Dodaj do ulubionych

Pytanie do świadków Jehowy

29.12.05, 10:56
Dlaczego Świadkowie Jehowy chodzą po domach??
U mnie na osiedlu własciwie raz w miesiącu chodzą Świadkowie Jehowy i o
róznych porach chca rozmawiać. Wygląda to tak dzwonią do drzwi i pierwsze co
to zadają pytanie o Boga itp.
Co to za forma przekazywania wiary?
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 11:00
      poczytaj tu
    • spacey1 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 11:00
      Nie jestem świadkiem Jehowy, ale może się wypowiem.
      W zasady tej wiary jest wpisana ewangelizacja. Właśnie w takiej formie. Nie ma
      się więc co dziwić, że chodzą. Zwłaszcza, że osoby tej wiary traktują ją
      naprawdę poważnie, w odróżnieniu od większości katolickiej. Jeśli jakaś zasada
      obowiązuje, nie ma mowy, aby jej nie wypełniać.
      • wesolek11 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 11:03
        Zgadzam sie z przedmówczynią, są odpowiedzialni i obowiązkowi. Denerwuje mnie
        to ich chodzenie, ale cóż, nie chcę, to nie wpuszczam. Znałam taką w pracy, ale
        w niej nie nekała ludzi, zachowywała sie normalnie i taktownie.
    • triss_merigold6 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 11:16
      Takie hobby.wink Serio to mają obowiązek ewangelizacji i porażki ich nie
      zniechęcają. Wystarczy nie otwierać domofonem albo jak bezpośrednio zaatakują
      uprzejmie i stanowczo mówić "nie, nie jestem zainteresowana".
      • abosa Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 11:27
        no, nie zwasze to wystarcza, niestety sad
    • karolcia801 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:02
      naszczęście u nas juz nie chodzą bo sa domofony na dole smile ale...kiedyś
      jechałam tramwajem z córką śpiącą w wózku.Stałam na koncu wagonu, obok mnie
      młoda dziewczyna.Przygladała się nam co jakis czas..ja czujna..widziałam że coś
      chce powiedzieć.Jak na nią spojrzałam ona sie usmiechnęła.Gdy był mój
      przystanek ona zaczęło szybko czegos szukać w swoim plecaku.Też wysiadała,
      pomogła mi przy wózku i powiedziała że widzi że jestem smutna, że cos mnie
      trapi i wreczyła mi Nowy Testament.Nic więcej..życzyła zdrowia, powiedziała
      dowidzenia i poszła.TU byłam zaskoczona, mile zaskoczona.Nie nagabywała, nie
      zachecaa do wysuchania tego co ma do powiedzenia...Powiem że wtedy zrobiło mi
      się miło,że ktoś się usmiechnał,pomógł, dobrze życzył bez niczego w zamian...
      • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:10
        To raczej nie był świadek Jehowy - oni wręczają wyłącznie swoje broszurki. Poza
        tym raczej nie pozwoliliby Ci tak szybko odejść.
        • karolcia801 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:20
          no własnie tak do tej pory sie zastanawiam...bo szybko mnie wypuściła no i
          własnie nie zachowywała sie jak "typowy" (o ile moge tak powiedzieć) Świadek
          Jehowy...
          • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:28
            Oni mają kilka typowych zachowań: kiedy idą na głoszenie, idą parami; nie dają
            nigdy Biblii czy samego Nowego Testamentu, tylko swoje broszurki, i nie
            wypuszczają delikwenta zbyt szybko.
            A propos - dzisiaj znów zapukali do mych drzwi (pukają tak z miernym skutkiem
            jakieś 16 lat wink). Ja ledwo ciepła, wyrwana z drzemki (zaraz zresztą idę z
            powrotem lulu), a one mi trują coś o przyszłości. Powiedziałam - raczej
            niegrzecznie - że mam w nosie przyszłość, bo jestem chora i mam atak
            czarnowidztwa. Zraziły się? A skąd. Życzyły zdrówka - miłe skądinąd, ale ja bym
            chciała, żeby się wreszcie obrazili i odstosunkowali ode mnie - i poszły.
          • isma Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:30
            A jestes pewna, ze to nie byla np. adwentystka, czy ktos z kosciolow trzeciej
            reformacji? Niektorzy z nich tez bywaja streetworkerami wink)).
            • wieczna-gosia Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 12:38
              no wlasnie adwentysci rozdaja nowy Testament
    • palka_zapalka Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:00
      Zadałam to pytanie gdyż nie rozumiem tej formy rozmów z ludzmi.
      chodzenie od domu do domu i wdawanie sie w dyskusję nie jest formą
      dyskusji.Wątpię aby ktoś zaprosił nieznajomych ludzi do domu na pogawędkę na
      temat wiary jej sensu i róznic pomiędzy teoriami świadków jehowy czy katolików.
      Przypadkowo pare razy otworzyłam drzwi choć mam podwujne i nie musiałam im
      otwierać głównej klatki, ale przeprosiłam, ze nie mam czasu bo go nie miałam
      dziecko własnie wykąpane i oni po godz 19:00 chcą porozmawiać.
      Zdenerwowałam sie gdyż mimo tego, ze przeprosiłam było jezcze parę pytań i
      powiedziałam wprost, ze na temat wiary itp nie rozmawiam przez drzwi i z
      nienacka zreszta z kąd ja mogę wiedzieć kim są.
      Co chą takie osoby przekazać co chcą udowodnić bo coś chcą???
      Nie mam zamiaru nikogo obrażać bo ten wątek nie ma tego na celu.
      • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:02
        Toż dałam Ci link. Artykuł księdza Bednarskiego sporo wyjaśnia.
        • palka_zapalka Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:04
          ok dzięki nie zdąrzyłam przeczytać dość obszernysmile
          Dzięki smile
          • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:08
            No, trochę czytania jest smile Ale Bednarski naprawdę dobrze wyjaśnia, skąd im się
            wziął pomysł chodzenia po domach, więc jeśli znajdziesz chwilkę, przeczytaj.
            • cocollino1 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:24
              Kawko, ja tez sobie przeczytam, ok???
              Wlasnie kilka dni temu dosiadla sie w autobusie o 8 rano pani do mnie i
              zapytala co mysle na temat Swiat, juz od razu wyczulam ze to Świadek Jechowy,
              coz musialam w koncu powiedziec, ze poranna jazda autobusem do pracy nie jest
              miejscem oidpowiednim na tego typu rozmowy, pani zaptala czy jest tak w moim
              przypadku, odpowiedzialam, ze ja mysle ze jest tak w wiekszosci wypadkow.
              Pozegnalysmy sie zyczac sobie zdrowia.
      • dagmama Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:05
        Chodzą parami, bo apostołowie chodzili po dwóch, tak im Jezus poradził.
        Ja tam lubię z nimi dyskutować. Przez całe lato umawiałam się w parku, jak mały
        spał, czytaliśmy Biblię, fajnie byłosmile
    • monisia98 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:29
      generalnie to jestem godna podziwu jak bardzo Św. Jehowi są zaangażowani w
      swoją wiarę i chęć jej głoszenia , nie mam nic przeciwko nim byle nie zawracali
      mi głowy nie dzwonili i dali spokój. A czasami trzeba byc prawie beszczelnym
      żeby zrozumieli że nie mam ochoty wdawać sie w żadne rozmowy.Znałam kiedyś
      jedną dziewczynę z liceum która była świadkiem długo sie ukrywała z tym jednak
      powiem szczeże znajomość Bibli przez nią była naprawde godna podziwu -
      potrafiła cytować całe wersy - gdzie ja znam ja tylko fragmentarycznie i to
      głównie z kościoła.
      • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:39
        Oni też nie znają całej Biblii i tak naprawdę nawet jej nie studiują,
        aczkolwiek Biblię na pewno mieli w ręku więcej razy, niż przeciętny katolik. Z
        tym, że zaufania do ich znajomości tekstów biblijnych mieć nie można.
        • malgra Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 15:58
          mylisz się, studiują i to regularnie. Wiem coś o tym ,ponieważ mój mąż jest
          Świadkiem.Jeśli natomiast chodzi o znajomość Biblii to nie można oczekiwać, że
          osoba będąca w prawdzie pół roku posiada taką samą wiedzę biblijną jak osoba
          będąca Świadkiem 10 lat.
          • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:05
            Obawiam się, że moja racja jest najmojsza. Przyjrzyj się, co Twój mąż czyta
            skrupulatnie podczas tak zwanego studium biblijnego. Studiują swoje publikacje
            od czasu do czasu zaglądając do swojego tłumaczenia Biblii. Także studium
            biblijne to pic na wodę fotomontaż.
            A Ty jesteś świadkiem? Pytam, bo widzę, że używasz ich nomenklatury.
            • niepytana Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:12
              kawka74 napisała:

              > A Ty jesteś świadkiem? Pytam, bo widzę, że używasz ich nomenklatury.

              Hehehehehe. Tez zauwazylam. Chodzi mi o to bycie "w prawdzie". Swoja droga to
              jest to nieco butne stwierdzenie jak dla mnie.
            • malgra Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:23
              absolutnie nie mam zamiaru Cię przekonywać do swoich racji i swojej wiedzy na
              ten temat.Każdy ma prawo do własnego zdania. Ja nie jestem Świadkiem(jestem
              żoną Świadka Jehowy) ale wiele razy uczestniczyłam zarówno w zebraniach jak i
              studium, więc wiem jak to wygląda.Dla zainteresowanych: raz w tygodniu na
              zebraniu czytany jest i omawiany kolejny fragment Biblii. Natomiast studium
              prowadzone jest z osobą zainteresowaną i zazwyczaj na początku studiowana jest
              książka ,która zawiera podstawową wiedzę na tematy biblijne, napisana tak aby
              każdy czlowiek mógł ją dokładnie zrozumieć. Czytając samą Biblię przeciętny
              człowiek nie jest w stanie jej zrozumieć.
              • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:39
                Ja mam do czynienia ze świadkami od ponad szesnatu lat. Przeszłam studium
                podstawowe. Brałam udział w ich zebraniach, łącznie ze szkoleniem (nie pamiętam
                w tej chwili, jak to się dokładnie nazywa). Mam kilka półek zapchanych ich
                publikacjami (swoją drogą kuriozalne dzieła, ale dobry papier, więc trzymam).

                raz w tygodniu na
                > zebraniu czytany jest i omawiany kolejny fragment Biblii.
                O, czyżby się coś zmieniło? Bo ja sobie tego nie przypominam.
                Czytając samą Biblię przeciętny
                > człowiek nie jest w stanie jej zrozumieć.
                Patrz, a Biblia mówi coś zupełnie innego. Zresztą fakt, bez
                publikacji "niewolnika wiernego i roztropnego" nikt by sam nie doszedł do
                większości teorii głoszonych przez świadków.
                • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:41
                  Poza tym, Ty albo już jesteś - jednak - świadkiem, albo za chwilkę nim
                  będziesz. Mówisz ich językiem.
                  • malgra Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:51
                    ja po prostu jestem miła i wiem o czym mówię.A to ,że przy tym nie przeklinam i
                    nie obrażam nikogo?-no cóż taką mam naturę. Czy ktoś kto pięknie śpiewa jest
                    już piosenkarzem?CZy ktoś kto ładnie pisze jest już pisarzem?
                    Pozdrawiam cieplutko z zimnego regionu.
                    • kawka74 Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:57
                      Ja też jestem miła (do stanu bycia niemiłym jeszcze mi bardzo daleko) i też
                      wiem, o czym mówię. I nie w wulgaryzmach clou - raczej w specyficznych zwrotach
                      i wyrażeniach: "osoba będąca w prawdzie", "osoba zainteresowana". Wszyscy
                      świadkowie, których znam (a znam ich niemało), używają identycznych. Stąd moje
                      pytania.
                      pozdrawiam również
    • anna_geras Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 13:39
      W Pismie Sw. jest napisane "idzcie i gloscie ewangelie" dlatego chodza i podoba
      mi sie to,ze kazde swoje zdajnie potafia poprzec cytatem z bibli.
    • figrut Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 14:34
      A ja mam kolege Tycjana [moj synek ma jego imie] ktory jest Swiadkiem Jehowy.
      Czesto dyskutowalismy w liceum na temat wiary [przez to nawet potrafilismy
      opuscic jakas lekcje, tak nas wciagala dyskusja]. Jestem bardzo dociekliwa jesli
      chodzi o religie, nigdy w szkole nikogo nie zaczepial jesli ktos nie chcial na
      te tematy rozmawiac. Bylam na Pamiatce na ktora mnie zaprosil, spiewalam razem z
      wszystkimi - bo spiewalam Bogu w ktorego wspolnie wierzymy.
      Denerwuje mnie jednak nachalnosc niektorych - szczegolnie
      kiedy tlumacze ze NAPRAWDE nie mam czasu i fakt, ze jezeli zadam jakies
      problematyczne pytanie [zaskocze ich], to proponuja odpowiedz dopiero przy innym
      spotkaniu - jak przedyskutuja to pytanie na swoich zebraniach - tak jak gdyby
      kazdy z osobna nie potrafil samodzielnie myslec. Pismo Swiete dostalam wlasnie
      od Swiadkow [zatwierdzone przez k.Wyszynskiego] po dwoch dniach od mojej prosby
      i to za darmo [nadmieniam ze jestem katoliczka i nigdy nie dalam sygnalu ze
      mogla bym do nich przejsc].Bylo to w czasach kiedy ze zdobyciem Bibli byl spory
      problem. Prosilam o zalatwienie jej naszego ksiedza, ale przez 5 miesiecy nie
      moglam sie doczekac [oczywiscie chcialam za nia zaplacic], wciaz bylam zbywana
      tekstem "jeszcze nie przyszla".
    • niepytana Re: Pytanie do świadków Jehowy 29.12.05, 16:02
      Jak jeszcze mieszkalismy w Kanadzie to mialam mase znajomych swiadkow. Nie
      mialam z nimi problemow nigdy. Wiele sie dowiedzialam o ich religii, mimo ze
      jestem praktykujacym katolikiem (tyle ze nie polskim beretem moherowym ugh).
      Byl pewien okres ze mielismy wiecej znajomych swiadkow niz innych. Nigdy nie
      bylismy przez nich "molestowani" i moze dlatego bylismy z nimi kolegami. Co do
      tego ze sa oni tacy a siacy, tzn. dobre owieczki itd. hmmmm no powiedzmy sobie
      ze roznie to u nich bywa jak i wszedzie. Stanowczo twierdze jednak ze nie sa
      nachalni, ba nawet nie podejmuja tematu religii gdy nikt ich o to nie pyta. Nie
      wiem jak jest w Polsce, ale w Kanadzie bylo tak ze mieli oni rowniez
      swoje "parafie" i z tych parafii "adresowo" wysylali ludzi (zawsze dwojkami)
      zeby glosili ewangelie. Mieli oni liste i oznaczali jesli ktos byl nie
      zainteresowany to juz nie przychodzili bodajze przez nastepne 3 lata (bo
      wiadomo ze z tego domu mogl sie ktos wyprowadzic). Jednak moi znajomi
      swiadkowie sami zaznaczyli nasz dom na liscie ze jestesmy nie zainteresowani i
      nikt do nas do domu nie przychodzil.

      Tu na poludniu sprawa ma sie nieco inaczej. Swiadkow jest bardzo malo, lub ich
      nie widac. Moim zdaniem to dlatego ze mieszkamy w tzw. Bible Belt, czy pasie
      biblijnym. Jest tu najwiecej odlamow protestanckich - Baptysci, Metodysci. Jest
      rowniez sporo katolikow i tu wlasnie na poludniu ludzie bardzo powaznie
      podchodza do wiary i religii. Masa ludzi udziela sie w jakis sposob w
      kosciolach, czy tez czesto poprzez kosciol w sprawach "niekoscielnych". I tu
      bynajmniej nie mam namysli udzielania sie w stylu ze ksiadz oglasza na
      ambonie:"Dzisiaj kosciol sprzataja: Kwiatkowska, Oliszewska, Koziodupska. Wode
      w kwiatach zmieniaja: Jurandowa ze Spychowa i Zbychowa z Bogdancowa." No i
      oczywiscie ze nawet nie wspomne o rumiencu dumy na licach wyzej wymienionych z
      powodu takiego wyroznienia przez ksiedza samego wielkiego i niepokalanego
      bardziej niz pan Bog w Trojcy przenajswietszy i Matka Boska Czestochowska
      hehehehhe. Sa organizowane przerozne bible studies i inne takie. Swiadka jehowy
      nie mialam jeszcze ani razu w domu, ani innego preacher. Jestesmy jak
      najbardziej katolikami, a nasi najblizsi przyjaciele sa metodystami i zyjemy
      sobie w religijnej symbiozie hehehehehe.

      PS. Uzycie przeze mnie liter wielkich ma sie nijak do mojego szacunku do
      poszczegolnych religii. Wynika raczej z mojej ubogiej znajomosci gramatyki i
      ortografii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka