Dodaj do ulubionych

mąż-przyjaciel

06.01.06, 14:35
Czy mogłybyście powiedzieć, że wasz mąż, to wasz przyjaciel? Ja tak!
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kayah73 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:38
      To, widze, w ramach kontr-watku na te wszystkie anty-mezczyzniane. wink

      Tak, bardzo sie z mezem przyjaznimy, lubimy, szanujemy, cenimy itd.
      Ale nie do konca zastapi on przyjaciolke, z ktora mozna na tego super meza od
      czasu do czasu ponarzekac. wink
      • kalina_p Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:39
        hehehe, u mnie tak samo. Dodam, że z nikim mi sie tak fajnie nie plotkuje, jak
        z mężemwink))
    • wana Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:41
      Ja też, i bardzo się z tego cieszę.
      Pozdrawiam
      wana
    • edorka1 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:43
      Jasne. Najpierw był przyjacielem, mężem potem. Teraz mam 2w1 smile
    • lajlah Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:44
      Gdybym nie mogła o nim tak powiedzieć, nie byłby już moim mężem.
      • wesolek11 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:47
        Tak
    • ula_max Mój mąż 06.01.06, 14:47
      jest przede wszystkim moim mężem, poza tym kochankiem i ojcem mojego dziecka.
      Chwila w której zostanie moim przyjacielem będzie końcem naszego małżeństwa.
      • edorka1 a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 14:48


        • ula_max Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 14:51
          to proste albo się jest przyjacielem, albo mężem. Dziwne że nie widzisz
          różnicy. ALe skoro niektórym kobietom przyjaźń wystarcza zamiast miłości to się
          nie wtrącam.
          • kalina_p ??? 06.01.06, 14:55
            hehe, ula, mnie jak zawsze dziwia Twoje poglady na pewne sprawy.
            Czemu piszesz, że przyjaźń zamiast milości? Wykluczaja się?
          • kayah73 Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 14:56
            Ciekawe, ze dla Ciebie to 2 wykluczajace sie sprawy. Ja nie wyobrazam sobie
            milosci bez przyjazni - co by zostalo, sex chyba tylko?
            Najwyrazniej kwestia definicji.
            • wesolek11 Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 14:57
              Mnie też dziwi rozumowanie ula_max, bo co ma jedno do drugiego???
          • antyrama4 Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 14:57
            jak to my się zarówno i kochamy i przyjaźnimy! szkoda, że ty i twój mąż nie
            potraficie tego połączyć
            • halszkabronstein Re: a czemu, że się głupio zapytam 07.01.06, 16:35
              Ula_max wszystkim współczuje bo jak to jest możliwe by z mężem mieć jeszcze
              jakąś inna więz czy zainteresowania poza łóżkiem i dziecmi - NIESAMOWITE !!!
              Może nam powie w takim razie co robią poza łóżkiem bo do łóżka to sobie można
              wziąć pierwszą lepszą , ale by jednocześnie kogoś kochać ( nie fizycznie jak 8
              latek ) potrzeba czegoś głębszego co ja akurat określam jako przyjazn .
          • lila1974 Re: ula_max 06.01.06, 14:58
            Możesz w takim razie zdefiniować przyjaciela?
            Dlaczego twierdzisz, że jedno wyklucza drugie?
            • ula_max proszę bardzo 06.01.06, 20:08
              "przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach, miłość to jedna dusza w jednym
              ciele". W przyjaźni brakuje namiętności, motylków w brzuchu, czułego dotyku,
              bliskości, oddania, szaleństwa, nieprzewidywalności, tęsknoty... Nigdy nie
              słyszałam większego frazesu jak tekst w stylu: mój mąż jest moim przyjacielem".
              Dlaczego? Bo mogę na nim polegać, zwierzać się, czuć bezpiecznie, bo biega ze
              ścierą i kąpie dziecko, kiedy ja mam ochotę poleżeć na sofie? Panie które
              twierdzą jw chyba nigdy nie skosztowały prawdziwej miłości, tylko się im tak
              wydaje. Niestety ale w tym wypadku na coś się trzeba zdecydować... albo to jest
              przyjaźń, albo kochanie... Przyjaźnić to ja się mogę z koleżanką.
              • kayah73 Re: proszę bardzo 06.01.06, 20:18
                ula_max napisała:

                > "przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach, miłość to jedna dusza w jednym
                > ciele".

                Nigdy nie widzialam tak precyzyjnej definicji. smile

                > W przyjaźni brakuje namiętności, motylków w brzuchu, czułego dotyku,
                > bliskości, oddania, szaleństwa, nieprzewidywalności, tęsknoty...

                Mowisz czego w przyjazni nie ma, ale nie co w przyjazni jest.

                Nikt sie nie upiera, ze maz to TYLKO przyjaciel, ale ze przyjaciel plus te team
                motylki.

                > Niestety ale w tym wypadku na coś się trzeba zdecydować... albo to jest
                > przyjaźń, albo kochanie...

                Tak to jest jak sie czlowiek Zebrowskiego oslucha za bardzo. wink

                > Przyjaźnić to ja się mogę z koleżanką.

                Rowniez.
              • spacey1 Re: proszę bardzo 06.01.06, 20:42
                Jedna dusza w jednym ciele to po prostu jeden człowiek smile
                Dokładnie to brzmi: miłość to dwie dusze w jednym ciele. Ale dla mnie to
                głupie, bo przecież bezapelacyjnie mamy dwa ciała ja z mężem, prawda?
              • halszkabronstein Re: proszę bardzo 07.01.06, 16:46
                Skończ z tym patosem bo to zabawne jest , dobre dla dziewczynek w różu
                fascynujacych sie tandetnymi wierszykami . Ja jakos odczuwam motyle ,
                codziennie pragne mojego mezczyzny bardziej i bardziej , fascynuje mnie a
                namietnosci i fantazji nam bynajmniej nie brakuje . Jednak jak mówie - poza
                łóżkiem parter ma wszystkie cechy sprawdzonego i dobrego przyjaciela.
                Ukochanemu moge powiedziec wszystko - gdy mam problem , gdy cos sprawia mi
                przykrość itp jakoś nie potrzebuje stada koleżanek . A musze przyznac ze nawet
                gdy cos robimy razem przy samochodzie to jest najseksowniejszym i najsłodszym
                mechanikiem hehe ..
              • mamamonika Re: proszę bardzo 07.01.06, 17:17
                A u nas w słowie "miłość" siedzą i te motyle w brzuchu, i to, że się świetnie
                rozumiemy i mozemy na siebie liczyć i jesteśmy bardzo blisko... Te rzeczy się
                uzupełniają a nie wykluczają. Trochę te "różnice" na siłe patetyczne wink
          • edorka1 przecież jedno drugiego nie wyklucza... 06.01.06, 15:07


          • halszkabronstein Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 16:10
            Miłość i przyjazn sie nie wykluczają.... ja sie dziwie , ze niektórym kobietom
            wystarczy taka pusta miłość bez przyjazni - kocha Cie bo mu się spodobał Twój
            tyłek na imprezie ? Mój mąż też mi sie bardzo podoba , pociąga mnie - ale wielu
            może mi się podobać , jestem z tym z którym czuje się najlepiej bo jednoczesnie
            mozemy byc przyjaciółmi w sprawach codziennych, rozumiec sie i dzielic
            zainteresowania etc... potem czytam posty ze nikt nie lubi swojego meza albo
            maz kogos wkurza - sorry , ale jesli maz nie bedzie przyjacielem to nigdy sie z
            nim nie dogadacie.
            • ula_max Re: a czemu, że się głupio zapytam 06.01.06, 20:11
              Pusta miłość bez przyjaźni???? Rozumiem ze Ty kochasz męza za to że on się z
              tobą przyjaźni .... współczuję...
              • halszkabronstein Re: a czemu, że się głupio zapytam 07.01.06, 16:25
                Kocham go za to jakim jest człowiekiem a nie za to , że używa mnie jak gumowej
                lalki - współczuje Tobie...
    • anias29 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 14:48
      Mogłabym, często tak mówięwink
    • mamamonika Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 15:25
      Zdecydowanie tak smile
      • maniusza Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 15:51
        bardzo fajny wątek po tym całym psioczeniu... wink

        mój mąż jest jednoczesnie moim najlepszym przyjacielem i nie widzę w tym
        absolutnie żadnej sprzeczności.
    • lila1974 Re: Zofia Milska-Wrzosińska 06.01.06, 16:05
      Wypowiedziała podobne słowa w felietonie dla Dziecka, może stąd taki pogląd?
    • halszkabronstein Mój narzeczony - najlepszy przyjaciel . 06.01.06, 16:06
      Nie wyobrażam sobie gdyby mój narzeczony nie był moim najlepszym przyjacielem z
      prostej przyczyny - jestem z osobą z którą czuje sie najlepiej , z która
      najlepiej mi się rozmawia , spedza czas , z która mnie wiele łączy , na która
      moge liczyć i która wiem , ze zawsze mnie zrozumie i wysłucha. Naprawde jestem
      bardzo dumna z mojego mężczyzny , o ile w wielu kwestiach miewam pecha to w
      sferze uczuć wyjątkowo mi się udało( choć też nie wierzyłam , ze spotkam kogoś
      kogo aż tak pokocham ) Nie widze powodu by być z osobą nie spełniająca
      powyższych punktów , dopiero z nim czuje się naprawde szczęśliwa . Dlatego się
      szczerze dziwie , ze na tym forum tyle osób ma problem z mężem . Dla nas to ,
      ze sie kochamy jest wazniejsze od pierdół na temat których miewamy inne
      zdanie .

      Pozdrawiam Was emamy.
    • jopowa Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 16:22
      tak
      • hancik5 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 19:22
        Mój mąż to najlepszy na świecie przyjaciel. Jesteśmy dla siebie prawdziwymi
        przyjaciółmi. Przyjaciel i kochanek to najlepsza mieszanka na świecie. Miłość i
        wzajemny szacunek - to jest to!!!!

        Ktoś pisał o plotkach z przyjaciółką - ja za to tego nie znoszę !!!!!Nie
        rozumiem, jak można przyjaciółce mówić więcej niż mężowi!!!Dziwne jest takie
        małżeństwo, coś tu nie gra.
        • kayah73 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 19:30
          Nie "wiecej" tylko inne rzeczy, albo tez i inaczej o tych samych rzeczach. Nie
          wymagam od meza (wspanialego nota bene) zeby myslal tak jak kobieta i zeby sie
          angazowal w kazdy kobiecy temat. Poza tym lubie znac perspektywe zarowno meska
          jak i damska na pewne sprawy.
          Wole sie tez na tematy z nim zwiazane wyzalic/poradzic przyjaciolki - wtedy
          czasami latwiej jest mi je potem omowic z nim.

          Dla mnie niezdrowe jest podejscie pt. "moj maz jest moim JEDYNYM przyjacielem,
          poza nim nikt sie nie liczy". Moze w malznstwie wszystko gra, ale w tej osobie
          chyba nie do konca...
          • hancik5 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:04
            Dla mnie pożalenie się u przyjaciółki jest niestety dziecinne.

            Moj mąż jest moim przyjacielem, jedynym najlepszym. Oprócz tego mamy mnóstwo
            sprawdzonych przyjaciół, jest nam naprawdę wesoło...



            • kayah73 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:08
              hancik5 napisała:

              > Dla mnie pożalenie się u przyjaciółki jest niestety dziecinne.

              No, jesli takie masz zdanie, to takie masz zdanie.

              > Moj mąż jest moim przyjacielem, jedynym najlepszym. Oprócz tego mamy mnóstwo
              > sprawdzonych przyjaciół, jest nam naprawdę wesoło...

              Ciesze sie z tejze wesolosci niezmiernie.
          • mamamonika Re: mąż-przyjaciel 07.01.06, 11:03
            Moim zdaniem niezdrowa by była sytuacja, w której izolujemy się od innych
            ludzi, jest TYLKO mąż. Ale poczucie że mąż jest najbliższym człowiekiem - niby
            dlaczego ma być niezdrowe? Można przecież utrzymywac kilka bardzo bliskich
            relacji i jednocześnie mieć poczucie, że jedna osoba jest najważniejsza wink
            Mnie związek z mężczyzną bez przyjaźni i dużej bliskosci by kompletnie nie
            satysfakcjonował. Ale są różne układy - jak komu dobrze, tak ma wink. Tylko czy
            dobrze - potem czyta się posty w stylu mąż pasożyt wink
        • groszek44 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 19:32
          Jasne ,że przyjaciel !! Bardzo się kochamy i sznujemy .Nie wyobrazam sobie
          życia bez niego ,naszych dzieci i naszych radosci i zmartwień !!
          Nie przepuszczałam ,że mozna tak do siebie sia "przyzwyczaic" przywiązac i być
          tak blizko z kimś kogo poznało się mając dwadziescia .... lat.
          Życze wszystkim wam drogie mamy ,abyście miały tak kochanego, wyrozumiałego,
          ciepłego i uczuciowego mąża jak ja.
          Naprawde marzenia sie spełniaja (chociaż niektore).
          Zgadzam się ,że mąż może być naljepszym naszym przyjacielem ,jeżeli się
          kochacie i macia do siebie szacunek- przedewszystkim!!!
          Pozdrawiam.Groszek44
    • lolinka2 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 19:39
      Najlepszy- odkąd go lepiej poznałam, czyli przed ślubem jeszcze.
      • dagmama Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:13
        Na pewno jest moim najlepszym przyjacielem i wie o mnie więcej niż przyjaciółka,
        którą znam 15 lat dłużej.
    • honi_29 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:36
      Czy mój mąż jest moim przyjacielem?Kiedyś myślałam,że tak,ale z nim nie pogadam
      o innych facetachwinkA tak na serio to dopiero niedawno poznałam prawdziwego
      przyjaciela,więc z pewnością nie jest to mój mąż.Reasumując :mój mąż,jest
      mężem,kochankiem ,cudownym,wspaniałym ojcem naszego synka,ale przyjacielem(bez
      kudłatych skojarzeń)jest ktoś inny,sporo starszy ode mnie i od mojego
      męża.Nie,nie ojciec,od ojca jest młodszy wink))
      • kayah73 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:43
        Czy myslisz, ze mozna miec tylko jednego przyjaciela?
        • honi_29 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:49
          To pytanie było kierowane do mnie kayah?Może nie,ale napiszę tak:wg mnie można
          mieć przyjaciół i bliskich przyjaciół.Ta druga grupa jest nieliczna,a w moim
          przypadku to jedna osoba.Zdecydowanie mój mąż nie jest moim przyjacielem.Nie
          powiem ani jednego złego słowa o nim,ale przyjacielem nie jest.Dla mnie
          podobnie jak dla Uli,to dwie różne osoby.Mąż to mąż,przyjaciel,to przyjaciel
          (mówię o płci męskiej w przyjaźni)
          • kayah73 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 21:23
            Tak, Ciebie pytalam, dzieki za odpowiedz.
            Pierwotne pytanie z gory narazone bylo na rozne wypowiedzi z racji na to ze
            kazdy ma swoja definicje "przyjazni".

            Kiedy ja slysze "moj maz nie jest moim przyjacielem", rozumiem to, dosyc
            smutno, jako - nie moge na nim polegac, nie moge mu zaufac, nie moge przy nim
            byc soba, itd.
            Dla mnie przyjazn jest podstawa kazdego dobrego zwiazku, bez przyjazni jest sie
            w danym zwiazku "z urzedu". Np. przyjaznie sie z moja siostra, z moja mama, ale
            nie przyjaznie sie z ojcem - ojciec jest biologicznie i "z urzedu" moim ojcecm,
            ale nie moge mu zaufac, nie moge z nim byc szczera, itd., podczas gdy z mama i
            siostra moge. Oczywiscie moj zwiazek z siostra, mama, czy mezem jest kompletnie
            inny, ale czescia wspolne sa w nich zrozumienie, akceptacja, szczerosc,
            zaufanie, itd. - dla mnie wlasnie cechy przyjazni.
            Jak najbardziej (wg mnie) moze byc przyjazn bez milosci, ale milosc bez
            przyjazni to juz nie. "Milosc" bez przyjazni to ew. zakochanie, "motylki", sex,
            itd.

            To moje deifnicje. smile
    • oxygen100 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:51
      Nie bo po co?? Spedzam z nim zycie dziele stol i loze i to musi mu
      wystarczycsmile) Poza tym maz jest dobry do rzniecia a przyjaznic sie wole z
      dziewczynami. Zreszta moj nie potrafi plotkowac. Podjudzi tylko i w najlepszym
      momecie powie ze on tam nie wie albo juz nie pamietasmile)Zreszta jak mawialy
      nasze babcie chlopu nie pokazuje sie calej dupy wiec lepiej zeby nie wiedzial o
      mnie wszytkiego. Dla spokoju wlasnego ducha smile)
      • honi_29 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 20:54
        Jakie dobitne słowo dotyczące jednego z zajęć męża...Ała...wink)))))
        • edorka1 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 21:21
          No hihi dobitne. Tak dobitne, że faktycznie...gdzie tu przyjaźń...no zarżnięta...
      • california89 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 21:18
        kazdy ma prawo do widzenia swojego partnera jak chce. wedlug mniw partner
        zyciowy ktory nie jest przyjacielem nie jest partnerem. poprostu mysle ze
        ludzie maja za bardzo waskie opinie o tym czym ma byc maz. jesli ci odpowiada
        to dobrze ale nie mysl ze tak samo dla wszystkich............w moim przypadku i
        wiekszosci moich przyjaciolek to jak sie nie ma przyjaciela w mezu to tez sie
        nie ma odpowiedniego partnera zyciowego. coz wedlug ula_max i innym na tym
        forum maz jako tradycyjna postac kochanka,ojca dzieci itp wystarcza ale mysle
        ze jest wiecej kobiet ktore wola troche wiecej......definitywnie takze miec ta
        przyjazn z mezem.
        • honi_29 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 21:22
          Czy to oznacza,że ja i ula_max jesteśmy w pewnym stopniu upośledzone i mamy
          uwstecznione poglądy na temat instytucji małżeństwa i roli męża,może raczej
          brzydko mówiąc "funkcji" męża?Powiedziałam,że mąż nie jest przyjacielem,ale nie
          twierdzę,że dziewczyny,które mają przyjaciół we własnych małżonkach są lepsze
          czy gorsze.Proszę Cię więc nie oceniaj nas w taki sposób,co?
          • lila1974 Re: mąż-przyjaciel 06.01.06, 21:30
            Pojmuję przyjaźń jako więź między osobami opartą na wzajemnej życzliwości,
            szczerości, zaufaniu, pomocy, życzliwości, serdeczności ... dlatego też uważam
            mężą za przyjaciela, choć oczywiście nasze uczucia do niej się nie zawężają.
          • oxygen100 Re: mąż-przyjaciel 07.01.06, 09:43
            jeszcze ja hehe. Kocham mojego meza ale nie mozna sie dzielic z chlopem
            wszytskim. Polty o niebo lepiej wychodza z przyjaciolkami. Przeciez gdyby
            uslyszal jak i o czym plotkujemy z dziewczynami zamknalby sie w sobie i dostal
            autyzmutongue_out
            • mamamonika Re: mąż-przyjaciel 07.01.06, 11:04
              A mój by najchętniej... podsłuchiwał wink
          • halszkabronstein Re: mąż-przyjaciel 07.01.06, 16:51
            Nikt nie mówi o Tobie honi ale Ula_max pisze ,że nam współczuje oraz , ze skoro
            kogoś uważamy , za przyjaciela to napewno nie ma miedzy nami namietności itp .
            Ja Ciebie nie oceniam bo masz prawo do własnej wizji małżeństwa ale gdy ktoś
            już jawnie krytykuje nas za nasza postawe to musi sie liczyc z krytyka w
            odpowiedziach .

            A funkcje męża jak i żony w związku mogą być fakt różne hehe... Pozdrawiam smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka