mniej sprawnej dłoni
      większość prac domowych wykonuje za nią pomoc domowa.

      Moze to wszystko świadczy wyłącznie o mojej postawie roszczeniowej, ale czuję w
      sobie jakiś żal, że sama z siebie nie chce traktować czasu spędzonego z moją
      córką jako przyjemności, tak, jak robię to ja, ale jako POŚWIĘCENIE [tfuuu!].
      Jestem od dawna po rozwodzie, córka ma 7 lat i te 7 lat wychowywałam ją
      praktycznie sama, z mamy pomocy korzystałam wyłącznie w czasie, kiedy jeździłam
      na studia zaoczne i w czasie rzadkich chorób mojej córki.

      Mała dopiero teraz jest na tyle duża, że mogę poświęcić trochę czasu sobie, mam
      33 lata i tak strasznie chciałabym jeszcze sobie "pożyć"... wyjść nareszcie do
      ludzi, mieć znajomych, jakieś rozrywki... postawa roszczeniowa, wiem.

      Chciałabym mieć taki problem, że babcia za bardzo chce być z dzieckiem, doprawdy smile
      • wizytka1 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 10:45
        A może my po prostu powiniśmy przestać oglądać kino familijne i reklamy z
        uśmiechniętym, brodatym dziadkiem naprawiającym wnuczce rowerek ?
        Wiecie, że jak jest się już starszym to czas bardzo się kurczy ? smile Coś co
        robiłaś 1/2 godziny teraz robisz 2 godziny, oczy ci się coraz częściej w ciągu
        dnia zamykają,sily brakuje, nogi puchną, sikasz często, czasami nawet
        niekontrolowanie smile, nie pamiętasz co wczoraj robiłaś, zimno ci w nogi,
        kręgosłup łupie, jakbyś łopatą dostała ...
        Nie oczekujmy miłości bezwarunkowej do naszych dzieci, szanujmy drugiego
        człowieka, którym okazują się także być nasi rodzice i teściowie, przyjmijmy
        ich wady, jako i oni przyjęli nasze, nie przyjmujmy, jeżeli naszych także nie
        akceptują. Jeżeli oczekujemy pomocy i wsparcia to mówmy o tym otwarcie i
        prośmy. Nie zawsze ktoś bedzie umiał się domyślać. jeżeli oczekujemy, aby ktoś
        pokochał nasze dzieci, to na początku nauczmy je same miłości i szacunku do
        dziadka, któremu śmierdzi być może z buzi, do babci, która "ględzi" strasznie.
        Wydaje mi się, że tak naprawdę nie chodzi w tym o nic innego jak o tolerancję.
    • grali1 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 10:43
      Jestem dziadkiem 3 wnucząt synowej i syna. Najpierw długo nic, potem wnuczka
      (teraz 6-latka)i po 3 latach chłopiec i dziewczynka. Cudowna rzecz być
      dziadkiem. A oto zasady,że szalejemy za sobą:
      1) mieszkać osobno, w odległości (ale w tym samym mieście)
      2) widywać się regularnie 1x/tydzień
      3) gdy zachodzi potrzeba (choroba dziecka, jakiś kulturalny koncert lub kino
      dla rodziców itp) pomagamy z żoną obecnością - ale nikt nie myśli o nadużywaniu
      tego
      4) rodzice wychowują, dziadkowie z wnukami się wzajemnie sobą cieszą
      5) czas z wnukami to pasmo zabawy, zdziwień ich bogatym i dobrze stosowanym
      słownictwem ale nie przemądrzałoscią
      6) gdy kobiety (żona,synowa) są rozbieżnej opinii to bez szyderstwa
      bagatelizuję ich "problemy" bo tak naprawdę to nie są żadne problemy
      7) nigdy, przenigdy naszej, rodziców pomocy nie nazywać poświęceniem
      8) nawet jak dzieci czasem mają zły dzień i nie podziękują za coś, to nie
      uważać i nie nazywać tego za czrną niewdzięczność
      9) przy tym wszystkim być wymagającym i dotrzymującym swego słowa - to buduje
      autorytet. Nawet jeśli ostro słownie zareaguję na próby niesubordynacji lub
      niegrzeczności, czy fochy wnuków, to oni i tak mnie kochają i chcą z nami , z
      dziadkiem i babcią lub z jednym z nas być
      • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 18:53
        racja racja i ja mam właśnie takiego teścia!!!
      • anula9910 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 20:49
        Oby było więcej tak mądrych dziadków!!!!!!
      • bertoldzik Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 31.12.05, 00:22
        Marze o takich dziadkach!Moze jestem zaborczą matką ale kocham syna nad życie i
        szlag mnie trafia gdy przychodzą teście.Gdy mały zaczyna płakać to nie chcą mi
        go oddać tylko pokazują,mówiąc spójrz na mamę,nie płacz!A ja chcę go
        przytulić,uspokoić bo wiem że to pomoże.Zresztą oni są codziennie,od samego
        rana,po kilka godzin.Ja też chcę trochę pobyć z dzieckiem a nie słuzyc do
        przewijania i karmienia.Teściowa często "sugeruje" co powinnam! zrobic,ten
        kwiat mógłbybyć juz podlany,dlaczego tak wieszasz pranie ja robię to tak,wiesz
        kiedyś było cieżko nie było pampersów,nie każdy może kupić deserek,matki
        ucierają jabłka...Czy ja przesadzam mówiąc ze ona mnie bardzo denerwuje?
        • sanna.i Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.01.09, 11:14
          Baertoldzik, a dlaczego nie powiesz teściowej tego,co napisałaś na forum? Jesteś
          dorosła,masz buzię,mówić chyba potrafisz?...
    • ania.freszel Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 19:32
      Mysle ze przesadzasz. Czytasz czasem to forum? Poczytaj a dowiesz sie co to
      znaczy miec tesciowa jedze. Czasem wlos sie na glowie jezy jak sie czyta
      historie innych dziewczyn. Twoi Tesciowie po prostu nie zaspokajają potrzeb
      intelektualnych dziecka. Wiec Ty je zaspokajaj. Bo to glownie obowiażek
      rodziców. Najpierw nalezy wymagać od siebie a nastepnie od innych. Taka
      kolejność IMHO
      • bertoldzik Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 31.12.05, 00:41
        Będąc jeszcze w ciąży teściowa za każdym razem gdy mnie widziała mówiła oby to
        była dziewczynka,ja pragnęłam chłopca.Gdy urodził się leżałam w szpitalu
        jeszcze tydzień,bakterie,żółtaczka itd,teściowa przychodziła do mnie nawet o 24
        bo chciała sobie popatrzeć.Ja byłam wycieńczona juz nie tyle porodem
        {naturalny,anemia}co nią.Gdy wróciłam do domu dzwoniła domofonem o 1 w nocy bo
        go dawno nie widziała,od wczoraj.poprostu mnie męczy to jej
        przychodzenie.Synkowi mówiła co ci tu wyrosło?Utnę ci ptaszka.masz być
        dziewczynką!Po którymś razie nie wytrzymałam i powiedziałam że jeśli tak dalej
        będzie mówić to mały zostanie gejem i może wtedy bedzie zadowolona.Zabiła mnie
        wzrokiem ale odczepiła się.
        • wj_2000 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 20.01.08, 16:33
          bertoldzik napisała:

          > Będąc jeszcze w ciąży teściowa za każdym razem gdy mnie widziała

          Moja teściowa, "będąc w ciąży" z moją obecną żoną mieszkała 500km
          ode mnie. A ja miałem 2 lata.
          Więc mnie ona nie widywała.
          MIAŁEM SZCZĘŚCIE. Bo mogła urok jaki rzucić, co sie stało Twoim
          udziałem, chyba.
    • anula9910 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 15.12.05, 20:45
      Oj, mruczesobie nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. My mieszkamy z moimi
      rodzicami, też mamy piętro i wspólną łazienkę, mieszkamy u nich od urodzenia się
      moich bliźniąt czyli od 8 miesięcy. Wcześniej byliśmy z mężem niezależni,
      mieliśmy własne malutkie mieszkanie i własne życie, teraz nic nie jest nasze. Ja
      chcę wychowywać dzieci tak, a moja mama inaczej i jak jej nie posłucham to
      twierdzi ze jestem złą matką i nie dbam o dzieci. Dwoję się i troję zeby podołać
      wychowaniu bliźniaków, a ona mi je totalnie rozpieszcza jak jest w domu, potem
      wychodzi do pracy i wraca w nocy jak oni już śpią a ja się z nimi użeram cały
      dzień - sama. Nie potrafi zrozumieć ze ja chcę po swojemu wychować własne
      dzieci. Z tym kupowaniem to idantycznie jak u Ciebie, a potem się ciesz i bądz
      wdzięczna że na siłę cię uszczęśliwia, ale "wcale Ci tego nie wypomina".Pomału
      wymiękam, psychika mi siada, pierwszy raz w życiu czujęsię jak w klatce. Problem
      jest bardziej złożony niż by się komuś mogło wydawać. Dziadki są w pożądku ale
      NIE W JEDNYM DOMU Z "MŁODYMI".
    • haganna Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 16.12.05, 15:43
      Mogą sobie dziecko rozpieszczać ile wlezie, ale niech do jasnej cholery
      pamiętają o tym, że pieluchę trzeba ZMIENIAĆ, i że dziecko w ciągu dnia POWINNO
      COŚ ZJEŚĆ. Potem męczę się z odparzoną pupą (plus grzybkiem na pośladkach). No
      i nie jest fajnie, jak po przyjściu do domu dziecko rzuca się na jedzenie, bo
      od rana nic nie jadło.
      Babcia potrafiła przez np. 7 godzin nie dać dziecku NIC do picia!!!
      Albo zaczyna "pokaz" dla swoich przyjaciółeczek, po którym dziecko jest tak
      roztrzęsione, że nie może spać w nocy.
      Fajnie mieć takich dziadków, prawda? Traktują małą jak pieska, albo maskotkę.
      Nie liczą się za grosz z jej potrzebami.
      A potem płaczą, że oni przecież nas wszystkich bardzo kochają. Wrrrrrrr!
    • ddaga1 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 17.12.05, 10:12
      Na wstępie chciałabym wszystkich serdecznie powitać ponieważ jest to mój debiut
      na jakimkolwiek forum smile Jestem w siódmym miesiącu ciąży i pewnie mam mniej
      doświadczenia życiowego niż wielu z Was, jednak problem toksycznych dziadków
      jest mi dobrze znany. Nie odczuwam go JESZCZE bezpośrednio ale wiem doskonale co
      to znaczy ponieważ ma go moja rodzona siostra, która od poniedziałku do piątku
      dzielnie znosi krytykę i wtrącanie się w jej życie osobiste przez mamę, która to
      od 2 lat spełnia się w roli babci-niani. Tak na prawdę to nie ma dobrego
      rozwiązania na tego typu konflikty. Problemy z dziadkami same się rozwiązują
      kiedy mieszka się od nich daleko, albo przynajmniej po przeciwnej stronie ulicy.
      Wiele też zależy od charakterów i stosunków na lini córka/synowa-mama/teściowa
      ale jak już nie można wytrzymać to trzeba pomyślec o wyprowdzce. Ja wiem, że
      jak moje dziecko przyjdzie na świat to mama wróci od siostry i ja będę przeżywać
      podobną gehennę i sama z chęcią bym się wyprowadziła tylko problem w tym gdzie i
      za co? Bo pomoc dziadków jest niezastąpiona ale do momentu kiedy nie trafia ona
      w nas i nasze życie osobiste. Życzę więc powodzenia i namawiam do szczerej
      rozmowy z dzieckiem, mężem i dziadkami.
      • ledzeppelin3 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 17.12.05, 13:30
        Nie kapuję, z czym macie problem. W końcu to Wasze dzieci, Wy jesteście za nie
        odpowiedzialni i to Wy ustalacie zasady, a nie dziadkowie. Jak dziadkowie nie
        sznują Waszych ustaleń, to dzieci się z nimi nie zostawia. Problem mają chyba
        głównie Ci, w których rodzinach dzieci nie wyrwały się z zależności
        emocjonalnej bądź finansowej od rodziców. Czasem dochodzi nawet do tego, że to
        dziadkowie przejmują funkcję rodzica dziecka, a właściwi rodzice tego dziecka-
        role jego "rodzeństwa". To są sytuacje patologiczne, prowadzące do braku
        normalnych kontaktów z własnymi dziećmi. Trzeba dążyć za wszelką cenę do
        niezależności, dziadkowie mogą, ale nie muszą opiekować się wnukami, ale jeśli
        już wezmą na siebie tą odpowiedzialność, powinni respektować zasady
        wychowawcze, które Wy- rodzice dziecka- ustalacie.
        • haganna Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 17.12.05, 13:54
          U mnie problem polega na tym, że to mój mąż jest między "młotem a kowadłem".
          Najchętniej w ogóle nie zostawiałabym małej u dziadków i ich na oczy nie
          oglądała, bo ich po prostu nie znoszę (kiedyś tak nie było, ale sami sobie na
          to zapracowali). Rzecz w tym, że oni nie mogą się odciąć od nas (od mojego męża
          głównie). Teść mu wjeżdża na sumienie, jacy to oni nie są schorowani i że on to
          jest niewdzięcznik, bo przecież matka (teściowa) cierpi i że nie możemy
          izolować od nich ich jedynej wnuczki. Co z tego, że opieprzam teściową jak
          tylko mogę, albo nasyłam na nią męża. Działa przez pięć minut.
          Zostawiałam czasem małą z opiekunką i z babcią (to na życzenie mojego męża) i
          co się działo podczas mojej nieobecności? Sądziłam, że opiekunka nie da sobie
          babci wejść na głowę, ale to babcia zaczęła wydawać opiekunce polecenia i było
          tak, jak babcia chciała. No i po opiekunce...
          Jestem w drugiej ciąży i muszę czasem wyjść do lekarza na badania (a jest ich
          trochę więcej niż w normalnej, zdrowej ciąży). Do końca roku jestem "skazana"
          na babcię - stąd wyłażą takie "kwiatki".
          Zazwyczaj wkurzam się i dziadkowie przez jakiś czas nie oglądają małej, a potem
          niby jest oki, ale tak naprawdę "wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie dalej
          tak jak jest".
          Na szczęście mała potrafi już powiedzieć babci głośno i dobitnie "NIE". Czasem
          to dociera...
          Nie zostawiam Małej często, raczej okazjonalnie. Na szczęście.
        • zofia111 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.12.05, 14:56
          ha, ha! to piekne teorie. Problem w tym ze nie respektuja prawie nigdy,
          szczegolnie jesli wiedza ze bez ich pomocy bedzie krucho.
        • monia1973 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 12.04.06, 14:21
          Świetnie to ujęłaś. Nic dodać nic ująć.
          Pozdrawiam
          Monia
    • izzunia Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 17.12.05, 15:57
      trzymac sie od dziadkow z dalekatongue_out stare porzekadlo mowi, ze z rodzina wychodzi
      sie dobrze tylko na zdjeciach.
      wredne to. ale coz. prawdziwe.
    • kssia Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.12.05, 00:26
      Ja nie mam z dziadkami mojej córki problemów. Ja decyduję o ich kontatktach a
      nie odwrotnie. Moje dziecko to nie zabawka po którą się dzwoni żeby sie z nia
      pobawic. To oczywiście ma dwie strony, ja mam mniej czasu dla siebie
      (praktycznie go nie mam ) bo nie wyreczam się dziadkami w opiece nad córką.
      Jesli ktoś się decyduje wysyłać dziecko do dziadków to musi sie liczyc z tym że
      dziadkowie będą robic co chcą.Coś za coś, jesli chce sie mieć pełna kontorlę
      nad dzieckiem to sie go nie wysyła - proste. Ja nie chciałam np żeby moja
      niepracująca (od dawna i w zwiazku z tym juz nieco zdziwaczała)tesciowa
      zajmowała się mała więc poszłam na wychowawczy - odstawiając na bok zycie
      zawodowe, którego mi nieco brakuje (cos za coś)
      Dziadkowei mojej córki zawsze są u nas w domu mile widziani i zawsze moga
      przyjechac sobie do wnuczki jesli sie stesknili i chca ja zobaczyć ale
      zostawianie dziecka u nich - u mnie odpada. Taka była moja decyzja i sie jej
      trzymam. To dotyczy zarówno teściów jak i moich rodziców.
      pozdrawiam
      • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.12.05, 21:22
        no właśnie no właśnie bardzo się staram tak to rozegrc obecnie...udaje mi sie o
        tyle że dziecko jest akuratnie chore i nie może nigdzie wychodzić;[ ale jak
        babcia go odwiedza to jest 30' pije kawke bawi sie rewelacyjnie i idzie...super
      • haganna Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.12.05, 21:56
        A ja "wplątałam się" w opiekę niani+babci i potem trudno było to odkręcić. Na
        szczęście było to kilka wyjść. Później wszyscy starali się wyperswadować mi, że
        mała jest już bardziej samodzielna (po ponad pół roku) i że babcia bardzo chce
        się nią zająć od czasu do czasu, i że nie mogę małej ograniczac kontaktów z
        dziadkami. No i oczywiście nic się nie zmieniło. Mam problemy z drugą ciążą i
        musiałam kilka razy zostawić małą na dwie, do czterech godzin z babcią. To był
        błąd - od nowego roku zatrudniam opiekunkę. Niemniej jednak niesmak pozostał.
        Jak można tak traktować małe dziecko. I pieprzyć coś o tym, jaka to z niej
        super babcia. Chciałaby taka być, tylko, że nie ma pojęcia o wychowywaniu
        dzieci, a chce uchodzić za eksperta. Poza tym, jak już wspomniałam - nie liczy
        się z małą, traktuje ją jak maskotkę.
        Mój mąż (jedynak) nie był karmiony piersią ani jednego dnia. Teściowa leżała w
        szpitalu ponad miesiąc po porodzie, a noworodka wypisano do domu. Jak mąż miał
        2,5 miesiąca teściowa pojechała na dwa tygodnie na wczasy do Bułgarii
        (oczywiście sama). To jest matka?! A teraz to oczywiście jest ekspertką od
        wychowywania dzieci.
    • potforrrek Pod jednym dachem. 21.12.05, 12:42
      My też mieszkamy razem z rodzicami (moimi), tyle że w mieszkaniu, w kamienicy.
      Bardzo boję się, jak to będzie, kiedy będziemy mieli dziecko, ponieważ mamy
      troszkę inne plany co do wychowania, niż moi rodzice. Na przykład jesteśmy
      wegetarianami i nie chodzimy do kościoła. Kiedyś robiliśmy porządku i chciałam
      wydać znajomej dziewczynce obrazkową biblię mówiąc głośno, że moje dzieci i tak
      nie będą tego czytały, na to moja mama powiedziała: "Ja im będę czytała, jak
      Cię nie będzie". Pojawiają się też wypowiedzi, że jak ja jestem głupia i nie
      jem mięsa, to przy najmniej nie muszę "żałować" dziecku i że oni mu dadzą
      spróbować, co traci. Boli mnie to trochę, gdyż nigdy bym nie chciała wpierać
      dziecku czegoś, co mogłoby być dla niego złe. Będę go oczyć o Bogu, ale swoimi
      słowami, będę mówiła o ideologii wegetarianizmu i wieżę że mają choćby kilka
      lat samo zadecyduje, czy chce też go praktykować czy nie. Dlaczego moi rodzice
      nie rozumieją, że oni już swoje dzieci wychowali i teraz pora dać nam szansę?
    • zofia111 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.12.05, 14:46
      Chyba do końca nie rozumiem na czym poelega twój problem. Dziecko nie chce, ty
      nie chcesz. dziadkowie nalegaja zeby przychodzil? Wlasciwei dla kogo taki uklad
      byl/jest wygodny? Sama piszesz, ze to ty go posylalas - zeby miec czas dla
      meza? zeby dziecko i dziadkowi byli razem? codziennie przez 3, 4 godziny?
      Wedlug mnie to absurd. A ile ty sama spedzasz czasu z dzieckiem, czy aby nie
      mniej nize dziecko z dziadkami? Pozostawiajac przeszlosc za soba, uwazam ze
      zwyczaje mozna zmieniac. po prostu go tam nie posylaj. Niech idzie kiedy sam
      zechce. Nie wiem czy jest sens doszukiwac sie przyczyn takiej sytuacji.
      Zwyczajnie jest tak, ze kiedy dzieci rosna dziadkowie przestaja byc tak
      atrakcyjni. Swoja droga twoje oczekiwania, ze dziadkowie beda sie nim zajmowac
      tak jak ty chcesz sa bezsensowne. Jesli chcesz by syn spedzal czas w okreslony
      sposob sama sie tym zajmij.
      • mruczesobie Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.12.05, 19:45
        dzięki,po przeczytaniu twego postu prosto a dobitnie właśnie zdałam sobie
        sprawe że istotnie jest tak jak piszeszi to uczynię dzięki bardzo pozdro.
    • renebenay Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.06, 17:32
      To wszystko jest za skomplikowane.Mielismy troje dzieci i wychowalismy je oboje
      bez pomocy babci albo dziadka.To jest Twoj syn i Ty powinnas go wychowywac a
      nie tesciowie a pozatym jest normalne ze,tesciowie ingeroja w Wasze zycie bo
      praktycznie mieszkacie razem.W naszym przypadku mieszkamy 1300 km od Polski i
      taki kordon sanitarny byl dobry bo nigdy nikt nie wtracal sie w nasze sprawy a
      szczegolnie do wychowania dzieci.Dziadkow i babcie mielismy kazdego roku na
      zmiane u nas i bylo bardzo dobrze bo kazdy wiedzial ze,nie jest na swoim
      teryterium.Kiedys corka(19) powiedziala ze,jak bedzie miala swoje dzieci to
      bedzie je u nas zostawiac a zona jej krotko odpowiedziala;napewno nie.Ja tez
      powiedzialem ,jak nie chcesz sie dziecmi zajmowac to po co ci dzieci.Z wnukami
      sie zobaczyc 1 raz albo 2 razy na miesiac to w porzadku ale na codzien to
      dziekuje.W wypadku choroby jest normalne zajac sie wnukami ale pozatym niech
      kazdy sie swoimi dziecmi zajmnie .
      • triss_merigold6 Bardzo słusznie 21.01.06, 17:47
        Bardzo zdrowe podejście.wink Dziadkowie olewający wnuki mogą być pewni, że w
        przyszłości wnuki będę ich ignorować.
        Mój teść widzi swojego wnuka mniej więcej raz na 4 miesiące i równie często
        dzwoni zapytać co słychać. Nie mam cienia zamiaru w przyszłości kłamać dziecku,
        że dziadek je kocha czy, że jest nim zainteresowany.
        • tojaa33 Re: Bardzo słusznie 10.02.06, 15:17
          triss_merigold6 napisała:
          dokładnie taką babcią jest moja teściowa,z tą różnicą ,że nawet rzadziej widuje
          wnuka,jeśli my nie wyjdziemy z inicjatywą , ona nie interesuje się wcale,a z
          drugiej strony opowiada wszystkim jak kocha wnuka i tęsni za nim...
    • 74l Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.06, 22:25
      witajcie!jestem troszkę spanikowana,gdyż to mój debiut na forum.Bardzo poboba
      mi się taka forma wymiany poglądów.Mam dwóch chłopców-6.5 oraz 3.5 lat.Od
      siedmiu lat jestem z nimi w domu .Czasami mam dosyć. I wtedy marzę o pomocy ze
      strony babci.Dorażna pomoc opiekunki odpada ze względu na przekonania(brak
      zaufania,oddaję dzieci obcej osobie itp...)Babcia to ktoś kto kocha.Nawet jeśli
      jest najgorszą teściową....A my poprostu nie mamy babci pod ręką.Jedna-chociaz
      naprawdę udana tesciowa i mieszka na miejscu-sama potrzebuje pomocy,druga
      oddalona o 250 km i pracująca.Dlateko droga Mruczesobie ciesz się,że teściowa
      chociaż wścibska jest na miejscu.Co z tego,że "nie daje dziecku nic
      intelektualnie"(od tego jestes Ty).Twój synek ma wielkie szczęście-ma Babcię
      blisko.Jak ja chciałabym mieć takie problemy.... Bez urazy.Czy Ty wiesz ,że
      ostatni raz sami z mężem wyskoczyliśmy na zakupy gwiazdkowe w zeszłym roku (na
      4h)kiedy przyjechała babcia z daleka.Czasami jestem naprawdę rozgoryczona,tak
      bardzo chciałabym wyjść z mężem bez ogonów i tylko męża trzymać za rękę...Ale
      generalnie cieszę się,że jest tak jak jest.Jeśli popełnimy jakiś błąd w
      wychowaniu dzieci to tylko do siebie będziemy mogli mieć pretensję.Między nami
      i dziadkami prawie zawsze jest dobrze(z wyjątkiem sytuacji ,kiedy jestem u
      swoich rodziców i tam ścinam się ze swoim tatą cholerykiem.Ale wiem,że on też
      kocha wnuki tylko inaczej rozumie "mądre wychowywanie".Powtarzam,kilka razy
      była nieprzyjemna sytuacja ,ja stanowczo powiedziałam,że są to moje dzieci i
      podczas spotkań udaje nam się utrzymać miłą atmosferę)Także pomyśl sobie ciepło
      o teściowej(to naprawdę pomaga) oraz o tych ,którzy mają gorzej i trzymaj
      się.Powodzenia.
      • marychna31 Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 22.01.06, 12:15
        Witaj 74I na forumsmile Podpisuje siępod Twoim postem. Myslę, ze warto zawsze
        wykorzystywać i cieszyć się z tego co jest nam danesmile Ja bardzo żałuję, ze mój
        synek bedzie miał ograniczony kontakt z Dziadkami (teściowa nie żyje, moi
        rodzice mieszkają daleko). Jaki ten kontakt by nie był (poza skrajnymi
        przypadkami) jest lepszy niż żaden. A jesli Mruczesobie uważasz, ze w
        kontaktach z dziadkami Twojemu dziecku czegoś brak (pierwistka intelektualnego,
        jak to określiłaś) to zawsze możesz ta lukę zapełnić samasmile

        Pzdr.
    • wj_2000 Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 20.01.08, 16:54
      Jest takie powiedzenie : "iz żyra sbiesitsja".
      Ludziom się za dobrze powodzi i kłócą się o duperele.

      Poglądy na temat wychowania zmieniają się, i to diametralnie, mniej
      więcej co pokolenie. Albo karmimy na życzenie, albo w regularnych
      odstępach. Albo soczki dajemy wcześnie (witaminy), albo późno (bo
      mogą uczulać). Albo jemy margarynę (zero cholesterolu) albo masło
      (produkt naturalny). Itd, itp.
      A co pokolenie ilość głupców w społeczeństwie i ilość mędrców jest
      mniej więcej taka sama. Taki sam procent chamów jak kiedyś, i taki
      sam procent ludzi godnych zaufania.
      Więc się nie przejmować. Ani babcia swoimi słodkimi naleśniczkami
      nie zrobi dziecku krzywdy, ani mama skapiąca jedzenia pulchniejącemu
      synkowi.
      Dużo ważniejsza jest sama czysta miłość i serdeczność.
      • sanna.i Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.01.09, 11:21
        Babcia przekarmiająca dziecko, które ma nadwagę IMO jak najbardziej robi dziecku
        krzywdę. Rodzice i dziadkowie mogą mieć różne zdania n/t
        wychowania,żywienia,leczenia itp.,ale nie mozna zapominać,że to rodzice mają
        głos decydujący w każdej sprawie.
    • skrzydlate Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.08, 08:59
      nie rozumiem problemu, jesli dzieciak nie chce chodzic do dziadków to niech nie
      chodzi, tak juz była, miłość to nie jest constans działanie, człowiek się
      zmienia... wiem po moich młodych - ze z pewnych rzeczy sie wyrasta, czasem
      oddalenie sie na jakiś czas jest potrzebne tak jak mała samotnośc, to
      normalne... moje dzieci miały fazę - w dojrzewalni - że unikały dziadków (ich
      opiekunczośc byla dla nich krepująca i irytująca) ale teraz pomagają w opiece
      nad niedołężnym dziadkiem już w dorosły i odpowiedzialny sposób
      • skrzydlate Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.08, 09:12
        szczesliwie udalo mi sie wprowadzic zwyczaj odwiedzania dziadkow raz na jakis
        czas, moze dwa tygodnie, dzieci czasem tam mieszkały z jeden albo dwa dni..
        potem, kiedy byly starsze - raz na miesiąc... to bylo okej... zawsze kierowałam
        sie swoją wygodą, w koncu harowałam jak wół albo dwa woły, sama... nie wyobrażam
        sobie jeszcze po tym wszystkim podkładac się rodzicom, zeby zaspokoic ich
        potrzeby emocjonalne, zajmowac się ich lękami o dzieci, czy o mnie... dorośli
        sa w końcu.. musieli sobie poradzic tak jak i ja.. nie rozumiem tego całego
        rwetesu, w Polsce robi się z rodziny świętośc od ktorej czasami zbiera się na
        wymiot, a bycie zdrowym uczciwym egoistą i wprowadzanie uczciwych i
        przezroczystych dla wszystkich zasad jest jak najbardziej okej.
        • aste Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 21.01.08, 12:20
          czasem chciałabym mieć takie problemy, a czasem się cieszę że to piekiełko mnie
          omija. moja córka ma dziadków oddalonych o 150 i 300 kilometrów- jak już
          przyjeżdża to szczególnie u teściów ma raj na ziemi wszystkie zachcianki są
          spełniane w milisekundzie- musi tylko jeść obiady i nie biegać za szybko bo sie
          przewróciwink taka sytuacja sprawia, że machamy ręką, przez kilka dni u dziadków
          dziecko nie zwariuje no i jest już na tyle duża, że kojarzy co wolno u dziadków
          a co w domu. kontakt z nimi wszystkimi ma świetny i uwielbiają się na wzajem z
          tym, że widują nie za często. i z jednej strony to fajnie bo nie muszę walczyć o
          granice itd a z drugiej nie mam na miejscu dziadków co mi się zajmą małą w
          chorobie i innej potrzebie.
    • bozenna13 być babcią 21.01.08, 12:12
      przeczytałam opinie internautów z dużym zasiekawieniem.
      niektóre sa bardzo wzruszające inne / ta ostatnia , że mu polacy
      itd../ bardzo mnie zdziawiła. Być babcią , czy dzadkiem to wielka
      radość. Byc rodzicem to też wielka radość. Mieć rodzine to wielka
      radość. Byc samotnym to smutek i łzy. Szanujmy to nie wazne ,czy
      będąc dziadkami , czy dzićmi. Byc teściowa , synowa , zięciem i
      żyć w zgodzie z innymi to sztukla kompromisu. Ciekawe jak wyglądają
      te rodziny , gdzie dziadkowie sa tylko od dawania , a w zamian nie
      dostaja nawet uśmiechu wnuka. My tak naprawdę nic więcej nie
      potrzebujemy. Pamietaj tez kiedyś będziesz dziadkiem/ babcia.
      tego ci życze.
    • p3nisista straszne 17.01.09, 10:50
      jestem forumowym nekrofilem
    • luk19mich Re: Dziadkowie. Jak z nimi dobrze żyć? 18.01.09, 00:00
      mieszkamy niby osobno,ale ja, po
      urodzeniu dziecka stwierdziłamże powinien sie często z dziadkami widywac i
      wytworzył sie taki mnie teraz denerwujący zwyczaj oddawania go do
      dziadków,żebyśmy pobyli razem,2 godzinki,czasem 3...kiedys było miło, były
      spacery głaskanie po bródce,ale dziecko urosło


      Trzeba było nie robic dzieci tylko sie głaskac i kupic sobie osobne
      mieszkanie.Nie narzekaj,jak ci zle to sobie zmien.Mieszkan jest kupe i nikt nie
      powiedzial ze musisz mieszkac u tesciowej,to ona raczej musi cie
      znosic.Wspolczuje jej serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka