Dodaj do ulubionych

Teściowie i mąż - wielki problem

17.12.05, 20:54
Mam problem który spędza mi sen z powiek. Cały czas myśle nad rozwiązaniem i
nic. Za każdym razem gdy już jestem pewna że znalazłam rozwiązanie mój mąż
mnie wyprowadza z błędu. Znamy się dość długo, od 1,5 roku jesteśmy
małżeństwem, mamy małego synka. Rok mieszkaliśmy z moimi rodzicami bo
musiałam skończyć studia moi rodzice pomagali mi zajmować się małym. Od paru
miesięcy mieszkamy u męża razem z jego rodzicami. Mieszkania mamy na jednym
poziomie, korzystamy z ich kuchni gdyż własnej jeszcze nie mamy. Od jakiegoś
czasu dziecko zaczęło chorować notorycznie przynajmniej 2 razy w miesiącu.
Lekarz poradził mi żebym pobyła jakiś czas u moich rodziców bo być może coś
go uczula. Tak więc zrobiłam. Oczywiście mój mąż się postawił i on mieszka u
siebie a ja z małym u moich rodziców. Dzieko jest od dłużego czasu zdrowe.
Lekarz stwierdził że uczula go dym z papierosów (zaznacze że teściowie palą w
mieszkaniach około pół paczki w ciągu godziny). Żeby wrócić do tego domu
musieli by to ograniczyć a przynajmniej nie palić w mieszkaniach zwłaszcza że
dziecko jest małe. Rozmawiałam o tym z mężem ale on powiedział że to nie jego
dom i on sie nie może rządzić. Pozatym jest problem gdyż oni w nocy nie śpią
i też palą więc z wyjściem na zewnątrz czy do piwnicy jest
gorzej.Zaproponowałam wynajęcie mieszkania odpowiedź była jedna - nie mamy
tyle pieniędzy żeby opłacić mieszkanie i wyżyć. Na domiar wszystkiego
dowiedziałam się że jestem w ciąży. Nie moge nosić mojego brzdąca gdyż jest
za cięzki, papierosy w tym przypadku też raczej mi nie posłużą na dobre. Do
tego dochodzi to że mąż praktycznie się dzieckiem nie zajmuje, jak mu
mówiłam to powiedział mi że jak ja pójde do pracy to on się może dzieckiem
zająć i zostać w domu. Teściowie pracują więc cały czas byłabym sama z
dzieckiem i rosnącym bruchem zero sąsiadów do najbliższego sklepu mamy 2 km.
Pozatym nie mam zaufania do teściów i przekonania żeby zajęli się dzieckiem.
Pozatym jak oddać pod opiekę taką małą istotkę komuś kto "śmierdzi" jak
popielniczka a zapach po trzymaniu przez taką osobę dziecka na rękach zaraz
na nie przechodzi. Jestem w kropce. Zbliżają się święta a my jesteśmy osobno
jedno tu drugie tam. Nie mam pomysłu jak wybrnąć z tej sytuacji, jak dotrzeć
do męża. Co innego jakbym wiedziała że mogę na niego liczyć i że mi pomoże
ale jak on podchodzi do tego w ten sposób. Przychodzi z pracy kładzie się
spać bo jest zmęczony wstaje jak dziecko i ja idziemy spać. Nie poczuwa się
do obowiązku zajmowania sie nim bo on pracuje a ja nie.Może jakbyśmy byli na
swoim było by inaczej, skazani na siebie gdyż w domu u męża nie mamy
prywatności non stop wchodzą teściowie jak tylko są żeby zobaczyć wnuka.
Proszę o rady w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • monika19782 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 17.12.05, 22:38
      Nie ustępuj, zostań u rodziców aż mąż się złamie i poszuka najlepszego
      rozwiazania a w tej sytuacji oddzielnego mieszkania dla was, może jestem zbyt
      tradycyjna ale moim zdaniem to własnie mąż i ojciec powinien starać sie
      zapewnić najlepsze warunki dla rodziny, pozdrawiam
      • kulawa.stonka Re: Teściowie i mąż - wielki problem 17.12.05, 23:03
        Jak byłam zmęczona i chciałam chwilę odpocząć a mój mąż powiedział że wrócił z
        pracy i jest zmęczony (ale przy komputerze to dał radę siedzieć), to po prostu
        położyłam mu dziecko na kolanach i poszłam się położyć. A on musiał sie zająć
        małym.
        radzę zrobić tak samo.Nie daj siebie tak ustawiać, bo to także jego dziecko i
        MUSI sie nim zajmować.
        No i jeszcze do szału mnie doprowadza określenie:że on pracuje a Ty NIE!!!A w
        domu z dzieckiem to nie praca??a kto gotuje, sprząta, pierze...???
        Jeżeli to nie jest praca to nic nierób w domu, zrób sobie i dziecku obiad a on
        niech się ździwi po powrocie z pracy że służąca śmiała nie podać obiadu pod nos.
    • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 02:44
      Sprawa jest bezdyskusyjna absolutnie dziecko i ty, teraz w ciazy nie mozecie
      przebywac w dymie nikotynowym to tak jakbyscie ty i twoje dzieci palili to jest
      palenie second hand, czyli palenie z drugiej reki. Jak mozna byc takim
      ciemniakiem i egoista by palic w tym domu gdzie jest dziecko ikobieta w ciazy!!
      Oni chca ogladac dziecko a swiadomie okropnie mu szkodza. Ja sama jestem
      palaczka ale nigdy nie pale w domu.
      Musisz postawic na swoim i nie dopuscic do tego by truly sie twoje dzieci.
      Dziwna jest postawa twojego meza cos mi sie wydaje egoisty i "przyjemniaka"
      przeciez to tez jego dzieci.
      • gabi683 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 06:31
        Dam Ci dobra rade nie mozesz sie podawac a praca w domu to tak samo praca
        musisz z nim pogadac i dojsć do kapromisu .Jesli to nie pomoze zostań u
        rodziców papierochy nie sa dla CViebie wskazane i nerwy dodatkowo .A pozatym
        sam dzieci sobie nie zzrobiłas więc niech on zacznie byc odpowiedzialny za
        rodzine.
        Gabi
        Ps.Trzymam za Ciebie kciukismile
      • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:17
        Eeee lalunia chwila. To jest dom teściów. Mogą w nim palić, pić i zrobić kupę
        na środku kuchni i mają prawo.
        • chicarica Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:35
          Owszem, ale ona nie musi tam mieszkać i mąż mógłby spróbować zapewnić jej i
          dzieciom właściwe warunki do życia. Gdzie męska ambicja? Jak misiek woli
          mieszkać z mamusią, to było się z mamusią żenić wink
    • mijaczek Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 07:28
      Przepraszam, ale ty sie przejmujesz tym, jak pachnie [smierdzi] twoje dziecko???
      A moze przejelabys sie tym, ze jako bierny palacz twoj synek "popala" sobie
      razem z dziadkami...
      Wiesz, ja na twoim miejscu postawilabym ultimatum - albo zakaz palenia w mojej
      obecnosci [ciezarna] i mojego dziecka, albo nie bedziemy sie wizytowac, ergo -
      dziadkowie nie beda widywac wnuczka...
      Dla mnie jest to oczywiste. I od razu mowie - bylam nalogowym palaczem [paczka
      dziennie] przez 8 lat. Zawsze powtarzalam, ze rzuce jak zajde w ciaze. jak
      powiedzialam, tak zrobilam i nie wrocilam do fajek...i nie mam zamiaru.
      W Polsce nadal palacy maja wiecej przywilejow niz niepalacy... W Denver nie
      tylko nie mozna palic w restauracjach, pubach, klubach, ale rowniez w odleglosci
      jakiejs tam od wiekszosci biurowcow.
      Ciaza i male dziecko to nie przelewki...
      Moze zabrzmie jak Lipiec, ale jesli twoj maz i jego rodzice nie rozumieja, ze
      truja dwoje dzieci to sorrrry, ale wyszlas za idiote...
      Odwagi!
      • kkatie Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 08:53
        jestem zdziwiona postawa Twojego meza. przeciez tu chodzi o zdrowie Waszego
        dziecka.
        najlepiej byloby dla Ciebie, gdybys zostala u rodzicow. ale dla meza to bedzie
        idealna sytuacja: sam bez placzacego dziecka w domu, marudzacej zony, wszystko
        pod nosek podstawione prawdopodobnie przez mame, no bo trzeba sie synkiem zajac
        jak zona zostawila.
        nie widze tu jakiegos rozsadnego wyjscia, bo tak mozna w nieskonczonosc. a maz
        sam musi zrozumiec sytuacje.
        trzymam kciuki
      • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:19
        Oni mieszkają u teściów.
        I jeśli im coś przeszkadza to mogą sie wyprowadzić.
        A że mąż idiota to osobna kwestia.
        • e_r_i_n Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 17:53
          Owszem, mieszkaja u tesciow, ale Ci tesciowie sa tez dziadkami. Wiele bac
          czy dziadkow W SWOICH DOMACH dla dobra wnukow, ktore kochaja, rezygnuja
          z papierosow.
          • wojmarcel Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 22:26
            popieram lipcową ich dom i mogą nawet kupe zrobić na środku i palić gdzie chcą
            trzeba się wyprowadzić namówić chłopa na wynajem albo w inny sposób pomyśleć o
            samodzielnym lokum. I popieram pomysł z dzieckiem położonym na kolanach męża,
            musi wiedzieć, że ma dzieci.
    • kate33 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 12:05
      Mój mąż jest nałogowym palaczem, ale zanim jeszcze pojawiło się dziecko w domu
      ustaliliśmy, że w mieszkaniu nie będzie palił i dotyczy to wszystkich gości oraz
      teściów, którzy też są nałogowcami tytoniu. Teściowa zajmuje się małym, jak my
      jesteśmy w pracy i również wychodzi na papieroska, aby nie palić przy dziecku.
      Nie dość tego, teściowie przestali palić w swoim mieszkaniu (sami, bez żadnych
      naszych sugestii), bo stwierdzili, że wnuk nie będzie przebywał w
      pomieszczeniach, które są przesiąknięte tytoniem. Jak widać wystarczy tylko
      trochę dobrej woli i można w mieszkaniu nie palić.
      A co do Twojego męża to mam wrażenie, że nie dorósł do roli ojca, skoro nawet
      się nie przejął tym, iż mieszkasz u rodziców. Porozmawiaj z nim i zaproponuj mu
      może, żeby on przeprowadził się do Ciebie.
      • morenaa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 12:21
        Zgadzam się z kate33. U nas sytuacja jest identyczna- mogłabym dosłownie
        przekopiować CtrlC CtrlV jej post z zaznaczeniem że to palą moi rodzice nie
        teściowie.
        Masz sytuację nie do pozazdroszczenia. Jedno rozumiem - nie chcesz stawiać
        mężowi ultimamum, żeby go nie stracić, bo przecież go bardzo kochasz. Ale coś
        czuję, że zwykła rozmowa nic tu nie da i przyjdzie Ci wybierać - dzieci czy
        mąż. Szanse są 50/50 albo to nim wstrząśnie i sie opamięta albo przyjdzie Wam
        (Tobie i dzieciom)układać sobie życie od nowa...
        Bardzo mocno trzymam kciuki za Ciebie i oboje dzieci. Bądź mądrą matką!!!
      • marcik_k W tym tkwi problem 18.12.05, 13:09
        Mąż nie ma zamiaru się przeprowadzić do mnie i do dziecka oczywiście przyjeżdza
        na troche codziennie. Twierdzi że on ma dom tam i mnóstwo obąwiązków z tym
        związanych. Powiedział że mieszkał tutaj przez rok i ma dość. To ja uciekłam do
        mamusi i jak mi fochy przejdą to mam wrócić on będzie czekał. A teściowa cały
        czas się pyta kiedy wrócimy a jak powiedziałam że papierosy są problemem
        rozmowa się skończyła, chociaż dalej się pyta.
        • kaaari Re: W tym tkwi problem 18.12.05, 16:37
          Jak Tobie fochy przejdą ??????
          No ja bardzo przepraszam ale to on strzela fochy jak rozkapryszony dzieciak.
          Najważniejsze jest Twoje zdrowie a co za tym idzie zdrowie dzieci.
          Wiem że w takich sytuacjach cieżko być stanowczym ,bo czasem serduszko mięknie.
          Jednak musisz być konsekwentna.
          Trzymam za Ciebie kciuki.
        • wieczna-gosia Re: W tym tkwi problem 18.12.05, 16:57
          Jestes teraz w sytuacji patowej, bo tu jeszcze nowy maluch. Ale ja mam wredny
          charalter i doprowadzilabym do ostrej konfrontacji.

          kazalabym mezowi sie okreslic- albo jest ze mna na dobre i na zle i te sprawy,
          albo jest z mamusia. No niestety. Maz chyba bedzie musial dorosnac.. co jest z
          tymi chlopami jak slowo daje...
        • mxp4 Re: W tym tkwi problem 18.12.05, 21:32
          W tym tkwi problem
          Autor: marcik_k
          Data: 18.12.05, 13:09 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Mąż nie ma zamiaru się przeprowadzić do mnie i do dziecka oczywiście przyjeżdza
          na troche codziennie. Twierdzi że on ma dom tam i mnóstwo obąwiązków z tym
          związanych. Powiedział że mieszkał tutaj przez rok i ma dość. To ja uciekłam do
          mamusi i jak mi fochy przejdą to mam wrócić on będzie czekał. A teściowa cały
          czas się pyta kiedy wrócimy a jak powiedziałam że papierosy są problemem
          rozmowa się skończyła, chociaż dalej się pyta.

          -----------------------------------------------------------------------------

          SZLAG!!! To dla tego babsztyla te papierochy sa wazniejsze niz wnuczki i
          malzenstwo syna. Twoja tesciowa jest nic nie warta i twoj maz tez. Nie wolno ci
          wrocic w ten dym i skazac dzieci na powazne choroby lub nawet smierc.

    • 76kitka Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 14:03

      Myślę, że taka sytuacja jest dla Twojego męża wygodna, sorry, ale to jakaś dziecinada, jesli dorosły facet nie potrafi ustąpić dla dobra swojego dziecka i ciężarnej żony, a na dodatek lekceważy twoją pracę w domu. Policz, czy Jego pensja wystarczy na nianię, sprzątaczkę, pralnię i usługi seksualne. ja też nie pracuję zalmuję się dzieckiem, ale nie pozwoliłabym mężowi zrobić z siebie garkotłuka, jesli chce chętnie sie z Nim zamienię i wrócę do pracy.
    • eni.s Re: Teściowie i mąż - wielki problem 18.12.05, 17:00
      gdy czytam cos takiego dochodze do wniosku ze moj maz to aniolsmile ktory tylko
      czasami pokazuje rozkismile
    • floric rozwód z powodu nalogu teściów LOL 18.12.05, 18:42
      bez przesady

      Facet byl wychowany w rodzinie palaczy, podejscie do obwiazkow domowych tez
      przejąl od rodzicow, u ktorych nadal mieszka i pod ktorych wplwem sie znajduje,
      nic dziwnego że nie widzi problemu. Nie znaczy to że problemu nie ma, ale nie
      ma też nic nadzwyczajengo w tym że on go nie dostrzega. Bardzo wątpię aby
      upieranie się przy swoim przynioslo dobre efekty...... a w sądzie będzie
      twierdzil, że żona go porzucila w swoim przekonaniub zgodnie z prawdą.

      Post ten dowodzi tylko tego, że nie należy zakladać rodziny zanim nie mozna
      pozwolić sobie na wlasne mieszkanie. Jeśli mam coś radzić autorce wątku to aby
      ratować swoje malżeństwo powinna wziąć sprawy w swoje ręce, znaleść pracę i
      mieszkanie, niestety druga ciąża dramatycznie komplikuje sytuację. Na
      przeprowadzkę męża do jej rodziców nie liczylbym, raczej niech mieszkają
      osobno, spotykaja się i spokojnie rozmawiają o konieczności zdobycia wlasnego
      locum. Obie strony mają krańcowo odmienne wyobrażenie o sytuacji i nie należy o
      tym zapominać, można spróbować spotkać się u terapeuty przed postawieniem
      sprawy na ostrzu noża.
      • betty_julcia Re: rozwód z powodu nalogu teściów LOL 19.12.05, 09:48
        Floric.... z jakiego świata ty jesteś??? Ale pojechałaś z tekstem smile
        "Post ten dowodzi tylko tego, że nie należy zakladać rodziny zanim nie mozna
        > pozwolić sobie na wlasne mieszkanie. Jeśli mam coś radzić autorce wątku to
        aby
        > ratować swoje malżeństwo powinna wziąć sprawy w swoje ręce, znaleść pracę i
        > mieszkanie, niestety druga ciąża dramatycznie komplikuje sytuację"

        Jeszcze nikt nie dowiódł że posiadanie własnego mieszkania jest gwarancją
        udanego małżeństwa. Oczywiście fajnie jest jak młodzi ludzie mieszkają sami ale
        w dzisiejszych czasach w Polsce jakby dla każdego założenie rodziny było na
        ostatnim miejscu po mieszkaniu, samochodzie i karierze to chyba nie byłoby już
        rodzin, i coraz wiecej ludzi tak właśnie uważa. I nasze Państwo też, o czym
        świadczy polityka prorodzinna w naszym krajusmile
        A tak rada jak podana to nie żadna rada. Bo jeżeli kobieta z małym dzieckiem i
        w ciązy ma brać sprawy w swoje ręce, znaleźć pracę i mieszkanie i nie ma
        możliwości dogadania sie z mężem bo ma krańcowo odmienne zdanie to po co takie
        małżeństwo. To taki mąż jedynie zawadza a nie jest partnerem. Jeżeli kobieta w
        takiej sytuacji jest sama i zdana tylko na siebie to mąż jej nie jest
        potrzebny. Bo rodzina ma sie wspierac w trudnych sytuacjach i wspólnie
        przeżywać radosne chwile. JEżeli ktoś jest tylko przy kimś wtedy kiedy jest
        radośnie, łatwo i wesoło i wszystko jest po jego myśli a nie ma go gdy jest
        gorzej, trudniej, pod górkę i nie potrafi rozsądnie spojrzeć na to co sie
        dzieje dookoła to taki zwiazek nie ma sensu. I wychowanie faceta go w ogóle nie
        tłumaczy. Wychowanie moze tłumaczyć kilkulatka. FAcet który ma żonę, dziecko
        powinien kierować sie też rozsądkiem a nie poinniśmy zasłaniać go wychowaniem
        przez mamusię. Obowiązki go wiążą z rodzicami i ich domem, co, odkurzyć im
        musi, pozmywać??? To po kiego licha zakładał rodzinę skoro bardziej go wiążą
        obowiązki w domu rodziców niż w stosunku do własnej rodziny.
        Droga autorko. To ty jesteś żoną i jeżeli facet nie potrafi sam pomyśleć (co w
        takich sytuacjach facetom często sie zdaża) to nim potrząsnij. Nie ulegaj mu
        pod żadnym pozorem. Na szczęście masz wsparcie w rodzicach i to jest duży atut.
        Jeżeli ulegniesz zmarnujesz szansę na posiadanie własnego zdania, na
        postawienie na swoim w wielu sprawach. Oni chcą przeciagnąć cię na swoją stronę
        na swoich warunkach, bez kompromisów jakbyś była bezwolna. Ty masz rodziców
        którzy także cię popieraja, kochają i skorzystaj z tego żeby pokazać ze nie
        pozwolisz rządzić sobą i szafować zdrowiem dzieci. Do faceta musi to dotrzeć smile

        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • floric Re: rozwód z powodu nalogu teściów LOL 19.12.05, 19:02
          > Jeszcze nikt nie dowiódł że posiadanie własnego mieszkania jest gwarancją
          > udanego małżeństwa. Oczywiście fajnie jest jak młodzi ludzie mieszkają sami
          ale
          >
          > w dzisiejszych czasach w Polsce jakby dla każdego założenie rodziny było na
          > ostatnim miejscu po mieszkaniu, samochodzie i karierze to chyba nie byłoby
          już
          > rodzin, i coraz wiecej ludzi tak właśnie uważa. I nasze Państwo też, o czym
          > świadczy polityka prorodzinna w naszym krajusmile


          aha, najlepiej oglądać się napaństwo i kisić razem z teściami, bo nie ma
          polityki porodzinnej LOL

          rozumieć uwarunkowań drugiej strony też nie ma sensu, nie ma senu rozmawiać z
          partnerem, ani wykazać wlasnej aktywności w kierunku rozwiązania problemów, bo
          mąż jest po to aby nim potrząsać LOL

          lepiej zostać samotną matką 2 dzieci bez mieszkania niż rozwiązać problem
          konstruktywnie, gratuluje zacietrzewienia i postawy roszczeniowej
          • betty_julcia Re: rozwód z powodu nalogu teściów LOL 19.12.05, 19:27
            JA po prostu parzę na całą sytuację realne a nie teoretycznie. Współczuję ci
            skoro uważasz że potrząśnięcie mężem żeby się opamiętał i odczepił od spódnicy
            mamusi to jest postawa roszczeniowa.
            A jakoś trudno mi wyobrazić autorkę wątku z małym dzieckiem i drugim w drodze
            jak własnie teraz znajduje świetną pracę i kupuje mieszkanie. Mozna sobie tak
            napisać ale trudniej wykonać.
            A skoro uważasz ze w naszym kraju jest świetna polityka prorodzinna i
            oczywiąście nie ma żadnego wpływu na coraz większy niż demograficzny to ja
            tobie gratuluję wiedzy.
            Jak nie zrozumiałaś to ja właśnie proponuję porozumienie z partnerem ale trudno
            tu zobaczyć uwarunkowania i potrzeby drugiej strony... Autorka wykazała duzo
            aktywności w kierunku rozwiązania więc nie pozostaje nic innego jak potrząsnąć
            mężem. Moze się opamięta.
            Chyba po to się wiązała z ukochanym człowiekiem zeby być z nim i z nim
            rozwiazywać problemy. Więc dlaczego proponujesz jej dalej go głaskać po d..ie i
            jeszcze samej wziąść cały problem na siebie. Moze niech sobie jeszcze poczeka u
            swojej mamusi aż żonka z brzuchem i dzieckiem pod pachą zarobi na mieszkanie,
            kupi je, urządzi, urodzi i może łaskawy pan się pojawi....

            ------------------------------------------------------
            Betty to mama a to jestem ja:
            GWIAZDECZKA
    • alba27 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 08:20
      Podejrzewam, zę jak teraz ustąpisz to nic się nie zmiei. Wrócisz, teściowie
      dalej będą palić w twojej obecności a twój mąż w niczym nie będzie ci pomagał.
      Moim zdaniem nie powinnaś popuścić. Mam dwójkę dzieci rok po roku i nie
      wyobrażam sobie że mąż mi nie pomaga przy dzieciach. Przejął on większość
      obowiązków nad starszym dzieckiem bo przecież nie może dzieciak sie czuc
      pookrzywdzony z powodu pojawienia sie drugiego dziecka. Jest tak jak ktoś
      juznapisał. Mąż przejął stereotyp zajmowania sie dziecmi i domem od swoich
      rodziców a chce mieszkać z nimi bo tak mu wygodnie. Pamiętaj że ty masz dzieci
      i to one teraz powinny byc najważniejsze. Skoro teściowa nie zamierza przestać
      palić w waszej obecności to znaczy żę nie zależy jej na wnuku. Moja mama też na
      pocżątku bardzo paliła przy nas a teraz pali tylko w jednym pokoju gdzie nie
      wchodzimy podczas odwiedzin.
      Moim zdaniem powinnaś poczekać jak mąż trochę dorośnie do roli bycia ojcem ale
      to sie chyba nie zmieni dopóki nie zamieszkacie osobno i nie ustalicie pewnych
      reguł. Naprawdę was nie stać na wynajęcie czegoś małego?
    • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 09:26
      Dziwnego masz męża bez kitu.
      Wg mnie rodzina powinna byc naj i powinien zrobić wszystko by Was odizolować od
      kopciuchow. Nie stać? To niech zmieni pracę, poszuka czegos dorywczo, dorobi. W
      koncu facet jest no nie?
      Niepojęte dla mnie zachowanie...
      • chloe30 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:02
        A dla mnie niepojęte jest żeby ktoś zabraniał MI palić w MOIM domu.
        Palę, bo lubię. Idąc do kogoś nie palę, bo szanuję zwyczaje domu, tak samo
        wymagam, żeby ktoś szanował mój dom - w którym się pali. I nie mam zamiaru być
        tu poprawna politycznie, kampanie antynikotynowe nie pod ten adres proszę.
        • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:07
          No tak ale laska nie zabrania teściom palić tylko chce sie wynieść. Tylko że
          jak się ma męża nieudacznika co 2 dzieci zrobić umie ale bytu im zapewnić to
          już nie to co sie dziwić.

          Zabranianie palenia teściom w ich wlasnym domu to gruba przesada również.
          • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:18
            Zabranianie teściom palenia to przesada- napisałaś.
            Ok zgadzam się zx Toba . tylko tesciowie tez powinni brać pod uwagę ,że ta
            dziewczyna ma małe dziecko i do tego jest w ciąży. Czyz nie?
            Gdyby byli kochajacymi dziadkami to by do tergo nie dopuścili.
            Mozna wyjść na zewnatrz i zapalic ,na balkon jeśli się go oczywiście ma lub
            palić w kuchni przy otwartym oknie i wtedy nie wpuszczać dziecka.
            • chloe30 Monia 19.12.05, 10:21
              Gdyby autorka była gościem u dziadków, to również uważam, że na czas wizyty z
              małym dzieckiem, ona w ciąży - na te parę godzin dziadkowie mogą się
              ograniczyć, wyjść na balkon etc.
              Ale ona tam mieszkała!!! To co - nie dość, że syn z rodziną siedzi im na głowie
              jeszcze mają rzucić palenie???
              No niedoczekanie!!!
              • monia323 Re: Monia 19.12.05, 10:25
                Ja nie mówię ,ze maja rzucic palenie.
                Ale od zawsze wiadomo, że palenie szkodzi zdrowiu a do tego bardziej biernym
                palaczom.
                Dziadkowie sa dorośli i powinni to zrozumieć dla dobra wnuków.Skoro zgodzili
                się by syn zamieszkał z rodziną u nich to trzeba pójść na ustepstwa. Czyż nie?
                Co te dzieciaki sa winne, dlaczego mają być trute?



                • 18_lipcowa Re: Monia 19.12.05, 10:28
                  > Ja nie mówię ,ze maja rzucic palenie.
                  > Ale od zawsze wiadomo, że palenie szkodzi zdrowiu a do tego bardziej biernym
                  > palaczom.


                  Szkodzi. I ja nie paliłam u innych jak byłam. A u siebie w domu i owszem bo to
                  mój dom i mogę sobie robić co chcę.


                  > Dziadkowie sa dorośli i powinni to zrozumieć dla dobra wnuków.Skoro zgodzili
                  > się by syn zamieszkał z rodziną u nich to trzeba pójść na ustepstwa. Czyż nie?
                  > Co te dzieciaki sa winne, dlaczego mają być trute?

                  A powiedz co dzieci winne ze mają nieodpowiedzialnych rodziców siedzących kątem
                  u teściów, ktorzy nie mają kasy sami sie utrzymać a załozyli rodzinę?
                  • monia323 Re: Monia 19.12.05, 10:33
                    Powiem tak, nie zawsze życie układa się po naszej myśli.
                    Akurat tam jest tak a nie inaczej. Nie każdy może mieć od razu mieszkanie i być
                    ustawionym. Niektórzy potrzebują lata by dojść do czegoś własnego.
                    Ja tez mieszkałam z mężem i córką u swoich rodziców, potem wynajmowalismy,
                    potem moi rodzice pomogli kupić mieszkanie kawalerkę a teraz mamy mieszkanie 70
                    m.dzięki swojej pracy. Więc widzisz wszystko się jakoś ułożyło, pomimo to że
                    nie zaczynaliśmy od posiadania mieszkania

                    • 18_lipcowa Re: Monia 19.12.05, 10:35

                      Ok skoro oni korzystają z pomocy teściow bo jak piszesz nie od razu mozna
                      wszystko mieć to niech chociaż nie narzekają.
                      • monia323 Re: Monia 19.12.05, 10:38
                        Ale ona nie narzeka na treściów ,chciałaby by ograniczyli palenie przy
                        dzieciach.
                        A to można uczynić gdy ma się trochę chęci, trzeba się lontrolować.
                        chce mi się palić ok mam prawo ,ale są dzieci więc wychodze i palę, otwieram
                        okno i pale.
                        Korzysć dla dziecka bo nie wącha smrodu, a teściowie zadowoleni bo palą.
                        • 18_lipcowa Re: Monia 19.12.05, 10:40



                          No ale nie muszą.
                          Swoją drogą cos mi sie wydaje że to palenie na chama to chęc pozbycia się juz
                          niedługo 4 pasożytów zabierających tlen - jaki on by nie był ale tlen w domu.
                          • monia323 Re: Monia 19.12.05, 10:42
                            masz okropne podejście do życia w rodzinie.
                            Ona musi pójść na komromis, świadomie truć dzieci.
                            Teściowie nie muszą bo to ich dom.
                            Dobrze ,ze nie masz dzieci bo były by biedne mając taka okropną matke.
                            • 18_lipcowa Re: Monia 19.12.05, 10:44


                              Okropne? Eeee tam. Normalne po prostu.
                              Ona musi pojsc na kompromis bo to nie jej dom i jak sie nie podoba to siaty
                              pakuje i krzyz na droge. Teściowie jak pisalam mogą kupę zrobić w kuchni albo
                              salonie i nic.
                              Moje dzieci nie byłyby biedne mając mnie za matkę,bo nie sprowadzilabym ich na
                              świat majac takie warunki jak autorka tekstu.
            • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:21
              Mogliby, niemniej to ich dom i oni stawiają warunki
              • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:26
                to znaczy ,że są beznadziejni "dziadkowie"
                • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:28
                  oczywiście ze beznadziejni i jesli są tak straszni nie powinno sie z nimi
                  mieszkać no nie?
                  • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:35
                    Nie warto z nimi mieszkac.
                    • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:35
                      Nie warto wiec nic autorce wątku na drodze nie stoi nieprawdaż?
        • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:11
          Re: Teściowie i mąż - wielki problem
          Autor: chloe30 ☺
          Data: 19.12.05, 10:02 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          A dla mnie niepojęte jest żeby ktoś zabraniał MI palić w MOIM domu.
          Palę, bo lubię. Idąc do kogoś nie palę, bo szanuję zwyczaje domu, tak samo
          wymagam, żeby ktoś szanował mój dom - w którym się pali. I nie mam zamiaru być
          tu poprawna politycznie, kampanie antynikotynowe nie pod ten adres proszę.
          • chloe30 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:18
            Glupia ty jestes, ze az brak slow. Nie rozumiesz jolopie, ze kobieta jest w
            ciazy a do tego jest malenkie dziecko! Ku.. twoja mac!
            Koltunie.


            Właściwie nie powinnam odpisywać, bo z takimi ja Ty nie dyskutuję, szkoda czasu.
            Napiszę tylko - ta kobieta jest w ciąży, więc niech zadba o siebie ona i jej
            mąż.
            To tylko ich problem, że sie mnożą nie mając ku temu warunków.

            PS: kołtunie? Chyba nie wiesz co to znaczy.
            • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:27
              Kolejna emama w kretyńskim wydaniu.
              • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:34
                18_lipcowa napisała:

                > Kolejna emama w kretyńskim wydaniu.
                >


                Wiekszego kretyna od ciebie trudno by bylo na kuli ziemskiej znalezc.
          • lola211 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:19
            NAłogowi palacze sa jełopami, bo nikt o zdrowych zmyslach nie truje sie za
            wlasne pieniadze, w dodatku majac wszystkich innych głeboko w dupie.Moj ojciec
            to taki wlasnie jełop i z tego wzgledu oglada mnie i swoja jedyna wnuczke ze 3
            razy w roku.Do do tego pustego łba nie dociera, ze siedzenie z nim w 1
            pomieszczeniu siwym od kłebów dymu jest nie do zniesienia.
            To sa ludzie ograniczeni, wiec pozostaje mi tylko wspólczuc autorce watku, bo
            jej sytuacja jest patowa- kasy na wlasne lokum nie ma, a tesciowie na pewno z
            palenia w domu nie zrezygnuja.
          • chicarica Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:43
            No proszę. Ciekawe że mnie jakoś za podobne słowa, chociaż w znacznie
            sensowniejszym kontekście, natychmiast skasowano, a tutaj wiszą spokojnie.
            Czyżby tendencyjni moderatorzy?
            • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:50
              chicarica napisała:

              > No proszę. Ciekawe że mnie jakoś za podobne słowa, chociaż w znacznie
              > sensowniejszym kontekście, natychmiast skasowano, a tutaj wiszą spokojnie.
              > Czyżby tendencyjni moderatorzy?


              Kazdy z nas uwaza, ze napisal cos baaaardzo sensownego.
        • floric Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:09

          chloe30 napisała:

          > A dla mnie niepojęte jest żeby ktoś zabraniał MI palić w MOIM domu.

          dokladnie teścioweie są U SIEBIE i będąc U SIEBIE mają prawo palić, nie mają za
          to żadnych obowiązków wobec dziecka ich syna, który sam z resztą pewnie wyrósl
          wśród klębow dymu papierowoswego w związku z czym nie widzi problemu
          • betty_julcia Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:15
            No i dobrze że niepojęte. Są ludzie pojętni i niepojętnismile Autorka należy do
            tych pojętnych i się wyniosła bo z niepojętnymi nie chciała mieć doczynienia.
            ------------------------------------------------------
            Betty to mama a to jestem ja:
            GWIAZDECZKA
          • kosheen4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:46
            floric napisał:

            >
            > chloe30 napisała:
            >
            > > A dla mnie niepojęte jest żeby ktoś zabraniał MI palić w MOIM domu.
            >
            > dokladnie teścioweie są U SIEBIE i będąc U SIEBIE mają prawo palić, nie mają za
            >
            > to żadnych obowiązków wobec dziecka ich syna, który sam z resztą pewnie wyrósl
            > wśród klębow dymu papierowoswego w związku z czym nie widzi problemu


            teściowie owszem są u siebie i mogą sobie u siebie jarać do utraty tchu i nikt
            im tego zabronić nie może.
            ale ta "niemożność zabronienia" działa trochę tak, jakby siedzieli po pięć
            godzin dziennie przy głośnikach nastawionych na full. wiadomo. ich dom, i nikt
            im nie zabroni, ale przy zdrowych zmysłach sami powinni ściszyć muzykę.
            dom jest ich, tak. i teoretycznie są pełnowładni, ALE skoro zgodzili się na to
            żeby syn z córką zamieszkali u nich, powinni ruszyć głowami i zastanowić się czy
            na pewno to takie poświęcenie nie palić przy dziecku i ciężarnej. wolno im też
            pluć we własne dywany i nie spuszczać wody w kiblu, prawda? ale nie robią tego.
            wspólne mieszkanie wymaga kompromisu. młodzi małżonkowie nie wprowadzili się
            wbrew ich woli jak przypuszczam. jakby wzięli psa to by z nim nie wychodzili bo
            im wolno?
            pozdrawiam zza papierosa. palę, owszem. wyznaję zasadę że wolnoć tomku w swoim
            domku, owszem. ale im nikt nie zakazuje jarać - a taki problem palić w dwóch
            pokojach czy myć łapy i zeby zanim się weźmie dziecko na ręce?
    • kleonike Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:19
      Postawa meza-hmm,co najmniej dziwna.Ale zamiast czekac powinnac ustalic
      konkrety.Ustal sobie liste spraw,ktore was poroznily(problem pewnie nie tylko
      tkwi w papierosach),twoje oczekiwania,zapytaj o jego stanowisko,slowem
      przygotuj sie do rozmowy.Jesli mozesz zostawic dziecko u rodzicow,spotkajcie
      sie na neutralnym gruncie,np gdzies w kawiarni.Zadbaj o siebie,tak,zeby pomimo
      twojego zrozumialego zmeczenia on widzial ,ze sobie dajesz rade,po prostu nie
      rob z siebie cierpietnicy.I spokojnie porozmawiajcie.Jestes w ciazy,masz prawo
      byc zmeczona i inaczej reagowac na pewne sprawy.A on ma obowiazek ci szanowac i
      wspierac.
      Co do papierosow to moze wezwij do domu tesciow pediatre.I popros doktora aby
      przy tesciowej powiedzial zdecydowanie,ze dym szkodzi jej wnukom i jakie
      konsekwencje to moze miec dla dzieci.
      Aha i rada z autopsji:wiecej usmiechu,mniej gderania na meza i narzekan.Moj
      tego po prostu nie znosi.Jak zaczynam za duzo marudzic to idzie spac albo
      konczy sie to awantura.I duzo spaceruj-to uspokaja i wietrzy pluca.pozdrawiam
      • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:23

        > Co do papierosow to moze wezwij do domu tesciow pediatre.I popros doktora aby
        > przy tesciowej powiedzial zdecydowanie,ze dym szkodzi jej wnukom i jakie
        > konsekwencje to moze miec dla dzieci.

        A to moze w takim razie niech teściowe wezwą notariusza a on pokaze synowej i
        synowi akt własności domu?
        Fajnie co?
        • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:30
          Nie masz dzieci więc nie rozumiesz.
          Pomyśl i wczuj się w sytuację tej dziewczyny.
          Masz małe dziecko w domu ,jesteś w ciąży z drugim dzieckiem a obok ciebie
          siedzą rodzice twojego męża i palą jeden za drugim.
          A ty co siedziałabyś z nimi nie zwracając uwagi na dziecko,bo mieszkasz u
          teściów i oni moga robić co chcą? Paranoja, zastanów się.
          Skoro teściowie przyjęli pod swój dach syna z rodziną to powinni trochę
          pomysleć i zmienić swój rytuał kopcenia.
          • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:37
            > Nie masz dzieci więc nie rozumiesz.

            No nie rozumiem jak można robić dzieci jak ludzi zwyczajnie nie stać.

            > Pomyśl i wczuj się w sytuację tej dziewczyny.

            No myślę i przede wszystkim kopnęłabym męża w zad by zapewnił lepszy byt
            rodzinie i nie zachodziłabym w 2 ciążę tylko też poszła do pracy.

            > Masz małe dziecko w domu ,jesteś w ciąży z drugim dzieckiem a obok ciebie
            > siedzą rodzice twojego męża i palą jeden za drugim.

            Ich dom, ich prawo.

            > A ty co siedziałabyś z nimi nie zwracając uwagi na dziecko,bo mieszkasz u
            > teściów i oni moga robić co chcą? Paranoja, zastanów się.

            Dokładnie tak. Ich dom, ich prawo.
            Ja nie siedzialabym w zyciu z dzieckiem u niczyich rodziców.

            > Skoro teściowie przyjęli pod swój dach syna z rodziną to powinni trochę
            > pomysleć i zmienić swój rytuał kopcenia.
            • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:39
              nie mów nigdy, bo nie wiesz jak potoczy się twoje życie.
              • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:41
                monia323 napisała:

                > nie mów nigdy, bo nie wiesz jak potoczy się twoje życie.

                Wiem. Pewne rzeczy są dla mnie nie do pomyślenia.
                • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:43
                  więc zyczę ci byś się kiedyś o tym przekonała.
                  • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:46
                    monia323 napisała:

                    > więc zyczę ci byś się kiedyś o tym przekonała.

                    Heh nie bojaj. Mam głowę na karku i rozum. Póki co bezmyślnie sie nie
                    rozmnożyłam wiec spokojna Twoja rozczochrana.
                    • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:21
                      18_lipcowa napisała:

                      > monia323 napisała:
                      >
                      > > więc zyczę ci byś się kiedyś o tym przekonała.
                      >
                      > Heh nie bojaj. Mam głowę na karku i rozum. Póki co bezmyślnie sie nie
                      > rozmnożyłam wiec spokojna Twoja rozczochrana.
                      >
                      >

                      Z twoich postow wynika, ze ty jestes jakas lepsza lafirynd. Po co tu
                      przylazlas?! Z zazdrosci, ze inne maja dzieci a ty nie? Przyszlas im dokopac?
                      I mnie tez?
                      Wystarczy popatrzec jakim jezykiem sie poslugujesz i zbiera sie na mdlosci.
                  • chloe30 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:46
                    monia323 napisała:

                    > więc zyczę ci byś się kiedyś o tym przekonała.

                    A mnie np: też tego życzysz???
                    Nie mam jeszcze ani pół dziecka, za to od 10 lat mieszkam sama. I może dlatego
                    jak czytam te narzekające na niedogodności mieszkania z teściami to mi oczy na
                    wierzch wychodzą - jak to?? Rodzina, dziecka a mieszkania niet???
                    Wiem, wiem, różnie się układa, no ale może wtedy trzeba siedzieć cicho, a nie
                    wiecznie narzekać???
                    • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:47
                      Albo najpierw zapewnić sobie osobne mieszkanie?
                      Nie pojmuję jak mozna zakładać rodzinę nie mając wlasnego kąta.
                      • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:48
                        można jam jest tego przykładem. A takich jak ja jest miliony a takich jak wy
                        dziesiatki.
                        • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:51
                          monia323 napisała:

                          > można jam jest tego przykładem. A takich jak ja jest miliony a takich jak wy
                          > dziesiatki.

                          A ja nie chce byc tego przykładem, pojmujesz?
                        • chloe30 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:56
                          monia323 napisała:

                          > można jam jest tego przykładem. A takich jak ja jest miliony a takich jak wy
                          > dziesiatki.

                          Nie przesadzaj Monia. Ja akurat mam wokoło samych, którzy po kolei sobie życie
                          układali, oprócz jednej koleżanki.
                          Chyba, że ja znam całą dziesiątkę big_grinD
                    • mxp4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:28
                      chloe30 napisała:

                      > monia323 napisała:
                      >
                      > > więc zyczę ci byś się kiedyś o tym przekonała.
                      >
                      > A mnie np: też tego życzysz???
                      > Nie mam jeszcze ani pół dziecka, za to od 10 lat mieszkam sama. I może
                      dlatego
                      > jak czytam te narzekające na niedogodności mieszkania z teściami to mi oczy
                      na
                      > wierzch wychodzą - jak to?? Rodzina, dziecka a mieszkania niet???
                      > Wiem, wiem, różnie się układa, no ale może wtedy trzeba siedzieć cicho, a nie
                      > wiecznie narzekać???
                      >
                      >


                      Jestescie tu dwie puste glupie krowy bezdzietne /nie wiadomo po co tu
                      przylazicie/ i tylko wy dwie uwazacie, ze nalezy dzieci i ciezarna truc.
                      Zazdrosc?
                      Nie chwal sie posiadlosciami przed ludzmi ktorzy tego byc moze nie maja. Bo ty
                      moze nigdy nie zaznasz szczescia macierzynstwa. Z takimi pogladami na
                      wychowanie dzieci chyba byloby nawet lepiej.
                      • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:29
                        Cudnie emamuniu, cudnie...
                        • chloe30 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:30
                          18_lipcowa napisała:

                          > Cudnie emamuniu, cudnie...
                          >
                          >
                          Hihi, mam posiadłości smile)))))))))

                          Aha - dzieci mogę mieć, inaczej nie wydawałbym kasy na pigułki.
                          No i czego i komu mam zazdrościć????
                          Pozdrawiam jednodniowy nicku, widzę, że cię nosi big_grinDD
                      • kosheen4 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:57
                        > Jestescie tu dwie puste glupie krowy bezdzietne /nie wiadomo po co tu
                        > przylazicie/ i tylko wy dwie uwazacie, ze nalezy dzieci i ciezarna truc.

                        weź ty się uspokój PEŁNA krowo, co?
                        owszem, dziadkowie powinni zrozumieć pewne sprawy. każdy lekarz powie, że to co
                        robią jest idiotyczne, niezdrowe i bez sensu. niestety, to ich dom. przychylam
                        się do zdania że powinni przestać palić przy kobiecie i jej dzieciach, zwłaszcza
                        skoro dopytują się o ich powrót.
                        poza tym nikt nie mówi że należy truć ciężarną, instynkt ochrony bachorków
                        powoduje że oczy ci mgłą chyba zachodzą.
                        teoretyzując - najlepiej byłoby ustalić, że w tych pomieszczeniach w których
                        przebywają młodzi się NIE PALI I JUŻ. z tego co przeczytałam, nie gnieżdżą się
                        wszyscy w jednym pokoiku ale mają w miarę dużo miejsca.
        • kleonike Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:39
          No sama sie do nich chyba nie wepchala.Skoro zdecydowali sie ja przyjac pod
          swoj dach,to chyba jest to tez troche jej dom.Moga sie chyba dogadac,np nie
          pala przy dziecku i w jej pokoju.jak mieszkalam z rodzicami to tez mialam ten
          problem,ale tata nie palil w naszej czesci domu ani przy dziecku(chyba ze przy
          otwartm tarasie)Chyba mozna znalezc kompromis.chodzilo mi o to,ze lekarski
          autorytet powstrzyma ich od dmuchania dymem w dziecko.Do kompromisu zwlaszcza
          namawiam autorke postu i jej meza,bo mam wrazenie,ze problem jest nie tylko w
          paleniu
          Dym jest na pewno szkodliwy ale teoria,ze alergizuje jest mocno naciagana.Moze
          trzeba dziecku zrobic dodatkowe badania
    • triss_merigold6 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:33
      To mąż jest problemem i jego stosunek do Ciebie oraz dzieci, teściowie są co
      najwyżej bezmyślni. Niech mąż się określi i zacznie zachowywać jak dorosły
      mężczyzna tj. zorganizuje niezależne mieszkanie + włączy w prace domowe. Jesli
      się nie włącza to niech opłaca opiekunkę i pomoc domową.
      A jak tego nie zrobi to zostaw typa, bo mało z niego pożytku.
      • chicarica Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:41
        Nic dodać nic ująć. Teściom bym nic nie mówiła, to ich dom i ich sprawa, mogą
        sobie palić. Ale skoro facet nie potrafi się określić, to postawiłabym sprawę
        jasno: niech się określi, albo się ze mną ożenił i mieszka ze mną, plus zapewnia
        mi odpowiednie (= beznikotynowe) warunki dla ciąży i posiadania dzieci, albo
        jeśli woli mamusię, to niech do niej zjeżdża i czeka na kontakt z moim prawnikiem.
        • 18_lipcowa Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 10:43

          Ja się serio dziwie takim kobietom gdzie one oczy miały?
          Czy nie widziały że coś z gościem nie halo zanim wyszły za mąż i porodziły
          dzieci?
          Czy tego przed ślubem nie widać? Czy moze pani nie chce widzieć?
          Facet jak dla mnie - porażka.
          • ledzeppelin3 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:14
            Dom faceta jest tam, gdzie jest jego żona i dzieci. Jak zdecydował się założyć
            rodzinę, to zdecydował się tym samym na pewne obowiązki, m.in. zapewnienie
            dzieciom odpowiednich warunków do rozwoju. Dym papierosowy to NIE SĄ
            odpowiednie warunki dla rozwoju dziecka i płodu. To są podstawowe sprawy, o
            których każdy facet powinien wiedzieć- niejaki floric wypisywał głupoty, że
            postawa faceta jest zrozumiała. Może i jest dla floric(a) zrozumiała, ale jest
            nie do przyjęcia w sytuacji posiadania rodziny. Zostawmy na boku dziadków, oni
            teoretycznie przynajmniej nie są odpowiedzialni za pełnoletniego syna i jego
            rodzinę, są u siebie,a że są egoistami, to cóż- są i mają prawo być. Nie z
            dziadkami autorka postu się żeniła. Potrzebna jest konfrontacja z mężem,
            spokojne, rzeczowe przedstawienie faktów, w razie braku porozumienia i jego
            dobrej woli-jeśli masz cierpliwość, proponuj terapię, może jaki psycholog
            przemówi do tłumoka, jesli nie- rozwód? separacja? Współczuję sytuacji, bardzo.
            • floric Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:26
              floric wypisywał głupoty, że
              > postawa faceta jest zrozumiała.

              Niejaki Floric nic takiego nie napisal, poćwicz czytanie ze zrozumieniem
              kobieciono. Najwyraźniej nie widzisz różnicy między zrozumieniem czylegoś
              postępowania i usprawiedliwieniem go, a szkoda bo to bardzo istotna różnica.
              Nie usprawiedliwiam męża tej kobieciny, który zachowuje się jak dupa wolowa,
              wyrazam jedynie przekonanie ze przedstawianie mu ultimatum nie rokuje dobrze,
              poniewaz on go nie zrozumie. Co z tego, że nasza bohaterka może mieć
              przeświadczenie że jako cięzarnej matce należy jej się to i tamto, jeśli nie
              może tego otrzymać? Jeśli zostanie samotną matką z 2 dzieci nie będzie miala
              komu przedstawiać swoich roszczeń. Rozwalić malżeństwo jest latwo, tylko czy
              dym z papierosów w cudzym mieszkaniu jest do tego wystarczającym powodem?
              • ledzeppelin3 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 20:36
                To nie dym. To facet, który zamiast jaj ma wydmuszki, a mimo to robi dzieci
                jedno za drugim, choć biedak jeszcze nie odpępnił się od mamy. Taki facet to
                pomyłka. Nie wiem, czy liczyć, że się zmieni, czy go kopnąć, czy
                czy "wychowywać", bo nie znam szczegółów, nie wiem, czy autorka postu go kocha,
                ale odrzuca mnie od gościa, który swoją najbliższą rodzinę- żonę i dzieci- ma
                tak głęboko w doopie.
                Chłopino.
          • chicarica Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 11:51
            Nie widać czasami.
            Tak trochę z innej beczki, ale dla przykładu: ja się kiedyś nabrałam na jednego
            takiego, co wyglądał na b. spokojnego, do kościółka co niedziela, w życiu byś
            nie pomyślała, zupełnie nie imprezowy człowiek nawet. Potem się okazało, że na
            boku miał jeszcze 2 (!) panienki, poznane przez neta. Od tamtej pory od takich
            przesadnie religijnych trzymam się z daleka. Strach pomyśleć co by było jakbym
            za niego wyszła, a naprawdę nie wyglądał na ch.ja - ale właściwie to i tak nie
            pasowaliśmy do siebie.
            • betty_julcia Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 14:27
              Odnoszę wrażenie że tutaj co niektórzy albo czytać nie potrafią albo
              interpretować prostego tekstu. Chyba im siwy dym zaćmił umysł.
              Przecież ta dziewczyna nie ma do teściów żadnych pretensji. Nie rozumiem skąd
              te napady że to ich sprawa co robią we własnym domu i jakieś dyskusje o
              własnosci domu itd itp. Przcież tu chodzi o pastawę męża a nie o palenie
              teściów. Ona nie ma pretensji. Mogą sobie palić ile chcą. To jest sprawa
              palacza że chce sobie zatruwać organizm i ze jest biedny tak uzależniony od
              fajek że nawet jest święcie przekonany że mu z tym dobrzesmile (Oczywiście że
              dobrze - bo jest uzależniony i nie wyobraza sobie że mogłoby być dobrze bez
              fajek. Błędne koło). Dziewczyna mądrze postąpiła i sie wyniosła. Wolnoć Tomku w
              swoim domku. Niech sie trują ale sami. Szkoda tylko że maż tego nie rozumie.
              Jeżeli chodzi o wizyty palaczy bądź u palaczy to wstrzymanie sie z paleniem
              przy dziecku bądź osobie spodziewającej się dziecka jest wyrazem kultury
              osobistej, uprzejmości, szacunku, dobrego wychowania i po prostu życzliwości.
              Jeżeli ktoś tego nie rozumie to określenie JEŁOP najbardziej do niego
              pasujesmile.

              ------------------------------------------------------
              Betty to mama a to jestem ja:
              GWIAZDECZKA
              • triss_merigold6 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 14:40
                O to, to! Nie z teściami problem tylko z mężem.
              • chloe30 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 14:50
                betty_julcia napisała:

                > To jest sprawa
                > palacza że chce sobie zatruwać organizm i ze jest biedny tak uzależniony od
                > fajek że nawet jest święcie przekonany że mu z tym dobrzesmile

                No zgadza się smile))

                > Jeżeli chodzi o wizyty palaczy bądź u palaczy to wstrzymanie sie z paleniem
                > przy dziecku bądź osobie spodziewającej się dziecka jest wyrazem kultury
                > osobistej, uprzejmości, szacunku, dobrego wychowania i po prostu życzliwości.

                Oczywiście.


                Ja czepiłam się tych teściów, bo co do męża było dla mnei oczywiste, że coś tu
                jest nie tak - on woli z mamunia siedzieć zamiast z żoną.
                ALe w słowach autorki czuło się nutke goryczy, że teściowie z powodu ukochanego
                wnuczka nie rzucą palenia. A ja uważam, że nie muszą i tyle.

                PS: we wszystkich moich postach w tym wątku ( i wielu innych) nikogo nie
                obrażałam, a ni nie wyzywałam. DLatego jeśłi na moje, choćby i kontrowersyjne
                ake grzeczne posty ktoś pisze jełopie, to ja już wolę palić. Kulturalnie.
                > > ------------------------------------------------------
                >
                • triss_merigold6 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 14:53
                  Widzisz, jeśli nie byliby całkowitymi burakami to dla dobra małego dziecka
                  organizowaliby sobie palenie tak, żeby było najmniej uciążliwe. Nie dla wygody
                  synowej tylko dla dziecka. A ponieważ najwyraźniej są całkowitymi burakami więc
                  na problem palenia leją z góry. Piszę to ja - palaczka, która przy dziecku nie
                  pali.
                  • chloe30 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 14:56
                    Triss, jestem ciekawa jak zachowa się moja mam - nałogowa palaczka, jeśli ja
                    przypadkiem dzieciątko powiję - pewnie przy nim nie zapali.
                    No ale gdybyśmy mieszkałay razem, to kurcze... no ja nie wiem, mam ją w zimie
                    na balkon wyrzucać?
                    PS: jakby kto miał wątpliwości to jełop pisze - w ewentualnej ciąży JA palenie
                    rzucę. Od innych nie wymagam.
                  • cocollino1 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 15:06
                    no dokladnie. To, ze z mezem jest cos nie tak to jasna sprawa i chyba zostalo
                    juz wszystko na jego temat powiedziane. A co do tesciow..., hmmm, nie no jasne
                    moga palić, moga jak ktos napisal zrobic kupe na srodku pokoju, jasne, moga,
                    tylko co z tego wynika??? no wynika, ze wolnoc tomku..,., ale tez wynika ze sa
                    niefajnymi samolubami, ktorzy nie mysla o nikim innym, tylko o sobie i mysle ze
                    na takei zachowanie mozna czasem poutyskiwac.
                    • monia323 Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 15:45
                      o kupie napisała Lipcowa-samolubna baba
                      • betty_julcia Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 17:33
                        Znam osoby które nie potrafią wytrzymać 5 minut bez papierosa. Potrafią
                        zrezygnować z wielu fajnych chwil, imprez bo boja sie że będą musieli chwilę
                        nie palić. Ich myślenie krąży tylko wokół myśli czy tam gdzie idą będzie można
                        palić, czy nie!!! A myśl o tym ze moze papierosów zabraknać i nie będzie gdzie
                        kupić wręcz ich paraliżuje. Ja wiem ze to skrajne przypadki ale jest ich wiele.
                        I szczerze im współczuję bo są więźniami nałogu. Mało tego że okrutnie
                        śmierdzą, wręcz odpychają od siebie, to po pewnym czasie bardzo rzutuje to na
                        ich wygląd pomimo że nie zdaja sobie z tego sprawy.
                        Bardzo sie cieszę że mi udało sie zerwać z nałogiem bo paląc nie zdawałam sobie
                        z tego sprawy. Dopiero teraz kiedy ponad 3 lata nie palę zaczęłam zauważać inną
                        stronę palenia.
                        Jeżeli ktoś nawet najbliższy z mojej rodziny chciałby zapalić w obecnosci
                        mojego dziecka, nie pozwoliłabym. Jeżeli miałabym z takimi ludźmi mieszkać, a
                        moje dziecko byłoby ich wnukiem oczekiwałabym że albo ograniczą palenie albo
                        zorganizują je tak żeby nie zatruwać dziecka.
                        Dla mnie niezrozumiała jest postawa osób które pozwoliłyby palić przy dziecku
                        bo komuś sprawiłoby trudność wyjście albo zorganizowanie palenia w inny sposób.
                        Co za ignorancja! Przecież tu nie chodzi o sam smród że brzydki tylko o czyjeś
                        zdrowie. Uważam ze autorka nawet nawet jeżeli miała żal to jak najbardziej
                        uzasadniony. Ale od żalu do pretensji daleka droga. Dlatego może i z żalem ale
                        się wyniosła i dobrze zrobiła.
                        Dorosły człowiek truje się świadomie, z wyboru. Ale powinien być na tyle mądry
                        żeby nie truć małego człowieka który tego wyboru jeszcze nie ma.

                        ------------------------------------------------------
                        Betty to mama a to jestem ja:
                        GWIAZDECZKA
              • banaskiewiczj Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 19:26
                nie zgadzam sie z zarzutami że teściowie mogą robić w swoim domu co chcą. skoro
                zgodzili się przyjac pod swój dach małe dziecko, to powinni sie liczyc z
                konsekwencjami swojej decyzji. NIE PALENIU!!! przecież to dziecko ich syna.
                dzieci to ogólnie wyrzeczenia.kmoi rodzice palą, ale nigdy przy nie jak byłam w
                ciązy, a już na pewno nigdy przy małych dzieciach po prostu kryją sie po
                kątach. nawet tat a jak mama chce wziąść wnuka zaraz po dymku to jeje nie
                pozwala. nie ma dyskusji. ale ja na pewno nie wróciłabym do teściów. a mąz niech
                sie zastanowi po co zakładał rodzinę. trzymaj się. ucałuj maluchy
                • floric Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 19:32
                  banaskiewiczj napisała:

                  > nie zgadzam sie z zarzutami że teściowie mogą robić w swoim domu co chcą.
                  skoro
                  > zgodzili się przyjac pod swój dach małe dziecko, to powinni sie liczyc z
                  > konsekwencjami swojej decyzji. NIE PALENIU!!! przecież to dziecko ich syna.

                  zapytaj się najpierw tych teściów jak oranizowali sobie palenie kiedy ich syn
                  byl maly.....
                  • banaskiewiczj Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 19:34
                    znajac życie to doskonale . jarali faja za fają. w tamtych czasach nie mówiło
                    się o szkodliwości palenia. ale teraz dobrze wiemy czym to grozi
                    • floric Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 20:29
                      banaskiewiczj napisała:

                      > znajac życie to doskonale . jarali faja za fają. w tamtych czasach nie mówiło
                      > się o szkodliwości palenia. ale teraz dobrze wiemy czym to grozi

                      nie sądzę aby ci państwo to wiedzieli

                      widzialem nie jedą palącą kobietę w ciąży - nie dociera ze źle postepuje
                      tym bardziej nie należy się dziwić dalszym krewnym
                  • betty_julcia Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 19:38
                    A co ma piernik do wiatraka???
                    To że truli swoje dziecko to znaczy że wnuka też mogą? Ich dziecko nie miało
                    tego szczęścia i nie miało rozsądnej mamy która by jemu tego smogu
                    zaoszczędziła, ale wnuk na szczęście ma rozsądną mamę. Teraz mogą oczywiście
                    robić co chcą. Przeciez nikt nie ma pretensji że nie przestali palić.
                    To tylko do niej są pretensje że jest taka bezczelna i zabrała dziecko do
                    swoich rodziców którzy nie palą. No wredna i jaka złośliwasmile
                    ------------------------------------------------------
                    Betty to mama a to jestem ja:
                    GWIAZDECZKA
                    • floric Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 20:25
                      betty_julcia napisała:

                      > A co ma piernik do wiatraka???
                      > To że truli swoje dziecko

                      1. powiedz tym ludziom, że truli swoje dziecko - zobaczysz jak zareagują wink
                      2. powiedz temu panu, że rodzice go truli - zobaczysz jak zareaguje wink

                      zrozum wreszcie: oni nie rozumieją, że robią coś zlego, mają przewagę bo są u
                      siebie

                      to znaczy że wnuka też mogą? Ich dziecko nie miało
                      > tego szczęścia i nie miało rozsądnej mamy która by jemu tego smogu
                      > zaoszczędziła, ale wnuk na szczęście ma rozsądną mamę. Teraz mogą oczywiście
                      > robić co chcą. Przeciez nikt nie ma pretensji że nie przestali palić.
                      > To tylko do niej są pretensje że jest taka bezczelna i zabrała dziecko do
                      > swoich rodziców którzy nie palą. No wredna i jaka złośliwasmile
                      > ------------------------------------------------------
                      > Betty to mama a to jestem ja:
                      > GWIAZDECZKA
                      • betty_julcia Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 21:36
                        No i czego to dowodzi??? To że oni nie mogą tego zrozumieć to nie znaczy ze ona
                        ma z nimi mieszkać. Najłatwiej zasłaniać się niewiedzą i brakiem zrozumienia.
                        NAjłatwiej nigdy nic nie rozumieć. Inni niech się wysilają
                        No i nikt nie oczekuje od nich zrozumienia. I dlatego sobie z tą przewagą
                        zostali sami. To dlaczego dziewczyna jest dręczona że ma wrócić?
                        ------------------------------------------------------
                        Betty to mama a to jestem ja:
                        GWIAZDECZKA
                        • floric Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 21:56
                          Oni mają prawo nie rozumieć tak samo jak i Ty, która nie rozumiesz o czym do
                          Ciebie piszę wink

                          >To dlaczego dziewczyna jest dręczona że ma wrócić?

                          sama już sobie odpowiedzialaś na to pytanie
                          • betty_julcia Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 23:28
                            JAk zrozumieć osobę która nie rozumie tematu??? Coś ty się tak tych teściów
                            przyczepił jak nie o nich w tym wszystkim chodzi??? I ty piszesz że ja nie
                            rozumiem? Poczytaj, pogłówkój, może dojdziesz do sedna sprawy. A jak nie to
                            twój problem że taki nie kumaty jesteśsmile
                            ------------------------------------------------------
                            Betty to mama a to jestem ja:
                            GWIAZDECZKA
                            • floric Re: Do chloe i jej podobnych:) 19.12.05, 23:38
                              betty_julcia napisała:

                              > JAk zrozumieć osobę która nie rozumie tematu??? Coś ty się tak tych teściów
                              > przyczepił

                              Ja tylko cierpliwie ci tlumaczę ich prawdopodobny punkt widzenia, jak zwykle
                              odnosisz bledne wrazenie

                              jak nie o nich w tym wszystkim chodzi??? I ty piszesz że ja nie
                              > rozumiem? Poczytaj, pogłówkój, może dojdziesz do sedna sprawy.

                              mniemam, że wać panna samo sedno zna, wiedzy nabyla u źródla <LOL>

                              >A jak nie to
                              > twój problem że taki nie kumaty jesteśsmile

      • kawka74 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:36
        Wyprzedziłaś mnie, ale swoje i tak napiszę wink
        • kawka74 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 19:41
          Teściowie to sprawa osobna, mąż to twardszy orzech do zgryzienia. Facet jest,
          zdaje się, kuty na cztery kopytka, Ty się zajmujesz, kobieto, dzieckiem (na
          razie jednym), a on jest na dochodne. Przetrzymaj skubańca, bo na głowę Ci
          wejdzie, jeśli ustąpisz.
    • mamamonika Re: MĄŻ - wielki problem 19.12.05, 19:44
      Dziewczyny to już napisały, ale ja powtórzę - dla mnie problem to zachowanie
      męża. Gdybście mieszkali u siebie też by Ci pewnie nie pomagał - nie do tego go
      Bozia stworzyła. Zachowuje się jak wygodnicki palant. Też bym odbyła bardzo
      poważną rozmowę i postawiła sprawwę na ostrzu noża - chyba nie chcesz mieć
      trojga dzieci, w tym jednego nieco wyrośniętego. Później coraz trudniej będzie
      Ci zmienić układ na zasadzie Ty-dom, Pan i Władca pracuje.
      Co do rodziców - musi się określić, czy mu bardziej zależy na rodzinie, czy na
      wygodzie. Na razie na tym pierwszym - nic nie daje, pozwala się obsługiwać. Co
      za typ sad
      • banaskiewiczj Re: MĄŻ - wielki problem 19.12.05, 19:50
        mąz i owszem, ale ci dziadkowie też powinni sie zastanowić nad swoim
        zachowaniem. chyba ze nie chcą ich domu. sama wolałabym mieszkać z moimi
        rodzicami. bez dwóch zdań
        • mamamonika Re: MĄŻ - wielki problem 19.12.05, 19:56
          Nie muszą mieszkać z teściami. Rozmowy nie skutkują, widać że nałóg dziecku (i
          żonie w ciąży szkodzi), istnieją conajmniej dwa rozwiązania alternatywne. To co
          może męża przyspawać do tesciów? Po mojemu wygodnictwo i niedojrzałość (już ja
          jej te fochy z głowy wybiję itp)
    • zona_wojtka Re: Teściowie i mąż - wielki problem 19.12.05, 20:10
      Kolejny wątek, w którym cała rzecz sprowadza się do bezmyślności związanej z
      zakładaniem rodziny, nie mając gdzie się podziać i koczując u mamusi i tatusia.
      • marcik_k Re: Teściowie i mąż - wielki problem 21.12.05, 11:46
        Hmmmm..... To może nie zupełnie tak. Myśląc realnie i w przyszłość to bezsensu
        jest wynajmowanie mieszkania i płacenie czynszu 600 zł miesięcznie przy jednej
        wypłacie zwłaszcza że ten dom jest męża lub jego będzie bo nikogo innego poza
        nim nie mają. Pozatym włożylśmy już troche pieniędzy w remont mieszkań w
        których urzędujemy (meble oświetlenie malowanie podłogi).Bezsensu byłoby to
        teraz przekreślać aczkolwiek jeżeli nie będzie innej możliwości. Nie zgadzam
        się z tym że rodzine można założyć gdy się ma własne lokum i na koncie mnóstwo
        kasy bo w tych czasach jest to raczej mało realne.Dla mnie to nie jest głównym
        warunkiem.I nie myśle żeby mieszkanie z którym kolwiek z rodziców było
        jakąkolwiek ujmą "nie mając gdzie się podziać i koczując u mamusi i
        tatusia."Wiele młodych małżeństw teraz jest w takiej sytuacji gdyż kupienie
        mieszkania czy wybudowanie domu wymaga dużych nakładów finansowych które można
        zbierać latami.Gdyby wszyscy do życia podchodzili tak że njapierw zapewniam
        mieszkanie i kase to by ludzie nie zakładali rodzin bo zanim tego wszystkiego
        się dorobią to im na karku strzeli 40. Pozatym młoda matka pracując zajdzie w
        ciąże to w naszych czasach z pracą może się pozegnać a pozatym jedynym w takim
        przypadku żywicielem rodziny i tak zostanie mąż czyli marna jedna wypłata.
        Wiele zależy od charakteru ludzi z którymi się zyje. A Odpowiedzialnych,
        trzeźwo myślących i przyjaźnie nastawionych na których można liczyć w każdej
        chwili jest coraz mniej nawet tych co są niby z nami związani najbliżej.To że
        to nie jest mój dom jak niektórzy mówią to nieznaczy żę mieszkając tam mam się
        czuć gorsza i wszyscy mają mi na głowę wchodzić bo też mam własne prawa.
        Zdecydowali się odstąpić nam mieszkania to wydaje mi się że jakieś zasady też
        ich obowiązują. A największy żal mam tutaj do męża że przybrał taką a nie inną
        postawę. I nie mma już argumentów jakimi mogę go przekonac że się myli. Fakt że
        z moją mamą niezbyt się lubią ale to nie jest powodem żeby tak postępować.Ja
        będę narazie obstawać przy swoim jeżeli nic się nie zmieni wtedy zobaczymy co
        dalej.
        • monia323 Re: Teściowie i mąż - wielki problem 21.12.05, 11:53
          Napewno wszystko się jakoś ułoży.
          Ida święta, może spędzicie je razem nawet u teściów.
          Pogadaj z tesciową o fajkach, może zrozumie,kobieta jest i matką.
    • weronikarb Re: Teściowie i mąż - wielki problem 21.12.05, 14:26
      marcik_k nie czytałam wszystkich postów i może się powtórzę.
      Dobrze zrobiłaś że się przeprowadziłaś, ale moim zdaniem nie wystarczy czekać,
      aż mąż nabierze rozumu, bo on ma obecnie raj. Niema dzieci, niema żony
      wszystko pod nosek i co wrócisz jak odchowasz dzieci?
      Wiesz co bym zrobiła? Poszła do niego i dała miesiąc na załatwienie kompromisu -
      chodzi głównie o wynajęcie mieszkania.
      Jeśli nie to dziękuję, poinformowałabym że składam wniosek o alimenty, ponieważ
      do tej pory nie bierze odpowiedzialności za rodzine wiec ja mu narzucam ją.
      Walcz kobieto, bo nic Ci nie da to że będziesz uległa.
      Zbyt sobie twój małżonek ceni niezależność i brak odpowiedzialności smile
      Życzę szczęścia i hartu ducha smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka